Gość: Y
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
22.08.05, 19:22
Smigam jakos w weekend Al. Jerozolimskimi w strone Pruszkowa. Na spokojnie.
Bo z plecakiem...;-) Lece lewym jak Pan Bog przykazal mijajac wolniejszych na
prawym. Grzecznie. Kulturalnie. Az nagle typ z prawego, ktory jechal moze
5km/h szybciej niz ciezarowka przed nim na prawym wrzuca kierunek gdy juz
mijam jego tylne kolo i zaczyna wjezdzac na lewy. NA MNIE!!! Krotki ruch
kciuka i ciaglu klakson... Typ nadal zjezdza powoli spychajac mnie na zielone
i plotki pomiedzy dwoma pasami ruchu...:-/ Cale szczescie jechalem z palcami
na klamce i zdazylem sie schowac za niego (wyprzedzic nie szlo bo maruderzy
przede mna) bo by mi sie plecaczek porysowal byl o sfalt;-)
Dogonilem typa prawym, gdy sie ciut obluznilo i mnie jeszcze zbesztal.
Krzyzczal, plul sie i zapraszal na pobocze...
No mowie wam jak ja jeszcze gdzies trafie tego siusiuaka w srebrno-gownianym
albea, siena czy jakims tam gownie tego rodzaju bez plecaka to przynajmniej
lusterko straci i dziure od piesciopiryny w dachu bedzie mial;-D
A jak jeszcze bedzie chcial sie znowu sprawdzac to cala przyjemnosc po mojej
stronie:-D Mam nadzieje, ze bedzie...;-)
A swoja droga to warto 3mac paluchy na klamce podczas jazdy...;-) Pozdro i
jak najmniej bydla na trasie zycze.