Skoro teraz przypomina się 40-lecie "rewolucji kwiatów" to rzuca się
w oczy jak nardzo wedy popkultura wkraczała w politykę i jak
potrafiła ją zmieniać. Przez chwilę wydawało się, że ten
wszechogarniający ruch ludzi młodych rozsadzi cały ówczesny porządek
świata, bez żadnego wystrzału. I z Johnem Lennonem wszyscy będą
śpiewać: "Give Peace a Chance". Ale tylko przez chwilę. Wkrótce się
okazało, ze Historia rządzi się swoimi prawami i ośmiesza naiwne,
nieprzemyślane idee. Ale jedno można powiedzieć na pewno: kto był
hippiesem lub choćby przejął się ich ideami - ten nie zostanie potem
świnią ( a w każdym razie nie tak łatwo).
A więc; "dajmy Pokojowi szansę"!

IL