Gość: Michelle
IP: 217.153.164.*
05.01.05, 16:59
Nigdy nie jezdziłam motorem jako kierowca lecz tylko jako pasazer, ale kiedy
tylko zaczyna sie sezon to nie wyobrazam sobie zeby poruszac sie innym
pojazdem wraz z moim facetem...jestem pewna ze troche przeszkadzam mu w
szybkiej jezdzie bo wiadomo jak to jest miec pasazera ze soba...uwaza sie
bardziej i jedzie duzo ostrozniej...nie dawno zginał tragicznie nasz
przyjaciel z ktorym zawsze jezdzilismy.Beznadziejna sprawa bo jezdzil zawsze
najostrozniej i nie rozwijał zawrotnych predkosci...a jadnak...przez
bezmyslnosc innego kierowcy mlody człowiek stracił zycie.Po tym wydarzeniu
kazdemu z nas odechciało sie patrzec nawet na motocykle...ale nie na długo,bo
to jednak byla Jego pasja i Jego zycie...i chyba Jego obecnosc w naszych
sercach,nawet po Jego smierci sprawiła ze nie wyobrazamy sobie zycia bez tych
cudownych maszyn...mimo to zawsze beda nam przypominac prawdziwego
przyjaciela.I wiemy ze jest z nami kiedy wsiadamy na motory i kiedy
szczesliwie wracamy i zsiadamy z nich...to wszystko dzieki Niemu i wiem ze
czuwa i opiekuje sie Nami...byl najlepszym człowiekiem jakiego
znałam.PRZEPRASZAM...Jest nadal najwspanialsza osoba jaka znam.Zycze
wszystkim by na swojej drodze zycia spotkali własnie taka osobę...