Dodaj do ulubionych

Po co tramwaje?

21.02.07, 19:54
Wsiadam na wiatracznej w tramwaj 21. Na Wileńskim przesiadam się do autobusu i
jestem 10 min przed moim 21 na Żeraniu. To jak najbardziej normalna sytuacja.
Jeśli by przerobić torowiska aby autobusy mogły po nich kursować to
utrzymywanie linii tramwajowych nagle traci sens. Przynajmniej ja go nie
widzę. Autobus jest tańszy, szybszy, można tworzyć linie przyspieszone i
ekspresowe. No i jeszcze ta gęstość przystanków. Na grochowskiej to chyba co
200 kroków są
Obserwuj wątek
    • zbooycerz Re: Po co tramwaje? 01.03.07, 14:40
      www.google.pl/search?hl=pl&q=korwin+tramwaje
      no ale akurat w Wawie na Szmulkach to luxus :-)
    • tarantula01 Re: Po co tramwaje? 03.03.07, 00:46
      djgpp napisał:

      > Wsiadam na wiatracznej w tramwaj 21. Na Wileńskim przesiadam się do autobusu i
      > jestem 10 min przed moim 21 na Żeraniu. To jak najbardziej normalna sytuacja.
      > Jeśli by przerobić torowiska aby autobusy mogły po nich kursować to
      > utrzymywanie linii tramwajowych nagle traci sens. Przynajmniej ja go nie
      > widzę. Autobus jest tańszy,

      Otóż nie.
      Nowoczesny autobus kosztuje ok. 1 mln zł i zużywa się całkowicie po ok. 10
      latach. Tramwaj kosztuje ok. 2,5 mln zł, ale zużywa się po nawet 40 latach.
      W ciągu 100 lat trzeba wydać na autobus 10 mln zł, a na tramwaj ok. 6,5 mln zł.
      Dodatkowo jeden tramwaj ma pojemność prawie 2 autobusów, jest ekologiczny i
      cena paliwa (główny koszt eksploatacji) jest niezależna od wahań cen ropy
      naftowej, tylko od cen węgla - czyli od Nas. Tego ostatniego nikt nam też nie
      zakręci...

      > szybszy, można tworzyć linie przyspieszone i ekspresowe.

      Przy skierowaniu wszystkich linii autobusowych na torowiska ominięcie jednego
      autobusu przez drugi byłoby bardzo trudne, słowem mielibyśmy same linie zwykłe.
      Można poszerzyć torowiska = zabranie pasów samochodom. To już lepiej wyznaczać
      bus-pasy.

      > No i jeszcze ta gęstość przystanków. Na grochowskiej to chyba co 200 kroków są

      Aż tak gęsto to nie, ale być może taka ich ilość jest tam uzsadniona.
      • mmc_lomianki Re: Po co tramwaje? 05.03.07, 21:09
        Poza tym tramwaj jest dużo mniej wrażliwy na pogodę (śnieg, oblodzenie).
        Osobiście jeździłbym tramwajem do pracy gdyby takowy "dochodził" do Łomianek.
        Przypuszczam, że nie ja jedyny :) Pozdrawiam fanów szyn!
        • tomkrt Re: Po co tramwaje? 06.03.07, 01:11
          mmc_lomianki napisał:

          > Poza tym tramwaj jest dużo mniej wrażliwy na pogodę (śnieg, oblodzenie).

          Taa to ty chyba nie jechałeś trawajem który nie mógł ruszyć lub zatrzymać się np z powodu braku przyczepnośi liści na torach. Inny przypadek takich sytuacji ma miejsce na torowiskach przystosowanych do jeżdzenia po nich pojazdami kołowymi np. na mościeŚląskao-Dabrowskim. Gdzie w ciepłe dni wypływa uszczelniacz bitumiczny i sprawia ze koła się ślizgają po torach.
          Nie raz to przerabiałem właśnie na ŚD.

          Kolejny aspekt - to awaryjność.
          wystarczy, że jeden trawaj się rozkraczy, lub będzie uczestniczył w kolizji, awaria zwrotnicy lub zasilania i cały system maskomu trawajowego się rozsypuje.
          ustawia się ogonek wozów. A na rozładowanie korka i przywrócenie kursowania wg rozkładu potrzeba nawet do 3 godzin.
          Tego problemu nie ma przy autobusach. Jeden wypadnie - jest dziura w rozkładzie ale reszta kusuje.
          • mmc_lomianki Re: Po co tramwaje? 08.03.07, 11:20
            > Taa to ty chyba nie jechałeś trawajem który nie mógł ruszyć lub zatrzymać się n
            > p z powodu braku przyczepnośi liści na torach
            Nie zdarzyło mi się fakt. Za to wielokrotnie zdarzyło mi się utknąć na dobre w
            autobusie, który nie radził sobie ze śliską drogą. Dodatkowo autobus cierpiał z
            powodu ogólnego paraliżu związanego ze śniegiem, lodem podczas gdy tramwaje
            kursowały bezproblemowo...

