Gość: mk
IP: *.elartnet.pl
24.04.03, 01:15
Niech lezą chodnikami jak inne demonstracje a nie ciągle tylko
zablokowane ulice. Cztery lata rządzili i nie widzieli problemów
dopiero teraz zauważyli rosnące bezrobocie ,nędzę,brak
perspektyw.Ciekawe że razem z "Solidarnością" protestować
zaczyna OPZZ - gdy OPZZ organizowało demonstarcję
to "Solidarność" siedziała cicho - "PRZECIEŻ NASI RZĄDZĄ".I
która organizacja występuje w takim razie szczerze w interesie
tych , którzy pracy jeszcze nie stracili ?.
A tak na marginesie : Kto mi zapłaci jeśli nie dojadę do klienta
bo ulice będą zablokowane. Przeprosinami pana Śniadka nie
nakarmię rodziny. Pan Śniadek niech najpierw powie jak się
dogadywał z prezesem stoczni p. Szlantą i co ztego wynikło tzn
ilu ludzi poszło na zieloną trawkę i kto skosił kasę. Pan
Śniadek -w odróżnieniu od zdesperowanych bezrobotnych i
pracowników zakładów na skraju bankructwa, którzy będą
protestować- podobnie jak wielu innych związkowych "kacyków"
otrzymuje co miesiąc niemałe wynagrodzenie bez opóźnień, rat i
awantur. NIECH STANIE PRZED PROTESTUJĄCYMI I POWIE ILE DOSTAJE
CO MIESIĄC UWZGLĘDNIAJĄC "BONUSY" : DARMOWE TELEFONY, OPŁATY ZA
MIESZKANIE,"ROZLICZENIA" DELEGACJI,SAMOCHÓD ITP.
Ja muszę ciężko zapracować na to co mam - jeśli z powodu jakiejś
rozróby "Solidarności" czy innej "Samoobrony" stracę klienta
(gdyż nikogo nie obchodzą tłumaczenia " bo była demonstracja")to
co najwyżej zwolnię dwóch pracowników i jakoś rodzinę wyżywię.
Oczywiście do kolejnej demonstracji po której sytuacja się
powtórzy i tak aż do bankructwa. A może związkowcom właśnie o to
chodzi - zniszczyć małe firmy w których nie ma ciepłych posadek
dla nierobów z różnych organizacji związkowych.