Dodaj do ulubionych

tak na poważnie

04.12.05, 21:48
przed chwilą spotkała mnie niezbyt "sympatyczna" sytuacja. Innemu kierowcy
nie podobało sie moje zbyt długie skręcanie na parking i zaczął intensywnie
trąbic. Po zwróceniu mu uwagi, że to nieeleganckie zaczął wrzeszczec, żebyśmy
(byłam z mężem ) do swojej dziury wracali(mamy autko z rejestracją nie-
warszawską). Samochodowie sie tez dostało - nie jest imponującą marką
(przemilczę litościwie...).
Cała ta sytuacja dała mi do myślenia. To nie jest pierwsze zdarzenie że
spotykam sie z niechęcią, wrogością a czasem chamstwem, związanym z tym, że
nie jestem z Warszawy.
Dlaczego?
To naturalny proces, ze do stolicy przyjeżdzają obcy. Nioe pytam z
socjologicznego punktu widzenia. Tu teoretycznie mogę sobie odpowiedzieć,
lata nauki, swoi-obcy itp.
Lubię Warszawę, nie psioczę na nią, nie jestem intelektualnym guru ale
bezmózgiem też nie. Dlaczego więc musze wysłuchiwac takich tekstów???
A tak szczerze jak to jest z Wami? Co sadzicie o przyjezdnych? Wiem, ze może
przez delikatność nie powiecie nic przykrego (chyba...). Ale naprawde zależy
mi na szczerych odpwoiedziach. Przeżyję, czy Was też denerwują przyjezdni?
Poczytam sobie jujtro w pracy...
A tak z innej beczki.
Byliśmy sie ukulturalniać 19.00, dziękujemy
Obserwuj wątek
    • kocio-kocio Re: tak na poważnie 04.12.05, 22:26
      Jako warszawianka z baby, prababy mogę odpowiedzieć zupełnie szczerze.
      Nie mam nic przeciwko nowym warszawiakom (jednego mam nawet w domu ;o)), pod
      warunkiem, że nie psioczą na Warszawę.
      Jak się nie podoba warszawskie tempo, warszawskie układy, warszawski smród,
      albo Warszawa w ogóle, to ja serdecznie proszę - wracajcie do domu.
      Lekko denerwują mnie też ci przyjezdni, którzy psują warszawski rynek pracy,
      godząc się pracować za pieniądze, za które w Warszawie trudno wyżyć na jakim
      takim poziomie. To dzięki nim pracujący warszawiacy biednieją z roku na rok, a
      ci dający pracę nabijają sobie kabzy ponad miarę.
      No a kierowcy na blachach "ze wsi" to już zupełnie inna historia.
      Ciebie zza kółka nie znam, więc się wypowiadać nie będę, ale faktem jest, że
      mnóstwo osób, które są w Warszawie przejazdem, albo bardzo krótko, po prostu
      sobie nie radzi z Warszawskim ruchem.
      Na szczęście to akurat mija po paru miesiącach jeżdżenia tutaj.
      • sloag Re: tak na poważnie 04.12.05, 22:42
        to teraz kolejne kilka pytan i próba spojrzenia z drugiej strony -)
        będąc na wakacjach nigdy nie zdarzyło Ci się narzekać na coś - jedzenie,
        sąsiadów itp. ale czy ktos chciał Cie wyrzucac z tego miejsca?
        co do jeżdzenia - do tej pory jeżdząc po warszawskich ulicach nie stworzyłam
        nigdy wypadkowej sytuacji, ale byłą ich świadkiem z niejedna miejscowa
        rejestracją,a juz mistrzostwem sam nie wiem jak nazwać takie zachowania są
        taksówkarze i kierowcy autobusów. ale nie chcę uogólniać, z drugiej strony
        każdy kiedyś był początkujący i kazdy kiedys się uczył!!!
        co do pracy. powiem brutalnie rozmawialam o tym dss- jesteśmy towarem na rynku
        pracy. TOWAREM, który ma także swoją CENĘ. jeśli konkurujemy to takze ceną! sa
        promocje, obnizki, jakm u Ciebie :), są tez tani i drodzy, i tutaj nie ma sie
        nad czym zżymać ale dostosować sie do swojej sytuacji.
        ja tez sie boję, ze w mojej pracy pojawi się ktos kto będzie tańszy niz ja, ale
        rozumiem to, choć niekoniecznie mi się to podoba.
        to wszystko to oczywistości, nad którymi, nie ma sie co żołądkować.
        nie daję sobie wmówić, ze warszawiacy wszyscy są tacy jak ten zza kółka.
        trąbienie na drodze w takiej sytuacji to jak naubliżanie twarzą w twarz!
        Gdybym miałą wierzyć,że wszyscy z tego miasta sa tacy to niczym nie rózniłabym
        sie od tych, którzy nienawidza przyjezdnych.
        ale jak tak dalej pójdzie, tro zacznę sie wyżywac w robocie, bo mąż ma już ze
        mną przechalapne...
        • kocio-kocio Re: tak na poważnie 04.12.05, 22:56
          Jak mi się na wakacjach nie podoba, to wyjeżdżam.
          Szkoda moich nerwów na męczenie się w sytuacji, która mi nie odpowiada. A
          wydziwianie w twarz miejscowym, że jezioro śmierdzi i są w nim farfle, a żarcie
          się nie nadaje nawet dla psa, uważam za niegrzeczne i tego nie robię.
          Podczas gdy niektórzy "warszawiacy od trzech tygodni", absolutnie nie krępują
          się na lewo i prawo opowiadać podobne historie o moim mieście, do którego
          jestem przyrośnięta lewą piersią (tą od serca).

          Że towarem jesteśmy, wiem aż za dobrze.
          A i przyjezdni często zaczynają żałować, że byli tacy tani, kiedy muszą zacząć
          tutaj żyć: płacić za mieszkanie wynajmowane w Warszawie i robić w Warszawie
          zakupy.

          Autobusiarze i taksówkarze to zupełnie inna historia.
          Zresztą tak, jak mówię: o umiejętnościach za kółkiem mówić nie chcę.
          A chamów wszędzie pełno, czy tu, czy "na wsi" bez różnicy.
          Mnie też nie raz i nie dwa obtrąbili w takim na przykład Toruniu, a w Łodzi
          zabłądziłam i dostałam mandat :o)
          • sloag Re: tak na poważnie 04.12.05, 23:15
            eeehhhh, ile ludzi tyle punktów widzenia.
            a co do narzekania przyjezdnych - to ze strachu, przed nowym, duzym nieznanym i
            często nieprzyjaznym. nie usprawiedliwam ale rozumiem pobudki obu stron.
            osobiście lubie spokoj i zycie ze wszystkimi w zgodzie. przerażaja mnie
            pyskówki,konflikty.
            no ale takie jest życie, niestety...
    • leniwy_wiesniak Re: tak na poważnie - trzeba wyluzować 04.12.05, 23:55
      Wiesz, debili wszędzie jest pełno, na drodze też.
      Jeśli ktoś drze się na Ciebie z tego powodu, że długo parkujesz - IMHO jest
      debilem. I nie ważne na jakich jesteś rejestracjach.
      Skąd taki koleś wie, czy np. nie masz od wczoraj prawa jazdy? A przecież jeśli
      masz prawo jazdy od wczoraj, to musisz jeździć, bo inaczej się nie nauczysz ;)

      Niestety jest tak (nie tylko w Warszawie), że w "dużym mieście" sprzątaczka
      uważa się za: lepszą, mądrzejszą, bardziej kulturalną niż profesor z dwoma
      fakultetami i Nagrodą Nobla pochodzący z "małego miasta".
      Ale tego się nie uniknie.
      I zauważyłem, że im więcej dana osoba rzeczywiście sobą reprezentuje, tym
      bardziej wisi jej to, z jakiego miasta pochodzisz.

      Zgadzam się natomiast z kocio-kocio, że wkurzający są ludzie, którzy tu
      "mieszkają" a ciągle na Warszawę narzekają.
      Zazwyczaj są to ludzie, którzy tu "przechowują się" od niedzieli wieczorem do
      piątku po południu. Weekendy spędzają w "swoich" miastach/wioskach.
      W Warszawie tylko śpią i chodzą do pracy. Znajomych mają "u siebie", pieniądze
      wydają "u siebie".
      A na Warszawę, która ich de facto karmi - tylko narzekają. Traktują często to
      miasto jak jakąś fabrykę pieniędzy. Zapominając, że są ludzie, którzy tu po
      prostu mieszkają i chcą normalnie sobie żyć i funkcjonować, tak samo jak oni w
      swoich miastach.

      Ja się w Warszawie urodziłem, ale większość życia spędziłem poza nią. Bardzo
      chciałem tu wrócić i mi się to udało. Mieszkam tu i mi się tu podoba.

      Co do taksówkarzy - uważam, że w większości jeżdżą tragicznie. Głównie dlatego,
      że jeżdżą strasznie chamsko. W tamtym tygodniu, jak mi taksówkarz podziękował za
      wpuszczenie go na pas, byłem w totalnym szoku - pierwszy raz widziałem, że
      taksówkarz dziękuje :)

      PS. A ja wczoraj miałem inną sytuację. Na parkingu przed sklepem. Gdybym nie
      wcisnął w odpowiednim momencie klaksonu (na jakieś 10 sekund) to "dziewczynka"
      próbująca wyjechać z zatoczki by mnie skasowała ;)
    • warszawianka_jedna Re: tak na poważnie 04.12.05, 23:59
      sloag napisała:
      > A tak z innej beczki.
      > Byliśmy sie ukulturalniać 19.00, dziękujemy

      byliście? no może muszę zmienić okulary, Kocio-kocio z Piotrem widziałam ale was
      nie. Chociaż dzisiaj strasznie dużo znajomych przyszło ;-)
        • warszawianka_jedna Re: tak na poważnie 05.12.05, 11:46
          sloag napisała:

          > no jak to nie widziałaś? drugi rząd!!!
          > ale my Cieie też nie dostrzegliśmy... :) a Grzegorz właśnie dopytywał Piotra
          i
          > Dorotę czy jesteś...


          no, ja byłam po spektaklu (żeby spotkać się ze znajomymi).
          Wiesz widziałam to już tyle razy, że moje przyjście zaczyna budzić niepokój
          aktorek, myślą że jak któraś złamie nogę to wskoczę na jej miejsce ;-)
    • warszawianka_jedna Re: tak na poważnie 05.12.05, 00:12
      takie dyskusje pt. warszawiacy i inni toczą się na wielu forach.
      Mnie osobiście wkurza kiedy gdzieś w Polsce słyszę, że warszawiaków to my z
      zasady nie lubimy, że warszawa taka brzydka i pazerna na budżetową kasę.
      Wygląda na to, że cała reszta jest cacy a my warszawiacy straszne chamy. Patrząc
      jednak na występy różnych nacji w naszym mieście np. górników, mam wrażenie że
      ta reszta po prostu chce nam dokopać, dla zasady.
    • tripper Re: tak na poważnie 05.12.05, 18:00
      nie mam nic przeciwko 'nowowarszawiakom', znam wielu, z wieloma utrzymuje w
      miare bliskie kontakty. wkurza mnie narzekanie na Warszawe - ze brzydka, ze
      nieladna, ze duzo ludzi, nawet sami przyjezdni narzekaja na przyjezdnych, co juz
      w ogole jest zalosne. wyznaje zasade 'jak sie nie podoba to wypierdalac', jak mi
      sie cos nie podoba, to wypierdalam. inni najwyrazniej wola zostac i narzekac
          • sloag Re: tak na poważnie 05.12.05, 21:14
            uffff, to odetchnęłam, ja nie narzekam n amiasto jakie takie, wkurza mnie
            zachowanie ludzi - ogólnie uznawane za najlżej mówiąc nieeleganckie... ale tu
            nie jestem oryginalna. tacy sa i pewnie będą wszędzie, ehhhhhh, a tak poza tym
            cięzki poniedziałek, cięzki wtorek, cięzka środa, co za zycie :(
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka