09.02.02, 13:57
Absurd, właściciel nie ma prawa zmienić wnętrz swojego lokalu bez zgody
architekta? Jestem architektem, zaprojektowałem sporo także wnętrz w kraju i
poza. Część tych wnętrz została przebudowana, nowy właściciel, nowe wymagania,
życie, rzecz normalna, ale nie w Polsce, nie w Gazecie. Zgodnie z interpretacją
prawa przez panią Mecenas, każda zmiana także jak rozumiem w domach prywatnych,
mieszkaniach wymagałaby zgody architekta. A co się dzieje, gdy takiej zgody nie
ma? Coraz bardziej Polska staje się krajem absurdu i paranoi, niestety
dziennikarze mają w tym swój udział nie zadając najbardziej istotnych pytań,
nie zastanawiając się nad istotą problemu. Na przykład proszę spojrzeć na
artykuł dotyczący kamienicy na placu Zbawiciela. Ze zdjęć wynika, że najlepiej
byłoby pozostawić tę ruinę bez zmian, bo przecież mieliśmy wspaniałe miejsce na
wieszanie banerów. Robienie z inwestorów rzezimieszków, oszustów to mam
wrażenie jest głównym zadaniem Gazety. Żyję w państwie absurdu i coraz bardziej
ten absurd mnie otacza. Nie ma dziedziny życia, w której by paranoja nie
zwyciężała nad logicznym myśleniem. Kraj opuszczają nie tylko inwestorzy ze
swoim kapitałem, ucieka przed wszystkim zdrowy rozsądek.
Obserwuj wątek
    • Gość: ES Re: Rozdroże IP: *.chello.pl 09.02.02, 15:00
      Szczera prawda, absurd goni absurd. Pan architekt uzurpuje sobie prawo do czego
      co jest nie jego własnością, to zwykłe pieniactwo i próba wyłudzenia pieniędzy
      od bogu ducha winnego właściciela.Nie wiem kto nim jest, ale nie dajcie się
      zastraszyć róbcie swoje w końcu to wy jesteście właścicielami. Niedługo dojdzie
      do tego że spadkbiercy archtetów będą żądali odszkodowań od właścicieli lokali
      mieszkalnych którzy je przebudowali niezgodnie z wizją np. z przed 100 lat.
      Pielęgnowanie starej struktury jest naszym obowiązkiem ale bez przesady nie
      dajmy się zwariawać, bo wszyscy z jakimkolwiek kapitałem i choć odrobiną
      rozsądku w głowie wyjadą w siną dal.Panu architektowi radzę aby poprawę swojej
      sytuacji finansowej realizował w inny sposób, i nie angażwał w to środków
      masowego przekazu, lub zainwestował i odkupił kawiarnię a potem może ją nawet
      zburzyć. Jeżeli mu to ni odpowiada to niech wyjedzie i nie zawraca nm głowy
      swoimi. Nie da się żyć z zaprojetowanej kawiarni przed30 laty.
      • gale Re: Rozdroże 09.02.02, 15:53
        Absolutnie zgadzam się! To jest jakaś paranoja, gość zaprojektował przed
        trzydziestu laty coś co dzisiaj jest totalnym knotem. Ja osobiście stroniłem od
        tej kawiarni właśnie ze względu na jej wystrój - siermiężnie trącący Gierkiem.

        A teraz facet, który wziął za to pieniądze ponownie żąda kasy za to samo. To
        tylko wskazuje na niedoskonałość prawa autorskiego.

        gale
        ----
        www.citi.prv.pl
        • Gość: Grzechu Re: Rozdroże IP: 193.178.143.* 09.02.02, 16:44
          To skandal, kiedys ludzie mieszkali w fajnych jaskiniach i pozniej bez budowy,
          zaczeto budowac jakies domki, domy, budynki i inne potworki..
          wiem, ze przesadzam, a w kazdym razie zgadzam sie z powyzszymi wpisami
    • Gość: marrta Re: Rozdroże IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 10:21
      Jestem architektem, zaprojektowałem sporo także wnętrz w kraju i
      > poza.

      Skoro posiada Pan tak wielkie doświadczenie projektowe, to nie trudno pewnie Panu
      zorientować się w specyfice budynku na Rozdrożu . Jeśli Pan nie zauważył,
      modernistyczna bryła kawiarni jest całkowicie przeszklona. Wprowadzone więc do
      wnętrza arkady są widzoczne z zewnątrz. Tym samym przebudowa środka lokalu wpływa
      na kształt całego budynku i narusza oryginalny projekt. Proste? Reszta to rzecz
      gustu.
    • Gość: derwisz Re: Rozdroże IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 10.02.02, 10:41
      Pan architekt chce odszkodowanie, by pieniądze przeznaczyć na odbudowę wnętrza
      według swojego dawnego projektu. Uznał je zapewne za wybitne dzieło, które
      należy chronić dla przyszłych, wdzięcznych pokoleń. A kto bywał na Rozdrożu
      wie, jaka to była śmierdząca nora.
      A przy okazji: Gazeta napisała, że Rozdroże było ulubioną knajpą Kisiela. To
      typowa gazetowa manipulacja. Kisiel po prostu miszkał po drugiej stronie ulicy
      i było to najbliższe miejsce, gdzie mógł się napić wódki. Często, gdy nie było
      wolnych stolików przysiadał się do obcych ludzi i też było miło.
      • marrta Re: Rozdroże 10.02.02, 11:09

        > Pan architekt chce odszkodowanie, by pieniądze przeznaczyć na odbudowę wnętrza
        > według swojego dawnego projektu. Uznał je zapewne za wybitne dzieło, które
        > należy chronić dla przyszłych, wdzięcznych pokoleń. A kto bywał na Rozdrożu
        > wie, jaka to była śmierdząca nora.

        Wydaje się, że awantura naprawdę nie jest o wymianę krzeseł i stolików.
        Wstawienie do budynku, złożonego z prostych brył geometrycznych - rózowych arkad -
        jest po prostu makabryczne. Jak parówka z marmoladą.
        • grazy.szel. Re: Rozdroże 10.02.02, 12:20
          Mówicie o dwóch różnych sprawach. Jedna kwestia to ocena artystyczna dawnego
          Rozdroża (rzecz gustu, nostalgii, przywiązania i czego jeszcze chcecie). Sprawa
          druga to prawa autorskie. I tu wydaje mi się, że mrapallo nie ma racji. Wystrój
          wnętrz stanowi integralną część całości projektu, a tu nie tylko zerwano
          boazerię (zgadzam się, ze była paskudna), ale i przebudowano ściany. Ja tez
          ostatecznie musiałam zgłosić do spółdzielni, że mam ochote zmienic układ w moim
          mieszkaniu i zburzyc dwie ściany. Zgode otrzymałam automatycznie. I to za
          zmiane gołych ścian. A tu chodzi o całkowite wybebeszenie wnętrz. Dla mnie jest
          oczywiste, ze zgoda ich projektanta na wszelkie zmiany była konieczna. Pewnie
          zresztą uzyskano by ja bez kłopotów. A tak zrobiło się śmierdząco.
        • Gość: big Re: Rozdroże IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.02.02, 12:24
          marrta napisał(a):
          > Wydaje się, że awantura naprawdę nie jest o wymianę krzeseł i stolików.
          > Wstawienie do budynku, złożonego z prostych brył geometrycznych - rózowych arka
          > d -
          > jest po prostu makabryczne. Jak parówka z marmoladą.

          Być może nowy wystrój nie jest specjalnie wysmakowany (chociaż i tak lepszy niż
          gierkowska tandeta), ale chyba zabierasz głos nie na temat. Nikt tutaj nie mówi
          o doborze krzeseł i stolików, ale o zasadzie - właściciel musi mieć prawo
          dysponowania swoją własnością. Sfrustrowany architekt próbujący odcinać kupony
          od swojego "dzieła" sprzed 30 lat to folklor i hucpa, a jest traktowany,
          niestety również przez Gazetę, jak obrońca dobrego smaku i dziedzictwa
          narodowego. Zgadzam się z otwierającym wątek - dom wariatów.
          • kjack Re: Rozdroże 10.02.02, 21:06
            problem polega na braku nadzoru inwestycji ze strony miasta. i tyle.
            a prawo autorskie w przyp wnetrz to sprawa na tyle sliska, ze trudno cos
            zawyrokowac. nawet gdy wnetrze jest de facto elewacja.
            aha, kompetentna i nieprzekupna kontrole mam na mysli.
            p.s. porownanie do parowki z marmolada to chyba jest najlepszy opis tej
            przerobki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka