kolomyia
29.07.05, 08:56
Jak to się dzieje, że w Polsce, tym najmądrzejszym z krajów europejskich,
politycy przed wyborami widzą wszystkie, nawet najdrobniejsze problemy, zaś
po wyborach natychmiast ślepną, stają się nieczuli i niedostępni, traktując
Rodaków wyłącznie instrumentalnie? Czy nikt im nie mówi, że są wyjątkowo
obrzydliwi i wstrętni? Oby im te cyniczne, zakłamane mordy wreszcie
sparszywiały!
Skąd bierze się u startujących do parlamentu przekonanie graniczące z
pewnością, iż wraz z wyborem na posła spływa na nich niebywała mądrość?
Przecież większość z nich nie zawdzięcza tego zaszczytu wyborcom. Do ław
poselskich trafiają za sprawą proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Czy tacy
przypadkowi ludzie są w stanie uchwalać dobre prawo? 15 lat temu przeczy! Nie
jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego facet po zawodówce ma reformować
szkolnictwo wyższe? Dlaczego zachlane, pijackie gęby, zamiast być ozdobą
odwykowych klubów AA muszą koniecznie zajmować się kulturą i sztuką czy
ochroną środowiska? Dlaczego złodziej i aferzysta chroniony jest immunitetem,
dzięki czemu tak trudno postawić go przed Sądem!? Tych „dlaczego” jest cała
masa, ale jedno jeszcze musimy wyartykułować: dlaczego takie durnie, chamy i
kryminaliści w ogóle MOGĄ KANDYDOWAĆ do polskiego parlamentu, mogą być
ministrami i wysokimi urzędnikami państwowymi? Co za siła sprawia, że nie
można uchwalić takiej ordynacji wyborczej, która uniemożliwiałaby takim
kanaliom ubieganie się o mandaty?
- Czy naprawdę, aby stanowić w Polsce prawo potrzeba nam 460 posłów i 100
senatorów? Czy nie jest to zbyt wielkie nieszczęście, jak na tak nieduży w
sumie kraj? Komu i do czego przez cztery lata ostatniej kadencji potrzebny
był np. poseł SLD Florek czy wyrzucony z Samoobrony za pijaństwo Borczyk? Ilu
takich Florków i Borczyków przez 15 lat wyhodowaliśmy i dopieściliśmy? Co
najmniej 200 w każdym Sejmie i końca nie widać!
Te proste pytania ciągle nie znajdują w naszym kraju sensownych odpowiedzi.
Zawsze znajdzie się jakieś „ale”, jakiś problem, jakieś specyficzne warunki,
które zaciemniają reguły gry, dając szansę mętom zaistnieć w wielkiej
polityce. Bez zmiany ordynacji, bez gęstego sita odcedzającego szumowiny, te
pytania będziemy w Polsce zadawać za każdym razem, jak tylko będą zbliżać się
kolejne wybory.