basilisque
29.11.11, 20:01
Trza powiedzieć wprost: symbol obciachu epoki disco...Ale cóż zaistniał jako jedyny hit w życiu Carla Douglasa - rodaka Boba Marleya i Johnniego Nasha.
Oczywiście - nr. 1 na jesieni 74 w US, UK i na całym świecie... No i korzystając z popularności Brucea Leee