Dodaj do ulubionych

Czy szef ZDM łamie ustawę antykorupcyjną?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 07:54
Fota wypad ze stołka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jóżef Re: Czy szef ZDM łamie ustawę antykorupcyjną? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 08:43
      Ludzie dajcie mu spokój.!!!
      Burmistrz Piaseczna jest prezesem Klubu Sportowego "Piaseczno" i sam sobie
      daje milionowe dotacje, a na dodatek gospodaruje wydzierżawionym od
      siebie /burmistrza / majątkiem komunalnym. I co? nic! Pani prokurator chodzi
      na pasku, a radni nic nie widzą.
      A Wy czepiacia się jakiejś Rady Nadzorczej u jakiegość urzędnika!!!
    • Gość: swój Re: Czy szef ZDM łamie ustawę antykorupcyjną? IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 17.01.04, 12:17
      jestem mieszkańcem pięknego miasta tomaszowa lubelskiego i o takim panu nie
      słyszłem,,ale???? czy już do nas pomału dociera korupcja i falandyzacja
      prawa,ciekawe !!!!!!!!!!!!
    • Gość: Litości! Kolejna "afera" - anonimowy prawnik, itp. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 12:29
      Kolejna "afera" - anonimowy prawnik, "znaleźli korzystne zapisy" i inne bzdety.
      Pan Fusiecki już się przejechał na nowych "limuzynach" ZDM-u i szuka
      nowych "haków". Fota w konflikcie z Kaczyńskim, a Małysz z Tajnerem i w ogóle
      skandal!
    • Gość: kibic Re: Falandyzacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 16:02
      Przypominam, iż slynna "falandyzacja" prawa dotyczyła naginania i interpretacji
      komunistycznej konstytucji w czasie budowania demokratycznego państwa.
      To, co dzieje się w kręgach dzisiejszej władzy należaloby nazwać "KALIZACJĄ
      PRAWA"
      Pzdr.
      • w_v_w Re: Falandyzacja 17.01.04, 16:05
        No tak, no tak wtedy to było słuszne i uzasadnione teraz naganne,
        Takiej właśnie interpretacji Kali by się nie powstydził:
        Wawerka
        • Gość: kibic Re: Falandyzacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 16:09
          w_v_w napisał:

          > No tak, no tak wtedy to było słuszne i uzasadnione teraz naganne,
          > Takiej właśnie interpretacji Kali by się nie powstydził:

          W moim poście nie było oceny ani falandyzacji, ani kalizacji prawa.
          Rozróżniłem tylko cel działania.
          • w_v_w Re: Falandyzacja 17.01.04, 16:16
            No tak Wawerka dokonała nadinterpretacji.
            :)
            Wawerka
      • Gość: jaa_ga Re: Kaczyzacja raczej.... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.01.04, 16:10
        W realiach warszawskich rzecz ujmując:)
    • Gość: Jasko Re: Czy szef ZDM łamie ustawę antykorupcyjną? IP: *.proxy.aol.com 17.01.04, 18:08
      A tak miedzy nami panu Focie nalezy sie dymisja. Dymisja nalezy sie za GLUPOTE.
      Czyzby nie mial innych CZLONKOW RODZINY , ktorzy mogliby pomoc mu pelnic
      obowiazki w radach nadzorczych?? Prawo prawem, zwyczaje zwyczajami a korupcja
      korupcja. Innymi slowy, co kraj to obyczaj.

      _____________________________
      P.S.: A tak na marginesie, to w moim "city", wszyscy kolejni merowie mieli
      wlasne firmy i jakos o korupcji z tym zwiazanej nie slyszalem. Jak mawiaja
      starsi i doswiadczeni "nie tu lezy pies pogrzebany".
      • Gość: m Re: Czy szef ZDM łamie ustawę antykorupcyjną? IP: 80.51.103.* 20.01.04, 00:38
        ja chcę do tej rady - spełniam wymagania
    • Gość: dd Plucie na zapas? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 18:24
      "Gazetka" lubi opluwac na zapas. Ledwie przed nowym rokiem sama napisała, że
      się Polacy dogadali z szejkami w Iraku. Kiedy bułgarski minister obrony
      powiedział to samo to się "Wybiórcza" śmiertelnie oburzyła. Później się
      okazało, że gość to przeczytał włąśnie w "Gazetce", ale o tym już nie napisali.
      • Gość: gorzki brawo przodownik Fusiecki! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 17.01.04, 23:30
        wybiórcza Wyborcza ksztaltuje wybory - duzo jej za to placa?
        dla przodownika fusieckiego premia od mocodawcow.
        moje gratulacje - wam rzeczywiscie nie jest wszystko jedno...
    • Gość: Natali Czy p. Fota nadaje się na szefa ZDM ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 20:23
      Mnie bardziej martwi fakt, że na tak ważnym stanowisku zasiada człowiek, który
      wyraźnie nie radzi sobie z zakresem obowiązków. Po pierwsze przez cały pierwszy
      rok działalności nie rozpoczął żadnej nowej inwestycji jak drugie jezdnie
      Górczewskiej, Wołoskiej, Wału Miedzeszyńskiego, skrzyżowania przy Galerii
      Mokotów, Trasy Siekierkowskiej do Fieldorfa i dwupoziomowego skrzyżowania z
      Sobieskiego. Remonty zamiast latem były wykonywane na gwałt jesienią aby tylko
      wydać zaplanowane w budżecie pieniądze (a i tak wydał tylko ok. 70%). Człowiek
      ten jak nam przypomniał p. Kozak będąc za Buzka dyrektorem naczelnym Dróg
      Krajowych działał na niekorzyść rozwiązania problemów drogowych Warszawy w tym
      dojazdów do lotniska (trasa NS)
      • Gość: gorzki Re: Czy p. Fota nadaje się na szefa ZDM ? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 17.01.04, 23:06
        Natali, z ktorej ty sie choinki urwalas???
        Pan Kozak ci cos przypomnial?
        Moze pan Szawlowski tez ci cos przypomina? a moze ci ktos podpowiada? a moze
        dyktuje? a moze ty wcale nie jestes Natali?
        moze chcesz nam cos przypomniec - chetnie poslucham - o ulicach, galeriach,
        centrach handlowych, panach Kozakach, Piskorskich, ich mafijno-politycznych
        znajomosciach, przekupionej prokuraturze, warszawskich manionych biznesach,
        gieldzie, lapowkach i slowiczych trelach, no i oczywiscie o lotnisku...
        pisz duzo i szczerze - tylko sie bardziej postaraj.
        moze o kupowanych artykulach tez cos wiesz? moze sobie przypomnisz,jak nie to
        pewnie ci ktos podyktuje...
        powodzenia - wiara w panow pokroju p.Kozaka z pewnoscia poplaca... do czasu.
        • perski_dziadzio Re: Czy p. Fota nadaje się na szefa ZDM ? 19.01.04, 19:10
          Nie wiem, co widać z Torunia, ale z bliska widać dokładnie tak, jak to opisuje
          Natali. Do jej wyliczanki dodałbym pytanie, po co p.Fota zatrudnił w ZDM na
          wysokich stanowiskach z kominowymi pensjami osoby o tak poszukiwanych w branży
          drogowej zawodach, jak teolog czy przedszkolanka? Czy domniemanie mafijno-
          politycznych znajomości, przekupstwa i łapówkarstwa jest wobec takiej polityki
          kadrowej nadużyciem? Przy postawieniu tezy przeciwnej, zakładającej uczciwość,
          niekompetencja jest oczywista. Obojętnie więc, jakie były przesłanki działania,
          ten pan na tym stanowisku to, delikatnie mówiąc, nieporozumienie.
          Jeśli Gorzki ma nadal wątpliwości, zapraszam na przejażdżkę ulicami Warszawy.
          Ta katastrofa to świadectwo dokonań p.Foty. Ale zapewne po Toruniu i Tomaszowie
          Lubelskim jeździ się znakomicie.
          Na razie. Pa.
          Wasz Dziarski
      • Gość: g-ki ciekawe IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.01.04, 00:51
        Za: http://www.bik.pl/tomek/lwowska/skandal/gw6-11-2001.htm

        GAZETA WYBORCZA z 6.11.2001

        Dembud i przyjaciele

        Iwona Szpala, Agnieszka Zielińska, Jan Fusiecki (06-11-01 17:22)
        Dembud to spółdzielnia wyjątkowa: prezes jest radnym w warszawskiej gminie
        Centrum, w której inwestuje. Spółdzielnia wygrywa przetargi na grunty, choć nie
        zawsze płaci najwięcej. Po umiarkowanych cenach sprzedaje wytworne mieszkania.
        Dembud upodobali sobie znani politycy, popularni aktorzy, wysocy urzędnicy

        Urzędnicy są wobec niej wyjątkowo wyrozumiali, godzą się na wszystkie prośby
        spółdzielni, np. zmianę przeznaczenia budynku, zwiększenie liczby kondygnacji,
        zabudowę terenów zielonych. Ci liberalni urzędnicy to w dużej mierze
        spółdzielcy Dembudu. Mając wśród swoich członków kwiat warszawskiego samorządu
        z prezydentem Warszawy włącznie, Dembud stał się symbolem firmy, która odnosi
        sukcesy metodami przez wielu uznanymi za kontrowersyjne.

        Mam 63 znanych polityków

        Prezes Dembudu Witold Romanowski to były zapaśnik, dziś kibic sportowy i
        przedsiębiorca. Chwali się: - Jesteśmy najpotężniejszą spółdzielnią warszawską.
        Wybudowaliśmy mieszkania dla około sześciu tysięcy ludzi w siedem lat. Mam u
        siebie 63 znanych polityków, czyli dokładnie tylu, ile dni trwało Powstanie
        Warszawskie.

        Prezes Romanowski wspomina telefon od dziennikarza znanego tygodnika, który za
        udostępnienie listy członków spółdzielni proponował pieniądze. Romanowski
        odmówił.

        - Wszyscy myślą pewnie, że Romanowski chodził za politykami i aktorami i
        prosił, żeby u niego zamieszkali, ale ja nigdy za nikim nie biegałem - mówi
        prezes Dembudu. - Politycy sami do nas przychodzili: "Słuchaj, potrzebuję
        mieszkania dla dziecka, dla znajomego itd.". A my im pomagaliśmy i nie widzę w
        tym nic złego. Znani ludzie lubią po prostu mieszkać w znanym towarzystwie. Gdy
        na przykład zamieszkał u nas Piotrek Fronczewski, zaraz pojawiło się sporo
        znanych aktorów. Ania Romantowska z mężem Jackiem Bromskim, Kolberger,
        Zającówna. Nawet Gołota ma u nas mieszkanie!

        W domach Dembudu zamieszkali też ludzie związani z "Pruszkowem". Romanowski: -
        Nie mam możliwości sprawdzić, kto u mnie kupuje mieszkanie. Na przykład "Masę"
        [jeden z bossów gangu pruszkowskiego, dziś świadek koronny - red.] poznałem
        dopiero ze zdjęcia w gazecie... Oni podkupywali mieszkania. Nie znałem ich.
        Dopiero potem się okazało, ludzie zaczęli mi mówić. "Pershing" [nieżyjący już
        szef gangu pruszkowskiego - red.] wynajmował u nas. Dotąd stoi po nim wolne
        mieszkanie, stoi toyota. Był "Belfegor" [zatrzymany w sierpniu przez UOP
        członek gangu zajmującego się handlem kokainą - red.], ale go
        wsadzono. "Słowik" też u nas był. Ale wynajmuje. Z rodziny D. [domniemani
        przywódcy gangu pruszkowskiego - red.] mieszkało trzech czy czterech. Młody D.
        z prezydentem Piskorskim mieszkał drzwi w drzwi. Paweł musiał się stąd
        wyprowadzić! - mówi Witold Romanowski.

