isabelle30 Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... 15.06.11, 12:33 Jakież to typowe dla "typowego właściciela yorka".... Nie musza wychowywac psa bo to przecież nie pies tylko "york". Nie obowiązuja ich przepisy ani zasady....yorki nie musza chodzic na smyczy ani w kagńcu bo nie są psa tylko "yorkami" Małe g...a terroryzuja całą okolicę a inni muszą płacić! Może dość tego terroru w końcu? Wszak prawo mówi jasno "pies ma być na smyczy", do przedszkolnej furtki nie przywiązuje się "psów". Yorki to tez psy czyż nie? Mam nadzieję że własciciel zagryzionego yorka dostanie porządny mandat za nieupilnowanie psa, za puszczanie go bez smyczy, za brak kagańca (głowę dam że zasraniec ugryzł lub napaszczył haszczaka, te psy nie atakuja bez powodu), za stworzenie zagrożenia. I na przyszłość, z tego miejsca ostrzegam wszystkich właścicieli takich jazgotów- każdy który podejdzie do mojego DUŻEGO psa zostanie stanowczo odsunięty moim butem ( a że buty na spacer nosze przyzwoite i siłę w nogach mam to odległość owego odsuniecia będziemy liczyc w metrach). Tak dla bezpieczeństwa. A ponieważ zwłoki odnajdą się te ileś tam metrów dalej - nie będzie się mógł dureń właściciel tłumaczyć w żaden sposób bo to jego pies był bez smyczy i kagańca, a ja broniłam przed napastnikiem swojego.... Paranoja jakaś. Kiedy sie w końcu skończy traktowanie małych jazgotów jako zabawek do przytulania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario Mały czy duży - dalej jest psem IP: 193.24.24.* 15.06.11, 12:33 Pani Wanda chyba jednak nie ma racji co do swojego postępowania - nie upilnowała własnego psa i za przeproszeniem "czepia się" że jej pies pozostawiony bez nadzoru i środków dozoru (smycz) przewidzianych w prawie został pogryziony. To przykre, ale pokazuje w bardzo klarowny sposób podejście właścicieli małych psów, którzy mają kwestie bezpieczeństwa innych osób w głębokim poważaniu! Wg. nich mały pies nic nie zrobi, więc wyprowadzają swoich pupilów bez smyczy, nie sprzątają po nich (bo to taka mała kupka) i wogóle nie interesują się co ich pieski wyczyniają na spacerach. Niestety ale moja małżonka jak była dzieckiem została ugryziona przez.... jamnika. Od tamtego czasu ma lęk właśnie przed małymi psami, które w 99% nie są poddawane szkoleniom, a często nawet nie umieją chodzić na smyczy (przyduszają się ciągnąc z całych swoich sił). Niejednokrotnie byłem świadkiem jak mały piesek szarżował na większego zawzięcie jazgocząc, a Pańcia lub Pańcio nawet nie wołali go do siebie bo inny większy pies był na smyczy. Nie są w stanie zrozumieć, że swoją bezczynnością stwarzają zagrożenie zarówno dla swojego psa jak i właściciela tego drugiego większego stworzenia, które może pociągnąć osobę która trzyma smycz. Obserwuję często w jaki sposób wychodzą na spacer właściciele większych psów i przypomina to czasami postępowanie partyzantów na wojnie - zanim wyją z klatki albo zza rogu budynku zawsze muszą się rozejrzeć i dokładnie sprawdzić czy nie ma tam małego pieska gotowego z szaleńczym szczekaniem "zaatakować" ich psa. Oczywiście mały pies krzywdy nie zrobi, tylko rozpęta awanturę i zacznie uciekać po całym terenie osiedla. A polskie prawo mówi wyraźnie że każdy pies powinien być na smyczy - nie ma rozróżnienia na małe i duże psy. To był przykry wypadek ale wina leży po stronie osoby, która nie potrafiła upilnować swojego psa. Równie dobrze można stwierdzić, że piesek biegając bez smyczy i kagańca mógł pogryźć przedszkolaka który chciałby go pogłaskać - przecież dzieci schylają się do małych piesków i mają twarz oraz szyje na wysokości pyska i zębów yorka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: masza Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 12:45 Jedyne poważne uchybienie, to że właściciel huskyego trzymał go (bo rozumiem, ze był on na smyczy)-bez kagańcas. natomiast to właściciel Yorka nie przypilniwał go odpowiednio , bo to jemu pies się wyślizgnął i niestety "wina" leży po jego stronie. Zarzuty absurdalne. Nie trzeba bys specjalistą, żeby wiedzieć, że agresja psa wobec psa nie ma najmniejszego przełożenia na agresję wobec ludzi. O ile husky był na smyczy, to zachowanie włascicieli Yorka nazwał bym bezczelnym tupeciarstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur 15.06.11, 13:09 Gość portalu: masza napisał(a): > Jedyne poważne uchybienie, to że właściciel huskyego trzymał go (bo rozumiem, z > e był on na smyczy)-bez kagańcas. Jeśli pies jest na smyczy i nie należy do rasy agresywnej, to nie musi mieć kagańca. Nie ma uchybienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna L. Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 12:51 Ta sprawa uwidacznia jeden z najwazniejszych problemów, który leży u podstaw naszego społeczeństwa, jakim jest brak odpowiedzialności za dokonane czyny. Wydaje mi się, że tak sie dzieje w naszym kraju, że odpowiedzialność z ludzi zdejmują ustawy, decyzje i różne podobne. Jak na przykład odpowiedzialność za przechodzenie na czeronym świetle przejeła kara finansowa. To ludzi ma chronić czy napełniać kasę państwa ? Gdzie jeszcze możemy znaleźć przykład zdejmowania odpowiedzialności z obywateli przez ustawy, które jeżeli są takie ważne dla nas powinny być wyuczone już w podstawówce ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Małe psy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 13:03 Przecież małe psy są bardziej agresywne od dużych... Nie może być mowy o przepisach traktujących duże psy gorzej niż małe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yo Re: Małe psy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:19 od razu widac, ze nie masz pojecia o psach. małe psy wcale nie sa bardziej agresywne, ale silniej i czesciej przezywaja stres kontaktu z innym psem i reaguja na niego nerwowo szczekajac i warczac (proba odstraszenia). duze psy mniej odstraszaja, za to od razu sa gotowe do ataku. patrz- husky- pies w ogole nie szczekajacy, za to na liscie ras niebezpiecxznych. poza tym przeanalizuj sobie te liste- ile jest na niej ras małych?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dark Angel CO ZA BZDURY!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:27 Husky na liście ras niebezpiecznych???? Upiłeś się człowiekuy czy naćpałeś???? Pokaż mi gdzie na liście psów niebezpiecznych jest Husky! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Małe psy... IP: 156.17.3.* 15.06.11, 14:28 w nosie mam dlaczego mały pies zachowuje się tak a nie inaczej - właśnie taki "niewinny i zestresowany" mnie ugryzł na ulicy. miałam wtedy swoje dwa na smyczach i walczyłam żeby to wszystko jakoś ogarnąć bo właściciel się nie kwapił. starałam się jakoś odegnać to małe i ujadające i skończyłam z dziurą w nodze, właściciel zwiał a przy następnym spotkaniu wyśmiał że rozczulam się nad ugryzieniem takiego małego pieska (musiałam przyjąć bardzo bolesne zastrzyki, sezon sportowy mi padł po mały szczur przebił mi mięsień i za każdym razem jak ruszyłam nogą to krew ciekła strumieniami, no i mam piękną maleńką bliznę). następnym razem nie będę takiego gnojstwa ratowała - najwyżej zginie. i się w takim razie pytam - pies dlatego że jest duży i ja (z tego samego chyba powodu?)możemy być gryzieni i niepokojeni bez możliwości obrony bo tamten się boi i jest mały więc nie umrę od pogryzienia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pln Re: Małe psy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:37 "walczyłam, zeby wszysto jakos ogarnąc"- nie lepiej było nauczyc swoje dwa psy podstawowych komend- zostaw, nie wolno, noga, idziemy zamiast odganiac noga atakujacego psa (sorry, głupota najwieksza z mozliwych). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duży pies Re: Małe psy... IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 15:32 Gdyby szczur był na smyczy, pani nie musiałaby walczyć z dwoma psami, które instynktownie próbowały jej bronić przed intruzem. W sumie szkoda, że walczyła, skoro były na smyczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Małe psy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 17:16 umiesz nauczyć psa któremu coś z ząbkami rzuca się agresywnie na pysk i do gardła stał spokojnie i czekał aż tamten skończy? Ty byś tak zareagował? moje psy starały się odejść ponieważ jedyne kiedy zostały pogryzione to właśnie takie małe pierdoły więc im nie ufają i starają się odejść. nie mogły bo były na smyczach + mały rzucał się na nie. więc złapały w zęby i przygniotły do ziemi. powiedziałam "ZOSTAW!" i puściły momentalnie. ale mały piesek nie odpuszczał i cały czas atakował! starałam się jakoś je zastawić sobą a małego dziada z buta potraktować. skończyło się na tym że się mały szczur rzucił w ferworze walki na mnie!!! ja rozumiem że ani ja ani moje psy od pogryzień takiego pieska nie umrzemy i w sumie tylko ja z całego starcia zakrwawiona wyszłam, tzn ja i mały szczur który po kilku takich przygnieceniach, puszczeniach na komendę itd skończył w klinice i do końca sprawny już nigdy nie będzie. Ale przecież ja naprawdę mogę mieć inne plany niż bieganie po lekarzach czy marnowaniu pracy jaką włożyłam w przygotowanie do zawodów na które pojechać w końcu nie mogłam. i dlaczego? bo "mały piesek nic poważnego nie zrobi" ? a dlaczego sobie nie dałam spokoju i nie pozwoliłam swoim psom załatwić sprawy? bo mi szkoda małego szczura się zrobiło bo nie jego wina że ma właściciela imbecyla. zrobiłam tyle ile się dało, moje psy zachowały się wzorowo ale koniec był jaki był Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: Małe psy... 15.06.11, 17:42 on- nie wtracaj sie tym razem. dam ci dobra rade. pozdrawiam, m.s. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Małe psy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 17:22 swoją drogą rozbawiło mnie stwierdzenie żeby nauczyć psy komendy "zostaw" "idziemy". jak niby miały iść? zagryźć zęby i iść z małym burkiem gryzącym je po pyskach czy dyndającym u gardła (bo na te rejony właśnie się rzucał) ? gdyby na Ciebie skoczył taki burek to co byś zrobił? czemu jestem na 10000%pewna że pociągną byś z buta i starał się jakoś obronić? myśmy też się starali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tirinti Sama jest sobie winna IP: 80.50.126.* 15.06.11, 13:11 Nie pilnowali swojego psa. A co by było jakby ten jork zagryzł komuś chomika albo inne zwierzątko mniejsze od jorka? W sumie mógłby też ugryźć małe dziecko. Psiarze są bezczelni. Uważają, że ich piesek jest bezpieczny i może sobie biegać bez kagańca i smyczy... ale inni właściciele to muszą swoich psów pilnować. Jak dla mnie bezpieczniejszy dla otoczenia jest duży pies na smyczy bez kagańca niż mały pies puszczony luzem bez kagańca. Odpowiedz Link Zgłoś
katty_p13 Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p 15.06.11, 13:11 Bardzo mi przykro ale to też wina właścicieli - każdy ma obowiązek pilnować własnego czworonoga. Przepisy określają dokładnie jak. Za to właściciele małych piesków często beztrosko patrzą jak ci mali milusińscy podgryzają z wściekłością łydki, kostki przechodzących osób. Przecież taki maluch nic nie zrobi :] Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur 15.06.11, 13:14 anna22290 napisała: > sama mam jamnika KTOREGO UWIELBIAMY i kocham zwierzaki ale takich tragedi nie > powinno byc PSY DUZE MUSZA BYC PROWADZANE NA SMAYCZY I W KAGANCACH JAK SA W MIE > JSCACH PUBLICZNYCH Nieprawda. Na smyczy i w kagańcach muszą być wyprowadzane jedynie psy z listy ras agresywnych. I napraw klawiaturę, bo piszesz po kretyńsku, z włączonym CAPS LOCKIEM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania981 Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 14:44 Uchwała Nr LXXVII/2427/2006 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia 22 czerwca 2006 roku Rozdział VII Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe § 28 1. Utrzymujący zwierzęta domowe ponoszą pełną odpowiedzialność za zachowanie utrzymywanych zwierząt. 2. Utrzymujący zwierzęta domowe są zobowiązani do zachowania środków ostrożności zapewniających ochronę zdrowia i życia ludzi i innych zwierząt oraz w szczególności do dołożenia starań, by zwierzęta te były jak najmniej uciążliwe dla otoczenia i nie zakłócały spokoju domowego i nie zanieczyszczały miejsc przeznaczonych do wspólnego użytku. § 29 1. Utrzymujący zwierzęta domowe mają obowiązek stałego i skutecznego dozoru nad nimi. 2. Zwierzęta agresywne lub mogące wzbudzać zagrożenie dla otoczenia winny być prowadzone pojedynczo, wyłącznie przez osoby dorosłe. Zwierzęta te muszą być prowadzone w sposób zapewniający sprawowanie nad nimi kontroli. 5. Na tereny przeznaczone do wspólnego użytku psy należy wyprowadzać na smyczy, a agresywne nadto w kagańcach. 6. Na terenie nieruchomości może przebywać na swobodzie pies, o ile przebywanie takie nie jest uciążliwe dla sąsiadów i innych osób, a nieruchomość posiada ogrodzenie uniemożliwiające wydostanie się psu poza teren nieruchomości. Ponadto w widocznym miejscu umieszcza się tablicę ostrzegawczą. 7. W miejscach mało uczęszczanych przez ludzi dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy i kagańca pod warunkiem zachowania przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa za wyjątkiem psów rasy uznanej za agresywną lub mieszańce tych ras, które muszą mieć nałożony kaganiec. 8. Psy mogą być zwolnione ze smyczy na obszarach wyznaczonych. 9. Psów i innych zwierząt domowych nie wprowadza się: 1) do placówek handlowych, gastronomicznych i innych obiektów wspólnego użytku, jeżeli wynika to z wyraźnego oznakowania, 2) na tereny placów gier i zabaw dla dzieci. 10. Przepisu ust. 9 nie stosuje się do psów-przewodników osób niewidomych i psów-opiekunów osób niepełnosprawnych. Psy te muszą posiadać wyraźne oznakowanie. 11. Zabrania się pozostawiania psów i innych zwierząt w obrębie nieruchomości niezamieszkałych lub nieużytkowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur 15.06.11, 14:53 Gość portalu: Ania981 napisał(a): > 5. Na tereny przeznaczone do wspólnego użytku psy należy wyprowadzać na smyczy, > a agresywne nadto w kagańcach. Nie dotyczy Husky. A nie dotyczy dlatego, że jedyną możliwością ustalenia czy dany pies powinien, czy nie powinien być w kagańcu jest sięgnięcie do listy ras niebezpiecznych. Husky na niej nie ma :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania981 Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 15:41 Zgadza się Husky nie ma na liście. Przytoczyłam tutaj Ustawę, ponieważ wielokrotnie poruszany był ten temat. Ale skoro nie było Husky'ego na liście ras niebezpiecznych, a właściciel wiedział, że jego pies może zachować się agresywnie( o czym moim zdaniem świadczy jego zachowanie po zagryzieniu Yorka), powinien zastosować się do § 28 2. Utrzymujący zwierzęta domowe są zobowiązani do zachowania środków ostrożności zapewniających ochronę zdrowia i życia ludzi i innych zwierząt. Widać sama smycz nie była wystarczającym środkiem ostrożności. Myślę, że na tych dwóch ustawach oprze się prokurator w akcie oskarżenia: - ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt - ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń Jak to w Polsce bywa, od interpretacji może zależeć wynik.. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur 15.06.11, 15:53 Gość portalu: Ania981 napisał(a): > Jak to w Polsce bywa, od interpretacji może zależeć wynik.. Wynik jest jedyny możliwy - umorzenie. Właściciel Husky'ego nie miał obowiązku trzymać psa w kagańcu jeśli był na smyczy. Z informacji z artykułu (zniekształconych przez histerię jednej ze stron) nie wynika, że było to KOLEJNE agresywne zachowanie tego psa. Stąd - odpada konieczność stosowania kagańca. Niestety - po opisanym zdarzeniu kaganiec właściciel być może będzie musiał psu zakładać, bo już dowiedział się, że jego pies jest agresywny. Choć teza o agresywności tego psa jest moim zdaniem bardzo dyskusyjna. W ten sposób KAŻDY pies, który kiedyś ugryzł innego psa powinien już zawsze chodzić w kagańcu. Ugryzł a nie zagryzł. Zwykłe ugryzienie przez Huskyego Yorka ma prawo skończyć się smutno. Różnica wielkości :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 17:31 ustawa mówi że pies ma być pod kontrolą właściciela..... dlaczego york biegał bez nadzoru? gdyby właściciel yorka zachował się zgodnie z ustawą to właściciel huskiego miałby pełną kontrolę nad swoim. a gdyby york wbiegł pod samochód? skarżony byłby kierowca bo nie jechał bezpiecznie? kiedyś jechałam busem i miałam psa w kagańcu nylonowym. kierowca wsadził mu palca (tylko tyle się udało przez otwór kagańca) do pyska i powiedział że przecież pies może ugryźć. przecież to paranoja! po to jest prawo żeby do niego stosowały się obydwie strony. inaczej wszystko się sypie i tragedia gotowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dark Angel Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 13:20 Po pierwsze to poczytaj najpierw o netykiecie zanim się wypowiadasz - takich wrzeszczących postów nie da się czytać! Psy duże mają być gorzej traktowane od małych? Niedoczekanie! Nie ma obowiązku prowadzania psa w kagańcu jeśli jest na smyczy i nie jest zakwalifikowany do rasy agresywnej. A tak dla ścisłości powiem Ci, że twój ukochany szczuropodobny przegubowiec (pomimo tego, że srajtygiel) jest sto razy bardziej niebezpieczny niż mój Nowofunland. Wiesz czemu? Bo twoja chodząca parówka jest rasą, którą używa się do polowań na lisy, ma zakodowane w psychice atakowanie. Mój pies w odróżnieniu od twojego przegubowca jest wodołazem, ma zakodowane w psychice ratowanie tonących - widzisz dość subtelną różnicę pomimo wielkości? PS. czy to prawda, że jamniki kupuje się na metry a nie na sztuki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abi Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.mofnet.gov.pl 15.06.11, 13:25 Mam dużego psa, który zawsze grzecznie przechodzi obok psów wszelkiej maści. Natomiast bardzo często zdarza się, że małe psy widząc go z daleka robią się agresywne. Nie raz mały pies ugryzł lub próbował ugryźć mojego psa, na co ich wlaściciele nie reagowali bądź reagowali nieprawidłowo, nie znając w ogóle psiej psychiki, tylko pobudzając swoje psy do gryzienia. Mój pies , na razie nie reaguje na zaczepki, ale może przyjść dzień, w którym w końcu sie zdenerwuje i będzie miał dosyć obwarkiwania i podgryzania. Oczywiście wychowuję go tak aby temu zapobiegać, ale cudów nie ma. Pies też ma prawo do stresu i utraty kontroli. Dlaczego właściciele małych psów ich nie wychowują, tylko pozwalają zachowywać sie agresywnie? Bardzo często to własnie małe psy prowokują konflikty. Każdego psa trzeba wychowywać od samego początku i przez całe zycie. I każdy pies powinien być w miejscach uczęszczanych przez ludzi na smyczy i ewentualnie w kagańcu, jeżeli jest agresywny. To przykre, że zginął pies Pani Wandy, ale proszę nie robić nagonki na duże psy, bo one najczęściej są łagodne. Jeżeli już cos się stanie, to proszę pamiętać, że winni są ludzie, którzy nie potrafią lub nie chcą dobrze wychować psa. Odpowiedz Link Zgłoś
princealbert tak jest jak sie kupuje szczura 15.06.11, 13:31 york to nie pies tylko jakas koszmarna maskotka. Rozumiem bol wlascicieli ale slyszalem juz o zagryzieniu yorka przez kune, a nawet porwaniu przez jastrzebia. Czy mamy jakos specjalnie chronic te zmodyfikowane genetycznie zwierzatka? Prawda jest taka, ze poza kanapa w domu, kazde otwarte miejsce grozi im smiercia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc p. Wanda może wygrać IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 13:33 Sprawa bardzo przykra, zwłaszcza dla dzieci. Ale kto kupuje do domu z dziećmi yorka? Yorki to nie słodkie maluszki, przytulanki, kumple do zabawy. TO bardzo niezależne, trudne do ułożenia psy, często "miewające humory" i potrafiące być agresywne. Z artykułu nie wynika, w jakim celu Walter mógł podbiec do husky'ego. Czy chciał się przywitać? Poznać z większym kolegą? Czy w takiej sytuacji husky rzuciłby się na niego? Czy może leciał z tym swoim yorkowym jazgotem typu: "Dawaj, Spike, nawalimy kotka!"? Też znam wiele dużych zrównoważonych psów, którym małe agresorki podgryzały pęciny, a duże nie wiedziały, co ze sobą zrobić. Oczywiście pańcie takich mikrusów są niereformowalne. Ale nawet jeśli było tak, że to mały obszczekał dużego, a duży zareagował jak KAŻDY NORMALNY PIES (co w przypadku psa ważącego 1,5 kg okazało się śmiertelne), to obawiam się, że sąd przyzna rację p. Wandzie. Powiedzą, że to duży pies nie był należycie dopilnowany - w końcu to on zadał śmiertelny cios. Ale rozciaganie tej sprawy na dzieci - że niby taki pies mógły tak potraktować dziecko, to tylko człowiek ZUPEŁNIE NIE ZNAJĄCY SIĘ NA PSACH (a więc taki, który w ogóle nie powinien go mieć) mógł wymyślić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tirinti Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: 80.50.126.* 15.06.11, 13:33 Husky nie należą do ras groźnych. Jasne, że jak york zaatakował huskyego to efekt był do przewidzenia. Ale jak husky byłna smyczy to nie musiał mieć kagańca. Na zacjodzie ogólnie jest niewiele psów w miastach, ale o ile rasa nie należy do niebezpiecznych to nie trzeba mieć pas w kagańcu jak jest na smyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga040481 Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.11, 13:39 SZkoda dziecka że widziało tą przykrą sytułacje no ale w tej sytułacji to właściciel nie zapewnił należytej opieki yorkowi .... Pani Wanda mówi dość terroru właścicieli dużych psów i tu mogę z nią polemizować ponieważ sama posiadam dużego psa jest to mieszaniec owczarka belgijskiego z owaczarkiem niemieckim na spacery wychodzimy z psem zawsze w kagańcu i na smyczy mimo że mamy go 13lat i "znamy go" ale to jest tylko pies nie jest agresywny póki jakiś inny osobnik nie zaczepia go i tu muszę stwierdzić że te wszystkie małe yorki , jamniki i inne małe rasy bywają bardziej agresywne od tych dużych psów a właściciele małych psów zawsze do nas wymagają byśmy to my lepiej pilnowali swoich pupili .... bo ich są małe i nie grożne ja zawsze najpierw proszę gdy podleci taki mały upierdliwy, szczekający, atakujący piesek by właściciel go zabrał a jak nie skutkuje to ściagam kaganiec i wtedy odrazu jest reakcja właściciela ... jestem za tym by wszystkie psy i te duże i te małe chodziły na smyczy i byłyby bardziej pilnowane, bo to my ludzie jesteśmy odpowiedzialni za braci mniejszych pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krisu Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: 80.241.135.* 15.06.11, 13:46 male psy, typu york maja nasrane we lbie, zawsze jak sie kolo nich przechodzi to szczekaja i leca do nogi. bardziej sie ich boje niz dogow czy rottow, a jak wychodze ze swoim owczarem, to nie ma bata, zawsze sie jakis liliput dopieprzy. co za typy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tirinti Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: 80.50.126.* 15.06.11, 13:50 Ale to właściciel yorka sobie nie radził... no i już go nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 123 Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: 217.153.207.* 15.06.11, 13:51 Kazdy pies powinien byc na smyczy albo w kagancu i malo mnie obchodzi jego wielkosc. A tupet posiadaczy malych parowczakow jest oszalamiajacy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rychu Zakaz chowania psów w miastach. IP: *.spray.net.pl 15.06.11, 13:55 Skończyłyby się obsrane trawniki i kundle zagryzające się pod przedszkolami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dark Angel Zakaz dostępu do internetu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 13:59 dla półgłówków zakończyłby problem kretyńskich postów na forach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barakuda Bzdura, najłatwiej wszystkiego zakazać IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 16:38 Problem psów, które srają na trawnikach i hałasują albo są agresywne już dawno rozwiązali nasi zachodni sąsiedzi. Po pierwsze - fakt posiadania psa jest swoistym luksusem - trzeba płacić niemałe podatki. Po drugie, każdy pies nie przeznaczony do hodowli musi być wysterylizowany (suki) lub wykastrowany (psy), aby zapobiec bezsensownemu i niekontrolowanemu rozmnażaniu. Psy się chipuje, żeby nie było problemu bezdomności. Kolejna sprawa: sprzątanie i wysokie kary za nie sprzątanie, które są egzekwowane bez wyjątku. I, reasumując, posiadanie zwierzaka wiąże się z kosztami, które są nieuniknione, co powoduje, że delikwent dwa razy się zastanowi, zanim się uszczęśliwi pupilem. Ja mam w domu dwa psy i dwa koty. Moje psy to rasa nieszczekająca, łagodna, średnia. Mieszkają w bloku, a mimo to, nie generują syfu. Sprzątam po nich, szczepię, płacę podatki, które idą nawet nie psu w dupę, bo to złotówka rocznie za psa i kasa ginie w ogólnym budżecie, kąpię, odrobaczam, trzymam na smyczy i kupię kaganiec, choć płaskie mają mordki, więc raczej siatka na motyle spełniłaby rolę ochraniacza przed ewentualnym i minimalnie prawdopodobnym pogryzieniem, choć psu nie należy ufać, ale wystarczy trzymać krótko przy nodze, aby nie obślinił, nie ubrudził łapą ani nie ugryzł (wątpliwe przy takim układzie paszczy) przypadkowej osoby. Można żyć w zgodzie z otoczeniem mając nawet stado zwierząt, trzeba tylko chcieć i mieć wyobraźnię. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duży pies Re: Zakaz chowania psów w miastach. IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 20:27 Akurat to nie jest głupi postulat i wcale nie nowy. W wielu krajach są bloki, osiedla, a nawet dzielnice gdzie nie wolno posiadać zwierząt czy (uwaga!) małych dzieci! Jest to o tyle korzystne, że ktoś kto się przeprowadzi w takie miejsce może się liczyć z tym, że będzie miał taki spokój, za jaki zapłacił. Ścisłe centrum Warszawy, gdzie są kamienice i mało terenów zielonych, powinny być objęte całkowitym zakazem posiadania psów, albo jeśli się nie da, to właściciele powinni być: a) obłożeni wysokim podatkiem od psa b) obowiązkowo wykupić OC na psa (niezależnie od jego rozmiaru) c) przejść obowiązkowe szkolenie psa (niezależnie od jego rozmiaru) Uważam, tak mimo iż posiadam psa, a raczej właśnie dlatego, bo dobrze wiem, jakie obowiązki niesie ze sobą posiadanie czworonoga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ssddc Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.40.123.199.threembb.co.uk 15.06.11, 13:56 właściciel większego psa nie jest bez winy- powinien go powstrzymać, po co starcie z innym psem? Może być przecież chory... Obie strony dość bezmyślne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.knc.pl 15.06.11, 14:02 Jak powstrzymać, skoro pętał się york pod nogami. Powiesić na smyczy??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duży pies Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 14:05 Dokładnie! Wina niestety leży po stronie właściciela yorka. Sama miałam kiedyś dużego owczarka i często takie małe szczekacze bez smyczy podbiegały do niego i próbowały go atakować. Mój pies był na smyczy, gdyby jeszcze miał kaganiec, to byłby zupełnie bezbronny, bo takie małe pieski najczęściej atakują i gryzą po łapach, niekiedy pozostawiając ciężkie rany, a właściciele ratlerków, jamników i yorków nie poczuwają się później do pokrywania kosztów leczenia tak okaleczonego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: watashi-no terror włascicieli duzych psow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:14 terror włascicieli duzych psow jest faktem!!! nie prowadzaja ich na smyczy ani w KAGANCU, nie ucza komend, bo przeciez "nie gryzie","zawsze sie obroni", " podchodzi by sie zaprzyjaznic". tracy jak j a własciciele małych psow dobrze znaja codzienny strach o swoich pupili, ktore choc prowadzone na smyczy, przezywaja stres spotkania z wielkim osobnikiem, na ktorego reaguja warczeniem. czesto sytuacja narasta tak, ze trzeba swojego psa wziac na rece, co jest bardzo niebezpieczne dla własciciela. mam wrazenie, ze w Polsce najlepiej miec wielkiego wscieklego dobremana. tylko argument siły i strachu przemawia do burakow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dark Angel Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:38 Po raz kolejny napiszę to co wcześniej pisałem bo jak widać nie do wszystkich dociera... Porównajmy cztery rasy - dwie duże i dwie małe. W roli dużych wystąpią Nowofunland i Bernardyn a w roli małych chodząca przegubowa parówka zwana pospolicie jamnikiem i szczur w rozmiarze XXL czyli york. Nowofunland i Bernardyn to psy ratownicze, mają zakodowane w psychice ratowanie ludzi, NIE SĄ agresywne. Parówka to pies myśliwski, używany do polowań np na lisy czy dziki, ma zakodowane w psychice podgryzanie ścięgien większym czworonogom. Szczur XXL jest terierem, rasą również myśliwską, mającą atak w DNA. Będąc właścicielem chodzącego szczura musisz liczyć się z tym, że czasem musisz go wziąć na ręce tak samo jak ja liczę się z siłą szarpnięcia mojego Nowofunlanda. Nie mam obowiązku zakładania Pikusiowi namordnika jeśli jest na smyczy - wybacz ale mało mnie obchodzi to, że jakiś chodzący szczur wystraszy się na sam widok ponad 75-kilogramowego wodołaza. A to, że na spotkanie ze spokojnie idącym psem srajtygle warczą czy szczekają świadczy tylko o braku jakiejkolwiek odpowiedzialności właścicieli, którzy nie uczą ich niczego (bo przecież malutki, nic nikomu nie zrobi itp). Co mnie obchodzi, że Twój pies się może sfajdać ze strachu? Mam przepraszać za to, że kupiłem sobie wodołaza? Czy może zanim kupiłem Pikusia powinienem wszystkie moherowe babcie od ratlerków i bezmózgi od szczurów XXL na osiedlu wypytać czy czasem ich kochane pupile nie będą srały ze strachu na widok mojego psa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: terror włascicieli duzych psow IP: 156.17.3.* 15.06.11, 14:44 REWELACJA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: watashi-no Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:47 nie chce mi sie czytac wszystkich twoich wypocin- jestes kompletnym ignorantem jesli chodzi o znajomosc psiej psychiki i specyfiki ras. do tego nazywajac psy parowkami, szczurami itp pokazujesz swoja agresje, arogancje oraz brak sympatii do psow w ogole. nie mozna lubic ludzi pod warunkiem, ze sa biali, hetero i sa katolikami. nie musisz miec jamnika, ale nie mozna mowic, ze jest w czym gorszy od nowofunlanda. jesli jest, to tylko dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dark Angel Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 15:04 A może tak znawco psiej psychiki odniesiesz się do mojego porównania dużych i małych psów? Tylko podaj konkrety a nie twórczy słowotok, którym właśnie mnie uraczyłeś... Oczywiście, że pokazuje swoją agresję do chodzących szczurów i im podobnym - tak mam i nic tego nie zmieni. No, chyba że zaczną przykładnie być wyprowadzane na smyczy (tak jak większość psów normalnych rozmiarów), przestaną ujadać na wszysko dookoła podgryzać co tylko się da. Wybacz, ale nie mam sympatii do zaciatrzewionych kurdupli mających do całego świata pretensje o to że są kurduplami. Nie powiedziałem, że jamnik jest gorszy od nowofunlanda, porównałem ich "przenaczenie" i pokazałem do czegbo są używane - czy to tak ciężko zrozumieć? Widać tak... A że wygląda jak przegubowa chodząca parówka to już nie moja wina :-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: watashi-no Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 15:29 odpowiem Ci Twoimi własnymi slowami- "Wybacz, ale nie mam sympatii do zaciatrzewionych kurdupli mających do całego świata pretensje o to że są kurduplami." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dark Angel Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 15:31 No rzeczywiście, Twoje argumenty są powalające na kolana... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 18:21 a kogo obchodzi czy małe czy duze? ma być pod kontrolą i koniec! są parki gdzie ludzie chodzą żeby psy się wybiegały (ja mieszkając na wiosce mam swoje pola :) ) jeżeli pies jest pod słowną kontrolą, nie ucieka, nie podbiega do obcych psów czy ludzi, nie poluje.... to niech sobie biega. czy to mały czy duży. moje psy latają wolno. jeżeli ktoś idzie, jedzie na rowerze czy coś podobnego to same do mnie przychodzą bo wiedzą że maja wtedy być obok mnie (po co się człowiek ma stresować) dlatego popieram tezę że KAŻDY pies musi być pod kontrolą, niezależnie od jego wielkości! tutaj sprawa jest jasna - pies bez smyczy i kontroli podlazł do drugiego uniemożliwiając. właściciel husky nie miał w tej sytuacji możliwości reakcji no i mały burek zginął. kto jest tu pokrzywdzony? dzieci które widziały taką śmierć pupila, właściciel husky - bo nie wierzę żeby go to nie obeszło, husky bo zapewne dostał porządny ochrzan i york co zginął. a wszytko to dlaczego? bo mały piesek był więc mu wolno wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duży pies Re: terror włascicieli duzych psow IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 20:50 Nie chodzi o tolerancję, ale BARDZO częsty brak znajomości psychiki małego pieska przez jego właściciela. Osoba, która decyduje się na zakup lub adopcję dużego psa, zazwyczaj rozważa wiele za i przeciw: czy spełnia warunki fizyczne, psychiczne i mieszkaniowe, by móc zaopiekować się takim zwierzakiem. Następnie najczęściej idzie z nim na szkolenie, żeby nauczyć go podstawowych komend i zasad współżycia z innymi ludźmi i psami. Akurat mam szkolenia psów na łące koło domu, więc często obserwuję jak na takim szkoleniu psy się ze sobą socjalizują (również z malutkimi rasami!). Później starają się zapewnić z jednej strony bezpieczeństwo swojemu psu (żeby nie wpadł pod samochód), oraz postronnym osobom, prowadzając psa na smyczy, a kiedy trzeba to i w kagańcu. Właściciele psów ras miniaturowych często zapominają, że to jest pies, a nie zabawka - zresztą niefortunnie nazwany przez Amerykanów Psami zabawkowymi - i traktują je jak żywe zabawki, np. kupują je dzieciom(!) i w ogóle niczego ich nie uczą. Stąd być może niechęć prawdziwych psiarzy do właścicieli nieprzeszkolonych i nie niezsocjalizowanych psów. W mojej okolicy jest wiele małych piesków i od razu widzę, który przeszedł szkolenie i prawidłową socjalizację, a który od początku był chowany w domu, z dala od innych zwierząt. Te drugie są bardzo lękliwe i obszczekują wszystkich i każdego. Te pierwsze zachowują się jak normalne psy, merdają ogonami, wysyłają zrozumiałe dla innych psów i ludzi sygnały i nie boją się większych ras. A więc wracamy do sedna - najmniej zawinił pies, zwykle to wina właściciela i to niekoniecznie tego większego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
naczelny_frustrat Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... 15.06.11, 14:14 O CZYM MOWA??? Duży bez kagańca, małego nie upilnowali - wina po obu stronach. Jakby paniusia dziecka nie upilnowała i wbiegłoby pod samochód, to też wina kierowcy? A JA MÓWIĘ DOŚĆ TERRORU TIR-ów WOBEC MNIEJSZYCH POJAZDÓW! DOŚĆ TERRORU BANDY POJEBÓW Z NAMIOTEM NA KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU! Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur 15.06.11, 14:16 naczelny_frustrat napisał: > O CZYM MOWA??? Duży bez kagańca, małego nie upilnowali - wina po obu stronach. Po jednej. Duży nie musiał być w kagańcu, bo był na smyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
sydio druga strona psiego medalu 15.06.11, 14:27 Rozumiem rozpacz i złość opiekunów yorka, ale z drugiej strony trudno mi w związku z tym zdarzeniem nie zauważyć, że właściciele małych psów puszczają je często luzem zmuszając posiadaczy tych większych do wzmożonej uwagi i dodatkowych zabezpieczeń w postaci kolczatki, kagańca itp. Mam dużego, łagodnego psa, który bywa często obiektem podszytej strachem agresji biegających samopas braci mniejszych. W kilku takich atakach został pogryziony. Może "G" poświęci mu artykuł pt. Terror psich maluszków? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: druga strona psiego medalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:41 szczerze mowiac, jako włascicelka dwoch niewielkich psow, nie mogę uwierzyc w Twoja historie- jesli ktos prowadzi psy na smyczy w parku to jestem to ja- bo boje sie puszczanych luzem owczarkow i wielkich kundli, ktorych aroganccy włascicele nawet nie racza zawołac, gdy tepodbiegaja do psow na smyczy i je prowokuja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiesław Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.xdsl.centertel.pl 15.06.11, 14:31 obie właścicielki psów winny zostać surowo ukarane za brak kagańców !! Moją wnuczkę pogryzł w wagonie kolejowym interciti, mały pies, bez kagańca!! Pies nie miał szczepień,badań, za to miał kleszcze. Konduktor, widział, że pies nie ma kagańca, lucz nie zareagował. Pani Wanda Pałasz winna być surowo ukarana jako pierwsza z kolei !! Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur 15.06.11, 14:47 Gość portalu: wiesław napisał(a): > obie właścicielki psów winny zostać surowo ukarane za brak kagańców !! Pies na smyczy nie musi mieć kagańca. Nie będący na smyczy musi mieć kaganiec. A, i przeczytaj artykuł pod którym komentujesz jeśli łaska :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Jorki na smycz i na szkolenie IP: *.play-internet.pl 15.06.11, 14:43 Biegające wszędzie, nieszkolone, nieposłuszne, zostawiane samopas "bo są małe". Nie wszystkie, ale wiele z nich jest traktowana jak maskotki. Oszczekuję, gryzą po łapach duże psy. Mają do tego prawo, bo są małe? Jak się taki mały złośliwiec pcha do pyska innego psa czy pod koła samochodu to nic go nie jest w stanie powstrzymać. Już na pewno nie pani, która tego nie widzi, bo weszła do sklepu/przedszkola. Jeśli prokuratura nie widzi różnicy między małym złośliwym i niekontrolowalnym psem, a dzieckiem to brawo. Zabrońmy samochodom mieć światła, bo są na poziomie oczu dziecka i mogą je oślepić "jakby dziecko wbiegło na ulicę". A jak ktoś chce oceniac ryzyko podryzienia- to prosze bardzo- wystarczy się udać do chirurgów i dowiedzieć ile pogryzień dzieci jest w wyniku działania psów większych, a ile małych. Codziennie na szycie jedzie jakieś dziecko tulące (co psy mają kochać?) małego pieska, którego rodzice pozwalają traktowac jak zabawkę. Brak zaspokojnia potrzeb tych psów, traktowanie ich jak zabawek, nieszkolenie "bo on nic nie zrobi" - takie są tego skutki. Biedny jork zapłacił zycie za głupotę włascicielki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Jorki na smycz i na szkolenie IP: *.play-internet.pl 15.06.11, 14:56 A i jak ktos nie widzi róznicy między osłonięciem psa od podchodzacego dziecka a podchodzacego jorka to niech wykona prosty test - spróbuje złapać jedno i drugie. Nawet właściciele wielu jorków (lubię tą rasę, ale uważam, że nadzwyczaj wielu właścicieli to nieodpowiedzialne i egoistyczne osoby zapominające, ze mają teriera pierwotnie polującego na szczury, a nie świnkę morską) nie są w stanie złapać swego psa. Nawet na smyczy nie są zwykle w stanie utrzymać pieska rzucającego się do innego, bo zablokowanie automatu to za duzo. Jak ma to zrobić własciciel trzymający swego psa i osłaniający go od zapalczywych ataków biegającego luzem jorka- podbiegania, oszczekiwania, podgryzania w łapy, omijania naszych nóg w próbie rozdzielenie psów. Widziałam takie sytuacje setki razy i prawie zawsze to jest wina i bezczelnośc właściciela małego pieska. Od kiedy wolno macać i atakowac kogoś bo "się nic mu nie zrobi"? Niech prokuratula lepiej sprawdzi jaki jest charakter tego dużego psa i dlaczego złapał jorka. pies ma instynkt łowiecki, bo jest psem- jork poluje na dużego, a duzy próbuje złapać jorka. Jak psy aportują piłkę to jest dobrze, a jak złapią raz "wiewiórkę", która je atakuje i zrobia jej krzywde to już źle? Wniosek z tego jeden- jak masz małego psa to bardziej uważaj czy się komuś nei narzuca, za czymś nie goni, bo nawet zatrzymanie może uszkodzić biedaczka. Odpowiedz Link Zgłoś