            >Inny przypadek takich sytuacji m
            > a miejsce na torowiskach przystosowanych do jeżdzenia po nich pojazdami kołowym
            > i np. na mościeŚląskao-Dabrowskim. Gdzie w ciepłe dni wypływa uszczelniacz bitu
            > miczny i sprawia ze koła się ślizgają po torach.
            Ale to nie jest problem technologii tramwajowej tylko złego wykonania torowiska.
            Jeśli przykładowo asfalt się roztopi to autobus też nie pojedzie ;)
            W dalszym ciągu musisz więc udowadniać, że tramwaje są niedobre - jak narazie
            nikogo nie przekonałeś. Zadanie masz trudne zważywszy na popularność transportu
            szynowego (za którą przecież muszą stać korzyści).
        • zbooycerz Re: Po co tramwaje? 08.03.07, 12:55
          do Lomianek powinni ewentualnie pociagnac metro
          codziennie stoje w korku na Jana Pawla i psiocze, ze tam gdzie sa tory
          tramwajowe nie ma pasow ruchu dla samochodow, a tramwaj przejezdza co dobrych
          kilka minut... ludzie jednak wybieraja samochody bo szybciej

          oczywiscie powinno byc metro zamiast tramwajow a tam gdzie tory to dodatkowe
          pasy dla samochodow z buspasami, ale nam jeszcze daleko do tego
          • mmc_lomianki Re: Po co tramwaje? 08.03.07, 17:53
            >do Lomianek powinni ewentualnie pociagnac metro
            To sci-fi. Nikt nie pociągnie metra kopiąc tunel pod lasem do obcej miejscowości
            (w sytuacji, gdy miejscowość "umetrzona" ma ogromne problemy z transportem).

            >codziennie stoje w korku na Jana Pawla i psiocze, ze tam gdzie sa tory
            A ja ciągle mam nadzieję, że będę mógł popatrzeć na samochody stojące w korku na
            wlotówce od strony Gdańska z okna tramwaju/czegoś szynowego :)
            • pam_pa_ram_pam Re: Po co tramwaje? 10.03.07, 18:06
              Problemem jest "warszawskie" (bo już nie łódzkie ani śląskie) myślenie o
              tramwaju jako o środku lokomocji wyłącznie dla centrum miast. Tymczasem
              tramwaje i tramwajo-pochodne kolejki podmiejskie (takie jak nasza WKD)
              obsługują Zagłębie Rury, okolice Wiednia i masę innych suburbiów jeżdżąc wśród
              pół uprawnych i pastwisk.
              I niekogo to nie dziwi, a sądząc po tym, że trwa to już całe dekady - to się
              opłaci. Dla tego uważam, że Warszawa, mając ogromne trudności z reaalizacją
              inwestycji drogowych, powinna "postawić na szyny", a w szczególności:
              - doprowadzić WKD do CH Janki i Nadarzyna, którą to inwestycję powinni chętnie
              wspomóc okoliczni inwestorzy i developerzy.
              - poprowadzić tramwaj na Tarchomin i dalej, do Jabłonny, a może manwet do
              granicy Legionowa.
              - poprowadzić tramwaj na Zieloną Białołękę i dalej, choćby i do Nieporętu.
              - restaurować kolejkę grójecką wzdłuż Wisłostrady, przez Woilanków, Powsin,
              Konstancin, może niekoniecznie aż do Grójce jako linię tramwajową (ze
              względów "historycznych" mogłyby to być wagony z napędem spalinowym, malowane
              na żółto-niebieko, żeby wyglądały tak, jak przed 40 laty.
              - zbudować połączenie tramwajowe Łomianek i Dziekanowa z Mostem Północnym.
              Niechby było nawet z "przesiadką", ale umożliwiłoby dojazd do metra, a
              Warszawiakom umożliwiłoby dojazd do Lasku Bielańskiego, co spowodowałoby jego
              rewitalizację, a przy tym zmniejszyłoby liczbę zjeżdżających się tam w weekendy
              samochodów. Tym bardziej, że jadąc samochodem nie można się napić piwa, a jadąc
              tramwajem - jak najbardziej tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka