appsik
09.06.07, 22:38
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8918507&rfbawp=1181421463.625
"Bezapelacyjnym liderem "kolekcjonerów", jak w Warszawie nazywa się już
samorządowców platformy, jest członek regionalnych władz PO Robert Soszyński.
Na swoim koncie miał do niedawna aż pięć stanowisk. Obecnie ma ich cztery:
jest radnym wojewódzkim, przewodniczącym sejmiku, burmistrzem Mokotowa i
członkiem rady nadzorczej Pałacu Kultury i Nauki. Z piątego musiał
zrezygnować, bo prawo nie pozwala na łączenie aż tylu funkcji.
REKLAMA Czytaj dalej
W urzędach podległych Hannie Gronkiewicz-Waltz zatrudnienie znajdują także
całe rodziny lokalnych działaczy PO. Przykładem jest małżeństwo
Łaptaszyńskich. Ona jest dzielnicową radną oraz pracownikiem departamentu
funduszy strukturalnych i pomocowych urzędu marszałkowskiego województwa, on –
wicedyrektorem jednego z departamentów w tym samym urzędzie. Inny radny
Platformy, Piotr Wertenstein–Żuławski, załatwił swojej matce stanowisko
rzecznika prasowego w urzędzie dzielnicy Ochota.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w Urzędzie Stanu Cywilnego. Jego szefową
została niedawno Iwona Basior, prywatnie żona niedoszłego radnego Platformy.
Kierownicze stanowisko w USC półtora miesiąca temu otrzymała także była radna
PO Hanna Kardaszewicz. Z kolei jej męża zatrudnił u siebie rekordzista wśród
"kolekcjonerów" Robert Soszyński. Z partyjno-rodzinnego klucza skorzystała też
radna PO Joanna Tucholska. Załatwiła swojej matce pracę w… miejskiej
bibliotece, którą kieruje były poseł PSL Michał Strąk.
Na tym jednak nie koniec. Na eksponowane stanowiska w ratuszu przyjmowani są
ludzie z pominięciem procedury konkursowej. W taki sposób pracę znalazł na
przykład Mirosław Sielatycki, który został niedawno p.o. wicedyrektora biura
edukacji urzędu. Z prośbą wyjaśnienie tej sprawy do prezydent Warszawy
zwróciło się już nawet MSWiA.
Gronkiewicz-Waltz jak odkurzacz wciąga swoich ludzi do ratusza i innych
urzędów. Biorąc pod uwagę, że część tych ludzi to działacze SLD, to trzeba
stwierdzić, że na naszych oczach odtwarza się układ warszawski. Teraz widać po
co platformie była potrzebna władza w Warszawie – mówi "Wprost" warszawski
poseł PiS Karol Karski, który poprosił resort spraw wewnętrznych o interwencję
w sprawie polityki kadrowej prezydent stolicy. "