czuk1
12.11.14, 22:01
Siedem politycznych grzechów głównych
Historia byłych posłów PiS, która wyglądała na podniebną eskapadę grupy źle wychowanej młodzieży, ale przerodziła się w polityczno-kryminalną aferę, powinna nas czegoś nauczyć. Jest to bowiem historia o siedmiu grzechach. Głównych, ale nader pospolitych.
Gdyby w Polsce oprócz wiary religijnej istniała wiara w to, że standardów etycznych można się nauczyć (np. na zajęciach z etyki lub kursach etyki zawodowej dla polityków - chętnie zorganizuję), to myślę, że poziom grzeszności polskich parlamentarzystów nieco by się obniżył. Bo sama wiara religijna przed grzechami nie chroni.
Grzechem najlżejszym jest pijaństwo........ Picie nielegalnego alkoholu w miejscu tak wystawionym na kontrolę i szybką interwencję jak samolot (względy bezpieczeństwa) jest nie tylko grzechem, ale i idiotyzmem.
Grzechem drugim jest naiwna wiara w to, że osoby publiczne mają swoją prywatność. .. To, jak polityk, adwokat czy policjant funkcjonują w sferze prywatnej, rzutuje na ich publiczny wizerunek, na ich zawodową wiarygodność i skuteczność. Polityków w Polsce darzymy bardzo niskim zaufaniem. "Afera madrycka" jeszcze je obniży. To straszny grzech.
Grzechem trzecim, bardzo pospolitym, jest kłamstwo, czyli mówienie nieprawdy z intencją wprowadzenia kogoś w błąd. Są klasycy (np. Platon, Grotius, Hobbes), którzy dowodzą, że polityk może kłamać, wszelako wtedy, gdy kłamstwo jest jedyną drogą do osiągnięcia jakiegoś dobra wspólnego lub w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak wojny. Wojny nie mamy i każdy z nas ma zarówno prawo do prawdy, jak i obowiązek jej mówienia. Politycy również. Bo prawda i prawdomówność są naszym dobrem wspólnym.
Grzechem ciężkim jest oszustwo, czyli w tym wypadku wyłudzanie publicznych pieniędzy na prywatne potrzeby i uciechy. To grzech przeciwko prawu i sprawiedliwości. Idzie się za to do więzienia. I słusznie.
Grzechem bardzo pospolitym jest hipokryzja. Widoczna jest szczególnie wśród osobników skłonnych do moralizowania i występowania w roli rzeczników prawa i sprawiedliwości.
Grzechem śmiertelnym w polityce jest cynizm. Czyli udawanie, że się wierzy w pewne wartości, głośne deklarowanie ich świętości, a zarazem nihilistyczne ich odrzucanie. Cynik wykorzystuje wiarę innych w moralne idee oraz polityczne ideały i robi na tej wierze własną karierę. Wierząc tylko w nią. Cynizm rujnuje politykę, dewastuje relacje międzyludzkie, odzierając je z treści aksjologicznych.
Grzechem ostatnim, choć "źródłowym", jest pycha. Matka wszystkich grzechów. Chroń nas przed nią, Panie!
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,16951301,Siedem_politycznych_grzechow_glownych.html#ixzz3ItEkD0H2