piotrkost
09.09.05, 09:40
Jak buy mi ktos opowiadał to bymchyba nie uwierzył.
W środę wieczorem wychodzę od znajomego i widzę: moto leży, a na nim leży
sobie klient tak pijany, że nawet nie ma siły wstać. W pierwszej chwili
chciałem zamordować sk....na, ale rozsądek wziął górę - zadzwoniłem po
policję. W tym momencie podszedł facet, który całe zajście widział: 10 min
wcześniej zauważył pacjenta jak wsiada na moto w dośc komiczny sposób,
przewraca się, włącza się alarm - wtedy on zadzwonił na 112, jak się okazało
ja wezwałem drugi radiowóz. Moto jest poobijane z obu stron (jak on to zrobił
to nie wiem) bo X waży z 250 kg, jakiś ułomny nie jestem, ale po podnoszeniu
mnie 2 dni w krzyżu strzykało, musiał go podnieśc i wywalić na drugą stronę.
Spędziłem reszte wieczoru dopełniając formalności na komendzie.
Straty: lusterko, mocowanie, klamka, pokrywy silnika po obu stronach, oba
podnózki pogięte, podczas mojej przewrotki tydzień temu złamałem podnużek i
zgiąłem klamkę. Najzabawniejsze jest to, że 20m od tego miejsca w zeszłym
roku wjechał mi kapelusznik w d... - jakieś złe źródła tam biją.
Pozdrowienia