Dodaj do ulubionych

sklepy z niemiłą obsługą...

26.02.07, 13:33
...może macie takie typy jak z czasów PRL? albo po rpstu niemiłe miejsca gdzie
NIE warto bywać? Dajcie namiary:)
Ja nie lubię np. pasjami pań z mini europy na Andersa. Nie wiem czemu, ale
kilka z nich zachowuje się, jakby były księżniczkami, albo z lepszej gliny
polepione...Aż żal mi czasem, że los je tak pokarał i za sprzedawczynie muszą
tam być. Gdybym nie miała daleko do alkoholowych, to bym tam nie kupowała...

Obserwuj wątek
    • warszawianka_jedna Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 13:47
      wczoraj w Arkadii wzięłam z jednej chłodni paczkę ruskich pierogów ale
      zobaczywszy inne, odłożyłam je do chłodni z wędlinami, przy której stałam. I
      dostałam opieprz od pani w czerwonym kubraku (pracownik)składającej jakies
      kartony, że powinnam odniesć towar na miejsce. Zapytałam pani "czy napewno chce
      o tym porozmawiać", pani momentalnie rozpłynęła się w powietrzu .
      • aankaa Re: sklepy z niemiłą obsługą... 19.03.08, 22:49
        warszawianka_jedna 26.02.07, 13:47 Odpowiedz
        wczoraj w Arkadii wzięłam z jednej chłodni paczkę ruskich pierogów
        ale zobaczywszy inne, odłożyłam je do chłodni z wędlinami, przy
        której stałam. I dostałam opieprz od pani w czerwonym kubraku
        (pracownik)składającej jakies kartony, że powinnam odniesć towar na
        miejsce.

        ===

        no, kilkuset klientów odkładających niechciany towar gdzie popadnie
        i masz gotowy tekst "odnieść towar na miejsce" ... w końcu ktoś musi
        posprzątać po niezdecydowanych i pierdolniku po nich

        Ty odłożyłaś w chłodni (nieważne, że zupełnie innej), kolejny
        _klient_ na półkę z ręcznikami wrzuci jakąkolwiek mrożonkę ... bo
        zobaczył inną

        na Twoim miejscu nie proponowałabym "czy napewno chce o tym
        porozmawiać" tylko uszy po sobie i nie chwalić się na forum
    • tukee Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 14:06
      Mam taka jedną "ulubienicę" w Kwirynie - teraz pod szyldem Sklepy Doroty. Pani
      jest potwornie niesympatyczna, rozdrażnona, niecierpliwa, nieuprzejma, i chyba
      nietykalna. Ja sobie z nie radzę spoko ale jak słysze jej chamowate odzywki np
      do jakiegoś siwiutkiego dziadunia, to chętnie przygrzmociłabym jej w ten pusty
      łeb. Ci którzy tam kupują będą wiedzieli od razu kodo mam na myłsi- pani ma
      czarne włosy - fryz a'la Drzyzga. No jest wredna-paskudna. Juz miałam z nią
      tyle starć, ze trudni zliczyć. Jedybym pocieszeniem jest sympatyczny kolezka
      króry tam pracuje , przypomnia trochę Jamesa Hetfielda z Metaliki.

      Wyżalić się muszę jeszcze, że w tym sklepie nie mozna oddać butelek po piwie ot
      tak sobie - trzeba mieć paragaonik. To tez doprowadza mnie do szału.
      • sloag Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 14:22
        sklep na rogu Karmelickiej - Anielewicz, jest tam jedna Pani, która obsługuje
        stoisko mięsne nie zachowując nawet pozorów higieny - tzn. wydaje pieniądze a
        potem łapą bez rękawiczek kroi mięso i wędlinę. Ja wiem,że na zapleczu mogą się
        dziać różne rzeczy, ale jakieś przynajmniej pozory poproszę!
        • amierzej Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 22:22
          Też nie lubię tego sklepu - generalnie obsługa interesuje się tam swoimi
          problemami. Kiedyś zwrócono mi uwagę, że mam poczekać aż wystawią pieczywo z
          pojemników na półki a nie brać z pojemnika (było po otwarciu). Poza tym obsługa
          głośno plotkuje między sobą, najczęściej na temat klientów, którzy przed chwilą
          opuścili sklep...
      • krwawymsciciel Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 23:11
        teraz to chyba jest TOPMARKET czy jakos tak. nie kojarze sprzedawczyn z
        wygladu, ale nie lubie tego sklepu bardzo (bardzo bardzo). robilem tam zakupy
        doslownie kilka razy i za kazdym razem wychodzilem chory. raz, ze sklep jest do
        bani, ma chujowe zaopatrzenie i niedobre pieczywo, a dwa, ze obsluga do bani
        jeszcze wiekszej. ostatni raz jakas kasjerka probowala mnie pouczac, nie
        pamietam dokladnie calej sytuacji, rozsypaly mi sie jakies drobne i cos tam
        dalej, a ona z jakas pretensja i laska, ze costam, to nie wytrzymalem,
        powiedzialem, ze nie lubie tego sklepu, ona na to, zebym w takim razie nie
        robil tu zakupow, a ja na to, ze nie bede i nie robie :)
    • tatajasia2006 Społem na Esperanto 26.02.07, 17:40
      Czas się zatrzymał i jest jak w komediach Bareji. Moja żona chciała kupić
      ciasto, wchodzi do sklepu, siedzi kobieta za ladą. Zona się pyta: - Jakie ma
      pani ciasta. Sprzedawczyni: - Nie mamy nic ciekawego. Żona: - Ale jakieś państwo
      macie? Sprzedawczyni: - Se pani obejrzy, ale nie ma tam nic dobrego - i gazetą,
      którą czyta pokazuje półkę z ciastami.
      Dla mnie oskarowa rola u Bareji!
      • krwawymsciciel Re: Społem na Esperanto 26.02.07, 23:14
        bo faktycznie nie ma nic ciekawego. a to jest minimarket jak gdyby a nie
        cukiernia z cukiernikami, tak ze sie nie dziwie tez obsludze. tez nie przepadam
        za tym sklepem, bo relatywnie drogo, ale warzywa maja lepsze niz w bomi.
    • vvesna Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 19:34
      Ja nie lubię panienek z Vit-Polu na Nowolipkach.
      W tym sklepie panuje dyskryminacja klientów ze względu na ubiór. Kiedy
      przychodzi się ładnie i elegancko ubranym wszystko jest OK, ale jeśli wyskoczy
      się po coś bez makijażu, w jeansach i T-shirt'cie z materiałową torbą w ręku,
      panie od razu są czujne. Dosłownie siedzą człowiekowi na plecach i śledzą każdy
      ruch, żeby przypadkiem ten niedbale ubrany margines społeczny czegoś nie ukradł.
      • tukee Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 19:48
        Wiosenko. Ja mam inne wrażenia z tego sklepu, jakoś nie spotkałam się nigdy
        jakimkolwiek niemiłym spojrzeniem tych dziewczynek. Natomiast nie raz, nie
        osiem, nie dziesięć spotkałam tam taką klyentele, ze strach sie bać. Nie mówie
        tu nawet o naszych lokalnych "zmęczonych" żulikach. Ale o jakieś takiej totalnej
        recydywie. Zapewniam Cię, ze gdybyś nawet poddała sie charakteryzacji to i tak
        nie dałoby rady przybliżyć się do ich wizerunku. :)))
        A panie były nadał miłe - może ze strachu?
        • vvesna Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 22:04
          > Zapewniam Cię, ze gdybyś nawet poddała sie charakteryzacji to i tak
          > nie dałoby rady przybliżyć się do ich wizerunku. :)))

          Uff, dobrze że to napisałaś, bo już myślałam, że może mnie bez makijażu spotałaś
          i nie poznałaś;)
          • tukee Re: sklepy z niemiłą obsługą... 26.02.07, 22:25
            vvesna napisała:


            > Uff, dobrze że to napisałaś, bo już myślałam, że może mnie bez makijażu
            spotałaś i nie poznałaś;)

            Ja to nawet nie pamiętam, żebym Cię kiedyś widziała w makijażu. No może był tak
            subtelny, że niewidoczny :))
    • zet_a Re: sklepy z niemiłą obsługą... 28.02.07, 16:01
      Szlag mnie normalnie trafia, ilekroć mam kupować piwo w sklepie pod filarami na
      rogu Andersa i Anielewicza. W dziale alkoholowym przytupuje zwykle spora
      kolejka, a obsługi ani widu, ani słychu. Po dłuuugim czasie zjawia się
      niezwykle flegmatyczna pani, która z miną cierpiętnicy w końcu raczy obsłużyć
      klientów. A, jest tam jeszcze taka wyfiokowana laska, która obnosi się niczym
      księżniczka (zdaje się, że to córka właściciela). Wrrr...
    • pasqoodnikowo Re: sklepy z niemiłą obsługą... 13.03.07, 14:24
      Nikt nie napisał o moim ulubionym Społem na Solidarności - Rzepichą zwanym.

      Przekraczasz próg i w ułamku sekundy cofasz się w czasie o min. 20 lat.
      Zaopatrzenie kiepskie, panie mniej niż mało sympatyczne. Gdy mężowi zdarzyło
      się wpaść tam o 20:45 (sklep czynny do 21.00) usłyszał "co pan? nie wie pan, że
      ludzie do domu chcą iść?"

    • marylalysiak Re: sklepy z niemiłą obsługą... 13.03.07, 23:08
      Sklep z butami na Anielewicza.
      Wchodzę dzień dobry mówię zero odpowiedzi
      poniewaz mam małą stopę nr 34 kieruje się do obuwia dziecinnego,bo chciałam
      sobie kupić cichobiegi noi sie zaczęło.
      To są buty dla dzieci-mówi
      wiem -odpowiadam
      biorę za pudełko-słyszę
      Buty są wystawione.
      Ja na to -chcę nr 35
      i tak na Panią nie będą pasowac
      no to ja do niej
      a chuj cię obchodzi dla kogo ja to kupuje
      Córka-mamo uspokój się
      Ja-co się uspokój
      wyjmuje buty z tego pudełka zaczynam mierzyć
      Słyszę- Pani ma za wielką nogę do tych butów
      nogę może i tak,ale na stopę będą pasować -odpowiadam
      Niech pani nie bedzie taka dowcipna -słyszę
      Ja nato weź ty ruro zajmnij się czymś butów w życiu tu nie kupię i polecę to
      znajomym i pierdzielnełam ją tym butem i wyszsłam.
              • leniwy_wiesniak Re: mam kota 14.03.07, 08:50
                niegrzeczna_czarna napisała:

                > To suupr;)
                > Będziesz miał dodatkowy obowiązek;)
                > Ale co to ma do sklepów z niemiłą obsługą :D
                > Dawaj powiązanie ;)

                Ale my mamy kota już od dawna (od roku i 7 miesięcy dokładnie). Nie ma to
                żadnego związku ze sklepem z niemiłą obsługą. Maryla doradziła mi, żebym kupił
                kota, no to piszę, że już mam :)
                  • leniwy_wiesniak Re: mam kota 14.03.07, 09:29
                    niegrzeczna_czarna napisała:

                    > Aaaaaaaaaaa. Bo ja wcześniejszego nie czytnęłam:)
                    > To sorry;)
                    > ale to fajnie, że masz kota. Dodatkowy obowiązek:D

                    W zasadzie jedyna niefajna rzecz w naszym kocie jest taka, że on ma bardzo
                    zmienny charakter. Potrafi nagle, bez powodu, wpaść na pomysł, że kogoś
                    ugryzie. I wtedy jedyną metodą jest wywalenie go z pokoju i zamknięcie drzwi. W
                    przeciwnym razie będzie chodził, chodził.... czaił się... aż w końcu ugryzie ;)

                    A poza tym to luz - sama radość ;)
                      • leniwy_wiesniak Re: mam kota 14.03.07, 12:07
                        niegrzeczna_czarna napisała:

                        > leniwy_wiesniak napisał:
                        >
                        > > przeciwnym razie będzie chodził, chodził.... czaił się... aż w końcu ugry
                        > zie ;)
                        >
                        > O Jezu. Ja już bym go wywaliła na ....no pozbyłabym się go
                        >
                        Hihihi, my też czasem mamy takie myśli :)
                        Ale to chyba trochę tak działa jak z dziećmi - też często sprawiają kłopoty a
                        mimo to je kochamy ;)
                          • simka54 Re: mam kota 15.03.07, 13:33
                            Ja też mam drania /wiadomo, że koty to dranie/. Przypętał sie 12 lat temu na
                            trzecie piętro i już został. Odnoga od piekła wredna. Ale kochamy się bardzo.
                            P.s. Jaja trzeba mu było wyciąć.
    • kivorek totalna porażka - BaraBoo na Karmelickiej 16.03.08, 21:06
      pomysł niezły, niezły kucharz (a właściwie kilku).
      niestety nie mają chyba szczęścia do kelnerów/kelnerek. Wiem, że poziom obsługi
      obniżył się wszędzie, ale to nie wyjaśnia ani czekania 25 min na zamówienie, ani
      odgrzewanego makaronu, ani braku elementarnego obycia.
      • kuukuu Re: totalna porażka - BaraBoo na Karmelickiej 19.03.08, 19:00
        A co sądzicie o sklepie, który mieści się w małym białym domku przy Nowolipkach
        w okolicach kościoła i budynku administracji. To jest dopiero chamstwo. Z
        zasady nie robię tam zakupów choć mieszkam blisko. Czasem zmusza mnie jednak
        sytuacji. Przeważnie zdarza się to wieczorem. Sprzedają tam takie 2 blond lale
        koło 30. Są bezczelne, nieprofesjonalne, leniwe i nie przestrzegają higieny.
        Wędlina jest tam nie pokrojona a poszarpana. Na wszystko się czeka i często
        można usłyszeć chamskie komentarze na temat osób które właśnie opuściły sklep.
        Jest jednak ktoś kto interesuje paniusie. To żuleria z pobliskiego salonu
        bukmacherskiego. Przychodzi tam stadko zawsze nawalonych gości jakie się wtedy
        robią miłe jakie żarciki jakie uśmiechy puszczają. Po prostu żenada.
          • leniwy_wiesniak Re: totalna porażka - BaraBoo na Karmelickiej 13.04.08, 14:38
            alfajet777 napisał:

            > A waszym Zdaniem Najlepszy sklep w Okolicy???

            cieżko powiedzieć...
            * W "Witpolu" karaluchy i niemiła obsługa;

            * "Pan Warzywko" dorabia sam ogórki małosolne wrzucając brudne ogórki do wiadra
            z małosolnymi;

            * w Markpolu na Smoczej kazali mojej szwagierce zapłacić za słoik, który zbił
            jakiś facet i uciekł;

            * w Bomi w Klifie notorycznie oszukują na cenach (inna cena na półce, inna przy
            kasie)

            Chyba z tych, które mam blisko to najbardziej lubię ten spożywczy połączony z
            warzywniakiem, na Nowolipkach, pomiędzy Witpolem a piekarnią. Za dużo rzeczy to
            tam nie ma, ale tak żeby wyskoczyć na szybko i dokupić coś podstawowego, to w
            sam raz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka