Dodaj do ulubionych

Rower: najlepszy środek transportu w W-wie? Tak...

    • Gość: freeman No rewelacja IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.12, 18:52
      Już samo zdjęcie mówi wszystko o autorce...ścieżka rowerowa pusta za to Pani Mądra na jazdni...wpisuje się idealnie w moje codzienne obserwacje zza kółka autobusu. Nie wiadomo dla kogo są ścieżki rowerowe (rowerzyści raczej z nich nie korzystają), ignorują światła (podjazd, spojrzenie lub nie czy nic nie jedzie i rura aby przed samochodami)...itd itp
    • flyer A samokrytyka gdzie? ;> 04.05.12, 21:26
      Punkt pierwszy - eleganckie zdjęcie wiaduktu przy Dw. Gdańskim - i gdzie pedałuje niecierpliwa reporterka zamiast po ścieżce rowerowej? Po jezdni.

      Punkt drugi - już pierwszy akapit dowodzi, że autorka nie powinna poruszać się inaczej niż na piechotę - cyt. "jako osoba chorobliwie niecierpliwa nienawidzę czekać: na autobus, na tramwaj, na metro, na światłach. A rower daje niezależność."

      Otóż nie - jeżdżąc na rowerze należy czekać na światłach, na przejściach, lub aż piesi przejdą sobie chodnikiem, na którym się jeździ. Różnica pomiędzy rowerzystą a pieszym polega nie na ich osobowości czy elegancji poruszania się, bo w większości przypadków rowerzysta to taki sam nieokrzesany pieszy, tylko że z lepszą zabawką, ale na tym, że otumaniony pędem rowerzysta zapomina, że nie jest już pieszym, że jego ukochany rower ma twarde części, które mogą kogoś zranić i że w stosunku do pieszego dysponuje minimum kilkukrotnie większą siłą i masą.
      • Gość: gość1810 Re: A samokrytyka gdzie? ;> IP: *.aster.pl 04.05.12, 21:41
        Jeśli pani stażystka (bo zdecydowanie nie dziennikarka) jest zbyt niecierpliwa, żeby zaczekać 3 minuty na metro, to może należy zasięgnąć porady specjalisty?
        • flyer Re: A samokrytyka gdzie? ;> 04.05.12, 21:55
          Ta niecierpliwość to kwestia braku doświadczenia i niepoukładania sobie własnych priorytetów. Potrafię odczekać parę tramwajów, żeby pojechać takim, który nie jest zatłoczony [nie mylić z pojęciem "ma miejsca siedzące"]. Autorka też by mogła, ale nerwy ją zdjadają i nie ma jak pomyśleć czego właściwie chce od komunikacji miejskiej. Może powinna wrócić do socjalizmu, gdzie komunikacja chodziła rzadziej, niepunktualnie, a rozkład jazdy polegał na tym, że był na nim wypisany pierwszy kurs, ostatni, a resztę trzeba było sobie samemu obliczać? ;>
          • Gość: kixx Re: A samokrytyka gdzie? ;> IP: *.acn.waw.pl 05.05.12, 08:34
            warszawa.gazeta.pl/warszawa/51,34889,7890409.html?i=0
            Madzia Dubrowska-gazetowa specjalistka od tematow niewygodnych,kontrowersyjnych,wymagajacych od autora pisania bzdur na zamowienie,artykulow ktorych nikt w redakcji nie chce wziac na pulpit bojac sie osmieszenia.Jak dotad realizowala sie przy dniach cipki,walkach feministek o rownouprawnienie i tego typu roznych gazecianych akcjach.
            • Gość: gość1810 Re: A samokrytyka gdzie? ;> IP: *.aster.pl 05.05.12, 08:37
              Stażystka Wydziału Propagandy? No to świetlana przyszłość przed pannicą...
    • flyer Bym zapomniał .... ;> 04.05.12, 22:07
      Złośliwi kierowcy, którzy muskają [z odległości pół metra ;>] lusterkami. Kiedyś strata lusterka to był problem logistyczny i trochę finansowy, teraz jest bardziej finansowy i prawny [punkty karne, mandaty itd.]. Żaden normalny kierowca nie zechce nikogo potraktować lusterkiem, zwłaszcza, że przy okazji może zarobić ładną rysę na samochodzie, ale skoro chciało się jeździć jezdnią, to trzeba zaakceptować sytuację.

      Nie wiem jak teraz [znów - "nie chce mnie się"], ale kiedyś przepisy KD mówiły jasno - rowerzysta ma jechać przy krawędzi jezdni, jeżeli nie może inaczej, i umożliwiać wymijanie go przez samochody. Jakoś nigdy mnie nikt nie trafił lusterkiem w centrum W-wy. Ale może dlatego, że jechałem grzecznie przy prawej krawędzi [a nie śmigałem pomiędzy pasami], może dlatego, że przepuszczałem inne pojazdy, zwalniałem przed studzienkami, a omijając je sprawdzałem, czy mogę wyjechać dalej na jezdnię,

      A może dlatego, że nie byłem rozdygotany nerwami, a niuans pt. przyciąganie roweru falą podmuchu samochodu odbierałem dopiero przy mijających mnie tirach - i wiedziałem, że to nie mordercze zapędy kierowców tychże zbliżają mnie do ich toru jazdy [mnie do nich, a nie ich do mnie ;>].
      • gom1 Re: Bym zapomniał .... ;> 04.05.12, 22:22
        flyer napisał:
        > ale kiedyś przepisy KD mówiły jasno - rowerzysta ma jechać przy krawędzi jezdni,
        > jeżeli nie może inaczej, i umożliwiać wymijanie go przez samochody

        Jazda możliwie blisko prawej krawędzi i ułatwianie wyprzedzania (nie wymijania). Takie przepisy nadal obowiązują. I nie tylko rowerzystów.
      • lipto_on Re: Bym zapomniał .... ;> 05.05.12, 10:29
        flyer napisał:

        > Żaden normalny kiero
        > wca nie zechce nikogo potraktować lusterkiem, zwłaszcza, że przy okazji może za
        > robić ładną rysę na samochodzie, ale skoro chciało się jeździć jezdnią, to trze
        > ba zaakceptować sytuację.

        To nie kwestia chciało - nie chciało tylko kwestia obowiązującego prawa. Ja nie mam nic przeciwko jeździe jezdnią. Lusterkiem dostałem przez wiele wiele lat tylko raz od starszej pani która nawet nie odbiła na milimetr w lewo przy wyprzedzaniu (nie widziała?).

        > kiedyś przepisy KD mówiły
        > jasno - rowerzysta ma jechać przy krawędzi jezdni, jeżeli nie może inaczej, i u
        > możliwiać wymijanie go przez samochody.

        Nadal tak mówią, tylko że teraz to przepisy PoRD. Na jednej jezdni możliwie blisko to będzie 20cm, na innej 50, a jeszcze na innej metr. Zależy od ruchu, stanu nawierzchni i wielu innych czynników. Ustawa nie precyzuje tej odległości, zależy to od kierującego.

        Poczytaj też czym się różni wymijanie od wyprzedzania, bo mylisz te pojęcia.
    • Gość: m Fajny artykuł IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.12, 22:49
      Przyjemnie się czyta. Taki pozytywny.
      Inaczej komentarze. Jak zwykle narzekanie i wściekłe ataki na kogo popadnie. Od razu widać, że to Polska.
    • Gość: Papageno Rower: najlepszy środek transportu w W-wie? Tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.12, 01:54
      Fajne są te artykuły w "Stołecznej Wyborczej";-).Pyszne rozważania Damy na damce!Jednak największa radość sprawia mi lektura komentarzy PT Czytelników.Większość nie daje się nabrać nabrać na utopijny szczebiot Autorki.Sam jestem zapalonym rowerzystą i samochodziarzem(sic!) ale nikt nie namówi mnie na jazdę rowerem po jezdni.Dlaczego?Ano pożegnałem dwóch sąsiadów z mego bloku-zginęli śmiercią rowerzysty-na jezdni.Mądrale uchwalili nowelę K.Drogowego.Teraz przepis nakazuje jazdę rowerem po jezdni wszędzie tam gdzie jest ograniczenie do 50 km/h i brak ścieżki rowerowej.Jazda chodnikiem dozwolona jest w przypadku "złych warunków atmosferycznych".Nolens volens naruszam przepisy o ruchu drogowym w ładną pogodę.Dzięki "Gazecie" wiem,że za ta nowelą stali tez rowerzyści-fanatyczni,którzy cieszą się z "równouprawnienia".Rower w mieście nigdy nie będzie bezpiecznym środkiem transportu na drodze publicznej.Nie budujmy utopii-budujmy ścieżki rowerowe!;-)Nie wińmy ani Żydów,ani rowerzystów;-)Każdy ma prawo głosić utopie.Z radością spostrzegam,że większość korzysta z prawa wolnej wypowiedzi w duchu zdrowego rozsądku!Shalom!;-)
      • lipto_on Re: Rower: najlepszy środek transportu w W-wie? T 05.05.12, 10:20
        Gość portalu: Papageno napisał(a):

        > Mądrale uchwalili nowelę K.Drogowego.Teraz przepis nakazuj
        > e jazdę rowerem po jezdni wszędzie tam gdzie jest ograniczenie do 50 km/h i b
        > rak ścieżki rowerowej.Jazda chodnikiem dozwolona jest w przypadku "złych warunk
        > ów atmosferycznych".Nolens volens naruszam przepisy o ruchu drogowym w ładną po
        > godę.Dzięki "Gazecie" wiem,że za ta nowelą stali tez rowerzyści-fanatyczni,któr
        > zy cieszą się z "równouprawnienia".

        No i niestety nie do końca zrozumiałeś zmiany. Przed zmianami przepis nakazywał jazdę rowerem po jezdni, poza sytuacjami gdzie dopuszczony jest na niej ruch z prędkością powyżej 50km/h i jednocześnie szerokość tego chodnika jest większa niż 2 metry. Po zmianach przepis nakazuje jak wyżej, a dodatkowo zezwala na jazdę chodnikiem gdy te warunki nie są spełnione, ale panują trudne warunki atmosferyczne. To pogorszyło się czy polepszyło? Bo ja wyraźnie widzę że po zmianach jest więcej sytuacji, w których zgodnie z prawem można jechać po chodniku. Mnie tam wszystko jedno i tak jeżdżę po jezdni, ale myślenie ma przyszłość...
        • Gość: gość1810 Re: Rower: najlepszy środek transportu w W-wie? T IP: *.aster.pl 05.05.12, 11:31
          Jednak obecne przepisy stwarzają możliwość nadużywania. Trudne warunki atmosferyczne to dla jednego burza gradowa, a dla innego delikatna mżawka.
          • Gość: antek Re: Rower: najlepszy środek transportu w W-wie? T IP: *.acn.waw.pl 05.05.12, 11:40
            ba,nawet upaly mozna podciagnac pod trudne warunki atmosferyczne
            • gom1 Re: Rower: najlepszy środek transportu w W-wie? T 05.05.12, 12:05
              Gość portalu: antek napisał(a):
              > ba,nawet upaly mozna podciagnac pod trudne warunki atmosferyczne

              Ja tam nie widzę słowa "trudne", tylko:
              "warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła)"
              Nawet w nawiasie masz wymienione. Reszta zależy od policjanta, który oceni czy deszcz padający w danej chwili to ulewa, czy już może tylko mżawka. Podejrzewam, że nie będzie roztrząsał o wyższości jednych świąt nad drugimi, wszystko w rękach rowerzysty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka