Dodaj do ulubionych

w staniku cały dzien?

28.02.08, 14:26
tak sie jakis czas juz zastanawiam nad tematem watku.. no bo w przypadku dziewczyn z duzego lobby sprawa jest oczywista- dla nich stanik to zrozumiała podpora w walce z dyskomfortem grawitacji, a ciekawi mnie jak Wy do tego podchodzicie- czy małobiusciasta takze winna byc ostanikowana cały dzien? bo ja przyznam, ze po domu to czesto bez chodze z racji wygody.
reasumujac: czy z doswiadczenia jestescie za czy przeciw i dlaczego?
Obserwuj wątek
    • evunaa Re: w staniku cały dzien? 28.02.08, 14:31
      Ja osobiście noszę stanik od momentu jak tylko sie umyję rano, do czasu, aż
      zacznę szykować się spać... kiedyś to wynikało z tego, że tylko w staniku
      czułam, że tam coś mam:) Teraz pewnie trochę z przyzwyczajenia:P
      • azareth znam to:) 28.02.08, 14:42
        tez dłuuugo chodziłam cały czas "w" z racji przyzwyczajenia sie do protezy;)
        teraz i wiek zrobił swoje i to, ze nie mam w domu ewentualnej "widowni"
        ale zakładajac watek skłaniałam sie bardziej do uzasadnienia o charakterze fizycznym niz psychicznym..czyli w strone ewent. korzysci z całodzienego noszenia, lub niekorzystnego wpływu w przypadku braku...
    • the_mariska Re: w staniku cały dzien? 28.02.08, 14:39
      ja należę raczej do tych średniobiuściastych, ale też się wypowiem, a co tam :)
      Dla mnie stanik jest o tyle niezbędny, że utrzymuje piersi na swoim miejscu.
      Zdarza mi się czasami siedzieć w domu bez stanika, ale no właśnie - siedzieć w
      naturalnej pozycji każdego informatyka, czyli zgarbiona przed komputerem.
      Każdorazowe ruszenie się sprzed tego komputera, chociażby nawet wyjście na
      papierosa, powoduje u mnie jednak dziwne uczucie falującego, nieokiełznanego
      biustu, którego absolutnie nie znoszę.

      Podejrzewam, że biust bez stanika faluje podczas chodzenia każdej kobiecie,
      niezależnie od rozmiaru, i pewnie sporej części to absolutnie nie przeszkadza.
      Ja natomiast mam obsesję na tym punkcie, dlatego też zakładam stanik codziennie
      rano, kiedy muszę gdzieś ruszyć tyłek, a zdejmuję go dopiero kładąc się spać.
      • azareth skoro o przyzwyczajeniach mowa.. 28.02.08, 14:46
        ja sie czuje goło o tyle, ze nie lubie ja mi cos przeswituje;)brrr

