skuter46
11.07.14, 07:39
Wiemy dlaczego nie jesteśmy państwem wyznaniowym. Trudno o to w demokratycznym państwie prawa. Arytmetyka wyborcza i brak pełnej mobilizacji katolików powoduje, że katolikom nie udaje się uzyskać większości konstytucyjnej w parlamencie.
Można to wyczytać w mediach, w tym w: Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,16305983,W_Polsce_jest_90_proc__katolikow__To_mit__Policzylem.html#ixzz378RZ2Ebt
"Biorąc pod uwagę liczby bezwzględne" (jak mówi jeden z kościelnych statystyków), prawdziwych katolików, którzy szanują przykazania, unikają ciężkich grzechów i regularnie chodzą do komunii, jest ok. 4 mln. 4 mln to niestety wcale nie ponad 90 proc.
Ale to wciąż sporo. To grupa, która byłaby w stanie w obecnej konfiguracji zmienić prawo na takie, jakiego tylko zapragnie. Mogłaby zaostrzyć zakaz aborcji, wprowadzić karę chłosty za obrazę uczuć religijnych i intronizować Chrystusa na króla Polski. Wystarczy, że w wyborach do Sejmu za rok powtórzy się frekwencja z ostatnich eurowyborów. Przypomnijmy - komisje wyborcze wydały wtedy niewiele ponad 7 mln kart do głosowania.
Gdyby w takim układzie 4 mln katolików zagłosowało za swoimi kandydatami, zdobyliby oni ok. 60 proc. miejsc w Sejmie. Wystarczy na samodzielną większość. A przy odrobinie szczęścia nawet na większość konstytucyjną.
Co stoi na przeszkodzie? "