spit_me
25.04.08, 01:19
Crap !!! To nawet nie usprawiedliwia istnienia tego departamentu
w relacji 300-tu repatriantow na przestrzeni 8-miu lat , a w relacji
do obiecanek Premiera , zwrotu obywatelstwa potomkom rzekomo wygnanej
zydo-komuny i majatkow do konca roku , brzmi jak kpina ,...
===================================================================
300 repatriantów to za mało
=========================
Z Aleksandrą Ślusarek, przewodniczącą Związku Repatriantów
Rzeczypospolitej, rozmawia Jacek Dytkowski
Jak ocenia Pani ustawę o repatriacji z 2000 roku?
- Przez ostatnie siedem lat działania ustawy repatriacyjnej dającej
środki nielicznym samorządom i przy dwukrotnej jej nowelizacji, w
ramach zapisanego w niej systemu RODAK, autorstwa Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych i Administracji, do 2006 r. sprowadzono do Polski
zaledwie około 300 osób. W kolejce zaś czeka nadal od 2000 r. około
3 tys. osób ze stwierdzonym polskim pochodzeniem i przyrzeczeniem
powrotu do Ojczyzny - oczywiście niezrealizowanym.
MSWiA twierdzi, że nie ma zbyt wielu chętnych do powrotu...
- Dla mnie jest to ogromnie ciekawe stwierdzenie. Przecież czekający
w kolejce są narażeni na dezaktualizację pewnych wymaganych tutaj
zaświadczeń, a ich komplet dla jednej rodziny, jak oceniliśmy,
kosztuje w granicach tysiąca dolarów - tyle bowiem trzeba wydać na
aktualne dokumenty. Więc jest to rzecz oczywista, dlatego też nie
rozumiem takiego stwierdzenia. Drugą sprawą jest to, że po złożeniu
stosownych dokumentów brakuje zaproszeń. Przecież w ciągu tych
siedemnastu lat poza systemem RODAK, przyjętym w ustawie, przybyły
do Polski 2994 osoby, podczas gdy w jego ramach tylko 300
repatriantów. Natomiast w ciągu tych siedemnastu lat ogółem do
Polski przyjechało 6 tys. osób. Oczywiście są to często ludzie,
którzy we własnym zakresie zorganizowali sobie ten przyjazd i go
sfinansowali. Są oni na pewno bardziej przedsiębiorczy, lepiej
sytuowani. Obecnie w Kazachstanie zostało wiele osób, które nie są w
stanie absolutnie ze względów finansowych poradzić sobie z
przyjazdem do Polski.
Ustawa faworyzuje osoby majętne i przedsiębiorcze?
- Oczywiście. Cały proces repatriacji został zatrzymany w 2000 r.,
przed wejściem w życie ustawy, gdzie większość repatriantów
stanowili Polacy z Ukrainy, Białorusi i Litwy. Wtedy także
wprowadzono ograniczenia repatriacji do strefy azjatyckiej państw
byłego ZSRS, ale jednak mimo wszystko ta fala złożonych do grudnia
2000 r. wniosków owocowała jeszcze przyjazdami z Kresów w latach
następnych. Wszystko to ewidentnie blokowało drogę tej najuboższej
diasporze kazachstańskich Polaków, w większości właśnie niebędących
w stanie przyjechać do Polski. Dla przykładu, po wprowadzeniu ustawy
o repatriacji przez okres od 1 stycznia 2001 r. do końca 2005 r.
wpłynęły 2692 wnioski o wydanie wizy repatriacyjnej. O ile w 2001 r.
przyjęto 929 wniosków, o tyle w 2005 r. ponad 3-krotnie mniej -
czyli 276. Równocześnie w czasie działania ustawy Urząd ds.
Repatriacji i Cudzoziemców przekazał zaproszenia dla zaledwie 109
rodzin, a pozostali czekają od lat w kolejce.
Jakie widzi Pani wyjście z tej sytuacji?
- Statystyka mówi sama za siebie. Natomiast po dwukrotnej przecież
nowelizacji ustawy wydaje mi się, że absolutnie potrzebne jest
opracowanie całkiem nowej ustawy i my mamy bardzo dużo własnych
wniosków dotyczących tego, w jaki sposób powinna ona funkcjonować.
Przede wszystkim, zgodnie z tym, co mówiliśmy w petycjach i
rezolucji po ostatniej naszej konferencji, musi to być ustawa, która
daje wszystkim jednakowe szanse. Powinna być zlikwidowana baza
RODAK - to jest jakieś nieporozumienie, ten system po prostu się nie
sprawdził. Myślę, że od tego właśnie trzeba zacząć.
Dziękuję za rozmowę.