Dodaj do ulubionych

ZŁe wybory Komentarz

19.06.04, 14:06
Zawodowe komisje wyborcze to droga, trudna do zorganizowania i budząca
wątpliwości rzecz. Z jednej strony Autor pisze źle o urzędnikach, z drugiej -
chciałby stworzenia czegoś na kształ urzędniczych komisji... Obawiam się, że
(słusznie czy niesłusznie) cieszyłyby się one znacznie mniejszym zaufaniem
niż obecne, składające się z ludzi wskazanych przez walczące w wyborach
komitety wyborcze.

Większość opisanych naruszeń prawa przy wyborach w Nadarzynie nie ma nic
wspólnego z pracą komisji. Rejestr i spisy wyborców to zadania gminy.
Przestrzeganie zakazu kampanii w czasie "ciszy" egzekwują organa ścigania.
Podobnie jest z "kupowaniem" głosów, odbywa się ono przecież poza lokalami
wyborczymi.

Dostało się w tekście Sądowi, ale chyba niezasłużenie. Wybory unieważnia się
tylko jeśli naruszenia prawa wpłynęły na ich wynik. Trudno sobie wyobrazić,
żeby mogło być inaczej - niemal nie ma wyborów, w czasie których ktoś by
prawa nie złamał. Gdyby unieważniano każde wybory, w czasie których np.
doszło do naruszenia "ciszy" - nie mielibyśmy ani wójta w Nadarzynie, ani
Prezydenta RP, Sejmu, Senatu, rad gmin i powiatów, sejmików województw no i
nie byłoby żadnych wyników referendów, z akcesyjnym włącznie.

Oczywiście że nie można udowodnić niektórych rzeczy. Tajność głosowania
uniemożliwia udowodnienie, że mój głos zniszczono lub zaliczono innemu
komitetowi wyborczemu. Ale tego się uniknąć nie da, chyba że wprowadzimy
głosowanie jawne. Ktoś popiera taki pomysł?

A więc to nie "Po stronie sądu jest niedoskonałe prawo i procedury". Sąd nie
jest tu stroną, a prawo lepsze być nie może, bo albo głosowanie jest tajne,
albo można udowodnić, że głos został sfałszowany.

To, co dzieje się przed wyborami, to w większości nie fałszerstwa, które mogą
być podstawą unieważnienia, więc zdanie o "paranoi" jest mocno przesadzone.

I nie tłumaczmy bierności (żeby nie powiedzieć - lenistwa) wyborców
zniechęceniem przekrętami. Mamy blisko 3000 jednostek samorządu, a poważnych
protestów, opartych na udokumentowanych zarzutach (a nie na plotkach i
urojeniach) liczy się po wyborach raczej na dziesiątki. Najłatwiej jest
powiedzieć "A tam, nie będę nic robił, to wszystko oszustwo, prawo do
niczego, sądy przekupne i stronnicze (patrz pierwszy komentarz pod relacją z
nadarzyńskiej sprawy), na wybory nie idę.". Autor powinien sobie z tego
zdawać sprawę, jak i z tego, że Jego tekst może działać jak samospełniająca
się przepowiednia...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka