ursyn1
14.12.06, 16:05
38 dziennych linii tramwajowych i 12 nocnych, 6 dziennych linii trolejbusowych
i 1 nocna zamiast funkcjonujących dzisiaj 27 dziennych linii tramwajowych?
Czy to możliwe w Warszawie i kiedy? - zapytacie z pewnością.
Czy chcielibyście przejechać się tramwajem bez konieczności przesiadania się
np. z Targowej na Towarową, albo z placu Zamkowego pod Dworzec Centralny?
Wybierzcie linię nr 30!
A może bezpośrednio z placu Szembeka na plac Konstytucji lub dalej Puławską i
Rakowiecką do stacji metra Pole Mokotowskie? Skorzystajcie z linii 23.
Z Kasprzaka przez Wolską, Solidarności, Żelazną dojedziecie "jedenastką" do
Dworca Centralnego, a komu nie znudziła się jazda może pojechać dalej aż pętli
Wierzbno. Bez przesiadki oczywiście!
Z Grójeckiej do metra Wilanowska jeździ "czternastka", z placu Zawiszy do
placu Zbawiciela dojedziemy "dziewiętnastką...
Może tramwajem do Wilanowa? Czemu nie - jeździ przecież 33!
Te bezpośrednie przejazdy byłyby możliwe, gdyby układ linii tramwajowych nie
zmienił się przez 46 lat, bo tak dokładnie tramwaje jeździły w 1960 roku - 15
lat po wojnie.
Czy obecnie jest gorzej czy lepiej? Moim zdaniem gorzej.
Nie mogę wybaczyć pewnym warszawskim decydentom likwidacji linii tramwajowych
i trolejbusowych.
W 1960 roku Kruczą, Jasną czy Mazowiecką jeździły 3 linie trolejbusowe, a
ulice te tętniły życiem.
Dziś po Mazowieckiej czy Jasnej nie jeździ nic (chyba że jest objazd), a na
Kruczej mamy autobus linii nr 107.
Jeździ co 20 minut i jeśli się trzyma rozkładu, to za 66 minut licząc od
przystanku przy Smyku możemy dojechać na Ursynów Północny. Jeśli są korki ...
- wolę nie kończyć.
Linie sprzed blisko 50 lat znajdziecie na stronie www.trasbus.com/kom1960.htm
Łza się kręci w oku!