        Romanowski jest na "ty" z najważniejszymi osobami w mieście: - Paweł Piskorski
        był członkiem-założycielem naszej spółdzielni, znamy się od lat. Razem
        działaliśmy w Kongresie Liberalno-Demokratycznym. To przy mnie Paweł stawiał
        pierwsze kroki na giełdzie.

        Prezydent Warszawy odwzajemnia się Romanowskiemu superlatywami. - Dembud jest
        jedną z najlepszych spółdzielni w Warszawie - mówił "Gazecie". - To uczciwa i
        dobra firma - nie ma cienia wątpliwości. Wygrywa przetargi w gminie Centrum
        tylko dlatego, że daje najlepszą cenę albo najlepszą ofertę. A w kilku
        wypadkach przegrała.

        Romanowski wiele lat działał w gminnej komisji inżynierii komunalnej i
        gospodarki miejskiej oraz w komisji rewizyjnej dzielnicy Wola. Jako radny
        powinien reprezentować interesy mieszkańców, jako prezes spółdzielni -
        spółdzielców.

        Zdaniem działaczy antykorupcyjnej organizacji Transparency International
        łączenie działalności inwestycyjnej z wykonywaniem mandatu społecznego na tym
        samym terenie to klasyczny konflikt interesów. Prezes Dembudu nie widzi w tym
        nic nagannego. Mówi, że działa na dwóch polach, bo chce coś po sobie zostawić.
        Poza tym sponsoruje wydawnictwa, wspomaga biednych.

        Zapewnia też, że jego spółdzielcy kupili mieszkanie uczciwie. Skądinąd
        zapłacili niewiele, np. metr kwadratowy mieszkania w tzw. osiedlu prezydenckim
        (przy ul. Słomińskiego) kosztował ok. 3 tys. zł, czyli - mimo dobrej
        lokalizacji i wysokiego standardu - znacznie mniej od średniej ceny mieszkań w
        tym rejonie.

        - Dwa, trzy lata temu za mieszkanie w tym rejonie i w domu o takim standardzie
        można było uzyskać 5 tys. zł za m kw. - mówi Bohdan Grochowski, specjalista ds.
        obrotu nieruchomościami z firmy Viterra Baupartner.

        - Na tym polega fenomen naszej spółdzielni, że budujemy tanio i dobrze. Aby
        sprzedać mieszkanie, nie musimy dawać ogłoszeń w prasie, rozchodzą się jak
        świeże bułeczki - mówi Romanowski.



        Znajomi polecają znajomym, czasem mieszkania kupują zupełnie przypadkowe osoby.
        Zdaniem jego przeciwników Dembud buduje tanio, bo dzięki dobrym stosunkom z
        urzędnikami tanio uzyskuje grunty, a budując, cieszy się wyjątkową
        przychylnością urzędów. Mechanizm jest taki: osoby wpływowe kupują mieszkania
        po atrakcyjnej cenie, np. wspomniane 3 tys. zł za metr w apartamentowcu. Aktor,
        polityk czy urzędnik nie musi tam zamieszkać. Może mieszkanie wynająć lub
        sprzedać z zyskiem po cenie wolnorynkowej na rynku wtórnym. Tak powstaje rzesza
        sympatyków spółdzielni, którzy wiele mogą.

        Oficerowie lokatorzy

        Prezydent Piskorski ma w Dembudzie dwa mieszkania (ponad 100 i 200 m kw. z
        ogromnym tarasem). Na tym samym osiedlu mieszka wiceprezydent Warszawy Wojciech
        Kozak. Wśród spółdzielców Dembudu jest Jerzy Hertel z zarządu gminy Centrum,
        obecnie poseł PO, oraz Łukasz Abgarowicz, do ostatnich wyborów radny gminy
        Centrum, dziś płocki poseł PO. W radzie nadzorczej spółdzielni odnajdujemy zaś
        Pawła Bujalskiego, byłego zastępcę prezydenta w gminie Centrum, dziś dyrektora
        Pałacu Kultury i Nauki.

        - Ola Piskorska [żona prezydenta Warszawy i warszawska radna - red.] też wzięła
        olbrzymi kredyt i buduje u nas mieszkanie. Nad Pawłem Piskorskim mieszka Artur
        Jarczyński [radny, zamożny restaurator - red.] - mówi Witold Romanowski.

        Kozak, Hertel, Bujalski i Abgarowicz to najbliżsi współpracownicy Piskorskiego,
        tzw. oficerowie prezydenta, stanowią trzon jego politycznej drużyny w
        Warszawie. To oni - początkowo jako politycy Unii Wolności, a obecnie Platformy
        Obywatelskiej - współrządzili Warszawą od 1994 r. Ze względu na wysoką pozycję
        w lokalnych strukturach władzy zajmowali najatrakcyjniejsze stanowiska w
        warszawskim samorządzie. Po powstaniu PO zdominowali warszawską Platformę.

        Bujalski - jeden z najbliższych przyjaciół prezesa Romanowskiego, szara
        eminencja Dembudu - wywodzi się z podziemnych struktur wolskiej "Solidarności".
        W latach 90. jego nazwisko pojawia się obok Macieja Zalewskiego, Andrzeja
        Urbańskiego i kontrolowanej przez Porozumienie Centrum spółki Telegraf, do
        której firmy m.in. państwowe wpompowały kilka milionów dolarów. We wczesnych
        latach 90. Bujalski był jednym z założycieli fundacji Wola, która Telegraf
        finansowała. Datki na fundację wpłacali m.in. ludzie starający się o dzierżawę
        od gminy lokali użytkowych.

        Bujalski był pierwszym burmistrzem Woli. Jego samorządową karierę przerwał na
        krótko incydent - po pijanemu rozbił służbowego poloneza i musiał odejść ze
        stanowiska. Jednak w 1991 r. został prezesem Wolskiej Izby Przemysłowo-
        Handlowej. Gmina miała w niej udziały i wpływ na obsadzanie stanowisk.

        W kierowaniu Izbą pomagali Bujalskiemu m.in. Romanowski i Elżbieta Solarska,
        także działaczka spółdzielcza z Dembudu, która potem wejdzie do władz dzielnicy
        Śródmieście (wtedy prowadziła hurtownię materiałów biurowych). Biznesmeni-
        udziałowcy Izby tworzą zamknięty krąg - relaksują się w luksusowym klubie
        odnowy biologicznej, integrują się na wernisażach i wycieczkac
    • Gość: Maria Zakupy Urzędu miasta Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 21:40
      Pan prezydent przed rokiem triumfalnie ogłosił, że centralizuje zakupy celem
      osiągnięcia oszczedności. Więc dla wszystkich dzielnic kupuje sie w jednym
      miejscu długopisy, papier itp. Dlaczego więc gdy ma sie do czynienia ze
      znacznie wiekszymi wydatkami pan prezydent nie ogłasza centralnych zakupów
      samochodów. Gdyby ogłaszano przetarg na 100 samochodów cena byłaby znacznie
      lepsza niż wtedy gdy każdy wydział kupuje od czasu do czasu pięc sztuk. Ponadto
      dlaczego nie preferuje sie pojazdów produkowanych w Polsce jak Fiat Panda,
      Daewoo Matiz i Lanos (Straż Miejska kupiła ich kilkadziesiąt), Opel Agila i
      Astra II? Panie Prezydencie - jak Pan może dopuszczać do sytuacji, ża każdy
      urzędnik kupuje taki samochód jaki lubi najbardziej?
      • perski_dziadzio Re: Zakupy Urzędu miasta Warszawy 19.01.04, 19:17
        Gość portalu: Maria napisała:

        > dlaczego nie preferuje sie pojazdów produkowanych w Polsce jak Fiat Panda,
        > Daewoo Matiz i Lanos (Straż Miejska kupiła ich kilkadziesiąt), Opel Agila i
        > Astra II?

        Daewoo to bankrut, a Fiat i Opel to najgorsze marki, jakie znam. Z postawioną
        ogólną tezą scentralizowania zakupów zgadzam się w zupełności, ale sugerowane
        marki są nie do przyjęcia.
        Na razie. Pa.
        Wasz Dziarski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka