pan_pndzelek
10.05.04, 19:45
Świat wokół oszalał... Nie jest to jeszcze pewne ale jest już wysoce
PRAWDOPODOBNE... Dookoła panuje zadekretowana histeria...
Zadekretowana radość – Warszawa - na operetkową paradkę jakiegoś szumana
zwozi się jak za dawnych „dobrych” lat autokarami młodzież z prowincji...
brakuje coś tej spontanicznej radości... zamiast czerwienią teraz dla odmiany
dzieciaki machają na niebiesko... i to JEDYNA RÓŻNICA... a przepraszam...
dziś krówki rozdają za darmo, wtedy można je było tylko kupić na specjalnych
stoiskach...
Zadekretowana żałoba – Łódź – prezydent miasta niejaki Kropaszenko
zadekretował miejską żałobę i wyglądając niczym skrzyżowanie Lenina z
motorniczym poprowadził demonstrację ku pamięci zastrzelonego chłopaka...
tymczasem łódzkie wróble coś tam przećwierkują, że zastrzelony był jednym z
napastników... na pochodzie pojawiła się banda jego koleżków ewidentnych
dresiarzy... hołd młodocianemu „bohaterowi” oddaje również w świetle
jupiterów (a jakże!) Jan Maria Władysław Krakowskapierdoła... Histeria się
kręci...
Zadekretowany bohater narodowy – Bagdad i Warszawa – zastrzelono Milewicza,
taki zawód obrał sobie sam... szkoda chłopa a może bardziej jego rodziny...
ale przez sam fakt śmierci Milewicz nie stał się nagle doskonałym reporterem
(bo nigdy nim nie był) ani tym bardziej bohaterem narodowym... jego
dziennikarstwo trąciło zbyt mocno tanim efekciarstwem i brakiem elementarnego
obiektywizmu... Wystarczy przypomnieć sobie jego relacje z Kosova to był
szczyt... daruję sobie wyjaśnienie czego to był szczyt... dziennikarstwo
absolutnie żadne... I oto przywożą ciało Milewicza do Polski okryte NARODOWYM
SZTANDAREM!!! Trzeba gdzieś jednak ważyć proporcje... to już jest obraza barw
narodowych...
I tak się to kręci dookoła, coraz szybciej, coraz idiotyczniej, niczym jakaś
potworna karuzela... ciekawe tylko kto się pierwszy na tej karuzeli porzyga...