Przystanek dla serca Chopina

27.02.10, 19:13
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34888,7603523,Serce_Chopina_trzymala_w_sloju_na_Podwalu.html


Drugim przystankiem dla serca Fryderyka był Milanówek. Ale po kolei.

W nocy z 7 na 8 września 1944 r. Niemcy wydobyli z uszkodzonego filaru w kościele Św. Krzyża urnę z sercem Chopina. Jakie było ich rozczarowanie, gdy stwierdzili, że jest ona wykonana z... drewna. Na szczęcie nie zniszczyli jej lecz odwieźli na Wolę do kwatery von dem Bacha. Nazajutrz dwaj niemieccy oficerowie zjawili się na plebanii w Milanówku, gdzie przebywał internowany ks. abp prof. Antoni Szlagowski, podczas okupacji opiekun warszawskich kościołów. Polecili mu udać się wspólnie do Warszawy, gdzie od von dem Bacha otrzymał urnę „na przechowanie”. Arcybiskup nie dowierzał Niemcom i jeszcze tego dnia ta narodowa relikwia trafiła do domu pp. Antoniewiczów przy ul. Sosnowej w Milanówku. Gdy już wszystko przycichło wróciła na plebanię i tam aż 17 października 1945 r. była ukrywana w fortepianie. Tego dnia rano delegacja w składzie: prof. Bolesław Woytowicz, ksiądz Leopold Petrzyk – proboszcz kościoła Św. Krzyża i Edward Sydow – chopinolog, odebrali urnę. Zawieźli ją do Żelazowej Woli, skąd miał nastąpić uroczysty powrót do Warszawy. Podobno Bierut nie chciał stawić się na czele delegacji po urnę w Milanówku, zaś schorowany Szlagowski ze względów zdrowotnym nie mógł wyjechać do Żelazowej Woli. A ja mam zdjęcie prasowe z 1945 r. , na którym obydwaj wzajemnie dokonują aktu przekazania.

https://foto1.m.onet.pl/_m/39e22e9bc05af01ccafe49f001562071,10,19,0.jpg

Po krótkiej uroczystości w Żelazowej Woli, zakończonej koncertem w wykonaniu prof. Henryka Sztompki, serce Chopina wyruszyło w drogę do Warszawy. Na rogu Okopowej i Chłodnej, gdzie w 1830 r. żegnali Fryderyka rodzina i przyjaciele, ustawiono trybunę, na której zasiedli oficjele państwowi.

https://foto2.m.onet.pl/_m/b4e6cce2f9352a3cf209176e90e6af0a,21,19,0.jpg

Dalej wśród gęstniejących tłumów kolumna aut Chłodną, przez Plac Żelaznej Bramy, Królewską dotarła do zrujnowanego kościoła Św. Krzyża.
Serce do wnętrza wniosła delegacja studentów Konserwatorium Muzycznego, po czym nastąpiło uroczyste nabożeństwo, w czasie którego płomienne kazanie wygłosił ksiądz prof. Hieronim Feicht – wybitny muzykolog.

https://foto1.m.onet.pl/_m/b90fa472da2e2b1f636496b5d8ab5375,21,19,0.jpg

Organy jeszcze były nieczynne, więc mszę św. uświetnił chór „Harfa” pod dyrekcją Wacława Lachmana. Końcowym akordem było przeniesienie urny do filaru i zamurowanie pod odnowioną tablicą pamiątkową.

Pozdrawiam :-)




    • andrzej_b2 Autentyczność serca 28.02.10, 11:26
      W związku z rozpoczynającym się Rokiem Chopinowskim w kręgach sceptyków wybuchła dyskusja nt. autentyczności serca Chopina. Ostatnim, kto widział tę relikwię narodową był Bronisław Edward Sydow. Tak oto w 1945 roku opisał urnę będącą jeszcze wówczas w posiadaniu ks. abp. Szlagowskiego (Stolica 1983, nr 11):

      https://foto3.m.onet.pl/_m/8a5a2c5308b1abe32874037049ed704f,10,19,0.jpg

      Pozdrawiam :-)
      • palker Re: Autentyczność serca 01.03.10, 21:21
        Bardzo interesujące rozszerzenie artykułu. Przeczytałem z przyjemnością.
        pozdrawiam
        • mooj Podwale 526 02.03.10, 10:41
          W artykule wiele miejsca poświęcono kamienicy na Podwalu oraz Jędrzejewiczom.
          Dla zainteresowanych:
          - numer hipoteczny kamienicy 526 (ułatwi to wyszukanie)
          - link do m.in. kopii aktu zgonu Józefa Kalasantego Jędrzejowicza
          metryki.genealodzy.pl/ksiegi/59/9233/519/1853/220-225.jpg
          a przy okazji: zachęcam do włączenia się w akcję indeksacji XIX wiecznych
          metrykaliów /aktów stanu cywilnego z parafii Św. Jana i Wszystkich Świętych
          kontakt (odpowiednio)
          indexwawajan@gmail.com
          indexwawaww@gmail.com


          Więcej o indeksacji parafii grzybowskiej na witrynce
          sites.google.com/site/wszswwawametrykalia/
          pozdrawiam serdecznie
        • andrzej_b2 Re: Autentyczność serca 02.03.10, 18:25
          Wiedza o peregrynacji serca Chopina jest na ogół znana, ale myślę, że z okazji szczególnej rocznicy, jaka przeżywamy, warto przypomnieć.
          Jeśli więc zainteresowało moje rozszerzenie, to w ramach wyczerpania tematu jeszcze dwa posty.
          Pozdrawiam :-)
          • andrzej_b2 Jeszcze razem z Fryderykiem 02.03.10, 18:32
            Zdrowie Chopina w połowie 1849 r. było tak złe, że sam zrozumiał iż zbliża się
            kres jego ziemskiej wędrówki. Nie chcąc umierać zdala od bliskich poprosił
            listownie o przybycie do Paryża siostry Ludwiki. Po interwencji u ambasadora
            rosyjskiego w Paryżu udało się przyspieszyć wydanie paszportów jej, mężowi dr
            Kalasantemu Jędrzejewiczowi i córce (także Ludwice). Wg zaleceń lekarzy Ludwika
            jeszcze zdążyła zamienić wilgotne mieszkanie Fryderyka przy ul. Chaillot na
            słoneczną kwaterę przy placu Vandom 12.
            Już w nocy 12 października wydawało się, że nadchodzi ostatnia chwila Chopina.
            Był cały czas przytomny. Po wielu oporach zgodził się wreszcie na pojednanie z
            Bogiem. Przy łożu zaczęli gromadzić się przyjaciele i damy, które miały zemdleć
            w godzinie skonu. 16 października pożegnał się i wydał ostatnie polecenia: nie
            ogłaszać pozostawionych kompozycji, zniszczyć rękopisy i wszystkie zapiski.
            Życzył też sobie, aby na mszy pogrzebowej odśpiewano Reqiem Mozarta, a do grobu
            wsypano ziemię którą przywiózł z Polski. Wiedział, że pogrzeb w Warszawie jest
            niemożliwy, więc Ludwice wyznał, że chciałby aby serce spoczęło w Warszawie.
            Śmierć przyszła 17 października 1849 r. o godz. 2 w nocy. Nazajutrz rano malarz
            Teofil Kwiatkowski (przyjaciel Fryderyka) utrwalił oblicze kompozytora na łożu
            pośmiertnym. On był też autorem obrazu „Ostatnie minuty Chopina”, na którym przy
            łożu przedstawił tylko Ludwikę Jędrzejwiczową, Marcelinę Czartoryską, Adama
            Grzymałę i samego siebie. Tego dnia Clesinger także sporządził maskę pośmiertną
            i odcisk dłoni.
            Wkrótce odbyła się sekcja zwłok. Ciało zabalsamowano, a serce zanurzone w słoju
            ze spirytusem i umieszczono w drewnianej skrzyneczce. Z wszystkich życzeń
            Chopina spełniono tylko to, co polecił uczynić z sercem.
            Pozdrawiam :-)
            • andrzej_b2 Powrót do Warszawy 02.03.10, 18:36
              W kilka dni po pogrzebie, Ludwika wraz z córką wyruszyły w drogę powrotną do Warszawy, wywożąc ową bezcenna urnę, maskę pośmiertną, pukiel włosów Fryderyka i listy do George Sand. Gdy przekraczały granicę prusko-rosyjską, Ludwika w obawie przed konfiskatą urny ukryła ją pod... suknią. Szczęśliwie, serce kompozytora dotarło bezpiecznie do Warszawy i przez pewien czas stało bezpiecznie na komodzie w domu państwa Jędrzejewiczów (o czym już w artykule). Jeszcze przed śmiercią siostry Chopina, która nastąpiła 1855 r., urnę przeniesiono do kościoła św. Krzyża i umieszczono w katakumbach. Nieco później trafiła ona do zakrystii kościoła. Wreszcie w listopadzie 1856 r., w wielkiej tajemnicy, została przeniesiona do górnego kościoła. Uczyniono to w ścisłym gronie przyjaciół i członków rodziny w obawie, przed władzami carskimi, które mogły zarekwirować tę cenną narodową pamiątkę.
              Wmurowanie urny do filaru kościoła nastąpiło 16 lutego 1880 r., a poświęcenie umieszczonego mad nim epitafium 5 marca. Zostało ono wykute w marmurze karraryjskim przez Leonarda Marconiego na zamówienie rodziny. Koszty roboty jednak były tak duże, że funduszy nie wystarczyło. Wtedy z pomocą finansową pospieszył komitet społeczny, który zorganizował na ten cel specjalny koncert dochodowy. Ta społeczna zbiórka upoważniła do umieszczenia na tablicy napisu: "FRYDERYKOWI CHOPINOWI - RODACY". Powyżej znalazł się cytat z Ewangelii św. Mateusza „Gdzie skarb twój tam i serce twoje” oraz informacja: „TU SPOCZYWA SERCE FRYDERYKA CHOPINA”.
              Pozdrawiam :-)
Pełna wersja