        powiecie ze przy moim 65d/dd nie ma mi co latac, ale mimo tego blizej mi do Mariski- wkurza mnie lekki ruch drgajacy indukowany podczas chodzenia (dobrze, ze nie mam sie jak w tym małym mieszkanku rozpedzic;)
        • joankb Re: skoro o przyzwyczajeniach mowa.. 28.02.08, 14:56
          Ja na odwrót. Ciężko się przyzwyczajam do tego, że go mam. Ciężko do tego, że
          teraz jest takie coś na liście moich zakupów. I powiem wam dziewczyny, że gdyby
          kupowanie wszystkich części garderoby było tak pracochłonne to brakło by mi doby...
        • madzi1 Re: skoro o przyzwyczajeniach mowa.. 28.02.08, 14:58
          Mi jakoś moje 60E nie faluje, albo nie zwracam na to uwagi ;) Ale to
          może być też kwestia przyzwyczajenia, a pewnie też biustu.
          Ja lubie chodzić bez stanika :) Chyba mi to zostało z
          przyzwyczajenia. Jakiś rok przed odkryciem, że jednak istnieją
          staniki poniżej 70, zbuntowałam się i zaczęłam łazić bez
          cyckozasłaniacza. Miałam dosyć pushupów i za luźnego obwodu. Jako,
          że pozbyłam się wtedy kompleksów na punkcie rozmiaru to znielubiłam
          te pushupowe protezy.
          Teraz jak mam już dobre staniki to nadal lubie chodzić bez stanika.
          Jak jest upał w lato to już napewno łażę bez. W sumie to dzięki temu
          nie będę mieć problemu z kupowaniem jakichś specjalnych staników pod
          bezramiączkowe bluzki w lecie :P
        • lee-plum Re: skoro o przyzwyczajeniach mowa.. 28.02.08, 14:59
          O to i u mnie podobnie - mimo, że nie wiele tam mam to czuje drgania i falowania
          :) Psychologiczny efekt protezy, o ktorym wspomina Evunaa też był/jest mi dobrze
          znany.Od czasu uświadomienia i właściwego ostanikowania noszę od rana do nocy bo
          sobie wymyśliłam, że dzięki temu mi się ładnie biust ukształtuje ;-)
          • azareth Re: skoro o przyzwyczajeniach mowa.. 28.02.08, 15:22
            ja mam nadzieje, ze w moim niedługo zakupionym pierwszym 65 biust tez sie bedzie ładnie kształtował, naprawiajac choc troche lata sciskania w 75a/b
            pytanie tylko siła jego scisłosci bedzie sie przekładac na postep geometryczny mojej checi do zdjecia go jak najszybciej;)
            coz, zobacze wkrotce:D
            • bibea Re: skoro o przyzwyczajeniach mowa.. 28.02.08, 15:31
              Ja od 2 lat mniej więcej, od czasu kiedy zaakceptowałam swój mały
              biust (khem, średni? 65dd to jednak chyba mały) w wakacje w mniej
              oficjalnych sytuacjach potarfię chodzić bez stanika, nawet jeżeli
              sutki mi prześwitują (i tak sterczą radośnie, więc naprawdę,
              lokalizacja ich nie stanowi problemu).
              Po domu tshirt często bez stanika.
              Choc chyba najczęściej jednak zakładam rano i zdejmuje wieczorem.
              W fitness clubie z kolei stanik zdejmuję i zakładam bluzeczkę z
              gumką.
              • kakot nienawidze stanikow! 28.02.08, 15:57
                tzn podobaja mi sie jako elementy ozdobne, ale nosze wylacznie dlatego, ze bez wygladam zalosnie. W domu najchetniej zdejmuje kiedy tylko moge. Dawno temu znajoma, zdejmujac stanik po pierwszych kilkuset metrach gorskiego szlaku, skomentowala: "wyzwalam sie z pęt cywilizacji!"
                No właśnie.
                • turzyca mialam tak :) 29.02.08, 15:59
                  Jak mialam zly rozmiar. Zreszta z jednym stanikiem w nieco zle dobranym
                  rozmiarze mam nadal tak samo, sciagam go jak tylko wroce do domu. Ale w dobrym
                  rozmiarze stanika w ogole nie czuje, nie zawadza mi, wiec po co zdejmowac?
                  Wygodnego ubrania tez nie sciagam po przyjsciu do domu.


