Gość: Janek Izdebski
IP: *.chello.pl
22.01.05, 15:54
Chciałbym się z Forumowiczami podzielić kilkoma spostrzeżeniami na temat
obsługi w modnym, warszawskim klubie NOBO. Otóż tak około początku listopada
ja razem z moim przyjacielem odwiedziliśmy ten lokal z zapytaniem, czy można
wyrobić sobie kartę klubową. Po jakiś dwudziestu minutach czekania przyszedł
do nas menadżer i powiedział, że nie będzie z tym problemów. Wypełniliśmy na
poczekaniu króciutki wnisek i oddaliśmy go menedżerowi, który powiedział, że
karty będą gotowe za ok. miesiąc. W połowie grudnia ( w międzyczasie zacząłem
otrzymywać od kluby zwiastuny imprez, jako że we wnisku podałem mój adres
mailowy) zadzwoniłem do klubu, czy już są wyrobione karty. Otrzymałem
pozytywną odpowiedź. Po przyjeżdzie okazało się, że niestety nie można
odebrać rzeczonych kart, ponieważ nie było w tym momencie odpowiedzialnej za
to osoby. Tak sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie (jeszcze w grudniu i
potem w styczniu). Na początku stycznia kiedy udało mi się skontaktować
telefonicznie z menedżerem otrzymałem wiadomość, że niestety kart nie zostały
jeszcze wyrobione (co mnie mocno zdziwiło, bo w grudniu powiadomiono mnie, że
karty zostały wyrobione i czekają do odebrania) i to, że zostałem umieszczony
na liście mailingowej klubu nie znaczy jeszcze, że karty zostały wyrobione.
Ale utwierdzono mnie w przekonaniu (na moje stanowcze pytanie), że karty
zostaną nam przyznane i że nie będzie ztym już żadnych problemów. Poproszono
mnie o telefon za dwa tygodnie. Kiedy po tym okresie zadzwoniłem (było to w
ostatni czwartek) znowu dostałem odpowiedź, by o kartę dowiadywać się za dwa
tygodnie. Wtedy po prostu mnie zamurowało. Nie mogę sobie wyobrazić jak można
tak traktować klientów (i potencjalnych klubowiczów) w lokalu, który aspiruje
do bycia najmodniejszym i najciekawszym na warszawskiej mapie klubowej. Poza
tym chciałbym nadmienić, że na początku całej tej historii razem z kolegą
zadaliśmy pytanie menedżerowi, czy spełniamy kryteria, by otrzymać karty i
otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź ( bo jak wiadomo, warszawskie kluby mają
swoją politykę w stylu "door selection" itp.). Zastanawia mnie czy
kierownictwo tego lokalu potraktowało także inne osoby w ten sposób.
Uprzedzając złośliwe komentarze pod moim adresem chciałbym dodać, że jestem
dość aktywnym warszawskim klubowiczem, uczęszczam do modnych klubów, ale
pierwszy raz zostałem tak potraktowany, gorzej niż śmieć... Mam nadzieję, że
tutaj na forum, będzie miał odwagę zabrać głos menedżer klubu, Pan Tomasz
Pawlicki. Z góry dziękuję za wszystkie komenatarze, ale równocześnie proszę o
niezamieszczanie chamskich inwektyw.
P.S. By pokazać, że nie boję się, żadnej riposty postanowiłem, że nie
podpiszę się żadnym pseudonimem, tylko z imienia i nazwiska. Mam nadzieję, że
skłoni to kierwonictwo do sensownej odpowiedzi.