Dodaj do ulubionych

bezprecedensowy napad warszawskich staruszek

    • malgosia35 Re: Podchody.... 26.08.02, 15:16
      Dziś właśnie zaczęły się kolejne podchody pod Pana Męża. Kotka jest już w domu,
      niezbyt chuderlawa, bo karmiona przez całe podwórko. Tym razem stwierdziłyśmy,
      że prawdopodobnie Pan Mąż może kotka nie zauważyć, bo Mu się z psem pomyli
      (chociaż marny to pomysł, bo kot bury, tygrysi taki, a pies czarny) - ale jest
      nadzieja, bo Pan Mąż oprócz alergii cechuje się jeszcze lekkim daltonizmem.
      Życzcie powodzenia...

      Pozdrowionka
      • Gość: anmanika Re: Podchody.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 20:54

        Powodzenia i wszyscy trzymamy kciuki:)))
        malgosia35 napisała:

        > Dziś właśnie zaczęły się kolejne podchody pod Pana Męża. Kotka jest już w
        domu,
        >
        > niezbyt chuderlawa, bo karmiona przez całe podwórko. Tym razem
        stwierdziłyśmy,
        > że prawdopodobnie Pan Mąż może kotka nie zauważyć, bo Mu się z psem pomyli
        > (chociaż marny to pomysł, bo kot bury, tygrysi taki, a pies czarny) - ale
        jest
        > nadzieja, bo Pan Mąż oprócz alergii cechuje się jeszcze lekkim daltonizmem.
        > Życzcie powodzenia...
        >
        > Pozdrowionka
      • Gość: pan_laga Re: Podchody.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:26
        malgosia35 napisała:

        > Dziś właśnie zaczęły się kolejne podchody pod Pana Męża. Kotka jest już w
        domu,
        >
        > niezbyt chuderlawa, bo karmiona przez całe podwórko. Tym razem
        stwierdziłyśmy,
        > że prawdopodobnie Pan Mąż może kotka nie zauważyć, bo Mu się z psem pomyli
        > (chociaż marny to pomysł, bo kot bury, tygrysi taki, a pies czarny) - ale
        jest
        > nadzieja, bo Pan Mąż oprócz alergii cechuje się jeszcze lekkim daltonizmem.
        > Życzcie powodzenia...
        >
        > Pozdrowionka

        powodzenia. chłopy, na ogół, to mało spostrzegawcze matoły są. wiem po sobie.
        ukłony
        laga
      • malgosia35 Poległyśmy..... 27.08.02, 07:19
        Niestety, z przykrością muszę donieść, że Pan Mąż kota wyczuł na odległość. Nie
        musiał nawet mówić "Ja albo kot". Kocica, milutka, przesympatyczna nie mogła
        jednak pozostać w naszym domu. Zresztą, trochę problemów sprawiła nam ona sama.
        Za nic nie chciała przekonać się do obecności psa. Furczała, drapała, jeżyła
        się na sam jego widok. Trzeba przyznać, że pies jako facet zachowywał się
        nienagannie. W odpowiedniej od niej odległości - obserwował, ogonem machał,
        potem z przychylnością się do niej zbliżał. A ona furczała.

        Tak więc podchody zakończyły się totalnym fiaskiem. Ale ze źródeł dobrze
        poinformowanych wiem, że są już kolejni chętni na udomowienie jej. I w tym moja
        pociecha.

        Pozdrowionka
    • tomi469 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 22:31
      Pan laga skocial juz zupelnie, ale tak to bywa gdy czlowiek o dobrym sercu
      napotka malutkiego strachliwego chudzine i nie wypada mu go pogonic.
      A niedlugo Warszawa wzbogaci sie o nowego gangstera, ktory bedzie rozkladal
      miseczki z jedzonkiem i kicial wnieboglosy, mamroczac cos "moja kicia ma tak
      dobrze to niech te powsinogi tez cos od zycia maja".
      Tak panie laga, jest pan juz kociarzem pelna geba i nie wezmie pan juz zadnego
      psa do domu bez konsultacji ze swoja nowa pania, mimo to pozdrawiam pana
      serdecznie i zycze powodzenia w wychowywaniu kota ( tzn wychowywaniu sobie
      pana przez kota, a poniewaz to kot-kobieta to pojdzie dosc szybko).
      • pan_laga OT/ bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 01:06
        tomi469 napisał:

        > Kto spogląda na świat jak na mydlaną bańkę i miraż, tego nie wypatrzy Król
        > Śmierci. (Dhammapada)

        ale takiemu ludzie wokół żyć nie dadzą. współtworzą świat i nie chcą być bańką.
        chcą być Traktowani Śmiertelnie Poważnie.
        amen
        pan laga
        • pan_laga słówko o mojej głupolce 27.08.02, 02:13
          --------------------------------------------------------------------------------
          mała jutro idzie do doktora na szczepienie i założenie księgi zdrowia, ale
          imienia chyba nie wpiszemy, bo ona go nie ma wciąż. no niech kto podejmie w
          tej kwestii męską decyzję.
          wyprawia mi tu cuda. znów dostała rybę i znów tylko nią grała w piłkę nożną,
          zamiast jeść.
          namiętnie już teraz grywa na dzwonkach, co to mi ścianę w saloniku zdobią. to
          takie dzwonki, ze jak zagra na nich mocniej, to spadną i się rozwalą. ale
          marek, mój kolo z którym to kolem tu siedzielim, gdy ona grac zaczęła,
          twierdzi, ze mam sie od jej grania odpalantowac, bo :- nie mozna talentu
          muzycznego dziewczyny dusić w zarodku.
          zatem nie duszę. największa heca to z tymi jej przeobrażeniami kot dziki -
          kizia mizia lagi pieszczoszka. wysłupuję ją z, jej już, szafy. niosę na
          wspólne ogladanie `faktów` i głaskanie, i ona jest wniebowzieta. /bo ja chcę
          ją tak przekonać, ze nic złego nigdy jej ode mnie nie spotka i ze moze już
          czuc się zawsze bezpiecznie/ i jak ją głaszczę, to ona mi pokazuje, gdzie mam
          miziać, łazi mi po szyi, ostrzy pazury o mój zarost czyli inaczej - drapie
          mnie po prostu po pysku, a moze szkoli, bym sie ogolił przed rozmową z nią, a
          nie wyglądał niczem dziad ze dworca.i jeszcze gryzie mi włosy i bardzo się
          tuli mocno oraz traktorzy jakoby była co najmniej grubasów sąsiedzkich
          postury. gdy już jest wymiziana, to zaczyna się.............myć. - laga to
          taki prostaczyna i brudas. dwa razy dziennie tylko się prysznicuje. cóz on
          wie o czystości. daję mu się pomiziać i tu i tam. niech ma. ale, zaraz musze
          się umyć po kontaktach z tym jełopem - i jak się umyje, to znów się miziamy i
          ona się ponownie myje i tak dalej. ale kiedy tylko sobie pójdę od niej, to
          mała chwilę lezy i czeka. jak wracam zaraz, to pozostaje kizią mizią. jak
          nie, to zeskakuje i jest z powrotem Kotem Dzikim Przeraźliwie i
          Niewyobrażalnie Wprost Przestraszonym. ucieka, demonstruje, ze się boi, choć
          ja widzę, ze to nie jest takie bojenie jak na poczatku. bo wskakuje dzielnie
          do mnie na sofę, zadrażnia, czai się i za chwilę zeskakuje oglaszając :-
          ratunku ! słoniocy! ponie ! laga atakuje. narody świata uciekajta, bo laga
          lezie potworna !!!!!!!!!
          ot i tyle z nią ja mam, że pysk dwuznacznie podrapany od tego pazurów jej
          ostrzenia. i kto mi uwierzy ze znajomych,, ze dałem sobie mordę podrapać
          małej, chudej, wzietej z ulicy kocinie ?! raczej pójdzie fajma, ze jakas
          laseczka mnie skatowała.
          totalnie poniżon
          laga nie-pan
          /jedzenie dla kotów to ma stac cały czas ? nie zabiera się im , jak psom
          niezależnie od tego czy zjedzą czy nie ?/
          • Gość: beata_ Re: słówko o mojej głupolce IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 02:59
            pan_laga napisał:

            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            > mała jutro idzie do doktora na szczepienie i założenie księgi zdrowia, ale
            > imienia chyba nie wpiszemy, bo ona go nie ma wciąż. no niech kto podejmie w
            > tej kwestii męską decyzję.
            > wyprawia mi tu cuda. znów dostała rybę i znów tylko nią grała w piłkę nożną,
            > zamiast jeść.
            > namiętnie już teraz grywa na dzwonkach, co to mi ścianę w saloniku zdobią. to
            > takie dzwonki, ze jak zagra na nich mocniej, to spadną i się rozwalą. ale
            > marek, mój kolo z którym to kolem tu siedzielim, gdy ona grac zaczęła,
            > twierdzi, ze mam sie od jej grania odpalantowac, bo :- nie mozna talentu
            > muzycznego dziewczyny dusić w zarodku.
            > zatem nie duszę. największa heca to z tymi jej przeobrażeniami kot dziki -
            > kizia mizia lagi pieszczoszka. wysłupuję ją z, jej już, szafy. niosę na
            > wspólne ogladanie `faktów` i głaskanie, i ona jest wniebowzieta. /bo ja chcę
            > ją tak przekonać, ze nic złego nigdy jej ode mnie nie spotka i ze moze już
            > czuc się zawsze bezpiecznie/ i jak ją głaszczę, to ona mi pokazuje, gdzie mam
            > miziać, łazi mi po szyi, ostrzy pazury o mój zarost czyli inaczej - drapie
            > mnie po prostu po pysku, a moze szkoli, bym sie ogolił przed rozmową z nią, a
            > nie wyglądał niczem dziad ze dworca.i jeszcze gryzie mi włosy i bardzo się
            > tuli mocno oraz traktorzy jakoby była co najmniej grubasów sąsiedzkich
            > postury. gdy już jest wymiziana, to zaczyna się.............myć. - laga to
            > taki prostaczyna i brudas. dwa razy dziennie tylko się prysznicuje. cóz on
            > wie o czystości. daję mu się pomiziać i tu i tam. niech ma. ale, zaraz musze
            > się umyć po kontaktach z tym jełopem - i jak się umyje, to znów się miziamy i
            > ona się ponownie myje i tak dalej. ale kiedy tylko sobie pójdę od niej, to
            > mała chwilę lezy i czeka. jak wracam zaraz, to pozostaje kizią mizią. jak
            > nie, to zeskakuje i jest z powrotem Kotem Dzikim Przeraźliwie i
            > Niewyobrażalnie Wprost Przestraszonym. ucieka, demonstruje, ze się boi, choć
            > ja widzę, ze to nie jest takie bojenie jak na poczatku. bo wskakuje dzielnie
            > do mnie na sofę, zadrażnia, czai się i za chwilę zeskakuje oglaszając :-
            > ratunku ! słoniocy! ponie ! laga atakuje. narody świata uciekajta, bo laga
            > lezie potworna !!!!!!!!!
            > ot i tyle z nią ja mam, że pysk dwuznacznie podrapany od tego pazurów jej
            > ostrzenia. i kto mi uwierzy ze znajomych,, ze dałem sobie mordę podrapać
            > małej, chudej, wzietej z ulicy kocinie ?! raczej pójdzie fajma, ze jakas
            > laseczka mnie skatowała.
            > totalnie poniżon
            > laga nie-pan
            > /jedzenie dla kotów to ma stac cały czas ? nie zabiera się im , jak psom
            > niezależnie od tego czy zjedzą czy nie ?/

            Po kociarsku napisane - nic dodać nic ująć:-))

            Co do jedzenia - koty lubią sobie pojadać co jakiś czas i na to dobre są
            chrupki, nie psują się. Przy chrupkach - zawsze woda, piszą o tym na
            opakowaniach.
            Moje koty 'mokre' jedzonko dostają rano i wieczorkiem (mniej więcej o stałych
            porach), a suche mają na podjadki. Najśmieszniejsze jest, że kociczka zawsze
            wrzaskiem 'wywalcza' jedzenie dla obojga, a potem mlaśnie dwa razy i idzie
            sobie, a potem wraca i konsumuje w trzech podejściach przynajmniej - oczywiście
            jak zdąży, bo bywa, że kociczek w międzyczasie wchmuli swoje i jej:-)) Jej to
            nie przeszkadza, bo znów ma powód do 'wywalczania' - bardzo lubi to robić:-)

            Ps.
            Zauważyłam, że ona lubi też po prostu MIEĆ te parę chrupków na talerzyku - nie
            znosi próżni najwyraźniej:-)

            Ps2
            Przy moim systemie karmienia kotów nie należy stosować dawek zalecanych na
            opakowaniach - nie ma szans, żeby koty to przejadły, a jeśli im się udaje to w
            krótkim czasie przestaną być kotami - wole nie mysleć, czym sie wtedy stać
            mogą...
            • Gość: Samanta Re: słówko o mojej głupolce IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 27.08.02, 04:03
              panie-laga no nie moge wprost uwierzyc ze zabraklo panu inwencji tworczych
              jesli chodzi o wybor imienia . Na pewno sa jakies damskie imiona ktore pan
              lubi bardziej niz inne . Informacja ktora pan tu o sobie przemycil mowi ze
              jest pan kinomanem wiec na pewno lubi pan jakies gwiazdy filmowe (moze cos z
              tej beczki?) Jesli lubi pan klasyke to proponuje Marlena lub Greta
              ze wspolczesnych imon polecam Pamela , Sandra, nie wiem nie wiem
              wypisze tu jeszcze pare imion
              Beata Maryla Kleopatra Sabina Patrycja Agata Tamara Gabriela(Gabi)Anastazja
              Dominika ....tyle jest ladnych imion ! Czy juz cos pan wybral?
              a moze takie zwykle typu Frania , Waleria , Kaska , Celina , Marta ....
              Ludzie jak nie zmusimy pana lagi do ochrzczenia kotki to jej jutro w
              ksiazeczke wpisza "suka" no nie....
              Ja juz piwo chlodze na te chrzciny
              • Gość: Jabro Re: słówko o mojej głupolce IP: *.icm.edu.pl / *.itpp.pl 27.08.02, 04:59
                Święte słowa...
            • Gość: kasia_ania Re: słówko o mojej głupolce IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 27.08.02, 09:04
              Gość portalu: beata_ napisał(a):

              > pan_laga napisał:
              >
              > > mała jutro idzie do doktora na szczepienie i założenie księgi zdrowia, ale
              > > imienia chyba nie wpiszemy, bo ona go nie ma wciąż. no niech kto podejmie
              > > w tej kwestii męską decyzję.
              > > wyprawia mi tu cuda. znów dostała rybę i znów tylko nią grała w piłkę nożną
              > > zamiast jeść.
              > > namiętnie już teraz grywa na dzwonkach, co to mi ścianę w saloniku zdobią.
              > > to takie dzwonki, ze jak zagra na nich mocniej, to spadną i się rozwalą.
              > > ale marek, mój kolo z którym to kolem tu siedzielim, gdy ona grac zaczęła,
              > > twierdzi, ze mam sie od jej grania odpalantowac, bo :- nie mozna talentu
              > > muzycznego dziewczyny dusić w zarodku.
              > > zatem nie duszę. największa heca to z tymi jej przeobrażeniami kot dziki -
              >
              > > kizia mizia lagi pieszczoszka. wysłupuję ją z, jej już, szafy. niosę na
              > > wspólne ogladanie `faktów` i głaskanie, i ona jest wniebowzieta. /bo ja ch
              > cę
              > > ją tak przekonać, ze nic złego nigdy jej ode mnie nie spotka i ze moze już
              >
              > > czuc się zawsze bezpiecznie/ i jak ją głaszczę, to ona mi pokazuje, gdzie
              > mam
              > > miziać, łazi mi po szyi, ostrzy pazury o mój zarost czyli inaczej - drapie
              >
              > > mnie po prostu po pysku, a moze szkoli, bym sie ogolił przed rozmową z nią
              > , a
              > > nie wyglądał niczem dziad ze dworca.i jeszcze gryzie mi włosy i bardzo się
              >
              > > tuli mocno oraz traktorzy jakoby była co najmniej grubasów sąsiedzkich
              > > postury. gdy już jest wymiziana, to zaczyna się.............myć. - laga to
              >
              > > taki prostaczyna i brudas. dwa razy dziennie tylko się prysznicuje. cóz on
              >
              > > wie o czystości. daję mu się pomiziać i tu i tam. niech ma. ale, zaraz mus
              > ze
              > > się umyć po kontaktach z tym jełopem - i jak się umyje, to znów się miziam
              > y i
              > > ona się ponownie myje i tak dalej. ale kiedy tylko sobie pójdę od niej, to
              >
              > > mała chwilę lezy i czeka. jak wracam zaraz, to pozostaje kizią mizią. jak
              > > nie, to zeskakuje i jest z powrotem Kotem Dzikim Przeraźliwie i
              > > Niewyobrażalnie Wprost Przestraszonym. ucieka, demonstruje, ze się boi, ch
              > oć
              > > ja widzę, ze to nie jest takie bojenie jak na poczatku. bo wskakuje dzieln
              > ie
              > > do mnie na sofę, zadrażnia, czai się i za chwilę zeskakuje oglaszając :-
              > > ratunku ! słoniocy! ponie ! laga atakuje. narody świata uciekajta, bo laga
              >
              > > lezie potworna !!!!!!!!!
              > > ot i tyle z nią ja mam, że pysk dwuznacznie podrapany od tego pazurów jej
              > > ostrzenia. i kto mi uwierzy ze znajomych,, ze dałem sobie mordę podrapać
              > > małej, chudej, wzietej z ulicy kocinie ?! raczej pójdzie fajma, ze jakas
              > > laseczka mnie skatowała.
              > > totalnie poniżon
              > > laga nie-pan
              > > /jedzenie dla kotów to ma stac cały czas ? nie zabiera się im , jak psom
              > > niezależnie od tego czy zjedzą czy nie ?/
              >
              > Po kociarsku napisane - nic dodać nic ująć:-))
              >
              > Co do jedzenia - koty lubią sobie pojadać co jakiś czas i na to dobre są
              > chrupki, nie psują się. Przy chrupkach - zawsze woda, piszą o tym na
              > opakowaniach.
              > Moje koty 'mokre' jedzonko dostają rano i wieczorkiem (mniej więcej o stałych
              > porach), a suche mają na podjadki. Najśmieszniejsze jest, że kociczka zawsze
              > wrzaskiem 'wywalcza' jedzenie dla obojga, a potem mlaśnie dwa razy i idzie
              > sobie, a potem wraca i konsumuje w trzech podejściach przynajmniej -
              oczywiście
              >
              > jak zdąży, bo bywa, że kociczek w międzyczasie wchmuli swoje i jej:-)) Jej to
              > nie przeszkadza, bo znów ma powód do 'wywalczania' - bardzo lubi to robić:-)
              >
              > Ps.
              > Zauważyłam, że ona lubi też po prostu MIEĆ te parę chrupków na talerzyku -
              nie
              > znosi próżni najwyraźniej:-)
              >
              > Ps2
              > Przy moim systemie karmienia kotów nie należy stosować dawek zalecanych na
              > opakowaniach - nie ma szans, żeby koty to przejadły, a jeśli im się udaje to
              w
              > krótkim czasie przestaną być kotami - wole nie mysleć, czym sie wtedy stać
              > mogą...

              Ja tez tak postepuje - Misiek ma zawsze troche z puszki na sniadanie (okolo
              7:30 rano) i pozny obiad (17-18), srednie porcyjki, a zawsze chrupki i duzo
              wody. W lato jak jest u nas goraco to jedzenie szybko chowam do lodowki, nawet
              jak nie dokonczyl, zeby sie nie zasmiardlo. Sama prawda w tym podjadaniu!!! :)
              Wystawisz im to co zostalo, z lodowki, a one nosem kreca ze za zimne, odczekaja
              ladna chwilke az sie "ostudzi", tu skubna, tam kasna, potem odejda, za 15 minut
              wroca... nie ma tak ze od razu zezra wszystko, chyba ze naprawde wyglodniale.

              A a propos zmiany z pieszczoszki w zastrachana, to sadze ze kicia po prostu cie
              kokietuje i uwaza to za wspaniala zabawe. No a poza tym jest to byc moze jedna
              z jej metod tresowania ciebie, zebys raz na zawsze zapamietal ze... kobieta
              zmienna jest... :)))))

              Acha i jeszcze a propos lizania po glaskaniu - znam to uczucie! POtem biedny
              czlowiek sobie mysli: czy ja zeczywiscie jestem taki brudny?!?! I popada w
              kompleksy. :) A "najgorsze" jest jak sie kocisz z nimi na podlodze a nagle
              kotek liz liz po twarzy... widocznie uwaza ze potrzebujesz wziasc kapiel!!!
              Doswiadczylam na wlasnej skorze ale wole to tlumaczyc miloscia kociaka do
              mnie... ;-)

              Ja juz sie dzisiaj w pracy poddalam i nic nie robie tylko czytam i czytam o
              kotach!!! :)

              Kasia
          • zarlaczka Adopcja 27.08.02, 06:10
            Panie Laga!
            Nurtuje mnie myśl o rodzeństwie i mamusi Pana Kici. Ponieważ jesteś człowiekiem
            wielkiego serca i masz moc oddziaływania na innych, może warto byłoby rozpocząć
            proces adopcyjnych pozostałych niebożątek. Gdyby nie to, że na mizernym metrażu
            i to w wielopiętrowcu los zesłał mi cztery Ogoneczki, to pierwsza wzięłabym
            którąś z mizerot.
            Zawsze Panu i kotom oddana
            Żarłaczka

          • Gość: kasia_ania Re: słówko o mojej głupolce IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 27.08.02, 06:49
            Od dwoch godzin palcem w pracy nie ruszylam, skandal totalny pewnie mnie
            wyleja, ale co mi tam! Nie moglam, po prostu NIE MOGLAM oderwac sie od czytania
            tych bajecznych, magicznych opowiesci!!!! Dobrnelam wreszcie do konca i teraz
            dodaje swoje trzy grosze...

            Ale przede wszystkim Pana Lage i wszystkie forumowiczki i forumowiczow sciskam
            i pozdrawiam serdecznie!!!! Az cieplo na sercu sie robi wiedzac ze sa jeszcze
            ludzie zdolni robic wszystko i jeszcze troche dla kotow. Ja sama jestem
            kompletnie przez nie opetana, przyznaje sie bez bicia. I ciesze sie ze moge tu
            znalesc bratnie dusze i juz nie musze "ukrywac sie" :) (bo czesto, jak mowie ze
            kiedys mialam 6 kotow, a teraz "tylko" jednego to patrza na mnie jak na
            wariatke... :)

            A wszystko zaczelo sie od jednej kotki-dzikuski ktora znajoma przygarnela z
            ulicy i nam oddala. Za pozno sie zorientowalismy i sprezentowala nam ona
            (kotka, nie znajoma!) 4 kociaki, urodzone na moim lozku i pomiedzy moimi
            nogami, bo tak sobie wybrala i tak jej bylo najwygodniej!!! :) Trzeba bylo cos
            zrobic i tak oto powstala 6 osobowa rodzina z babcia-matriarcha na czele. Z
            potomkow babci Ginger, Max poszedl do duzej koto-pozytywnej rodziny, jeden
            (Whitey) zgina tragicznie (przejechal go pociag, bylo podejzenie ze jakies
            bandyty mu w tym "pomogly") a dwa (Kaja i Perelka) zostaly... Nastepnie
            Kaja "obdarzyla" nas 6 dzieciakami (jakos znowu niezdarzylismy ze
            sterylizacja :) z ktorych Misio, Franio i Koza zostali, glownie dlatego ze za
            mlodu to byly "dzikusy" i potencjalnym "adoptowiczom" wyrywaly sie z objec
            charczac, plujac, prychajac, skaczac i zjezdzajac pazurami po plecach, po czym
            ludzie troche chlodli w zapalach posiadania kotka... Ale znowu trojka ich
            rodzenstwa (mala czarnuszka, jej piekny srebrnoszary bratek i "nakrapiana"
            siostra znalezli amatorow). I tak juz zostalo (nastepnym razem operacje
            przeprowadzilismy na czas!:). Jezeli juz sie pogubiliscie w progeniturze to
            reasumuje: babcia Ginger, corka Kaja, syn Perelka - wujek dla dzieci Kaji:
            Misia, Franka i Kozy... Niestety z biegiem czasu rodzinka nam sie wykruszyla
            (mija juz 12 lat...) Babcia, przez 5 lat jeszcze nie calkowicie oswojona i
            bardzo samowolna, donoszac zarcie swojemy bylemu adoratorowi (szary pseudo-
            pers) postanowila zamieszkac z nim na stale i po prostu nas olala. To samo
            zreszta zrobila pozniej jej corka Kaja (nie daleko pada jablko...) ktora nasze
            czeste przeprowadzki zaczely widocznie denerwowac, poniewaz ktoregos pieknego
            letniego dnia, wyszla majestatycznie za brame, odwrocila sie na pozegnanie,
            kiwnela glowka i... odeszla w sina dal. Koza, pupilka mojej mamy i przybrana
            siostra mojej mlodszej siostry, niestety skonczyla smiercia tragiczna (wpadla
            pod samochod) pare lat temu. Zostalismy wiec z trzema facetami. A poniewaz ja
            wyprowadzilam sie z rodzinnego domu, zabralam "mojego Misia" razem ze mna.

            Wszystkie trzy (mama, siostra i ja) mamy kompletnego swira na punkcie kotow. Na
            szczescie znalazl mi sie facet ktory tez je pokochal tak ze nie bylam zmuszona
            dokonac wyboru jak tu juz ktos opisywal "ja albo kot" (bo i tak wybralabym
            kota :) Rowniez Misiek przylepil sie do mojego faceta tak ze az czasami jestem
            zazdrosna, szczegolnie jak szepcza sobie we dwojke jakies ich meskie sekrety,
            zgodnie mnie ignorujac... :)

            Koty to jest czysta poezja, bez nich nie wyobrazam sobie nedznej egzystencji...

            Kasia
          • eela Re: słówko o mojej głupolce 27.08.02, 09:10
            pan_laga napisał:

            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            > mała jutro idzie do doktora na szczepienie i założenie księgi zdrowia, ale
            > imienia chyba nie wpiszemy, bo ona go nie ma wciąż. no niech kto podejmie w
            > tej kwestii męską decyzję.
            > wyprawia mi tu cuda. znów dostała rybę i znów tylko nią grała w piłkę nożną,
            > zamiast jeść.
            > namiętnie już teraz grywa na dzwonkach, co to mi ścianę w saloniku zdobią. to
            > takie dzwonki, ze jak zagra na nich mocniej, to spadną i się rozwalą. ale
            > marek, mój kolo z którym to kolem tu siedzielim, gdy ona grac zaczęła,
            > twierdzi, ze mam sie od jej grania odpalantowac, bo :- nie mozna talentu
            > muzycznego dziewczyny dusić w zarodku.
            > zatem nie duszę.

            Bardzo słuszne podejście. Pozdrowienia dla Marka :-)


            największa heca to z tymi jej przeobrażeniami kot dziki -
            > kizia mizia lagi pieszczoszka. wysłupuję ją z, jej już, szafy. niosę na
            > wspólne ogladanie `faktów` i głaskanie, i ona jest wniebowzieta. /bo ja chcę
            > ją tak przekonać, ze nic złego nigdy jej ode mnie nie spotka i ze moze już
            > czuc się zawsze bezpiecznie/ i jak ją głaszczę, to ona mi pokazuje, gdzie mam
            > miziać, łazi mi po szyi,

            A nie mówiłam?! :-) Miałam na mysli co prawda głowę, ale szyja też może być.

            i kto mi uwierzy ze znajomych,, ze dałem sobie mordę podrapać
            > małej, chudej, wzietej z ulicy kocinie ?! raczej pójdzie fajma, ze jakas
            > laseczka mnie skatowała.
            > totalnie poniżon
            > laga nie-pan

            To musisz atrakcyjnie wygladać. Widziałam kiedys znajomego po walce z kotką,
            która nie dawała się zamknąć w koszyku przed wizyta u weterynarza. Myślałam, ze
            stoczył z kims bójkę. :-))

            pozdrawiam goraco
          • majenka Re: słówko o mojej głupolce 27.08.02, 13:22
            pan_laga napisał:

            >
            -------------------------------------------------------------------------------
            > -
            > mała jutro idzie do doktora
            > /.../
            > ot i tyle z nią ja mam, że pysk dwuznacznie podrapany od tego pazurów jej
            > ostrzenia. i kto mi uwierzy ze znajomych,, ze dałem sobie mordę podrapać
            > małej, chudej, wzietej z ulicy kocinie ?! raczej pójdzie fajma, ze jakas
            > laseczka mnie skatowała.
            > totalnie poniżon
            > laga nie-pan

            Radosnie mi sie to czytalo :-))


            > /jedzenie dla kotów to ma stac cały czas ? nie zabiera się im , jak psom
            > niezależnie od tego czy zjedzą czy nie ?/

            Sucha karma moze stac, woda musi stac caly czas.

            Glaski za uszami dla kicikoki
            Marlena
    • Gość: anmanika Imię IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.08.02, 08:42
      Po przyjściu do pracy natychmiast rzuciłam się na komputer by dowiedzieć się,
      że kicia p. lagi ma już imię. Litości dobry człowieku ja spać w nocy nie mogłam
      wiercąc się po całym łóżku, aż moje spaślaki się budziły i denerwowały
      strasznie. Teraz gdy szacowny p.lago zaznałeś miłości i zaufania kociego miej
      litość nad moimi buraskami i oświeć nas w kwestii imiennej. Aby ułatwić wybór
      podaję kilka typów: Szaradka, Kaja, Miłka, Barka, Wania, Cleo (to od Kleopatry
      aby nawiązać do egipskiego wyglądu).
      • eela Re: Imię 27.08.02, 08:58
        Ja też byłam ciekawa, czy pan_laga przez noc wymyslił imie dla kotka. Przez ten
        wątek wszyscy wylecimy z roboty, bo każdy po przyjściu rzuca się do
        komputera,zeby przeczytać ciąg dalszy, a praca leży odłogiem :-)
        • Gość: anmanika bezrobotni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.08.02, 10:04
          P. Lago - zaniedługo będzie Pan miał rzeszę bezrobotnych na sumieniu:-)
        • Gość: agga7775 Re: Imię IP: 213.229.150.* 27.08.02, 10:08
          ...no bo kurcze ile mozna czekac?????
          Ja mysle ze to jednak powinna byc Laguna (zdrobniale Lagunia, zgrubiale
          Laga ;)))). Najbardziej pasuje.
          Albo Wyplosz ;). Ale bylaby checa jakby Pan_Laga kotak na podworku wolal....
          Wyplosz, Wyplosz, kici-kici :)
          A'propos czytania w pracy - to ja tez sie uzaleznilam a co gorsza pragne sie
          zakocic (okocic?) coraz bardziej. Problem polega na tym ze mniej wiecej co pol
          roku zmieniam miejsce pobytu (taka praca). Teraz Hiszpania, ale za pare tygodni
          sie przeprowadzam, wiec moze tam, tylko bede miala dodatkowe problemy z
          wozeniem kotka za granice... ale co mi tam, wyrobie jej/jemu (choc wolalabym
          dziewczyne) paszporcik i caly swiat nasz... no moze do Anglii nie bedziemy
          jezdzic bo tam biedny zwierz jakas niehumanitarnie dluga kwarantanne
          przechodzic musi zanim go wpuszcza.....
          Z pozdrowieniami,
          agga
          • malgosia35 Re: Imię 27.08.02, 10:32
            Ja również obstawiam Lagunę - zdrabniać i przeinaczać można na wiele sposobów.
            1) Laguna - dla gangsterek, kiedy będą w okolicy przechodzić i podglądać jak
            też Pan Laga się zajmuje ich podrzutkiem,
            2) Lagunia - jak grzeczna i miła będzie, jak się będzie przytulać i mruczando
            odstawiać,
            3) Lagusia - jak ją do jedzonka lub nieprzyjemnych rzeczy trzeba będzie po
            ojcowsku przekonać,
            4) Laska, Laseczka - jak już zacznie się za chłopakami z sąsiedztwa rozglądać
            5) Laga - jak niegrzeczna będzie, nieposłuszna nie daj Boże,

            A poza tym wyobraźcie sobie, jak to zabrzmi w towarzystwie, kiedy Pan_Laga
            rzeknie znienacka "Byłem dziś z Laską na spacerze..." !!!

            Pozdrowionka
        • Gość: Draco... Re: Imię IP: *.riz.pl 27.08.02, 12:27
          To ja, Draconessa, tylko nie chce mi sie logowac. Panie Lago - wylam ze smiechu
          znowu. Panskie teksty sa przyczyna mego wycia w miejscu pracy. Jak mnie do
          Tworek z biura za to wywioza, to niech mi Pan chociaz cebule przysyla i
          chusteczki papierowe do nosa:)))
          A propos egipskosci kociczki- to byla wszakze w Egipcie bogini o glowie kota,
          Bastet jej bylo na imie. Tak w ogole - to ci egipcjanie to musieli byc fajne
          chlopaki ( i dziewczyny) skoro koty za boskie stworzenia uwazali.
          no i , szanowni Panstwo Forumowicze, mimo, ze nadchodzi nie wiosna, a jesien -
          Pan Laga sie nam zakochal...w kociczce...:))) Wreszcie jakas dama ( bardzo
          zalotna, kokietka pelnym pyszczkiem) podbila Jego serce!!!

          PZDR
    • bunczuczny_leon_z_kadr Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 10:11
      A gdzie to ja trafiłem ? Na porządne, warszawskie forum czy na zjazd
      nawiedzonych co dostali kota ? Ludzie przecież nie od dzis wiadomo,że koty
      zagryzają dzieci w kołyskach i przegryzają gardła śpiącym męzczyznom w pogoni
      za ruszającą sie grdyką. Koty też zjadają swoje małe i pracują w służbie
      czarnej magii, czarownic zjadających Jasiów i Małgosie. Porzućcie więc to
      niemiłe hobby. Zajmijcie się lepiej hodowlą rybek.
      Lenek (kadrowy)
      • Gość: kasia_ania Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 27.08.02, 10:25
        bunczuczny_leon_z_kadr napisał:

        > A gdzie to ja trafiłem ? Na porządne, warszawskie forum czy na zjazd
        > nawiedzonych co dostali kota ? Ludzie przecież nie od dzis wiadomo,że koty
        > zagryzają dzieci w kołyskach i przegryzają gardła śpiącym męzczyznom w pogoni
        > za ruszającą sie grdyką. Koty też zjadają swoje małe i pracują w służbie
        > czarnej magii, czarownic zjadających Jasiów i Małgosie. Porzućcie więc to
        > niemiłe hobby. Zajmijcie się lepiej hodowlą rybek.
        > Lenek (kadrowy)

        :))))) Rozumiem ze to jeden wielki zart? Tez znalam takiego: chlop 2 metry
        wzrostu, 100 kg zywej wagi, wogole macho co to on sobie poradzi, ale malutkiej
        koteczki bal sie panicznie, bo, mowil, gardlo mu przegryzie!!! Gdy to poraz
        pierwszy uslyszalam, najpierw mnie zatkalo dokumentnie, szczegolnie w obliczu
        wymiarow pana i "drapieznika-wampira" no a potem kolki dostalam i czkawki od
        smiechu... A koteczka akurat sobie jego wybrala jako obiekt uczuc... :)))
      • agga7775 ...koty i czarownice.... 27.08.02, 10:26
        Szanowny Leonie,
        jezeli chodzi o kotki w sluzbie czarownic to moj ulubiony, najulubienszy to
        Greebo, kocur Granny Weatherwax (ktokolwiek czytal ksiazki z serii Swiat Dysku
        T.Pratchetta wie o kim mowie...). Kocur z charakterem.... i nikogo nie
        zagryza... no moze oprocz wampirow ktore czyhaja na zycie jego Panci, a i
        jeszcze zawraca stada szarzujacych bykow ("Witches Abroad" - po polsku "Wyprawa
        Czarownic" - POLECAM).

        agga
        • Gość: anmanika Re: ...koty i czarownice.... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.08.02, 10:41
          agga7775 napisała:

          > Szanowny Leonie,
          > jezeli chodzi o kotki w sluzbie czarownic to moj ulubiony, najulubienszy to
          > Greebo, kocur Granny Weatherwax (ktokolwiek czytal ksiazki z serii Swiat
          Dysku
          > T.Pratchetta wie o kim mowie...). Kocur z charakterem.... i nikogo nie
          > zagryza... no moze oprocz wampirow ktore czyhaja na zycie jego Panci, a i
          > jeszcze zawraca stada szarzujacych bykow ("Witches Abroad" - po
          polsku "Wyprawa
          >
          > Czarownic" - POLECAM).
          Szanowna aggo,
          Jeżeli chcesz się okocić to polecam moją kotkę, jest super. Chciałabym żeby to
          zabrzmiało jak kiepski żart ale...
          Niestety muszę moim kotom znaleźć dobry dom bo córa okazała się być uczulona,
          jest na lekach a ja udaję, że nie słyszę jak kicha ale nie uda się to na
          dłuższą metę:(((((
          Moja kicia to burasek z gatunku niesamowicie towarzystkich gaduł gawędziarek.
          Chodzi i gada, a jak się ją skarci to od razu pyskuje. Jest posłuszna, a
          codziennie rano bawi sie ze mną w brzuszek. Kładzie się w przedpokoju
          brzuszkiem do góry i czeka na moje mizianie, wtedy łapie mnie za ręce i
          podgryza. Czyścioszek z niej straszny i niewybredny bo nawet brudna kuweta jej
          nie zniechęca. Jak to kobieta jest odważna i gdy przychodzi ktoś do domu to
          natychmiast się z nim koleguje, w tym samym czasie kocur siedzi gdzieś
          zakomuflowany i czeka z 30 min po wyjściu by obwąchać kąty.
          >
          > agga
          • agga7775 Re: ...koty i czarownice.... 27.08.02, 15:44
            Anmaniko,
            jestem pewna ze uda Ci sie znalezc dom dla Twojej Koci, ja jednak najbardziej
            pragne miec kotka "od malego" - zeby widziec jak rosnie, wychowac go sobie (ha!
            dream on....) i w ogole. Poza tym nie wyobrazam sobie oddania kota ktory juz ma
            swoja pania, swoj dom i w ogole.... bedzie strasznie tesknil....
            Pozdrawiam,
            agga
        • bunczuczny_leon_z_kadr Re: ...koty i czarownice.... 27.08.02, 10:46
          agga7775 napisała:

          > Szanowny Leonie,
          > jezeli chodzi o kotki w sluzbie czarownic to moj ulubiony, najulubienszy to
          > Greebo, kocur Granny Weatherwax (ktokolwiek czytal ksiazki z serii Swiat
          Dysku
          > T.Pratchetta wie o kim mowie...). Kocur z charakterem.... i nikogo nie
          > zagryza... no moze oprocz wampirow ktore czyhaja na zycie jego Panci, a i
          > jeszcze zawraca stada szarzujacych bykow ("Witches Abroad" - po polsku
          "Wyprawa
          >
          > Czarownic" - POLECAM).
          >
          > agga
          Widzę, ze już Wam nic nie pomoze. Obudzicie się któregos razu w środku ciemnej
          nocy z kotem na piersiach i jego upiornie świecącymi slepiami wpatrzonymi w
          Waszą krtań. I bedzie za późno, bo kot wykona dwa ugryzienia . Jedno w krtań,
          drugie w tętnicę.Wtedy jak przez mgłę me słowa wspomnicie lecz bedzie za późno.
          Lenek (kadrowy)
          • lucy_z Re: .Poradnik ;) 27.08.02, 11:52
            Witam:)
            Koci poprawi się apetyt kiedy zostanie odrobaczywiona!
            Jeszcze w sprawie szczura! Te kocurki przynoszą Panu swoją zdobycz! Tym gestem
            zdradzają swoje zaufanie do Pana i poniekąd uważają Pana za właściciela... ich
            posesji..Przepędzanie uważają za świetną zabawę ;)A przynoszą swoje zdobycze
            właśnie komuś kogo lubią. Tak będzie z kocią jak podrośnie. Proszę się
            spodziewać różnych myszek i innych stworzonek pod domem, niestety i czasami
            mogą to być ptaszki!
            Zabawki!
            Moja uwielbia wszelkie pudełka, gdzie natychmiast pakuje swoją mordkę, potem
            próbuje wepchnąć się całym ciałkiem. Czasami pudełko jest za małe więc głowa
            jest na dole a reszta wystaje. Trwa to chwilę i jest komiczne:))
            Jeżeli będzie stało puste wiaderko to pierwsza będzie tam kocia!Oczywiście w
            środku:) Uwielbiają kociny różne woreczki foliowe, na to trzeba uważać! Może
            się kotka udusić. Za to reklamówka jest w sam raz...:)))
            Trzeba uważać na gaz w kuchni! Moja skoczyła na kuchenkę gazową i opaliła sobie
            futerko:((( To dzieje się błyskawicznie więc trzeba uważać jak na małe dziecko;)
            Moja kotka uwielbia zabawki - myszki, takie małe szare, które kupuje się w
            sklepach z pokarmem dla zwierząt. Godzinami się nimi bawi ale często gdzieś
            myszkę wepchnie tak, że trzeba tych myszek mieć parę.
            Jeżeli prosi Pan o radę w sprawie imienia to przychylam się do przedmowczyń!
            Laguna to przepięknie brzmi, można zdrobnić na Lagunię lub jak będzie za bardzo
            rozrabiać krzyknąć, Laga!!! ;)))))
            Przyglądająca się z niezmienną sympatią na Właściciela i Jego kocię:)))))
        • Gość: Draco... Re: ...koty i czarownice.... IP: *.riz.pl 27.08.02, 12:31
          O, Greebo to wspaniala postac...Pozdrawiam fanke Pratchetta!!! jest tez u
          Bulhakowa Behemot!!! tez kocur z klasa:)))
          • Gość: Samanta Re: ...koty i czarownice.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 27.08.02, 12:58
            To moze BABA JAGA??
            Ale przypomnialo mi sie pare ladniejszych imion :
            BALBINA MATYLDA LOLA LALKA DOLLY BAMBOLA (to lalka po wlosku)

            Koty to nie wampiry moze kiedys byl przypadek ze kot zagryzl czlowieka ale
            ludzie nie ogolniajcie i nie straszcie pana lagi !
            Ja tez czesto budzilam sie z kotka na piersiach i co? I zyje !
        • Gość: Serena Re: ...koty i czarownice.... IP: *.pl 27.08.02, 13:53
          agga7775 napisała:

          > Greebo, kocur Granny Weatherwax (ktokolwiek czytal ksiazki z serii Swiat
          Dysku
          > agga

          Aggo, dokładnie 15 min temu skończyłam czytać wspomnianą "Wyprawę czarownic"
          (serio!), w związku z tym pragnę przypomnieć że Greebo należał do Niani Gythy
          Ogg, a nie babci Weatherwax!, Pozdrawiam :)))))
          • Gość: agga775 Re: ...koty i czarownice.... IP: 213.229.150.* 27.08.02, 15:22
            ajjjjjj ale wpadka... na swoje usprawiedliwienie jedynie zeznam ze dawno
            czytalam...... ale i tak sie "wstydam"

            bardzo zawstydzona....
            agga
            • Gość: agga7775 Re: ...koty i czarownice.... IP: 213.229.150.* 27.08.02, 15:32
              w ramach rehabilitacji:
              Greebo
              Nanny Ogg's incredibly smelly cat. Feline king of Lancre, rabid fighter and
              multiple rapist. Known for chasing various female wild animals up trees
    • majenka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 13:02
      pan_laga napisał:

      > /.../ wpakowałem się w tego kota na dobre. ale wstyd !

      Nie wstyd tylko czlowiek z twardziela wyszedl :-) I bardzo dobrze. Powodzenia.
      W razie klopotow pomoc dostaniesz na grupie "GW" zwierzaki i na newsach pl-rec-
      zwierzaki, moge Cie rowniez skontakotwac z dobrym wetem.

      Glaski dla kota,
      Marlena + kocia banda trojga i jeden psi ogonek
    • Gość: mouchi Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 195.136.95.* 27.08.02, 14:40
      pan_laga napisał:

      > warszawianki, starsze kobitki, czyhają w stolicy. wszędzie. omotują 
      > mężczyzn, wyciskają z nich, jak z cytryn wszystko, czego pragną. i mnie też
      > dopadły. jestem ofiarą gangu lasek w tzw. słusznym wieku.
      >
      > było tak : dopiero co, pytałem na forum ogród jak odstraszyć koty. chodziło
      > mi o takie grubasy z sąsiedztwa, które przyłażą do mnie, a gdy tylko mam
      > otwarte drzwi na taras, wpadają do domu i obsikują naprędce co się da. w
      > ogrodzie wyżerają też trawy ozdobne ze stawu czy tam oczka wodnego - jak się
      > mówi na to i niszczą korę drzew pazury ostrząc. najbardziej jednak mi o to
      > sikanie chodziło. no ale okazało się, ze nie ma sposobu na koty owe.
      > ja tam kotów nie lubię za bardzo. nie, żebym je tępił, ale kumpli z nich
      > swoich nie czynię. psy to co innego. do psa sie gada i widać, ze ten stara
      > się skumać. kot nie. niedawno postanowiłem się przyłożyć do wyhodowania trawy
      > na trawniku, by było po angielsku. toteż wodę leję i leję oraz koszę i koszę
      > często. i parę dni temu, gdym lał, zauważyłem futro czarno-białe za płotem -
      > takie samo, jak u jednego takiego obsikiwacza cudzych chałup. zatem wodę na
      > płot skierowałem i do domniemanej sikawy mówię : - nic z tego kolo. nawet sie
      > przez ten płot nie skradaj do mnie. spadówa.
      > ale toto wylazło zza sztachet. nie był to jeden z obsikiwaczy, ale takie
      > małe, chude coś w czarno-białe łaty jak krowa. no tom spuścił z tonu. takiego
      > malca przecież nie poleję. gapił sie na mnie i łaził za mną trzymając się
      > jednak w bezpiecznej odległości. w następnych dniach zauważyłem, że on
      > mieszka u mnie w ogrodzie. w rogu koło płotu, gdzie najbardziej zarosnięte.
      > podlewając tam spostrzegłem też ustawione miseczki z jedzeniem i piciem.
      > wyraźnie ktoś sobie tego kota u mnie hodował. było gorąco, a że nie jestem
      > jakas świnia, to mu świeżego jedzenia i picia naniosłem. i
      > wtedy.............zza roku wyskoczyła gangsterka, lat ok. 80. - dzień dobry,
      > dzień dobry, tiu, tiu , tiu - zagaiła była i zaczęła mówić jaki ten kot
      > biedny, ze gdzies tam na ulicy matka ich czworo urodziła, a ona, warszawska
      > gangsterka, razem z innymi gangsterkami matkę i kociaki dokarmiają na 2
      > zmiany - do i przed południem. ten łaciatek samotnie odszedł od matki,
      > szukały go i parę dni temu znalazły u mnie i czy ja nie mam nic przeciwko
      > temu, by go tu dokarmiały miski pod płotem jedzeniem
      > napełniając........................... masz ci los. co miałem gangsterce
      > powiedzieć, by na jakies antykocie bydlę nie wyjść? : - tiu, tiu, tiu. alez
      > nie. skądże. taki mały. niech panie go karmią - rzekłem falszywie.
      > a potem, jak debil, powiedziałem, że mu też dalem żryć. a gangsterka : -
      > dziękuję, dziekuję. powiem koleżankom, jaki pan miły. tiu, tiu, tiu. on taki
      > biedny. taki mały, plum, plum, tralala, jaki piękny
      > świat......................
      > na miłość boską !
      > a dziś. ......................ludzie ! gdym podlewał trawnik, co to angielski
      > ma być, na obchód przyszły trzy kolejne gangsterki z psami na smyczach. też
      > ok. 80 lat. one. nie psy. akurat ten łaciatek zabawiał się wężem do
      > podlewania, choć cały czas na odległość ode mnie. a gangsterki : -
      > przyszłyśmy zobaczyć jak ten nasz podopieczny. bo on prawie juz zdechł, gdy
      > tu u pana zamieszkał. nikt mu jeść nie dawał, zanim go nie znalazłysmy. my 
      > cały czas się jego matką i tą trójka zajmujemy i tu do niego pare razy
      > dziennie przychodzimy tez z jedzeniem. a koleżanka to mówiła, ze pan taki
      > uprzejmy i chce go do domu wziąć. to dobrze, bo on taki jeszcze słaby
      > witaminy mu dawałysmy, to pan też bedzie dawał. tiu, tiu, tiu. jak to dobrze,
      > ze on tu trafił.....................- sranie w banie, a ja nic. ten maly
      > bidny, faktycznie. jakies żarcia gotowe dla kotów są, no to mogę mu wszak
      > wystawić jedzenie i kawalek mleka - niewiele to pracy.
      > ale do domu ? z kotem się kumplować ?!
      > skończyło się tem, że ja stałem jak dupa wołowa, gdy gangsterki wciskały mi
      > słodko tego kota, a potem kupiłem byłem te łiskasy i inne kitikety i
      > postawiłem w michach w ogrodzie. ale wtedy wtargnęły grubasy od sąsiadów i
      > sru - łaciatkowi wyjadać. no tom wziął michy i wstawiłem do domu, a łaciaty
      > wlazł tu też zachowując wszelako daleko idącą ostrożność.zjadł. poszedł się
      > schować za telewizor, bo się mnie nieco obawiał, a teraz polazł pod moje
      > wyro. a ja w życiu nie spałem z kotem w pokoju. czy ja wiem co takie cos moze
      > w nocy wyczyniać ? może mi na łeb wskoczy do łożka albo na żyrandol ?
      > jak toto wypuszczę z chaty, to na razie może nie wrócic na żarcie do domu, a
      > w ogrodzie  nie będę mógł go odkarmić i nawitaminizować, bo mu grubasy wyżrą
      > no i taki mały- znów moze się zgubić, a wtedy co ja zrobię jak gang staruszek
      > wtargnie na kolejną kontrolę ? na dodatek dotknąć się on nie daje, a nie chcę
      > go przerażać i na siłę łapać.  jednakowoż mam potrzebę go z pokoju usunąć i 
      > przeflancować na spanie do innej sypialni. ale jak to zrobić, by się nie
      > stresował ?
      > tak oto staruszki warszawskie nagminnie ratujące koty, ośmieszyły mnie oraz
      > spowodowały, że miast pracować, dumam, jak łaciatego z pokoju do pokoju
      > bezstresowo przeprowadzić i czy to wszystko naprawdę znaczy, ze wpakowałem
      > się w tego kota na dobre. ale wstyd !
      > amen
      > pan laga

      odlotowy z ciebie facet i najwyraźniej towarzystwo kici bardzo ci służy. po
      przeczytaniu tych wszystkich postów jakoś tak mi się odruchowo pomyślało "jaki
      słodki"
      pozdrawiam i życzę szczęscia na długiej drodze kociego życia.
      • Gość: jucha Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 18:59
        Ja choduje koty. Chentnie sie z jakomś dziewczyna umuwie w sprawie kotów. Czy
        ktos sie umuwi ? Tu napsizcie to sie umuwimy.
        • kropka. Re: PANI LAGA 27.08.02, 21:09
          Nie rozumiem dylematów z imieniem. PANI LAGA, oczywiście. Pan Laga z Panią
          Laga/ą (odmiana w/g uznania) prowadzą spokojne (???), wspólne życie w swoim
          domku.
          Nie cierpię kotów. Samolubne sierściuchy i już. Własnymi drogami łażą i jeśli
          nie daj Boże, znajdzie się człowiek na tej ich drodze - rozdepczą, rozpłaszczą
          i rozmaślą. Nie pogadasz.
          Dokładnie rok temu zostałam uszczęśliwiona małą znajdą. Podrzutek okazał się
          chłopem i otrzymał imię Julek, bo ktokolwiek wchodził do firmy (kot jest
          służbowy obronno-łowny) wołał: "Rany Julek, co ten kot znów narobił!" Dzień
          rozpoczynaliśmy od zbierania papierów, długopisów i innych biurowych przydasiów.
          Jestem szefem firmy. Raczej byłam. Do czasu pojawienia się Julka. Teraz on jest
          szefem. Samozwańczym, ale jest. Urzęduje na moim dyrektorskim fotelu, więc
          musiałam przenieść się na krzesło, upodobał sobie spacery po szafce z gazetami -
          musieliśmy przenieść gazety. Jak durna latam do roboty w soboty i niedziele,
          żeby mu żarcie podrzucić i wypieścić, bo biedny, samotny, nieszczęśliwy, porcja
          codziennego miziania kotu się należy jak psu zupa. Nawet w weekend. Wściekam
          się, bo do pracusiów nie należę, a tu w wolne dni do roboty! Kretyństwo.
          Najgorsze jest w tym wszystkim to, że kiedyś, gdy znajomi pukali się w czoło i
          mówili, że mam kota - mogłam protestować, albo choć próbować dyskutować.
          A teraz co? Zamykam dziób i tyle.
          Wsółczuję, Panie Lago. Masz Pan kota i tyle.
          pozdrawiam :)
          • Gość: beata_ Re: PANI LAGA IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 21:25
            kropka. napisała:

            > Nie rozumiem dylematów z imieniem. PANI LAGA, oczywiście. Pan Laga z Panią
            > Laga/ą (odmiana w/g uznania) prowadzą spokojne (???), wspólne życie w swoim
            > domku.
            > Nie cierpię kotów. Samolubne sierściuchy i już. Własnymi drogami łażą i jeśli
            > nie daj Boże, znajdzie się człowiek na tej ich drodze - rozdepczą,
            rozpłaszczą
            > i rozmaślą. Nie pogadasz.
            > Dokładnie rok temu zostałam uszczęśliwiona małą znajdą. Podrzutek okazał się
            > chłopem i otrzymał imię Julek, bo ktokolwiek wchodził do firmy (kot jest
            > służbowy obronno-łowny) wołał: "Rany Julek, co ten kot znów narobił!" Dzień
            > rozpoczynaliśmy od zbierania papierów, długopisów i innych biurowych
            przydasiów
            > .
            > Jestem szefem firmy. Raczej byłam. Do czasu pojawienia się Julka. Teraz on
            jest
            >
            > szefem. Samozwańczym, ale jest. Urzęduje na moim dyrektorskim fotelu, więc
            > musiałam przenieść się na krzesło, upodobał sobie spacery po szafce z
            gazetami
            > -
            > musieliśmy przenieść gazety. Jak durna latam do roboty w soboty i niedziele,
            > żeby mu żarcie podrzucić i wypieścić, bo biedny, samotny, nieszczęśliwy,
            porcja
            >
            > codziennego miziania kotu się należy jak psu zupa. Nawet w weekend. Wściekam
            > się, bo do pracusiów nie należę, a tu w wolne dni do roboty! Kretyństwo.
            > Najgorsze jest w tym wszystkim to, że kiedyś, gdy znajomi pukali się w czoło
            i
            > mówili, że mam kota - mogłam protestować, albo choć próbować dyskutować.
            > A teraz co? Zamykam dziób i tyle.
            > Wsółczuję, Panie Lago. Masz Pan kota i tyle.
            > pozdrawiam :)

            Coś mi się wydaje, że cierpisz po prostu z powodu 'detronizacji':-))))
            Przyyyyyyznaj się - i tak go lubisz:-))))
    • Gość: Max Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.08.02, 00:52
      To sa jeszcze tacy szlachetni ludzie o wielkich sercach na tym swiecie...Chyle
      czola przed takim czlowiekiem.
      • Gość: michos Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.dynamic.ziplink.net 28.08.02, 01:44
        Ażeż ty Lago jeden! takeś mi jaźń przy tym kocim temacie zakotwiczył, że o
        niczym ino o kocich sprawach przemyśliwam, okocimem co i rusz przykrzejesze
        tematy spłukując przez co łoskoty jakoweś słyszę i stukoty jakieś, z czego
        kociokwik rano murowany będzie. Wujowi wiceadmirałowi głowy nie zawahałem się
        zawrócić bo u niego któż inny jeśli nie kot rządzi przecież, o imieniu morskim
        Kotwica, skąd wiadomo, że kocica i to wica!Wujowy spokój w sprawie kociego
        sprzętu zakociłem i o smycz dla kota Lagi pytam. Początkotkowo wuj nijak
        zajarzyć nie mógł o jakiej Lagi laseczce mu nawijam, z którą na spacery wszak
        po kotlince pobliskiej chadzać będzie zmuszon niedługo, a luzem przecież puścić
        kota takiego dzikiego to good bye Charlie. Ach! o kotlinkę zapewne ci chodzi,
        kuzynie daleki mój! zaskoczył wreszcie wuj.Będziesz więc mógł Lago z kotem swym
        na kotlince po kotlince kotłować niezadługo ku ukotentowaniu gangsterek
        zasłużonych, bo wysłać Ci taką w podziękotach za ten śliczny koci wątek
        pragnę.Kuzyn mój, Poznaniak, news o tym wątkotku mi zapodał i o jednej Waszej
        dzielnicy z uznaniem się wyrażał co to ponoć:"Mo kotów!!! w pip", a o uznanie z
        Poznania nie łatwo wszak.Tak, że jo kotlinkę Ci wysyłam a reszta forumowej
        koterii na pewno z łakociami wszelkimi dla kociolagi pośpieszy. Papuga moja
        przez to moje okocenie zupełnie się na mnie wściekła i dziób darła niemożliwie
        więc uciszyć ją pragnąc zasłonę na domek jej spuściłem i co widzę teraz?!
        Kotara! A pies co go przecież na spacer nie mam czasu zabrać warkotem spod
        stołu niezadowolenie wyraża.Tu, w Ameryce, jak ktoś kota posiąść pragnie, to do
        stanu Dacota się udaje, bo tam każdy kota dostaje. Jakoś zakończyć to pisanie
        muszę bo o kota posiadanie już sam zaczynam się podejrzewać, tym bardziej, że
        pod wrażeniem filmu "Dzień Kota" ciągle się znajduję jeszcze, co go pan
        Świrowski nakręcił a aktor wielki pan Kotrand nam go tu prezentował niedawno.
        Pozdrawiam Cię panie Lago i całą kotunię z warszawskiego forum.m.
        • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 01:59
          Gość portalu: michos napisał(a):

          > Ażeż ty Lago jeden! takeś mi jaźń przy tym kocim temacie zakotwiczył, że o
          > niczym ino o kocich sprawach przemyśliwam, okocimem co i rusz przykrzejesze
          > tematy spłukując przez co łoskoty jakoweś słyszę i stukoty jakieś, z czego
          > kociokwik rano murowany będzie. Wujowi wiceadmirałowi głowy nie zawahałem się
          > zawrócić bo u niego któż inny jeśli nie kot rządzi przecież, o imieniu
          morskim
          >
          > Kotwica, skąd wiadomo, że kocica i to wica!Wujowy spokój w sprawie kociego
          > sprzętu zakociłem i o smycz dla kota Lagi pytam. Początkotkowo wuj nijak
          > zajarzyć nie mógł o jakiej Lagi laseczce mu nawijam, z którą na spacery wszak
          > po kotlince pobliskiej chadzać będzie zmuszon niedługo, a luzem przecież
          puścić
          >
          > kota takiego dzikiego to good bye Charlie. Ach! o kotlinkę zapewne ci chodzi,
          > kuzynie daleki mój! zaskoczył wreszcie wuj.Będziesz więc mógł Lago z kotem
          swym
          >
          > na kotlince po kotlince kotłować niezadługo ku ukotentowaniu gangsterek
          > zasłużonych, bo wysłać Ci taką w podziękotach za ten śliczny koci wątek
          > pragnę.Kuzyn mój, Poznaniak, news o tym wątkotku mi zapodał i o jednej Waszej
          > dzielnicy z uznaniem się wyrażał co to ponoć:"Mo kotów!!! w pip", a o uznanie
          z
          >
          > Poznania nie łatwo wszak.Tak, że jo kotlinkę Ci wysyłam a reszta forumowej
          > koterii na pewno z łakociami wszelkimi dla kociolagi pośpieszy. Papuga moja
          > przez to moje okocenie zupełnie się na mnie wściekła i dziób darła
          niemożliwie
          > więc uciszyć ją pragnąc zasłonę na domek jej spuściłem i co widzę teraz?!
          > Kotara! A pies co go przecież na spacer nie mam czasu zabrać warkotem spod
          > stołu niezadowolenie wyraża.Tu, w Ameryce, jak ktoś kota posiąść pragnie, to
          do
          >
          > stanu Dacota się udaje, bo tam każdy kota dostaje. Jakoś zakończyć to pisanie
          > muszę bo o kota posiadanie już sam zaczynam się podejrzewać, tym bardziej, że
          > pod wrażeniem filmu "Dzień Kota" ciągle się znajduję jeszcze, co go pan
          > Świrowski nakręcił a aktor wielki pan Kotrand nam go tu prezentował niedawno.
          > Pozdrawiam Cię panie Lago i całą kotunię z warszawskiego forum.m.

          Boskie !!!
          ubawion pozdrawiam, a i wujowi wice z kotwicą szacuneczek
          amen
          pan laga
          • Gość: pan_laga beatka /Re: bezprecedensowy napad warszawskich IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 02:02
            przepraszam za formę odpowiedzi i przenoszenie postów - staram sie jakos nie
            pogubic w tym wszystkim - dlatego na dole odpowiadam.

            •  Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-))  adres: *.acn.pl /
            *.acn.waw.pl
                                 Gość: beata_   27-08-2002 00:47 odpowiedz na list 
            odpowiedz cytując

                                 Są szelki dla kotów ze smyczkami, ale trzeba przyzwyczajać
            bardzo wcześnie -
                                 moja kicia zaczęła używać mając 7 - zaczęła i skończyła!
            Używałam tego póżniej
                                 tylko do transportu w miękkiej kociej torbie podróżnej
            (wynalazku do bani
                                 zresztą) 
            ale 7 mies. czy lat ? ja tylko na chwilkę chcę to dla niej, by jej od dworu nie
            izolować całkiem. dziś, gdy na rekach ją miałem w ogrodzie, to rwala się do
            biegania po trawie. jak bedzie starsza, to niech sobie luzem biega, ale na
            razie, to na smyczy tylko. tak chyba lepiej, by sobie jakiejś biedy nie
            napytała.
            rączki wiadomo
            laga
            /beatuś opalona po mazurskich ekscesach słonecznych ?/
            • pan_laga warszał/ /Re: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:06
              •  Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-))  adres: 195.116.201.*
                                   Gość: Warschau   27-08-2002 09:39 odpowiedz na list 
              odpowiedz cytując

                                   Zasadniczo taką uprzęż (bo tak toto wygląda - podwójna
              obróżka jedna wokół
                                   szyji, druga za przednimi łapkami, obie połączone) mozna
              kupić w dziale
                                   zwierzakowym każdego hipermarketu, jak równiez w sklepach
              o profilu wyraźnie
                                   nastawionym na zwierzęta...
                                   Pozdrawiam...
                                   
              to chyba takie szelki sa jak dla małych psów..............................
              dzięki za info. jutro jej to sprawię.
              szacuneczek
              amen
              pan laga

              • pan_laga małogś /ot/kino 28.08.02, 02:09
                Re: ot/kina
                                     malgosia35   27-08-2002 07:38 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                                     Większośc wymienionych przez Pana tytułów obejrzałam.
                Popieram Pana zdanie w
                                     tym względzie, a ponieważ wybierałam się dziś na E=mc2, to
                sobie odpuszczę
                                     kolejne "dzieło" P. Lubaszenki.
                                    
                                     Wobec tego miast do kina pojadę sobie na wycieczkę
                rowerkiem, a z powodu
                                     nieobecności na afiszach "Włamania na śniadanie" zafunduję
                sobie na
                                     kolacyjkę "Shreka" - raz kolejny.

                ależ `włamanie` jest w kilkunastu kinach.  gapciaś ? to nie tak dawno weszło.
                nie jest jakis super ten film nadzwyczajny, ale porządna komedyjka, ładnie
                zagrana - ot, rozwesółka taka na lato. ale rowerek na pewno lepiej posłuzył,
                choć w ten upał, mnie osobiście dość  ciężko ćwiczyć. 
                klaniam małgoś
                laga              

              • Gość: beata_ warszał/ /Re: bezprecedensowy...//szelki IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.08.02, 02:52
                pan_laga napisał:

                               
                > to chyba takie szelki sa jak dla małych psów..............................
                > dzięki za info. jutro jej to sprawię.
                > szacuneczek
                > amen
                > pan laga
                >

                Niezupełnie takie te szelki - muszą być dla kotów! Jak mówił Warschau - są w
                każdym supermarkecie i sklepie ze zwierzaczkowymi utensyliami - różnice są
                tylko w cenie:-)
            • pan_laga ika /Re: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:07
              •  Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek  adres:
              *.plo.warszawa.supermedia.pl
                          Gość: ika55   27-08-2002 11:39 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                          kocham pana,panie laga! i wszystkie koty i was wszystkich,ktorzy
              tak pieknie tu o kotach i innych przytulankach
                          piszecie!

              jak tak dalej pójdzie to my tu rodzaj komuny wspartej na miłości do kotów
              stworzym. ja jednak cały czas podkreslam, ze kotów wcale nie lubię. tylko
              niezbyt sie czuję, gdy jakiś mały się przyplątuje i prosi o jedzenie. trudno
              być obojetnym.
              pozdrawiam iko
              laga
              • pan_laga Deine_Nahe/: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:11

                               •  Re: Imie dla Kocinki  adres: 212.160.90.*
                                  Gość: Deine_Nahe   27-08-2002 07:57 odpowiedz na list 
                odpowiedz cytując

                                  Witam serdecznie :)
                                  Wzielam "O Kocie Pana_Lagi opowiesc" do domu. Rodzina mi sie
                zaryczala od
                                  smiechu, wzruszenia i wesela, bo cala zaprzedana kociemu
                rodzajowi bez reszty :D
                                  Wracajac do imienia, nie bez przyczyny sugerowalam Lagunę,
                pozostaje ona bowiem
                                  w scislym zwiazku z Panskim nickiem. Ponadto nalezy zauwazyc,
                ze koty
                                  przewaznie lubia krotkie raczej dzwieczne imiona, a
                kompletnie ignoruja
                                  dlugasne, wymyslne, pretensjonalne i dete. Mala wyglada na
                niezlego draniusia,
                                  to i imienia nie powinna miec zbyt "panciowatego". Chociaz
                "Łatka" tez jest
                                  bardzo mile ...
                                 
                                  Pozdrawiamy - Rozczulona do lez Rodzina i KOTY dwa /bure/

                laguna jest ładne, choć nie chcę wcale, by się z panem lagą kojarzyło. pan laga
                to nic dobrego nie jest. a w ogóle, to mnie się laguna kojarzy raczej z gajosem-
                sędzią laguną z `pilkarskiego pokera`, a mała do gajosa ma się tak, jak ja do
                jenifer jason leigh. ale brzmi `laguna` naprawdę mile.
                pozdrawiam Ciebie, Rodzinę i Wasze Buraski
                amen
                pan laga
            • pan_laga alex - seks kotek 28.08.02, 02:10
              •  Re: sprawa kocia  adres: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
                                   Gość: Alex   27-08-2002 18:53 odpowiedz na list  odpowiedz
              cytując
                                   Eeee, no... jakby tu powiedzieć. Dla kotki to chyba raczej
              nie jest przyjemność
                                   tylko wręcz odwrotnie. Kocurze 'narzędzie gwałtu' jest tak
              skonstruowane, że
                                   kotkę to boli. Mniej lub bardziej, ale boli.
                                  
              • pan_laga Żarłaczka - sprawa trupa szczura 28.08.02, 02:15
                zarlaczka   27-08-2002 05:55 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                                     Panie Laga!
                                     Okrutniem jestem oburzoną, że podejrzewa Pan słodkie
                grubasy z sąsiedztwa
                                     o podrzucenie szczurzego ciałka z chęci zemsty na Panu.
                                     Ja myślę, że one wyśledziły, iż w sąsiedztwie zamieszkała
                kocia laska o
                                     kształtach modelki i te szczurze zwłoki zostawiły w dowód
                miłości i szacunku
                                     (oczywiście dla kici).
                                     Pozdrowienia dla Pana i ucałowania dla Małej
                                     Żarłaczka

                żarłaczko /to nick od rekina zapożyczon, ze zapytam niedyskretnie?/
                szczur był podrzucon wcześniej. a gdyby grubasy wystąpiły z nim teraz, to tylko
                gorzej dla nich - znaczyłoby to bowiem
                o ich seksualnym rozpasaniu i próbie molestowania czy pokupywania względów
                nieletniej. już ja nie pozwolę, by jakies grubasy małolatę mi molestowały czy
                usilowały kupic jej miłość. ona ma się skupić na nauce i higienie osobistej
                oraz podreperowaniu na zdrowiu czyli podtuczeniu się, bo anoretyczne
                kształty...................- nie, nie. te rózne mody dziwaczne juz ja jej z
                głowy wybiję.
                i ja pozdrowień slę sterty
                mała miauki /miałki?/ posyła
                laga

            • pan_laga bomba/Re: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:12

                                 Re: Chorwacka przygoda z kotkiem  adres: *.dip.t-dialin.net
                             Gość: bomba   27-08-2002 10:16 odpowiedz na list  odpowiedz
              cytując

                             Cześć !
                             ale wątek !!!!!!!!!
                             Miło mi,że zadałeś sobie trud to przeczytać.
                             Znając niemiecką i austriacką pieczołowitość nie ryzykowaliśmy
              przejazdu bez
                             papierów. O dziwo sprawdzili nas tylko Słoweńcy, ale bardzo mile.
                             Zaświadczenie o szczepieniu załatwiliśmy "po polsku". Musiało
              być min. 14 dni
                             stare. Na dłuższy pobyt nie mogliśmy sobie pozwolić, więc
              dogadaliśmy się z
                             chorwackim weterynarzem żeby wystawił nam zaświadczenie z
              odpowiednią datą.Tak
                             na marginesie, Niemiec pewnie by nawet nie zrozumiał o co
              proszę.
                             Kotka zniosła podróż rewelacyjnie; spała pomiędzy zagłówkiem
              fotelu w
                             samochodzie, a moim karkiem. Rzecz jasna,dla bezpieczeństwa,
              była na smyczy,
                             którą trzymała moja żona i córka na zmianę. Coś jeszcze. Zeby to
              nasze cudo
                             przewiezć przez granice oraz zapewnić odp. wyekwipowanie,
              wydaliśmy na wstępie
                             ok 300,00 DM ! Dobrze, że nas na to było stać.
                             Pozdrowionka
                             Bomba

              chciało mi się przeczytać, bo bardzo ciekawe . Wasza chęć pomocy temu kociakowi
              - niezwykła była. wariaci jesteście, co nie ? rzadko się kogos takiego spotyka,
              rzec by mozna, gdyby nie to, ze na tym forum wylazło z cienia wiele i wielu
              takich porąbańców.
              pozdrawiam
              kolejny kretyn - laga
            • Gość: pan_laga bomba /Re: bezprecedensowy napad warszawskich IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 02:14
              •  Re: marząca o kocie  adres: *.dip.t-dialin.net
                                   Gość: bomba   27-08-2002 09:33 odpowiedz na list 
              odpowiedz cytując
              /.../
                                   Aha ! Byłbym zapomniał. Wydaje mi się, że największą
              radość sprawi Wam ( i Wy
                                   jemu !) kociak opuszczony przez wszystkich, a nie taki z
              hodowli.

              masz rację, krzyśku. ja takze, jesli idzie o psy, bom kotów nie miewał, raz
              tylko w życiu wziąłem psa z hodowli rasowego, a tak - zawsze przybłędy z ulicy
              i ze schronu . jedyne co w takich wypadkach akurat bardzo ważne, to w te pędy
              do lekarza z przybłędą - zbadać, zabezpieczyć itd. kiedyś dawno, gdym
              dzieciakiem był, nie wiedziałem, ze w schronie wszystkie zwierzaki pozarażane i
              moje biedactwo, ktorem do domu stamtąd przytargał umarło mi szybko. odtąd
              natychmiast leczę, szczepię, profilaktyzuję, bo nieznosnie mi, gdy mi mój
              zwierzak umiera.
              amen
              pan laga
                                                        
              • pan_laga samanta/ bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:18
                Re: słówko o mojej głupolce  adres: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be
                                     Gość: Samanta   27-08-2002 04:03 odpowiedz na list 
                odpowiedz cytując

                                     panie-laga no nie moge wprost uwierzyc ze zabraklo panu
                inwencji tworczych

                mam inwencje. padlo tu tyle propozycji i sam mam tyle w głowie...............-
                za duzo.nie umiem wskazać jednej pozycji.

                                     jesli chodzi o wybor imienia . Na pewno sa jakies damskie
                imiona ktore pan
                                     lubi bardziej niz inne .

                no niby są.

                Informacja ktora pan tu o sobie przemycil mowi ze
                                     jest pan kinomanem wiec na pewno lubi pan jakies gwiazdy
                filmowe

                no lubię niby

                (moze cos z
                                     tej beczki?) Jesli lubi pan klasyke to proponuje Marlena
                lub Greta

                lubię klasykę, ale gdzie takiej małej do marleny czy grety
                to bardziej jakaś kasia, irenka, basia, mania....................

                                     ze wspolczesnych imon polecam Pamela
                z pamelą a. od razu mi sie kojarzy, a ona ani mądra, ani ładna, ani zgrabna,
                ani utalentowana. a moja mała - ładna, zgrabna bedzie, jak utyje, mądra,
                utalentowana i pracowicie rozwijająca talenta /dziś też wiele razy grała na
                dzwonkach/

                , Sandra,

                taka była sandra jakos tam - kobietka od jednego czy dwóch `przebojów` - eeee
                tam. cienizna. i walterowa sandra - eeeee tam. nie lubię.
                choć samo brzmienie prześliczne - sandra - dźwięczne
                nie wiem nie wiem

                                     wypisze tu jeszcze pare imion
                                     Beata

                piękne imię, ale już zarezerwowane

                 Maryla

                z rodowicz za bardzo sie kojarzy mnie. a rodowicz sie nie nadaje na patronke
                dla małej.

                Kleopatra

                ładne. ale cięzko wołać. chociaż................podoba mi się na równi z laguną
                kleo, laguś - nie wiem. za bardzo laguś z lagą sie kojarzy.

                Sabina

                Saba ? psie raczej - bokserki młode tak na imie mają.
                a moze `sara` ? sara tez ładnie. tylko zdrabniac nie ma jak. chyba , ze
                sarenka. albo sarnina.

                Patrycja
                 pati ? ładnie, ale głupią córą markowskiego i samym markowskim za bardzo
                zajeżdża..........

                Agata

                agat za duzo znam ludzkich i psich ag, choć imie samo w sobie ladnie brzmi.

                Tamara

                z tamarą s. chodziłem do podstawówki. bardzo ładna i bardzo, hm, no....niezbyt
                mądra.a moja mała mądra bedzie.

                Gabriela(Gabi)

                ładne. gabriela kownacka to posiadaczka pieknych nóg.
                ale też `gabi` to nazwa firmy producenckiej pewnego satyryka, męża pewnej
                aktorki, ktory szlaja się z małolatami. nie lubię zdrad.

                Anastazja

                zaraz mi się przypominaj,ą te bzdury ze Ś.P. kobietą podszywającą sie pod córkę
                cara, choc ładnie daje sie zdrabniać - nastka, nastia, nastuś, nasti. dynastia.
                o matko!
                                    
                Dominika ....tyle jest ladnych imion !

                dominika - ta aktorka, jak jej tam - grając w teatrze powszechnym chyba w `po
                deszczu` mało mi buta nie opluła, bom se usiadł w pierwszym rządzie, jak
                panisko, a ona tam gra osobe, ktora pluje z dachu.

                 Czy juz cos pan wybral?

                nie. jak mi Bog mily.

                                     a moze takie zwykle typu Frania , Waleria , Kaska , Celina
                , Marta ....

                moze takie zwykłe............
                moze julcia, julka, jula.  albo mniej zwykłe - brigitte - brygitka - briżi.
                albo moze jakies czeskie imię żeńskie. czeskie są smieszne...............nie
                wiem.

                                     Ludzie jak nie zmusimy pana lagi do ochrzczenia kotki to
                jej jutro w
                                     ksiazeczke wpisza "suka" no nie....

                no i nic nie jest wpisane. tylko `rasa` - że niby mała to `kot europejski`
                bezimienny.

                                     Ja juz piwo chlodze na te chrzciny
                golnąć można i bez chrzcin......................
                pełno miłych wyrazów
                laga
              • pan_laga Żarłaczka/Re: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:20

                               •  Adopcja
                                  zarlaczka   27-08-2002 06:10 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                                  Panie Laga!
                                  Nurtuje mnie myśl o rodzeństwie i mamusi Pana Kici. Ponieważ
                jesteś człowiekiem
                                  wielkiego serca i masz moc oddziaływania na innych, może
                warto byłoby rozpocząć
                                  proces adopcyjnych pozostałych niebożątek. Gdyby nie to, że
                na mizernym metrażu
                                  i to w wielopiętrowcu los zesłał mi cztery Ogoneczki, to
                pierwsza wzięłabym
                                  którąś z mizerot.
                                  Zawsze Panu i kotom oddana
                                  Żarłaczka

                ja już rozważałem sprawe tamtych. nie mogę ich znaleźć. ostatnio nie
                wychodziłem podlewac o zwyklych porach, to i gangsterek nie spotykałem. dwa dni
                temu ruszylem szukac tych schodów i tej rodziny kociej i nie znalazłem.
                chcialem zobaczyć, co z nimi i dla ilu dom znaleziony, chcialem też wszystkie
                poodrobaczac, zaszczepić i trochę kasy dla staruszek dać.
                a moze już wszystkie tamte rozdane ? będę się czaił jeszcze na gangsterki.
                milych snów
                laga
              • pan_laga eela /słówko o mojej głupolce 28.08.02, 03:21
                •  Re: słówko o mojej głupolce
                                  eela   27-08-2002 09:10 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                                  To musisz atrakcyjnie wygladać. Widziałam kiedys znajomego po
                walce z kotką,
                                  która nie dawała się zamknąć w koszyku przed wizyta u
                weterynarza. Myślałam, ze
                                  stoczył z kims bójkę. :-))
                                 
                                  pozdrawiam goraco

                co do atrakcyjności, to miałbym wątpliwości. niemniej wyglądam co najmniej
                interesująco. nadmieniam też, ze zostalem ponizony - potraktowano mnie jak
                drapak do ostrzenia pazurów. natomast dziś, ogolonego pieknie, mala wylizala
                stwierdzając ponownie , żemk brudas. jestem nagminnie przez nią upokarzany.
                i ja rozgorączkowane pozdrowienia ślę na mo kotów, co mo kotów duzo, ze uzyje
                słów odkrywczych michosa.
                laga
                • eela Re: eela /słówko o mojej głupolce 28.08.02, 09:37
                  pan_laga napisał:

                  > co do atrakcyjności, to miałbym wątpliwości. niemniej wyglądam co najmniej
                  > interesująco. nadmieniam też, ze zostalem ponizony - potraktowano mnie jak
                  > drapak do ostrzenia pazurów.

                  Nn onie krzywduj tak sobie. W
                  natomast dziś, ogolonego pieknie, mala wylizala
                  > stwierdzając ponownie , żemk brudas. jestem nagminnie przez nią upokarzany.
                  > i ja rozgorączkowane pozdrowienia ślę na mo kotów, co mo kotów duzo, ze uzyje
                  > słów odkrywczych michosa.
                  > laga
                • eela Re: eela /słówko o mojej głupolce 28.08.02, 10:29
                  jeszcze raz, bo tamten post sie zepsuł

                  pan_laga napisał:

                  > co do atrakcyjności, to miałbym wątpliwości. niemniej wyglądam co najmniej
                  > interesująco. nadmieniam też, ze zostalem ponizony - potraktowano mnie jak
                  > drapak do ostrzenia pazurów.

                  Nie zostałeś znów tak bardzo znieważony, nie lamentuj tak. W życiu przypadają
                  różne role, czasami i drapaka :-)

                  natomast dziś, ogolonego pieknie, mala wylizala
                  > stwierdzając ponownie , żemk brudas. jestem nagminnie przez nią upokarzany.
                  > i ja rozgorączkowane pozdrowienia ślę na mo kotów, co mo kotów duzo, ze uzyje
                  > słów odkrywczych michosa.

                  Dziekuje w imieniu Mokotowa, kotów i własnym :-)
            • pan_laga beatka /Re: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:16

                                    Gość: beata_   27-08-2002 09:56 odpowiedz na list 
              odpowiedz cytując

                          Post nie do mnie wprawdzie adresowany, ale czuję się w obowiązku
              dwa słowa w
                                      tej sprawie, bo supozycja o zemście grubasów była moja.
              Żart to był oczywiście,
                                      ale z kotami to na prawdę nigdy nic nie wiadomo:-)
              Grubasy zaś na słodkie
                                      (sądząc z opisów) nie wyglądają, a i Maleństwa, mam
              wrażenie wtedy jeszcze nie
                                      było - rzecz jasna mogę sie mylić:-)))
                                      Pozdrawiam i nie wtrącam więcej
                                      
              wtrącaj sie wtrącaj. racja. małej nie było. a grubasy łaszczą sie na moją
              chatę. małej i chaty przed nimi zamierzam bronić, jak niepodległości. jak sobie
              sprawię psy, które z małą będę w komitywie dobrej, a na grubasy patrzeć nie
              będą mogły, to wtedy dopiero one, te grube, poznają kto tu pan i czem grozi
              obsikiwanie cudzego terenu.
              łapki wiadomo co
              laga
              • Gość: beata_ beatka /Re: bezprecedensowy napad warszawskich IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.08.02, 03:00
                pan_laga napisał:

                                    
                > wtrącaj sie wtrącaj. racja. małej nie było. a grubasy łaszczą sie na moją
                > chatę. małej i chaty przed nimi zamierzam bronić, jak niepodległości. jak
                sobie
                >
                > sprawię psy, które z małą będę w komitywie dobrej, a na grubasy patrzeć nie
                > będą mogły, to wtedy dopiero one, te grube, poznają kto tu pan i czem grozi
                > obsikiwanie cudzego terenu.
                > łapki wiadomo co
                > laga

                Znaczy, dobrze połapałam się w tym tysiącu postów:-) Wtrącać się bedę:( - bo
                nie wytrzymam zapewne:-))
            • pan_laga Żarłaczka/: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:17
              •  Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek
                                         zarlaczka   27-08-2002 11:08 odpowiedz na list 
              odpowiedz cytując

                                         Pewnie niedoczytałam, że szczurze zwłoki postały
              podrzuconemi wcześniej.
                                         Zrozumiałam również, że to żart.
                                         W takim razie grubaski żywią ogromne uczucie do
              samego Pana Lagi (a nie do
                                         Kici), skoro ciężko upolowaną zdobycz dają mu w
              prezencie.
                                         Myślę, że Pan Laga powinien mieć wyrzuty sumienia,
              że na publicznem forum tak
                                         te słotkie kociaki spostponował.
                                         Z nieustającymi pozdrowieniami Żarłaczka

              masz ci los. ale ja nie chcę ich atencji !!!!!!!!!!!!! grubasy od początku mnie
              tu tylko obsikiwały i wkurzały darciem ryja i rozwiązłoscią swą. mimo tego, jak
              zima im tyłki i mordy nieco mrozem ścisneła, to choc one grube, pokraczne i w
              ogóle wstrętne świnie po sąsiedzku zamieszkałe i karmione, dawałem chamom w
              swoim ogrodzie i ja żarcia. i żarły jak psy bez umiaru. to, co dla ptaków było,
              nawet, łajzy, wyjadały. a ledwo wiosna nastała, znów zaczęły wyczyniac
              perewersje, wydzierały się jak józki i staśki z warszawskiej pragi wracające po
              wyplacie do domu, a przede wszystkiem, ponownie wróciły do procederu zakradania
              się do mnie i sikania w chałupie. jak mała podrośnie, to im powie w ichnim
              języku, ze my naszych własnych szczurzych trupów mozemy miec dostatek, kiedy
              tylko chcemy, a one niech sobie swoje szczury zabierają do własnych domów i
              swym pańciom do wyra w rządku układają. ot co.
              tzw. pogody ducha zyczy laga i jego kocurzyca


            • pan_laga kasia_ania/ bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:19

                                •  Re: słówko o mojej głupolce  adres: 4.1R* /
              *.justice.vic.gov.au
                                   Gość: kasia_ania   27-08-2002 09:04 odpowiedz na list 
              odpowiedz cytując

                                
                                   >
                                   > Ps.
                                   > Zauważyłam, że ona lubi też po prostu MIEĆ te parę
              chrupków na talerzyku -
                                   nie
                                   > znosi próżni najwyraźniej:-)
                                   >
                                   > Ps2
                                   > Przy moim systemie karmienia kotów nie należy stosować
              dawek zalecanych na
                                   > opakowaniach - nie ma szans, żeby koty to przejadły, a
              jeśli im się udaje to
                                   w
                                   > krótkim czasie przestaną być kotami - wole nie mysleć,
              czym sie wtedy stać
                                   > mogą...
                                  
                                   Ja tez tak postepuje - Misiek ma zawsze troche z puszki na
              sniadanie (okolo
                                   7:30 rano) i pozny obiad (17-18), srednie porcyjki, a
              zawsze chrupki i duzo
                                   wody. W lato jak jest u nas goraco to jedzenie szybko
              chowam do lodowki, nawet
                                   jak nie dokonczyl, zeby sie nie zasmiardlo. Sama prawda w
              tym podjadaniu!!! :)
                                   Wystawisz im to co zostalo, z lodowki, a one nosem kreca
              ze za zimne, odczekaja
                                   ladna chwilke az sie "ostudzi", tu skubna, tam kasna,
              potem odejda, za 15 minut
                                   wroca... nie ma tak ze od razu zezra wszystko, chyba ze
              naprawde wyglodniale.
                                  
                                   A a propos zmiany z pieszczoszki w zastrachana, to sadze
              ze kicia po prostu cie
                                   kokietuje i uwaza to za wspaniala zabawe. No a poza tym
              jest to byc moze jedna
                                   z jej metod tresowania ciebie, zebys raz na zawsze
              zapamietal ze... kobieta
                                   zmienna jest... :)))))
                                  
                                   Acha i jeszcze a propos lizania po glaskaniu - znam to
              uczucie! POtem biedny
                                   czlowiek sobie mysli: czy ja zeczywiscie jestem taki
              brudny?!?! I popada w
                                   kompleksy. :) A "najgorsze" jest jak sie kocisz z nimi na
              podlodze a nagle
                                   kotek liz liz po twarzy... widocznie uwaza ze potrzebujesz
              wziasc kapiel!!!
                                   Doswiadczylam na wlasnej skorze ale wole to tlumaczyc
              miloscia kociaka do
                                   mnie... ;-)
                                   
                                   Ja juz sie dzisiaj w pracy poddalam i nic nie robie tylko
              czytam i czytam o
                                   kotach!!! :)
                                  
                                   Kasia

              no to ja tak będę robił jak Wy. a co do tego, ze lubi MIEĆ, to ja tak samo mam
              z forsą.  co do lizania, to ta moja tez mnie lizakuje. uważa mnie za jakiegos
              śmierdziela czy co ?
              pozdrowionka
              laga
              • pan_laga bezimnienna kotka rasy `kot europejski` 28.08.02, 02:29
                a moja kotka z kolei, to ................
                była u lekarza. baaaaardzo grzeczna. znów miala slepia zakrapiane i dostalem
                dla niej krople do ócz. ale jak ja jej będę tymi łapami niedelikatnymi
                zakraplał te małe oczy ?!/choc w jej drobnej twarzyczce wygladają one na
                ogromne/. nie wiem. babeczka by mi sie przydała z paluszkami szczupłymi.
                doktor też dziad i zakraplał zgrabnie, ale on ma chwyty do obsługi zwierzaków
                wyraźnie zautomatyzowane już.
                no i ją zaszczepił. była wspaniała. ani nie pisneła, ani nie drgneła tylko cały
                czas mruczała. nawet, gdy jej igłę wbil w skórę. taka to z niej baba.
                dostała książeczke zdrowia z wpisem, ze jest kotka rasy europejskiej maści
                biało-czarnej i z poświadczeniem szczepienia i odrobaczenia. nastepny raz
                pójdzie za miesiąc, a potem za rok. imienia nie wpisano.
                ponadto, kontynuuje mała nauke gry na dzwonkach, -jak sobie nie pogra co jakis
                czas, to uważa wtedy, ze zycie jest nic nie warte.
                sypia w szafie na płaszcze, choć teraz leży na moim łózku.
                w dzień dziś podstepnie mnie uspiła , choc ja nie sypiam nigdy w porze
                `faktów`. tak zaczęła mruczeć, zem zasnął , a ona udała się na rozróby.
                mało je. duzo śpi i sie bawi.
                jutro jej kupie uprząż, to trochę sobie pospaceruje po trawie.
                ponieważ najgorszy okres z kotem już minął, bo sytuacja jest opanowana dzieki
                Waszemu wsparciu, to już będę tu mniej Wam głowę zawracał. tem bardziej, ze
                jest tu sto tysięcy kociarzy prawdziwych - oni to dopiero mają historyjmi kocie
                ciekawe w zanadrzu. niechaj gadają ! a ja szepne słówko czasem co i jak z moją
                małpą europejską sie dzieje.
                pełno wyrazów uznania, szanowania, miaukania dla Was
                amen
                pan laga
                amen
                pan laga
              • pan_laga anmanika /bezrobotni 28.08.02, 03:26
                bezrobotni  adres: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
                               Gość: anmanika   27-08-2002 10:04 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                               P. Lago - zaniedługo będzie Pan miał rzeszę bezrobotnych na
                sumieniu:-)

                zawsze mozemy wszyscy zabrać pod pachę nasze koty, pozyczyć kasę od pana
                pndzelka i wyjechac na wyspy owcze z żądaniem natychmiastowego tychże
                przemianowania na wyspy kocie.
              • pan_laga małgoś /imię 28.08.02, 03:28
                Re: Imię
                                  malgosia35   27-08-2002 10:32 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                                  Ja również obstawiam Lagunę - zdrabniać i przeinaczać można
                na wiele sposobów.
                                  1) Laguna - dla gangsterek, kiedy będą w okolicy przechodzić
                i podglądać jak
                                  też Pan Laga się zajmuje ich podrzutkiem,
                                  2) Lagunia - jak grzeczna i miła będzie, jak się będzie
                przytulać i mruczando
                                  odstawiać,
                                  3) Lagusia - jak ją do jedzonka lub nieprzyjemnych rzeczy
                trzeba będzie po
                                  ojcowsku przekonać,
                                  4) Laska, Laseczka - jak już zacznie się za chłopakami z
                sąsiedztwa rozglądać
                                  5) Laga - jak niegrzeczna będzie, nieposłuszna nie daj Boże,
                                 
                                  A poza tym wyobraźcie sobie, jak to zabrzmi w towarzystwie,
                kiedy Pan_Laga
                                  rzeknie znienacka "Byłem dziś z Laską na spacerze..." !!!
                                 
                                  Pozdrowionka

                taaaaaa. pomyslą, zem, nie dość, ze skociowaciał to i okulał i o ladze chodzę.
                wyrazy
                pan laga
              • pan_laga samanta/koty i czarownice 28.08.02, 03:34
                Re: ...koty i czarownice....  adres: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be
                                  Gość: Samanta   27-08-2002 12:58 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                                  To moze BABA JAGA??
                                  Ale przypomnialo mi sie pare ladniejszych imion :
                                  BALBINA MATYLDA LOLA LALKA DOLLY BAMBOLA (to lalka po wlosku)
                                 
                                  Koty to nie wampiry moze kiedys byl przypadek ze kot zagryzl
                czlowieka ale
                                  ludzie nie ogolniajcie i nie straszcie pana lagi !
                                  Ja tez czesto budzilam sie z kotka na piersiach i co? I zyje !

                Sam....................... jesteś świetna ! Co masz na myśli mówiąc o
                `przypadkowym zagryzienieu człowieka ?`
              • pan_laga mouchi/ bezprecedensowy napad warszawskic 28.08.02, 03:38
                •  Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek  adres: 195.136.95.*
                         Gość: mouchi   27-08-2002 14:40 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                        
                        
                         odlotowy z ciebie facet i najwyraźniej towarzystwo kici bardzo ci
                służy. po
                         przeczytaniu tych wszystkich postów jakoś tak mi się odruchowo
                pomyślało "jaki
                         słodki"
                         pozdrawiam i życzę szczęscia na długiej drodze kociego życia.

                ojej. gdybym bym bardziej nieśmiały, to bym spłonął rumieńcem był.
                i ja pozdrawiam i wszystkiego pięknego życzę
                laga
            • pan_laga kasia_ania/Re: bezprecedensowy napad warszawskich 28.08.02, 02:21
              •  Re: słówko o mojej głupolce  adres: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au
                                Gość: kasia_ania   27-08-2002 06:49 odpowiedz na list 
              odpowiedz cytując

              Koty to jest czysta poezja, bez nich nie wyobrazam sobie nedznej egzystencji...
                               
                                Kasia


              opowiadasz, Kasiu, rzeczy nieprawdopodobne. tyle kotów !!!!!
              ja ze swoją sierotą jedną jedyna poczułem się jak idiota.
              bardzo nisko sie klaniam z podziwem
              laga
              • Gość: kasia_ania kasia_ania/Re: bezprecedensowy napad warszawskich IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 28.08.02, 05:36
                >
                > opowiadasz, Kasiu, rzeczy nieprawdopodobne. tyle kotów !!!!!
                > ja ze swoją sierotą jedną jedyna poczułem się jak idiota.
                > bardzo nisko sie klaniam z podziwem
                > laga

                Dzieki za slowa uznania, choc wlasciwie nikle sa moje zaslugi, to przede
                wszystkim te dwie kotki przyczynily sie do mojej kociej fiksacji :) Wiesz,
                przez te 12 lat ja juz jestem tak przeszkolona i wytresowana ze hej! A poza tym
                zycie z wieloma zwierzakami jest jeszcze bardziej zwariowane (ale tak
                pozytywnie!) niz z jednym. A moze zaadoptowalbys jeszcze kilka sierotek?
                Rozumiem ze musisz miec czas aby sie przyzwyczaic do samej mysli ze jestes...
                ojcem :) ale warto pomyslec.

                Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: beata_ beatka /Re: bezprecedensowy napad warszawskich IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.08.02, 02:48
              Gość portalu: pan_laga napisał(a):

              > przepraszam za formę odpowiedzi i przenoszenie postów - staram sie jakos nie
              > pogubic w tym wszystkim - dlatego na dole odpowiadam.
              >
              > •  Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-))  adres: *.acn.pl /
              > *.acn.waw.pl
              >                      Gość: beata_   27-08-2002 00:47 odpowiedz na list 
              > odpowiedz cytując
              >
              >                      Są szelki dla kotów ze smyczkami, ale trzeba
              przyzwyczajać
              >
              > bardzo wcześnie -
              >                      moja kicia zaczęła używać mając 7 - zaczęła i skończyła!
              > Używałam tego póżniej
              >                      tylko do transportu w miękkiej kociej torbie podróżnej
              > (wynalazku do bani
              >                      zresztą) 
              > ale 7 mies. czy lat ? ja tylko na chwilkę chcę to dla niej, by jej od dworu
              nie
              >
              > izolować całkiem. dziś, gdy na rekach ją miałem w ogrodzie, to rwala się do
              > biegania po trawie. jak bedzie starsza, to niech sobie luzem biega, ale na
              > razie, to na smyczy tylko. tak chyba lepiej, by sobie jakiejś biedy nie
              > napytała.
              > rączki wiadomo
              > laga
              > /beatuś opalona po mazurskich ekscesach słonecznych ?/

              7 miesięcy oczywiście:-))) Zauważyłam brak 'miary' jak już poleciało...
              Czy na chwilę, czy nie (te szeleczki) - im wcześniej tym lepiej, w końcu to
              średnio naturalne dla kota, więc musi się przyzwyczaić.
              /opalona, i owszem - bo i pogoda mocno ekscesowo-słoneczna była:-)/
              • pan_laga majenka/słowko o mojej głupolce 28.08.02, 03:23
                •  Re: słówko o mojej głupolce
                                  majenka   27-08-2002 13:22 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                                  pan_laga napisał:
                                 
                                  Sucha karma moze stac, woda musi stac caly czas.
                                 
                                  Glaski za uszami dla kicikoki
                                  Marlena

                no to sucha stoi, woda stoi. kitka mruczy z powodu głasków.
                ja pozdrawiam marlenkę
                laga
              • pan_laga anmanika 28.08.02, 03:24

                                   •  Imię  adres: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
                         Gość: anmanika   27-08-2002 08:42 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                         Po przyjściu do pracy natychmiast rzuciłam się na komputer by
                dowiedzieć się,
                         że kicia p. lagi ma już imię. Litości dobry człowieku ja spać w nocy
                nie mogłam
                         wiercąc się po całym łóżku, aż moje spaślaki się budziły i denerwowały
                         strasznie. Teraz gdy szacowny p.lago zaznałeś miłości i zaufania
                kociego miej
                         litość nad moimi buraskami i oświeć nas w kwestii imiennej. Aby
                ułatwić wybór
                         podaję kilka typów: Szaradka, Kaja, Miłka, Barka, Wania, Cleo (to od
                Kleopatry
                         aby nawiązać do egipskiego wyglądu).

                no ale ja nie wiem. a moze by ją nazwać `spółdzielnia produkcyjna ~` ?
                albo `nocne rozmowy kadrowego leona z małżonką jego zofią hypś ` ?
                laga
              • pan_laga eela / bezrobocie 28.08.02, 03:25

                          Re: Imię
                            eela   27-08-2002 08:58 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                            Ja też byłam ciekawa, czy pan_laga przez noc wymyslił imie dla
                kotka. Przez ten
                            wątek wszyscy wylecimy z roboty, bo każdy po przyjściu rzuca się do
                            komputera,zeby przeczytać ciąg dalszy, a praca leży odłogiem :-)

                toż ja własnie porzucam ten wątek, bo się boję, ze przyjdzieta tu mnie w okna
                walić pomidorami i kukły me palić...............
                • eela Re: eela / bezrobocie 28.08.02, 10:40
                  pan_laga napisał:


                  >
                  > toż ja własnie porzucam ten wątek, bo się boję, ze przyjdzieta tu mnie w okna
                  > walić pomidorami i kukły me palić...............

                  nie rób tego, wszyscy przyzwyczaili się do czytania :-)
              • pan_laga Draco / imię 28.08.02, 03:29
                Gość: Draco...   27-08-2002 12:27 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                               To ja, Draconessa, tylko nie chce mi sie logowac. Panie Lago -
                wylam ze smiechu
                               znowu. Panskie teksty sa przyczyna mego wycia w miejscu pracy.
                Jak mnie do
                               Tworek z biura za to wywioza, to niech mi Pan chociaz cebule
                przysyla i
                               chusteczki papierowe do nosa:)))
                               A propos egipskosci kociczki- to byla wszakze w Egipcie bogini o
                glowie kota,
                               Bastet jej bylo na imie. Tak w ogole - to ci egipcjanie to
                musieli byc fajne
                               chlopaki ( i dziewczyny) skoro koty za boskie stworzenia uwazali.
                               no i , szanowni Panstwo Forumowicze, mimo, ze nadchodzi nie
                wiosna, a jesien -
                               Pan Laga sie nam zakochal...w kociczce...:))) Wreszcie jakas
                dama ( bardzo
                               zalotna, kokietka pelnym pyszczkiem) podbila Jego serce!!!
                              
                               PZDR

                i mnie egipt pasjonuje...............................................
                zakochac to nie. nie zakochanym ja w kocie. toż to moja podopieczna. jak córa.
                zakochiwac w niej mi się nie uchodzi.................
                pozdrawiam
                laga pan
                • draconessa Re: Draco / imię 28.08.02, 12:55
                  W takim razie jest to uczucie gleboko metafizyczne i ojcowskie.
                  Panie Lago!!! Czy sadzi Pan, ze ja bym pana podejrzewala o jakies inne
                  odniesienia do - jakby nie bylo - kocicy:))) ale serce Panskie ona przecie
                  podbila, ba, wziela szturmem. I teraz juz Pan bez owej zycia sobie juz nie
                  wyobraza.
              • pan_laga lucy, co to jej kot siebie przypala 28.08.02, 03:32
                •  Re: .Poradnik ;)
                                  lucy_z   27-08-2002 11:52 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                                  Witam:)
                                  Koci poprawi się apetyt kiedy zostanie odrobaczywiona!
                                  Jeszcze w sprawie szczura! Te kocurki przynoszą Panu swoją
                zdobycz! Tym gestem
                                  zdradzają swoje zaufanie do Pana i poniekąd uważają Pana za
                właściciela... ich
                                  posesji..Przepędzanie uważają za świetną zabawę ;)A przynoszą
                swoje zdobycze
                                  właśnie komuś kogo lubią. Tak będzie z kocią jak podrośnie.
                Proszę się
                                  spodziewać różnych myszek i innych stworzonek pod domem,
                niestety i czasami
                                  mogą to być ptaszki!
                                  Zabawki!
                                  Moja uwielbia wszelkie pudełka, gdzie natychmiast pakuje
                swoją mordkę, potem
                                  próbuje wepchnąć się całym ciałkiem. Czasami pudełko jest za
                małe więc głowa
                                  jest na dole a reszta wystaje. Trwa to chwilę i jest
                komiczne:))
                                  Jeżeli będzie stało puste wiaderko to pierwsza będzie tam
                kocia!Oczywiście w
                                  środku:) Uwielbiają kociny różne woreczki foliowe, na to
                trzeba uważać! Może
                                  się kotka udusić. Za to reklamówka jest w sam raz...:)))
                                  Trzeba uważać na gaz w kuchni! Moja skoczyła na kuchenkę
                gazową i opaliła sobie
                                  futerko:((( To dzieje się błyskawicznie więc trzeba uważać
                jak na małe dziecko;)
                                  Moja kotka uwielbia zabawki - myszki, takie małe szare, które
                kupuje się w
                                  sklepach z pokarmem dla zwierząt. Godzinami się nimi bawi ale
                często gdzieś
                                  myszkę wepchnie tak, że trzeba tych myszek mieć parę.
                                  Jeżeli prosi Pan o radę w sprawie imienia to przychylam się
                do przedmowczyń!
                                  Laguna to przepięknie brzmi, można zdrobnić na Lagunię lub
                jak będzie za bardzo
                                  rozrabiać krzyknąć, Laga!!! ;)))))
                                  Przyglądająca się z niezmienną sympatią na Właściciela i Jego
                kocię:)))))
                                 
                • lucy_z Re: lucy, co to jej kot siebie przypala 28.08.02, 20:51
                  pan_laga napisał:

                  >                  
                  > lucy, niezmiennie, to Ty dziwy opowiadasz. ogniem się kot zajął był !
                  > ufffff....................................

                  :)))))

                  Na szczęście się nie oparzyła tylko lekko futerko się osmaliło;)
                  Więcej tego nie zrobiła no i jest już starszą bo roczną kotką, to
                  mądrzejszą:)))
                  Życzę wszystkiego dobrego Panu i koci:))
        • Gość: samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 28.08.02, 02:04
          Czesc michos fajny tekscik mozna sie posmiac :-)
          a tak w ogole to szukam dzisiaj pana_lagi ale widze ze przepadl gdzies z
          kretesem i zadnego wpisu jeszcze dzisiaj nie dokonal
          Juz sie zaczynam denerwowac PANIE LAGO ODEZWIJ SIE !!!!!!!!
          • Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 28.08.02, 02:46
            Wyglada na to ze minelismy sie z postami a nowinki juz przeczytalam :-)
            Co do szeleczek to mam nadzieje ze mozna nauczyc malucha
            Ja probowalam tak na wszelki wypadek przyzwyczajac do smyczy i zdaje to
            egzamin bo kotem mozna swietnie froterowac parkiet!
            No coz na spacery nie chodzimy ale zawsze takie szeleczki to dobre
            zabezpieczenie w razie transportu
            Zycze dobrej nocy !
            • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 03:33
              Gość portalu: Samanta napisał(a):

              > Wyglada na to ze minelismy sie z postami a nowinki juz przeczytalam :-)
              > Co do szeleczek to mam nadzieje ze mozna nauczyc malucha
              > Ja probowalam tak na wszelki wypadek przyzwyczajac do smyczy i zdaje to
              > egzamin bo kotem mozna swietnie froterowac parkiet!
              > No coz na spacery nie chodzimy ale zawsze takie szeleczki to dobre
              > zabezpieczenie w razie transportu
              > Zycze dobrej nocy !

              i ja przemiłych snów...........................
              /kot do froterowania ?!/
              laga
              • pan_laga kropka/PANI LAGA 28.08.02, 03:39
                Re: PANI LAGA
                               kropka.   27-08-2002 21:09 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                               Nie rozumiem dylematów z imieniem. PANI LAGA, oczywiście. Pan
                Laga z Panią
                               Laga/ą (odmiana w/g uznania) prowadzą spokojne (???), wspólne
                życie w swoim
                               domku.
                               Nie cierpię kotów. Samolubne sierściuchy i już. Własnymi drogami
                łażą i jeśli
                               nie daj Boże, znajdzie się człowiek na tej ich drodze -
                rozdepczą, rozpłaszczą
                               i rozmaślą. Nie pogadasz.
                               Dokładnie rok temu zostałam uszczęśliwiona małą znajdą.
                Podrzutek okazał się
                               chłopem i otrzymał imię Julek, bo ktokolwiek wchodził do firmy
                (kot jest
                               służbowy obronno-łowny) wołał: "Rany Julek, co ten kot znów
                narobił!" Dzień
                               rozpoczynaliśmy od zbierania papierów, długopisów i innych
                biurowych przydasiów.
                               Jestem szefem firmy. Raczej byłam. Do czasu pojawienia się
                Julka. Teraz on jest
                               szefem. Samozwańczym, ale jest. Urzęduje na moim dyrektorskim
                fotelu, więc
                               musiałam przenieść się na krzesło, upodobał sobie spacery po
                szafce z gazetami -
                                musieliśmy przenieść gazety. Jak durna latam do roboty w soboty
                i niedziele,
                               żeby mu żarcie podrzucić i wypieścić, bo biedny, samotny,
                nieszczęśliwy, porcja
                               codziennego miziania kotu się należy jak psu zupa. Nawet w
                weekend. Wściekam
                               się, bo do pracusiów nie należę, a tu w wolne dni do roboty!
                Kretyństwo.
                               Najgorsze jest w tym wszystkim to, że kiedyś, gdy znajomi pukali
                się w czoło i
                               mówili, że mam kota - mogłam protestować, albo choć próbować
                dyskutować.
                               A teraz co? Zamykam dziób i tyle.
                               Wsółczuję, Panie Lago. Masz Pan kota i tyle.
                               pozdrawiam :)
                              
                - rech, rech, rech - brutalnie zarechotał był laga mściwie zadowolnion, ze nie
                on sam na świecie rozmaślać kotowi daje się tracąc swój prestiż, pozycję, a
                nawet ulubiony fotel /mala dzis go zaczęła powoli anektowac dla się/
                kropko masz rację. mam kota
                laga pozdrawiający 
                 
              • pan_laga Max/bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 03:41
                Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek  adres:
                *.cpe.net.cable.rogers.com
                         Gość: Max   28-08-2002 00:52 odpowiedz na list  odpowiedz cytując
                swiecie...Chyle
                         czola przed takim czlowiekiem.

                nie chyl czoła przed ludźmi. człowiek człowiekowi wilkiem............może paru
                         To sa jeszcze tacy szlachetni ludzie o wielkich sercach na tym jest
                tylko na świecie przed ktorymi warto i czola chylić, i kolana  zgiąć
                niziutko..........................
                pozdrawiam
                laga        
                /a człowiek kotu.............? sługą unizonym ? drapakiem do ostrzenia pazurów
                ?/
              • pan_laga samanta/bezprecedensowy napad warszawskich starusz 28.08.02, 03:43
                •  Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek  adres: 5.2.1R1D* /
                *.kabel.telenet.be
                               Gość: samanta   28-08-2002 02:04 odpowiedz na list  odpowiedz
                cytując

                               Czesc michos fajny tekscik mozna sie posmiac :-)
                               a tak w ogole to szukam dzisiaj pana_lagi ale widze ze przepadl
                gdzies z
                               kretesem i zadnego wpisu jeszcze dzisiaj nie dokonal
                               Juz sie zaczynam denerwowac PANIE LAGO ODEZWIJ SIE !!!!!!!!
                               

                michosa kapitalny tekst. w ogóle niesamowitości ludzie tu piszą.
                nie miałem pojęcia, ze z kotami to na taką
                skalę............................kilka kotów w domu, kota z chorwacji
                przytargac, kotom się w łozu usuwać, jedzenia najlepsze odstępowac, meble
                poświęcić, do roboty w weekendy zasuwac kota nakarmić etc.etc.
                ściskam Was wszystkich. piszcie, bo fajnie się czyta. ja na razie, pozwólcie,
                troszkę przystopuję, bo wpadam w okropnie dużą i w okropnym tempie kocią
                dziurę, a muszę cos jeszcze na tym świecie zrobić, nim mnie kocięctwo zasnuje
                oczy, uszy, umysł.
                ściskam wszystkich Pomocników Kota
                amen
                pan laga i jego panienka


          • pan_laga agga /imię 28.08.02, 03:27

                            •  Re: Imię  adres: 213.229.150.*
                           Gość: agga7775   27-08-2002 10:08 odpowiedz na list  odpowiedz
            cytując

                           ...no bo kurcze ile mozna czekac?????
                           Ja mysle ze to jednak powinna byc Laguna (zdrobniale Lagunia,
            zgrubiale
                           Laga ;)))). Najbardziej pasuje.
                           Albo Wyplosz ;). Ale bylaby checa jakby Pan_Laga kotak na
            podworku wolal....
                           Wyplosz, Wyplosz, kici-kici :)
                           A'propos czytania w pracy - to ja tez sie uzaleznilam a co
            gorsza pragne sie
                           zakocic (okocic?) coraz bardziej. Problem polega na tym ze mniej
            wiecej co pol
                           roku zmieniam miejsce pobytu (taka praca). Teraz Hiszpania, ale
            za pare tygodni
                           sie przeprowadzam, wiec moze tam, tylko bede miala dodatkowe
            problemy z
                           wozeniem kotka za granice... ale co mi tam, wyrobie jej/jemu
            (choc wolalabym
                           dziewczyne) paszporcik i caly swiat nasz... no moze do Anglii
            nie bedziemy
                           jezdzic bo tam biedny zwierz jakas niehumanitarnie dluga
            kwarantanne
                           przechodzic musi zanim go wpuszcza.....
                           Z pozdrowieniami,
                           agga
            tak. w u.k. robią sobie jaja angole z tymi kwarantannami.
            a Ty, z Twych zeznań jak wynika, zapadasz na kocią wariaciznę................
            • pan_laga majenka/bezprecedensowy.............. 28.08.02, 03:35

                                 •  Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek
                       majenka   27-08-2002 13:02 odpowiedz na list  odpowiedz cytując

                       pan_laga napisał:
                      
                       > /.../ wpakowałem się w tego kota na dobre. ale wstyd !
                      
                       Nie wstyd tylko czlowiek z twardziela wyszedl :-) I bardzo dobrze.
              Powodzenia.
                       W razie klopotow pomoc dostaniesz na grupie "GW" zwierzaki i na
              newsach pl-rec-
                       zwierzaki, moge Cie rowniez skontakotwac z dobrym wetem.
                      
                       Glaski dla kota,
                       Marlena + kocia banda trojga i jeden psi ogonek
                         
              dziękuję bardzo , Marlenko. będę pamietał, jakby co.'
              odglaskowujemy ja i moja panna
            • zarlaczka Re: Miauki 28.08.02, 03:43
              Panie Laga!
              Złośliwiec z Pana okrutny. Przypominasz mi Pan chwilę zamroczenia (niestety
              dość długą) związaną z niedotlenieniem mózgu przez długotrwały śmiech. Po
              nocach nie śpię, w lustro patrzeć nie mogę, wstydzę się strasznie i staram się
              zapomnieć, a Pan tak publicznie. Fe! Panie Laga. Błagam nie wytykaj więcej, daj
              zapomnieć!
              A nick - to niestety od jedej z moich wad.
              Mimo wszystko pozdrowienia
              • zarlaczka Dowody miłości 28.08.02, 03:56
                Panie Laga!
                A gdyby tak jakaś laseczka (ludzka) kwiaty lub co inszego na próg Panu rzucała,
                serenady pod oknem śpiewała, atencję wyrażała, to też Pan by publicznem słowem
                ją wyzwał, prezenty zlekceważył, słabości wypomniał?
                Proszę! Więcej zrozumienia dla słodkich grubasów.
                PS.Czy Mała sypia już z Panem w łóżku (proszę nie łgać)?
                Jak zwykle pozdrowienia
                Żarłaczka
        • mrouh Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 19:50
          o, matko kochana, następny, co dar ma nieoceniony
          zakocenia wszystkiego!Jesteście Michosie i Panie Lago
          niesamowici. Przez rok mimo spędzania przed kompem całych
          dni nic mnie zdążyło uzależnić na serio, a ten wątkotek
          (świetne!) zrobił to w trzy dni. Zdaję relację mojemu
          Miodowi co wieczór, jak już wszystko przeczytam. Mam
          nadzieję, że Pani Laga nie spowszednieje ani Panu Ladze,
          ani Forumowiczom i nadal będą się tu pojawiały boskie
          wpisy wszystkich Towarzyszy Życia Kotów, bo jak mi tego
          zabraknie, to chyba umrę ze smutku. Miaaaouu (tak w
          przybliżeniu koty miauczą po francusku)
    • Gość: e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.chello.pl 28.08.02, 08:45
      Szanowny panie_lago,

      ja ciągle się martwię, że kot bezimienny jest. Mtślę, że to niaprzyjemne dla
      kota, no bo co by pan sobie pomyślał, gdyby przez kawał życia swego plątał się
      po świecie anonimowo a przypominam, że kocie "lata" biegną szybciej, niż
      ludzkie, więc kocia panna swoje latka choć niewielkie ale ma.

      To ja znowu spróbuję natchnąć czyli podpowiedzieć: może Euro, bo ma w papierach
      ze kot europejski; może Loka (ew. Loca), bo lokatorką się stała nieplanowanie,
      a poza tym zdaniem Hiszpanów Loca to wariatka. W tym wypadku - w sensie
      pieszczotliwego znaczenia. Może Whisky bo jaet taka black and white. Albo
      Honorata bo swoja ambicje posiada i nie podlizywała sie chlebodawcy mimo jego
      usilnych starań.

      W każdym razie z żalem cieszę się że pan bedzie mniej intensywnie uaktywniał
      się na forum. Z żalem, bo lubię czytać to, co pan pisze. Cieszę, bo bedzie
      wiecej czasu dla kota no i kiedyś musi pan spać oraz pracować na dodatkową
      gębkę do żywienia.

      Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na decyzje co do imienia biedaczki! Ponaglam
      pana niestety.
      • Gość: kasia_ania Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 28.08.02, 09:13
        Panie Lago,

        przykladam sie do ponaglen co do wyboru imienia. A moze tak Nikita? MOzna
        ladnie zdrabniac: Nika, Nikusia, Nikitka, Kitka, itd, itp tylko
        jak "zgrubniac"?

        I jeszcze a propos "podarunkow" od pupilkow, to moje kociaki przynosily (i
        nadal przynosza) ptaszki, myszki (rzucajac na lozko gdy juz w nim przebywam),
        szczury ("pilnujac" je w garazu), lizardy (z ogromnym zalem i prenetsja
        pozucajac ich ogonki, ktore nagle oderwane - odrosna im - przestaja sie ruszac,
        eee nic ciekawego...), possumy, w roznych stadiach zywotnosci i dumnie
        prezentuja u stop. Kiedys jedna kocia mama przyniosla zywa myszke do domu aby
        uczyc dzieciaki co sie z tym robi i szalala z nia po calym pokoju a male
        siedzialy na srodku i sie gapily wielce zainteresowane. Perelka kiedys po
        cichutku chcial przemknac z pelna geba wypchana wrobelkiem i na krzyk
        moj "Perelka, co ty tam masz???" miauknal w odpowiedzi... a wrobelek fiuuuut na
        aut - pobil wszystkie rekordy swiata w lataniu dwuskrzydlowym... (Concord niech
        sie spali ze wstydu) i uratowal zycie. Nagminnie przynosza baby possumy,
        wymamlane ale nie zabite (choc to cherlactwo biedne na serduszko czasem samo
        pada) ale po ostatnim stanowczym od nas zakazie POD GROZBA WIELKIEJ NIELASKI
        ruszania possukmow, tylko miauczac daja do zrozumienia ze wiedza gdzie one sa
        ale nam niewdziecznikom nie przyniosa. POczekaj, jeszcze ubaw bedziesz mial,
        Panie Lago po pachy :)))
        Pozdrowienia, Kasia
      • tomi469 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 11:48
        Kotu to zupelnie zwisa czy imie ma i jakie.
        Panie laga dopoki masz pan jednego kota to nazywaj go tak jak serce powie w
        danej chwili i nie przejmuj sie zgraja kotomaniakow, podsuwajacych swoje typy.
        A dla was, nazywacze, mam taka propozycje - skombinujcie sobie kota i
        nazwijcie go jak chcecie, a dla kota pana lagi imie znajdzie on sam jak uzna
        to za stosowne.
        A jak sie okaze ze pan laga skombinuje sobie wiecej miauczorow to wtedy
        rzeczywiscie trzeba je jakos nazwac chocby po to by je jakos odroznic w
        rozmowie o tychze. Ale im kotom to wsia rawno.
        • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 12:36
          tomi469 napisał:

          > Kotu to zupelnie zwisa czy imie ma i jakie.
          > Panie laga dopoki masz pan jednego kota to nazywaj go tak jak serce powie w
          > danej chwili i nie przejmuj sie zgraja kotomaniakow, podsuwajacych swoje
          typy.
          > A dla was, nazywacze, mam taka propozycje - skombinujcie sobie kota i
          > nazwijcie go jak chcecie, a dla kota pana lagi imie znajdzie on sam jak uzna
          > to za stosowne.
          > A jak sie okaze ze pan laga skombinuje sobie wiecej miauczorow to wtedy
          > rzeczywiscie trzeba je jakos nazwac chocby po to by je jakos odroznic w
          > rozmowie o tychze. Ale im kotom to wsia rawno.
          >
          >
    • Gość: melitele Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.waw.pl 28.08.02, 09:25
      Panie Lago, już nazwij ją pan Laguną, niech się naród nie denerwuje!
      Co do uprzęży, to może Laguni się spodoba, bo wydaje się być grzeczną
      dziewczynką (jak u wateryniarza dowiodła), nie to co mój Kot. Wprawdzie nawyki
      ma hrabiowskie, ale u weta nie potrafi zachować godności, wyrywa się, drapie i
      w ogóle jest strasznie nieszczęśliwy. Ze smyczy zawsze umiał się wyplątac. To
      nieprawdopodobne, bo ta smycz jest tak wymyslona, żeby się nie dało, ale on jej
      tak nie znosił, że jakimś cudem z niej wychodził. Pewnie dlatego, że jest
      bardzo szczupły. Może pańska kocia też będzie szczupła? Dla odmiany, moja Gruba
      jest dosyć gruba i miękka, w odróżnieniu od chudego Kota. Ale - jak widac - z
      kotami jak z ludźmi: grubi, chudzi, spokojni, wariaci. Duże urozmaicenie.
      Dużo radości z kocią życzę, Gruba i Kot sie dołączają.
      me
      • oola_s Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 16:03
        A może MA'LAG'A.... ew. PE'LAG'IA?
        • Gość: Draco... Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.riz.pl 28.08.02, 16:22
          Tu draconessa...

          to moze imie kociczki PLAGA???
          • Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.08.02, 17:33
            Gość portalu: Draco... napisał(a):

            > Tu draconessa...
            >
            > to moze imie kociczki PLAGA???

            Daj spokój, może ona i jest troszkę uciążliwa na razie, ale zaraz PLAGA???:-)))
            • draconessa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 29.08.02, 09:27
              ale to taki ladny skrot od Pana Lagi... i na poczatku to chyba jednak byla
              troche plaga:D
    • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 28.08.02, 18:13
      Wszystko, cokolwiek, byle nie Laguna, bo natychmiast na to hasło mam przed
      oczami Janusza Gajosa jako pamiętnego Lagunę.
      A ona ani taka gruba, ani taka cwana, a i do ludzi odnosi sie zgoła inaczej...

      Myśl, panie_lago, myśl, śpij, pracuj i myśl, decyduj się, bo tu naród już kosy
      stawia na sztorc, napisy na płachtach maluje, hasła płodzi, tak doczekać sie
      nie może obwieszczenia w bardzo wszystkich absorbujacej sprawie kociego
      nazwania.

      Kot drobny, sprawa duża.
      ~~~~~~~~~~
      ...tak czy owak, zawsze Nowak.
      • Gość: samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 28.08.02, 18:45
        Ktos proponowal Euro (to bardziej rodzaj nijaki ) ale EUROPA brzmi dumnie
      • Gość: jucha Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 18:55
        Ten wontek jest dziwny. Zeby tyle sie wam chcicaló pisac o kotach. U mnie jedna
        sosiadka karmi koty z calego bloku z piwnic i wszystcy na nią wyklinają, ze
        tyolko smrud bedzie. A dzieciaki mają zabawę jak zalapią kota i mu uwiaza
        jakies pudlo do ogona. Ale ja dzieciaki rozpendzilem jak uwiazywali. Psuchali
        sie mnie i sie otczepili od kota. Tego kota ja znam, bo taki pijak go wyzucil
        jak mu zona zmarla. Ja te zone lubilem. Pani Ewa. Zawsze z nią pogadalem. Ona
        tego kota bardzoi lubilaa to mun czasem cos z naszego domu dam i go obronie.
        • Gość: jankowal Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 2.2.STABLE* / 192.168.9.* 28.08.02, 19:17
          Gość portalu: jucha napisał(a):

          > Ten wontek jest dziwny. Zeby tyle sie wam chcicaló pisac o kotach. U mnie
          jedna
          >
          > sosiadka karmi koty z calego bloku z piwnic i wszystcy na nią wyklinają, ze
          > tyolko smrud bedzie. A dzieciaki mają zabawę jak zalapią kota i mu uwiaza
          > jakies pudlo do ogona. Ale ja dzieciaki rozpendzilem jak uwiazywali.
          Psuchali
          > sie mnie i sie otczepili od kota. Tego kota ja znam, bo taki pijak go
          wyzucil
          > jak mu zona zmarla. Ja te zone lubilem. Pani Ewa. Zawsze z nią pogadalem.
          Ona
          > tego kota bardzoi lubilaa to mun czasem cos z naszego domu dam i go obronie.

          A co to kogo obchodzi?
          Ten wontek jest poswiecony panu ladze i jego kotu, jak masz cos do powiedzenia
          o swoich przygodach z kotami to zaloz swoj wontek a jak bedziesz umial pisac
          to i moze twoj wontek trafi na 1 strone forum i pelno ludzi sie zleci i sie do
          niego dopisze.
          Pan laga to numerant jest ale pisze ciekawie i wiecie co, on rzeczywiscie lubi
          koty. Az dziw bierze jak taki czlowiek uchowal sie w Warszawie, musi byc jakis
          przyjezdny.
          Pozdrowienia dla pana lagi, jego kota, innych kotow i niech strace dla juchy
          tez.
      • Gość: jankowal Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 2.2.STABLE* / 192.168.9.* 28.08.02, 19:28
        Nazwijta kota Pinpirek, nie wiem czemu tak, ale nie wiem tez czemu by nie.
        A jak kot jest kotka to tez nie szkodzi, przyzwyczaji sie.
        To jak szefie bedzie?
        • mist3 JA W KWESTII TECHNICZNEJ 28.08.02, 22:57
          Drogi Panie Lago:)
          Prosze nie opuszczać wątku. Naprawdę jest chyba najlepszy ze wszystkich wątków
          jakie tu spotkałam. Zero wyzwisk i tym podobnych atrakcji:)
          Ale mała prośba do Pana i innych kociofanów - czy nie moglibyście zalozyć
          nowego watku, np. "bezprecedensowy napad warszawskich staruszek2" (czy coś w
          ten deseń). Po prostu jak chcę zobaczyć wszystkie wiadomości, to mi się
          komputer zawiesza, a czytanie po kolei zajmuje mi tyle czasu, że rodzina się
          obraża, że im komputer monopolizuję.
          Pozdrawiam wszystkich kociofanów:)
          PS. Jeśli chodzi o "koci seks", to kotki (panie) rzeczywiście przy tym cierpią.
          Jak się dowiedziałam, w jaki sposob to się odbywa, to stwierdziłam, że chęć
          przedłuzenia gatunku musi w nich być strasznie silna, że mimo bólu jeszcze
          gatunek kotów nie wyginął.
          Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich miłośników kotów.
          • pan_laga Re: JA W KWESTII TECHNICZNEJ 28.08.02, 23:41
            mist3 napisała:

            > Drogi Panie Lago:)
            > Prosze nie opuszczać wątku. Naprawdę jest chyba najlepszy ze wszystkich
            wątków
            > jakie tu spotkałam. Zero wyzwisk i tym podobnych atrakcji:)
            > Ale mała prośba do Pana i innych kociofanów - czy nie moglibyście zalozyć
            > nowego watku, np. "bezprecedensowy napad warszawskich staruszek2" (czy coś w
            > ten deseń). Po prostu jak chcę zobaczyć wszystkie wiadomości, to mi się
            > komputer zawiesza, a czytanie po kolei zajmuje mi tyle czasu, że rodzina się
            > obraża, że im komputer monopolizuję.
            > Pozdrawiam wszystkich kociofanów:)
            > PS. Jeśli chodzi o "koci seks", to kotki (panie) rzeczywiście przy tym
            cierpią.
            >
            > Jak się dowiedziałam, w jaki sposob to się odbywa, to stwierdziłam, że chęć
            > przedłuzenia gatunku musi w nich być strasznie silna, że mimo bólu jeszcze
            > gatunek kotów nie wyginął.
            > Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich miłośników kotów.

            ok. to moze osoba, ktora bedzie tu miala pisać post nr 401 zrobi to w kolejnym
            wątku - czyli w `dwojce` - `bezpr.napad.warsz.starusz. II `?
            pozrawiam
            laga
            • pan_laga kotka moja rozżalona dogłębnie.................... 28.08.02, 23:46
              trudno darmo - panna kociczka ciągle bez imienia urzęduje na chacie tu u mnie.
              dzis nie było mnie długo w domu, gdy wróciłem, głupolka wyszła ze swej ,dawniej
              mojej, szafy, w której zrobiła sobie mieszkanie, bo lubi tam się tulić do moich
              wierzchnich okryć zimowych, zatem wylazła i zaczęła okropnie miaukować : a że
              ja jestem podelec, bo małe, biedne kotki same na tyle godzin zostawiam i że ona
              okropnie się bała , bo mógł przyjść policjant z psem albo czarownica. i że sie
              tego po mnie nie spodziewała, ze gdy ona w szafie sobie śpi, to ja się wysmykne
              jej. i czemu jej nie zabrałem - gadała banialuki  i w ogóle cała była
              zapłakusiana. no to jej dałem nową zabawkę - słonika gumowego i jeszcze uprząż
              czerwoną. uwiązałem ją zaraz, ona wlazła pod łóżko, a ja się zaczytałem
              trzymając koniec smyczy. za chwile patrzę, a mała stoi pod oknem, a ja, niczem
              głuptok, trzymam pustą smycz. nie wiem, jak wylazła z tej uprzęży. jeden pasek
              na szyi, drugi za łapami miała zapięte, choc luźne, bo ona taka malutka - nie
              mam pojęcia.
              cały czas je tyle, co kot napłakał. i caly czas robi z siebie to oswojoną,
              przymilną kociczkę, to znów kota dzikiego. ale ja już jestem pewien, ze kota
              dzikiego robi, bo chce wariowac - uciekac, biegać, być
              ściganą......................
              i dlatego też chyba gra ona tak często na dzwonkach. zagra - i glapi sie , co
              ja na to. a ja jej nie wyapsikowuję od dzwonków, tylko mówię: - tiu, tiu, tiu,
              cóż to my tu mamy za zdolną kociaczkę, jakież piekne tony, ach, ach, jak też,
              tiu, tiu, moja kicia gra ładnie - robie z siebie zatiutianego idiotę, a ona i
              tak udaje, ze ja jej czynię wyrzuty z powodu grania i że musi z tego powodu
              natychmiast uciekac, gdzie rośnie pieprz. i ucieka pod wyro.
              dziś się wkradła też do kuchni i zrobiła wielką rozróbę - powywalała wszystko,
              co było na wierzchu, a jak zrobił sie halas, to prysnęła wrzeszcząc : - ratunku
              , moja lago !!! widelce na mnie napadły ! lago, ratuj biednego, malutkiego
              kotka !!!!
              amen
              pan laga
              • pan_laga narody świata 29.08.02, 00:35
                wszystkie nowe posty kociarskie przeczytałem pilnie. wszystkich pozdrawiam ja i
                moja mała kicia. juz nie mogę dzis pisać, bo mi oczy zaraz zdechną, choc
                zakropione. chyba golnę sie jednak do okulisty.
                uścisków moc - weźta swe koty,,wejdźta pod koc i siedźta se z niemi cicho cało,
                bożo noc
                laga
              • kasia_ania Re: kotka moja rozżalona dogłębnie............... 29.08.02, 03:55
                pan_laga napisał:

                > trudno darmo - panna kociczka ciągle bez imienia urzęduje na chacie tu u
                > mnie. dzis nie było mnie długo w domu, gdy wróciłem, głupolka wyszła ze
                > swej ,dawniej mojej, szafy, w której zrobiła sobie mieszkanie, bo lubi tam
                > się tulić do moich wierzchnich okryć zimowych, zatem wylazła i zaczęła
                > okropnie miaukować : a że ja jestem podelec, bo małe, biedne kotki same na
                > tyle godzin zostawiam i że ona
                > okropnie się bała , bo mógł przyjść policjant z psem albo czarownica. i że
                > sie tego po mnie nie spodziewała, ze gdy ona w szafie sobie śpi, to ja się
                > wysmykne jej. i czemu jej nie zabrałem - gadała banialuki  i w ogóle cała
                > była zapłakusiana. no to jej dałem nową zabawkę - słonika gumowego i jeszcze
                > uprząż czerwoną. uwiązałem ją zaraz, ona wlazła pod łóżko, a ja się
                > zaczytałem trzymając koniec smyczy. za chwile patrzę, a mała stoi pod oknem,
                > a ja, niczem głuptok, trzymam pustą smycz. nie wiem, jak wylazła z tej
                > uprzęży. jeden pasek na szyi, drugi za łapami miała zapięte, choc luźne, bo
                > ona taka malutka - nie mam pojęcia.
                > cały czas je tyle, co kot napłakał. i caly czas robi z siebie to oswojoną,
                > przymilną kociczkę, to znów kota dzikiego. ale ja już jestem pewien, ze kota
                > dzikiego robi, bo chce wariowac - uciekac, biegać, być
                > ściganą......................
                > i dlatego też chyba gra ona tak często na dzwonkach. zagra - i glapi sie , co
                > ja na to. a ja jej nie wyapsikowuję od dzwonków, tylko mówię: - tiu, tiu,
                > tiu, cóż to my tu mamy za zdolną kociaczkę, jakież piekne tony, ach, ach, jak
                > też, tiu, tiu, moja kicia gra ładnie - robie z siebie zatiutianego idiotę, a
                > ona i tak udaje, ze ja jej czynię wyrzuty z powodu grania i że musi z tego
                > powodu natychmiast uciekac, gdzie rośnie pieprz. i ucieka pod wyro.
                > dziś się wkradła też do kuchni i zrobiła wielką rozróbę - powywalała wszystko
                > co było na wierzchu, a jak zrobił sie halas, to prysnęła wrzeszcząc : -
                > ratunku, moja lago !!! widelce na mnie napadły ! lago, ratuj biednego,
                > malutkiego kotka !!!!
                > amen
                > pan laga

                No to ale sie usmialam - koty jednak potrafia z czlowieka zrobic koncertowego
                idiote!!! Moje tez wysmykiwaly sie, tylko nie z uprzezy, a ze zwyczajnej
                obrozki, po czym paradowaly z "szarfami" przewieszonymi przez jedna lape i
                szyje, albo przez szyje i pache albo opasani rozciagnieta obrozka w okolicach
                tylnich lapek... wreszcie przestalam kupowac bo date uzywalnosci obroze mialy
                jednodniowa! Teraz kotki chasaja "luzem" i tak im najwygodniej, choc ja troche
                martwie sie ze nie ma gdzie przyczepic plakietke z numerem telefonu itp, wiec
                takiej metody nie polecalabym innym.

                Moj Misiek tez ma zawsze wielkie zale gdy na caly dzien zostawiamy go samego i
                po powrocie z pracy poddaje nas szokom dzwiekowym, wydzierajac sie w
                nieboglosy. On jest w ogole bardzo gadatliwy kotek, wiec jego pretensje
                zazwyczaj slychac w calym sasiedztwie. I nie ma tak ze raz mu odpowiesz, kilka
                milych slowek rzucisz i on sie uciszy, o nie! Na kazda twoja odpowiedz kociak
                znajduje 4 rozdzierajace miaukniecia, na kazda wymowke lub wytlumaczenie,
                odpowiada co raz bardziej rozdzierajacym jekiem, zeby wszyscy dobrze wiedzieli
                jaki z ciebie potwor... :) Ale za to nie ma nic przyjemniejszego gdy pozniej,
                wskoczy ci na kolana, przespaceruje przed twoim nosem na biurku, mrauknie aby
                zaprosic do zabawy, "zapyta" : miau? - kiedy wreszcie pojdziemy spac, miau
                miau - czy mozesz sie mna zainteresowac? mrrrrrau - chce byc poglaskany,
                miaaauuu - jesc!
                Cudo!
                Kasia
    • Gość: Justyna Imie dla kotka i inne kwestie. IP: *.a2000.nl 28.08.02, 23:49

      Witam wszystkie wielbicielki i wielbicieli kociamberkow

      Dyskusja toczy sie nader mila,wiec i ja pozwole sobie swoje trzy grosze w kocim
      temacie.
      Wlasciwie imie dla koteczki moze byc jakiekolwiek, bo koty na imie nie reaguja -
      ja jeszcze takiego nie spotkalam. Owszem taki kocio uszami zastrzyze jak
      uslyszy znajomy dzwiek i glos, ale zeby od razu lecial w te pedy do wolajacego,
      co to to nie. Zarejestrowac to zarejestruje, a przyjdzie jak bedzie chcial. No,
      chyba ze ma jakis interes, na przyklad jest glodny, albo cos chce - to tak.
      Wiec sprawa imienia jest wazna, ale nie ma sobie co po tym za duzo obiecywac.

      Tez sie przyznam, ze kotki uwielbiam, mam jednego a chcialbym jeszcze kilka.
      Ale juz niedlugo moja kociczka na tyle podrosnie, ze skombinuje jej
      odpowiedniego kocurka i beda puszyste male mruczusie. Marzy mi sie caly dom w
      mruczusiach. Moja Lalunia jest zupelnie biala Persiczka, rozkoszne kocie,
      zadziorne i wesole. Jak na persa to kawal zboja, a minka przy tym niewinna,
      wielkie zdziwione pomaranczowe slepka, wlochaty ogonek jak wachlarzyk - no
      serce sie kraje. Gniewac sie nie sposob na tego aniolka lypiacego szelmowsko,
      czy widze, jak fajnie drapie obicie fotela zwisajac za przednie lapki z
      oparcia.
      Pozdrawiam pana lage i wszystkich forumowiczow.
      :))
      Justyna
      PS. Mam pewne podejrzenia, ze pan laga wystepuje w tej dyskusji rowniez jako
      bunczuczny_leon_z_kadr, pan Pndzelek i jacho. Mam racje??


      • pan_laga Re: Imie dla kotka i inne kwestie. 29.08.02, 00:45
        Gość portalu: Justyna napisał(a):

        > Pozdrawiam pana lage i wszystkich forumowiczow.
        > :))
        > Justyna
        > PS. Mam pewne podejrzenia, ze pan laga wystepuje w tej dyskusji rowniez jako
        > bunczuczny_leon_z_kadr, pan Pndzelek i jacho. Mam racje??
        >
        >
        słucham ?! ostro mnie podkurzyłaś. tym bardziej, że mam pewne podejrzenia, ze
        występujesz w tej dyskusji również jako moja zmarła ciotka Tekla Paduch oraz
        wuj Ryszard Galanty, jego dwie żony - Madzia i Albertyna - obie głuche oraz
        czwarty palec lewej ręki księcia Karola. tego typu odyzwki, jak Twoja,
        zmieniają charakter tego wątku.
        szkoda. cześć. spadam.
        amen
        pan laga
        • Gość: Justyna Zwracam honor panu ladze IP: *.a2000.nl 29.08.02, 07:47
          Och, panie lago, nie chcialam urazic, zwracam honor. Po przeczytaniu tych
          wszystkich postow nie moglam sie oprzec takiemu wrazeniu, ale pewnie sa osoby
          usilujace stylistycznie pana nasladowac, swiadomie lub nie.
          Przykro mi doprawdy, tym bardziej ze tak juz bylo milo, a ja znowu cos
          zepsulam, i w sumie wiele sie po tym watku spodziewam.
          W kazdym razie kot na pewno jest autentyczny i co do kota watpliwosci nie mam,
          a to chyba najwazniejsze i o kota tu tylko chodzi, nie o pana, wiec nie ma sie
          co az tak denerwowac.
          Zwracam honor raz jeszcze.
          Justyna
          PS. Z panskiego postu adresowanego do mnie usmialam sie za wszystkie czasy.
          Odciety palec ksiecia Karola... cha cha cha...

        • 6an Ło matko, Panie_Lago... 29.08.02, 09:48
          ...wybacz dziewczynie dyć pewnie młoda jeszcze jest i w nierozgarnięciu swoim
          nieświadomie drażliwą strunę Pana osobowości szarpnęła.
          Na paluch księcia Karola uważać trzeba by kota za zabawkę swoją go nie wzięła i
          w ogrodzie angielskim nie zakopała. Karole w hodowli łatwe som i dużych wymagań
          glebowych nie majom. Toteż prysznic jaki Panie_Lago swojej trawie czynisz do
          szybkiego wzrostu takiego Karola mógłby się przyczynić.

          Pozdrawiam ciotkę Teklę Paluch (też z hodowli?) i Ciebie i całą Twoją rodzinę i
          kotę i korzystając z okazji moją rodzinę i całą klasę 5b i ...

          The End
          • pan_laga Re: Ło matko, Panie_Lago... 30.08.02, 00:23
            6an napisała:

            > ...wybacz dziewczynie dyć pewnie młoda jeszcze jest i w nierozgarnięciu swoim
            > nieświadomie drażliwą strunę Pana osobowości szarpnęła.

            mania z manią ? kazik ? gienia ? jadzia ? antyeela ? beata z szufelką ? beata
            bez szufelki ? edina ? patsy ? ludzie.................dajcie mruczeć w spokoju
            temu wątkowi...............chyba nikt w nim nikogo nie krzywdzi prawda ?
            amen
            pan laga
      • Gość: anmanika Re: Imie dla kotka i inne kwestie. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.08.02, 08:57

        Aż się zdziwiłam?? Jestem co prawda kociarą początkującą bo dopiero przy 4
        kocie ale wszystkie reagowały na swoje imiona. Mój 1szy nieodżałowany zawsze
        ale to zawsze przychodził jak go wołałam, inne mniej lub więcej ale zawsze
        przynajmniej "dają głos" żebym wiedziała gdzie są.
        Pytanie ogólne dla forumowiczów: skoro jest na świecie tyle zawziętych kociarzy
        to dlaczego ja nie mogę znaleźć domu dla moich?
        Gość portalu: Justyna napisał(a):

        >
        > Witam wszystkie wielbicielki i wielbicieli kociamberkow
        >
        > Dyskusja toczy sie nader mila,wiec i ja pozwole sobie swoje trzy grosze w
        kocim
        >
        > temacie.
        > Wlasciwie imie dla koteczki moze byc jakiekolwiek, bo koty na imie nie
        reaguja
        > -
        > ja jeszcze takiego nie spotkalam. Owszem taki kocio uszami zastrzyze jak
        > uslyszy znajomy dzwiek i glos, ale zeby od razu lecial w te pedy do
        wolajacego,
        >
        > co to to nie. Zarejestrowac to zarejestruje, a przyjdzie jak bedzie chcial.
        No,
        >
        > chyba ze ma jakis interes, na przyklad jest glodny, albo cos chce - to tak.
        > Wiec sprawa imienia jest wazna, ale nie ma sobie co po tym za duzo obiecywac.
        >
        > Tez sie przyznam, ze kotki uwielbiam, mam jednego a chcialbym jeszcze kilka.
        > Ale juz niedlugo moja kociczka na tyle podrosnie, ze skombinuje jej
        > odpowiedniego kocurka i beda puszyste male mruczusie. Marzy mi sie caly dom w
        > mruczusiach. Moja Lalunia jest zupelnie biala Persiczka, rozkoszne kocie,
        > zadziorne i wesole. Jak na persa to kawal zboja, a minka przy tym niewinna,
        > wielkie zdziwione pomaranczowe slepka, wlochaty ogonek jak wachlarzyk - no
        > serce sie kraje. Gniewac sie nie sposob na tego aniolka lypiacego szelmowsko,
        > czy widze, jak fajnie drapie obicie fotela zwisajac za przednie lapki z
        > oparcia.
        > Pozdrawiam pana lage i wszystkich forumowiczow.
        > :))
        > Justyna
        > PS. Mam pewne podejrzenia, ze pan laga wystepuje w tej dyskusji rowniez jako
        > bunczuczny_leon_z_kadr, pan Pndzelek i jacho. Mam racje??
        >
        >
        • Gość: Justyna Re: Imie dla kotka i inne kwestie. IP: *.a2000.nl 29.08.02, 09:19
          No wlasnie, nie wiem jak to sie dzieje, ze niektorzy twierdza, ze koty reaguja
          na imie. Mialam w zyciu kilka kotow, najpierw dachowcow teraz persika i zaden
          nie reagowal na imie tak jak pies. Owszem mruknal cos pod wasem, uchem
          zastrzygl, ale nigdy nie przylecial bezinteresownie, zeby sprawdzic co ja od
          niego chce. No chyba, ze chcial sie pozalic na pusta miske.
          Odkad zauwazylam, ze uszami strzyze niekoniecznie na swoje imie, ale w ogole na
          jakis dzwiek, ktory wydam w jego kierunku, zwatpilam w kocie reakcje na wlasne
          imie.
          Pozdrawiam :))
          Justyna
          • Gość: !@#$%%$^ Re: Imie dla kotka i inne kwestie. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 11:32
            Gość portalu: Justyna napisał(a):

            > No wlasnie, nie wiem jak to sie dzieje, ze niektorzy twierdza, ze koty
            reaguja
            > na imie. Mialam w zyciu kilka kotow, najpierw dachowcow teraz persika i zaden
            > nie reagowal na imie tak jak pies. Owszem mruknal cos pod wasem, uchem
            > zastrzygl, ale nigdy nie przylecial bezinteresownie, zeby sprawdzic co ja od
            > niego chce. No chyba, ze chcial sie pozalic na pusta miske.
            > Odkad zauwazylam, ze uszami strzyze niekoniecznie na swoje imie, ale w ogole
            na
            >
            > jakis dzwiek, ktory wydam w jego kierunku, zwatpilam w kocie reakcje na
            wlasne
            > imie.
            > Pozdrawiam :))
            > Justyna

            Co się stało że persiki uznałaś za lepsze od nierasowych kotów ? Ja rasowych
            nie lubię. Są wynaturzone. Mam w domu 3 mieszańce i każdy reaguje na swe imię,
            ale czy przychodzi wołany czy nie to już inna sprawa.
    • Gość: jucha Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 13:38
      To jusz niepiszecie o tych kotach czemu ?A kołomnie mieszka taki stary kot
      niema jednego oka ale sie nim moja sasiadka zajela ja na niego muwie pirat.
      • eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 03.09.02, 13:42
        Piszemy, ale w drugiej części z tym samym tytułem. Ten watek jest bardzo długi
        i niektórzy dyskutanci nie mogli go załadować.
        • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 06.09.02, 02:38
          uzupełnię, bo mnie pytają
          dokładny tytuł części dalszej wątku - `kot /a raczej kociczka/i staruszki
          terrorystki/` - założony przez draconessę.
          amen
          pan laga
          • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 14.09.02, 00:21
            wywlekam wątek ów będący pierwszą częścią naszego tu kotowania i psiakowania co
            nieco też, bo już mamy, w tak krótkim czasie, ponad 600 postów, co dowodzi, ze
            pełno jest ludzi, którzy zechcą pomóc zwierzakom. iwa.ja. tłumaczy wszystko w
            wątku futrzaste@wp.pl. pomóżmy futrzastym przed zimą - pokażmy, ześmy dobrzy
            nie tylko w gębie i nie tylko dla swoich zadbanych, najedzonych podopiecznych.
            iwa.ja wszystko koordynuje - lećcie do jej wątku.
            uściski
            pan laga
            • sawwa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 15.09.02, 20:57
              Mało osób jest zainteresowanych futrzastymi panie lago
    • Gość: lupus panie laga - piękny wątek :))))))))))))))))))))))) IP: *.MAN.atcom.net.pl 16.09.02, 02:06
      Gratuluję ofiarności. Ze swojej strony mogę doradzić, żeby łaciatka uczynić
      kotem zewnętrznym (tzn ogrodowym) z dożywianiem wewnętrznym (domowym). W domu
      grubasy mu nie wyżrą, a na zewnątrz krzywda mu się nie stanie. Jak podrośnie to
      myszy i inne nornice będzie łapał i w hołdzie przynosił. A i grubasy popedzi ze
      swojego terenu. Pozytkow wiele z takiego łaciatka zewnętrznego będzie -
      gwarantuję. Poza tym koty śłuchaja jak się do nich mówi, ale olewaja (w
      przeciwieństwie do psów) te wszystkie tiu iu tiu i pirli mirli. Konkretnie mówi
      się o czymś to słuchają, niekonkretnie to nie słuchają. A i głowy nie trują:
      rzuć patyk i czy inny kapeć. Łyskasy i kitekaty są niezłe, ale można dac mu
      kawałek ryby dl odmiany, mleka raczej nie, bo będzie rzygał albo gorzej. Raczej
      samą wodę, zawsze świeżą w miseczkę nasypać. Z kotów same pożytki, mówię Ci.
      Tylko nie wiem co z gangsterkami zrobić. Może mur od ulicy zbudować albo
      żywopłot posadzić, nie wiem naprawdę. POZDRAWIAM i ŻYCZĘ POWODZENIA W
      UJARZMIANIU KOCURKA
      • eela Re: panie laga - piękny wątek :)))))))))))))))))) 16.09.02, 23:22
        Kocurek jest kociczką, nazywa się Julka
        • Gość: Gatsby Re: panie laga - piękny wątek :)))))))))))))))))) IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 17.09.02, 00:56
          ale to najmilszy wątek jaki czytałem. powinni go wydać drukiem:)

          Pozdr z Krakowa.

          Gatsby - miłośnik tych, co skaczą i fruwają;)
          • Gość: pan_laga o julce, co świat ludziom zawiązuje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 02:22
            dziękujemy z julką za miłe wyrazy. przekazujemy pozdrowienia.
            i zamieszczamy komunikat :

            informuję  z obowiązku nakazanego sympatią i wdzięcznością za okazaną mi tu
            pomoc w kwestii julki, że kotka ta forumowa :

            a/ została ostatnio oceniona przez garść obiektywnych obserwatorów jako 
            szaleniec, a nie kot. wariowanie stało się treścią, clou, esencją, trzonem,
            podstawą jej żywota rozhasanego.
             jej wesołość i radość życia, uznali moi rozmówcy i julki już absolutne sługusy
            /chle, chle - szyderczo zarechotał laga na wspomnienie śmichów-chichów i kpin
            tychże sługusów z oddania lagowego dla juli. teraz się sami przed nią płaszczą
            i podlizują do niej, jak najgorsze psy - jakieś przerasowane pekińczyki z
            kanapy w podupadłym dworku w Wólce ex-Potockiej hrabiny.tfu. żeby tak pozwolić,
            by mała kocina im świat zawiązywała. chle, chle, chle - powtórnie, ordynarnie i
            złosliwie zarechotał laga/ uznali zatem owi omówieni pobieżnie w nawiasie, iż
            jula winna być na receptę zapisywana smutasom, pesymistom, zgryźliwym
            zazdrośnikom, smerfom-marudom, gnomom oraz pijakom i alkoholikom na kacu, a
            także Wklęsłemu Bernardowi z ulicy Krakowskiej, który za nic nie chce hodować
            kur, bo mówi, ze śmierdzą./
            . posłyszenie takowej o julce opinii wywołało u mnie gwałtowny wzrost - tak,
            żem przerósł sam siebie, co chyba dziwić nie powinno tu zebranych. sami macie
            róznych po chałupach porozmieszczanych szaleńców na czterech nogach, to wiecie,
            jak od posiadania takowych mozna urosnąć, gdy się inni zachwycają tymiż.

            b/ w tych dniach kotka forumowa zwana julcią, dołączyła niedźwiedziowanie do
            swych numerów dywanowych /walki z dywanami, rolowanie się w nie, agresja
            przeciwfrędzlowa/, licznych galopad z głośnym tętentem jakoby kobyłki z
            kopytami w kapciach filcowych, polowaniem na różne różności, gry w piłkę nożną
            z użyciem chrupek oraz szczegolnie namietnie, dorsza, kradzieży ze stołu
            poprzez sturlowywanie tego i owego na podlogę, ekscesów wiewórkowych
            /przypominam - wiewiórkowanie --> widowiskowe hasanie skokowe po całym
            mieszkaniu pionowe i poziome z wyszukiwaniem i wykorzystywaniem do chwilowych
            przycupnięć jamek, norek, skyjb, skrytek, którymi mogą być wnętrza kanap,
            zawnętrza ścienne kredensów, sof, bibblioteczek etc. oraz umiłowane nade
            wszystko, niedomknięte szafy, które obecnie i ja, i debile co tu się u mnie w
            juleczkę zapatrzyli, specjalnie dla owej, zostawiamy półotwarte, by mogła się
            gnieździć w czeluściach ciuchów.
            ostatnia przypadłość julczyna - niedźwiedziowanie , polega zaś na stawaniu na
            dwóch nogach i utrzymywaniu się dłuższym i niezachwianym w pozycji tejże.
            niedźwiedziowanie jest tem samem czem nakaz : - teraz to nie mam czasu na
            mizianki sranki, bo muszę cię faciu rozruszać. wolisz się gryźć i drapać czy
            mnie gonić ?
            dodam, ze julstwo nie jest już kociczkąmałodelikatną, tylko, jak pies, nauczyła
            się już gryźć nie czyniąc bólu i łapać łapkami w tej swej niedźwiedziej pozycji
            tak, by nie drapać - pazurki ma schowane.

            c/ usłyszałem tez byłem od julczyska nowe słowo. podoba mi się najbardziej ze
            wszystkich jej gadek. to jest cos takiego, co brzmi jakby urywany, krótki
            miauko-mruk. takie mryknięcie - mmmrk, mmmmrk, a czasem : - mmmrrrriauk,
            mmmrrriauk. brzmi fantastycznie i bardzo miłe dla ucha jest ludzkiego, a
            oznacza to mniej więcej : - świat jest cool, życie jest piękne, tylko psy to
            skur..- czaka-.. syny.
            albo : - no wiesz co?!ja się naprawdę cieszę jak dziecko !
            albo : - lago, ja to naprawdę jestem ładna i coolowa, co nie ?
            ale najczęściej, ona to mówi, by wyrazić zadowolenie z przewidywanej
            przyjemności, a więc : - o, kurczaki ! bedziemy się fajowo bawić za chwilę.
            lub : - co ja widzę ! kupiłeś mi tatara !

            d/ widzialem bracholi /?/, siory/?/ julitki. są piękni ! mieszkają w szopie u
            jednego, co im wyciął w drzwiach otwór. odpasione, choć są raczej kotkami
            zewnętrznymi. dzikie - nie dają się podejść zbyt blisko, ale widziałem, że
            wszystko z nimi ładnie, pieknie, tyllko mają trochę z oczyma kłopotów -
            rodzinne pewno, bo jula tez tak miała, gdy przyszła do mnie.
            wziąłbym jej to rodzeństwo do domu, ale trochę za późno już. chyba by nie
            chcialy one. do julki, tak w ogóle, podobne są z białych łat na brzuchu i
            krawatów, ale resztę cielska mają pręgowaną. ładne. naprawdę. tylko sporo od
            niej większe. czemu ? przecież ona teraz je już ładnie. nie jest chuda, tylko
            taka filigranowa w porównaniu z tamtymi pręgusami.

            W ostatnich słowach mojego listu raz jeszcze pozdrawiam wszystkich sługusów
            psów, kotów, chomików, ptaków i zwierzyny innej. dziękuję za zainteresowanie
            moją zwierzyną i przekazuję wyrazy.
            ahoj
            laga

            /to ja naprawdę i jula, tylko znów się nie mogłem zalogować ze strony
            tekstowej, a na poczatek iść mi się nie chce/
            • draconessa Re: o julce, co świat ludziom zawiązuje 24.09.02, 15:30
              mysmy sa juz wszyscy zakoceni tutaj chyba...nawet jesli nie panuje w naszym
              domu kot, to i tak zaraz bedzie panowal, a na razie kibicujemy Julce...:)))
              Pozdrowionka!!!
              • pan_laga Re: o julce, co świat ludziom zawiązuje 24.09.02, 15:58
                draconessa napisała:

                > mysmy sa juz wszyscy zakoceni tutaj chyba...nawet jesli nie panuje w naszym
                > domu kot, to i tak zaraz bedzie panowal, a na razie kibicujemy Julce...:)))
                > Pozdrowionka!!!
                >
                • Gość: draco... Re: o julce, co świat ludziom zawiązuje IP: *.riz.pl 24.09.02, 16:13
                  ...czyli draconessa....

                  Wlasnie, a cozmoze byc bardziej odstresowujacego od mruczenia kota? Plus
                  jeszcze jego ciepla, gdy sie raczy na kolanach albo i brzuchu rozlozyc?
                  Zauwazam prawidlowosc, ze nia lubia ktot ci, ktorzy ich nie znaja...a jak
                  poznaja, popadaja w jakze zdrowy koci obled.. Zazdroszcze zaszczytu miszkania z
                  kotem!!! Ja mam tylko papuge. ale to tez jest koci, niezalezny charakter (
                  nawet glaskac sie daje, jak ma nastroj i nawet pomrukuje)
                  Kociarze krajow wszelakich laczcie sie!!!
              • eela Re: o julce, co świat ludziom zawiązuje 24.09.02, 16:02
                Wiesz, Draco, nawet ja zaczęłam myslec o kocie :-), choc dawniej nawet by mi to
                nie przyszło do głowy
                • Gość: Draco... Re: o julce, co świat ludziom zawiązuje IP: *.riz.pl 24.09.02, 16:15
                  ...czyli draconessa...


                  I to jest dopiero cyrk. A wyobraz sobie, niektorzy sa na koty uczuleni, to
                  dopiero biedacy, bo ile im radosci w zyciu odpadnie....
    • Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.09.02, 12:12
      Ten też - hyc! do góry!
    • bunczuczny_leon_z_kadr Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.09.02, 10:53
      Ludzie. Przecież tu już całe forum w kociej sierści. Niedługo kocury zaczną
      rzucać na forum zdechłymi myszami i szczurami. Będzie smierdziało.
      Lenek (kadrowy)
      • orissa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.04.03, 16:23
        Wiecie co...Fajnie tak to wszystko od nowa w calosci przeczytac :)))))
        • iwa_ja Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.04.03, 22:02
          Ale gdzie jest Laga?!!! Tak mi w sercu tirli-pirli za nim cóś... I za Julią sie
          stęskniłam też...
          • miltonia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.04.03, 22:10
            Niby z wiosna mial wrocic, ale moze uznal, ze nie ma juz do czego.
            • sloggi Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.04.03, 22:55
              Póki co - pomyślności mu życzę :)
            • Gość: aniela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.waw.pl 24.04.03, 23:01
              o! czy to TEN pan_laga co o nim klechdy krążą ludowe???
              • miltonia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.04.03, 23:15
                I wiele serc polamanych sie z trudem regeneruje z jego powodu.
                • Gość: aniela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.waw.pl 24.04.03, 23:21
                  aha to mi sie znow psim (przepraszam frakcję kocią, ale psim) swędem udalo
                  uniknąć nieszczęścia ;)
                  • iwa_ja Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.04.03, 23:38
                    Gość portalu: aniela napisał(a):

                    > aha to mi sie znow psim (przepraszam frakcję kocią, ale psim) swędem udalo
                    > uniknąć nieszczęścia ;)
                    Bo nie byłaś zaangażowaną w swoim czasie w szlauch polewający. Myśmy wszystkie
                    jak jeden mąż (albo żona) polewały z Lagą ostrożnie. Żeby nie uszkodzić. I się
                    Laga wyniósł. I zostawił serca niewieście. Laaaaaaaga!
                    • Gość: aniela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.waw.pl 24.04.03, 23:40
                      a moze to oszust jakis matrymonialny jest? (po raz kolejny przepraszam frakcję
                      kocią)
                      • miltonia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.04.03, 16:36
                        Niestety, tez nie. Bo wiele z nas, choc na chwile chcialo dac sie pooszukiwac.
                        • mouchi Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.04.03, 16:50
                          miltonia napisała:

                          > Niestety, tez nie. Bo wiele z nas, choc na chwile chcialo dac sie pooszukiwac.

                          przecież on zajęty... chyba?

                          ale fakt, trochę tęskni się za nim...
                          • Gość: Hmmmm Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 01:29
                            On jest cały czas w USA. Z kotką, której nie sterylizował bo mu "było jej żal"
                            tylko daje jej zastrzyki z hormonów. Ona wciąż jest smieszna podobno mała i
                            drobna i jak on mówi "dziecinna" co się jemu podoba. To tyle co o kotce Julce
                            ostatnio słyszałem.A on tam karierę robi chyba bo ma duzo pracy i mało dzwoni i
                            sie odzywa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka