Dodaj do ulubionych

Rzplita o Olszynce Grochowskiej

10.06.06, 16:43
Dzisiejszy dodatek do Rzplitej traktuje o Olszynce Grochowskiej. W opisie
bitwy pióra Sławomira Leśniewskiego pada wiele nazwisk, i słusznie. Przy
opisie ostatniego akordu bitwy, tj. szarży kirasjerów ks. Alberta Pruskiego,
wymienia się nawet nieznaczące w sprawie nazwisko ich dowódcy (barona
Meindorffa). Autor pominął tu nazwiska bohaterów kompletnego pogromu tej
zasłużonej dla Rosjan formacji, tj. płk. Kickiego – dowódcy 2, 3 i 5 pułku
ułanów i kpt. Skalskiego – dowódcy rakietników. Przez wszystkie lata niewoli
zaborca dążył do zatarcia w pamięci Polaków tego sławnego wydarzenia
wojennego. Dlaczego dziś sami mówimy o tym między wierszami? :-(
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 W uzupełnieniu artykułu S. Leśniewskiego 11.06.06, 15:14
      Bitwa Grochowska miała swój epilog o zmierzchu 25 lutego 1831 na Szosie
      Brzeskiej (ob. ul. Grochowskiej). Dybicz, widząc brak rozstrzygnięcia zmagań w
      boju o Olszynkę Grochowską rzucił do ataku 60 szwadronów wyborowej formacji
      kirasjerów ks. Alberta Pruskiego. Plan był prosty. Chodziło o to, by z
      zaskoczenia opanować przyczółek mostowy na Pradze a może nawet i most (u wylotu
      obecnej ul. Kłopotowskiego), w celu umożliwienia armii rosyjskiej zajęcia
      Warszawy. Szarża kirasjerów, po rozbiciu dwóch polskich batalionów dywizji gen.
      Szembeka została zatrzymana, do czego walnie przyczyniła się dywizja gen.
      Skrzyneckiego. Jednakże cztery szwadrony rosyjskie pod dowództwem ppłk Zona
      (Sohna), w liczbie około 600 szabel, przedarły się na Szosę Brzeską. W impecie
      dotarły aż w okolice słupa żelaznego (ob. ul. Podskarbińska), dostając się
      niespodziewanie pod ogień rakietników kpt. Skalskiego. Była to nieznana wtedy
      broń, której użycie wywołało olbrzymie zamieszanie wśród jeźdźców i koni
      nieprzyjaciela. Po chwili, na zdezorientowanych kirasjerów, siłami pięciu
      szwadronów 2 i 5 pułku ułanów, runęła szarża płk. L. Kickiego. Uderzenie z boku
      było tak skuteczne, że zaskoczony dywizjon rozpadł się i podjął bezładną
      ucieczkę Szosą Brzeską w obydwie strony. Część sił pod dowództwem ppłk. Zona,
      dotarła prawie do rogatek grochowskich (okolice ul. Lubelskiej), gdzie została
      po drodze całkowicie wybita. Inna grupa w panice popędziła Szosą Brzeską, i
      dalej Starym Traktem, zatrzymała się pod Dąbrową Górą (skrzyżowanie Marsa z
      Żołnierską), w miejscu stacjonowania rosyjskiego głównego dowództwo. W ten
      sposób doszło do rozbicia pułku kirasjerów, który nigdy w tej postaci w Rosji
      już się nie odrodził. A był to na służbie cara pułk ciężkiej jazdy, pierwowzór
      wojsk pancernych, który jako pierwszy w 1814 wkraczał do Paryża (stąd nazywa
      >Lwy Paryża<), był wsławiony szarżami pod Warną na wojska tureckie, a ponadto w
      ogóle zasłużył się Rosji w trakcie wojen. Wszystko to sprawiło, że jego pogrom
      przez ułanów Kickiego był dla cara tak bardzo bolesny.
      Padli w boju kirasjerzy zostali pochowani przez Rosjan na cmentarzu starowierów
      przy ul. Grochowskiej. W 1885 zaniedbane już ich mogiły zostały uporządkowane i
      upamiętnione nagrobkiem ufundowanym przez małorosyjski pułk huzarów. Wcześniej,
      bo około 1833, w miejscu rozbicia pułku, Rosjanie wystawili pomnik (proj.
      Antonio Corazzi), upamiętniający ich dowódcę ppłk. Zona (wg niektórych wersji
      Zon miał tam polec, co później okazało się nieprawdziwe). Pomnik stanął w
      otwartym polu, by po parcelacji gruntów znaleźć się na terenie ob. posesji
      Grochowska 274/276 (d. nr 73), gdzie stał wiele lat osłonięty kępą drzew i
      krzewów. Wg późniejszej lokalizacji obiekt ten znalazł się na terenie fabryki
      wstęg i taśm gumowych Jaeger & Ziegler. Ciekawostką jest, że ten dziwny stan
      trwał nie wiedzieć dlaczego jeszcze przez cały okres międzywojenny (!), aż do
      wybuchu II wojny światowej?
      Opisany chwalebny czyn Orężą Polskiego, jako bodaj jedyny w Bitwie Grochowskiej
      zwycięski i tak spektakularny, wart jest jak najczęstszego przypominania moim
      Rodakom.
      Pozdrawiam :-)
      • andrzej_b2 Chlubne tradycje 12.06.06, 22:00
        Ginącą pamięć zwycięskiej szarży ułanów przypominał Polakom tylko krzyż
        przydrożny postawiony jeszcze w czasie zaborów przy Szosie Brzeskiej, na skraju
        historycznego miejsca pogromu kirasjerów. W latach 20-tych na tym terenie
        wytyczono parcele budowlane i wyznaczono drogi. Jedną z najważniejszych, której
        wylot wypadał w okolicy owego krzyża, nazwano ulicą Ludwika Kickiego. Ponieważ
        wylot ulicy kolidował z miejscem lokalizacji krzyża, został on wtedy
        przeniesiony na przeciwną stronę ul. Grochowskiej – gdzie stoi do dziś.
        Spadkobiercą chlubnych tradycji ułanów płk. Kickiego był w latach
        międzywojennych 2 Pułk Ułanów Grochowskich im. Gen. J. Dwernickiego,
        stacjonujący w Suwałkach, którego ostatnim dowódcą był płk. dypl. Kazimierz
        Plisowski. Pułk ten brał udział w kampanii wrześniowej, wchodząc w skład
        Suwalskiej Brygady Kawalerii i zakończył swój szlak bojowy 6 października 1939
        pod Wolą Gułowską. Miałem zaszczyt w latach 70-tych spotykać żołnierzy tego
        pułku w takich oto okolicznościach. Corocznie z grupą PTTK-owską przybywaliśmy
        25 lutego na mogiłę poległych pod Olszynką Grochowską dla uczczenia kolejnych
        rocznic. Pewnego razu podjechał pod krzyż na Olszynce samochód osobowy, z
        którego wysiedli czterej starsi panowie z wiązanką kwiatów i dołączyli do nas.
        Na pytanie przewodnika >Kim Panowie jesteście?< padła odpowiedź >Ułani 2 pułku
        im. Gen. J. Dwernickiego<. Staliśmy przez chwilę jak zahipnotyzowani. Te
        spotkania rocznicowe powtarzały się jeszcze wiele razy.
        Niech ta garść informacji będzie uzupelnieniem artykułu S. Leśniewskiego.
        Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka