skiela1
21.07.06, 04:53
Za potrzebą ciągle w bramę
Plan był taki: restauratorzy, którzy za darmo udostępnią turystom toalety,
będą płacić mniej za wynajem lokalu. Pomysł nie wypalił, bo urzędnicy nie
poinformowali o nim przedsiębiorców.
Na początku sierpnia dzielnica Śródmieście planuje otworzyć wyremontowany
szalet przy Piwnej 25 na Starym Mieście
20-osobowa wycieczka emerytów z Łodzi tłoczy się pod drzwiami restauracji
Literacka na Trakcie Królewskim. Właśnie się dowiedzieli, że w restauracji
trzeba zapłacić 2 zł za skorzystanie z toalety. Ale i tak wycieczki nie są tu
mile widziane - ludzi odsyła się do szaletów miejskich.
- Gdzie mamy ich szukać? Na mapie nie zaznaczono WC - głowią się turyści.
Nie wpuszczamy obcych
Kłopoty czekają przyjezdnych w restauracjach na Krakowskim Przedmieściu, m.in.
Pod Messalką i Buffecie. W pierwszej kelnerki odsyłają przechodniów w
potrzebie do KFC przy hotelu Harenda.
Embargo na WC pracownice Messalki tłumaczą względami ekonomicznymi: - Ceny
wody i środków czystości poszły w górę, a klienci brudzą. Gdybyśmy wpuszczali
wszystkich, trzeba by zatrudnić sprzątaczkę na etat.
W Buffecie toaleta przysługuje tylko w pakiecie z zakupioną w lokalu zakąską
albo napojem.
- Chętnych do WC mamy codziennie tłumy - mówi pracownica Buffetu. - Nie
wpuszczamy obcych, od czasu, jak Cyganka weszła i siedziała godzinę: myła się.
Turyści w większych grupach nie zostaną też wpuszczeni do WC w lokalach
położonych na pl. Zamkowym. Z kwitkiem odeślą ich kelnerzy z restauracji na
Starym Mieście, np. u Fukiera.
Zwiedzający w pojedynkę raczej nie mają problemów ze skorzystaniem z
restauracyjnej toalety. O ile mają dobrą aparycję. Zanim kelner wpuści
delikwenta, obrzuca go badawczym spojrzeniem. Zbyt nonszalancko ubrani turyści
mogą nie sprostać szaletowym wymaganiom. Dlatego przewodnicy zorganizowanych
wycieczek uprzedzają podopiecznych o możliwych kłopotach. Dzielą ich też na
podgrupy, by łatwiej było im wejść.
Miało być kusząco
W Śródmieściu jest tylko pięć toalet publicznych: przy pl. Zamkowym, ul.
Złotej, Kruczej, Marszałkowskiej i na Krzywym Kole (Barbakan). Zarząd
dzielnicy wymyślił więc w marcu, że zamiast budować nowe, taniej będzie
wprowadzić ulgi w czynszu dla restauratorów, którzy bezpłatnie udostępnią
turystom toalety.
- Chętni zapłacą za wynajem nawet kilkaset złotych mniej - zachęcał pięć
miesięcy temu burmistrz dzielnicy Artur Brodowski.
Tyle że od marca niewiele w tej sprawie zrobiono. Treść tzw. uchwały
toaletowej zamieszczono tylko na stronie internetowej urzędu i wykupiono kilka
ogłoszeń informacyjnych w lokalnych gazetach. Skutek jest taki, że w urzędzie
leży zaledwie osiem wniosków o obniżenie stawki czynszu. Ale tylko dwie umowy
zostały podpisane.
"Rz" zapytała 20 stołecznych restauratorów, czy wiedzą o pomyśle. Twierdząco
odpowiedział jeden.
- Jest taka uchwała? - dziwi się menedżer restauracji Puszkin Aleksander
Dominiak. - Pomysł dobry, tylko czemu nikt nam o nim nie powiedział?
Burmistrz Artur Brodowski przyznaje, że z informacją nie jest najlepiej. - Do
sierpniowej faktury za czynsz dla przedsiębiorców dołączymy ulotkę z
informacją o ulgach - zapowiada.
Problem w tym, że nawet jeśli przedsiębiorcom spodoba się pomysł, nie od razu
podpiszą umowę. Będą musieli złożyć wniosek w urzędzie o przyznanie ulgi. Ten
rozpatrzy Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami. Oceni, czy toaleta nadaje
się dla turystów. Nawet jeśli stwierdzi, że tak, nad ulgą będzie debatował
zarząd Śródmieścia.
- Skutek będzie taki, że turyści przynajmniej do października będą musieli
biegać po Warszawie nie w poszukiwaniu zabytków, ale toalety - komentują
restauratorzy.
| Rzeczpospolita |