Dodaj do ulubionych

Warszawscy kierowcy

15.09.02, 15:02
Po prostu kocham jak po ulewie kierowcy z ułańską fantazją i rozpędzoną bryką
wjeżdżają wprost w ogromne kałuże. Pieszym pozostaje po tej akcji tylko
jedno: wytarcie twarzy z deszczówki i błota. A ubranko do prania. Dziękuję
wam za to.
A tak na poważnie - to nie jest zabawne tylko chamskie.
Obserwuj wątek
    • atob Re: Warszawscy kierowcy 15.09.02, 15:09
      Kiedys taki kierowca ochlapal kilku przechodniow i mial pecha ze kilkadziesiat
      metrow mial czerwone swiatlo ....hahahahahahahahahahahahahahahahaahha oni tez
      nie byli kulturalni :)))
      • Gość: Orchidea Re: Warszawscy kierowcy IP: *.pl 15.09.02, 16:01
        atob napisał:


        >
      • janior Re: Warszawscy kierowcy 15.09.02, 19:03
        Tak, tak pamiętam o tym, czytałem w gazecie. Gość miał pecha :-)))
        • Gość: Orchidea Re: Warszawscy kierowcy IP: *.pl 15.09.02, 19:29
          janior napisał:

          > Tak, tak pamiętam o tym, czytałem w gazecie. Gość miał pecha :-)))
          >
        • atob Re: Warszawscy kierowcy 15.09.02, 20:54
          janior napisał:

          > Tak, tak pamiętam o tym, czytałem w gazecie. Gość miał pecha :-)))


          Powiem tak : ja o tym nie czytalem

          Ale takich akcji bylo pewnie sporo :).......


          > Pozdrawiam
          > janior
          >
          > ----------------------------------
          > "Kto nie wierzy w cuda ten nie jest realistą"
          > ----------------------------------
          > www.legianet.com
          > ----------------------------------
        • filipszcz Re: Warszawscy kierowcy 17.09.02, 20:42
          do_artykulu
          a_czy_kierowcy_odpowiadaja_za_zle_drogi
          przez_co_powstaja_kaluze
    • zdzicha Re: Warszawscy kierowcy 15.09.02, 15:17
      Trzeba nosić w kieszeniach kamienie i w razie koniecznosci ich używac.
      /Atob, co ta twoja sygnaturka narozrabiała?
      • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 15.09.02, 15:32
        Albo puszki z farbą...
      • atob W sprawie sygnaturki Atoba slow kilka .... 15.09.02, 20:52
        zdzicha napisała:


        > /Atob, co ta twoja sygnaturka narozrabiała?

        Zdzinia znasz mnie:) a moja sygnaturka jest taka sama jak ja ... Jest oblesna i
        caly czas zionie od niej piwskiem . A po "maluchu" potrafi i zaspiewac ... to i
        nic dziwnego ze tak musiala skonczyc ....Mam nadzieje ze ja jeszcze zobaczysz a
        ze sama po "miescie" nie chodzi wiec wychodzi [rym:)] na to ze i mnie
        zobaczysz czego bym sobie zyczyl ....

        Pozdr
        • zdzicha Re: W sprawie sygnaturki Atoba slow kilka .... 17.09.02, 21:55
          Trochę nagmatwałeś...
          Teraz nie wiem, czy piszesz z aresztu, czy chodzisz po mieście z sygnaturką na
          ramieniu, czy spożywasz razem z nią napoje (nie moge napisać jakie, bo jest
          przed 23.00), a potem wychodzisz na miasto rozrabiać...
          A śpiewającą sygnaturę to może do Idola wyślij, będzie sławna i będziesz miał
          fundusze na wyciągnięcie jej z aresztu.
          • atob Re: W sprawie sygnaturki Atoba slow kilka .... 18.09.02, 20:44
            zdzicha napisała:

            > Trochę nagmatwałeś...

            U mnie to normalne

            > Teraz nie wiem, czy piszesz z aresztu,

            Bron Boze

            >czy chodzisz po mieście z sygnaturką na
            > ramieniu,

            Za ciezka jest

            >czy spożywasz razem z nią napoje (nie moge napisać jakie, bo jest
            > przed 23.00),

            Tez nie odpowiem bo jest przed 23 00 :)

            >a potem wychodzisz na miasto rozrabiać...

            Nie rozrabiac a swietowac ,i tylko wtedy gdy Legia zdobywa Mistrza Polski

            > A śpiewającą sygnaturę to może do Idola wyślij,

            Repertuar Pizdamy Porno nie jest tym co w idolu ma wziecie:(

            >będzie sławna

            W pewnych kegach juz jest slawna

            >i będziesz miał
            > fundusze na wyciągnięcie jej z aresztu.

            Bez kometarza...


            >
    • Gość: tomek Wawrzyszewscy kierowcy = jełopy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 19:31
      Za każdym razem, co na szczęście nie zdarza mi się często, podczas wyprawy na
      zapadły koniec świata, jakim jest Wawrzyszew, szlag mnie trafia...
      • Gość: Koza Re: Wawrzyszewscy kierowcy = jełopy IP: *.icpnet.pl 13.10.02, 13:01
        Zgadzam sie z przedmówcą! Wybrałem się kiedyś do tej dziury (zmuszono mnie
        żebym tu przyjechał) i pierwsze spostrzeżenie po wyjściu z dworca, to kłótnia
        dwóch kierowców na środku skrzyżowania. Nie zwracali oni uwagi że tworzy się
        korek. Typowa bezmyślność warszawskich kierowców.
      • Gość: Koza Re: Wawrzyszewscy kierowcy = jełopy IP: *.icpnet.pl 13.10.02, 13:03
        Gość portalu: tomek napisał(a):

        > Za każdym razem, co na szczęście nie zdarza mi się często, podczas wyprawy na
        > zapadły koniec świata, jakim jest Wawrzyszew, szlag mnie trafia...

        Zgadzam sie z przedmówcą! Wybrałem się kiedyś do tej dziury (zmuszono mnie
        żebym tu przyjechał) i pierwsze spostrzeżenie po wyjściu z dworca, to kłótnia
        dwóch kierowców na środku skrzyżowania. Nie zwracali oni uwagi że tworzy się
        korek. Typowa bezmyślność warszawskich kierowców.

        • k`k Re: Wawrzyszewscy kierowcy = jełopy 13.10.02, 14:02
          Gość portalu: Koza napisał(a):

          > Gość portalu: tomek napisał(a):
          >
          > > Za każdym razem, co na szczęście nie zdarza mi się często, podczas wyprawy
          > na
          > > zapadły koniec świata, jakim jest Wawrzyszew, szlag mnie trafia...
          >
          > Zgadzam sie z przedmówcą! Wybrałem się kiedyś do tej dziury (zmuszono mnie
          > żebym tu przyjechał) i pierwsze spostrzeżenie po wyjściu z dworca,


          ============================================================================

          Ty ,Koza,jaki dworzec jest na Wawrzyszewie,bo ja chyba czegoś nie wiem:->
          • zlotyrybek Re: Wawrzyszewscy kierowcy = jełopy 28.10.02, 16:34

            1. Na Wawrzyszewie nie ma dworca
            2. A z jakiej dziury przyjechałeś na tę "zapadłą dziurę" Wawrzyszew skoro
            mówisz o wyjściu z dworca (szczególnie, że takowego nie ma...)

            Zastanów zanim napiszesz bełkot.
    • sawwa Re: Warszawscy kierowcy 15.09.02, 20:06
      Celują w tym kierowcy autobusów. Fontanny sięgają aż na druga stronę chodnika.
      Widziałam dzis ludzi na Krakowskim Przedmieściu, którzy nie mieli gdzie się
      skryć, przemoczeni byli równo od stóp do głów.
      • Gość: Elka Re: Warszawscy kierowcy IP: 195.136.122.* 22.09.02, 19:38
        Niestety chlapanie, to nie jest tylko wina kierowcow (zwlaszcza kierowcow
        autobusow) ale raczej drogowcow. Zrozumialam to gdy w tym roku pierwszy raz
        przyszlo jezdzic mi w deszczu. Jazda prawym pasem, nawet z predkoscia 40 km/h,
        zmusza do pokonywania licznych kaluzy stojacych w koleinach. Kierowca malucha
        moze jeszcze probowac trzymac sie lewej strony prawego pasa, szerokie
        samochody, zwlaszcza autobusy sa bez szans. Jedynym wyjsciem jest zmiana pasa
        na lewy, no ale autobusy maja swoje przystanki, a inni tez czasem musza skrecac
        w prawo.
        Wierzcie, to naprawde nie jest mile gdy pomimo prob unikniecia takich sytuacji,
        jednak ochlapie sie przechodnia.
        • ann.k Re: Warszawscy kierowcy 23.09.02, 10:29
          wiesz jakos nie przemawia to do mnie, kiedy po raz kolejny jakis cham ochlapie
          mnie kiedy ide rano do pracy w jasnych spodniach czy jasnej kurtce... z mojego
          doswiadczenia wynika, ze mozna: unikac prawego pasa (zreszta on i tak powinien
          byc tylko dla autobusow, tam gdzie jezdzi ich duzo), zwalniac, a chocby i do 10
          km/h jak sie widzi kaluze i pieszych, ktorych mozna ochlapac; niestety ale
          poczucie kierowcy, ze sie zachowal jak cham, ani nie sprawi, ze sie moje
          ubranie oczysci ani tym bardziej nie zmieni faktu, ze znowu bede musiala dac 20
          zlotych za wypranie kurtki w pralni - za kurtke dalam trzy lata temu 150
          zlotych, w jednym sezonie "dzieki" kierowcom, ktorym "jest przykro" place okolo
          drugie tyle za jej pranie w pralni; a tak swoja droga nie widzialam, zeby
          ktorykolwiek kierowca zatrzymal sie (choc wiele razy jest taka okazja) i
          chociaz przeprosil za ochlapanie, bo juz nie mowie o porpozycji pokrycia
          kosztow prania; i jeszcze jedno - dwa lata temu musialam wyrzucic calkiem dobra
          kurtke zimowa (w kolorze granatowym), bo kierowca, co to "sie poczul jak cham",
          ochlapal mnie zimowym blotem z sola i niestety zanim dotarlam do pralni, sol
          zdazyla mi wyzrec calkiem spora plame na samym srodku kurtki;
          • Gość: Jorn Re: Warszawscy kierowcy IP: 217.11.141.* 29.10.02, 10:41
            ann.k napisała:

            > wiesz jakos nie przemawia to do mnie, kiedy po raz kolejny jakis cham
            ochlapie
            > mnie kiedy ide rano do pracy w jasnych spodniach czy jasnej kurtce... z
            mojego
            > doswiadczenia wynika, ze mozna: zwalniac, a chocby i do 10
            >
            > km/h jak sie widzi kaluze i pieszych

            Problem polega na tym, że w czasie deszczu kałuż często nie widać, ponieważ z
            odległości większej niż kilka metrów niczym się nie odróżniają od mokrego
            asfaltu.
            Należy tu rozgraniczyć chamów, którzy celowo wjeżdżają w kałuże lub po prostu
            nie przejmują się nimi (takich niestety nie brakuje) od ludzi, którzy mimo
            najlepszych chęci nie są w stanie uniknąć wjechania w kałużę lub jej wcześniej
            nie mieli szansy zobaczyć.
            Oprócz jazdy samochodem dość często chodzę po mieście jako pieszy i jakoś
            bardzo rzadko zdarza mi się być ochlapanym (no chyba, że jakiś cham z tych
            opisanych wyżej), natomiast często zdarza mi się widzieć ochlapanych ludzi,
            którzy czekając na zielone światło stoją na krawężniku, żeby wejść na jezdnię o
            0,25 sekundy szybciej (a przy skrzyżeowaniach asfalt jest najbardziej
            zniszczony).

            Pozdrawiam
        • Gość: max JA SPISUJE SOBIE NUMERY.. IP: *.pl 29.09.02, 20:04
          gosci kotrzy nie przepuszczaja pieszych na pasach, wymuszaja pierszenstwo itp.
          mam juz ponad 120 numerow. mam nadzieje, ze kiedys spotkam takiego lebka jak
          bedie parkowal...
          • Gość: Anna Re: JA SPISUJE SOBIE NUMERY.. IP: 213.76.175.* 11.10.02, 09:33
            I co wtedy zrobisz? Porysujesz samochód czy pobijesz? Jedno czy drugie to dla
            mnie i tak nazywa się chamstwem. I nie chodzi o to że kierowcy są bez winy.
            Wina jak zawsze leży gdzieś pomiędzy. Sama jeżdżę od 13 lat i wiem że zarówno
            kierowcom jak i pieszym można wiele złego przypisać.
            • Gość: aron Re: JA SPISUJE SOBIE NUMERY.. IP: *.acn.waw.pl 14.10.02, 19:42
              to ja ci odpowiem co zrobie.
              jechalem se kiedys na rowrku. zimowa pora, na ulicy lezaly miedzy koleinami
              taki zwaly mokrego sniegu.
              i jakis taki jeden z dziesiatkow samochod ktore mnie mijaly ochlapal mnie tym
              sniegiem calutkiego, od czubka czapki az po bloki spd w pedalach.
              3 swiatla dalej go dogonilem.
              niestety nie zapisalem numerow rejestracyjnych, bo moglabys sie spytac ile
              kosztowala przednia szyba.
              • Gość: Anna Re: JA SPISUJE SOBIE NUMERY.. IP: 213.76.175.* 29.10.02, 13:28
                I co dumny jesteś z tego co zrobiłeś? A wziąłeś pod uwagę że to mogło być
                niechcący? Ja nie bronię tego co zrobił ten kierowca ale to nie jest takie
                proste jechać samochodem i nie wjechać w kałużę. Poza tym nie da się
                jednoznacznie powiedzieć że kierowcy są źli a piesi są cudowni i bez winy. Przy
                okazji powiem co mi się zdarzyło w ubiegłym tygodniu. Jechałam ulicą
                Sobieskiego w stronę Wilanowa z prędkością około 60 km/h środkowym pasem,
                dojeżdżałam do skrzyżowania z Nałęczowską, dla mnie było zielone światło (dla
                pieszych przechodzących przez Sobieskiego jak się zapewne domyślasz czerwone) i
                nagle na pasy z prawej strony wychodzi kobieta nie rozglądając się na boki i
                wylazła na mój środkowy pas. Czy wiesz dlaczego w nią nie wjechałam? Bo
                widziałam na tym skrzyżowaniu mnóstwo wypadków i zawsze przed nim dodatkowo
                zwalniam mimo że mam zielone światło. I czy można stwierdzić że to tylko
                kierowcy są za wszystko winni. A co ja powinnam zrobić? Wysiąść i przyłożyć w
                pusty głupi łeb? Dałam po hamulcach, zatrąbiłam i pojechałam dalej. Ale jak
                bardzo się zdenerwowałam to tylko ja wiem.
              • Gość: Dabek Re: JA SPISUJE SOBIE NUMERY.. IP: *.ggr.co.uk 12.11.02, 18:55
                Blazen
    • Gość: ed Najgorsi Taxiarze... IP: 195.116.250.* 18.09.02, 08:44
      Ci to biją wszelkie rekordy ignoranctwa przepisów ruchu drogowego stwarzaja
      najwieksze zagrożenie dla ruchu w Wawie...
      • Gość: Vectra Re: Najgorsi Taxiarze... IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 19.09.02, 20:36
        Popieram popieram! Cierpy są najgorszymi chamami jako kierowcy!
      • Gość: daxx Re: Najgorsi Taxiarze... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 15:22
        Popieram w całości. 70% taxiarzy to potencjalni sprawcy wypadków
        uwazają że tylko oni mają rację i zawsze pierszeństwo.
        Dla nich przepisy ruchu drogowego to tylko makulatura, a spróbujcie zwrócić
        im uwagę to odrazu wykarzą się pełną znajomościa języka wyzwisk.

        Policja powinna bardziej na nich zwracać uwage i za łamanie przepisów, karać
        wysoko i odbierać prawo jazdy. Ponieważ ryzykują nie tylko swoje życie ale też
        pasażerów i innych użytkowników dróg.
        • Gość: aron Re: Najgorsi Taxiarze... IP: *.acn.waw.pl 14.10.02, 19:47
          > Popieram w całości. 70% taxiarzy to potencjalni sprawcy wypadków
          > uwazają że tylko oni mają rację i zawsze pierszeństwo.
          > Dla nich przepisy ruchu drogowego to tylko makulatura, a spróbujcie zwrócić
          > im uwagę to odrazu wykarzą się pełną znajomościa języka wyzwisk.

          jezdzilem po miescie po 8-9 godzin dziennie.
          i jesli widzialem 3 wypadki w ktorych uczestnikami byli taksowkarze to bedzie
          dobrze.
          wiec jesli taksowkarze sa sprawcami 7% wypadkow bedzie szczytem.

          > Policja powinna bardziej na nich zwracać uwage i za łamanie przepisów, karać
          > wysoko i odbierać prawo jazdy. Ponieważ ryzykują nie tylko swoje życie ale
          też
          > pasażerów i innych użytkowników dróg.

          zdaza mi sie korzystacz taksowki.
          i raz jechalem przez wlocy tunelami.
          jak jadem prywatnie autem cierpliwie stoje w sznureczku w tunelu pod dworcem
          wawa. wlochy. lecz tutaj gdyby taksowkarz mial tam stac 5 minut za moje
          pieniadze to by mnie chyba cholera wziela.
          lecz osobiscie jestem chamem i nikogo nie wpuszczam z pasa dla skrecajacyh,
          nawet taksowkarza.
    • Gość: rita2 Re: Warszawscy kierowcy IP: *.ibb.waw.pl 19.09.02, 09:51
      Akurat tak sie sklada, ze bywam po obu stronach barykady.
      Czasem korzystam z komunikacji miejskiej a czasem po
      burzujsku jezdze sobie po miescie samochodem.
      Jako pieszy powiem tak:
      -kierowco:ograniczenie predkosci w wiekszej czesci
      Warszawy wynosi 50km/h.Stosuj sie do tych przepisow to
      mniej bedzie oblanych pieszych; sprobuj nieco
      przyhamowac, bo przeciez gdzie kaluza tam dziura- a noz
      sobie kolo urwiesz.
      -kiedy widze, ze pada a musze chodzic po wraszawskich
      chodnikach to zakladam najgorsze okrycie
      wierzchnie-przynajmniej nie szkoda gdy sie zamoczy.
      -staram sie isc jak najdalej od jezdni a ana przystankach
      chowam sie za wiaty
      Jako kierowca:
      -dziur w Warszawie jest od licha a w zwiazku z tym kaluzy
      po deszczu tyle samo-nalezaloby przycisnac ZDM, zeby sie
      tym zajela, ale oczywiscie wykreca sie brakiem pieniedzy
      (tak przy okazji to moze by opodatkowac roczna skladka
      180zl takze pieszych - skoro marudza, ze tyle dziur niech
      zrzucaja sie na ich latanie)
      -czasem chocby nie wiem, jak sie chcialo kaluzy nie da
      sie ominac a czasem, kiedy sie ja dojrzy trudno zdzazyc
      wyhamowac (ulice bywaja sliskie gdy pada i gwaltowne
      hamowanie moze skonczyc sie nie tylko ubrudzeniem
      ubrania, ale czyms znacznie gorszym)

      Pozdrawiam, zyczac malej ilosci dziur i umiarkowanego deszczu
    • Gość: Piort Re: Warszawscy kierowcy IP: *.ppi / 192.168.1.* 19.09.02, 12:24
      Byłem w Niemczech, po przyjeździe z Polski umyłem samochód, bo rano miałem
      przejechać stokilkadziesiąt kilometrów. Niestety od rana padał deszcz i
      jechałem duzą część drogi za ciężarówkami, a osobowe auta nie muszą mieć tam
      chlapaczy. Jakież było moje zdumienie gdy następnego ranka zobaczyłem,że
      samochód wcale nie jest ubłocony. Mój gospodarz był zdziwiony moim zdziwieniem,
      przecież deszcz jest czysty, a drogi są sprzątane! Kałuż tam nie widywałem. A
      nie wyobrażam sobie jazdy - lawirowania między kałużami w Warszawie.
    • Gość: Krzyś Re: Warszawscy kierowcy IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 20.09.02, 23:18
      Najgorsi są tacy co wyprzedzają tych, którzy zwolnili by nie ochlapac innych.
    • Gość: keicam68 Re: Warszawscy kierowcy IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 21.09.02, 15:23
      O to, że są kałuże to trzeba mieć pretensje do ZDM a nie do kierowców. My też
      chcielibyśmy jeżdzić po równych płaskich drogach. Zdróweńka
    • Gość: Snake Re: Warszawscy kierowcy IP: 213.76.63.* 21.09.02, 18:22
      Witam,

      Marna to pociecha, ale to samo jest w Lodzi. Przyczyna jest to,
      ze ludzie jezdza zupelnie zdekoncentrowani, zamysleni gonia swoj
      czas lub po prostu nie sa w stanie ominac wszystkich dziur i kaluz.
      Gwaltowny ruch kierownica moze spowodowac, ze uderzymy
      w jadacego sasiednim pasem. Nie jestem swiety i tez mi sie
      zdarza ochlapac przechodnia. Czuje sie wtedy jak ostatni cham,
      mimo ze zrobilem to zupelnie niechcacy. Ale czesto jestem
      przechodniem, tez bywa, ze czasem mokrym...

      Pozdrawiam
      • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 22.09.02, 19:01
        Przyczyna jest to, ze ludzie jezdza zupelnie zdekoncentrowani, zamysleni gonia
        swoj czas lub po prostu nie sa w stanie ominac wszystkich dziur i kaluz.
        -------------------------------------------------------------------------------
        A co z tymi co robią to złośliwie?
        Sklapować czy jak?
        No i nie chodziło mi o dziurawe nawierzchnie, tylko kałuże które się robią na
        nierównych jezdniach albo tam gdzie studzienki sie zapchały...
        • Gość: formula Re: Warszawscy kierowcy IP: 5.2.1R* / *.prem.tmns.net.au 23.09.02, 10:48
          Mialem sposobnosc przebywac w Warszawie (1994-2001).
          W tym tez czasie, systematycznie (trzy-piec razy dziennie) korzystalem z
          serwisu taksowek oraz prywatnych samochodow.
          Moje (ogolne) spostrzezenia dotyczace kierowcow to:
          NIEUSTANNE PODEJMOWANIE RYZYKA!
          1. Zmeczenie,
          2. Brak koncentracji (zbytnia pewnosc swoich umiejetnosci)
          3. Obojetnosc
          4. Nadmierna szybkosc
          5. Brak poszanowania innych uzytkownikow drog.
          6. Latwosc opiniowania innych (nigdy siebie)
          Natomiast nalezy powiedziec, ze wiekszosc zna bardzo dobrze rozklad miasta, to
          tez dojazd gdziekolwiek nie przysparza klopotu.
          • malini Re: Warszawscy kierowcy 23.09.02, 13:37
            Jestem Warszawskim kierowcą.Nie toleruję złej jazdy,a każda jazda, która łączy
            się z narażeniem kogokolwiek na szkodę to zła jazda.
            Rozumiem argument - przypadek,dziura w drodze, ale DO CHOLERY!! ZATRZYMAJ SIĘ
            JEDEN Z DRUGIM i PRZEPROŚ!!Zapytaj człowieka, któremu pobrudziłeś ubranie
            (chcący czy nie)czy go nie podwieźć, czy nie zapłacić za pralnię (nawet jeżeli
            nafuka na Ciebie z początku - ma do tego święte prawo).
            Zauważam,że szyba samochodu niczym ciemne okulary działają na kierowców jak
            czapka-niewidka - najwyraźniej więszość ma wrażenie,że ich nie widać i są na
            tyle anonimowi,że mogą sobie "pozwolić" na nieodpowiednie zachowanie (niestety
            kończące się nie tylko ochlapaniem czyjegoś płaszcza ale i stłuczką czy nawet
            potrąceniem człowieka).
            Codziennie muszę znosić tych "dżentelmentów", którzy uważając się
            za "niewidzialnych" zajeżdżają mi drogę czy też utrudniają mi wjechanie na pas
            przed siebie trąbiąc i najeżdżając mi na samochód. Niejeden raz w moją stronę z
            ust "wyfiołkowanego" pana w samochodzie dobrej marki polecą obrzydliwe epitety
            za...UWAGA! zatrzymanie się przed przejściem dla pieszych, na którym są ludzie!
            No właśnie pieszy z takim nie ma już najmniejszych szans - jak nie ma świateł -
            na pasy nie wiejdzie, a jak wejdzie - musi biec,bo "Pan niewidzialny" się
            śpieszy...
            Ci sami panowie równo obśliniają mi (i innym oczywiście) rękę na rozmaitych
            bankiecikach oraz rozpływają się w uprzejmościach typu: powieszę Pani płaszcz,
            przysunę krzesło,podam coś do picia.Nawet przez chwilę taki "władca dróg" nie
            pomyśli,że osoby przed którą właśnie zgina kark w ukłonie mało rano nie
            rozwalił na pasach.Więcej - zapewne sądzi,iż go nie zauważyła...
            • Gość: k`k Re: Warszawscy kierowcy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.09.02, 15:33
              Malini napisał
              Codziennie muszę znosić tych "dżentelmentów", którzy uważając się
              za "niewidzialnych" ......
              utrudniają mi wjechanie na pas
              przed siebie trąbiąc i najeżdżając mi na samochód.



              Z innymi twoimi uwagami zgadzam się w 100-u procentach,ale w tym zdaniu
              wychodzi z Ciebie(niestety)"typowy warszawski kierowca"
              Odwracając role po prostu im zajeżdzasz drogę,a oni-gbury jedne-trąbią na
              Ciebie,Bogu ducha winnego wspaniałego kierowcę:)
              • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 25.09.02, 15:42
                Ale w pozostałych sytuacjach ma rację.
              • malini Re: Warszawscy kierowcy-zajechanie drogi do k'k 29.10.02, 12:46
                Hola, hola - nie znoszę, jak się ze mną nei zgadzasz w 100% ;) dlatego apeluję
                o przypomnienie sobie przepisów ruchu drogowego! Ty-kierowca masz mi-kierowcy
                umożliwić/ułatwić zmianę pasa ruchu itp. Nie chodzi mi o sytuację - przez szybę
                samochodu dostrzegam ukochany sklepik z ciuchami i nagle,bez zasygnalizowania
                tego zamiaru odpowiednim światełkiem wtryniam ci się przed maskę zmuszając do
                gwałtowengo hamowania. Tylko: kilka minut dosłownie stoję na ulicy świecąc jak
                opętana, że chcę skręcić/zmienić pas, a "dżentelmeni" udają ślepych,i wreszcie,
                gdy pojawia się KILKUMETROWA luka między pojazdami, dostaję się na upragniony
                pas i wtedy kolo, który zauważa, że ktoś ośmielił się znaleźć PRZED NIM nagle
                nasiska GAZ i TRĄBIĄC wściekle mało mi nie rozwala tyłu.
    • Gość: Jac-uh! Re: Warszawscy kierowcy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 16:30
      Pretensje nalezy kierować nie do kierowców, lecz do ZDM-u. Przecież kałuż nie
      powinno być, a tworzą się w zapadniętych miejscach jezdni oraz przez źle
      funkcjonujące studzienki.
      • Gość: kura Re: Warszawscy kierowcy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 19:47
        bardzo wam kura dziękuje. namieszali kurze we łbie wielością argumentów i nie
        wie kura teraz jak deszczyk popada co ma robić. jeżdzić autkiem swojem w
        deszcz czy nie , co ma kura robić jak już kogoś chlapnie : wysiadać czy uciekać
        ( przecie jak kura wysiądzie przepraszać to w dziób dostać może, jak było
        opisane). Pieszym kura tez być nie chce bo widzi kura, że pieszemu we Warszawie
        to idzie jak kurwie w deszcz, chlapiom wszyscy, za wiaty chować siem trza i
        jeszcze do tego kamienie i farbe trza nosić.
        Qrapa
      • Gość: sun Re: Warszawscy kierowcy IP: 207.13.167.* 26.09.02, 14:43
        Ja bym powiedzial, za beznadzieja polskich ulic i drog, budowanych ze smoly,
        ktora przy 25 stopniach ciepla topi sie, zamiast podobnie jak na calym swiecie
        z asfaltu. (tak, tak w krajach rownikowych drogi sa gladkie jak stol, przy
        upalach ok. 50 stopni w cieniu). To jedna z beznadziei tego kraju, ktory
        generalnie jest totalna porazka w skali Swiata, z jego "oszczednosciami", ktore
        kosztuja nas fortune. (Wiadukty z piasku, drogi ze smoly...etc)
        • Gość: brutt Re: Warszawscy kierowcy IP: *.tnt1.tucson.az.da.uu.net 06.10.02, 08:15
          to prawda.
        • Gość: Joe Re: Warszawscy kierowcy IP: *.softomasz.pl 09.10.02, 18:49
          Gość portalu: sun napisał(a):

          > Ja bym powiedzial, za beznadzieja polskich ulic i drog, budowanych ze smoly,
          > ktora przy 25 stopniach ciepla topi sie, zamiast podobnie jak na calym
          swiecie
          > z asfaltu.

          Jesteś w błędzie. W Polsce smoły nie wolno stosować w budownictwie drogowym już
          od ponad 30 lat. Przypomnę, że smoła jest produktem powstającym w wyniku suchej
          destylacji WĘGLA KAMIENNEGO. Natomiast asalty (zarówno naturalne jak i
          PONAFTOWE) mają różną twardość (tzw. penetrację). Ale i tak zazwyczaj
          problem "topiącej się" nawierzchni nie wynika z niewłaściwego doboru
          jakościowego składników, tylko z lenistwa wykonawców. Mieszanka na nawierzchnię
          składa się z asfaltu (do 10%), mączki wapiennej, kruszywa i ew. dodatków
          uszlachetniających. Im więcej ASFALTU, tym szybciej mieszają się składniki. A
          taka "szybko" wyprodukowana nawierzchnia jest bardzie miękka. Mam nadzieję, że
          teraz już rozumiesz, że ASFALTU w naszych drogach MIE JEST ZA MAŁO, TYLKO ZA
          DUŻO!!!
    • Gość: miszka Re: Warszawscy kierowcy IP: 212.244.167.* 01.10.02, 10:19
      Wiem że to mało przyjemne, ale w Warszawie mamy takie drogi i tyle kałuż, że
      czasami naprawdę trudno jechać tak żeby nie chlapać.
      • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 01.10.02, 20:07
        W piątkowy obrzydliwy deszczyk widziałam jak na rondzie ONZ kierowca autobusu z
        premedytacją i odpowiednią prędkością wjechał w ogromną kałużę i ochlapał od
        góry do dołu pewną panią. Biedaczka nie spodziewała się niczego złego i
        zdążyła tylko skulić ramionka. Współczułam. A kura niech siedzi w domu w
        deszczowe dni no bo jak wygląda mokra kura, co? No jak?
    • Gość: grapess Re: Warszawscy kierowcy IP: *.man.polbox.pl 07.10.02, 10:54
      Jeżdżę po Warszawie kilka lat trzech może czterech. Do pewnego czasu nawet
      starałem się być w miarę grzeczny, wpuszczać przede mnie jeśli ktoś chciał
      wjechać do skrętu w prawo z środkowego, czy jakieś takie tam. Wydawało mi się,
      że skoro jestem tu gościem to powinienem szanować lokalnych kierowców, a poza
      tym nie znałem jeszcze tras w W-wie. I stałem godzinami w korku bo nie
      wiedziałem co się z przodu dzieje. Nie wiedziałem, czy facet, który chce
      wjechać przede mnie to jest cham, czy po prostu wyjechał z bocznej uliczki i
      chce się włączyć do ruchu. Teraz już wiem. I jeżdżę tak samo. Jak chcę wjechać
      np. na jakiś most to jadę jak najdalej się pasem zewnętrznym, do jazdy prosto,
      czy pasem do skręcania w przeciwną stronę i dopiero na samym końcu się wpycham.
      Skuteczność gwarantowana, czas przejazdu dużo krótszy. A nawet potrafię strąbić
      jak ktoś nie chce mnie wpuścić. Na razie nikt nie wyszedł z samochodu.
      • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 10.10.02, 18:25
        Ale nie o to chodziło! To wątek założony o kierowcach ochlapujących po chamsku
        przechodniów...
        • Gość: grapess Re: Warszawscy kierowcy IP: *.man.polbox.pl 11.10.02, 09:02
          Sorry, ...... Tytuł mnie zmylił. Ale numer. Tak się dać podejść.
          • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 18.10.02, 19:29
            Nic się nie stało.
            PZDR
      • Gość: maciek Re: Warszawscy kierowcy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.10.02, 21:57
        Kiedys sie przejedziesz, jak ktos moze i nie wysiadzie, ale
        dla "sprawiedliwosci" i nie wpusci ciebie i pierdolnie w ciebie. Raz pokazywali
        takiego goscia, co sam przed policja mowil, ze nie hamowal, bo mu sie chamidlo
        wpychalo. I on najwyzej mandacik dostanie, a tobie moze i woz skasuje.
    • Gość: pomsciarz Te wredne chamy, co zawsze muszą wszystko ochlapać IP: *.alcatel.pl 14.10.02, 13:51
      A ja po prostu jeżdżę.

      Staram się trzymać przepisów i jeśli wijeżdżam w kałużę, to 50 km/h, a na Tr.
      Łazienkowskiej max. 70-80 km/h. Specjalnie za kałużami się nie rozglądam, bo
      asfalt mamy tak "wyświecony" że gdybym miał analizować każdy metr przed sobą,
      czy jest tylko mokry, czy ma grubszą warstwę wody, to do ogólnej orientacji
      (obserwacja znaków, świateł, innych uczestników ruchu drogowego, zmiany pasa
      ruchu i inne manewry) musiałbym w samochodzie zamontować w deszczowe
      dni "autopilota" - lub jak kto woli - "autodrivera".
      Poza rzadkimi przypadkami, kiedy kierowca czerpie radość z ochlapania
      przechodnia, przypadki takie na pewno nie są złośliwe. Tacy już
      jesteśmy: "Jeśli MNIE ktoś ochlapie, to na pewno zrobił to ktoś z pełną
      premedytacją".
      Ja, kiedy idę chodnikiem, staram się obserwować, czy na drodze obok chodnika
      nie ma kałuż. Jeśli jest akurat jakaś, to albo przyspieszam w tym miejscu
      kroku - gdy nic drogą nie jedzie, albo zwalniam, żeby gość, który akurat drogą
      przejeżdża przejechał przez tą kałużę.
      Chodzicie do wyborów - pokażcie czerwoną kartkę tym, którzy w Waszych
      samorządach decydują wybudować ósmy basen, gdy jest już tam ich sześć i siódmy
      jeszcze w budowie, zamiast położyć nowy - równy dywanik asfaltowy, który nie
      będzie miał kolein i tym samym lepiej odprowadzi deszczówkę do studzienki
      odpływowej.
      Nie wylewajcie swojej żółci na innych tylko dlatego, że ich stać na lepszy
      samochód, niż Wasz.
      Swoją drogą uśmiałem się z pomysłu zaprezentowanego na tym forum, żeby
      odnotowywać numery takich samochodów. Niech np. taki genialny pechowiec
      zostanie ochlapany przez Toyotę Avensis nr rej: "W0 DNIK1" i odnotuje sobie te
      numery. Co z nimi zrobi? Poda na policję? Jaki przepis złamał rajdowiec z
      Toyoty? Nie znalazłem nigdzie przepisu o brzmieniu np.: "Kto prowadząc pojazd
      mechaniczny i wjechawszy w kałużę ochlapie przechodnia podlega karze ..." A
      może lepiej wynająć prywatnego Rutkowskiego, żeby znalazł tego rajdowca z
      Toyoty, a następnie zarżnął jego dzieci, zgwałcił mu żonę i spalił dom ...???

      Rada dla tych, którzy muszą się przemieszczać w czasie deszczu: weźcie swój
      samochód albo taksówkę. Korzyść będzie wieloraka: sam nie zmokniesz, nikt Cię
      nie ochlapie, a jeśli wybierzesz taksówkę w której taksówkarz ochlapie innego
      przechodnia wioząc Ciebie, będziesz mógł z czystym sumieniem przeciąć mu za to
      aortę.
      Rada dla tych, którzy lubią spacerować po deszczu: wychodźcie albo w strojach
      kąpielowych, albo w nieprzemakalnych kombinezonach.

      Pozdrowienia,
      • Gość: aron Re: Te wredne chamy, co zawsze muszą wszystko och IP: *.acn.waw.pl 14.10.02, 20:26
        > Swoją drogą uśmiałem się z pomysłu zaprezentowanego na tym forum, żeby
        > odnotowywać numery takich samochodów. Niech np. taki genialny pechowiec
        > zostanie ochlapany przez Toyotę Avensis nr rej: "W0 DNIK1" i odnotuje sobie
        te
        > numery. Co z nimi zrobi? Poda na policję? Jaki przepis złamał rajdowiec z
        > Toyoty? Nie znalazłem nigdzie przepisu o brzmieniu np.: "Kto prowadząc
        pojazd
        > mechaniczny i wjechawszy w kałużę ochlapie przechodnia podlega karze ..." A
        > może lepiej wynająć prywatnego Rutkowskiego, żeby znalazł tego rajdowca z
        > Toyoty, a następnie zarżnął jego dzieci, zgwałcił mu żonę i spalił dom ...???

        takiego przepisu nie znalazlem.
        ale widac nie najlepiej zasz "Prawo o Ruchu Drogowym.
        zreszta reszta uczestnikow forum tez nie ;-p
        przeczytalem caly watek cierpliwie. i doszedlem na obecna chwile do ostatniego
        postu.
        a teraz przejdzmy do cytatow.
        z samego poczatku dokladnie PIERWSZY punkt

        Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r.
        Prawo o ruchu drogowym.
        (Dz. U. Nr 98, poz. 602)

        Dział II - Ruch drogowy
        Rozdzial 1- zasady ogolne

        Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
        zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
        unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie
        bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku
        z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na
        szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
        2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w pobliżu
        drogi, jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą skutki, o których mowa
        w tym przepisie.
        3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie
        bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki
        w celu niezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić,
        powinna o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu.
        • Gość: bobo Re: Te wredne chamy, co zawsze muszą wszystko och IP: *.imp.edu.pl 15.10.02, 13:43
          Jesli tak to dlaczego zbiles szybe przednia w samochodzie
          goscia ktory cie ochlapal Aronie (nie badź hipokryta)

          Gość portalu: aron napisał(a):

          > > Swoją drogą uśmiałem się z pomysłu zaprezentowanego
          na tym forum, żeby
          > > odnotowywać numery takich samochodów. Niech np. taki
          genialny pechowiec
          > > zostanie ochlapany przez Toyotę Avensis nr rej: "W0
          DNIK1" i odnotuje sobi
          > e
          > te
          > > numery. Co z nimi zrobi? Poda na policję? Jaki
          przepis złamał rajdowiec z
          > > Toyoty? Nie znalazłem nigdzie przepisu o brzmieniu
          np.: "Kto prowadząc
          > pojazd
          > > mechaniczny i wjechawszy w kałużę ochlapie
          przechodnia podlega karze ..."
          > A
          > > może lepiej wynająć prywatnego Rutkowskiego, żeby
          znalazł tego rajdowca z
          > > Toyoty, a następnie zarżnął jego dzieci, zgwałcił mu
          żonę i spalił dom ...
          > ???
          >
          > takiego przepisu nie znalazlem.
          > ale widac nie najlepiej zasz "Prawo o Ruchu Drogowym.
          > zreszta reszta uczestnikow forum tez nie ;-p
          > przeczytalem caly watek cierpliwie. i doszedlem na
          obecna chwile do ostatniego
          > postu.
          > a teraz przejdzmy do cytatow.
          > z samego poczatku dokladnie PIERWSZY punkt
          >
          > Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r.
          > Prawo o ruchu drogowym.
          > (Dz. U. Nr 98, poz. 602)
          >
          > Dział II - Ruch drogowy
          > Rozdzial 1- zasady ogolne
          >
          > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się
          na drodze są obowiązani
          > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga -
          szczególną ostrożność,
          > unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować
          zagrożenie
          > bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten
          utrudnić albo w związku
          > z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz
          narazić kogokolwiek na
          > szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
          > 2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby
          znajdującej się w pobliżu
          > drogi, jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą
          skutki, o których mowa
          > w tym przepisie.
          > 3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała
          jednak zagrożenie
          > bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana
          przedsięwziąć niezbędne środki
          > w celu niezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie
          mogła tego uczynić,
          > powinna o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu.
          • aron_ Re: Te wredne chamy, co zawsze muszą wszystko och 16.10.02, 09:30
            > Jesli tak to dlaczego zbiles szybe przednia w samochodzie
            > goscia ktory cie ochlapal Aronie (nie badź hipokryta)
            >

            bo jestem nerwowy i nadpobudliwy :-p
            i wole zeby kogos zabolalo... chocby go kieszen zabolala albo musial sie
            powkurzac ze zwiedza budynki pzu :-p
            niz oddawac sprawe w rece prawa, zwlaszcza ze nie mialem swiadka.
            • Gość: aaa Re: Te wredne chamy, co zawsze muszą wszystko och IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.02, 14:28
              aron_ napisał:

              > > Jesli tak to dlaczego zbiles szybe przednia w samochodzie
              > > goscia ktory cie ochlapal Aronie (nie badź hipokryta)
              > >
              >
              > bo jestem nerwowy i nadpobudliwy :-p
              > i wole zeby kogos zabolalo... chocby go kieszen zabolala albo musial sie
              > powkurzac ze zwiedza budynki pzu :-p
              > niz oddawac sprawe w rece prawa, zwlaszcza ze nie mialem swiadka.

              Nie mam zielonego pojecia, dlaczego mowisz o chamstwie innych skoro z tego, co
              mowisz ze zrobiles wynika, ze sam jestes chamem do kwadratu
      • jeniffer1 Warszawscy kierowcy 18.10.02, 19:28
        Nikt nie "wylewa żółci za to że go nie stać na lepszy samochód"- rozpisałeś się
        bardzo, ale w większości nie masz racji. Jak sobie wyobrażasz paradowanie po
        ulicy w kostiumie kąpielowym zimą kiedy jest -20 st? Albo w wodoodpornym
        kombinezonie do pracy?
        Jeśli kierowca jeżdzi po swojej dzielnicy to wie gdzie zbierają się potworne
        kałuże, a niestety nie każdy chodnik jest szeroki aby się ewakuować (np.
        chodniczek przy Cm. Wawrzyszewskim). Nadal podtrzymuję zdanie, że w 90%
        przypadków mamy do czynienia ze złośliwością.
        PZDR
        • Gość: hevel Re: Warszawscy kierowcy IP: *.amwaw.edu.pl 20.10.02, 13:28
          A mnie się wydaje, że często jest to przypadek, no może nie zawsze. Fakt,
          siedząc w ciepłum i suchym wnętrzu samochodu inaczej odbiera się aurę. Ale
          czasami jesteśmy zaskakiwani "rozmiarami"kałuży, w którą się wjeżdża. No i
          niestety fontanna gotowa. Powinno się wtedy zatrzymać i przeprosić. Ale
          większość tego nie robi i nie zrobi. Cóż czasy się zmieniają, kiedyś za takie
          sytuacje ludzie się pojedynkowali. A teraz, najwyżej się wyzywają, co też nie
          jest z gruntu kulturalne. Nie powinno się zniewagą reagować na takie
          zachowanie. Cóż kultura osobista zanika, brutalność narasta, a my dziwimy się,
          że świat "dziczeje". Zacznijmy go zmieniać od siebie samych.
          • zlotyrybek Re: Warszawscy kierowcy 28.10.02, 16:42
            Serdecznie przepraszam wszystkich ochlapanych przeze mnie przechodniów - jeśli
            tacy są , a to możliwe, bo jeżdżę 12 lat. W życiu do głowy by mi nie przyszło,
            żeby kogoś ochlapać przez złośliwość. Obawiam się, że przechodnie, którzy
            wyznają taką teorię spiskową świata powinni sobie to zdiagnozować.
            Nie siedzę z rozognionym wzrokiem o 6.00 ranow oknie w oczekiwaniu na deszcz,
            żeby sobie poochlapywać ludzi.
            Kochani, zastanówcie się co wy wygadujecie....

            Pozdrawiam
            • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 06.11.02, 17:08
              Obawiam się, że przechodnie, którzy
              > wyznają taką teorię spiskową świata powinni sobie to zdiagnozować.
              > Nie siedzę z rozognionym wzrokiem o 6.00 ranow oknie w oczekiwaniu na deszcz,
              > żeby sobie poochlapywać ludzi.


              Nie chodzi o 6.00 rano tylko np. o 16.00 w niedzielę. Więcej rozwagi, rozumu i
              kultury proszę!
          • Gość: Jorn Re: Warszawscy kierowcy IP: 217.11.141.* 29.10.02, 11:07
            Gość portalu: hevel napisał(a):

            > Powinno się wtedy zatrzymać i przeprosić.

            Przepraszam, ale jak sobie wyobrażasz zatrzymywanie się i przepraszanie? To by
            spowodowało całkowity paraliż miasta!
            • malini OCHLAPANYCH PRZEPRASZAĆ! 29.10.02, 12:57
              Ponawiam apel.Ani paraliż miasta ani brak czasu ani strach przed konsekwencjami
              ani inne bzdury nie są podstawą do usprawiedliwiania braku kultury.Jeśli kogoś
              ochlapiemy, to zatrzymujemy samochód i przepraszamy!
    • Gość: Bandit Re: Warszawscy kierowcy IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 11.11.02, 19:48
      Ale Wy marudzicie...
      Moze by tak sie zastanowic nad wlasnym zachowaniem (piesi).
      Po kiego grzyba stac przed kalurza i czekac az ktos w nia wjedzie?!
      Widzisz kalurze to od niej odejdz. Stan w bezpiecznej odleglosci lub np. za
      wiata na przystanku.
      Czasem mysle, ze stoi taki czlek nad kalurza z zacisnietymi zebami i powtarza
      sobie w myslach "no, no wjedz w to, wjedz, sprobuj tylko mnie ochlapac to
      zobaczysz...."
      Nie rozumiem rowniez tych, ktorzy czekajac na przystanku na autobus, wychodza
      na droge, zeby zobaczyc czy juz jedzie. Po co? Nie pojmuje tego...
      Mialem taki przypadek, wjezdzajac w zatoczke, chcialem kogos wysadzic czy
      zabrac - nie pamietam, nie wazne, malo bym goscia nie rozjechal bo zachcialo mu
      sie wygladac. Gosc widzac mnie na przeciwko siebie nie wiedzial w ktora strone
      z powrotem ma isc, tak sie przerazil. Na jego szczescie poszedl we wlasciwa...

      pzdr
      Warszawski Kierowca.
      • jeniffer1 Re: Warszawscy kierowcy 12.12.02, 16:46
        Gość portalu: Bandit napisał(a):

        >> Widzisz kalurze to od niej odejdz. Stan w bezpiecznej odleglosci lub np. za
        > wiata na przystanku.


        No to zapraszam na przystanek autobusowy w kierunku Centrum przy cm.
        Wawrzyszewskim.
        TAM SIĘ NIE DA WEJŚĆ ZA WIATĘ!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka