Dodaj do ulubionych

Animals kontra Paluch??

IP: proxy / *.crowley.pl 19.10.02, 17:42
Podobno Animals musi się wynieść i dlatego musi jakoby zlikwidować wszystko
co postawił i Paluch musi zabrać zwierzaki... itd.
Prezes Fundacji utrzymuje, że musi zgodnie z prawem, a ja wiem, że to tylko
zalezy od dobrej woli Portów lotniczych, czy musi czy nie, a skoro Porty
Lotnicze wykazują tak wiele dobrej woli dla zwierząt to z całą perwnością nie
każą Fundacji Animals likwidować istniejących obiektów by oddać terem w
stanie pierwotnym (w jakim otrzymała od Portów lotniczych).
Zatem o co tu chodzi??
Może ktoś wie??
Obserwuj wątek
    • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 02:54
      Gość portalu: Zwierzolub napisał(a):

      > Podobno Animals musi się wynieść i dlatego musi jakoby zlikwidować wszystko
      > co postawił i Paluch musi zabrać zwierzaki... itd.
      > Prezes Fundacji utrzymuje, że musi zgodnie z prawem, a ja wiem, że to tylko
      > zalezy od dobrej woli Portów lotniczych, czy musi czy nie, a skoro Porty
      > Lotnicze wykazują tak wiele dobrej woli dla zwierząt to z całą perwnością nie
      > każą Fundacji Animals likwidować istniejących obiektów by oddać terem w
      > stanie pierwotnym (w jakim otrzymała od Portów lotniczych).
      > Zatem o co tu chodzi??
      > Może ktoś wie??

      Wstydu nie maja!!!!!! Bzdury plota. A kto opłacał swiatło,pracowników w tej ich
      ruderze - szpitalu?-MIASTO!! Kto utrzymywał, jak tak juz dokładnie, zwierzeta z
      terenu szpitala, chyba ze 200 tam bylo 'ich' zwierząt.
      Nich spadaja na drzewo! I nie, plota bzdur!
      A teraz co,na zasadzie 'niec bez nas, nic po nas'.
      Niech przed odejsciem, oddadzą zwierzętom Paluchowym te prawie 25 tyś zł, co
      cztery lata temu na plakaty wyborcze wydali, na 'swoich radnych'.
      Mszczą sie i tyle! Ale sprawiedliwość i tak ich jeszcze dopadnie, za te
      uśmiercone zwierzęta na Paluchu!!
      Przeciez mozna spytac dyrekcję Porotw Lotniczych,ale to bzdura, smierdzi zemsta
      Animalsów na odległość? A może chcą jakąś kase wyciagniac, wybory znów!!
      Przypomnijcie sobie nazwiska 'tych radnych' abyście na nich nie głosowali
      przypadkiem!!
    • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 02:54
      Gość portalu: Zwierzolub napisał(a):

      > Podobno Animals musi się wynieść i dlatego musi jakoby zlikwidować wszystko
      > co postawił i Paluch musi zabrać zwierzaki... itd.
      > Prezes Fundacji utrzymuje, że musi zgodnie z prawem, a ja wiem, że to tylko
      > zalezy od dobrej woli Portów lotniczych, czy musi czy nie, a skoro Porty
      > Lotnicze wykazują tak wiele dobrej woli dla zwierząt to z całą perwnością nie
      > każą Fundacji Animals likwidować istniejących obiektów by oddać terem w
      > stanie pierwotnym (w jakim otrzymała od Portów lotniczych).
      > Zatem o co tu chodzi??
      > Może ktoś wie??

      Wstydu nie maja!!!!!! Bzdury plota. A kto opłacał swiatło,pracowników w tej ich
      ruderze - szpitalu?-MIASTO!! Kto utrzymywał, jak tak juz dokładnie, zwierzeta z
      terenu szpitala, chyba ze 200 tam bylo 'ich' zwierząt.
      Nich spadaja na drzewo! I nie, plota bzdur!
      A teraz co,na zasadzie 'niec bez nas, nic po nas'.
      Niech przed odejsciem, oddadzą zwierzętom Paluchowym te prawie 25 tyś zł, co
      cztery lata temu na plakaty wyborcze wydali, na 'swoich radnych'.
      Mszczą sie i tyle! Ale sprawiedliwość i tak ich jeszcze dopadnie, za te
      uśmiercone zwierzęta na Paluchu!!
      Przeciez mozna spytac dyrekcję Porotw Lotniczych,ale to bzdura, smierdzi zemsta
      Animalsów na odległość? A może chcą jakąś kase wyciagniac, wybory znów!!
      Przypomnijcie sobie nazwiska 'tych radnych' abyście na nich nie głosowali
      przypadkiem!!
      • Gość: Niech Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.02, 11:38
        Niech zyja animalsi! Tak dlugo jak zaszlachtowane przez nich pieski.
        • Gość: Zwierzolub Re: Animals kontra Paluch?? IP: proxy / *.crowley.pl 25.10.02, 09:04
          I co dalej z "wyprowadzką "Palucha" z byłego "szpitalika" "Animalsów"????
          Podobno się zaparli, ale dla mnie to ordynarny szantaż miasta i bezprawne
          żądania, bo zgodnie z prawem "Animalsi" od stycznia 2001 utracili prawo
          uzyczenia z mocy prawa - "Kodeks Cywily" - a poza tym jak organizacja, której
          celem miała być pomoc zwierzetom ma czelność teraz żądać czynszu od miasta za
          to, że pomaga zwierzęto korzystając z opuszczonych przez "Animalsów" obiektów???
    • Gość: magda Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 12:26
      szpital Fundacji Animals zostal wybudowany na terenie uzyczonym przez PORTY
      LOTNICZE na czas nieokreslony. wybudowany został ze środków od sponsorow i
      duzym nakładzie spolecznego zaangażowania czlonkow Fundacji. porty Lotnicze
      wypowiedzialy umowę dzierżawy - i z punktu formalnego wszystko jest Ok - majądo
      tego prawo. Ale jednoczesnie nie potrzebują tego terenu i nadrodze
      zakulisowych negocjacji przekazują go schroniku - i to nalezy nazwać z punktu
      widzenia moralnego zwyklą kradzieżą majatku społecznego.
      od dwóch lat fundacja nie prowadzi na terenie szpitala swojej dzialaności
      (szpital. pogotowie) ponieważ korzysta z niego bezumownie schronisko - w tym
      czasie dyrektor schroniska doprowadziła majatek Fundacji do stanu fatalnego (
      również oddaną w zeszlym roku do uzytku kociarnię.
      Obserwując działalność poszczególnych dyrektorow z nominacji urzedu miasta
      fundacja ma prawo nie chciećaby szpital popadał w ruinęi woli przekazać
      majatek organizacji/schronisku, które go wykorzysta i będzie o niego dbać.
      • Gość: Zwierzolub Re: Animals kontra Paluch?? IP: proxy / *.crowley.pl 28.10.02, 15:42
        Coś jest nie tak w tym tłumaczeniu się...
        Najpierw piszesz o użyczeniu, potem o dzierżawie w tej samej sprawie...
        Więc jak?? Użyczenie czy dzierżawa?
        Sama piszesz, że od dwóch lat Fundacja nic tam nie robi i niczego nie prowadzi,
        i nie zajmuje się zwierzętami, czyli gdyby Schronisko tego nie pilnowało i nie
        użytkowało oraz o to nie dbało, to dzisiaj nie pozostałby tam kamień na
        kamieniu po szpitalu gdyż okoliczni „menele” i działkowicze różnej
        maści "wykorzystaliby" wszystko do cna albo na złom, albo na rozpałkę albo do
        remontu własnych domków. Została by tylko kupa śmieci. Zatem nie masz racji
        jeśli chodzi o stan szpitala. Poza tym słyszałem od pracowników i
        wolontariuszy, że nowa kociarnia była tak wadliwie wykonana, ze już w 4
        miesiące po zbudowaniu zaczął dach przeciekać i wysiadło ogrzewanie podłogowe,
        więc nie widzę w tym żadnej winy załogi Schroniska.
        Piszesz, że Porty Lotnicze miały prawo wypowiedzieć umowę Fundacji...
        A znasz Kodeks cywilny???

        W myśl jego przepisów Art. 712 par. 2 brzmi: "Bez zgody użyczającego (czyli
        Portów Lotniczych) biorący (Fundacja) nie może oddać rzeczy użyczonej (terenu
        szpitala i tego co na nim się znajdowało) osobie trzeciej (schronisku) do
        używania."

        Dalej Kodeks cywilny w Art. 715 mówi: "Jeżeli umowa użyczenia została zawarta
        na czas nie oznaczony (o czym piszesz), użyczenie kończy się, gdy biorący
        (Fundacja) uczynił z rzeczy użytek odpowiadający umowie (czyli osiągnął
        umówiony cel) albo upłynął czas, w którym mógł ten użytek uczynić." (co miało
        miejsce bo faktycznie Fundacja od ponad 2 lat nie mogła czynić użytku z tej
        rzeczy, czyli szpitala i na dodatek bezprawnie użyczyła tej rzeczy czyli terenu
        Schronisku od 1 stycznia 2001 r.) - z tego wynika, że Fundacja od dwóch lat
        nie jest użytkownikiem rzeczy czyli terenu ani też właścicielem tego co na nim
        zostawiła i nie miała też prawa użyczać tego terenu oraz obiektów.

        Piszesz o niemoralności ze strony Portów Lotniczych, które odebrały Fundacji
        teren jej użyczony... Piszesz, że to kradzież..... Jak to się ma do prawa
        cywilnego? Jakie prawo ma teraz Fundacja? skoro pozostawiła swój majątek Portom
        Lotniczym?
        Poza tym,.... czy Porty Lotnicze zmarnowały lub chcą zmarnować obiekty na inny
        cel niż dotychczasowy???
        Nie!

        Porty Lotnicze chcą by obiekty te dalej były wykorzystywane przez Schronisko
        dla dobra jego podopiecznych. Czy widzisz w tym coś złego?

        A jak Twoim zdaniem należy ocenić roszczenia Fundacji wobec Miasta Stołecznego
        Warszawy w wysokości ponad 170 tys. zł, które w przeliczeniu na czynsz
        trzyletni Fundacja chciała "wziąć" z kasy miasta w postaci czynszu dzierżawnego
        liczonego od 1 stycznia 2001 roku????

        Czy to jest moralne, że Fundacja dostając coś za darmo komuś innemu chce to za
        pieniądze, i to wstecz, oddawać?? - mimo tego, że przedtem nie wyrażała chęci
        zawarcia jakiejkolwiek umowy z miastem w sprawie szpitala i Schronisko używało
        szpitala bezumownie dla dobra zwierząt nie z własnej chęci czy zaborczości lecz
        z musu, z powodu namiaru zwierząt?

        Miasto Stołeczne Warszawa i jego Schronisko - odeszło m. in. od
        pamiętnej "animalsowskiej" metody usypiania nadmiernej liczby zwierząt
        sprowadzanych z Warszawy i okolic na zasadzie umów o wypłacie kilkuset złotych
        za "ogon" przyjęty do schroniska - o czym obszernie rozpisywał się raport NIK -
        tyle, że nikogo za usypianie wbrew Ustawie ponad 3,5 tys. zwierząt rocznie nikt
        przed sadem nie postawił jak to się czyni w Białymstoku obecnie. tam za kasę od
        przyjętych i uśpionych zwierząt wybudowano podobno nową psiarnię - tylko czy to
        jest moralnie dopuszczalne by kosztem śmierci zwierząt się bogacić?? Na pewno
        nie jest to dopuszczalne z punktu widzenia Ustawy o ochronie zwierząt...

        O tych sprawach dużo się mówi i pisze więc każdy do nich ma dostęp i nie
        powinnaś liczyć na „społeczną amnezję”.

        Najmniej moralnego osądzania mają w tej sytuacji działacze i sympatycy Fundacji
        Animals, z powodów o których napisałem powyżej i to nie tylko tych najgorszych,
        choć historycznych, ale również i ostatnich działań nieetycznych, bo takimi je
        widzę i pewnie większość czytelników, a na pewno wszyscy przyjaciele zwierząt.

        Nie powinnaś więc oceniać stając po stronie osób nie dbających o zwierzęta a
        jedynie o własne interesy....

        Apeluję więc o uczciwą dyskusję...
        • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 21:57
          Gość portalu: Zwierzolub napisał(a):

          > Coś jest nie tak w tym tłumaczeniu się...
          > Najpierw piszesz o użyczeniu, potem o dzierżawie w tej samej sprawie...
          > Więc jak?? Użyczenie czy dzierżawa?
          > Sama piszesz, że od dwóch lat Fundacja nic tam nie robi i niczego nie
          prowadzi,
          >
          > i nie zajmuje się zwierzętami, czyli gdyby Schronisko tego nie pilnowało i
          nie
          > użytkowało oraz o to nie dbało, to dzisiaj nie pozostałby tam kamień na
          > kamieniu po szpitalu gdyż okoliczni „menele” i działkowicze różnej
          > maści "wykorzystaliby" wszystko do cna albo na złom, albo na rozpałkę albo do
          > remontu własnych domków. Została by tylko kupa śmieci. Zatem nie masz racji
          > jeśli chodzi o stan szpitala. Poza tym słyszałem od pracowników i
          > wolontariuszy, że nowa kociarnia była tak wadliwie wykonana, ze już w 4
          > miesiące po zbudowaniu zaczął dach przeciekać i wysiadło ogrzewanie
          podłogowe,
          > więc nie widzę w tym żadnej winy załogi Schroniska.
          > Piszesz, że Porty Lotnicze miały prawo wypowiedzieć umowę Fundacji...
          > A znasz Kodeks cywilny???
          >
          > W myśl jego przepisów Art. 712 par. 2 brzmi: "Bez zgody użyczającego (czyli
          > Portów Lotniczych) biorący (Fundacja) nie może oddać rzeczy użyczonej (terenu
          > szpitala i tego co na nim się znajdowało) osobie trzeciej (schronisku) do
          > używania."
          >
          > Dalej Kodeks cywilny w Art. 715 mówi: "Jeżeli umowa użyczenia została zawarta
          > na czas nie oznaczony (o czym piszesz), użyczenie kończy się, gdy biorący
          > (Fundacja) uczynił z rzeczy użytek odpowiadający umowie (czyli osiągnął
          > umówiony cel) albo upłynął czas, w którym mógł ten użytek uczynić." (co miało
          > miejsce bo faktycznie Fundacja od ponad 2 lat nie mogła czynić użytku z tej
          > rzeczy, czyli szpitala i na dodatek bezprawnie użyczyła tej rzeczy czyli
          terenu
          >
          > Schronisku od 1 stycznia 2001 r.) - z tego wynika, że Fundacja od dwóch lat
          > nie jest użytkownikiem rzeczy czyli terenu ani też właścicielem tego co na
          nim
          > zostawiła i nie miała też prawa użyczać tego terenu oraz obiektów.
          >
          > Piszesz o niemoralności ze strony Portów Lotniczych, które odebrały Fundacji
          > teren jej użyczony... Piszesz, że to kradzież..... Jak to się ma do prawa
          > cywilnego? Jakie prawo ma teraz Fundacja? skoro pozostawiła swój majątek
          Portom
          >
          > Lotniczym?
          > Poza tym,.... czy Porty Lotnicze zmarnowały lub chcą zmarnować obiekty na
          inny
          > cel niż dotychczasowy???
          > Nie!
          >
          > Porty Lotnicze chcą by obiekty te dalej były wykorzystywane przez Schronisko
          > dla dobra jego podopiecznych. Czy widzisz w tym coś złego?
          >
          > A jak Twoim zdaniem należy ocenić roszczenia Fundacji wobec Miasta
          Stołecznego
          > Warszawy w wysokości ponad 170 tys. zł, które w przeliczeniu na czynsz
          > trzyletni Fundacja chciała "wziąć" z kasy miasta w postaci czynszu
          dzierżawnego
          >
          > liczonego od 1 stycznia 2001 roku????
          >
          > Czy to jest moralne, że Fundacja dostając coś za darmo komuś innemu chce to
          za
          > pieniądze, i to wstecz, oddawać?? - mimo tego, że przedtem nie wyrażała chęci
          > zawarcia jakiejkolwiek umowy z miastem w sprawie szpitala i Schronisko
          używało
          > szpitala bezumownie dla dobra zwierząt nie z własnej chęci czy zaborczości
          lecz
          >
          > z musu, z powodu namiaru zwierząt?
          >
          > Miasto Stołeczne Warszawa i jego Schronisko - odeszło m. in. od
          > pamiętnej "animalsowskiej" metody usypiania nadmiernej liczby zwierząt
          > sprowadzanych z Warszawy i okolic na zasadzie umów o wypłacie kilkuset
          złotych
          > za "ogon" przyjęty do schroniska - o czym obszernie rozpisywał się raport
          NIK -
          >
          > tyle, że nikogo za usypianie wbrew Ustawie ponad 3,5 tys. zwierząt rocznie
          nikt
          >
          > przed sadem nie postawił jak to się czyni w Białymstoku obecnie. tam za kasę
          od
          >
          > przyjętych i uśpionych zwierząt wybudowano podobno nową psiarnię - tylko czy
          to
          >
          > jest moralnie dopuszczalne by kosztem śmierci zwierząt się bogacić?? Na pewno
          > nie jest to dopuszczalne z punktu widzenia Ustawy o ochronie zwierząt...
          >
          > O tych sprawach dużo się mówi i pisze więc każdy do nich ma dostęp i nie
          > powinnaś liczyć na „społeczną amnezję”.
          >
          > Najmniej moralnego osądzania mają w tej sytuacji działacze i sympatycy
          Fundacji
          >
          > Animals, z powodów o których napisałem powyżej i to nie tylko tych
          najgorszych,
          >
          > choć historycznych, ale również i ostatnich działań nieetycznych, bo takimi
          je
          > widzę i pewnie większość czytelników, a na pewno wszyscy przyjaciele zwierząt.
          >
          > Nie powinnaś więc oceniać stając po stronie osób nie dbających o zwierzęta a
          > jedynie o własne interesy....
          >
          > Apeluję więc o uczciwą dyskusję...

          Napisalaś szczera prawde!!!!! Na co liczysz, optymistka jesteś, ci ludzie
          nigdy nie wiedzieli co to jest uczciwość, moralność,etyka !!

          • ildiavolo Re: Animals kontra Paluch?? 08.11.02, 15:09
            Gość portalu: kicia napisał(a):

            > Napisalaś szczera prawde!!!!! Na co liczysz, optymistka jesteś, ci ludzie
            > nigdy nie wiedzieli co to jest uczciwość, moralność,etyka !!

            Oj kiciu, przykro mi to napisac, ale to samo mowiono i pisano o poprzednich
            dyrektorach (Kodymowa, Kawski). Tylko jest jedna roznica - "Animalsowy" raport
            NIK-u. A poki co Kodymowa wygrala wszystkie sprawy w sadzie, a Kawski zostal
            oczyszczony z zarzutow. O obecnej dyrektor mowi sie, ze wreszcie ktos zrobil
            porzadek. I z tego co slyszalem od radnych to wlasnie porzadek tam panuje.

            Il Diavolo
            • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.11.02, 00:14
              ildiavolo napisała:

              > Gość portalu: kicia napisał(a):
              >
              > > Napisalaś szczera prawde!!!!! Na co liczysz, optymistka jesteś, ci ludzie
              >
              > > nigdy nie wiedzieli co to jest uczciwość, moralność,etyka !!
              >
              > Oj kiciu, przykro mi to napisac, ale to samo mowiono i pisano o poprzednich
              > dyrektorach (Kodymowa, Kawski). Tylko jest jedna roznica - "Animalsowy"
              raport
              > NIK-u.

              Jak widzisz ZASADNICZA roznica-raport NIK-u. Odnosnie pozostalej dwojki, to
              jedynie to co pisano Kawski zlozyl sam rezygnacje, U.M. przeciez nie skierowal
              przeciwko niemu nic do sadu, temu czlowiekowi 'dokopywali' glownie zwiazkowcy
              usunieci z pracy lub bedacy na 'zwolnieniach'-chorowita zaloga byla!
              Oby bylo tragiczno-smieszne, glownie ci, co to reka w reka z animalsami.
              Przytakiwali masowemu usmiercaniu zwierzat a potem 'obroncami zwierzat' sie
              zrobil za Kodymowej a potem i za Kawskiego. Cyrk, poprostu cyrk!!

              A poki co Kodymowa wygrala wszystkie sprawy w sadzie, a Kawski zostal
              > oczyszczony z zarzutow.

              O obecnej dyrektor mowi sie, ze wreszcie ktos zrobil
              > porzadek. I z tego co slyszalem od radnych to wlasnie porzadek tam panuje.

              To dobrze ze nareszcie panuje, do czasu, zaczela podobno przyjmowac ponownie do
              pracy tych zwiazkowcow,pozyjemy zobaczymy! Jak im bedzie nie 'na reke' to
              powtorza swoje znane numer, maja wprawe. A co najwazniejsze maja pewnosc,ze dwa
              razy udalo im sie to dlaczego by trzeci raz nie mialo tez, gdyby cos nie po ich
              mysli!. A mysl jest prosta-nie narobic sie a zarobic!


              >
              > Il Diavolo
        • Gość: magda Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 13:26
          nawet nie chce mi się odpowiadać na to Twoje czepianie się słówek. szkoda mi
          czasu na kogoś, kto ma tak tendencyjne podejście do tego tematu i nie jest w
          stanie zauwazyćile dobrego zrobila Fundacja w Warszawie. A szpital byl uzywany
          przez Schronisko, bo schronisko po prostu nie zabrało zwierzat na które nie
          miało miejsca i tylko dobra wola Zarzadu Fundacji zadecydował o tym, że
          schroniko mogło tam trzymać swoich podopiecznych. Niestety kierownictwo
          schronisko nie dbało o szpital bo nie był jego własnością.
          • Gość: Kamila Re: Animals kontra Paluch?? IP: proxy / *.crowley.pl 31.10.02, 18:59
            Po pierwsze to Fundacji nie było stać na prowadzenie szpitala, bo gdyby było to
            by je prowadziła. Fundacji bardzo zależy na dobrym odbiorze społecznym.
            Fundacja kłamie i oszukuje ludzi do tego stopnia, że w wiosną 2001 roku wysłała
            do mnie życzenia-apel przed Wielkanocą w sprawie wsparcia Fundacji wraz z
            gotowym przekazem. W tym liscie Fundacja pisała, że opiekuje się zwierzętami w
            szpitalu na Paluchu, co było wierutnym kłamstwem, oszustwem i naciągactwem. Nie
            jestem pieniaczem, bo powinienem to zgłosić do prokuratury jako podanie
            nieprawdy i jej poświadczenie oraz próbę wyłudzenia pieniedzy. Ciekawe ile osób
            dało się na to nabrać, co???
            Po drugie z tego co wiem od pracowników i wolontariuszy, to schronisko
            poczyniło znaczne nakłady na ratowanie animalsowskiego spróchniałego "szpitala"
            i gdyby nie całodobowa opieka to już dawno by go tam nie było. Schronisko
            wyremontowało część głównego baraku i poprawiało instalację elektryczną oraz
            ogrodzenia a także stan nawierzchni wybiegów, bo zwierzęta tonęły w błocie mimo
            nieudolnych prób naprawienia sytuacji przez Fundację w połowie 2001 roku.
            Fundacja wyciągała kasę z Holandii nabierając biedaków i wmawiając im jak to
            się starają pomagać zwierzętom i opiekować nimi w swoim szpitalu, w którym nic
            nie robili i nie robią i chwała Bogu, robić już nie będą:-)))...
            Same kłamstwa...
            Ale to nic nowego bo kto zarabiał na smierci zwierzakó i organizował swoją
            kampanię za pieniądze otrzymane na opiekę nad zwierzętami, a
            zaoszczędzone "dzięki" masowym eutanazjom, ten nigdy uczciwy i etyczny nie
            będzie, to widać niektórzy mają we krwi....
            • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 22:50
              Gość portalu: Kamila napisał(a):

              > Ale to nic nowego bo kto zarabiał na smierci zwierzakó i organizował swoją
              > kampanię za pieniądze otrzymane na opiekę nad zwierzętami, a
              > zaoszczędzone "dzięki" masowym eutanazjom, ten nigdy uczciwy i etyczny nie
              > będzie, to widać niektórzy mają we krwi....
              BRAWO, BRAWO!! takie kanalie powinny sie kastrowac( w Polsce zabronione
              niestety)a aby nie rozsiewaly swoich psychicznych dewiacji!!
            • ildiavolo Re: Animals kontra Paluch?? 08.11.02, 15:18
              Gość portalu: Kamila napisał(a):

              > Po drugie z tego co wiem od pracowników i wolontariuszy,

              Hm, ciekawostek... Moze cos wiecej, prosze.

              Il Diavolo

          • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 22:15
            Gość portalu: magda napisał(a):

            > nawet nie chce mi się odpowiadać na to Twoje czepianie się słówek. szkoda mi
            > czasu na kogoś, kto ma tak tendencyjne podejście do tego tematu i nie jest w
            > stanie zauwazyćile dobrego zrobila Fundacja w Warszawie. A szpital byl
            uzywany
            > przez Schronisko, bo schronisko po prostu nie zabrało zwierzat na które nie
            > miało miejsca i tylko dobra wola Zarzadu Fundacji zadecydował o tym, że
            > schroniko mogło tam trzymać swoich podopiecznych. Niestety kierownictwo
            > schronisko nie dbało o szpital bo nie był jego własnością.

            Co ty za bzdury pleciesz!! Animalsi porzucili zwierzeta szpitalne w 2001 roku
            bo juz DOCHODU NIE MIELI!!
            Jak ktos nauczy sie 'jednego rzemiosla" i nie moze go dalej wykonywac to 'czuje
            sie jak ryba bez wody'.
            Masz na pismie rozliczenie- ktore zwierzta byly czyje?? A jak fundacja
            przejmowala schroniasko to SZPITAL BYL BEZ ZWIERZAT?? Byly chociazby na pokaz
            aby od zachodnich organizacji sciagac kase!!
            Z raportu NIK tez wynika,ze fundajca dostala w spadku jakies grunty co z nimi
            stalo sie, sprzedaliscie, na co wydaliscie pieniadze!
            Gdzie sa sprawozdania upublicznione z waszej dzialalnosci??
            KOMU zwrociliscie pieniadze(ktorym bezdomnym zwierzetom) za oplacenie PLAKATOW
            WYBORCZYCH,cztery lat temu!!!ODPISZ NA ZADANE PYTANIA!!
            • Gość: Filip Re: Animals kontra Paluch?? IP: proxy / *.crowley.pl 06.11.02, 10:26
              To ciekawe co piszesz:-))
              Faktycznie, nigdy nie spotkałem się z żadnym publicznym rozliczeniem sie
              Fundacji z otrzymywanych darowizn...
              A to pachnie po prostu szwindlem na wielką skalę!!!
              Moim zdaniem "Fundacją" powinny sie zająć organa śledcze, które powinny
              rozliczyć również nieruchomosci i wszelki inny majątek tych "działaczy"
              z "animals"....
              Że też kant i oszustwo na kazdym kroku się spotyka:-(((
          • ildiavolo Re: Animals kontra Paluch?? 08.11.02, 15:14
            Gość portalu: magda napisał(a):

            > A szpital byl uzywany
            > przez Schronisko, bo schronisko po prostu nie zabrało zwierzat na które nie
            > miało miejsca i tylko dobra wola Zarzadu Fundacji zadecydował o tym, że
            > schroniko mogło tam trzymać swoich podopiecznych.

            A ja myslalem, ze Zarzad Fundacji kierowal sie dobrem zwierzat. Rozczarowalas
            mnie.

            Il Diavolo

      • Gość: kicia Re: Animals kontra Paluch?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 22:21
        Gość portalu: magda napisał(a):

        > szpital Fundacji Animals zostal wybudowany na terenie uzyczonym przez PORTY
        > LOTNICZE na czas nieokreslony. wybudowany został ze środków od sponsorow i
        > duzym nakładzie spolecznego zaangażowania czlonkow Fundacji.

        DLA KOGO??? Dla fundacji czy DLA BEZDOMNYCH ZWIERZAT!! Na co fundacja zbierala
        datki od sponsorow?? NA RATOWANIE I POMOC POTRZEBUJACYM ZWIERZETOM- BEZDOMNYM-
        porzucony, zagubionym.


        porty Lotnicze
        > wypowiedzialy umowę dzierżawy - i z punktu formalnego wszystko jest Ok -
        majądo
        >
        > tego prawo. Ale jednoczesnie nie potrzebują tego terenu i nadrodze
        > zakulisowych negocjacji przekazują go schroniku - i to nalezy nazwać z punktu
        > widzenia moralnego zwyklą kradzieżą majatku społecznego.

        PORTY LOTNICZE JAK NAJBARDZIEJ CHRONIA DOBRO BEZDOMNYCH ZWIERZAT a wiec
        MORALNIE I PRAWNIE MAJA DO TEGO JAKNAJWIEKSZE PRAWO!!!
        NIC NIE KRADNA, WLASNIE CHRONIA PRZED ZLODZIEJAMI MAJATEK SPOLECZNY!!!!!


        > od dwóch lat fundacja nie prowadzi na terenie szpitala swojej dzialaności
        > (szpital. pogotowie) ponieważ korzysta z niego bezumownie schronisko - w tym
        > czasie dyrektor schroniska doprowadziła majatek Fundacji do stanu fatalnego (
        > również oddaną w zeszlym roku do uzytku kociarnię.
        > Obserwując działalność poszczególnych dyrektorow z nominacji urzedu miasta
        > fundacja ma prawo nie chciećaby szpital popadał w ruinęi woli przekazać
        > majatek organizacji/schronisku, które go wykorzysta i będzie o niego dbać.

        ha,ha,ha przeciez-FUNDACJA PORZUCILA 'SWOJE' ZWIERZETA i obiekty( teren
        szpitala) na poczatku 2001r, czy nie powinna za to moze odpowiadac??
        A kociarnia za jakie pieniadze zostala wybudowana i gdzie ona miala byc
        wybudowana i takie tylko dwa kontenerki?? Na ktorym terenie,sprawdz w umowie
        przetargowej, miasto-fundacja.Moze podasz w takim razie liste darczyncow
        schronisku i schronisko zwroci sie do nich z zapytaniem dla kogo byly
        przeznaczone te pieniadze? WPLACALI LUDZIE i SPONSORZY DATKI NA BEZDOMNE
        ZWIERZETA!!Moze podac ogloszenie w prasie, jak fundacja nie ma dokumentow i
        darczyncy zapewne zglosza sie!
        A za plakaty wyborcze(z przed czterech lat) kiedy beda zwrocone pieniadze
        zwierzetom bezdomnym??
        Jakas Magda tez miala plakaty oplacone, czy to nie przypadkiem TY??

        • Gość: Filip Re: Animals kontra Paluch?? IP: proxy / *.crowley.pl 06.11.02, 10:30
          Tak! Tak!
          Niech się wreszcie ta animalsowska synekurka rozliczy ze społecznych
          pieniedzy!!!
          Dość udawaczy miłosci do zwierząt!
          To zwykli mordercy i zwyrodnialcy chciwi na pieniadze, ale się im nieco
          urwało...
          Ciekawe kogo teraz naciągają i kto na tym korzysta???
          • ildiavolo Re: Animals kontra Paluch?? 08.11.02, 15:25
            Gość portalu: Filip napisał(a):

            > Tak! Tak!
            > Niech się wreszcie ta animalsowska synekurka rozliczy ze społecznych
            > pieniedzy!!!

            Nie tylko, moze trzeba by rozliczyc wszystkich dyrektorow, ktorzy byli przed
            Animalsami i tych co byli do dzisiaj. Wyniki podac w mediach. Wtedy skoncza sie
            pomowienia, plotki i rozne domysly.


            > Dość udawaczy miłosci do zwierząt!

            Wlasnie dlatego j.w.


            Il Diavolo



            • Gość: Filip Re: Animals kontra Paluch?? IP: proxy / *.crowley.pl 12.11.02, 10:38
              Przy okazji niech sprawdzą czy i kto oraz na ile się wzbogacił przy tym, albo
              też nie wzbogacił....
              To powinno też rzucić światło na to jak działali czy mysleli o zwierzakach czy
              o sobie...
              • ildiavolo Re: Animals kontra Paluch?? 12.11.02, 12:36
                Gość portalu: Filip napisał(a):

                > Przy okazji niech sprawdzą czy i kto oraz na ile się wzbogacił przy tym, albo
                > też nie wzbogacił....
                > To powinno też rzucić światło na to jak działali czy mysleli o zwierzakach
                czy
                > o sobie...

                Filipie, w W-wie prezydentem zostal Kaczynski, przypuszczam, ze wiesz jaki
                program i z jakimi haslami szedl do wyborow. Ci, ktorzy kiedys pracowali z Nim
                w NIK-u maja robic cos w rodzaju lustracji korupcyjnej. Ci, ktorzy nie przejda
                weryfikacji nie maja co liczyc na ponowne nawiazanie stosunku pracy.

                Il Diavolo
    • mar_elx wytruć gadzinę 28.10.02, 22:06
      po jaką cholerę komu to schronisko. Niechby sobie było jakieś takie małe - na
      20-30 psów i kotów, a nie na 200!!! Powinno się stosować twardą zasadę, że
      jesli w ciągu iluśtam dni nie zgłosi się własciciel po schwytanego kundla,
      kundel idzie do piachu. A tymczasem przygarnia się wszystkie zapchlone gadziny
      i żywi za pieniądze podatników, które zresztą i tak sprytni "miłośnicy
      zwierzat" potrafią przejąć także na własne potrzeby. Nie byłoby schroniska
      molocha - nie byłoby problemu ani koryta dla pseudodziałaczy.
      • majenka Re: wytruć gadzinę ... czyli kogo? Ludzi? 29.10.02, 15:49
        mar_elx napisał:

        > po jaką cholerę komu to schronisko. Niechby sobie było jakieś takie małe - na
        > 20-30 psów i kotów, a nie na 200!!!

        A kto tworzy schroniska? Nie zwierzeta. Kto wyrzuca, katuje, powoduje
        zwiekszenie bezdomnosci zwierzat? Nie one same, tylko ludzie, a moze powinnam
        napisac "ludzie". Pewnie, idealem sa male azyle, tylko kto je ma finansowac? Bo
        wiekszosc utrzymywana jest z prywatnych funduszy.

        > Powinno się stosować twardą zasadę, że
        > jesli w ciągu iluśtam dni nie zgłosi się własciciel po schwytanego kundla,
        > kundel idzie do piachu.

        O, jak pieknie. Masz psa? Moge przypuszczac, ze nie. Bo ja bym wolala swojego
        znalezc w schronisku niz sie dowiedziec, ze wlasnie minal termin "przydatnosci
        do uzycia" i poszedl do piachu.

        > A tymczasem przygarnia się wszystkie zapchlone gadziny
        > i żywi za pieniądze podatników /.../

        Milosierny obronco zwierzat, niech je los chroni przed takimi rzadami. Fakt,
        wtedy bezdomnych zwierzat i schronisk by nie bylo. Tylko zeby tak bylo, to
        trzeba edukowac spoleczenstwo.

        No i to tyle. Pewnie gadala baba, a nie, dziad do sciany.

      • Gość: magda Re: wytruć gadzinę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 13:45
        no cóż - jest nuta prawdy w tym co napisałes. Z tonu wnioskuję, że nie
        przepadasz za zwierzętami i z tym nie mogę się utożsamiać, ale mogę wtłumaczyć
        skąd schronisko moloch. A więć są ludzie, którzy mają kompleksy, czują się
        niedowartościowani i to oni krzyczą przeciwko eutanazji. Wolą być obok tych
        biednych stworzeń, które latami siedzą w klatkach bo widzą ich wdzięczność gdy
        wyciągną rękę, wyprowadzą na spacer. Zwierzeta w schroniku to jedyne istoty,
        które nie oceniają kłótliwości tych ludzi, nienawiści itp. To są psudomiłośnicy
        zwierząt dla własnego egoizmu na siłę trzymający w koszmarnych warunkach
        zwierzeta stare, schrowane, przerażone, bez mozliwości naturalnego zachowania.
        • Gość: Ekolog Re: wytruć gadzinę IP: proxy / *.crowley.pl 31.10.02, 19:07
          A kto Ci i komukolwiek dał prawo do decydowania by zabijać zwierzeta, które
          trafiły do schroniska bo to ludzie tak zdecydowali wyrzucając je na ulicę albo
          odprowadzając do schroniska!!!!!
          Wiesz co?? Musisz być strasznie wredną babą!!! Czy ty masz w ogóle sumienie??
          Pewnie sama wbijałaś tym tysiącom nieszczęśników które corocznie morgowali w
          schronisku za czasów fundacji Animals!!!!!!!
          Ktoś powinien tych morderców i Ciebie też, rozliczyć i ukarać za tysiące
          zabijanych bo chciało się Wam dla kasy podpisywać umowy ze wszystkimi co
          chcieli wam oddać zwierzaki. Za kazdego psa kilka stówek a
          zwierzaczkowi "igiełke" bo to humanitarnie i z zyskiem, prawda?? To samo robią
          hycle Jaworscy i hycel Szymański. W prasie aż huczy o tym... A Ty sobie bez
          zenady wypisujesz memoriały o wyższości śmierci nad życiem>>>???
          Jesteś potworem!!!!!!!!
          • Gość: kicia Re: wytruć gadzinę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 22:02
            Gość portalu: Ekolog napisał(a):

            > A kto Ci i komukolwiek dał prawo do decydowania by zabijać zwierzeta, które
            > trafiły do schroniska bo to ludzie tak zdecydowali wyrzucając je na ulicę
            albo
            > odprowadzając do schroniska!!!!!
            > Wiesz co?? Musisz być strasznie wredną babą!!! Czy ty masz w ogóle sumienie??
            > Pewnie sama wbijałaś tym tysiącom nieszczęśników które corocznie morgowali w
            > schronisku za czasów fundacji Animals!!!!!!!
            > Ktoś powinien tych morderców i Ciebie też, rozliczyć i ukarać za tysiące
            > zabijanych bo chciało się Wam dla kasy podpisywać umowy ze wszystkimi co
            > chcieli wam oddać zwierzaki. Za kazdego psa kilka stówek a
            > zwierzaczkowi "igiełke" bo to humanitarnie i z zyskiem, prawda?? To samo
            robią
            > hycle Jaworscy i hycel Szymański. W prasie aż huczy o tym... A Ty sobie bez
            > zenady wypisujesz memoriały o wyższości śmierci nad życiem>>>???
            > Jesteś potworem!!!!!!!!

            Nie denerwuje sie, przeciez to OCZYWISTE,ze ona jest jedna z nich!!
            To nie potwor, to 'odpad' czlowieka.
            I takie cos 'w nagrode' dostalo czysta posadke w urzedzie miasta i znow z
            naszych pieniedzy, jak nie milosnikow zwierzat okrada to podatnikow teraz!!
            Takie cos jak ona los powinnien rzucic na dworzec, jako bezdomna, ciekawe co by
            wtedy'spiewala', czy bezdomych ludzi tez kazalaby usmiercac??








            Ciekawe co jej dziecko jak dorosnie powie na temat musi, kroot
            • Gość: Filip Re: wytruć gadzinę IP: proxy / *.crowley.pl 06.11.02, 10:37
              A czy ta Magda, to nie jest ta ...., która się kręciła przy lekarzu-prezesie
              fundacji, gdy jeszcze prowadzili Paluch??? Ona tam była chyba jakąś szychą u
              boku....:-))) Hehehe!
          • Gość: Filip Re: wytruć gadzinę IP: proxy / *.crowley.pl 06.11.02, 10:34
            Hę....!?
            Czytam ten wątek i coraz bardziej wpadam w przerażenie!!
            Toż to niesłychane by w dobie ustawy o ochronie zwierząt zakazującej
            niehumanitarnego traktowania zwierzat i zabraniająca ich zabijania, mogą sobie
            bezkarnie i bezczelnie funkcjonować jacyś bandyci z cenzusami!!!
            Obrzydliwstwo!! Robi mi się niedobrze..... bleeeee.....
        • Gość: kicia Re: wytruć gadzinę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 22:27
          Gość portalu: magda napisał(a):

          > no cóż - jest nuta prawdy w tym co napisałes. Z tonu wnioskuję, że nie
          > przepadasz za zwierzętami i z tym nie mogę się utożsamiać, ale mogę
          wtłumaczyć
          > skąd schronisko moloch. A więć są ludzie, którzy mają kompleksy, czują się
          > niedowartościowani i to oni krzyczą przeciwko eutanazji.

          My nie mowimy o kompleksach my mowimy o 'skrzywieniach' czego przykaldem jestes
          ty!

          Wolą być obok tych
          > biednych stworzeń, które latami siedzą w klatkach bo widzą ich wdzięczność
          gdy
          > wyciągną rękę, wyprowadzą na spacer. Zwierzeta w schroniku to jedyne istoty,
          > które nie oceniają kłótliwości tych ludzi, nienawiści itp. To są
          psudomiłośnicy
          >
          > zwierząt dla własnego egoizmu na siłę trzymający w koszmarnych warunkach
          > zwierzeta stare, schrowane, przerażone, bez mozliwości naturalnego
          zachowania.

          Tia, a jak to widzialas, widzialas przeciez, co zrobilas aby ich byt poprawic!!

          Jestes chora, idz sie leczyc-smierc nie jest rozwiazaniem na krzywde,bezdomnosc
          innych!!

          Instynkt zycia jest najsilniejszym i najwiekszym instynktem. Kazda istota dla
          zycia jest w stanie zniesc wiele, nie mozna NIKOMU odbierac nadziei zycia.A
          skad wiesz,czy jutro tego psa ktos nie przygarnie(jestes duchem swietym czy
          Hitlerem) a bezdomny czlowiek nie wygra w totka??
          Zajmij sie swoim dzieckiem dobrze aby na stare lata nie wyrzucil ciebie na
          ulice, na dworzec centralny,wiesz co to moze zanczyc w/g twojej teori-eutanazja!

          • Gość: kicia Ku pamieci,Swito Zmarlych,dla zastanowienia Magdo. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 01:23
            Jak mogłeś?

            Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeę mnie swoją
            dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich
            pogryzionych butów i zamordowanych przeze mnie poduszek. Kiedy
            byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytaleś: "jak tak mozesz?", ale już za
            chwilę ustepowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałleś mnie po brzuszku.
            Troche długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś
            ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

            Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy
            tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że
            moje życie nie może już być doskonalsze.

            Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody
            (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W
            domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z
            pracy.

            Wreszcie zacząłes spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim
            partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię
            rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za
            nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.

            Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam
            jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły
            się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i
            tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty
            martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu
            wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak
            bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.

            Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i
            podążały za mną niepewnym kroczkiem, zagladały mi w uszy, wsadzały do oczu
            palce i całowaly w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się
            przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym
            życiem.

            Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i
            najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś,
            dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciagałes z portfela moje zdjęcie
            i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i
            zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe
            każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

            Ostatnio dostaleś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do
            innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś
            właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną
            rodziną...

            Cieszyłam się jak zwykle na przejażdzkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę
            do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów
            i kotów. Wypelniłeś formularz i powiedzialeś "Na pewno znajdziecie jej dobry
            dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze
            wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

            Siłą odgiąłeś zacisnięte na mojej obroży palce swojego syna, który
            krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego.
            Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości,
            odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś
            mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść,
            miałeś umówione spotkanie.

            Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój
            temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża juz dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego
            domu?" powiedziala jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

            W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas
            rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś
            przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że
            zmieniłleś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to
            ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie
            sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi
            własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

            Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie
            między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza.
            Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie
            martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też
            ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę
            kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który
            dźwiga, nie przygniótł jej.

            Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po
            policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i
            polizalam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłe do żyły i poczułam, jak
            zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre
            oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogleś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi
            przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że
            pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie
            skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na
            ziemi.

            Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić
            kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój
            Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po
            tamtej stronie.

            Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja.

            Copyright Jim Willis 2001, jwillis@bellatlantic.net


            • Gość: Filip Re: Ku pamieci,Swito Zmarlych,dla zastanowienia M IP: proxy / *.crowley.pl 06.11.02, 10:41
              To jest piękne i głęboko uwrażliwiajace i smutne i optymistyczne, a łza sama
              się kręci w oku.....
              Natchnęłaś mnie lepszymi myślami, dziękuje:-))) Ci Kicia:-))
              • Gość: Filip Re: Ku pamieci,Swito Zmarlych,dla zastanowienia M IP: proxy / *.crowley.pl 06.11.02, 10:44
                Ten tekst wzbudza też we mnie i przeciwne uczucia, ale jego przesłaniem jest
                uwrażliwianie i to sie najbardziej liczy....
                Jeszcze raz - dzięki:-))
            • Gość: maciek Re: do kici IP: 217.11.134.* 06.11.02, 16:49
              Gość portalu: kicia napisał(a):

              > Jak mogłeś?
              >
              > Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeę mnie swoją
              > dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich
              > pogryzionych butów i zamordowanych przeze mnie poduszek. Kiedy
              > byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytaleś: "jak tak mozesz?", ale już
              za
              >
              > chwilę ustepowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałleś mnie po
              brzuszku.
              >
              > Troche długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś
              > ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.
              >
              > Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy
              > tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że
              > moje życie nie może już być doskonalsze.
              >
              > Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem
              lody
              > (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś).
              W
              >
              > domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz
              z
              > pracy.
              >
              > Wreszcie zacząłes spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim
              > partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię
              > rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za
              > nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.
              >
              > Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam
              > jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy
              urodziły
              > się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i
              > tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty
              > martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość
              czasu
              >
              > wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak
              > bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.
              >
              > Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro
              i
              > podążały za mną niepewnym kroczkiem, zagladały mi w uszy, wsadzały do oczu
              > palce i całowaly w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się
              > przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym
              > życiem.
              >
              > Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i
              > najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś,
              > dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciagałes z portfela moje
              zdjęcie
              > i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam"
              i
              > zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe
              > każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.
              >
              > Ostatnio dostaleś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się
              do
              >
              > innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś
              > właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją
              jedyną
              >
              > rodziną...
              >
              > Cieszyłam się jak zwykle na przejażdzkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w
              drogę
              > do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich
              psów
              > i kotów. Wypelniłeś formularz i powiedzialeś "Na pewno znajdziecie jej dobry
              > dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze
              > wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.
              >
              > Siłą odgiąłeś zacisnięte na mojej obroży palce swojego syna, który
              > krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego.
              > Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości,
              > odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś
              > mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść,
              > miałeś umówione spotkanie.
              >
              > Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój
              > temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża juz dawno. Dlaczego nie znalazł psu
              innego
              >
              > domu?" powiedziala jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"
              >
              > W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas
              > rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy
              ktoś
              > przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że
              > zmieniłleś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to
              > ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam
              sobie
              > sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi
              > własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.
              >
              > Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie
              > między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza.
              > Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie
              > martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam
              też
              >
              > ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę
              > kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar,
              który
              > dźwiga, nie przygniótł jej.
              >
              > Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po
              > policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu
              i
              > polizalam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłe do żyły i poczułam, jak
              > zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej
              dobre
              >
              > oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogleś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi
              > przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że
              > pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie
              > skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na
              > ziemi.
              >
              > Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić
              > kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój
              > Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po
              > tamtej stronie.
              >
              > Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja.
              >
              > Copyright Jim Willis 2001, jwillis@bellatlantic.net



              Czy ten tekst jest Twoim tłumaczeniem, czy ukazał się już gdzieś po polsku?
              Tekst ten już był tłumaczony na wiele języków i jest swego rodzaju manifestem o
              rozumienie zwierząt. Interesuje mnie czy w Polsce jest dostępna książka J.
              Willisa pt "Piecies of my heart".

              Polecam stronę:

              jimwillis0.tripod.com/tiergarten
              • Gość: kicia Re: do kici IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 03:18
                Znalazlam ten tekst na stronie www.psiakosc.org-ile razy to czytam tyle razy
                rycze!
                Mysle sobie,ze gdyby zwierzeta porzucone mogły mowić i ktoś spisałby ich
                opowiadania, to powstałby najwiekszy ocean na świecie z łez ludzi wrażliwych na
                ich'pieskie zycie'
        • ildiavolo Re: wytruć gadzinę 08.11.02, 15:37
          Gość portalu: magda napisał(a):

          > A więć są ludzie, którzy mają kompleksy, czują się
          > niedowartościowani i to oni krzyczą przeciwko eutanazji.

          Hue, hue... wielka bzdura. Znam tych wg ciebie zakompleksionych i
          niedowartosciowanych - daj ci tyle ciepla, taktu i milosci do zwierzat ile oni
          potrafia dac. A i rozum tez maja, bo kiedy trzeba to potrafia godzic sie na
          eutanazje. Dziwni sa ci, ktorzy naprawde kochaja zwierzeta.


          > Wolą być obok tych
          > biednych stworzeń, które latami siedzą w klatkach ...

          Eutanazja nie rozwiaze przeplenienia schroniska, ani bezdomnosci zwierzat.


          >... To są psudomiłośnicy

          Mam dziwne wrazenie, ze okreslilas siebie.


          Il Diavolo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka