Dodaj do ulubionych

W niedzielę Serbowie wybiorą prezydenta i przys...

02.02.08, 07:54
No, gdyby odrywano nam Małopolskę albo Śląsk to ja bym głosował na
tego co by się tym zakusom przeciwstawił.
Obserwuj wątek
    • swojak19 Re: W niedzielę Serbowie wybiorą prezydenta i prz 02.02.08, 10:15
      To chyba jakaś groteska.Jak można patriotę ,który ostro
      przeciwstawia się rozbiorowi własnego kraju nazywać nacjonalistą i
      radykałem?
      • agronauta Re: W niedzielę Serbowie wybiorą prezydenta i prz 02.02.08, 10:21
        Nikolić sam się tak nazywa. Serio. A członkowie SRS mówią o sobie
        per radykałowie.
        • j23plpol Re: W niedzielę Serbowie wybiorą prezydenta i prz 02.02.08, 10:33
          TYLKO w ustach dziennikarki Gazety Wyborczej pojęcie: "nacjonalista"
          jest obelgą. Wszyscy w Serbii wiedzą, że pomimo wielu wad Nikolić
          jest patriotą, który dąży do poprawy warunków życia w Serbii i
          przeciwstawia się oderwaniu Kosowa. Tylko wszawa prounijna i
          proamerykańska propaganda wylewa na niego kubeł pomyj. Miałem okazję
          śledzić i pisma Seselja i kampanie SRS i nie widzę tam nic
          niezwykłego. Nikolić to normalny prawicowy polityk, bez żadnych
          nietypowych odchyleń. UE i USA robią z niego diabła, bo SRS walczy o
          Kosowo. NIE WIERZCIE W PROPAGANDĘ GW I TYM PODOBNYCH
          PSEUDOINTELEKTUALISTÓW. To bajki wyssane z palca, podobnie jak i ta
          że Nikolić jest gorącym zwolennikiem Saddama. Jest PRZECIWNIKIEM
          USA, i podkreśla to na każdym kroku. Wróg mojego wroga jest moim
          przyjacielem. Tak to wygląda, ale dziennikarka robi wrażenie że tego
          nie wie.
    • aquarius43 W niedzielę Serbowie wybiorą prezydenta i przys.. 02.02.08, 11:03
      Serbio!Nie oddawaj KOSOVA!
    • eptesicus głupcy - czy nie rozumiecie, co się stało już raz? 02.02.08, 11:05
      ...nie pamiętacie, że przez takich niespełnionych wodzyków,
      grających na idiotycznych emocjach narodowych, polała się już raz na
      Bałkanach rzeka krwi i rozpadł się kraj, który dziś byłby MEGA-
      BOGACZEM, sto lat PRZED Polską, Bułgarią czy Rumunią. Że to przez
      takich idiotów jak Franjo Tudjman i Slobodan Milosevic, Serbia
      straciła Kosowo. Straciła NA WŁASNE ŻYCZENIE. Tak jak Izrael przez
      swoje głupie, bezrozumne prześladowania, doprowadził do powstania
      narodu palestyńskiego i palestyńskiego ruchu niepodległościowego,
      tak też Serbia przez swoje równie głupie szykany i prześladowania
      doprowadziła do powstania separatyzmu wśród kosowskich Albańczyków,
      a co za tym idzie powstania dążeń do niepodległości (każdy kto był w
      Albanii, wie że na pewno mieszkańcy Kosowa nie będą chcieli połączyć
      się z pobratymcami - nikt nie ma ochoty na zjednoczenie z tym syfem
      i czarną dziurą). Do tego prowadzi bezmyślne wykopywanie rowów
      między społecznościami - nie można najpierw kogoś kopać po twarzy, a
      potem domagać się, żeby ten ktoś chciał mieszkać z nami w jednym
      domu. I nie ma on obowiązku się wyprowadzać - po prostu zabiera
      część SWOJEGO pokoju, buduje nową ściankę działową i po zabawie.
      Głosowanie na nacjonalistów, którzy obiecują, że siłą zmuszą ludzi
      do mieszkania razem z nimi, jest zaproszeniem do rozlewu krwi

      > No, gdyby odrywano nam Małopolskę albo Śląsk to ja bym głosował na
      > tego co by się tym zakusom przeciwstawił.

      czasem trzeba obciąć nogę z gangreną, żeby uratować ciało. Może więc
      czasem trzeba też obciąć prowincję, aby uratować państwo czy naród.

      Zresztą co to znaczy NAM? W Małopolsce mieszkają Polacy, tak jak w
      Wielkopolsce czy na Mazowszu. Każda ziemia jest własnością tych
      ludzi, którzy na niej mieszkają. A więc ziemia w Belgradzie należy
      do mieszkających tam Serbów, ziemia w Prisztinie do mieszkających
      tam Albańczyków, Serbów itd. Nikt nie zabiera ziemi mieszkającym w
      Belgradzie Serbom i hańbą jest dla ogłupiałych kosowskich
      Albańczyków, że ośmielają się prześladować dziś i wypędzać
      kosowskich Serbów - tak jak kiedyś równie ogłupiali Serbowie robili
      to z nimi.

      Jeśli Serbowie tak bardzo potrzebowali Kosowa, mogli się stamtąd nie
      wyprowadzać i szybciej się rozmnażać ;-))) Zrozumcie, że Kosowa nie
      chce oderwać jakiś wróg zewnętrzny, nikt na Serbię z zewnątrz nie
      napadł. Odłączyć się chcą mieszkańcy jednej prowincji - odłączyć
      wraz ze swoją ziemią na której mieszkają i która im się należy.
      Osadnictwo albańskie w Kosowie liczy już jakieś 300 lat, oczywiście
      że nie sięga czasów iliryjskich, jak wmawiać nam próbuje idiotyczna
      propaganda albańskich nacjonalistów. Ale ma już te 300 lat i
      Albańczycy stanowią (stanowili już przed ostatnią bałkańską wojną)
      jakieś 90% mieszkańców tej prowincji. Sorry chłopaki, myśmy też
      stracili Wilno i Lwów, równie drogie polskiemu sercu, co Kosowe Pole
      serbskiemu sercu, a Niemcy stracili tak ukochane i ważne dla ich
      kultury miasta Koenigsberg, Stettin i Breslau, to ostatnie zresztą
      kiedyś przejęli do Czechów, a Czesi od Polaków - granice się
      zmieniają. Ale powinny być wytyczane w oparciu o kryteria ETNICZNE,
      nie HISTORYCZNE. Nie ma czegoś takiego jak "historyczne" prawa do
      czegokolwiek, bo nie można mieć praw do CUDZEJ ZIEMI - to jest do
      ziemi, na której mieszka w tej chwili inny naród niż Polacy. We
      Lwowie mieszkają dziś Ukraińcy a w Szczecinie Polacy - i choćby nie
      wiem jak wielkie prawa do tych miast mieli Polacy (Lwów) i Niemcy
      (Szczecin) to nie mają prawa zmuszać obecnych mieszkańców tych miast
      do życia w innym kraju, skoro tamci sobie tego nie życzą.

      Oczywiście, że często separatyzm/dążenie do niepodległości/zmiany
      granic są głupie i szkodliwe, nawet jeśli sprawiedliwe. Często leje
      się z tego powodu dużo krwi a ofiary prześladowań stają się same
      oprawcami. Jeśli naród jest w stanie utrzymać swoją tożsamość
      etniczną, język, poczucie odrębności, kulturę i władzę nad własną
      ziemią w obrębie większej całości - nie powinien pochopnie dążyć do
      secesji. Walijczycy istnieją i rozwijają się, mają swój język,
      szkoły, parlament, urzędy i samorzady u siebie sami obsadzają, nic
      im nie zagraża, niepodległości nie potrzebują, bo państwo w którym
      mieszkają nie jest obce, ale wspólne dla Anglików i Walijczyków, to
      Wielka Brytania, nie zaś "Anglia" - ale jeszcze niedawno poddani
      byli narodowemu uciskowi Anglików. Inne narody były wynarodawiane,
      niszczone przez zdobywców, ot choćby Polacy - nie mogli utożsamiać
      się z państwami zaborców, bo te ich niszczyły i dążyły do
      wynarodowienia, w końcu musieli sięgnąć po niepodległość, jeśli
      mieli przetrwać. Inne narody, kiedyś napadnięte i podbite, do dziś
      nie otrzymały należnych praw, ot choćby Tybet czy Czeczenia.
      Chińczycy dążą do zniszczenia tożsamości i odrębności Tybetu (więc
      logiczne że niepodległość byłaby dla nich ratunkiem - ale żaden kraj
      na świecie nie odważy się otwarcie powiedzieć), ale czy Czeczenia
      źle by skończyła, gdyby poszła drogą Kałmucji i Baszkirii czy Tuwy?
      Mieszkańcy tych republik są otwacie Kałmukami, Baszkirami i
      Tuwińczykami, mają swój język, kulturę, władze, flagi, nikt ich nie
      rusyfikuje. Nie sięgnęli po należną im (ale niemożliwą do zdobycia)
      niepodległość - a Czeczenia jest dymiącą kupą gruzu, licząca ponad
      tysiąc lat kultura już nie istnieje. Czy warto było sięgać po
      należną im niepodległość, skoro dostać jej nie można, a naród ginie?
      Ale każdy naród ma do tego święte prawo, jeśli chce. Tylko to
      do "dominującego" etnosu należy takie wspóżycie z innymi etnosami,
      żyjącymi w tym samym państwie, żeby inni CHCIELI z nimi mieszkać, a
      nie zabrać swoją ziemię i pójść sobie w cholerę. Arogancja wielkich
      krajów jak Rosja czy Chiny to inna sprawa, możemy tylko głośno
      protestować, utrzymają oni inne, podległe sobie narody siłą, której
      nikt na świecie się nie przeciwstawi. Ale małe kraje muszą już
      liczyć się z wolą innych, mieszkających z nimi etnosów nie tylko z
      przyczyn etycznych - także ze zdrowego rozsądku. To Serbowie powinni
      tak układać stosunki z Albańczykami z Kosowa (mającymi 90% na swojej
      ziemi), żeby ci NIE CHCIELI secesji. Było nie zamykać Uniwersytetu w
      Prisztinie i nie prześladować ludzi, nie likwidować należnej
      autonomii Kosowa. Slobo powinien występować jako prezydent SERBII i
      jej mieszkańców (a więc Serbów i Albańczyków - bo jeśli Serbowie
      chcą Kosowa, to również z jej mieszkańcami), a nie jako prezydent
      wyłącznie SERBÓW. Bo jeśli nie dał on Kosowarom powodów, żeby
      utożsamiali się ze Slobo jako SWOIM prezydentem, to dlaczego mieliby
      oni chcieć zostać w jego państwie. Teraz chcą odejść, razem ze SWOJĄ
      ziemią. Szkoda tylko serbskiego dziedzictwa, starych monastyrów,
      tego całego piękna i historii, jaką ma przedalbańskie Kosowo.
      Działania albańskich nacjonalistów wskazują, że dziedzictwo to może
      być zagrożone. Ale wina za to spada na Slobo, który doprowadził do
      takiego splotu wydarzeń, przez które Kosowo odłączy się od Serbii
      • stawo73 Re: głupcy - czy nie rozumiecie, co się stało już 02.02.08, 11:55
        Twój wpis to mądrze wyrażony głos rozsądku.Popieram w całej
        rozciągłości.
        • j23plpol Re: głupcy - czy nie rozumiecie, co się stało już 02.02.08, 12:53
          Oto przykład, co może stać się z ludźmi ślepo wierzącymi lewackiej
          unijno-amerykańskiej propagandzie. Bóg, gdy chce ukarać człowieka,
          najpierw odbiera mu rozum.
          • eptesicus i ty mnie nazywasz lewakiem? 02.02.08, 22:47
            Jedna podstawowa cecha charakteryzuje lewaków - nienawiść do
            Zachodu, UE i - przede wszystkim - USA. Wychodzi na to, że to ty
            jesteś lewakiem

            > Oto przykład, co może stać się z ludźmi ślepo wierzącymi lewackiej
            > unijno-amerykańskiej propagandzie.
            • j23plpol Re: i ty mnie nazywasz lewakiem? 02.02.08, 23:03
              Argumentacji nie starcza, więc trzymasz się ideologii, tak?
              • eptesicus skoro argumentację okrasiłeś inwektywami... 02.02.08, 23:12
                ...pokazuję więc jak bardzo cię zaślepiło - mówienie o "lewackiej
                propagandzie USA" to oksymoron. Bo podstawą ideologii lewactwa jest
                nienawiść do USA
                • j23plpol Re: skoro argumentację okrasiłeś inwektywami... 02.02.08, 23:21
                  Być może, i co z tego (to o podstawie ideologii lewactwa)? Nie
                  odpowiedziałeś na moje argumenty. Na razie jestem głupcem, i w
                  dodatku zaślepionym (Twoje słowa). Liczę, że od jutra porozmawiamy
                  normalniej, bez oskarżeń.
                  • eptesicus bardzo chętnie porozmawiam, tylko że... 02.02.08, 23:28
                    ...nie ja pisałem o zwalczaniu "wszelkiej maści lewactwa"
                    i "kłamstwach eptesicusa", zaś zawołanie "głupcy" nie było do
                    Ciebie, ale dotyczyło ludzi popierających agresywnych nacjonalistów
                    (zajedno serbskich czy albańskich) w regionach, gdzie już kipi i
                    gotuje się. Popieranie takich ludzi jak Nikolic, to na Bałkanach jak
                    dorzucanie drewna do ognia pod kotłem który ma wybuchnąć. Zamiast to
                    schłodzić, podgrzewają!

                    Musimy po prostu zdefiniować, co jest "walką o niepodległość", a
                    co "separatyzmem". Znasz odpowiedź?
                    • j23plpol Re: bardzo chętnie porozmawiam, tylko że... 03.02.08, 00:03
                      W takim razie za "lewactwo" przepraszam. Ale...Nikolic nie jest
                      agresywnym nacjonalistą, jak sugerujesz. Czasy Seselja juz minęły.
                      SRS też nie jest tym, czym była dawniej. Nie zastanawia Cię,
                      dlaczego 40% Serbów głosuje na niego?
                      • eptesicus Re: bardzo chętnie porozmawiam, tylko że... 03.02.08, 22:52
                        Nie zastanawia Cię,
                        > dlaczego 40% Serbów głosuje na niego? [Nikolica]

                        myślę, że dlatego bo Nikolic twardziej stawia sprawę Kosowa (do
                        której to prowincji są Serbowie bardzo przywiązani emocjonalnie -
                        jak my do Lwowa i Wilna) i jest anty-europejski a Serbowie czują się
                        zdradzeni przez Europę właśnie w sprawie Kosowa.

                        ale dziś przecież nie domagamy się zwrotu Wilna i Lwowa, jedynie
                        poszanowania dla naszego dziedzictwa tamże i dla polskiej
                        mniejszości która tam została.
                        • j23plpol Re: bardzo chętnie porozmawiam, tylko że... 04.02.08, 17:44
                          Gwoli ścisłości Wilno i Lwów też straciliśmy z naruszeniem prawa
                          międzynarodowego. Ale rozumiem, była wojna. Ale teraz wojny nie ma i
                          należałoby sądzić, że w UE integralność terytorialna państw zostanie
                          zachowana.
                  • eptesicus część argumentów jest poście poniżej... 02.02.08, 23:34
                    ...pt. "lewackich?" Przepraszam, że są one dość emocjonalnie
                    sformułowane, a miejscami mogą być wręcz lekceważace dla Ciebie, ale
                    była to reakcja na... Zresztą nieważne, nie chcę już niczego
                    wyciągać, Ty i PiSowcy zarzucają mi lewactwo, zaś pod moimi postami
                    w sprawie wojny w Iraku, Afganistanie czy Korei zarzucano
                    mi "prawactwo" oczywiście, a nawet wypisywano ze "walę konia przed
                    portretem Pinocheta i Franco" bo wyśmiewałem ślepy anty-amerykanizm
                    i robienie z USA imperium Zła
                    • j23plpol Re: część argumentów jest poście poniżej... 03.02.08, 00:43
                      Zarowno PiS, jak i PO nie maja polityki zagranicznej. Za innzch nie
                      odpowiadam.
      • j23plpol Do Eptesicusa 02.02.08, 12:25
        W ramach walki z wszelkiej maści lewactwem pozwolę sobie na krótki
        komentarz do kłamstw Eptesicusa.
        Pisałbyć też o "idiotycznych" emocjach narodowych" gdyby ktoś kazał
        Ci się wynieść z domu, w którym mieszkasz od lat? Zdajesz sobie
        sprawę, że niepodległość Kosowa stworzy precedens dla innych narodów
        i znowu poleje się krew? Tego dziś chce światowe lewactwo?

        Jugosławia nie mogła być eurobogaczem, bo krótko po śmierci TITO
        przestała być finansowana przez USA i kraje Europy Zachodniej.
        Poczytaj trochę o historii Bałkanów, zamiast pisać bzdury. Ciekawe,
        dlaczego nie wspominasz o Izetbegovicu, czyżbyś wierzył też w
        społeczeństwa wielokulturowe i wielonarodowościowe?

        "Prześladowania Izraela doprowadziły do powstania narodu
        palestyńskiego" - od kiedy to prześladowania kreują narody???? I
        żeby to było jasne - w całości popieram walkę Izraela z terrorystymi
        palestyńskimi. Nie chcę kolejnych komórek Al-Kaidy na świecie i
        rozprzestrzeniania się arabskiej nietolerancji w imię wypaczonego
        rozumienia Koranu.

        Separatyzm wśród Albańczyków był od zawsze, jeszcze długo przed
        śmiercią TITY.

        "Każdy kto był w Albanii, wie że na pewno mieszkańcy Kosowa nie będą
        chcieli połączyć się z pobratymcami - nikt nie ma ochoty na
        zjednoczenie z tym syfem i czarną dziurą" - zapewne projekt Wielkiej
        Albanii nie istnieje, tak??? Ciekawe dlaczego przywódcy Kosowskich
        separatystów głośno o tym mówią. No chyba że Ty takich głosów nie
        chcesz słyszeć, więc może uzupełnij wiedzę.

        Kto kogo kopał po twarzy??? O zbrodniach partyzantki UCK
        słyszałeś???? Porównaj liczbę ofiar wśród Serbów i Albańczyków w
        Kosowie.

        Ten "swój pokój" od zawsze był serbski. Słyszałeś o państwie Raska?
        Od kiedy tam mieszkała większość Albańska? Od czasu, gdy przesiedlił
        ich tam TITO i zaczęli się rozmnażać jak króliki. Wcześniej nie była
        to ziemia albańska, nawet w czasie podbojów imperium osmańskiego
        większość stanowili Serbowie. Dane do wglądu.

        Ty chyba nie wiesz, jakie są poglądy SRS, informuję więc, że
        PRZECIWSTAWIA SIĘ UŻYCIU SIŁY W PRZYPADKU ODŁĄCZENIA KOSOWA.

        Jak chcesz ratować naród zabierając mu 15% terytorium, co w tym
        przypadku chcesz ratować?

        "Jeśli Serbowie tak bardzo potrzebowali Kosowa, mogli się stamtąd
        nie wyprowadzać i szybciej się rozmnażać" - czy Ty jesteś poważny???
        gdybyś miał albański karabin przyłożony do głowy, myślałbyś tylko o
        ucieczce.

        "Ale ma już te 300 lat i Albańczycy stanowią (stanowili już przed
        ostatnią bałkańską wojną) jakieś 90% mieszkańców tej prowincji" -
        kłamstwo, mam spisy mieszkańców z roku co prawda 1980, ale tam za
        Albańczyków uważa się nieco ponad 70% mieszkańców.

        "Granice się zmieniają. Ale powinny być wytyczane w oparciu o
        kryteria ETNICZNE, nie HISTORYCZNE" - dlaczego? Bo TY tak uważasz???
        Ale ok, niech tak będzie. Więc życzę sobie połączenia z Serbią
        centralnej i północnej Bośni oraz wschodniej Slavonii. Oraz
        powstania serbskich enklaw w większości krajów Europy Zachodniej,
        USA, Australii i RPA.

        "Tylko to do "dominującego" etnosu należy takie wspóżycie z innymi
        etnosami, żyjącymi w tym samym państwie, żeby inni CHCIELI z nimi
        mieszkać" - a Muzułmanie w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii???
        Baskowie? Katalończycy? Właśnie popierany na siłę trend do
        integracji obcych sobie narodów, społeczeństw wielokulturowych,
        budowania państw w oparciu o pseudointelektualne przesłanki
        spowodował zamachy w Madrycie, Londynie, śmierć Theo van Gogha.
        Właśnie przez takich jak Ty zagraża nam dziś islamski terroryzm.

        "Arogancja wielkich krajów jak Rosja czy Chiny to inna sprawa".
        Rozumiem, że arogancja UE i USA to wymysł prawicowych ekstremistów.

        "Bo jeśli nie dał on Kosowarom powodów, żeby utożsamiali się ze
        Slobo jako SWOIM prezydentem" - zapewne dali powody żeby Slobo im
        zaufał, mordując tysiące Serbów na "własnej" ziemi.

        Acha, "granice się zmieniają". Kolejna lewicowa bzdura. Nie, granice
        się nie zmieniają. Zmienia się jak na razie TYLKO JEDNA. SERBSKA.
        Tak wygląda dwulicowość i zakłamanie UE i USA.

        Dziękuję za uwagę.

        • j23plpol Do Eptesicusa - annex 02.02.08, 12:45
          Population breakdown Kosovo i Metohija, 1981 Census:

          Albanians - 1 227 000
          Serbs - 209 000
          Muslims (sturczeni Serbowie) - 59 000
          Montenegrins - 27 000
          "Jugoslavs" - 25 000

          Źródło: Andre Sellier, Jean Sellier - "Atlas les peuples d'Europe
          Centrale", Paryż 1991
        • axenrolle Re: Do Eptesicusa 02.02.08, 14:56
          W kwestii Kosowa całkowite poparcie, w sprawie Izraela całkowity
          barak poparcia.Lewactwo czy prawactwo nie ma tu nic do rzeczy.
          • j23plpol Re: Do Eptesicusa 02.02.08, 15:23
            Konflikt izraelsko-palestyński jest tematem trudnym i
            niejednoznacznym, pragmatyzm podpowiada jednak, że kolejne państwo
            muzułmańskie zbudowane na gruzach Izraela może stanowić zagrożenie
            terrorystyczne. Ja nawet nie opowiadam się za ograniczeniem prawa
            Palestyńczyków do samostanowienia, ale biorąc pod uwagę interes
            Europy jako całości wstrzymałbym się z szybkim ferowaniem ocen. Dla
            mnie ten problem jest nierozwiązywalny, więc zachowałbym na Bliskim
            Wschodzie status quo.
            • axenrolle Re: Do Eptesicusa 02.02.08, 18:21
              Cieszy mnie Twoja wypowiedź , szczególnie jej spokojny i wyważony
              ton .Widzę ,że jak chcesz to unikasz łatek typu lewcy itp. Co do "
              interesu " Europy to najpierw należy sie zastanowic czy coś takiego
              w ogóle istnieje jesli tak tak warto położyc na szali wagę stosunków
              Europa -Izrael i Europa - świat Arabski czy nawet szerzej
              muzłmański. Wg mnie to drugie jest o wiele ważniejsze. Zachowanie
              status quo jest nie do utrzymania , to wiedzą wszyscy gracze na
              Bliskim Wschodzie i tylko kestią sporną jest kiedy , jak i za jaką
              cenę. Powstanie nipodległego państwa palestyńskiego nie jakiegos
              protektoratu czy czegos w tym stylu jest jedynym wyjściem i to
              wyjsciem zabezpieczającym równiż intersy Izraela.
        • eptesicus lewackich? 02.02.08, 23:09
          > Pisałbyć też o "idiotycznych" emocjach narodowych" gdyby ktoś
          kazał
          > Ci się wynieść z domu, w którym mieszkasz od lat?

          inaczej - jakie masz prawa do domu, który opuścili 300 lat wcześniej
          twoi przodkowie

          > "Prześladowania Izraela doprowadziły do powstania narodu
          > palestyńskiego" - od kiedy to prześladowania kreują narody????

          bardzo często. "naród palestyński" to twór powstały w ciągu
          ostatnich 50-lat na skutek prześladowań zamieszkujących te tereny
          Arabów przez Izrael. To był błąd syjonistów, że zapragnęli stworzyć
          państwo żydowskie, zamiast niepodległej Palestyny, która to nazwa
          nie oznaczała 50 lat temu niczego "arabskiego" ale region
          geograficzny. Mogło być to wspólne państwo żydowsko-arabskie. Teraz
          nie powstanie, bo Izrael stworzył sobie na własne życzenie
          śmiertelnego wroga i jedynym wyjściem jest separacja. Co jednak
          zrobić, żeby nowe państwo nie zagrażało Izraelowi?

          > I
          > żeby to było jasne - w całości popieram walkę Izraela z
          terrorystymi
          > palestyńskimi.

          ja też. Natomiast lewactwo bezmyślnie popiera palestyńskich
          terrorystów wysadzających się w szkołach i autobusach, jak również
          nienawidzi USA, UE i cywilizacji zachodu w ogóle. Równie bezmyślnie
          popiera Serbię, a nawet Rosję i Chiny w swej nienawiści dla
          zachodnich wartości

          > Ten "swój pokój" od zawsze był serbski. Słyszałeś o państwie
          Raska?
          > Od kiedy tam mieszkała większość Albańska? Od czasu, gdy
          przesiedlił
          > ich tam TITO i zaczęli się rozmnażać jak króliki.

          to kłamstwo, jeśli ktoś osiedlał w Kosowie Albańczyków to raczej
          Imperium Osmańskie, nie żaden Tito. Osiedlali ich w czasach kiedy
          nie było ani Serbii (tymczasowo) ani Albanii (jeszcze). SKĄD niby
          Tito wziął tych Albańczyków - z Albanii? Enver Hoxha mu ich
          wypożyczył na rozmnożenie? Owszem, 300 LAT WCZEŚNIEJ była to ziemia
          SERBSKA, rdzenna, historyczna, państwo Raska i w ogóle. Wiem o tym
          dobrze. Nie rozśmieszaj mnie historiami o państwie Raska, znaczą one
          dziś tyle, co "odwieczne piastowskie ziemie".

          > Jak chcesz ratować naród zabierając mu 15% terytorium, co w tym
          > przypadku chcesz ratować?

          ziemie ZAMIESZKANE przez ten naród i sam naród na swoich ETNICZNYCH
          (nie historycznych) ziemiach. Czego u diabła chcesz, zostaje nadal
          cała Serbia, cały kraj, gdzie mówi się i myśli po serbsku. W Kosowie
          NIE MÓWI SIĘ po Serbsku.

          > Baskowie? Katalończycy?

          udowodnij, dlaczego te dwa etnosy nie mają prawa do niepodległości a
          Polacy mają? Nie są u siebie, na swoich "historycznych ziemiach", o
          których tyle piejesz? Są, Baskowie nawet dłużej, niż jakikolwiek
          inny etnos w Europie. Żeby było jasne - nie twierdzę, że Baskowie i
          Katalończycy zrobiliby mądrze odłączając się od Hiszpanii. Mają swój
          język, swoje szkoły, swoje parlamenty, prawo i policję, a nawet
          flagę, to byłaby totalna głupota odłączać się i ryzykować rozlew
          krwi. Ale mają PRAWO do niepodległości, takie samo jak Polacy w 1918
          roku, jak Grecy walczący z Turkami w XIX wieku, jak dziś Kurdowie,
          Tybetańczycy i Czeczeni. Jednym się udało, innym nie, dlaczego sami
          obchodzimy ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI, a o tamtych mówimy, że
          są "SEPARATYSTAMI"?

          O zbrodniach partyzantki UCK
          > słyszałeś????

          słyszałem, powinni tych bandziorów wyłapać i skazać. Ale zaczęło się
          od likwidacji autonomii Kosowa a nawet uniwersytetu w Prisztinie
          • j23plpol Re: lewackich? 03.02.08, 00:39
            "inaczej - jakie masz prawa do domu, który opuścili 300 lat
            wcześniej twoi przodkowie" - 300 lat temu w Kosowie większość
            stanowili Serbowie. Mówisz o roku 1708, przypominam. Literalnie
            odbieram Twoje słowa. Jeśli coś innego miałeś na myśli, popraw mnie.

            "bardzo często. "naród palestyński" to twór powstały w ciągu
            ostatnich 50-lat na skutek prześladowań zamieszkujących te tereny
            Arabów przez Izrael. To był błąd syjonistów, że zapragnęli stworzyć
            państwo żydowskie, zamiast niepodległej Palestyny, która to nazwa
            nie oznaczała 50 lat temu niczego "arabskiego" ale region
            geograficzny. Mogło być to wspólne państwo żydowsko-arabskie. Teraz
            nie powstanie, bo Izrael stworzył sobie na własne życzenie
            śmiertelnego wroga i jedynym wyjściem jest separacja. Co jednak
            zrobić, żeby nowe państwo nie zagrażało Izraelowi?

            A jak to sobie wyobrażasz? Izreal miał stworzyć państwo
            palestyńskie? Może inaczej, współistniejące państwo żydowsko-
            palestyńskie? A czy leży to w interesie Izraela? Naiwność sądzić, że
            Izrael podzieli się z kimś ziemią, którą tak dziwnie zdobyli. Tak
            się jednak stało, i nic już tego nie zmieni.

            "to kłamstwo, jeśli ktoś osiedlał w Kosowie Albańczyków to raczej
            Imperium Osmańskie, nie żaden Tito. Osiedlali ich w czasach kiedy
            nie było ani Serbii (tymczasowo) ani Albanii (jeszcze). SKĄD niby
            Tito wziął tych Albańczyków - z Albanii? Enver Hoxha mu ich
            wypożyczył na rozmnożenie? Owszem, 300 LAT WCZEŚNIEJ była to ziemia
            SERBSKA, rdzenna, historyczna, państwo Raska i w ogóle. Wiem o tym
            dobrze. Nie rozśmieszaj mnie historiami o państwie Raska, znaczą one
            dziś tyle, co "odwieczne piastowskie ziemie".

            Niech będzie, Turcy zasiedlali Raske Albanczykami. Znasz cenzus z
            roku 1918? Wciaz dominuja Serbowie. W roku 1944 bylo podobnie, choc
            inne proporcje. Cale zlo dokonalo sie w epoce Tity, przykro mi,
            liczby mowia same za siebie.

            ziemie ZAMIESZKANE przez ten naród i sam naród na swoich ETNICZNYCH
            (nie historycznych) ziemiach. Czego u diabła chcesz, zostaje nadal
            cała Serbia, cały kraj, gdzie mówi się i myśli po serbsku. W Kosowie
            NIE MÓWI SIĘ po Serbsku

            Chcesz mi powiedziec, ze w Kosowskiej Mitrovicy tez nie mowi sie po
            serbsku? Mam wiecej takich enklaw, 15% terytorium Kosowa mowi po
            serbsku. Bosnia? Wschodnia Slavonia?

            Mają swój język, swoje szkoły, swoje parlamenty, prawo i policję, a
            nawet flagę, to byłaby totalna głupota odłączać się i ryzykować
            rozlew krwi. Ale mają PRAWO do niepodległości, takie samo jak Polacy
            w 1918 roku, jak Grecy walczący z Turkami w XIX wieku, jak dziś
            Kurdowie,
            Tybetańczycy i Czeczeni. Jednym się udało, innym nie, dlaczego sami
            obchodzimy ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI, a o tamtych mówimy, że
            są "SEPARATYSTAMI"?

            OK, powiedz Baskom ze igraja z ogniem. Ale oni maja podstawy, i
            kiedys te niepodleglosc wywalcza. Historyczne, mniej etniczne.

            słyszałem, powinni tych bandziorów wyłapać i skazać. Ale zaczęło się
            od likwidacji autonomii Kosowa a nawet uniwersytetu w Prisztinie

            czy to usprawiedliwia zbrodnie UCK?
            • eptesicus Re: lewackich? 03.02.08, 22:06
              > wcześniej twoi przodkowie" - 300 lat temu w Kosowie większość
              > stanowili Serbowie. Mówisz o roku 1708, przypominam. Literalnie
              > odbieram Twoje słowa. Jeśli coś innego miałeś na myśli, popraw mnie

              oczywiście przesadziłem. Przecież Serbowie nie zniknęli w Kosowie z
              dnia na dzień (w niektórych rejonach żyją przecież obecnie - i są
              zagrożeni przez albańskich nacjonalistów), ani też Albańczycy nie
              zasiedlili owego terenu w ciągu roku. Oczywiście, że na początku
              tego procesu Serbowie stanowili jeszcze WIĘKSZOŚĆ w Kosowie (tak jak
              nie kwestionuję, że to historyczne serbskie ziemie - bynajmniej nie
              marginalne dla dziedzictwa tego kraju - i że pozostały tam rozliczne
              pamiątki materialne bogatej serbskiej kultury). Chodziło mi o coś
              innego - że albańskie osadnictwo w Kosowie to NIE JEST nic nowego, a
              tak próbują to przedstawić forumowi adwokaci Nikolica. "Zgodnie z
              tureckim podziałem administracyjnym, ustanowionym pod koniec XVII w.
              tereny zasiedlone przez Albańczyków wchodziły w skład siedmiu
              sandżaków: Szkodry, Dukagjini, Prizren, Ochrydy, Elbasanu, Vlory i
              Delviny" (Czekalski T. 2003. Albania. Z cyklu: Historia państw
              świata w XX wieku. Wydawnictwo TRIO, Warszawa). Prizren to
              południowe Kosowo, miasto które w XIX wieku (1878), było stolicą
              pierwszego wielkiego powstania Albańczyków przeciwko Turkom, tzw.
              Ligi Prizreńskiej. Dialekt Kosowarów jest trudny do zrozumienia dla
              Albańczyków z Albanii, choćby spod Durres, wiec musiał mieć sporo
              czasu żeby wyewoluować, niektóre "fis" (plemiona) albańskie musiały
              się tam osiedlać już od setek lat. Odrębność stroju, tradycji
              (dobrze zachowanych wśród kosowskich Albańczyków, zniszczonych zaś
              przez komunizm w samej Albanii - kraju betonowych
              bloków, "cygańskiego" gustu i śmietnisk) również wskazuje na długi
              pobyt Albańczyków w Kosowie - choć nie tak długi jak Serbów.
              Oczywiście że przed interwencją NATO i rozpętaniem się terroru UCK
              Serbowie stanowili znacznie większą część populacji Kosowa niż
              obecnie. Twierdzę jedynie, że to NIEPRAWDA - jak próbują nam wmówić
              niektórzy bezkrytyczni serbofile - że przed chwilą dokonała się
              jakaś nagła inwazja "brudnych muzułmanów" na czystą etnicznie,
              słowiańską i prawosławną prowincję, którą teraz najeźdźcy próbują
              wyrwać zgwałconej rękami zdegenerowanego zachodu Serbii. To mit - w
              skali czasu jaką może operować racjonalna polityka Albańczycy są
              równie rdzennymi mieszkańcami Kosowa co Serbowie. Oczywiście możemy
              spierać się, którego z tych dwóch etnosów było WIĘCEJ w Kosowie 50
              lat temu, ale nie możesz przedstawiać Albańczyków w Kosowie w
              podobny sposób co muzułmańskich emigrantów w krajach zachodu. Ci
              ostatni przyjechali do Europy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat,
              ci pierwsi po prostu zwiększyli swoją liczebność i uzyskali
              przewagę, być może dlatego że - jak napisałeś - "mnożyli się jak
              króliki".

              >>"Jeśli Serbowie tak bardzo potrzebowali Kosowa, mogli się stamtąd
              nie wyprowadzać i szybciej się rozmnażać" - czy Ty jesteś poważny???
              gdybyś miał albański karabin przyłożony do głowy, myślałbyś tylko o
              ucieczce.

              nie pisałem o ostatnich czystkach etnicznych, ale stopniowym spadku
              udzialu elementu serbskiego w populacji Kosowa w ciągu ostatnich 300
              lat. Serbów od XVII wieku w Kosowie było coraz mniej, Albańczyków -
              coraz więcej.

              >>"Ale ma już te 300 lat i Albańczycy stanowią (stanowili już przed
              ostatnią bałkańską wojną) jakieś 90% mieszkańców tej prowincji" -
              kłamstwo, mam spisy mieszkańców z roku co prawda 1980, ale tam za
              Albańczyków uważa się nieco ponad 70% mieszkańców.

              sam przynajesz, że to dane z 1980, więc mają się one nijak do
              sytuacji przed ostatnimi wojnami w Jugosławii, a już na pewno przed
              wojną w Kosowie (może to wina mojego braku precyzji, nie miałem
              przecież na myśli Wojny Bałkańskiej w 1913). Zresztą z Twoich danych
              wynika to samo co sam piszę - Albańczycy przed calą zadymą stanowili
              WIĘKSZOŚĆ w Kosowie. Więc chyba zbyt pochopnie zarzucasz
              mi "kłamstwo". A już absurdem jest opowiadanie o Tito, który celowo
              zalbanizował czysto serbskie Kosowo, sprowadzając skądś (z
              Księżyca?) Albańczyków. Gdyby tak było, nie byłoby ani Ligi
              Prizreńskiej, ani przedwojennego i wojennego ruchu separatystycznego
              wśród Kosowarów - ruchu ściśle kolaborującego zresztą z Niemcami, w
              nadziei na "Wielką Albanię" zjednoczoną z Kosowem. Członkowie
              albańskich formacji ochotniczych "Vullnetare" masowo napadali na
              serbskie wsie i mordowali ich mieszkańców. Po wkroczeniu
              jugosławiańskich partyzantów (zdominowanych przez Serbów i
              Chorwatów), zaczęto mordować Albańczyków, np. w Gostivar (26 XI
              1944) czy Skenderaj. A więc byli tam już wtedy Albańczycy którzy
              mordowali i byli mordowani. Ale były też albańskie-kosowskie
              oddziały w Jugosławiańskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Po masakrze w
              Skenderaj, taka właśnie brygada niejakiego Shabana Polluzhy
              (szykująca się do wymarszu do udziału w wyzwalaniu Wojwodiny zgodnie
              z rozkazem jugosławiańskiego sztabu) wysłała na miejsce komisje,
              która zbadała co się stało (250 trupów w rzece). Dowództwo brygady
              uznało, że masakry dokonali Niemcy lub "formacje nacjonalistyczne" i
              wysłało członków komisji z raportem do sztabu. Wysłannicy zostali za
              to... rozstrzelani. Wywołało to bunt albańskich oddziałów w
              partyzanckiej armii jugosławiańskiej i powstanie separatystów
              albańskich w całym regionie, jednak prowincja została spacyfikowana
              przez Tito, sam Polluzha zginął, walcząc już tym razem
              przeciwko "Jugosławianom". Większość separatystów których schwytano
              i zamordowano razem z kolaborantami w Tivar (1 kwietnia 1945) -
              zamknięto ich w górskim tunelu i zasypano żywcem (to również podaję
              za Czekalskim). Rzeczywiście to dowód na proalbańskość Tito ;-))
              • j23plpol Re: lewackich? 04.02.08, 17:52
                Ależ ja wcale nie pisałem o pro-albańskości Tito. Jednak nadal
                twierdzę, że Tito swoimi działaniami celowo bądź nie naruszył
                równowagę etniczną Kosowa.
                • eptesicus O.K., pytanie w jakim stopniu i w jaki sposób 04.02.08, 19:14
                  > Ależ ja wcale nie pisałem o pro-albańskości Tito. Jednak nadal
                  > twierdzę, że Tito swoimi działaniami celowo bądź nie naruszył
                  > równowagę etniczną Kosowa.

            • eptesicus Re: lewackich? c.d. 03.02.08, 22:49
              >>> A jak to sobie wyobrażasz? Izreal miał stworzyć państwo
              > palestyńskie? Może inaczej, współistniejące państwo żydowsko-
              > palestyńskie?

              chodzi o to, że kiedy osadnictwo żydowskie inspirowane przez
              syjonistów rozwijało się na terenach Palestyny (na historycznych
              ziemiach żydowskich - ludzie o anty-zachodnim nastawieniu zawsze
              mówią o "historycznych ziemiach serbskich" w Kosowie, zaś udają że
              nie wiedzą o "historycznych ziemiach Izraela" - podwójne standardy?
              Czy tak sprytnie wytyczają granice, że historia sprzed 300 lat się
              liczy, zaś sprzed 2000 lat już nie?) nie było wtedy jeszcze
              państwa "Izraela" który mógłby "współtworzyć" istniejące państwo
              żydowsko-palestyńskie, ani też dbać o swój interes, bo trudno o
              interes czegoś co nie istniało. Tak samo, jak nie istniał wówczas
              (50 lat temu) żaden "naród palestyński". Słowo "Palestyna" to był
              region geograficzno-historyczno-administracyjny, o granicach
              wytyczonych przez europejskich protektorów, nie miało żadnych
              konotacji nt. "arabskości". W takich sztucznych, wytyczonych w
              Foreign Office, granicach powstało na świecie wiele państw w Afryce,
              Azji, na Bliskim Wschodzie. Skoro można było stworzyć "Irak"
              zamieszkany przez Arabów i Kurdów (projekt niezbyt udany, to
              fakt), "Belgię" zamieszkaną przez Flamandów i Walonów, może więcej
              szczęścia miałaby "Palestyna" zamieszkana przez Żydów i Arabów. Bo
              wtedy NIE BYŁO żadnych Izraelczyków i Palestyńczyków, nikt się tak
              nie nazywał. Pytasz mnie, czy "wierzę w państwa wieloetniczne". Tam
              gdzie to możliwe, może i lepiej (jak sugerujesz) tworzyć państwa +/-
              jednoetniczne, wtedy tradycja, edukacja i tożsamość państwa oraz
              narodu są spójne i jasne, nie ma schizofrenii. Ot choćby Polska,
              Węgry, Włochy, Irlandia, Norwegia, Tajlandia, Laos, mają jedną
              dominującą tradycję etniczno-państwową, choć są w niektórych z nich
              też - często rdzenne - mniejszości, którym należy się szacunek i
              miejce w państwie. Zwłaszcza mniejszości, które nie mają własnego
              państwa, a ich jedyną ojczyzną jest kraj w którym są mniejszością i
              nie mają dokąd pójść ("wróćcie do siebie, brudasy").

              Ale są też kraje, których nie da się podzielić między "czystsze
              etnicznie" struktury, bo oba etnosy żyją obok siebie, częściowo
              wymieszane, a częsciowo przynajmniej wstrząśnięte ;-)) Przykład to
              BOŚNIA, kraj który był przecież w średniowieczu odrębnym królestwem,
              ale nie wykształcił odrębnego narodu - do bośniackiej tożsamości
              przyznają się dziś jedynie bośniaccy Muzułmanie (jak to określiłeś -
              "sturczeni Serbowie" - skąd wiesz że nie było wśród nich
              sturczonych Chorwatów, język prawie ten sam!), reszta mieszkańców
              utożsamiła się z Serbami lub Chorwatami, raczej w oparciu o religię
              niz etnos. W Bośni wioski muzułmańskie, serbskie i chorwackie
              sąsiadowały ze sobą, nieraz meczety stały obok cerkwi i kościołów,
              tak jest do dziś w Sarajewie, zresztą razem z synagogami. Bardzo
              stare meczety i łaźnie tureckie, cerkwie, kościoły, medresy obok
              kahałów, monastyry, secesyjna architektura typowa dla C.K. państwa
              Najjaśniejszego Pana wtopiona w orientalną atmosferę. A w krajach
              byłej Jugosławi dziedzictwo historii było widoczne wszędzie -
              tworzyły je czasy osmańskie, dumne serbskie średniowiecze, do
              którego odwołują się zwolennicy Nikolica i wiele innych tradycji.
              Oszołomieni nacjonaliści teraz niszczą te wspaniałości sobie
              nawzajem - Serbowie wysadzili w Banja Luce XVII-wieczny meczet,
              Chorwaci zburzyli słynny osmański most w Mostarze (jeden pismak w
              chorwackiej gazecie pisal nawet, że nie ma czego żałować, bo to
              dowód "panowania obcych"), a Albańczycy palą średniowieczne serbskie
              monastyry w Kosowie, bazgrzą i ryją po ich cudownych freskach.
              Wieloetniczne, wieloreligijne bośniackie społeczeństwo to NIE BYŁ
              jak sugerujesz nowy, sztuczny lewacki twór i "lewicowa mrzonka", ale
              efekt wspólnego, kilkusetletniego rozwoju na tym samym terenie i nie
              należy porównywać tego do osiedlających się dziś masowo w Europie
              Zachodniej muzułmanów z krajów arabskich i Turcji, którzy nie wnoszą
              tu nic prócz syfu, fundamentalizmu i zagrożenia dla demokracji. Taki
              świat - wieloetniczny i barwny - istniał w Bośni naprawdę,
              poszczególne grupy etniczne zachowywały swoją odrębność, nie
              podrzynając sobie gardeł! Tak żyli ludzie w Europie przez setki lat,
              były owszem krwawe wojny w starożytności i średniowieczu, ale tak
              wydestylowany nacjonalizm to wymysł naszych czasów. Te grupy
              ludności obrastały siebie nawzajem jak mech na starym pniu, czemu to
              teraz niszczyć? Powiedz jak podzielić Bośnię, skoro w jednej dolinie
              są wioski serbskie, muzułmańskie i chorwackie? Kto ma się
              wyprowadzić, skoro wszyscy są RDZENNYMI MIESZKAŃCAMI tego kraju?
              Wszyscy z nich są u siebie, bo przecież Muzułmanów nie osiedlił tam
              Tito, ani nawet Turcy, po prostu część mieszkańców królestwa Bośni
              przeszła na islam, tak jak część mieszkańców Serbii w Sandżaku.

              Do czego zmierzam, i po co ta bośniacka dygresja? Tak samo jak nie
              da się racjonalnie podzielić Bośni bez rozlewu krwi (wniosek - nie
              należy dzielić w ogóle), tak samo nie należało dzielić Palestyny w
              czasach, gdy słowo to nie oznaczało jeszcze wymarzonego "państwa
              arabskiego" ale region geograficzny. Syjoniści-Żydzi i Arabowie
              powinni dogadać się w sprawie WSPÓLNEGO ogłoszenia niepodległości
              Palestyny i wyzwolenia jej spod panowania brytyjskiego. Jeśli gdzieś
              miała powstać nowa ojczyzna Żydów, to chyba logiczne, że najlepiej w
              ich ojczyźnie historycznej, ale nie wolno im było ignorować faktu,
              że "w miedzyczasie" (k..., 2000 lat) zamieszkali tam inni ludzie,
              wrośli w tę ziemię, stworzyli własne dziedzictwo materialne.
              Palestyny nie dało się podzielić bez szkody dla pamięci i
              sentymentów obu grup etnicznych (jedni nie mogą sobie wyobrazić żeby
              Ściana Płaczu i inne pozostałości starożytnego Izraela znalazły się
              w rękach arabskich, inni nie mogą sobie wyobrazić, żeby Meczet Al-
              Aksa i stara Jerozolima - miasto o typowo arabskiej architekturze i
              dziedzictwie - znalazło się pod panowaniem Izraela) - a sentymenty i
              łezki nad "ziemią ojców" potrafią być przecież zarzewiem rozlewu
              krwi. Ot, choćby nieszczęsne Kosowo, kolebka serbskiej państwowości,
              którą większość Serbów - jak to bywa z kolebkami - zdążyła jednak
              opuścić. Mrzonki? Alternatywą dla żydowsko-arabskiej Palestyny było
              państwo czysto żydowskie, zrodzone z brutalnej czystki etnicznej,
              które doprowadziło do wyhodowania sobie śmiertelnego wroga - "narodu
              palestyńskiego". Arabowie palestyńscy należeli do najlepiej
              wykształconych, najbogatszych i najbardziej prozachodnich Arabów
              jakich ziemia nosiła, a zamienili się - pod wpływem walki z Izraelem
              i prześladowań - w społeczność szczurów gnieżdżących się w
              betonowych slamsach i umiejących jedynie rzucać w kamieniami w
              czołgi, detonować bomby w autobusach (czego uczą nawet w ich
              szkołach), oraz ostrzeliwać rakietami izraelskie osiedla. Teraz
              takie zjednoczenie nie jest możliwe, ale każde inne rozwiązanie
              będzie dziś gorsze - "niepodległa Palestyna" to też absurd, wycinane
              z dwóch kawałków państewko, zagrażające Izraelowi. I tak źle i tak
              niedobrze.

              Żeby nie było - uznaję prawo Izraela do istnienia i do obrony
              (ludzie ci żyją tam już kilka pokoleń i stali się TUBYLCAMI), Izrael
              jest mi bliski jako przyczółek zachodniej cywilizacji, a entuzjazm
              niektórych (o zgrozo!) Europejczyków i Amerykanów dla planów Hamasu
              i Dżihadu "zepchnięcia Izraela do morza" i "likwidacji
              syjonistycznego tworu" uważam za obmierzły - właśnie za przykład
              totalnego, oszołomionego lewactwa.
              • j23plpol Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 17:59
                100% zgody co do faktów. Ale już nie co do wniosków z tych faktów
                płynących. Przykład Bośni jest bardzo dobry. Ale jest to przykład
                na, mimo wszystkiego co się działo po roku 1991, współistnienie
                narodów. Dlaczego więc w Kosowie w granicach Serbii nie mogą żyć
                obok siebie zarówno Serbowie jak i Albańczycy w warunkach szerokiej
                autonomii regionu?
                • eptesicus Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 19:12
                  >Dlaczego więc w Kosowie w granicach Serbii nie mogą żyć
                  > obok siebie zarówno Serbowie jak i Albańczycy w warunkach
                  szerokiej
                  > autonomii regionu?

                  mogą i powinni, ale na to trzeba było namówić ALBAŃCZYKÓW, decyzja
                  należy do nich, nie do Serbów. Gdyby nie LIKWIDACJA autonomii Kosowa
                  przez Slobo, nigdy nie odżyły by dawne resentymenty czy
                  projekty "Wielkiej Albanii" (idea równie absurdalna i zła co
                  pomysł "Wielkiej Serbii"). Nagle wykopano między obydwiema
                  społecznościami głęboki rów, niemal tak głęboki jak między
                  Palestyńczykami i Izraelczykami. Zapytaj Palestyńczyka czy może
                  jednak połączyć się z Izraelem w jedne państwo. Zapytaj Albańczyka z
                  Kosowa czy może jednak wrócić do Serbii. Serbia najpierw próbowała
                  zgnieść militarnie Kosowarów, zaś po ustanowieniu administracji ONZ
                  nie próbowała negocjować dwustronnie z Albańczykami ("przywrócimy
                  wam autonomię, policzmy trupy, wspólnie osądźmy winnych rzezi po obu
                  stronach, tylko zostańcie z nami, bo nie możemy zrezygnować z
                  Kosowa"), tylko mówiła do świata ponad głowami mieszkańców
                  prowincji "nigdy nie zgodzimy się na niepodległość Kosowa".

                  Nawet teraz - zwłaszcza że wygrał Tadic - jest szansa na zwycięstwo
                  rozsądku. Serbowie powinni zrezygnować z pychy ("Kosowo nasze bo nam
                  się należy, bo Raska i Lazar i święte eremy"), tylko wysłać
                  Albańczykom jasny sygnał "chłopaki, starczy już tych wygłupów -
                  teraz my idziemy prostą drogą do Unii Europejskiej, a wy chodźcie z
                  nami. Chcecie do końca życia zostać w tym syfie?" Bo Serbia ma
                  wielką szansę na szybką integrację z UE, to zaawansowany
                  cywilizacyjnie kraj, infrastrukturę ma lepszą niż Polska, zasługuje
                  na to bardziej niż Rumunia i Bułgaria. Pójdzie to z górki, czemu
                  Kosowo miałoby zrezygnować z wykorzystania unikalnej szansy i
                  znalezienia się w UE już teraz? Zwyczajnego załapania się na okazję?
                  To awans cywilizacyjny! A jeśli ogłoszą niepodległość - do Europy
                  dostaną sie za sto lat, razem z bratnią Albanią, albo - znając
                  tamtejsze realia - nigdy. Ale nikt nie postawił przez Kosowarami
                  takiego wyboru i takiej wizji. Skoro Serbom tak zależy na Kosowie,
                  to oni powinni rozpocząć z Kosowarami negocjacje w tej sprawie.
                  • j23plpol Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 19:38
                    Masz 100% racji - Kosowarzy i Serbowie powinni się porozumieć.
                    Popieram.
            • eptesicus Re: lewackich? 03.02.08, 23:22
              > Chcesz mi powiedziec, ze w Kosowskiej Mitrovicy tez nie mowi sie
              po
              > serbsku? Mam wiecej takich enklaw, 15% terytorium Kosowa mowi po
              > serbsku. Bosnia? Wschodnia Slavonia?

              w K.M. mówi się po serbsku, dominują Serbowie, przepraszam za
              generalizowanie. Ale w Prishtinie, w Prizren itp. mówi się po
              albańsku i to od setek lat. Większość terenu jest tam zalbanizowana.
              Najlepiej gdyby Kosowarzy zrezygnowali z niepodległości, a Serbowie
              przywróciliby autonomię prowincji, wtedy nie byłoby problemu. Wtedy
              byłby dobry precedens, zamykający inne puszki Pandory w regionie -
              Sławonie, Krainę (to wlaściwie byłą puszkę), "serbską" część Bośni.
              Jeśli chcą jakiegoś symbolu - przecież na Kosowym Polu Serbowie i
              Albańczycy walczyli RAZEM przeciwko Turkom. Tylko że Serbowie w
              ogóle nie próbowali negocjować z Kosowarami utrzymania Kosowa w
              granicach Serbii. Postanowili zgnieść opór butem. Zaczęło się od
              tego, że zdominowane przez Albańczyków władze prowincji prześladować
              Serbów - wiem, nie zapomnialem. Ale Slobo pojechał tam nie jako
              prezydent Republiki Serbskiej, oburzony, że w jednej z prowincji
              lokalne władze jego własnego kraju łamią prawo z powodów etnicznych.
              Mógł doprowadzić do ukarania winnych. Ale on nie pojechał tam jako
              prezydent Serbów, Albańczyków, Muzułmanów, Wołochów i kogo tam
              jeszcze. Pojechał tam jako PLEMIENNY LIDER jednej z grup etnicznych
              zamieszkujących jego kraj - "nikt nie będzie was już bił" -
              powiedział do zgromadzonych Serbów. Mówił do Serbów i nie krył się z
              tym, że jest przywódcą tylko Serbów. To zupełnie jak w Kenii, gdzie
              prezydent nie ukrywa, że jest prezydentem Kikujusów, nie Kenii, mówi
              do nich jak do swoich jedynych ziomków. Jaki więc powód mieli
              Albańczycy żeby utożsamiać się z takim państwem i skąd niby wynikać
              miał ich obowiązek pozostania wraz ze swoją ziemią w granicach
              Serbii?
              Dość, że po tym wszystkim Slobo zlikwidował autonomię prowincji, nie
              ukarano konkretnych winnych prześladowania Serbów, tylko nastąpiły
              odwetowe szykany a potem prześladowania Albańczyków, likwidacja
              uniwersytetu w Prisztinie i odebranie im praw należnych rdzennej
              przecież grupie etnicznej. W odpowiedzi powstał zbrojny opór,
              przeradzający się stopniowo w UCK, ale też - najpierw -pokojowy opór
              kierowany przez Ibrahima Rugovę. Serbowie nie próbowali się dogadać,
              poza tym, że Rugova gdzieś zniknął, a potem z niewesołą miną pojawił
              w telewizji obściskując się z Miloseviczem. To miła inicjatywa ze
              strony Slobo, tylko że w tym czasie, w Kosowie trwały już na wielką
              skalę etniczne czystki i prześladowania ze strony Serbów wobec
              Albańczyków, na skutek czego (nie na skutek NATO-wskich
              bombardowań!) setki tysięcy tychże Albańczyków uciekło lub zostało
              wypędzonych z własnych domów, z własnej ziemi, na których ich
              przodków nie osiedlił bynajmniej Tito. A UCK się rozwijało, Serbowie
              skutecznie zachęcali młodych Albańczyków do wstępowania do tej coraz
              bardziej kryminalnej i nacjonalistycznej organizacji, bo to UCK
              jedyne stawiało opór Serbom. Najpierw opór a potem zbrodniczy odwet,
              niczym nie różniący się od tego, co wcześniej robili Serbom. Zachód
              nie mógł jednak tolerować więcej jawnych czystek etnicznych w środku
              Europy i uderzył w Serbię jako NATO, o co ta ma do dziś żal do
              Zachodu. Czy to było mądre i przewidujące - nie wiem. Ale to chyba
              było lepsze, niż żałosna bezczynność w przypadku bośniackiej rzezi,
              gdzie holenderscy żołnierze przyglądali się masakrze Srebrenicy? Jak
              tylko serbskie siły wypędzono z Kosowa, UCK zrobiło wszystko żeby
              przelicytować niedawnych prześladowców Albańczyków w okrucieństwie i
              bezczelności, rozpętując analogiczne czystki etniczne wobec Serbów

              > czy to usprawiedliwia zbrodnie UCK?

              NIC NIE USPRAWIEDLIWIA ZBRODNI.
              • j23plpol Re: lewackich? 04.02.08, 00:00
                Przepraszam Cię, oglądałem wybory prezydenta w Serbii, więc nie
                dałem rady odpisać. Proponuję wymianę zdań w mejlu:
                j23plpol@poczta.onet.pl Twoje posty przeczytam, ale dopiero jutro
                wieczorem. Generalnie nie zgadzam się z Tobą, co nie wyklucza
                merytorycznej dyskusji.

              • j23plpol Re: lewackich? 04.02.08, 18:01
                To jeszcze raz o wnioskach: szeroka autonomia Kosowa w granicach
                Serbii.
            • eptesicus Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 00:40
              > OK, powiedz Baskom ze igraja z ogniem. Ale oni maja podstawy, i
              > kiedys te niepodleglosc wywalcza. Historyczne, mniej etniczne.

              no właśnie. Więc dopuszczasz jednak możliwość zmiany
              granic, "naruszenia integralności" niektórych państw i optujesz za
              tworzeniem państw "czystych etnicznie", bo przecież państwa
              wieloetniczne to "lewicowy wymysł" ("czyżbyś wierzył też w
              społeczeństwa wielokulturowe i wielonarodowościowe?"). A z drugiej
              strony rozwijasz wizje skutków naruszania tych granic,
              piszesz "Zdajesz sobie sprawę, że niepodległość Kosowa stworzy
              precedens dla innych narodów i znowu poleje się krew? Tego dziś chce
              światowe lewactwo?". To jak w końcu? Nie ruszać nic i niech ludzie
              żyją razem, bo tak kiedyś historia zrządziła, nawet pod cudzym
              butem? Czy jednak koniecznie trzeba wszystkich porozwodzić, bo dobre
              są tylko państwa jednoetniczne? Każdy przypadek należy rozpatrywać
              osobno, ale trzeba pamiętać że za każdym razem te dwa przeciwstawne
              podejścia będą się wykluczać! Bo próba ich połączenia w jedno
              ("czyste państwa etniczne bez zmiany granic") oznacza CZYSTKI
              ETNICZNE, wytępienie lub wypędzenie mniejszości z ziemi, do której
              ma takie samo prawo co większość - jak również prawo do zachowania
              swojej tożsamości. Pozostawmy na boku świeżych imigrantów
              napływających do "cudzych" krajów i osiedlających się w różnych
              miejscach - to inna sprawa. Mówię o zwartych społecznościach,
              mających swoje terytorium w obrębie "państwa większości" - i to
              społecznościach rdzennych, z własną kulturą, tożsamością, historią,
              a niekiedy i pamięcią utraconej niegdyś własnej państwowości (to
              akurat Basków nie dotyczy - właśnie nie mają oni podstaw
              historycznych, tylko etniczno-terytorialne, są odrębnym narodem i
              mieszkają "u siebie"). Najlepiej byłoby gdyby NIE CHCIELI JUŻ tej
              niepodległości (jeśli zdążyli zrosnąć się z innymi etnosami tego
              samego państwa siatką kulturowych powiązań) - ale któż im może tego
              zabronić? Jedno czego nie wolno, to wyrzucać kogokolwiek z jego
              domu! Ale czemu np. prawica narodowa w wielu krajach uważa za
              podstawę swojego programu ideologicznego tożsamość narodową oraz
              świadomość niepodległości i jej obronę, odmawia zarazem tego prawa
              innym? Bo "naszym się udało", mają swoje państwo, a tamtym już nie,
              mieli pecha (a bywa że zostali podbici przez "naszych" - vide małe
              narody Rosji) więc trzeba ich rozgnieść butem? To raczej lewica i
              liberałowie powinni być przeciwko separatyzmowi/ruchom
              niepodległosciowym bo podstawą ich ideologii
              jest "internacjonalizm", "multikulturalizm", wielokulturowe,
              obywatelskie społeczeństwa, niemodne wśród lewicy jest odwoływanie
              sie do uczuć narodowych. Wychodzi więc, że 'antyseparatyzm" prawicy
              to po prostu przykład moralności Kalego. "My mamy powstania,
              pomniki, na każdym kroku chrzanimy ludziom przez megafon, że to
              świętości, a wy możecie to zaakceptować albo się wynosić precz - nie
              ważcie się stworzyć podobnych świętości dla siebie". Z drugiej
              strony lewica opowiada o multikulturaliźmie, o tym żeby ludzie razem
              obok siebie mieszkali, niech się mieszają, im więcej muzułmanów w
              Europie tym lepiej, a najlepiej niech wszyscy stracą tożsamość, bo
              to nie jest "trendy", ale z drugiej strony lubuje się w popieraniu
              walki niektorych narodów i plemion o tożsamość, odrębność,
              niepodległość, najlepiej na drugim końcu świata. Poglądy i jednych i
              drugich są od początku naznaczone niekonsekwencją, ale niewielu
              ludzi zdaje sobie z tych niekonsekwencji sprawę.
              • j23plpol Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 18:06
                To nieporozumienie. To, że ktoś ma podstawy do uzyskania
                niepodległości (Baskowie) wcale nie znaczy, że "dopuszczam możliwość
                zmiany granic". Wręcz przeciwnie, jestem za autonomią Basków w
                granicach Hiszpanii. I W KAŻDYM PRZYPADKU W EUROPIE JESTEM ZA
                ZACHOWANIEM STATUS QUO. Dotyczy to także, oczywiście, Kosowa!
                • eptesicus Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 18:41
                  > To nieporozumienie. To, że ktoś ma podstawy do uzyskania
                  > niepodległości (Baskowie) wcale nie znaczy, że "dopuszczam
                  możliwość
                  > zmiany granic". Wręcz przeciwnie, jestem za autonomią Basków w
                  > granicach Hiszpanii. I W KAŻDYM PRZYPADKU W EUROPIE JESTEM ZA
                  > ZACHOWANIEM STATUS QUO

                  Baskowie już MAJĄ bardzo szeroką autonomię - własny rzad, policję,
                  parlament, flagę, budżet, szkolnictwo i język. Moim zdaniem to
                  wystarczy?

                  Ja jestem za zachowaniem status quo w Europie dlatego, że uważam iż
                  w Europie tożsamość żadnego etnosu nie jest zagrożona przez ucisk
                  narodowy, nikt nikogo nie wynaradawia. Może jedynie Francja
                  przyznaje zbyt mało praw rdzennym mniejszościom i rdzennym językom
                  regionalnym, choćby bretońskiemu. Ale są to problemy do rozwiązania
                  w ramach demokratycznego państwa, nie zaś poprzez secesję
                  • j23plpol Re: lewackich? c.d. 04.02.08, 19:39
                    Ponownie, 100% zgody.
            • eptesicus Re: lewackich? już ostatni post 04.02.08, 00:59
              Dziwisz się, "jak prześladowania mogą kreować narody?" Otóż właśnie
              na skutek prześladowań w ostatnich kilkudziesięciu latach powstało
              kilka państw, których społeczeństwa bardzo pragnęły niepodległości,
              choć ich granice i tożsamość są efektem efektów obcej kolonizacji
              lub sztucznych, arbitralnych decyzji obcych interwentów -
              najczęściej Europejczyków w "Trzecim Świecie". Co ciekawe, te
              sztucznie wytyczone, nie mające nic wspólnego z miejscową historią i
              stosunkami etnicznymi granice, mają w świecie większe uznanie z
              punktu widzenia prawa międzynarodowego niż prawa "starych" ale
              niezbyt szczęśliwych narodów. Przykłady? Timor Wschodni, kawałek
              wyspy, bez żadnej tradycji państwowej ale i odrębności etnicznej, ot
              kilka plemion "indonezyjskich" (cokolwiek by to znaczyło - przecież
              sama Indonezja jest ZLEPKIEM setek odrębnych etnosów!) zostało
              skolonizowanych przez Portugalczyków, nie zaś - jak reszta
              archipelagu - przez Holendrów. Skutki? Inna religia niż po drugiej
              stronie płotu, inna psyche, więc po upadku kolonializmu nie chcieli
              się z nimi łączyć. Indonezja odpowiedziała brutalnym
              uciskiem, "Timorczycy" zbrojnym oporem, tamci trwającym 50 lat
              łamaniem tegoż oporu i prześladowaniami. Na skutek tych prześladowań
              cudzysłów z nazwy w końcu zniknął, wspólna walka tak zbliżyła ludzi,
              że powstał nowy naród - bez tysiąca (jak Polacy) czy ponad dwóch
              tysięcy (Ormianie) lat historii, bez pamięci dawnych królów i
              obrośniętych bluszczem ruin. I społeczność międzynarodowa nie miała
              wątpliwości, że Timor Wschodni ma prawo do niepodległości. Erytrea -
              to samo. Włosi anektowali część Etiopii (a w każdym razie położone
              na wybrzeżu jej państwa wasalne), reszta kraju utrzymała
              niepodległość. Po kilkuset latach, po ostatecznej klęsce Włoch w II
              Wojnie Światowej, Erytreę włączono do wyzwolonej właśnie Etiopii,
              ale mieszkańcy Erytrei - którzy po części na skutek włoskich wpływów
              wykształcili już znaczną odrębność kulturową - zaczęli domagać się
              niepodległości. Mimo że wcześniej nie było mowy o żadnym "narodzie
              erytrejskim". Etiopia odpowiedziała prześladowaniami, Erytrejczycy
              oporem, który trwał znowu kilkadziesiąt lat, cementując jeszcze
              tożsamość narodową. I znowu świat uznał prawa Erytrei do
              niepodległości, choć przecież nie było to "odzyskanie
              niepodległości" bo nigdy wcześniej nie istniała jakaś niepodległa
              Erytrea, na podobieństwo przedrozbiorowej Polski. Tak samo jak nigdy
              wcześniej nie istniał żaden "przedrozbiorowy", niepodległy Timor
              Wschodni, niepodległa Palestyna (której prawa też świat uznaje),
              niepodległa Sahara Zachodnia (kolejny sztuczny kolonialny twór,
              który walczy o niepodległość) czy - uznawane przez świat -
              niepodległe Kosowo i to mimo, że po drugiej stronie miedzy
              Albańczycy mają swoje własne państwo. Ale serbskie prześladowania
              doprowadziły (tak jak - na większą skalę - izraelskie wobec Arabów w
              Palestynie) do powstania dążeń niepodległościowych. Oni po tym
              wszystkim NIE BĘDĄ CHCIELI wrócić do Serbii ze swoją ziemią, tak jak
              Palestyńczycy nie zgodzą się już - niestety - na zjednoczenie z
              Izraelem (zresztą wątpię czy Izrael by chciał ;-)) Co NIE ZNACZY że
              mają prawo wypędzać Serbów, którzy tam "od zawsze" mieszkają i
              których również ta ziemia jest własnością.

              Cholerna dygresja, znowu rozbijam tok myślenia. DO czego dążę? Że w
              ostatnich pięćdziesięciu latach świat chętniej przyznwawał prawa do
              niepodległości sztucznym tworom, bez wcześniejszej tradycji
              państwowej i niepodległościowej, bez jasnej tożsamości etnicznej, za
              to powstałych przez kaprys historii i "zrodzonych" na skutek walki
              czy prześladowań (Erytrea, Timor Wschodni, Palestyna, Kosowo, pewnie
              i Sahara Zachodnia). Nazywa się to "prawem samostanowienia narodów" -
              narodów które nigdy wcześniej nie istniały jako narody, a są często
              zlepkiem różnych etnosów lub częścią większego etnosu, mającego
              własne państwo (państwa) w bezpośrednim sąsiedztwie. Secesje tych
              tworów generalnie świat akceptuje, pozwala na zmiany granic i nie
              boi się, że doprowadzi to do lawiny podobnych zjawisk czy przelewu
              krwi.

              Z drugiej strony konsekwentnie odmawia tego prawa do samostanowienia
              realnie istniejącym, nieraz bardzo starym narodom, które zostały
              kiedyś (nieraz nie tak dawno) brutalnie podbite przez sąsiadów,
              niekiedy (choć niezawsze) mają własną tradycję państwową, liczącą
              setki lat klarowną tożsamość etniczną, oraz odrębna kulturę, język
              itd. (Czeczeni, Kurdowie, Tybetańczycy, Abchazowie, Ujgurzy,
              Baskowie, Katalończycy). Praw tych odmawia się im pod innym hasłem -
              "zasady nienaruszalności granic", "walki z separatyzmem" (już nie
              mówi się o "dążeniach niepodległościowych"), zaś sami ciemiężcy
              (vide Rosja i Chiny) odmawiają im tych praw pod hasłem "obrony
              integralności terytorialnej Ojczyzny" (uderzają więc w tony
              patriotyczne, tak jak separatyści, gdy domagają się "niepodległosci"
              czyli właśnie rozbicia tej "integralności"). Oczywiście, że sytuacja
              tych narodów jest bardzo różna - np. Baskowie nigdy nie mieli
              własnego państwa, natomiast wspótworzyli większy, multietniczny
              kraj - Hiszpanię i cieszyli się w jej obrębie różnymi przywilejami
              (a więc ZERO analogii do Polski i jej martyrologiczno-powstańczej
              historii), zaś Tybetańczycy zostali pozbawieni własnego państwa
              przez brutalny podbój ze strony sąsiada (sytuacja podobna do zaborów
              Polski!) i do tego stało się to na oczach świata w latach
              pięćdziesiątych, w dobie ONZ-tu itd. Z kolei Czeczeni nie mieli
              państwa w naszym rozumieniu, ale byli niepodległym narodem, ich
              terytorium 200 lat temu nie podlegało władzy Rosji, zaś Kurdowie
              tworzyli lub współtworzyli na swoich terenach szereg organizmów
              państwowych, ale żaden z nich nie nazywał się nigdy wcześniej
              Kurdystanem. Po co niepodległość Baskom, skoro mają autonomię,
              zapewnione realne prawo do rozwoju swojej kultury narodowej, do
              pielęgnowania swojej tożsamości w ramach Hiszpanii, a za
              niepodległością nie tęsknią, bo nigdy jej nie mieli? [nie mówcie o
              Królestwie Nawarry - to nie było państwo etnicznie baskijskie, nawet
              jeśli większość Basków mieszkała w jego granicach]. Nikt ich nie
              uciska, nie prześladuje, po co rozlewać krew, w imię czego? Z
              drugiej strony co mają począć narody które tęsknią do utraconej, a
              należnej im niepodległości, brutalnie podbite i wciąż prześladowane?
              Narody, których stara i unikalna kultura, w tym dziedzictwo
              materialne, były i są celowo niszczone przez najeźdzców i to
              najeźdzców, którzy w świetle prawa miedzynarodowego nie są nawet
              okupantami, bo to "wewnętrzna sprawa Rosji" (Chin, Turcji itp.).
              Tybet czy Czeczenia mogą zwyczajnie nie chcieć już być razem z
              Chinami czy Rosją po tym, co przez nich przeszli, więc trudno, żeby
              przestrzegać ich przed separatyzmem, strasząc "groźbą przelewu
              krwi" - ta krew przecież ciągle się leje. Każdą z tych spraw trzeba
              oddzielnie rozpatrzyć i unikać uniwersalnych kluczy-wytrychów
              typu "nigdy nie zmieniać granic", czy "niepodległość wszystkim
              którzy jej żądają"
              • j23plpol Re: lewackich? już ostatni post 04.02.08, 18:12
                "Tybet czy Czeczenia mogą zwyczajnie nie chcieć już być razem z
                Chinami czy Rosją po tym, co przez nich przeszli, więc trudno, żeby
                przestrzegać ich przed separatyzmem, strasząc "groźbą przelewu
                krwi" - ta krew przecież ciągle się leje. Każdą z tych spraw trzeba
                oddzielnie rozpatrzyć i unikać uniwersalnych kluczy-wytrychów
                typu "nigdy nie zmieniać granic", czy "niepodległość wszystkim
                którzy jej żądają".

                Święte słowa. Moim zdaniem Albańczycy powinni zadowolić się
                autonomią, z powodów czysto pragmatycznych. Pragmatycznych nie dla
                nich, to oczywiste (bo faktycznie, bardzo chcą niepodległości), ale
                dla Europy.
                • eptesicus no to się w sumie zgadzamy, tylko... 04.02.08, 20:43
                  ...unikajmy uniwersalnych kluczy. Naprawdę są w niektórych miejscach
                  na świecie niesprawiedliwe granice i nie ma co z nich robić
                  świętości. Skoro sami, jako Polacy, świętujemy dziesiątki naszych
                  walk O ZMIANĘ GRANIC W EUROPIE, czy możemy tak łatwo odmówić prawa
                  do ich korekty innym. Są na świecie kraje/narody, którym naprawdę
                  należy przywrócić niepodległość, bo wyrwano im ją bezczelnie i
                  prawem kaduka. Ot, przykład Tybetu - czy naprawdę w
                  imię "stabilności regionu" i "poszanowania integralności
                  terytorialnej Chin" (integralności stworzonej w obecnym kształcie
                  kosztem innych narodów!) mielibyśmy zgodzić się, aby naród
                  tybetański został ostatecznie zniszczony i wynarodowiony? To
                  dlaczego Polacy nie uszanowali integralności terytorialnej Rosji,
                  Austrii i Prus? Separatyści?

                  Natomiast zgadzam sie, że Kosowo nigdy wcześniej niepodległe nie
                  było, Serbia nie napadła tam nigdy na albańską prowincję i nie
                  anektowała jej, tylko raczej Albańczycy osiedlili się (kilkaset lat
                  temu) w serbskiej prowincji i zalbanizowali. Zgadzam się, że ta
                  niepodległość jest Kosowu niepotrzebna, a wręcz dla Kosowa
                  szkodliwa, bo oddala szansę na znalezienie się - tyle że wraz z
                  Serbią - w Unii Europejskiej. I że Kosowo mogłoby z powodzeniem
                  zostać w granicach Serbii jako autonomiczna prowincja - i wszyscy
                  byliby szczęśliwi. Gdyby nie wojna i czystki etniczne, Albańczycy
                  nawet nie pomyśleliby o niepodległości! Ale upieram się, że taka
                  decyzja należałaby do mieszkańców Kosowa. Dlaczego tak się nie stało
                  i NIESTETY chyba nie stanie? Zapytajcie leżącego w grobie Slobo i
                  jemu podziękujcie! Nie Clintonowi, nie NATO, nie Unii. Podziękujcie,
                  Serbowie, samemu Slobo za utratę Kosowa i za śmierć tylu ludzi po
                  obu stronach.

                  dziękuję za wymianę poglądów i pozdrawiam. Nie potraktuj tego jako
                  tchórzostwa, czy wykrętu, ale chyba muszę się pożegnać, bo od dwóch
                  dni, zamiast pracować, formułuję długaśne epistoły nt. geopolityki
                  Bałkanów. Jeszcze raz pozdrawiam.
                  • j23plpol Re: no to się w sumie zgadzamy, tylko... 04.02.08, 22:08
                    I ja Ci dziękuję. Zgadzamy się w bardzo wielu kwestiach, to cieszy.
                    Jeśli chciałbyś kiedyś napisać, j23plpol@poczta.onet.pl. Ostatnie
                    zdanie na koniec: za wojnę na Bałkanach odpowiadają zarówno Slobo,
                    jak i Tudjman, Izetbegovica tez nie pominę. To temat bardzo trudny,
                    podobnie jak nacjonalizm chorwacki, pomoc krajów muzułmańskich
                    separatystom Bośniackim itp. Pozdrawiam! Maciek
        • tangeriner Re: Do j23plpol - powstanie 03.02.08, 02:12
          "Prześladowania Izraela doprowadziły do powstania narodu
          palestyńskiego" - od kiedy to prześladowania kreują narody????


          Powstanie - takie jak Kościuszkowskie, Listopadowe etc.
          Seljačka buna i druge pobune... Rozumiesz?

    • rewior W niedzielę Serbowie wybiorą prezydenta i przys.. 02.02.08, 14:54
      Autorka artykułu, jak to w Wybiórczej, "obiektywna inaczej" aż do
      bólu.Eptesicus, skąd się biorą tacy ludzie-gnidy jak ty? Chyba, że jesteś
      albańskim mieszkańcem Kosowa, co tłumaczyłoby wszystko!
      • eptesicus możesz mi wyjaśnić, dlaczego wyzywasz mnie od gnid 02.02.08, 23:18
        rozumiem, że każdy kto bezwzględnie nie popiera Nikolica, jest
        gnidą, tak? Przeczytałeś moje argumenty na temat praw narodów? Od
        którego miejsca mówi się o "działaczach niepodległościowych", a od
        którego "separatystach"? Od którego miejsca mówi się o "obronie
        integralności terytorialnej kraju", a od którego miejsca o "ucisku
        narodowym" i "zaborach"?
      • eptesicus ja nie biorę bezmyślnie i bezwarunkowo jednej... 02.02.08, 23:21
        ...strony tego konfliktu. A oprócz świadomości swoich praw, narody
        powinny mieć jeszcze ROZUM i bać się śmiertelnie rozlewu krwi. Dość
        już się jej polało, żeby 365 dni w roku obchodzić święta narodowe i
        stawiać pomniki. To piękne, ale może świat wreszcie zmądrzeje - i
        Albańczycy i Serbowie
    • maddock a'propos spisów ludności 20.02.08, 14:41
      cyt. Niech będzie, Turcy zasiedlali Raske Albanczykami. Znasz cenzus z
      roku 1918? Wciaz dominuja Serbowie. W roku 1944 bylo podobnie, choc
      inne proporcje. Cale zlo dokonalo sie w epoce Tity, przykro mi,
      liczby mowia same za siebie.

      Otóż nie jest to prawda. Spis z 1921 r. wykazał, że 64.1 % mieszkańców Kosowa
      stanowili Albańczycy (polecam: Popis stanovnistva u Kraljevni Srba, Hrvata i
      Slovenaca, Sarajevo 1924). Chyba tego nie wydała administracja amerykańska. W
      1944 skład narodowościowy Kosowa bardzo aktywnie zmieniały oddziały gen. Iljića.
      Wg różnych szacunków zabito 50-100 tysięcy Albańczyków w czasie tzw. operacji
      oczyszczającej. To pozwoliło przywrócić "równowagę etniczną" ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka