Gość: Mik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.02.06, 15:44
Ostatnio Policja rozpoczęła istne obławy na emerytów, matki z wózkami, oraz
innych spokojnych obywateli, spacerujących ze swoimi psami. Rozumiem, i
bardzo mnie to cieszy, że Policja interesuje się tym, czy po ulicy biegają
agresywne psy, ale wlepianie mandatu w wysokości 200 zł. za wypuszczenie psa
przed swoim domem to gruba przesada. Taki właśnie mandat nałożył na mnie
dzielnicowy. Jest to dla mnie kwota niebanalna, coż dopiero ma powiedzieć
sąsiadka, emerytka, którą potraktowano podobnie, a której miesięczne dochody
nie przekraczają 700 zł?
W świetle prawa (i sprawiedliwości) wszystko oczywiście się zgadza. Podaję
odpowiedni pargraf:
Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy
trzymaniu zwierzęcia,
podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
Rozwinięcie jest w niżej przytoczonej Uchwale RM Warszawy:
§ 22. 1. Utrzymujący zwierzęta domowe są zobowiązani do zachowania środków
ostrożności zapewniających ochronę zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt, a
także dołożenia starań, by zwierzęta te były jak najmniej uciążliwe dla
otoczenia.
2. Utrzymujący psy i inne zwierzęta domowe są zobowiązani do sprawowania
właściwej opieki nad tymi zwierzętami, a w szczególności niepozostawiania ich
bez dozoru.
(...)
§ 23. 1. Na tereny przeznaczone do wspólnego lub publicznego użytku psy mogą
być wyprowadzane tylko na smyczy, a agresywne nadto w kagańcach.
2. Zwolnienie psa ze smyczy dozwolone jest tylko w miejscach mało
uczęszczanych i pod warunkiem, że pies ma kaganiec, a właściciel (opiekun) ma
możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem.
Od niedawna jestem szczęśliwym właścielem psa (a właściwie suki), półrocznej
Fumy, która nie jest ani agresywna (nawet machała ogonem do Pana
Policjanta!), nigdy nie jest "pozostawiana bez dozoru", a ponadto jest bardzo
posłuszna i trzyma się nogi. Miejsce, w którym została spuszczona ze smyczy
nie należy do często uczęszczanych. Tutaj zawsze spotykały się i bawiły
okoliczne psy. Przyznaję, pies nie miał kagańca... Czy jednak za to należy
się kara w wysokości 200 zł.!? Czy nie wystarczy, przynajmniej za pierwszym
razem, upomnienie?
Jestem szczególnie rozgoryczony, gdyż wyjątkowo dbam o to, by mój pies nikomu
się nie naprzykrzał. Zbieram po nim i wyrzucam wszelkie nieczystości. I co
mnie za to spotyka? 200 zł. kary za to, że pies szedł trzy metry przede mną,
spokojnie machając ogonem...
Po drugie: to nie do przyjęcia, że Policji tygodniami nie widać w okolicy -
po czym nagle pojawiają się nie po to, by zainteresować się tym, kto niedawno
ukradł trzy rowery z piwnicy naszego domu, nie po to, by odnaleźć skradzione
pojemniki na śmieci, nie po to, by uciszyć pijących na ulicy i tłukących na
tej ulicy butelki chuliganów, ale po to właśnie, by zebrać haracz od emerytów
wyprowadzających swoje pieski na spacer. Jeżeli w ten sposób Stołeczna
Policja chce budować społeczne zaufanie to doprawdy - życzę powodzenia!
Oburzony obywatel.