skiela1
16.06.06, 03:43
W kawiarni Kafka można poczytać i kupić książki z makulatury
Razem z kawą i ciasteczkami w kawiarni Kafka można dostać książki zabrane ze
skupu makulatury. Dzięki temu utwory Joyce’a, Miłosza i Sienkiewicza nie
zostaną zamienione w papier toaletowy.
– W głowie się nie mieści, ile książek jest po prostu wyrzucanych na śmietnik.
Ludzie robią to bez skrupułów. Ja postanowiłam te książki ratować – mówi Magda
Jesionek, współwłaścicielka kawiarni Kafka, która mieści się przy ul. Oboźnej
3. – Ze śmietników te pozycje trafiają do skupów makulatury, a stamtąd do
naszej kawiarni.
Sprzedają na kilogramy
Kafka zapełniona jest więc nie tylko stolikami, ale również sięgającymi po
sufit półkami, które wypełnione są książkami. Wszystkie są używane, ale
najczęściej w dobrym stanie. Miłośnicy literatury znajdą tam wszystko: od
takich uznanych pisarzy, jak Mickiewicz czy Horacy, do niszowych twórców
literatury science fiction. Są też słowniki i encyklopedie. W sumie kilkaset
pozycji.
– Nie zabieramy przypadkowych książek ze skupów makulatury. Spędzamy tam
godziny, wybierając to, co może jeszcze znaleźć odbiorców – opowiada Magda
Jesionek. – Nie robimy tego dla pieniędzy, tylko dla idei, dlatego w Kafce nie
trzeba kupować, można po prostu przyjść i poczytać.
Książki nie są drogie. Właściciele kawiarni sprzedają je na wagę. Jeden
kilogram kosztuje zaledwie 10 zł. Powód? Kawiarnia znajduje się nieopodal
Uniwersytetu Warszawskiego, więc jej klienci to w dużej mierze studenci, a ci
najczęściej nie są zbyt zamożni. Ponadto książkowa akcja Kafki miała z
założenia różnić się od tego, co proponują antykwariaty. Tam za jedną książkę
płaci się średnio 20 zł, w Kafce tylko kilka. Te nietypowe zakupy waży się na
specjalnej starej wadze. W przyszłości w kawiarni ma pojawić się również...
luneta.
– Z dołu nie widać tytułów książek, które stoją na górnych półkach – wyjaśnia
Magda Jesionek. – Luneta ma w tym pomóc. Przy okazji korzystanie z niej może
też być niezłą zabawą. Kafka zachęca też innych do ratowania książek. Jeśli
ktoś ma stare, niepotrzebne pozycje w domu, może przynieść je na Oboźną. Tam
na pewno je przyjmą. Można też porozmawiać o wymianie na inne, bardziej
interesujące. – W ten sposób literatura nie będzie zamieniana w papier
toaletowy – zachęca Magda Jesionek.
Są też białe kruki
A książek, które skończyły w ten sposób są tysiące. Codziennie na śmietniki
trafiają nowe pozycje. – Wśród makulatury, którą przynoszą do nas ludzie,
zawsze są książki – potwierdza Sławomir Kowalski, kierownik produkcji w firmie
First Recykling. – Można znaleźć literaturę współczesną, klasyczną, ale też
romansidła. Kiedyś odkładałem książki dla pewnej kobiety. Mówiła, że udało jej
się znaleźć wśród nich kilka naprawdę cennych pozycji.
2006-06-16
KATARZYNA JAROSZYŃSKA kjaroszynska@zw.com.pl