Gość: to ja
IP: *.225.121.217.bait.pl
15.09.06, 00:15
Ja jeszcze bym dodal - w ramach tego sasiedztwa - wlascicieli okolicznych domow jednorodzinnych,
ktorzy w jakis pokretny sposob uwazaja, ze smietnik osiedlowy, nalezy do wszystkich - i zamiast
placic samemu maja prawo wyrzucac tam smiecie, nie przekonasz mnie "Gazeto" ani tlumie
anarchistow, ze przed takim zlodziejstwem (bo chyba nikt ie kwestionuje tego, ze to JEST
zlodziejstwo) plot jednak ochroni? Mamy mieszkanie na pewnym ogrodzonym osiedlu(nazwy i
miejsca z przyczyn oczywistych nie podam) gdzie na wewnetrznej ulicy stoja drogie rowery, wozki
dzieciece, na placu zabaw dzieci zostawiaja swoje zabawki - sasiedzi majacy male ogrodki
zapraszaja do nich wszystkich innych, nawet pod ich nieobecnosc, na ogrodkowych hustawkach
bawia sie dzieci z calego osiedla - wszyscy sie do siebie usmiechaja i rozmawiaja ze soba, chociaz
jest tez pewien konflikt sadowy. Czy ktos uwaza, ze cos takiego mogloby miec miejsce na
nieogrodzonym osiedlu?