Dodaj do ulubionych

PROFESORSKIE WYPOCINY...

IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 07.11.03, 22:03
Profesorskie wypociny…

Na stronach "Arabii", islamistycznego pisemka ,wydajacego sie byc tuba
polskiego oddzialu Al-kaidy, popelnil ostanio potezne "pyf" niejaki "prof.
dr hab.Marek M. Dziekan (kierownik Zakładu Bliskiego Wschodu i Północnej
Afryki Uniwersytetu Łódzkiego - lodzianie:uwaga)w artykuliku
zatytulowanym : "Saddam Husajn: megalomania i terror".
Artykulik ten jest napisany w wyjatkowo nedznym stylu - ale przeciez
wydaje jak "najlepsza" opinie o tym "profesorze", ludziach, ktorzy go
forowali do tego stanowiska i ludziach, stojacych ( i finansujacych)
dzialanosc polskiej Al-Kaidy.
Bo tak nalezy ocenic dzialanosc tego pisemka w Polsce.

Wielokrotnie zwracalem uwage forumowiczow na propagandowa prace
tzw. "intelektualistow" (w tym takze polskich) - ludzi slabych, pozbawionych
wiary i politycznej wyobrazni a sklonnych poddawac sie (czy moze
raczej "oddawac") kazdemu totalizmowi. Kiedys byl to nazizm, pozniej komunizm
a dzis totalizm islamistyczny. Ludzie ci maja za cel glowny przedstawic
obrone "Swiata Zachodniego" przed islamizmem za "daremny i niepowazny
wysilek", wolac rozprawiac(macac Polakom w glowach) o "dobroci islamu" a
tzw."euroislamu" - w szcegolnosci.
Nie bede owijal w bawelne: dla mnie ten "profesor" (i jemu podobni) sa
agentami Al-kaidy - niekoniecznie platnymi: jeszcze grozniejsi sa ci, ktorzy
to robia z przekonania i bez zaplaty, nienawidzac naszej cywilizacji. Bo taka
wlasnie jest ich zaplata za robote: nienawisc do rodzimej, przepieknej
cywilizacji. Najlepszej, jak Europa do tej pory zaznala.

Ten typ, podpisujacy sie jako "prof" M.Dziekan napisal juz druga czesc,
stanowiaca "podsumowanie" rozmyslan al -kaidowca o krwawym mordercy, Saddamie
Hussajnie. Warto przeczytac cala czesc druga aby sobie wyrobic jasna opinie.
Zwroce tylko uwage na jedno: ani w cz.I ani w cz.II "profesor" nie wspomina o
zakulisowej (i jawnej) dzialalnosci Zwiazku Sowieckiego na terenie
Miedzyrzecza(Mezopotamii) - cale zlo ucielesniaja USA. Saddam takze jawi sie
czasami jako brutalny co prawda typ (opowiesci o torturach "pochodza z
drugiej reki" lub od samych "poszkodowanych", co w jego pojeciu "ujmuje im
obiektywizmu" -a wiec kto powinien o nich opowiadac aby byly "obiektywne"?,
itp.) ale takze jako prawdziwy wodz i budowniczy nowego Iraku, znawca
architektury, sybaryta z basni "Tysiac i jednej nocy"…
Zupelnie taki sam, jak…. Stalin - opisywany z uczuciem przez podobnych,
niezyjacych juz intelektualistow zachodnich.
Stwierdze krotko: sa to wypociny bydlaka.

Zainteresowanych odsylam do calej czesci II-giej: Oto Link:
www.arabia.pl/article.php?id=7542
A jako ilustracje pogladow tego typa zalaczam obszerny cytat, stanowiacy
zakonczenie "pracy zleconej", zat: "Konkluzja".
Oto on:

"Konkluzja

Powyżej starałem się wskazać na elementy, które wyniosły Saddama do władzy
oraz na stosowane przezeń metody jej utrzymania. Na pierwszym miejscu bez
wątpienia stoi terror i strach, zaraz potem jednak niezwykle
rozbudowana „propaganda sukcesu”. Sądzę, że ten drugi element był
wykorzystywany dużo szerzej niż pierwszy. I to właśnie temu drugiemu
aspektowi poświęciłem najwięcej miejsca, wydawało mi się to bowiem dużo
ciekawsze niż opisywanie tortur stosowanych przez irackie służby
bezpieczeństwa. Metody z tej dziedziny nie różnią się zbytnio w rozmaitych
kulturach i systemach politycznych, poza tym ich opisy przekazywane są
zazwyczaj przez poszkodowanych, co w moim pojęciu – z całym szacunkiem dla
ofiar tych tortur – ujmuje im obiektywizmu. Metody propagandowe natomiast w
znacznym stopniu można prezentować i analizować w miarę obiektywnie, tym
bardziej że obserwowałem je na własne oczy.

Saddam chciał być wielki, chciał, by jego kraj był wielki, by wielki i
bohaterski był jego naród. W rzeczywistości Saddam był wielki wielkością
swojego kraju, i takim pewnie by pozostał, gdyby nie Stany Zjednoczone, które
uczyniły zeń symbol wszelkiego zła. Gdyby nie Amerykanie, świat pewnie
zapomniałby o Saddamie zaraz po obaleniu go przez samych Irakijczyków, do
czego bez wątpienia by doszło, choć pewnie nie w roku 2003. Saddam został
wyniesiony do wielkości Nerona, Hitlera i Stalina, choć w rzeczywistości był
małym człowiekiem o wielkich ambicjach, których bez pomocy świata zachodniego
na pewno nie udałoby mu się spełnić. W dodatku upadek irackiego prezydenta
przyczynił się do, krótkotrwałej zapewne, mody na „saddamiana”. W cenie są,
obecnie wycofywane z obiegu, banknoty z jego portretem i najrozmaitsze jego
podobizny, które znikają z bagdadzkich sklepików niczym ciepłe bułeczki.

Wbrew zdrowemu rozsądkowi Saddam stał się na swój sposób wielki i trafi
prawdopodobnie nawet na karty polskich podręczników historii. "
(J)



Obserwuj wątek
    • Gość: dana33 Re: PROFESORSKIE WYPOCINY... IP: 5.3.1R3D* / 192.114.47.* 07.11.03, 22:47
      nu, zaslepienie, jak widac, nie zna granic.....
      • Gość: w kto zasponsorowal arabie.pl ??? IP: *.pcr.univie.ac.at / *.pcr.univie.ac.at 17.11.03, 15:25
        ambasada arabii saudajskiej...
        wiadomosc pewna, mozna sprawdzic, komentarz zbedny...
    • Gość: oko Re: Jerzy IP: *.telia.com 07.11.03, 23:43
      Git Szabes Panie Jerzy!
      Milo mi zawsze poczytac, ciekawe. Niestety czasu brak, abym i ja mogl sie
      dolozyc konstruktywnie. Ale zjawia sie inni, nie ma obawy. Wierszyki Pana nie
      omina, z rymem, prawdziwym, takim wie Pan, od serca.
      Pozdr dla malzonki.
      • Gość: borygo Re: Jerzy - pzdr IP: *.de 08.11.03, 06:23
        Gość portalu: oko napisał(a):

        Wierszyki Pana nie
        > omina, z rymem, prawdziwym, takim wie Pan, od serca.
        > Pozdr dla malzonki.

        Tutaj tez sa:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=8837637&a=8927976
        • Gość: Jerzy Re: Jerzy - pzdr IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 08.11.03, 08:37
          Oj Borygo, Borygo...
          Ostrz dalej swe "pioro" - do islamisty -"profesora" jeszcze wrocimy, jako ze
          jest klasyczny przyklad wysublimowanej, ideologicznej dywersji.
          (J)
          • sokolka2 Re: Jerzy - pzdr 08.11.03, 16:23
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Oj Borygo, Borygo...
            > Ostrz dalej swe "pioro" - do islamisty -"profesora" jeszcze wrocimy, jako ze
            > jest klasyczny przyklad wysublimowanej, ideologicznej dywersji.
            > (J)

            Ta dywersja Jerzy jest bardzo
            skuteczna bo wychowankowie
            profesora jada pozniej z premierem
            w swiat........
            www.arabia.pl/article.php?id=7767
          • Gość: borygo Re: Jerzy - pzdr IP: *.de 09.11.03, 07:18
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Oj Borygo, Borygo...
            > Ostrz dalej swe "pioro" - do islamisty -"profesora"
            jeszcze wrocimy, jako ze
            > jest klasyczny przyklad wysublimowanej, ideologicznej
            dywersji.
            > (J)


            Za publiczne rzucanie na kogos oskarzen o przynaleznosc
            do struktur terorystycznych traci sie majatek na
            odszkodowania. Mam nadzieje, ze prof. Dziekan zobaczy ten
            watek i wyciagnie wnioski.



            • Gość: Jerzy Re: Borygo IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 09.11.03, 09:36
              Przestancie mi grozic - smiac mi sie z tego chce. Osmieszacie sie.
              Ciagle mi grozono - nie tylko odebraniem "majatku" ale i zycia.I grozili
              mocniejsi, niz Ty. A ja ciagle jeszcze zyje.
              Czy "psor" to przeczyta? Nie wiem, moze sie znizy do poziomu "Forum" - na
              stronach "Arabii" w odpowiedzi na druga czesc "wypracowania" o Hussajnie
              wyraznie zaznaczylem przeciez, ze otworze mu specjalny watek.
              Nie cofam ani jednego slowa z tego co napisalem.

              (J)
              • Gość: borygo logika paranoika IP: *.de 09.11.03, 11:19
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Przestancie mi grozic - smiac mi sie z tego chce.
                Osmieszacie sie.
                > Ciagle mi grozono - nie tylko odebraniem "majatku" ale
                i zycia.I grozili
                > mocniejsi, niz Ty. A ja ciagle jeszcze zyje.
                > Czy "psor" to przeczyta? Nie wiem, moze sie znizy do
                poziomu "Forum" - na
                > stronach "Arabii" w odpowiedzi na druga czesc
                "wypracowania" o Hussajnie
                > wyraznie zaznaczylem przeciez, ze otworze mu specjalny
                watek.
                > Nie cofam ani jednego slowa z tego co napisalem.
                >
                > (J)

                A kto grozi. Jest tylko uwaga ze obrzucanie kogos blotem
                moze byc kosztowne. No najwyzej ze masz swiadectwo z
                jakiegos szwedzkiego wariatowa.

                Nie cofaj slowa - jako bendzwal paranoik masz do tego
                prawo. Oskarz jeszcze caly zespol arabistow-dordcow
                Premiera RP o przynaleznosc do Al-Kajdy. No i tych,
                ktorzy ich sprawdzaja. No i tych, ktorzy sprawdzaja tych,
                ktorzy sprawdzaja doradcow. A potem samego premiera. A
                potem Busha i Sharona.

                Co do "psora" - poziomem wiedzy do piet mu nie dorastasz,
                ubecki matole.

                • werw Panie Denaturat 09.11.03, 12:40
                  W obecnej Polsce żulia nie pija już Borygo: za drogo. Denaturat, tanie wina - to
                  co innego.


                  Co do tzw. doradców premiera: przypomniał mi się niejaki prof. Danecki,
                  faktyczny doradca, który po zabiciu synka Husajna wszczął larum, by natychmiast,
                  ale to natychmiast, go pochować (zamiast czasowego wystawienia na widok
                  publiczny, w specjalnym namiocie) - bowiem islam nakazuje pochówek najdalej
                  następnego dnia. Wieścił straszliwe konsekwencje tak niesłychanego pogwałcenia
                  miejscowej tradycji i obyczajów.

                  Tymczasem człowiek ten jest idiotą. Arabowie lubują się wręcz w bezczeszczeniu
                  zwłok a bywa, że (dosłownie) rozszarpują je na części gołymi rekami lub po
                  prostu, banalnie wieszają na latarni i dźgają nożami. Jak widać to nie jest
                  sprzeczne z miejscowymi obyczajami i tradycją. Tylko, że tego w dostępnych
                  książkach, z których Pan Danecki poznawał kulturę arabską (pisanych przez jego
                  kolegów i wzajemnie sobie recenzowanych), nie ma. Co oczywiście nie przeszkadza
                  mu być doradcą.

                  • Gość: borygo zostan sam doradca Premiera IP: *.de 09.11.03, 20:39
                    werw napisał:

                    > W obecnej Polsce żulia nie pija już Borygo: za drogo.
                    Denaturat, tanie wina - t
                    > o
                    > co innego.
                    >
                    >
                    > Co do tzw. doradców premiera: przypomniał mi się
                    niejaki prof. Danecki,
                    > faktyczny doradca, który po zabiciu synka Husajna
                    wszczął larum, by natychmiast
                    > ,
                    > ale to natychmiast, go pochować (zamiast czasowego
                    wystawienia na widok
                    > publiczny, w specjalnym namiocie) - bowiem islam
                    nakazuje pochówek najdalej
                    > następnego dnia. Wieścił straszliwe konsekwencje tak
                    niesłychanego pogwałcenia
                    > miejscowej tradycji i obyczajów.
                    >
                    > Tymczasem człowiek ten jest idiotą. Arabowie lubują się
                    wręcz w bezczeszczeniu
                    > zwłok a bywa, że (dosłownie) rozszarpują je na części
                    gołymi rekami lub po
                    > prostu, banalnie wieszają na latarni i dźgają nożami.
                    Jak widać to nie jest
                    > sprzeczne z miejscowymi obyczajami i tradycją. Tylko,
                    że tego w dostępnych
                    > książkach, z których Pan Danecki poznawał kulturę
                    arabską (pisanych przez jego
                    > kolegów i wzajemnie sobie recenzowanych), nie ma. Co
                    oczywiście nie przeszkadza
                    > mu być doradcą.
                    >


                    Skad wiesz, ze prof. Danecki poznawal kulture arABSKA z
                    ksiazek, jakichs wzajemnie sobie recenzowanych. A jak
                    masz wieksza wiedze to sam wystartuj i zostan doradca
                    premiera. Bez tego to pierdzielisz tylko bez pokrycia. .

                    A co do konsekwencji to widac, ze to Prof. Danecki mial
                    racje. Jakos sytuacja wojsk w IraKU staje sie coraz mniej
                    komfortowa.
                    • sokolka2 prof danecki pobierau nauki w kraju Saddama n/tx 09.11.03, 20:47
                    • Gość: Jerzy Re: Werw IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 09.11.03, 21:54
                      Ci "islamolodzy"(czyli spece od "kulturay arabskiej i islamu") wszyscy mysla
                      podobnie - mozna by wnosic, ze te specyficzne studia poprzestawialy im
                      wszystkie zdrowe klepki w glowach.
                      Tak sie sklada, ze znam w Lund jedna pania dr "islamolozke"(studiowala pod
                      znanym propagatorem tzw."euroislamu", prof. Hjärpe z uniwersytetu w Lund) i
                      korzystajac z okazji, probowalem dyskutowac z nia rozne sprawy arabsko-
                      arabsko -zydowskie.
                      Niestety, tego sie z tymi ludzmi robic nie da. Do zludzenia przypominaja
                      bojowych komunistow z okresu stalinowskiego.No, z bierutowskiego - ze mna jak z
                      dzieckiem.
                      Pzdr.
                      (J)
                • Gość: Jerzy Re: logika paranoika IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 09.11.03, 22:03
                  Cos slabenko z Toba: dlaczego mialbym oskarzac p.prezydenta RP? Ze co, ze sie
                  otacza rodzimymi islamologami -doradcami? Jako byly(?) komunista otacza sie
                  takimi ludzmi do jakich przywykl i w ktorych otoczeniu dobrze sie czuje - to
                  zrozumiale.
                  Borygo - nie chce mi sie z Toba wiecej dyskutowac. I tak poswiecilem Ci za duzo
                  czasu.
                  (J)
                  • Gość: borygo Re: logika paranoika IP: *.de 09.11.03, 22:24
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Cos slabenko z Toba: dlaczego mialbym oskarzac p.
                    prezydenta RP? Ze co, ze sie
                    > otacza rodzimymi islamologami -doradcami? Jako byly(?)
                    komunista otacza sie
                    > takimi ludzmi do jakich przywykl i w ktorych otoczeniu
                    dobrze sie czuje - to
                    > zrozumiale.
                    > Borygo - nie chce mi sie z Toba wiecej dyskutowac. I
                    tak poswiecilem Ci za duzo
                    >
                    > czasu.
                    > (J)


                    A kto tu dyskutuje? Z kim? Z durniem?
              • dotard (J) 09.11.03, 15:27
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Przestancie mi grozic - smiac mi sie z tego chce. Osmieszacie sie.
                > Ciagle mi grozono - nie tylko odebraniem "majatku" ale i zycia.I grozili
                > mocniejsi, niz Ty. A ja ciagle jeszcze zyje.
                > Czy "psor" to przeczyta? Nie wiem, moze sie znizy do poziomu "Forum" - na
                > stronach "Arabii" w odpowiedzi na druga czesc "wypracowania" o Hussajnie
                > wyraznie zaznaczylem przeciez, ze otworze mu specjalny watek.
                > Nie cofam ani jednego slowa z tego co napisalem.
                >
                > (J)

                macte nova virtute puer; sic itur ad astra

                • Gość: oko Re: alter kaker IP: *.telia.com 09.11.03, 17:18
                  No widze, ze alter kaker nie mogl sie powstrzymac. Ale juz to nie tak rebiata,
                  ani te wiadomosci ogolne sie juz kupy nie trzymaja, no i filologia umyka sie.
                  Tylio to machanie palcem pod nosem sie ostalo. An alter kaker to powiniem przy
                  kominku, kieliszek brandy, pledzik i nie przemeczac resztek umyslu.
          • Gość: jarek A tych profosorow pelna jest Europa... IP: *.fastres.net 06.12.03, 13:13
            Wczoraj w Tv -Canale La 7, byl taki jeden co to samo mowil i wszystkiemu byla
            winna ameryka, a na zapytanie kogos z trybuny: dlaczego nie ma sie do czynienia
            w attakami na sily Anglo-Amrykanskie w czesciach Iraqu przez arabow nie
            zamieszkalych ( Ugro-tureckich, Kurdow, Persow, Kaldeow)) on odpowiedzial, ze
            predzej, czy pozniej, tam tez beda..
            Na kazde pytanie o dokumentach, odpowiadal, ze dokumenty mozna latwo znalezc,
            ale on ich jeszcze nie znalazl, usilowal tylko on gadac, przerywal innym ,ale
            sobie nie dal przerywac, szkoda ,ze tego nie nagralem, to bym mogl jego nazwisko
            podac.
    • Gość: Bruno dziekuje za ciekawy link IP: *.dip.t-dialin.net 08.11.03, 17:45
      ..do Arabii.pl i przezabawne u-beckie wprowadzenie, jezykiem zywcem
      przypominajace dawne czasy, kiedy to demaskowano "wrogich" i "niekoniecznie
      platnych" "agentow" i detalicznie informowano, kto "stoi" za kim, kto
      kogo "finansuje" i ze oczywiscie to, co pisze, pisze w "wyjatkowo nedznym
      stylu" :))))

      Jest naprawde z czego sie posmiac. A link do arabii.pl - owszem bardzo ciekawy.

      Jeszcze raz serdeczne dzieki.

    • Gość: Magda Prawda o istocie Islamu: IP: *.dsl.web-ster.com 09.11.03, 15:39
      Islamu narzuca
      czlowiekowi dwubiegunowosc w relacjach czlowiek/ Bóg.Z jednej strony czlowiek/
      forma bez woli, z drugiej bóg,jedyna istniejaca we wszechswiecie wola i
      duchowosc nieskonczona i bez formy.W wyniku tegopodzialu, czlowiek nie jest
      powolany do jakichkolwiek dzialan majacych na celu ulepszania siebie ani
      otaczajacego go swiata/ co doskonale widac w islamie/.
      • Gość: Jerzy Re: Prawda o istocie Islamu: IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 09.11.03, 21:44
        Wlasnie tak jest. Zupelnie rozweselajace jest glebokie przekonanie islamistow
        (mowimy tu grupie nadajacejd dzis ton islamowi), ze zanim "islam zarazil sie
        nauka grecka, mial duze osiagniecia" a przeciez ta czesc wiedzy, ktora dotarla
        na Zachod za posrednictwem Arabow z Hiszpanii(tlumaczenia greckich i lacinskich
        uczonych)byla wiedza, par exelance ...grecka - o czym ludzie ci zapominaja.

        Juz dawno uczeni mnisi z Cluny zorientowali sie w "glebokich analizach"
        arabskich autorow. Utkwil mi w glowie pewien (cytata wlasciwie) fragment. Otoz,
        jeden z mnichow(cytuje z pamieci z ksiazki wydanej przed 1970 r. w Polsce -
        tlumaczenie z angielskiego,nazwiska autora niestety nie pamietam) w tlumaczonym
        przez siebie dziele z arabskiego na lacine w zlosliwym komentarzu fragmentu o
        ptakach, dopisal:

        "Widzisz rozumowanie idioty.On (tzn.arabski uczony-przyp.moj) pisze, "ze ptaki
        lataja z woli Allaha a my przeciez wiemy, ze podtrzymuje je powietrze"".
        Pamietajmy, ze byl to zaledwie wiek XI a jaka zasadnicza roznica w pogladach...

        A oto inny porzyklad: przez caly okres Cesarstwa Rzymskiego(a pozniej
        Biznatynskiego) byla Afryka pln.(Egipt szczegolnie) spichlerzem Rzymu, wzdluz
        calego pld wybrzeza M.Srodziemnego ciagnely sie kwitnace miasta, birgly
        akwedukty, szemraly fontanny, rosly ogrody. Arabowie dotarli tu w r.640-642
        (podbicie Egiptu) a juz ostatnia oliwke wycieto na srodziemnomorskim wybrzezu
        w ostatnich latach tegoz samego wieku...
        Najwidoczniej tak chcial Allah...
        (J)
        • ping-pong Re: Prawda o istocie Islamu: 17.11.03, 22:08
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > A oto inny porzyklad: przez caly okres Cesarstwa Rzymskiego(a pozniej
          > Biznatynskiego) byla Afryka pln.(Egipt szczegolnie) spichlerzem Rzymu, wzdluz
          > calego pld wybrzeza M.Srodziemnego ciagnely sie kwitnace miasta, birgly
          > akwedukty, szemraly fontanny, rosly ogrody. Arabowie dotarli tu w r.640-642
          > (podbicie Egiptu) a juz ostatnia oliwke wycieto na srodziemnomorskim
          > wybrzezu w ostatnich latach tegoz samego wieku...
          > Najwidoczniej tak chcial Allah...
          > (J)

          Ciekawe ujecie tematu. Tak samo zreszta mowia Niemcy o Wroclawiu. Kiedyc piekne
          i kwitnace miasto. Teraz syf, smrod, rozpadajace sie kamienice.
        • Gość: jarek Re: Prawda o istocie Islamu: IP: *.fastres.net 06.12.03, 14:49
          Do Alessandri dotarli w roku 642 a cale pokojowe( jak to nazywa Tyfus, witano
          ich kwiatami) calego wybrzeza , az do Colon Herkulessa zajelo im dokladnie 70 (
          3 pokolenie) i z bylych mieszkancow przy wbrzezu nic nie zostalo, wrocili
          dopiero po 100 latach spowrotem, tak samo wygladalo podbicie Indonezji i Malesji
          w XIV wieku, wszyscy mieszkancy pozostawiajac kwiaty przed nimi uciekali,
          Ciekawy jest przyklad governatora Perskiego wschodniej czesci polwyspu
          Arabskiego, on wychodzac jednej nocy z domu swojej kochanki, zostal zlapany
          przez swoich najemnikow arabskich i dano mu do wybrania:
          1 . Smierc na miejscu
          2 . Trzy razy zawolanie "Allah jest Wielki" i utrzymanie urzadu, tym razem pod
          wladza Mahommeda.

          On wybral 2 , a co mial wybrac.....przeciez nie byl meczennikiem.

      • Gość: Elena Re: Prawda o istocie Islamu: IP: *.menta.net 11.11.03, 22:55
        Ni Magda ni leche. Widze, ze jestem popularna. Co, database stworzyliscie?
        Zaczne sie dywidend domagac. Pozdr Elena
    • Gość: Jerzy Re: Peerelowski manipulator. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 10.11.03, 23:08
      Szkoda, ze nikt nie chce blizej skomentowac tekstu "profesora" Dziekana, bo,
      naprawde, warto.
      Postaram sie wiec wyszczegolnic w punktach to, co mnie szczegolnie uderzylo.

      Oto one:
      1. Bezpodstawne twierdzenie o "kulturalnym centrum" cywilizacji arabskiej w
      Bagdadzie i "rozkwicie" w IX i X w.

      2. Nie wyszczegolnione przyczyny zadziwiajaco szybkiego upadku "kwitnacej
      cywilzacji arabskiej" pod ciosami Mongolow.

      3. Bezpodstawne twierdzenia, ze to najazd Mongolow spowodowal "spustoszenie"
      Iraku.

      4. Przemilczenie faktu, ze ostateczny cios islamowi arabskiemu zadal inny islam
      pod wodza Tamerlana.

      5. Pominiecie waznego faktu wprowadzenia nowej metody prowadzenia wojen przez
      islam a mianowicie "masakr dzieci", co pozniej przejmie do swego arsenaly
      Arafat.

      6. Podkreslenie, ze " przyczynami marginalizacji" Miedzyrzecza byli Turcy a nie
      wyplywalo to z samego ducha "wspanialej" cywilizacji arabskiej -
      rzekomo "kulturotworczej".

      7. Zaznaczenie wysoce negatywnej roli Brytyjczykow (a wiec "kolonizatorow" - a
      kim byli ci Arabowie w Miedzyrzeczu?), ktorzy "przyczynili sie posrednio, acz
      decydujaco do problemow, ktore ze zdwojona sila daly o sobie znac na przelomie
      XXi XXI w."

      8.Pominiecie wplywow KOMINTERNU na powstanie partii komunistycznych w Iraku i
      Iarnie oraz ani slowa o ich dzialalnosci.

      9. Nic nie wspomina o znaczeniu strategicznym tego rejonu w okresie II w.sw.-
      znaczeniu i dla Sowietow i dla Aliantow.

      10. Ani slowa o wplywie polityczno-militarnym Sowietow na ten rejon zaraz po
      zakonczeniu II w.sw. -okupacja czesci Iranu do 1948 r.

      11. Pominiecie roli KGB w infiltracji partii Baas.

      12. Podkreslenie dobroci rzadow Saddama - "reformy wewnetrzne" i "formalne
      uzyskanie autonmii przez Kurdow w 1974 r.

      13. Podkreslenie dobroczynnej roli Saddama w "utrzymaniu jednosci panstwa" oraz
      stosowanych przy tej okazji metod -"...byly to metody znane w dziejach swiata i
      w dziejach Iraku, akceptowane przez swiatowa opinie publiczna przez wiekszosc
      okresu rzadow Saddama".

      14. Nie podanie faktuy organizowania (i przenikania struktur) tajnej policji
      politycznej irackiego dyktatora przez KGB.

      15. Zupelnie sympatycznie pisze o mlodym Saddamie pomimo jego wyraznie
      psychopatycznych rysow. Poza tym Saddam "unowoczesnial Irak".

      16. Zadziwiajacy brak komentarza(i posrednie usprawiedliwienie dzialanosci
      Saddama) cytatow saddamowskiego sobowtora, ktory stwierdzil: "(...) Czesciowo
      maja racje, aby jednak w pelni zrozumiec to zjawisko, nalezy siegnac w glab
      tragicznej historii tego rejonu. Okaze sie, ze narody arabskie potrzebuja
      silnych przywodcow, a nie wspolczucia".
      Zapisuje ( i ci nieliczni, ktorzy zagadnienie to rozumieja) na wlasne konto-
      przeciez od dluzszego czasu wlasnie piszemy o tej "arabskiej potrzebie".

      17.Ani slowa o ciekawej, cjoc storpedowanej przez Sowiety, inicjatywie
      Haszymidow by stworzyc jedeno panstwo arabskie, obejmujace: Irak, Syrie,
      Jordanie i..."palestynczykow" - co spowodowaloby od razu koniec "palestynskiego
      problemu".