                  Wyjatkiem jest dzien "czytany" (a ze czytam zawodowo to zdarza mi sie to robic
                  od rana do nocy), bo czytam zwinieta w przedziwnych pozycjach i wtedy siegam po
                  bluzki z takim pseudo stanikiem (szeroka wewnetrzna tasma). Na upalne lato (nie
                  moge chodzic nago po domu - wspollokator) tez te bluzki albo bardzo dopasowane
                  sukienki z lnu.
    • konasana Re: w staniku cały dzien? 28.02.08, 19:16
      Ja (65DD) na ogół zdejmuję po przyjściu z pracy, kiedy przebieram
      się ze stroju "pracowego" w dżinsy i t-shirt. Nic mi nie lata, ani
      nie przeszkadza, ale też po domu specjalnie nie biegam:-)
    • stary_dywanik Re: w staniku cały dzien? 28.02.08, 19:52
      Ja na co dzień po domu zaleznie od nastroju noszę stanik lub
      bawełnianą lekko profilowaną koszulkę. Za to w trakcie PMS stanik
      noszę bo wtedy moje piersi robią się baardzo wrażliwe na nawet małe
      wstrząsy i lekkie pocieranie sutek.
    • agnieszka71 Re: w staniku cały dzien? 28.02.08, 20:29
      ja tak jak rano nie zaspie ;)to zakładam i do wieczora trzymam,
      czasem jestem bez ale mnie to nie przeszkadza bo nic mi nie
      lata ani nie faluje ;/.Jak jestem w domu na kilka dni , czy tez na
      urlopie daję sobie luz, w mieszkaniu i przy robocie ogrodowej nie
      jest to rzecz niezbędna w moim ubiorze. Latem niestety prace mam
      taka nie wg mnie nie wypada by ciało przebijało przez
      podkoszulek czy koszule wiec chcąc niechcąc musze cos miec
      założone, ale teraz piekne miekkie, cienutkie staniczki robia
      więc katorga to nie bedzie cos ładnego załozyc ;)
    • falafala Re: w staniku cały dzien? 28.02.08, 22:12
      chodze caly dzien w staniku, kwesta przyzwyczajenia, jednak nawet maly biust sie
      rusza i obciera o koszulke.
      Na treningi nakladam obciskajacy top wiec jestem zupelnie zgnieciona ;-)
    • teresa104 W ŚMIETNIKU cały dzień:) 29.02.08, 08:48
      Przeglądałam forum i tytuły dwóch sąsiadujących wątków mi się
      hm..zlały:)

      Moja przygoda ze stanikami jest prawdziwie epizodyczna.
      Nowy rozmiar to dla mnie dubeltowa nowość - jako
      trzydziestoparoletnia pani dopiero muszę nauczyć się żyć ze
      stanikiem na klatce. Odbieram go teraz jak piasek w sandałach.

      Wczoraj parę godzin nosiłam swoje nowe 65F (Arabella) i dziś bolą
      mnie z przodu ścięgna pod pachami, oraz żebra pod prawą piersią, bo
      mam tam krzywiznę.
    • amparito Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 08:50
      Cały dzień, od porannej kąpieli do wieczornego szykowania się do spania. Inna sprawa, że w wolne dni poranna kąpiel potrafi mi się przesunąć w czasie na wczesne popołudnie, ale mam wtedy poczucie rozmemłania i leniwienia się. Od czasu do czasu bardzo korzystne.
      A ostatnio zauważyłam, że zaraz po zdjęciu biustonosza wieczorem piersi odrobinę protestują.
      • fruuzia Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 12:31
        od świtu do nocy w staniku, jeśli wygodny :) za czasów 80B i 75A zrzucałam je zaraz po przyjściu do domu
        też mam nadzieję, że mi się kształt poprawi, a nawet jak nie to przynajmniej widać, że coś okrągłego na tej klatce jest, bo bez to taka smutna rzeczywistość raczej ;))
      • maheda Jeśli piersi protestują po zdjęciu stanika 01.03.08, 11:49
        ... to załóż też jakiś stanik na noc.
        Protestują wtedy, kiedy zregenerowały się częściowo w ciągu dnia (i teraz nie
        wiem, co... włókna jakiesi, ale nie wiem, jakie...), ale które nie zdążyły
        całkiem wrócić do normalności.
        Jak zaczęłam nosić dobrze dobrane staniki, to po ich zdjęciu piersi też mi
        protestowały.
        Zaczęłam więc również spać w staniku - i po dwóch miesiącach takiego łażenia w
        staniku 24/7 piersi już nie protestują, kiedy ściągam stanik!

        Słuchaj swojego organizmu.
        • amparito Re: Jeśli piersi protestują po zdjęciu stanika 01.03.08, 15:48
          Protestują tylko odrobinę :) Jakieś 15 sekund od zdjęcia biustonosza, mam takie trochę nieprzyjemne wrażenie, bo ból to z pewnością nie jest.
          Spać w staniku nie chcę z różnych względów, między innymi z tego, że chcę dać odpocząć żebrom i skórze od obwodu. Powoli dochodzę do wniosku, że ze stanikami mam tak, jak z butami narciarskimi - bardzo cienką granicę między za ciasno, a za luźno. Trochę za ciasny obwód i bolą fiszbiny na żebrach (i nie jest to objaw tylko trochę za luźnego obwodu, bo zapięcie ciaśniej pogarsza sprawę, a zapięcie luźniej poprawia), trochę za luźny - podjeżdża. Czy, jak w wypadku butków, za ciasno i skurcze jakbym miała stopę w imadle, za luźno i dużo trudniej zapanować nad nartami. Bywało, że nie dało się znaleźć tego środka w sam raz.
    • elmilinden Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 12:05
      Ja teraz siedzę w domu, oczywiście bez stanika. Zawsze jak siedzę w domu jestem
      bez stanika:)

      Jakoś mi tak wygodniej. I jestem przyzwyczajona.

      A jak mnie stanik wkurzał, to chodziłam bez niego nawet po mieście, w upały, jak
      mi cyc spod cienkiej bluzki prześwitywał i w sumie mało mnie to obchodziło. Jak
      kogoś to bardzo razi, to może się nie patrzeć;) Ale moja klata jest egzemplarzem
      mało przyciągającym wzrok i w takich sytuacjach to bardzo dobrze:)


      Często chodzę też w różnych bluzkach-tubach, na cienkich ramiączkach itd. i
      oczywiście wtedy też nie zakładam pod nie stanika, bo one są tak poodkrywane, że
      stanika tam nikt by oglądać nie chciał.

      • azareth to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na forum 29.02.08, 12:22
        bo z tego co widze to chyba jako jedyna chodze rzeźnicko zabudowana w golfy i gofopodobne rzeczy:)

        czasem sie smieje, ze by mi dobrze skrojony powłoczysty habit słuzył:), coz takie moje małe zboczonko ubraniowe:)

        ale publicznie bez stanika nie umiem- wiem, ze to solidne skrzywienie, ale z tego to sie chyba nie wylecze:) i tak duzym przełomem było dla mnie "ja+ MIEKKI stanik"

        jak generalnie mało co mnie obchodzi i zazwyczaj czyjes zdanie n/t mojej osoby mam gdzies, tak tu moja psychika ma jakas blokade i niet:)- bo sama siebie jakos tak nie lubie..
        (ale w domu bez- bo wygodnie:)

        eh, podziwiam szczerze:)bo ja sie chyba nie zmienie...
        • elmilinden Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 12:28
          Ja uważam, że jakbym miała biust wielkości przynajmniej grejpfruta, to bym mogła
          budzić jakąś sensację. Ale tak, to raczej nikt nie zwraca na to uwagi, a ja się
          czuje zupełnie normalnie.

          Poza tym naprawdę uważam, ze jak się kupuje jakąś powycinaną bluzkę, to trzeba
          wkalkulować w to brak stanika. Bo niestety ale sylikonowe ramiączka, czy
          wystający stanik nie wyglądają fajnie.

          Ogólnie nie przepadam za swoimi cyckami, ale akurat latem małe są lepsze, bo
          mogę zarzucić na nie jakąś małą bluzkę i się wietrzą;)
          • azareth Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 12:37
            > Poza tym naprawdę uważam, ze jak się kupuje jakąś powycinaną bluzkę, to trzeba
            > wkalkulować w to brak stanika

            Bo niestety ale sylikonowe ramiączka, czy
            > wystający stanik nie wyglądają fajnie

            ---a tu sie zgadzam; taka dygresja- rozwaliło mnie doszczetnie jak zeszego lata bluzki "bez plecow" były zakładane na zwykłe staniki- straszny widok....
            ---silikonowe ramiaczka sa obrzydliwe, tyle powiem, błyszcacy od potu plastik- no bleeeeeee..
            • joankb Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 13:00
              Są fajne (niektóre) topy z wbudowanym stanikiem na bravissimo.
              Może..??
              Mnie bardziej zależy na ładnym dekolcie, rękawki mogę mieć jak bluzka cienka. Do
              lata może upoluję jakieś ładne plunge.
              • elmilinden Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 13:04
                Ja mam o tyle dobrze, że dekolt ładny i tak mi nie grozi;) Tzn. dekolt mam
                zawsze taki sam, czy założę stanik czy nie, bo jakoś nie mają mi się z czego
                robić tzw. seksowne bułeczki, więc wolę sobie zrobić dekolt na plecach:)
                • joankb Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 13:10
                  Dekolt, elmi, dekolt :)). Bułeczek nigdy nie miałam i też mi nie grożą. Myślę o
                  tym co mam nad wycięciem bluzki :)). Też może ładne być. Na plecach sobie robię,
                  albo amerykański na prywatne okazje. W pracy przechodzi jaki taki - na przedniej
                  stronie, na tylnej nie.
                  • elmilinden Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 13:15
                    No to ja chyba nie mam pomysłu na dekolt. Mój jest dość kościsty i zawsze
                    wygląda tak samo, czy w staniku czy bez. Za to poniżej dekoltu w staniku wygląda
                    trochę lepiej;)

                    Swoją drogą to dobre hasło reklamowe dla jakiegoś chirurga albo kliniki: Nie
                    masz pomysłu na dekolt? Kup go:)
            • the_mariska apropos dekoltów... 29.02.08, 13:52
              Kupiłam sobie zeszłego lata boską bluzkę bodajże w Orsayu - w groszki, odcinana
              pod biustem, z 'ramiączkiem' na szyję, odsłonięta większość pleców i do tego
              najbardziej zaj*biście głębokie plunge kończące się nieco pod biustem. W bluzce
              tak się zakochałam, że nawet mogłam przeboleć chodzenie w niej bez stanika
              (chyba żaden stanik na świecie do niej nie pasuje), tyle że cały czas musiałam
              uważać, aby moje wyzwolone piersi nie zechciały z niej sobie przypadkiem
              wyskoczyć. Aż się koleżanki ze mnie śmiały, że mi 'cycki wychodzą na spacer'.

              Zajęło mi dużo czau uświadomienie sobie, że niektóre fasony (z tym na czele)
              leżą dobrze tylko na małobiuściastych. I tak wam tego cholernie zazdroszczę... ;)
              • tagata0 Re: apropos dekoltów... 29.02.08, 14:41
                Ja też cały czas chodzę w staniku. Bez stanika czuję się jak deska.
                Na ulicę na pewno nie wyjdę bez stanika. czasami w domu chodzę bez -
                w ramach walki z kompleksami.
              • joankb Re: apropos dekoltów... 29.02.08, 15:36
                Na duże i luzackie wyjścia mam taka sukienkę, też z "amerykanem", który ma tylko
                maleńką poprzeczkę z kokardki na wysokości tuż pod biustem i dalej cd. dekoltu -
                hmmm, aż prawie do pępka. W ogóle amerykana polecam. Ładnie na szczuplakach wygląda.
          • lee-plum Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 15:03
            elmilinden napisała:
            > Ja uważam, że jakbym miała biust wielkości przynajmniej grejpfruta, to bym mogł
            > a
            > budzić jakąś sensację. Ale tak, to raczej nikt nie zwraca na to uwagi, a ja się
            > czuje zupełnie normalnie.

            Ja mam odwrotnie, gdybym miała taki grapefruitowy to chętnie bym chodziła bez
            dumnie pierś wypinając; a że nie mam to wolę wychodzić opancerzona ;)
            • elmilinden Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 20:27
              biust wielkości grejpfruta raczej bardziej przeszkadza, ściąga bezczelne
              spojrzenia napalonych zboków a do tego najczęściej wisi dużo niżej niż taki
              mały... Więc nie wiem, czy chętnie byś tak paradowała. Myślę, że konieczność
              posiadania takiego biustu to akurat wymówka, bo nie lubisz chodzić bez stanika;)

              • lee-plum Re: to ja poprosze tytuł najwieszej golfiary na f 29.02.08, 21:19
                oj tam...czepiasz się ;) ;)
    • koralik12 Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 14:52
      Ja chodzę tylko w staniku, nie umiem bez, źle sie czuję. Chociaż jak nie mam
      założonego stanika to nawet tego nie widać bo mam piersi blisko siebie i nie
      opadnięte. Ale chociaż wiem że raczej nikt by tego nie zauważył to ja i tak nie
      potrafię wyjść bez stanika :) Nie przełamię się chociaż zakupiłam dwie śliczne
      bluzki z odsłoniętymi plecami.
    • yarzynka Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 16:52
      pisalam wczesniej ale moj wpis gdzies 'zniknal'...

      dobrze dobrane staniki nosze od prawie roku. nosze od rana do
      wieczora, a to ze wzgledu na to ze naprawiam bledy jakie wyrzadzilo
      20-paro letnie noszenie 70tek. Mialam biust rozmarowany po klatce
      piersiowej i plecach. Teraz jest lepiej, mam juz co wlozyc do 60 DD-E
      I zeby utrzymac efekt nosze biustonosz caly dzien
      • aga525 Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 20:21
        Jak chodziłam do pracy, to nosiłam cały czas.

        Teraz jest to część garderoby, która prawie mogłaby nie istnieć - zakładam tylko
        jak gdzieś wychodzę, bo "bez" czuję się i wyglądam gorzej, ale po powrocie
        natychmiast zdejmuję, jak to nazywam, "kajdany" i nic mi tam nie lata ani nie
        faluje :)

        Myślę, że jak już będę miała dobrze dobrany, wygodny stanik, tak jak yarzynka
        będę go nosić dłużej i chętniej
    • anulla1974 Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 20:22
      Jak jestem cały dzien poza domem to owszem noszę stanik od rana do
      wieczora. Ale jak wracam wcześniej, albo jak jestem w domu to zdarza
      mi się chodzić bez - w T-shircie, bluzie od dresu czy innym luźnym i
      wygodnym stroju. I tak samo na urlopie. Fakt, że biust z tych
      niedużych, więc w niczym nie przeszkadza.
    • mama_ryba1 Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 21:08
      Ja mam stanik na sobie dzień i noc. Kiedyś byłam wielko-, dziś
      jestem średniobiuściasta. Ale cztery lata karmienia zrobiły swoje
      i choć noszę (na razie) 70DD/E, to mój "nieuzbrojony" biust
      przypomina raczej dwie zwisające smętnie skarpetki niż wspomniane
      wyżej grejpfruty ;) A kiedy śpię bez stanika trudno mi się obrócić
      na drugi bok, bo kiedy zmieniam pozycję, to któraś ze skarpetek
      zawsze zostaje mi pod pachą :( A to boli :((
      • sylwiastka Re: w staniku cały dzien? 29.02.08, 21:30
        Ja zawsze chodziłam w staniku cały dzień. Bez stanika czuję
        się "goło" tak jak bez majtek. Czasami w domu, po meczacym dniu,
        zdjęjmuję (bo obwód czuję) jednak zazwyczaj po prostu zapominam,że
        mam na sobie stanik (tak jak nie czuje innych cześci ubrania). To
        magia dobrego rozmiaru:). A tak BTW dawno tu nie zagladalam, bo
        zajeta jestem licencjatem, zatem musze nadrobić foumowe zaległości
    • flicek Re: w staniku cały dzien? 01.03.08, 10:29
      Ja praktycznie cały dzień bez stanika chodzę, jeśli jestem w domu. Jeśli mam
      gdzieś wyjść to kalkuluję czy będę musiała tam zdejmować kurtkę :) No bo tak
      publicznie to jednak bez stanika nie odważyłabym się.
    • zarin Re: w staniku cały dzien? 01.03.08, 12:04
      Praktycznie zawsze jestem w staniku, chyba że np. uwieranie w mostek za bardzo
      da mi się we znaki. Bez jest mi niewygodnie.
    • adamowa83 Re: w staniku cały dzien? 09.03.08, 18:49
      Ja nie robię rozróżnienia na dom i 'poza domem', po prostu, kiedy mam ochotę i
      wymaga tego strój, zakładam stanik, kiedy indziej znów chodzę bezeń wszędzie:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka