Gość: warmi
IP: *.tribune.com
19.09.03, 20:46
"Ameryka nie może lekceważyć instytucji międzynarodowych.
Podejmując decyzję o użyciu siły, musi zabiegać o jej akceptację
przez inne kraje i szukać sojuszników, nie zaś działać w
pojedynkę jako sędzia, ława przysięgłych i wykonawca wyroku "
No i tak Amerykanie zrobili - szukali sojusznikow przez 6
miesiecy.
Ci ktorzy chcieli przylaczyc sie do USA, zrobili to -
inni "sojusznicy" wyraznie odmowili a niektorzy nawet zaczeli
kombinowac jak by Amerykanom zycie utrudnic.
Swoja droga Francuzi praktycznie sa juz traktowani jako wrogie
panstwo w USA.
Jezeli w lewackim New York Times znany krytyk Busha - Tom
Friedman wypisuje , ze "France is becoming our enemy." to znaczy
ze jedyni "przyjaciele" jacy Francuzom zostali USA to rozne
komunistyczne i lewackie organizacje.