      18. Ani slowa o rozprawie z assyryjskimi chrzescijanami - a wiec z
      prawowitymi "wlascicielami" Iraku.

      19.Kurdowie "ratuja swiatowy pokoj" ruchawka w 1988 r. I choc "profesor" (?)
      zaznacza, ze "bylo to zbrodnia" to dlaej, w tym samym zdaniu, obala to odwaznie
      brzmiace w jego ustach stwierdzenie, zaznaczajac, ze "oskarzeni byli Kurdowie o
      wspolprace z Iranem" - czyli "nie ma dymu bez ognia".

      20. I znow calkiem sympatycznie o saddamowskiej krucjacie iranskiej, ktora
      byla "Dostojna Al-Kadisijja Saddama" - czyli "nawiazaniem do dawnej historii
      muzulmanskiej(ten typ najwyrazniej nie cierpi Persow) Bliskiego Wschodu. Pod
      Kadisijja doszlo w 637 r. do pierwszej zwycieskiej bitwy Arabow z Persami"....

      21. Wojna o Kuwajt (a pozniej usmierzenie buntow ludnosci Iraku) to, wedlug
      peerelowskiego manipulatora (cytuje i nie komentuje ani jednym
      slowem "niektorych badaczy") "koniecznosc znalezienia zajecia dla olbrzymiej i
      przeszkolonej armii". Brak komentarza najwyrazniej wskazuje, ze sie z
      opinia "niektorych badaczy" calkowicie zgadza - podaje nawet odsylacz
      do "zrodel".

      22. Ani sloa o stalym poparciu polityczno-finansowym Saddama
      dla "palestynczykow" i Arafata, bedacego tuba irackiego bandyty.

      23. Ani slowa o ataku Hussajna na Izrael w wojnie o odzyskanie Kuwejtu.

      24. Islamista pisze wyraznie ubolewajac, ("majac na uwadze dzialanosc aliantow
      w Kuwejcie"), ze praktycznym owocem "zwyciestwa aliantow" byla smierc setek
      tysiecy dzieci. Co "doprowadzilo doi wzrostu nienawisci do Zachodu".

      25. Pozniej przyszedl Bush i jego formula "osi zla", brak aprobaty ONZu dla
      wojny, Protesty na calym swiecie - znane nam dobrze dyrdymaly komunistyczno -
      pacyfistycznej prasy, sterowanej przez Moskwe.

      26. Pierwsza czesc wypocin konczy sie "tasmami magnetofonowymi", na ktorych
      obalony dyktator wzywa Irakijczykow do walki z Amerykanami:"Ponoc nawet byl to
      autentyczny glos Saddama Husajna, ale to tak naprawde pozostaje dotad
      tajemnica".Zauwazymy tu tylko (co przyda nam sie w komentarzu cz.II), ze kiedy
      to "profesorowi" pasuje cytuje "watpliwe zrodla" (jak te tasmy) a kiedy mu to
      nie pasuje to nazywa je -przeczytajcie w cytowanej "konkluzji", w moim
      pierwszym poscie...

      Tak oto wyglada "krotki rys historyczny" tego rejonu w oswietleniu
      islamistycznego propagandysty, pracujacego legalnie w Polsce i
      nakierowywujacego mysli oddanych mu pod opieke mlodych ludzi przeciw
      Zachodowi.Saddam w tym ujeciu rysuje sie calkiem sympatycznie: oddany sprawie i
      panstwu, forujacy pozytywne reformy choc tu i owdzie naduzywajacy wladzy, co
      pozostaje jednak calkowicie w zgodzie z "tradycjami i Arabow i rejonu w ktorym
      przyszlo mu dzialac".

      W cz.II podziw dla psychopatycznego zbira jeszcze wzrosnie. Ale o tym w
      nastepnym poscie.
      (J)
      • Gość: oko jerzy IP: *.telia.com 11.11.03, 22:10
        Szalomczyk (J)!
        Hu ha, apage satanas. Co Ci sie marzy? Nikt z tych onych nie komentuje ani
        komentowac nie bedzie, bo to herezja. Araby sa cacy, be kocha wu a nie iks. No
        co, zapomniales kogo masz kochac?? Czyzby caly trud kapralopodobnych poszedl na
        marne? My wsie liberaly, a kto nie liberal, to go w tjurmu!
        Pseudointeligenty naobrazaly kogo wlezie, poczym powycofywaly sie na gorke, z
        ktorej pilnuja komu 2-ke dac i pogrozic. Tam pewnie ten swoj
        literacko/dziennikarski jezyk polski szlifuja. Patetica absoluta, jak mawia
        pewna mila pani.
        Pare tygodni temu byly swietne artykuly na temat "cywilizacji" arabskiej, skad
        jak i kto, ale to tez nie bylo dla tych onech strawne.
        Moze ci w oko nie wpadlo ?? ;-)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=8782369&a=8786611
        Trzymaj sie cieplo stary, na zlo wragam!
        Hubbeles

        • Gość: Jerzy Re: Oko IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 11.11.03, 22:40
          Ba, do czytania zakladac musze juz okulary- troche mnie to martwi.Gdzie mnie do
          telskopu...Ale to milo z Twojej strony, ze ten link wypatrzyles. Masz jeszcze
          cos interesujacego? Coz co wiaze sie z tematem "naukowca", Dziekana?
          Pzdr.
          (J)
          • Gość: oko jerzy IP: *.telia.com 11.11.03, 22:54
            Ha, Ty mnie idziesz mowic, co to Hubbeles. Niestety na arabioforumy to ja nie
            wchodze, strach! Tyle antyhistaminy na swiecie nie wyprodukowano.
            Posmotrim uwidim, moze mi co w oko wpadnie, to i podesle. Teraz mi jednak oko
            powoli mgla zachodzi, albo slodycz mnie zalewa, jak kto woli.
            Ucaluj dlon Madamme.
    • sokolka2 Re: PROFESORSKIE WYPOCINY... 10.11.03, 23:47
      Jerzy,czego sie spodziewales?on zapewne wiele
      lat pracowal i studiowal w Iraku i pewniee
      saddam placil za jegoi nauki i dltego brak mu
      obiektywizmu.

      pozdrowienia dla jerzowej
      rozmowy.onet.pl/artykul.html?ITEM=1114514&OS=54279
      • Gość: Jerzy Re: Sokolka 2 IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 11.11.03, 05:04
        Dziekuje za ten link : to rzeczywiscie "ciekawy islamolog": bardzo zajety, duzo
        sie krzata po krajowym i europejskim forum islamistycznym. Mozemy sie tylko
        domyslac w jakim celu.
        Nawet mowiac o dzihadzie stosuje "profesor" podobna taktyke - prawdy sa
        pomijane,przemilczane a polprawdy wykoslawione i przedstwione
        bardziej "strawnie" dla niewiernych.
        Pomyslec, ze Europa musi takich "naukowcow" tolerowac i dzialaja oni przeciw
        nam - za nasze w koncu, pieniadze.
        Dziekujemy za pozdrowienia.
        Sciskam dlon.
        (J)
        • sokolka2 Re: Sokolka 2 18.11.03, 00:12
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Dziekuje za ten link : to rzeczywiscie "ciekawy islamolog": bardzo zajety,
          duzo
          >
          > sie krzata po krajowym i europejskim forum islamistycznym. Mozemy sie tylko
          > domyslac w jakim celu.
          > Nawet mowiac o dzihadzie stosuje "profesor" podobna taktyke - prawdy sa
          > pomijane,przemilczane a polprawdy wykoslawione i przedstwione
          > bardziej "strawnie" dla niewiernych.
          > Pomyslec, ze Europa musi takich "naukowcow" tolerowac i dzialaja oni przeciw
          > nam - za nasze w koncu, pieniadze.
          > Dziekujemy za pozdrowienia.
          > Sciskam dlon.
          Jerzy zaginol mi ten watek gdzies i nie odpisalem,teraz jest w ulubionych i juz
          nie zginie.Pewnie juz znasz te wypowiedz Dziekana,ale jak nie to ja zacytuje ja
          ten madrala doradza amerykanom............)Amerykańska propozycja powołania, w
          ciągu pół roku rządu i zakończenia okupacji Iraku, może okazać się spóźniona -
          uważa arabista profesor Marek Dziekan. "Od początku wszystko było źle, i
          należało inaczej to przeprowadzić. Tak propozycja powinna pojawić się dużo
          wcześniej" - powiedział arabista. Jego zdaniem w ciągu najblizszego pół roku
          sytuacja w Iraku będzie się jeszcze pogarszać. "Trudno też oczekiwać -
          powiedział Marek Dziekan - że później, po powołaniu rządu, wszystko zmieni się
          na korzyść".
          Prosze tradycyjnie Jerowa pozdrowic
    • Gość: Jerzy Re: PROFESORSKIE WYPOCINY...cz.II IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 17.11.03, 15:18
      P
      Pora przyjrzec sie II czesci "referatu", wygloszonego na "ogolnopolskiej
      konferencji naukowej zorganizowanej przez Instytut Nauk Spolecznych
      Uniwersytetu Opolskiego" - czyli byla to konferencja o irackim politruku dla…
      politrukow krajowych.

      Tak samo jak w cz.I tak i w drugiej ,"profesor" Dziekan stosuje tu i owdzie
      taktyke przemilczania, udoskonalona -jakby to powiedzial dr Tuby czy prof.
      Saltana (dwaj znakomici "imagistycy spoleczni") w niezapomnianej powiesci
      satyrycznej J.B. Priestley,a,"Poza miastem" i "Londyn" - "technika odwrotnego
      obrazu wypierajacego obraz podstawowy o slabo zarysowanych konturach."

      Juz na poczatku II cz. Dziekan zauwaza, ze "(…) W rzeczywistosci trudno
      jeszcze ocenic, jesli w ogole kiedykolwiek bedzie to mozliwe, na ile szczere
      byly opinie Irakijczykow o Saddamie w okresie jego rzadow. Ale w ostatecznym
      rozrachunku nie o to przeciez chodzi, szczegolnie w kontekscie blisko-
      wschodnim, w dodatku w kraju tak trudnym do rzadzenia, jakim jest Irak".
      Poniewaz "referat" zaopatrzono w tytul, "Saddam Husajn: megalomania i terror"
      (obraz o slabo zarysywanych konturach) nalezy budzace sie niemile wrazenie
      zatrzec (najlepiej od razu) obrazem kontrastowym, odwrotnym: "W rzeczywistosci
      trudno jeszcze ocenic jesli w ogole to bedzie mozliwe…. Nie chce przez to
      powiedziec, ze Saddam Husajn byl czlowiekiem powszechnie kochanym …. Ale w
      ostatecznym rozrachunku nie o to przeciez chodzi…w dodatku kraju tak trudnym
      do rzadzenia jakim jest Irak …itp".
      Jesli "nie o to chodzi", to o co chodzi profesorowi Dziekanowi? Po co to
      glupie krecenie?

      W nastepnym akapicie manipulator "opisuje" jak to Saddam "misternie budowal
      swoja legende". I tu tez nie dowiedzielismy sie praktycznie niczego oprocz
      tego, ze "(…)Zaraz po objęciu władzy przez Saddama ukazała się oficjalna jego
      biografia pióra Egipcjanina, Amira Iskandara. Książka, opublikowana w Paryżu
      przez wydawnictwo Hachette nosi tytuł Saddam Husajn munadilan wa-mufakkiran wa-
      insanan, czyli „Saddam Husajn jako bojownik, myśliciel i człowiek”(…)"
      Wedlug zastosowanego szablonu nalezy "negatywne" obrocic w cos "pozytywnego":"
      (…) Nie wszystko w nim oczywiście zostało wyjaśnione, pozostawia ona
      wiele „białych plam”, szczególnie z okresu działalności w Egipcie. To właśnie w
      tej pracy po raz pierwszy opublikowane zostało drzewo genealogiczne Saddama,
      wedle którego wywodził się on bezpośrednio od Alego Ibn Abi Taliba, pierwszego
      szyickiego imama i czwartego kalifa sprawiedliwego.(…)"
      Wywolalo to "sprzeciw alimów szyickich, którzy uznali to za zniewagę i
      naśmiewanie się ze świętości."
      Teraz nalezy szybko to zneutralizowac:
      "(…)Poza tą pracą ukazało się jeszcze kilka tego typu prac, w tym także
      zbeletryzowanych. Najważniejszą z nich jest chyba trzytomowa powieść pisarza
      irackiego Abd al-Amira Mu’alli Al-Ajjam at-tawila (Bagdad 1980), czyli „Długie
      dni” tłumaczona także na języki zachodnie (przekł. francuski Les longs jours,
      Bagdad 1983). Na podstawie powieści autor napisał również scenariusz filmu,
      który został nakręcony także w 1980 r. w reżyserii Taufika Saliha. (2) ". Mamy
      tu cos pozytywnego a mianowicie: trzytomowa powiesc("tlumaczona na jezyki
      zachodnie"-czego "profesor" nie omieszkal wyjasnic) no i film….

      W nastepnym akapicie utytulowany manipulator/islamolog… uznal - podobnie jak
      rzekomo krytykowani przez niego "hagiografowie" - zamach na innego irackiego
      zbrodniarza gen.Kassima, za "jedno z najwazniejszych wydarzen", bowiem
      poswieca mu prawie caly akapit. Oto odp. cytat -"obraz kontrastowy", silnie
      zarysowany:

      "(…)Ciekawostką jest, że za jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu irackiego
      dyktatora uznano próbę zamachu na Abd al-Karima Kasima w 1959 r. Wiele sporów
      dotyczy rany, jaką odniósł Saddam. Propaganda wyolbrzymia to wydarzenie,
      opisując, jak to rannemu kulę z nogi bez znieczulenia wyciągał przyjaciel, a
      Saddam nawet się nie skrzywił.

      Rownowazy go polski spec obrazem slabym:
      "(…) „W prywatnych notatkach z planu filmowego pewien egipski dziennikarz
      zapisał, ze aktor grający Saddama (w filmie Muhammad Sakr – czyli Muhammad
      Sokół - MMD) skrzywił się, kiedy wyjmowano mu kulę (3). Dziennikarz przekonywał
      Saddama, że grymas będzie wyglądał bardziej prawdziwie(….)"

      Teraz pora na powtorne zrownowazenie, by wywolac reakcje pozytywna
      (podkreslenie ludzkiej odwagi - nawet, jesli to jest tylko Saddam):

      "(…)Nie sadze, ze to było realistyczne. Poleciłem reżyserowi ponownie nakręcić
      tę scenę, ponieważ dokładnie pamiętam dzień zamachu. Ani razu nie skrzywiłem
      się, kiedy wyciągano mi kulę”.

      Nastepnie "islamolog" przystepuje do barwnego opisu "festiwali poezji"
      oraganizowanych w Bagdadzie, na jakie sciagala cala smietanka podobnych jemu
      naukowcow z calej Europy:

      "(…)Wiersze te wygłaszane były m. in. na słynnych festiwalach poetyckich „Al-
      Mirbad”, na które przybywali poeci, pisarze, dziennikarze i arabiści z całego
      świata, przez 10 dni mieszkając w najlepszych bagdadzkich hotelach na koszt
      Iraku. Była to doskonała tuba propagandowa irackiego dyktatora skierowana do
      całego świata i przez cały świat akceptowana. Podczas festiwalu wręczane były
      także „Literackie nagrody Saddama” (Dża’izat Saddam al-al-Adab), czasem
      przesadnie nazywane „irackim Noblem”. Zasadą tej nagrody było, że kandydaci
      sami się zgłaszali, a komitet złożony z wybitnych arabskich literaturoznawców i
      pisarzy – w znacznej części spoza Iraku decydował o przyznaniu nagrody (6) w
      formie znacznej sumy pieniędzy(…).
      A wiec jak zawsze, jesli chodzi o podobnych "naukowcow zachodnich", wchodza w
      gre, jak sam pisze, jakies pieniadze - "znaczne sumy pieniedzy". Czy bral
      udzial w tych "festiwalach"?
      Moglo tak byc, oczywiscie. W "Konkluzji", stanowiacej koszmarne podsumowanie
      wynurzen naszego "speca" zaznacza on skromnie:

      "(…)Metody propagandowe natomiast w znacznym stopniu można prezentować i
      analizować w miarę obiektywnie, tym bardziej że obserwowałem je na własne oczy.

      Nalezy z tego wnosic, ze prof. Dziekan bywal w Bagdadzie wielokrotnie - pobyt
      parodniowy z zaden sposob nie uprawnia do wyciagania takich wnioskow….

      Ale pieniadze, jakie zarobil przy okazji "festiwali" nie sa najwazniejsze:
      wazniejsza jest "metoda badawcza" tego, pozal sie Boze - "naukowca".
      Na poczatku cz. II; Dziekan, duzo pisze "o biografach i hagiografach".
      Zaznacza tez, ze nalezy byc ostroznym "w ocenie irackiego dyktatora",
      bo "zrodla sa na wpol biograficzne i hagiograficzne".
      Ale w w dalszej czesci "referatu" stale ….opiera sie wlasnie na takich
      zrodlach. Nie przydaje mu to wiarygodnosci. Oto przyklad:
      "(…)„Chociaż Saddam potrafił być równie brutalny jak Udaj, wszystko co robił,
      miało jakiś cel i na tym polegała różnica pomiędzy ojcem i starszym synem.
      Saddam nie był psychopatą i jeśli coś robił, upewniał się zawsze, jakie będą
      tego konsekwencje” – pisał M. Ramadan. (21)".
      Dla przypomnienia :Ramadan to jeden z saddamowskich sobowtorow, a wiec zrodlo
      jak najbardziej watpliwe. Najwidoczniej wiec, kiedy "zrodla" pasuja do
      przewodniej nici "referatu" to nawet zrodlo, jakie manipulator "prezentuje i
      analizuje" - "tym bardziej że obserwował je na własne oczy" - jest w pelni
      akceptowane w "naukowej metodzie badawczej" Dziekana, natomiast te, ktore mowia
      o sprawach wysoce negatywnych, odrazajacych, np. O torturach, to "zrodla" te
      nie zasluguja na profesorskie zaufanie.

      Mowi o tym otwarcie w "Konkluzji", stanowiacej podsumowanie wypocin, do ktorej
      autorstwa mogliby sie smialo przyznac "biografowie i hagiografowie" irackiego
      kata. Ale autorem jest... sam "profesor":

      "(…)Powyżej starałem się wskaz
      • Gość: Jerzy Re: PROFESORSKIE WYPOCINY...cz.II -cd. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 17.11.03, 15:20

        Mowi o tym otwarcie w "Konkluzji", stanowiacej podsumowanie wypocin, do ktorej
        autorstwa mogliby sie smialo przyznac "biografowie i hagiografowie" irackiego
        kata. Ale autorem jest sam "profesor":

        "(…)Powyżej starałem się wskazać na elementy, które wyniosły Saddama do władzy
        oraz na stosowane przezeń metody jej utrzymania. Na pierwszym miejscu bez
        wątpienia stoi terror i strach, zaraz potem jednak niezwykle
        rozbudowana „propaganda sukcesu”. Sądzę, że ten drugi element był
        wykorzystywany dużo szerzej niż pierwszy. I to właśnie temu drugiemu aspektowi
        poświęciłem najwięcej miejsca, wydawało mi się to bowiem dużo ciekawsze niż
        opisywanie tortur stosowanych przez irackie służby bezpieczeństwa. Metody z tej
        dziedziny nie różnią się zbytnio w rozmaitych kulturach i systemach
        politycznych, poza tym ich opisy przekazywane są zazwyczaj przez
        poszkodowanych, co w moim pojęciu – z całym szacunkiem dla ofiar tych tortur –
        ujmuje im obiektywizmu. Metody propagandowe natomiast w znacznym stopniu można
        prezentować i analizować w miarę obiektywnie, tym bardziej że obserwowałem je
        na własne oczy. (…)"

        My tez nie jestesmy spragnien opisu detali tortur stosowanych przez
        saddamowskich zbirow, ale sadzimy, ze porownywanie tych metod do metod
        stosowanych w "innych kulturach i systemach politycznych" jest bezczelnoscia.
        Jakie "systemy politytyczne" i "kultury" Dziekan mial na mysli? Czy aby nie
        chodzi mu o "Zachod", Europe, Polske…
        Ale jest tu cos wiecej: mamy tu prymitywna ( co prawda, ale zawszec) probe
        podwazenia prawdziwych faktow z "pozycji intelektualnych" (ile warci sa ci
        ludzie pisalem juz pare razy), dla ktorych zeznania, czy to naocznych swiadkow
        czy samych ofiar, sa "nieobiektywne".
        Innymi slowy: ten osobliwy "profesor" podwaza zasadnosc ….procesow zbrodniarzy -
        politykow:od Hitlera poczawszy na Miloszewiczu skonczywszy. A juz z cala
        pewnoscia z podwazaniem zasadnosci "dekomunizacji" w Polsce.
        Jesli juz mozna by bylo sadzic za cos Saddama, to najwyzej za jakis blizej
        niesprecyzowany terror i najlepiej z podobnymi do niego osobnikami z "innych
        kultur i systemow politycznych"…

        Wypociny te konczy ten dziwny "profesor" w taki sposob:

        "(…)Saddam chciał być wielki, chciał, by jego kraj był wielki, by wielki i
        bohaterski był jego naród. W rzeczywistości Saddam był wielki wielkością
        swojego kraju, i takim pewnie by pozostał, gdyby nie Stany Zjednoczone, które
        uczyniły zeń symbol wszelkiego zła. Gdyby nie Amerykanie, świat pewnie
        zapomniałby o Saddamie zaraz po obaleniu go przez samych Irakijczyków, do czego
        bez wątpienia by doszło, choć pewnie nie w roku 2003. Saddam został wyniesiony
        do wielkości Nerona, Hitlera i Stalina, choć w rzeczywistości był małym
        człowiekiem o wielkich ambicjach, których bez pomocy świata zachodniego na
        pewno nie udałoby mu się spełnić. W dodatku upadek irackiego prezydenta
        przyczynił się do, krótkotrwałej zapewne, mody na „saddamiana”. W cenie są,
        obecnie wycofywane z obiegu, banknoty z jego portretem i najrozmaitsze jego
        podobizny, które znikają z bagdadzkich sklepików niczym ciepłe bułeczki.

        Wbrew zdrowemu rozsądkowi Saddam stał się na swój sposób wielki i trafi
        prawdopodobnie nawet na karty polskich podręczników historii.(…)"

        Tak samo jak gromadka jemu podobnych zachodnich "intelektualistow"
        wskazuje "profesor" palcem na glownego winowajce: sa nim oczywiscie Stany
        Zjednoczone, "które uczyniły zeń symbol wszelkiego zła".
        A przeciez Saddam chcial tylko jednego:"(…)chciał być wielki, chciał, by jego
        kraj był wielki, by wielki i bohaterski był jego naród. W rzeczywistości Saddam
        był wielki wielkością swojego kraju.(…)".
        "(…)W rzeczywistości Saddam był wielki wielkością swojego kraju.(…)" - to wazne
        sformulowanie.Odczytajmy je wlasciwie - tak jak tego chce Dziekan: Irak byl
        wielki i bohaterski. Dlatego zasluguje na "wielkosc"….

        Calosc tego dziwnego "referatu", piora polskiego islamologa, M.Dziekana, kubek
        w kubek, przypomina ocene Zwiazku Sowieckiego przez zachodnich komunistow w
        latach 30-tych ubieglego wieku.
        Dla nich, podobnie jak dla Dziekana "praca Saddama w Iraku", komunizm
        oznaczal "konkretna robote." Podczas gdy na Zachodzie tylko gledzono o jakis
        socjalnych reformach, Stalin rzeczywiscie cos tworzyl, szedl "na calego".
        "O ilez lepiej byc rzadzonym przez Stalina - pisal G.D.H.Cole podczas II w.sw.
        W ksiazce pt. "Russia and the Future(1942) - anizeli przez grupe niemadrych i
        powierzchownie oddanych sprawie socjaldemokratow".
        Wymienmy tylko "Stalina" na "Saddama" a "socjaldemopkratow" na "Stany
        Zjednoczone"(moze byc-"Zachod") a zauwazymy przewijajaca sie te sama
        mysl: "omlet mozna wszak zrobic jedynie z rozbitych jaj"…I stad tez, sila
        rzeczy, ofiary ludzkie…
        "New Statesman" z 5 wrzesnia 1936 r. (a wiec w okresie "czystek" stalinowskich)
        pisal tak: Spojrzmy na sprawe z wlasciwej perspektywy. Rewolucji spolecznej
        towarzyszy zarowno przemoc jak idealizm. Jej sukces mierzy sie przede wszystkim
        trwalymi osiagnieciami w zakresie realizacji celow ekonomiczno-spolecznych" -
        ktoz zaprzeczy, ze tak Stalin, jak i Saddam Hussajn nie mieli "gospodarczych
        sukcesow"? "Profesor" stale te "sukcesy" eksponuje w "referacie".
        Nikt jednak tak pieknie - oprocz "profesora M.Dziekana (uwaga: w pierwszych
        latach XXI w)- nie podsumowal sowieckich "osiagniec" niz dr Edith Summerskil
        (grudzien 1935 r.), ktora po szesciotygodniowym pobycie (M.Dziekan nie bywal
        dluzej w Iraku) w Zwiazku Sowieckim w referacie ( czyzby przypadek?)
        powiedziala:

        " Kiedy czytalam o Iwanie Groznym, nie tyle wstrzasnal mna fakt, ze kazal on
        wylupiac ludziom oczy, ale ze sprowadzil z Niemiec czterech lekarzy. Pamietam
        rowniez historie panowania Piotra Wielkiego i znowu nie to zapadlo mi w pamiec,
        ze zbudowal Leningrad za cene zycia milionow ludzi, ale to, ze wprowadzil do
        Rosji medycyne…"

        No wlasnie: styl i mysli, pod ktorymi w swoim "referacie" -choc o 70 lat
        pozniejszym - podpisuje sie "prof. M. Dziekan".
        Jesli czas pozwoli zajmiemy sie prawdziwa historia Iraku - ta przemilczana
        przez Dziekana a do zludzenia przypominajaca historie wszystkich arabskich
        panstw.
        I do badan ktorej "metody badawcze" polskiego "profesora" sa absolutnie zbedne.

        (J)
        • Gość: w kto zasponsorowal arabie.pl? IP: *.pcr.univie.ac.at / *.pcr.univie.ac.at 17.11.03, 15:27
          ambasada arabii saudajskiej...
          wiadomosc pewna, mozna sprawdzic, komentarz zbedny...
        • cosmosaltana Re: PROFESORSKIE WYPOCINY...cz.II -cd. 17.11.03, 20:20
          Zastanawiajacy brak krytycyzmu wobec propagowania bojowego islamu przez
          pseudointelektualnych utytulowanych osobnikow. Obrazy prezentowane sa zuzyte,
          bezwartosciowe i klamliwe. Wykorzystuje sie kompletna niewiedze populasu, jak
          rowniez antysemickie tendencje i preferencje. Mam nadzieje, ze nie przejmuje
          sie Pan puerylnymi atakami bufonow tego forum.
          pzdr
          cosmo

          • samarytanka Re: PROFESORSKIE WYPOCINY...cz.II -cd. 01.12.03, 21:05
        • and_up Re: PROFESORSKIE WYPOCINY...cz.II -cd. 17.11.03, 22:03

          Mam nadzieje, ze nie przejmuje
          sie Pan puerylnymi atakami bufonow tego forum.


          Ja znam Polakow i wiem co o nich sadzic

          1.Polacy, ako pierwsza nacja na świecie znalezli sposób na picie denaturatu,
          płynu borygo, kwasu siarkowego
          i wody kolońskiej.

          2. Pewien grabarz z Krakowa przezyl majac we krwi 9,5 promila alkoholu.

          3. W 1995 r. jeden z mieszkańców Wrocławia osiągnął absolutny medyczny rekord
          świata - 14,8 promila, przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę. Zmarł w
          wyniku obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym.

          4. Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924 r. do Sztokholmu
          po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później
          z powodu alkoholizmu.

          5. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenie papierosów przez
          rurkę w tchawicy.

          6. Wsród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph
          Goebbels i Hermann Goring.

          7. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekł z prosektorium.
          Będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego mężczyzna nie dawał żadnych
          oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.

          8. W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnię fałszywych studolarówek.
          Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, że są to najlepiej
          podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów, fałszywe dolary zostały
          wykonane staranniej niż autentyczne banknoty.

    • ms.helga Re: PROFESORSKIE WYPOCINY... 18.11.03, 00:17
      hehe. Najbardziej podoba mi sie kawalek: 'Metody z tej dziedziny nie różnią się
      zbytnio w rozmaitych kulturach i systemach politycznych, poza tym ich opisy
      przekazywane są zazwyczaj przez poszkodowanych, co w moim pojęciu – z całym
      szacunkiem dla ofiar tych tortur – ujmuje im obiektywizmu.'

      Albowiem, jak wiadomo, bardziej obiektywne sa opisy sprawcow tychze tortur... A
      nazizm powinni opisywac gestapowcy, no nie?
      • platichthis_flesus Re: PROFESORSKIE WYPOCINY... 18.11.03, 01:17
        ms.helga napisała:

        > hehe. Najbardziej podoba mi sie kawalek: 'Metody z tej dziedziny nie różnią
        się
        >
        > zbytnio w rozmaitych kulturach i systemach politycznych, poza tym ich opisy
        > przekazywane są zazwyczaj przez poszkodowanych, co w moim pojęciu – z cał
        > ym
        > szacunkiem dla ofiar tych tortur – ujmuje im obiektywizmu.'
        >
        > Albowiem, jak wiadomo, bardziej obiektywne sa opisy sprawcow tychze tortur...
        A
        >
        > nazizm powinni opisywac gestapowcy, no nie?


        Furiosus absentis loco est et ita Pomponius libro primo epistularum scribit.

      • rhinoceros Świadkowie 18.11.03, 07:35
        ms.helga napisała:

        > hehe. Najbardziej podoba mi sie kawalek: 'Metody z tej dziedziny nie różnią się
        >
        > zbytnio w rozmaitych kulturach i systemach politycznych, poza tym ich opisy
        > przekazywane są zazwyczaj przez poszkodowanych, co w moim pojęciu ? z cał
        > ym
        > szacunkiem dla ofiar tych tortur ? ujmuje im obiektywizmu.'
        >
        > Albowiem, jak wiadomo, bardziej obiektywne sa opisy sprawcow tychze tortur... A
        >
        > nazizm powinni opisywac gestapowcy, no nie?

        Mnie też. Też się naiwnie wzruszałem, jak czytałem opowiadanie Borowskiego, w którym on - jako naoczny świadek - opisał,
        jak to w czasie jednego niby-meczu piłkarskiego w Auschwitz (więźniowie grali jakąś szmacianką) do gazu poszło 40 000 ludzi.

        I też pamiętam, jak to naoczni świadkowie zeznawali przed odpowiednimi komisjami o istnieniu komór gazowych w różnych obozach
        koncentracyjnych. Dzisiaj nikt już nie twierdzi, że w Mauthausen czy Buchenwaldzie były komory gazowe. Bo ich tam
        nie było. Co z naocznymi świadkami? Ano nic. Pewni czuli się pokrzywdzeni: przecież widzieli na własne oczy.

        To nie oznacza, że należy odrzucać zeznania naocznych świadków - ofiar. Ale każdy sąd musi brać pod uwagę szczególny charakter
        ich doświadczenia. Wie dobrze o tym każdy sędzia dochodzący tego, co jest prawdą w zeznaniach ofiar przemocy. Nie wszystko, co
        widzieli na własne oczy zdarzyło się realnie. Obraz własnej krzywdy bywa na ogół uzupełniany wieloma warstwami dodatkowych informacji.

        I o to w krytykowanym tekście chodzi. Dla mnie to jasne. Nie ma co tu wpisywać dodatkowych znaczeń. A co do uwagi Ms.Helgi: tak,
        obraz nazizmu bez wglądu w dokumenty tworzone i gromadzone przez samo gestapo byłby niekompletny, a nawet wykoślawiony.
        • Gość: Jerzy Brunatny "Nosorozec" IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 22.11.03, 21:15
          Mnie natomiast wydaje sie, ze uwagi "Rhinoceros" sa, po prostu, glupie. Maja
          one jednak swoj okreslony cel, ktorym jest zdezawuowanie wartosci zeznan
          swiadkow zbrodni rezymu Saddama Husajna.
          W tekscie "referatu" prof. M.M. Dziekan napisal, m.in.:"(…) Sądzę, że ten drugi
          element był
          wykorzystywany dużo szerzej niż pierwszy. I to właśnie temu drugiemu
          aspektowi poświęciłem najwięcej miejsca, wydawało mi się to bowiem dużo
          ciekawsze niż opisywanie tortur stosowanych przez irackie służby
          bezpieczeństwa. Metody z tej dziedziny nie różnią się zbytnio w rozmaitych
          kulturach i systemach politycznych, poza tym ich opisy przekazywane są
          zazwyczaj przez poszkodowanych, co w moim pojęciu – z całym szacunkiem dla
          ofiar tych tortur – ujmuje im obiektywizmu(…)".

          Czyli nie mowimy o "wartosci zeznan swiadkow" (jakiegos wydarzenia, np. tortur
          czy mordow) ale o zeznaniach ofiar dzialania aparatu przemocy irackiego zbira.
          Ofiar, ktore poddawano najwymyslniejszym torturom i ktore cudownym zrzadzeniem
          losu wydobyly sie z kazamatow, opuscily Irak, docierajac na Zachod , gdzie
          mogly o swych przejsciach swobodnie mowic.

          W stanowisku "Rhinocerosa" (czyli "na polskie" -"Nosorozca") nie widze zadnych
          nowych elementow - jest ono typowe dla pewnych "intelektualnych kregow", dla
          ktorych prawda nigdy nie jest prawda , poniewaz "nie ma prawdy obiektywnej" a
          wtedy, gdy sa ofiary ludzkie i dowody popelnionych zbrodni uczynia wszystko, by
          ciezar zbrodni umniejszyc. A nawet, jesli sie tylko uda - calkowicie jej
          zaprzeczyc.
          Ale stanowisko "Nosorozca", broniace zreszta wyraznie "profesora" Dziekana,
          nie dziwi mnie, tak samo jak nie dziwi mnie fakt ustawicznego podwazania
          zbrodni nazistow przez ludzi mowiacych po polsku - wielu z nich to nie Polacy:
          sa wsrod nich Ukraincy, Bialorusini, Lotysze i Litwini. Wsrod
          takich "prawdziwych europejczykow" spotykamy takze Belgow, Francuzow, Szwedow,
          Finow .
          Ale pomimo iz ilosciowo sa zaledwie ulamkiem procenta calosci, reprezentujac
          prawie wszystkie europejskie nacje, ludzie ci pragna, aby
          ich "rewizjonistyczne" poglady na historie (wg. nich samych -"prawdziwe"),
          finansowane bez watpienia przez niedobite w czasach II w.sw.(i po niej)
          nazistowskie jaczejki , staly sie "wlasnoscia ogolu obywateli Europy".

          W wystapieniu "Nosorozca" sa wlasnie takie, typowe dla kregow przez niego
          reprezentowanych ustepy, podwazajace i starajace sie zniwelowac juz nie tylko
          groteskowa sytuacje w jakiej popelniano zbrodnie ludobojstwa, ale tez wartosc
          zeznan swiadkow - ofiar.

          Oto ustep wart podkreslenia:
          "(…)To nie oznacza, że należy odrzucać zeznania naocznych świadków - ofiar. Ale
          każdy sąd musi brać pod uwagę szczególny charakter ich doświadczenia. Wie
          dobrze o tym każdy sędzia dochodzący tego, co jest prawdą w zeznaniach ofiar
          przemocy. Nie wszystko, co
          widzieli na własne oczy zdarzyło się realnie. (…)".

          Innymi slowy: jesli sto ofiar twierdzi, ze bily je ciagle te same osoby
          (esesmani, blokowi, kapowie w lagrach niemieckich), to sedziowie "musza brac
          pod uwagę szczególny charakter ich doświadczenia" , bo "nie wszystko, co
          widzieli na własne oczy zdarzyło się realnie".
          Jesli tysiace takich ofiar twierdzi to samo, to nalezy byc takze ostroznym, bo
          byl to "szczegolny charakter ich doswiadczenia".
          Jesli dziesiatki tysiecy niedoszlych ofiar widzaly codzienne topienia w
          beczkach, wybiorki do gazu, to nie nalezy im wierzyc z tych samych powodow…
          Jesli swiadkowie widzieli na rampach wybiorki ,np. Zydow, a w pare godzin
          pozniej potezniejace kleby czarnego dymu i strzelajace z kominow wysokie
          plomienie, to nie nalezy im wierzyc….
          Nie nalezy im wierzyc takze dlatego, poniewaz "(…) obraz własnej krzywdy bywa
          na ogół uzupełniany wieloma warstwami dodatkowych informacji(…)"….
          Jest to logika chorego idioty i takiz sam belkot.

          Cale szczescie, ze sedziowie na procesach zbrodniarzy byli ludzmi zdrowymi
          psychicznie, zeznaniom ofiar dali wiare i bandytow powywieszano.
          Ku wyraznemu zalowi takich niedobitych "Nosorozcow".

          Ofiary nazizmu obejda sie bez "szacunku" Nosorozca" tak samo, jak Irakijczycy
          torturowani przez sluzby specjalne bandyty Saddama Hussajna (a sa ich tysiace)
          obejda sie bez "wyrazow szacunku" ze strony polskiego profesora M.Dziekana.
          I przed sadem krajowym (czy miedzynarodowym) jakies zdoscuczynienie za swe
          cierpienia, otrzymaja.

          (J)

          • rhinoceros Re: Brunatny "Nosorozec" 22.11.03, 21:34
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Mnie natomiast wydaje sie, ze uwagi "Rhinoceros" sa, po prostu, glupie. Maja
            >
            > one jednak swoj okreslony cel, ktorym jest zdezawuowanie wartosci zeznan
            > swiadkow zbrodni rezymu Saddama Husajna.
            > W tekscie "referatu" prof. M.M. Dziekan napisal, m.in.:"(?) Sądzę, że ten
            > drugi
            > element był
            > wykorzystywany dużo szerzej niż pierwszy. I to właśnie temu drugiemu
            > aspektowi poświęciłem najwięcej miejsca, wydawało mi się to bowiem dużo
            > ciekawsze niż opisywanie tortur stosowanych przez irackie służby
            > bezpieczeństwa. Metody z tej dziedziny nie różnią się zbytnio w rozmaitych
            > kulturach i systemach politycznych, poza tym ich opisy przekazywane są
            > zazwyczaj przez poszkodowanych, co w moim pojęciu ? z całym szacunkiem dl
            > a
            > ofiar tych tortur ? ujmuje im obiektywizmu(?)".
            >
            > Czyli nie mowimy o "wartosci zeznan swiadkow" (jakiegos wydarzenia, np. tortur
            > czy mordow) ale o zeznaniach ofiar dzialania aparatu przemocy irackiego zbira.
            > Ofiar, ktore poddawano najwymyslniejszym torturom i ktore cudownym zrzadzeniem
            > losu wydobyly sie z kazamatow, opuscily Irak, docierajac na Zachod , gdzie
            > mogly o swych przejsciach swobodnie mowic.
            >
            > W stanowisku "Rhinocerosa" (czyli "na polskie" -"Nosorozca") nie widze zadnych
            > nowych elementow - jest ono typowe dla pewnych "intelektualnych kregow", dla
            > ktorych prawda nigdy nie jest prawda , poniewaz "nie ma prawdy obiektywnej" a
            > wtedy, gdy sa ofiary ludzkie i dowody popelnionych zbrodni uczynia wszystko, by
            >
            > ciezar zbrodni umniejszyc. A nawet, jesli sie tylko uda - calkowicie jej
            > zaprzeczyc.
            > Ale stanowisko "Nosorozca", broniace zreszta wyraznie "profesora" Dziekana,
            > nie dziwi mnie, tak samo jak nie dziwi mnie fakt ustawicznego podwazania
            > zbrodni nazistow przez ludzi mowiacych po polsku - wielu z nich to nie Polacy:
            >
            > sa wsrod nich Ukraincy, Bialorusini, Lotysze i Litwini. Wsrod
            > takich "prawdziwych europejczykow" spotykamy takze Belgow, Francuzow, Szwedow,
            >
            > Finow .
            > Ale pomimo iz ilosciowo sa zaledwie ulamkiem procenta calosci, reprezentujac
            > prawie wszystkie europejskie nacje, ludzie ci pragna, aby
            > ich "rewizjonistyczne" poglady na historie (wg. nich samych -"prawdziwe"),
            > finansowane bez watpienia przez niedobite w czasach II w.sw.(i po niej)
            > nazistowskie jaczejki , staly sie "wlasnoscia ogolu obywateli Europy".
            >
            > W wystapieniu "Nosorozca" sa wlasnie takie, typowe dla kregow przez niego
            > reprezentowanych ustepy, podwazajace i starajace sie zniwelowac juz nie tylko
            > groteskowa sytuacje w jakiej popelniano zbrodnie ludobojstwa, ale tez wartosc
            > zeznan swiadkow - ofiar.
            >
            > Oto ustep wart podkreslenia:
            > "(?)To nie oznacza, że należy odrzucać zeznania naocznych świadków - ofia
            > r. Ale
            > każdy sąd musi brać pod uwagę szczególny charakter ich doświadczenia. Wie
            > dobrze o tym każdy sędzia dochodzący tego, co jest prawdą w zeznaniach ofiar
            > przemocy. Nie wszystko, co
            > widzieli na własne oczy zdarzyło się realnie. (?)".
            >
            > Innymi slowy: jesli sto ofiar twierdzi, ze bily je ciagle te same osoby
            > (esesmani, blokowi, kapowie w lagrach niemieckich), to sedziowie "musza brac
            > pod uwagę szczególny charakter ich doświadczenia" , bo "nie wszystko, co
            > widzieli na własne oczy zdarzyło się realnie".
            > Jesli tysiace takich ofiar twierdzi to samo, to nalezy byc takze ostroznym, bo
            > byl to "szczegolny charakter ich doswiadczenia".
            > Jesli dziesiatki tysiecy niedoszlych ofiar widzaly codzienne topienia w
            > beczkach, wybiorki do gazu, to nie nalezy im wierzyc z tych samych powodow?
            > 0;
            > Jesli swiadkowie widzieli na rampach wybiorki ,np. Zydow, a w pare godzin
            > pozniej potezniejace kleby czarnego dymu i strzelajace z kominow wysokie
            > plomienie, to nie nalezy im wierzyc?.
            > Nie nalezy im wierzyc takze dlatego, poniewaz "(?) obraz własnej krzywdy
            > bywa
            > na ogół uzupełniany wieloma warstwami dodatkowych informacji(?)"?.
            > Jest to logika chorego idioty i takiz sam belkot.
            >
            > Cale szczescie, ze sedziowie na procesach zbrodniarzy byli ludzmi zdrowymi
            > psychicznie, zeznaniom ofiar dali wiare i bandytow powywieszano.
            > Ku wyraznemu zalowi takich niedobitych "Nosorozcow".
            >
            > Ofiary nazizmu obejda sie bez "szacunku" Nosorozca" tak samo, jak Irakijczycy
            > torturowani przez sluzby specjalne bandyty Saddama Hussajna (a sa ich tysiace)
            >
            > obejda sie bez "wyrazow szacunku" ze strony polskiego profesora M.Dziekana.
            > I przed sadem krajowym (czy miedzynarodowym) jakies zdoscuczynienie za swe
            > cierpienia, otrzymaja.
            >
            > (J)
            >


            Dla uzupełnienia powyższych wypocin przypominam niedawną sprawę
            Demianiuka. Tego człowieka postawiono przed sądem, ale nie
            powieszono. Nawet go zwolniono.

            Zgadnij, kotku, dlaczego?
            • Gość: Jerzy Re: Brunatny "Nosorozec" IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 22.11.03, 22:01
              Oswiec mnie, prosze , "Nosorozcu".
              (J)
              • rhinoceros Kup se świeczkę. 22.11.03, 22:23
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Oswiec mnie, prosze , "Nosorozcu".
                > (J)


                Ale najpierw sprawdź, czy masz zapałki.
    • Gość: Jerzy Re: Profesorskie przemilczenia... IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 23.11.03, 15:09
      "Referat" prof. M. Dziekana to zabawne choc manipulatywne wypracowanie
      niewysokiego, zreszta, lotu. Manipulacja faktami i ich oswietlenie w
      zamieszczonym tekscie "referatu" jest wyrazna , ze osobom, znajacym i
      interesujacym sie historia tego rejonu, jego zabiegi wydac sie musza, po
      prostu, prymitywne.

      Rzecz w tym, ze maja one pewien okreslony cel: jest nim stworzenie zupelnie
      innej historii calego rejonu, usprawiedliwienie i wybielenie metod irackiego
      zbira oraz konstatacja, ze inwazja krajow Zachodu na te tereny byla calkowicie
      bezzasadna - w czym, oddajac mu po czesci sprawiedliwosc - przyznaje mu racje,
      choc moja racja wyplywa z zupelnie innych przyslanek.
      Celem ubocznym jest proba przekonania obecnie zasiadajacych przy wladzy
      polskich politrukow o celowosci zmiany kursu polskiej poltyki zagranicznej.

      Przesledzmy bardziej szczegolowo fakty (wszystkie one wystepuja z cz.I),
      jakie "profesor" skrzetnie ukryl przed sluchaczami i czytelnikami.
      Oto one:


      1. Twierdzenie o "kulturalnym centrum" cywilizacji arabskiej w Bagdadzie
      i "rozkwicie" w IX i X w.

      2. Nie wyszczegolnione przyczyny zadziwiajaco szybkiego upadku "kwitnacej
      cywilzacji arabskiej" pod ciosami Mongolow.

      3. Bezpodstawne twierdzenia, ze to najazd Mongolow spowodowal "spustoszenie"
      Iraku.

      4. Przemilczenie faktu, ze ostateczny cios islamowi arabskiemu zadal inny
      islam:pod wodza Tamerlana a pozniej (czesciowo rownolegle) pod wodza tureckich
      sultanow.

      5. Pominiecie waznego faktu wprowadzenia nowej metody prowadzenia wojen przez
      islam a mianowicie "masakr dzieci", co pozniej na nowo odkryje i przejmie do
      swego bojowego arsenalu, Arafat.

      6. Podkreslenie, ze " przyczynami marginalizacji" Miedzyrzecza byli Turcy a nie
      wyplywalo to z samego ducha "wspanialej" cywilizacji arabskiej -
      rzekomo "kulturotworczej".

      7. Zaznaczenie wysoce negatywnej roli Brytyjczykow (a wiec "kolonizatorow" - a
      kim byli ci Arabowie w Miedzyrzeczu?), ktorzy "przyczynili sie posrednio, acz
      decydujaco do problemow, ktore ze zdwojona sila daly o sobie znac na przelomie
      XX i XXI w."

      8.Pominiecie wplywow KOMINTERNU na powstanie partii komunistycznych w Iraku i
      Iarnie oraz ani slowa o ich dzialalnosci.

      9. Nic nie wspomina o znaczeniu strategicznym tego rejonu w okresie II w.sw.-
      znaczeniu i dla Sowietow i dla Aliantow.

      10. Ani slowa o wplywie polityczno-militarnym Sowietow na ten rejon zaraz po
      zakonczeniu II w.sw. -np. okupacja czesci Iranu do 1948 r.

      11. Pominiecie roli KGB w infiltracji partii Baas.

      12. Podkreslenie dobroci rzadow Saddama - "reformy wewnetrzne" i "formalne
      uzyskanie autonmii przez Kurdow w 1974 r.

      13. Podkreslenie dobroczynnej roli Saddama w "utrzymaniu jednosci panstwa" oraz
      stosowanych przy tej okazji metod -"...byly to metody znane w dziejach swiata i
      w dziejach Iraku, akceptowane przez swiatowa opinie publiczna przez wiekszosc
      okresu rzadow Saddama".

      14. Nie podanie faktu organizowania (i przenikania struktur) tajnej policji
      politycznej irackiego dyktatora przez KGB.

      15. Zupelnie sympatycznie pisze o mlodym Saddamie pomimo jego wyraznie
      psychopatycznych rysow. Poza tym Saddam "unowoczesnial Irak".

      16. Zadziwiajacy brak komentarza(i posrednie usprawiedliwienie dzialanosci
      Saddama) cytatow saddamowskiego sobowtora, ktory stwierdzil: "(...) Czesciowo
      maja racje, aby jednak w pelni zrozumiec to zjawisko, nalezy siegnac w glab
      tragicznej historii tego rejonu. Okaze sie, ze narody arabskie potrzebuja
      silnych przywodcow, a nie wspolczucia".
      Zapisuje to ( i ci nieliczni, ktorzy zagadnienie to rozumieja) na wlasne konto-
      przeciez od dluzszego czasu wlasnie piszemy o tej "arabskiej potrzebie".

      17.Ani slowa o ciekawej, cjoc storpedowanej przez Sowiety, inicjatywie
      Haszymidow by stworzyc jedeno panstwo arabskie, obejmujace: Irak, Syrie,
      Jordanie i..."palestynczykow" - co spowodowaloby od razu koniec "palestynskiego
      problemu".

      18. Ani slowa o rozprawie z assyryjskimi chrzescijanami - a wiec z prawowitymi
      wlascicielami Iraku.

      19.Kurdowie "ratuja swiatowy pokoj" ruchawka w 1988 r. I choc "profesor" (?)
      zaznacza, ze "bylo to zbrodnia" to zaraz dalej, w tym samym zdaniu, obala to
      odwaznie brzmiace w jego ustach stwierdzenie, zaznaczajac, ze "oskarzeni byli
      Kurdowie o wspolprace z Iranem" - czyli : "nie ma dymu bez ognia".

      20. I znow calkiem sympatycznie o saddamowskiej krucjacie iranskiej, ktora
      byla "Dostojna Al-Kadisijja Saddama" - czyli "nawiazaniem do dawnej historii
      muzulmanskiej(ten typ najwyrazniej nie cierpi Persow) Bliskiego Wschodu. Pod
      Kadisijja doszlo w 637 r. do pierwszej zwycieskiej bitwy Arabow z Persami"....

      21. Wojna o Kuwajt (a pozniej krwawe usmierzenie buntow ludnosci Iraku) to,
      wedlug manipulatora (cytuje i nie komentuje ani jednym slowem "niektorych
      badaczy") "koniecznosc znalezienia zajecia dla olbrzymiej i przeszkolonej
      armii". Brak komentarza najwyrazniej wskazuje, ze sie z opinia "niektorych
      badaczy" calkowicie zgadza - podaje nawet odsylacz do "zrodel".

      22. Ani slowa o stalym poparciu polityczno-finansowym Saddama
      dla "palestynczykow" i Arafata, bedacego tuba i beneficjentem irackiego bandyty.

      23. Ani slowa o ataku Hussajna na Izrael w wojnie o odzyskanie Kuwejtu.

      24. Islamista pisze wyraznie ubolewajac, ("majac na uwadze dzialanosc aliantow
      w Kuwejcie"), ze praktycznym owocem "zwyciestwa aliantow" byla smierc setek
      tysiecy dzieci. Co "doprowadzilo doi wzrostu nienawisci do Zachodu".

      25. Pozniej przyszedl Bush i jego formula "osi zla", brak aprobaty ONZu dla
      wojny, Protesty na calym swiecie - znane nam dobrze dyrdymaly komunistyczno -
      pacyfistycznej prasy, sterowanej przez Moskwe.

      26. Pierwsza czesc wypocin konczy sie "tasmami magnetofonowymi", na ktorych
      obalony dyktator wzywa Irakijczykow do walki z Amerykanami:"Ponoc nawet byl to
      autentyczny glos Saddama Husajna, ale to tak naprawde pozostaje dotad
      tajemnica".Zauwazymy tu tylko (co przyda nam sie w komentarzu cz.II), ze kiedy
      to "profesorowi" pasuje cytuje "watpliwe zrodla" (jak te tasmy) a kiedy mu to
      nie pasuje to nazywa je "wypowiedziami pozbawionymi obiektywizmu".

      Do paru punktow - zwlaszcza do pkt.1,2,3,4 i 6 - wrocimy niebawem, omawiajac je
      bardziej szczegolowo - posrednio wyjasnia one takze powodzenia
      i "zadziwiajacy" rozwoj islamu w Hiszpanii.
      (J)

      • rhinoceros do kwadratu 23.11.03, 15:39
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > "Referat" prof. M. Dziekana to zabawne choc manipulatywne wypracowanie
        > niewysokiego, zreszta, lotu. Manipulacja faktami i ich oswietlenie w
        > zamieszczonym tekscie "referatu" jest wyrazna , ze osobom, znajacym i
        > interesujacym sie historia tego rejonu, jego zabiegi wydac sie musza, po
        > prostu, prymitywne.
        >
        > Rzecz w tym, ze maja one pewien okreslony cel: jest nim stworzenie zupelnie
        > innej historii calego rejonu, usprawiedliwienie i wybielenie metod irackiego
        > zbira oraz konstatacja, ze inwazja krajow Zachodu na te tereny byla calkowicie
        >
        > bezzasadna - w czym, oddajac mu po czesci sprawiedliwosc - przyznaje mu racje,
        > choc moja racja wyplywa z zupelnie innych przyslanek.
        > Celem ubocznym jest proba przekonania obecnie zasiadajacych przy wladzy
        > polskich politrukow o celowosci zmiany kursu polskiej poltyki zagranicznej.
        >
        > Przesledzmy bardziej szczegolowo fakty (wszystkie one wystepuja z cz.I),
        > jakie "profesor" skrzetnie ukryl przed sluchaczami i czytelnikami.
        > Oto one:
        >
        >
        > 1. Twierdzenie o "kulturalnym centrum" cywilizacji arabskiej w Bagdadzie
        > i "rozkwicie" w IX i X w.
        >
        > 2. Nie wyszczegolnione przyczyny zadziwiajaco szybkiego upadku "kwitnacej
        > cywilzacji arabskiej" pod ciosami Mongolow.
        >
        > 3. Bezpodstawne twierdzenia, ze to najazd Mongolow spowodowal "spustoszenie"
        > Iraku.
        >
        > 4. Przemilczenie faktu, ze ostateczny cios islamowi arabskiemu zadal inny
        > islam:pod wodza Tamerlana a pozniej (czesciowo rownolegle) pod wodza tureckich
        >
        > sultanow.
        >
        > 5. Pominiecie waznego faktu wprowadzenia nowej metody prowadzenia wojen przez
        > islam a mianowicie "masakr dzieci", co pozniej na nowo odkryje i przejmie do
        > swego bojowego arsenalu, Arafat.
        >
        > 6. Podkreslenie, ze " przyczynami marginalizacji" Miedzyrzecza byli Turcy a nie
        >
        > wyplywalo to z samego ducha "wspanialej" cywilizacji arabskiej -
        > rzekomo "kulturotworczej".
        >
        > 7. Zaznaczenie wysoce negatywnej roli Brytyjczykow (a wiec "kolonizatorow" - a
        > kim byli ci Arabowie w Miedzyrzeczu?), ktorzy "przyczynili sie posrednio, acz
        > decydujaco do problemow, ktore ze zdwojona sila daly o sobie znac na przelomie
        > XX i XXI w."
        >
        > 8.Pominiecie wplywow KOMINTERNU na powstanie partii komunistycznych w Iraku i
        > Iarnie oraz ani slowa o ich dzialalnosci.
        >
        > 9. Nic nie wspomina o znaczeniu strategicznym tego rejonu w okresie II w.sw.-
        > znaczeniu i dla Sowietow i dla Aliantow.
        >
        > 10. Ani slowa o wplywie polityczno-militarnym Sowietow na ten rejon zaraz po
        > zakonczeniu II w.sw. -np. okupacja czesci Iranu do 1948 r.
        >
        > 11. Pominiecie roli KGB w infiltracji partii Baas.
        >
        > 12. Podkreslenie dobroci rzadow Saddama - "reformy wewnetrzne" i "formalne
        > uzyskanie autonmii przez Kurdow w 1974 r.
        >
        > 13. Podkreslenie dobroczynnej roli Saddama w "utrzymaniu jednosci panstwa" oraz
        >
        > stosowanych przy tej okazji metod -"...byly to metody znane w dziejach swiata i
        >
        > w dziejach Iraku, akceptowane przez swiatowa opinie publiczna przez wiekszosc
        > okresu rzadow Saddama".
        >
        > 14. Nie podanie faktu organizowania (i przenikania struktur) tajnej policji
        > politycznej irackiego dyktatora przez KGB.
        >
        > 15. Zupelnie sympatycznie pisze o mlodym Saddamie pomimo jego wyraznie
        > psychopatycznych rysow. Poza tym Saddam "unowoczesnial Irak".
        >
        > 16. Zadziwiajacy brak komentarza(i posrednie usprawiedliwienie dzialanosci
        > Saddama) cytatow saddamowskiego sobowtora, ktory stwierdzil: "(...) Czesciowo
        > maja racje, aby jednak w pelni zrozumiec to zjawisko, nalezy siegnac w glab
        > tragicznej historii tego rejonu. Okaze sie, ze narody arabskie potrzebuja
        > silnych przywodcow, a nie wspolczucia".
        > Zapisuje to ( i ci nieliczni, ktorzy zagadnienie to rozumieja) na wlasne konto-
        >
        > przeciez od dluzszego czasu wlasnie piszemy o tej "arabskiej potrzebie".
        >
        > 17.Ani slowa o ciekawej, cjoc storpedowanej przez Sowiety, inicjatywie
        > Haszymidow by stworzyc jedeno panstwo arabskie, obejmujace: Irak, Syrie,
        > Jordanie i..."palestynczykow" - co spowodowaloby od razu koniec "palestynskiego
        >
        > problemu".
        >
        > 18. Ani slowa o rozprawie z assyryjskimi chrzescijanami - a wiec z prawowitymi
        > wlascicielami Iraku.
        >
        > 19.Kurdowie "ratuja swiatowy pokoj" ruchawka w 1988 r. I choc "profesor" (?)
        > zaznacza, ze "bylo to zbrodnia" to zaraz dalej, w tym samym zdaniu, obala to
        > odwaznie brzmiace w jego ustach stwierdzenie, zaznaczajac, ze "oskarzeni byli
        > Kurdowie o wspolprace z Iranem" - czyli : "nie ma dymu bez ognia".
        >
        > 20. I znow calkiem sympatycznie o saddamowskiej krucjacie iranskiej, ktora
        > byla "Dostojna Al-Kadisijja Saddama" - czyli "nawiazaniem do dawnej historii
        > muzulmanskiej(ten typ najwyrazniej nie cierpi Persow) Bliskiego Wschodu. Pod
        > Kadisijja doszlo w 637 r. do pierwszej zwycieskiej bitwy Arabow z Persami"....
        >
        > 21. Wojna o Kuwajt (a pozniej krwawe usmierzenie buntow ludnosci Iraku) to,
        > wedlug manipulatora (cytuje i nie komentuje ani jednym slowem "niektorych
        > badaczy") "koniecznosc znalezienia zajecia dla olbrzymiej i przeszkolonej
        > armii". Brak komentarza najwyrazniej wskazuje, ze sie z opinia "niektorych
        > badaczy" calkowicie zgadza - podaje nawet odsylacz do "zrodel".
        >
        > 22. Ani slowa o stalym poparciu polityczno-finansowym Saddama
        > dla "palestynczykow" i Arafata, bedacego tuba i beneficjentem irackiego bandyty
        > .
        >
        > 23. Ani slowa o ataku Hussajna na Izrael w wojnie o odzyskanie Kuwejtu.
        >
        > 24. Islamista pisze wyraznie ubolewajac, ("majac na uwadze dzialanosc aliantow
        > w Kuwejcie"), ze praktycznym owocem "zwyciestwa aliantow" byla smierc setek
        > tysiecy dzieci. Co "doprowadzilo doi wzrostu nienawisci do Zachodu".
        >
        > 25. Pozniej przyszedl Bush i jego formula "osi zla", brak aprobaty ONZu dla
        > wojny, Protesty na calym swiecie - znane nam dobrze dyrdymaly komunistyczno -
        > pacyfistycznej prasy, sterowanej przez Moskwe.
        >
        > 26. Pierwsza czesc wypocin konczy sie "tasmami magnetofonowymi", na ktorych
        > obalony dyktator wzywa Irakijczykow do walki z Amerykanami:"Ponoc nawet byl to
        > autentyczny glos Saddama Husajna, ale to tak naprawde pozostaje dotad
        > tajemnica".Zauwazymy tu tylko (co przyda nam sie w komentarzu cz.II), ze kiedy
        > to "profesorowi" pasuje cytuje "watpliwe zrodla" (jak te tasmy) a kiedy mu to
        > nie pasuje to nazywa je "wypowiedziami pozbawionymi obiektywizmu".
        >
        > Do paru punktow - zwlaszcza do pkt.1,2,3,4 i 6 - wrocimy niebawem, omawiajac je
        >
        > bardziej szczegolowo - posrednio wyjasnia one takze powodzenia
        > i "zadziwiajacy" rozwoj islamu w Hiszpanii.
        > (J)
        >


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=8967446&a=9014387
        Głupoty do kwadratu. Na razie.

        Jest się czego obawiać: już pięć minut rozmowy z durniem wystarczy,
        by zgłupieć na rok (Ben Akiba)
    • Gość: Jerzy Re: PROFESORSKIE PRZEMILCZENIA, CZ.II IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 01.12.03, 13:28
      PRZEMILCZENIA PROFESORA. Cz.II

      W pierwszej czesci szkicu o Saddamie podmalowuje prof.Dziekan we wstepie tlo
      przyszlego dramatu Iraku, koncentrujac sie glownie na "dobroczynnym" wplywie
      podoboju arabskiego na cywilizacje syryjska. Pozniej wspomina, ze Mezopotamia
      zostala podbita przez Arabow, "ktorzy wyparli Persow" i wlaczyli te ziemie do
      swojego imperium. Po rozkwicie za Abbasydow nastapil najazd Mongolow,
      pustoszacych te ziemie i zaraz potem - upadek Bagdadu. Nastepnie prof. Dziekan
      przeslizguje sie nad siedmioma wiekami stwierdzajac, ze

      "(…) stanowił część rozmaitych obcych organizmów państwowych, w tym
      safawidzkiego Iranu i Turcji osmańskiej. Najdłużej w Iraku zasadzili się Turcy
      (od 1534 do 1918), którzy w największym stopniu przyczynili się do
      marginalizacji Międzyrzecza, czyniąc zeń peryferyjny i zaniedbany obszar
      swojego imperium (…)".

      Zastanawia mnie jedno: dlaczego nasz profesor omija niezwykle wazne
      wydarzenia zwiazane z Mezopotamia: najazd Mongolow, "powodzenie Abbasydow",
      najazd Timura Kulawego (zwanego takze Tamerlanem) i podboj turecki. Nie byly to
      blahe wydarzenia : wywarly one niezatarte pietno na Euro-Azji (szczegolnie
      Rosji) i na Miedzyrzeczu, ktorego wysoko rozwinieta kultura ( ktorej jestesmy
      po czesci spadkobiercami) w koncu upadla, by dac miejsca "prawowiernej",
      nomadycznej barbarii.
      Ale nomadzi to nie ludnosc osiadla, stojaca na o wiele wyzszym stopniu
      cywilizacyjnym - zycie osiadle wymaga od ludzi wytezonego, intelektualnego
      wysilku i ciezkiej, fizycznej pracy, co nie zachodzi z dnia na dzien u
      zolnierzy zdobywczej, koczowniczej armii - trzeba pracy setek pokolen i
      tysiecy lat, by dzwignac sie na wyzszy szczebel rozwoju.
      Czegoz szczegolnego mogli tam dokazac koczujacy Arabowie?

      Mezopotamia zawsze stala wysoko. Byla takze bogata - nieprzytomnie bogata.
      Aleksander Wielki podczas swojej wschodniej krucjaty po bitwie pod Issos
      wszedl w posiadanie bajecznych bogactw (zebranych tylko w taborach perskiej
      armii) o ogolnej wadze…3000 talentow czystego zlota, co przy wadze talentu
      (pospolitego ciezkiego, rownajacego sie 49 kg) daje fantastyczny lup o lacznej
      wadze… 147 ton czystego zlota. Lup po zdobyciu Damaszku wyniosl 2600 talentow
      monet i ponad 2 tony zlotych pucharow, co dalo ogolem prawie 130 ton czystego
      zlota. Bitwa pod Gaugamela dala 4000 talentow (196 ton) zlota, Suzy -50.000
      talentow w zlocie i srebrze plus 9000 talentow w zlotych darejkach.Wszystkie te
      cyfry blekna przy skarbcu krolow perskich w Persepolis - 120.000 talentow.
      Uczeni obliczyli, ze wiekszosc (80%) zlota uzywanego dzis do wyrobow bizuterii
      krazy nieprzerwanie po swiecie od starozytnych czasow . Mozna zalozyc, ze
      znaczna czesc tego zdobytego przez Aleksandra zlota, roznymi zrzadzeniami losu
      (prawie 1000 lat Mezopotamia wladali dynastyczni krolowie greccy- byli
      oficerowie armii Aleksandra) nigdy Mezopotamii nie opuscila pomimo, ze koleja
      losu weszla ona w obreb Cesarstwa Rzymskiego a pozniej Bizantynskiego.
      Nawet bezrozumna, zubozajaca spoleczenstwo fiskalna polityka schylkowego
      Bizancjum nie zdolala do reszty wydrenowac bogatych spolecznosci Miedzyrzecza.
      Mieli to dopiero uczynic Arabowie srodkami bardziej skutecznymi i
      pozostajacymi w scislym stosunku tak do poziomu ich umyslowosci, jak i religii.

      Kiedy wojenne wielblady arabskich nomadow dotarly do Tygrysu, oczom
      koczownikow ukazala sie zyzna kraina z gajami, polami, winnicami, ogrodami,
      pieknymi budynkami, kosciolami - widomy znak dobrze zorganizowanego, osiadlego
      i dostatniego zycia : zycia chrzescijanskiej spolecznosci, ktorej trzonem
      byli w Iraku , Assyrianie - stary, kulturalny lud o niebywalych osiagnieciach
      w dziedzinie nauki i budownictwa, nalezacy do rodziny ludow semickich, mowiacy
      jezykiem aramejskim -tym samym, ktorym mowiono takze w Izraelu w czasach
      Chrystusa.
      Na dany znak przez glownego szejka, watahy najezdzcow przystapily do gwaltow i
      systematycznej grabiezy ludnosci. Szejki byly zadowolone z nowego
      nabytku : "O, ty wezmiesz to, ibn Harun tamto, Umar ta siedzibe, ten kosciol
      moj a tamte - wasze". Bylo co brac - chrzescijanstwo kwitlo na tym terenie juz
      od ponad 600 lat i Mezopotamia byla pierwsza prowincja dawnego Rzymu, ktora
      przyjela nowa religie.

      Z poczatku omijano koscioly i choc jak zwykle trzebiono tu i owdzie
      chrzescijan , to przeciez skrzetnie notowano w pamieci ilosc szlachetnego
      kruszcu na oltarzach, w wystroju wewnetrznym kosciolow, w domach prywatnych…
      Ostateczny rabunek zostawiono na pozniej - gdy okrzepnie wladza poboznego
      wladcy.
      Z momentem wstapienia na tron Muawija I na tron kalifa w Damaszku wladza
      stala sie na tyle silna, ze mozna bylo pomyslec o czyms bardziej dostatnim i
      panskim -godnej siedzibie.

      Rzecz jasna kalif budowal sobie palac za wyciskane krwawo pieniadze i rekoma
      kijami poganianych chrzescijan, ktorych szybko zamieniono w niewolnikow.
      Pozniej, gdy co ladniejsze branki chrzescijanskie zamknieto w prywatnym
      burdelu kalifa, tenze, znudziwszy sie nimi setnie, nabral checi
      do "filozofowania" i surowo nakazal sprowadzic na swoj dwor kilku bardziej
      uczonych Zydow , chrzescijan - Grekow i Assyryjczykow. Tlumaczono na arabski
      ocalale z pozog i grabiezy naukowe dziela greckie, czerpano takze obficie z
      dawnych zydowsko-chaldejskich osiagniec w dziedzinie astronomii, matematyki,
      medycyny.
      Tak na arabskim gnojowisku powstawal "kwitnacy osrodek kultury", promieniujacy
      na cztery strony swiata".

      Jesli miejscowa ludnosc osiadla byla bogata (bogactwem nabytym z ciezkiej
      pracy i handlu) to i kalifowie sie szybciej bogacili. Wokol placu kalifa
      osiadali jacys arabscy kupcy, konwertyci na islam, wytyczano getto dla Zydow i
      chrzescijan - tworzyla sie "kazba" - "miasteczko" arabskie, przytulone do
      murow obronnych palacu.
      Jakich dziesiatki mozna dzis ogladac w Dar al-Islam…. z jedna, zasadnicza
      roznica: te najlepiej zachowane i wygladajace na bardziej cywilizowanie "kazby"
      ( np.w Hiszpanii) sa po europejskiej stronie - dlatego warto je zobaczyc, by
      wyrobic sobie jakis poglad na to, czym bylo arabskie "miasto".

      Kiedy Umajjadzi ,takze przez wspolczesnych zazywajacy slawy "filozofow"(kalif
      Omar pierwszy wystapil w roli "filozofa" arabskiego uroniwszy sentencje, ktora
      na stale weszla do historii powszechnej - bylo to zaraz po zdobyciu Aleksandri.
      Jakis poslaniec spytal go co zrobic ze slynna biblioteka aleksandryjska,
      gromadzaca bezcenne ksiegi antyku, kolekcjonowane i skaldowane w niej od ponad
      9-ciu stuleci. Po krotkim namysle kalif-"filozof"odparl: " Jesli te greckie
      pisma zgadzaja sie z Boska Ksiega, to sa zbyteczne i nie musza byc zachowane;
      jesli sie z nia nie zgadzaja, sa szkodliwe i powinny byc zniszczone." Zyczenie
      arabskiego "folozofa" apelniono i ksiegi spalono w paleniskach lazni…) zostali
      pokonani przez konkurencyjnych Abbasydow a nowa stolica "imperium"
      przeniesiona z Damaszku do Bagdadu , nastepna generacja "arabskich filozofow"
      ( zwlaszcza kalif Harun ar-Raszid i Al -Mamun ) rozpoczala nowa epoke "rozwoju"
      imperium - eufemistycznie nazwana przez polskiego "uczonego", M. Dziekana -
      "wielka".
      Harun ar-Raszid , jako "kalif -filozof" wprowadzil pewna inowacje w wyciskaniu
      z podbitej ludnosci zydowsko-chrzescijanskiej wysychajacego strumienia zlota,
      a mianowicie wprowadzil specjalny podatek, "jazzyk"("jizya"), ktorym
      niemilosiernie oblozono inny "lud Ksiegi" - Chrzescijan. Nazwano to
      prawem "Dhimma" (czyli dla nie-muzulmanow). Coz to takiego tajemniczego?

      Nic. Bo coz tajemniczego moze byc w niewolnictwie? Pierwszymi, ktorzy mieli sie
      zapoznac z "boskim" prawodawstwem Arabow, byli Zydzi.
      "Dhimma", to arabska wersja apparthaid´u, siegajaca korzeniami czasow
      swiatobliwego Proroka. Pisalem juz na innym watku, ze zaraz po zwyciestwie nad
      silna opozycja w Medy
      • Gość: Jerzy Re: PROFESORSKIE PRZEMILCZENIA, CZ.II(cd) IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 01.12.03, 13:30
        Nic. Bo coz tajemniczego moze byc w niewolnictwie? Pierwszymi, ktorzy mieli sie
        zapoznac z "boskim" prawodawstwem Arabow, byli Zydzi.
        "Dhimma", to arabska wersja apparthaid´u, siegajaca korzeniami czasow
        swiatobliwego Proroka. Pisalem juz na innym watku, ze zaraz po zwyciestwie nad
        silna opozycja w Medynie, uniesiony swietym zapalem szerzenia wiary, nakazal
        Prorok dokonac masakry Zydow, ktorzy dopomogli mu i w ucieczce, i w opracowaniu
        Koranu, i w pozyskiwaniu nowych zwolennikow. Reszte, ktora przezyla,
        podporzadkowano "Dhimma"- religijnej wladzy islamu, tj.prawu "szariji", w
        ktorym "jizya" (czyli "poglowne") zostala wyraznie zaznaczona.
        Bylo to dobre prawo dla prawowiernych - dla chrzescijan i Zydow bylo ono mniej
        wesole: po prostu szariatem pozbawiono ich…praw. Mozna bylo takich podludzi
        bezkarnie bic a nawet zabic. Oczywiscie chrzescijanie czy Zydzi, bioracy sie
        do bicia muzulmanow, karani byli z miejsca smiercia.
        Poglowne wahalo sie od humoru zasiadajacego na tronie "swiatlego" kalifa-
        "filozofa": jesli byl tolerancyjny podatek wynosil 80% ekstra, a jesli
        tolerancyjnym nie byl (a tych bylo jakos wiecej) -150% procent.

        Dzieki "jazzykowi" arabscy "filozofowie" mogli budowac "wielki" Irak , tj.
        rozbudowywac swoje palace i haremy. Ludnosc zas pograzala sie w coraz wiekszej
        biedzie: nakladane "poglowne" bylo tak trudne do zebrania, ze coraz wiecej
        chrzescijan przechodzilo na islam, pozbawiajac uczonych kalifow zrodel
        dochodow. Po kilkuset latach arabskiego "filozofowania" Irak stoczyl sie na
        same dno gospodarczej nedzy, osiagajac stadium rozwoju polityczno -
        gospodarczego typowego panstwa arabskiego , egzystujacego po dzien dzisiejszy w
        Dar-al-Islam.
        I wtedy na trereny arabskiego "imperium" wtargnela konna armia mongolskich
        chanow, zmiatajac w paru wyprawach wojennych ze szczetem "irackich" Arabow.

        Cywilizacja stepowa Mongolow (podobnie jak cywilizacja arbskich nomadow
        pustynnych), wywodzaca sie z bezkresnych stepow Azji Srodkowej, posiadala
        rowniez swoja mistyke, wyrazajaca sie glownie w zdobywczym pedzie, w podbojach
        dokonywanych pod wodza despotow, trzymajacych swoje ludy w karbach zelaznej,
        nieludzkiej dyscypliny. Glowna, charakterystyczna cecha mogolskich ludow byl
        (co takze daje sie zauwazyc u Arabow) brak kultury wewnetrznej i lekcewzenie
        tworczosci duchowej jednostek. Te braki pchaly energie zdobywcza tych ludow
        do wyladowania zewnetrznego, stwarzajac podstawe imperialistycznej ich
        polityki oraz nadajac specyficzne pietno ich religijnosci.
        Mongolowie byli w zasadzie a-religijni co nie oznacza, ze byli wrogami religii.
        Wystepowali jako religijnie wyrozumiala potega polityczno-militarna i choc
        utworzyli pierwsze w historii powszechnej panstwo totalne, to panstwo to
        niezwykle korzystnie odroznialo sie od religijnie nietolerancyjnych panstw
        arabskich dzis istniejacych. Mongolskie panstwo totalne, to panstwo absolutnej
        religijnej tolerancji. Tolerancja ta zas wyplywala nie z przyczyn filozoficznie
        wyrozumowanych, ale z faktu niewielkiego znaczenia religii w zyciu Mongolow.

        Powodzenie militarne Mongolow nie dziwi: kalifowie okazali sie byc miernymi
        generalami i takiej samej miary byly ich wojska - konne zagony przemierzaly w
        gruncie rzeczy wcale przyjazny kraj, ktorego ludnosc witala najezdzcow jak
        swoich wybawcow.
        Wszedzie z katakumb wychodzili zgnebieni chrzescijanie i z miejsca rozpoczela
        sie powtorna konwersja na nestorianskie chrzescijanstwo, ktore znow stalo sie
        ekspansywne i zaledwie po kilku latach dotarlo, poprzez Mongolie, az do Chin.

        Nie stalo sie to bez istotnej przyczyny: pierwsi generalowie mongolscy, jak np.
        Kut Bukha (pod ciosami ktorego padl Bagdad, przyjal nestorianstwo zaraz po
        wkroczeniu do Mezopotamii i korzystajac z uprzywilejowanej pozycji w otoczeniu
        samego Dzyngis Chana tak dlugo go "urabial", az ten powierzyl mu dowodztwo
        ogromnej armii, majacej zdusic na zawsze islam) byli chrzescijanami - czasami
        nawet w drugim pokoleniu.
        Kiedy chanem zostal Hulagu (syn chrzescijanki i sam ozeniony z chrzescijanka)
        zamysl krucjaty przeciwko islamowi zaczyna nabierac bardziej konkretnych
        ksztaltow: powstaje plan zwiazku Azji z Europa (wojskowego przymierza) aby
        pokonac islam i odzyskac ziemie bedace dawniej w granicach rzymskiego imperium.
        Poszly mongolskie poselstwa do Anglii , Francji a nawet do Watykanu. Jeszcze
        pozniej, sam Kublaj-chan (zdobywca Chin) prowadzil negocjacje z Ludwikiem
        francuskim, odstepujac mu cala Syrie… Az sie nie chce wierzyc, ze juz wtedy,
        rzekomo "prymitywni" mongolscy wladcy mysleli tak nowoczesnie…Wydawalo sie, ze
        cala Azja pozostanie przy chrzescijanstwie.
        Historia jednak chciala inaczej: islam, niezadowolony z rownouprawnienia,
        przechodzi do zdecydowanego kontrataku. Dochodzi do proby sil : drugi syna
        Hulagu-chana, Nigudor, przyjmuje islam, jego nastepca, Argun-chan wraca do
        rodzimej,mongolskiej kultury i zadaje sie z szamanami. Jednak tenze sam Argun-
        chan , doceniajac wartosc wojskowego przymierza z Europa, skierowanego ostrzem
        przeciw islamowi wyprawia poselstwo do Francji i Anglii. Syn Arguna, Gazan,
        przechodzi na islam. Choc syn Gazana, Uldaszil-chan wroci do nestorianstwa,
        to jego synowie pozostana przy islamie w jego szyickiej wersji -rownie
        prymitywnej, jak sunnicka.
        Z proby sil wychodzi zwyciesko cywilizacja nizsza i od tej pory islamskie
        czesci Azji zaczna sie staczac sie na coraz nizsze szczeble rozwoju
        spolecznego - tak mialo pozostac az do wieku XXI.

        Procesy te przyspieszyly najazdy Timura, reprezentujacego islam szyicki a
        przypieczetowali Turcy. O ile Timur, pobozny zreszta muzulmanin, cos tam
        jeszcze robil pozytywnego: rozbudowywal swoje rodzinne strony, stawial meczety
        w Bucharze i Samarkandzie, wywyzszal Turkmenow i pacyfikowal sunnitow (m. in.
        przywyczail muzulmanow do mordow na dzieciach - weszly one pozniej jako
        istotny czynnik do arabskiej kultury) i w ogole Arabow, o tyle Turcy zamienili
        wszystkich w niewolnikow - nawet swoich braci w wierze. Jedynym wolnym
        czlowiekiem w otomanskim imperium byl sultan.
        Panowanie tureckie, a wiec islamu, zaznaczylo sie - co typowe dla niego - znow
        mordami na chrzescijanach: w latach 1915 -1918 wymordowano ponad 750.000
        rdzennej, starodawnej ludnosci Miedzyrzecza -Assyryjczykow.
        Ci, ktorzy okres mordow przezyli zostali wyzuci ze swej ziemi wokol Mosulu
        (Vilayet), wokol Jaziry w Syrii i Urmi w Iranie. Czesc starozytnego ludu Assur
        opuscila ziemie przodkow na zawsze, emigrujac do Europy, St. Zjednoczonych,
        czesc - zwana takze Maronitami - zostala wygubiona w Libanie (lata 70-te) przez
        Arabow z Syrii i takze zmuszona do emigracji.
        Przesladowania chrzescijan w Iraku, tym razem przez zbrodniczego Saddama
        Hussajna z malymi przerwami trwaly dalej, a juz sam w sobie prymitywny islam,
        z rownie prymitywna muzulmanska spolecznoscia, za jego panowania osiaga dno,
        z ktorego nie moze sie po dzien dzisiejszy wydobyc.

        "Saddam chcial byc wielki wielkoscia swojego kraju" -pisze "uczony -arabista",
        M. Dziekan. Groteskowe to zdanie, tak samo, jak calosc "referatu" jesli sie
        wezmie pod rozwage wymowe historycznych faktow.
        Nie ma sie jednak co dziwic : jesli sie skonczylo takie nikomu niepotrzebne
        (poza nim samym) studia, to przeciez trzeba tworzyc "literature na temat"-nawet
        wtedy, jesli tematem jest jakies arabskie panstewko i zbir nim rzadzacy.
        (J)


    • hubbeles and up 03.12.03, 19:00
      Do gory wznosmy kielichy...
      Az mi sie cisnie pod pioro historia tak zwanej arabskiej astronomii, czasu
      brak, ale pare linkow Ci podesle.
    • hubbeles And up we go 05.12.03, 19:06
      Do gory wznosimy kielichy, wrogom na pohybel! Milo widziec, jak im watrobki
      gnija
      ;-))
      • rhinoceros Słusznie !!! 05.12.03, 19:28
        hubbeles napisał:

        > Do gory wznosimy kielichy, wrogom na pohybel! Milo widziec, jak im watrobki
        > gnija
        > ;-))


        Słusznie - głupota musi być zawsze na górze.

        Dalej bez komentarzy.
    • Gość: mirmat INDIE:NAJWIEKSZY HOLOKAUST ZAPOMNIANY IP: 38.112.103.* 06.12.03, 00:50
      Czasami trzeba wytknac nosa poza swoje wlasne podworko by poznac jak malo wiemy
      o tragicznych wydarzeniach na tym globie. Szczegolnie kiedy takie wydarzenia sa
      cenzurowane przez Politycznie Poprawne elity. Kto z nas wie, ze najwiekszy w
      historii ludzkosci holokaust wydarzyl sie na kontynencie Indyjskim, gdzie przez
      pare stuleci islamscy najezdzcy wymordowali okolo 70 milionow wyznawcow
      hinduizmu. Ten horror skonczyl sie wraz z przybyciem Brytyjczykow.
      • rhinoceros Re: INDIE:NAJWIEKSZY HOLOKAUST ZAPOMNIANY 06.12.03, 12:57
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        > Czasami trzeba wytknac nosa poza swoje wlasne podworko by poznac jak malo wiemy
        >
        > o tragicznych wydarzeniach na tym globie. Szczegolnie kiedy takie wydarzenia sa
        >
        > cenzurowane przez Politycznie Poprawne elity. Kto z nas wie, ze najwiekszy w
        > historii ludzkosci holokaust wydarzyl sie na kontynencie Indyjskim, gdzie przez
        >
        > pare stuleci islamscy najezdzcy wymordowali okolo 70 milionow wyznawcow
        > hinduizmu. Ten horror skonczyl sie wraz z przybyciem Brytyjczykow.


        Pobiłeś rekord tego Forum w pierdzieleniu. Gratulacje.
        • Gość: jarek Re: INDIE:NAJWIEKSZY HOLOKAUST ZAPOMNIANY IP: *.fastres.net 06.12.03, 16:11
          A ty w zaprzeczaniu , hipolicie...
      • Gość: jarek Re: INDIE:NAJWIEKSZY HOLOKAUST ZAPOMNIANY IP: *.fastres.net 06.12.03, 16:07
        Tak samo robili na archipelaku indo-malejskim.
      • Gość: jarek Re: INDIE:NAJWIEKSZY HOLOKAUST ZAPOMNIANY IP: *.fastres.net 06.12.03, 16:10
        A ty myslisz ,ze w tych 70 latach, w ktorych podbijali kraje od Alessandri do
        Mauretani inaczej robili, tam jeszcze gorzej, potrafili tylu zamordowac i tych
        co zostali tak przestraszyc , ze ich reszty zapomniali swoj jezyk, swoj alfabet,
        religie i obyczaje, tak samo potrafil tylko Stalin zrobic w ciagu 5 lat na
        Ukrainie i tez widac tego teraz rezultaty.
    • towarzystwocnotwszelakich Re: PROFESORSKIE WYPOCINY... 07.12.03, 22:17
    • hubbeles up 07.12.03, 22:17
      W gore kielichy, na zlo wragam!
      • rhinoceros Re: up 07.12.03, 22:31
        hubbeles napisał:

        > W gore kielichy, na zlo wragam!


        Słusznie, na wierzch idiotę, niech ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka