stefandetko
05.02.05, 09:00
Byłem wczoraj o godzinie 16 tej pod redakcją Rzeczpospolitej i rozdawałem
ulotki proponujące proklamowanie 1 lutego dniem Niezależnego Dziennikarza (na
pamiątkę usunięcia B Wildsteina z redakcji Rz).
Było bardzo miło, padały okrzyki "Precz z komuną" a w kierunku oglądających
ten meeting z balkonów pracowników redakcji "chodźcie do nas!" i "naród z
partią!" a także "ojciec Gaudenty z misją na Madagaskar!".
Nawet zadzwoniła moja Mama, mówiąc "widzę cię w dzienniku TVN, ten wielki,
ostrzyżony na łyso obok Semki, to ty?"
Przemawiało kilka osób, w tym J. Pietrzak, skandowano "Wildstein na
prezydenta!" i "Wildstein tak! Maleszko nie!". Naczelny Rzepy, który miał
ponoć się pokazać i coś wyjaśnić, zaszył się w cieniu gabinetu, chociaż nikt
(niestety) nie przyprowadził taczek.
Pomimo lekkiego tłoku, udało mi się przebić, (co gabaryty, to gabaryty) do
Bronka Wildsteina, uścisnąć mu dłoń i pogratulować odwagi.
Odwagi pogratulowałem także pani Luizie Zalewskiej, za odważny wywiad w TVN,
kiedy odpowiadała na tendencyjne pytania dziennikarza w sposób pełen
godności, broniąc Wildsteina. Z przykrością usłyszałem, że już w Rz nie
pracuje.
To wstyd, że w ponoć w wolnej Polsce usuwa się dziennikarzy, dążących do
pokazania prawdy o naszym kraju.
Jak widać komuna jest i ma się całkiem dobrze.
Ale to już jej ostatnie podrygi.
StefanDetko
nowamedia.w.interia.pl