chaladia
10.05.05, 00:07
W sobotę zgubiłem klucze od domu. Zdarza się, jak się lata po polu z psami.
Więc postanowiłem zmienić wkładki, bo niby osiedle zamknięte i strzezone, ale
kto to wie... tym bardziej, że i tak Ubezpieczyciel (Warta) ma w
wymaganiach "wkładkę atestowaną", a ja miałem dotychczas żydowskie
Mul-T-Locki, bardzo dobre, ale bez atestów.
Więc po Winkhausy wybrałem się do Castoramy w niedzielę. Zapewne za skalanie
Dnia Świętego handlem pokarał mnie Pan, bo obsługanci powiedzieli "coś pan,
od ręki trzy wkładki na ten sam klucz, do tego nietypowe rozmiary - termin za
tydzień,a w poniedziałek zatelefonujemy, żeby powiedzieć, ile to będzie
kosztować".
Na takie dictum rano dziś zatelefonowałem do OK Budu na Połczyńśką. I o 17:00
odebrałem wkładeczki klasy "C" Winkhausa z kluczmi dokładnie takie, jak
zamówiłem.
A z Castoramy nikt do mnie nawet nie zatelefonował...