falafala
24.02.08, 14:37
Jak planowalam, udalam sie znow do sklepu przymierzac staniki i poszukac,
moze, tego najlepszego. I zrobic fotki do galerii cobyscie mogly ocenic.
Niestety wybor ograniczony, w domu towarowym juz przejrzalam wczesniej,
zreszta wiekszosc stanikow usztywniana, a w koncu do galerii fotke mialam
zrobic w miekkim.
No zostaja male sklepy, ale tam z progu sprzedawczyni atakuje. ;-)
Ale co robic... weszlam. Oczywiscie dopadla mnie panienka, z wywalonym na
wierzch biustem. Pytam sie o miekkie 70D, ona patrzy mi sie na klatke, kreci
glowa. Ja jej zaczynam tlumaczyc o co chodzi, ze szukam dobrego stanika i
potrzebuje pomierzyc 70C, 75B i moze inne. Ona zdziwiona, cos tam ze mna
grzebie, robi otwarte oczy gdy pytam o rozmiar 65D, zaczynam sie wolno czuc
jak wariatka.
zabralam dwa takie same staniki 70Ci 75B do przymierzalni i postanowilam ze
pokarze jej ze to nie jest tak jak mysli. tym razem 70C okazuje sie ladnie
wygladac, lepiej niz 75B co jej pokazuje, ona dostrzega aparat fotograficzny,
pyta po co mi on. mnie juz zupelnie glupio, tlumacze ze chce pokazac
kolezankom. :-)
I uwaga, dziewczyna stwierdzjac ze 70C jest dobre przynosi mi 70A!!!!,
przymierzylam by pokazac, ze sie myli, ale w ogole juz widzialm, ze ma mnie za
podejzanego typa.
Z tego wszystkiego nie przymierzylam nic wiecej :-(, zdjecia zrobilam, ale
przymierzalnia slabo oswietlona wiec slabo widac, bo zdjecie nieostre. no i
kich nadal, ale pokaze co mam. jedyne co widze, ze owszem 70C moze byc dobre,
ale nie bezwzglednie, bo pelniejsze modele sa za duze.
Jak widac, na wspolprace sprzedawczyn nie ma co liczyc, sa odporne nawet na
przyklady, a ze nic nie kupilam to juz w ogole dobrze, ze policji nie zawolala
za ten aparat :-D