Dodaj do ulubionych

Bank pomysłów

IP: 193.0.122.* 01.07.03, 15:40
Tak wiem, najważniejszą sprawą dla mieszkańców to brak urody
wokół - nie ma czym się pochwalić przed gośćmi z zagranicy - ten
problem spędza sen z oczu warszawiaków. Oto moje projekty na
zmianę sytuacji:
po pierwsze - bezdomni. Po prostu należy ich poprzebierać np. za
Myszkę Miki, Kaczora Donalda lub psa Pluto. Od razu będzie
ślicznie!
po drugie - brudne, brzydkie budynki wystarczy opakować
celofanem w kwiatki i zawiązać na kokardkę. Też ślicznie! I nikt
tak nie ma...
A powżnie - czy już naprawdę Gazeta zamyka łamy dla ludzi
chociaż przeciętnie inteligentnych i oddaje redakcję w ręce
infantylnych i znudzonych kretynów?
Obserwuj wątek
    • osheen Re: Bank pomysłów 01.07.03, 23:15
      Witam. Może nie wszyscy odbiorą mój pomysł z wielkim
      entuzjazmem - mamy przecież wymyślać coś co ułatwi nam życie w
      mieście. Jest to jednak pomysł poruszający bardzo poważny
      problem, czasami przemilczany lub pomijany "odwracaniem głowy".
      Chodzi o zwierzęta - głównie bezpańskie, ale coraz częściej
      mające właścicieli - które zostają potrącone na naszych ulicach
      przez samochody, lub zranione, wręcz zamordowane gdzieś w
      parkach, na osiedlach... Chyba każdemy zdażyło się widzieć
      potrąconego psa lub kota na środku naszych ulic, którego zwłoki
      leżały przez kilka dni w tym samym miejscu...dosyć traumatyzne
      przeżycie - głównie dla dziecka.. Ostatnio jadąc ul. Modlińską
      widziałem między pasami ruchu kota który potrącony jeszcze żył -
      podnosił łepek w nadziei na jakąś pomoc. Tak jak napisałem na
      początku - niezbyt miły temat ale takie są fakty. Dzwoniąc do
      Zdm oczywiście byłem przełączany kika razy i tak naprawde nie
      dowiedziałem się czy są oni odpowiedzialni za usówanie zwłok
      zwierząt z ulic - jedna z pań zasugerowała mi nawet abym
      zatelefonował do schroniska...zapewne to jest najlepsze miejsce
      dla nieżywego zwierzaka:( - ale cóż wymagać od urzędnika.
      Chciałbym zaproponować aby władze zajły się problemem. Tego typu
      problemem nie może zajmować się ZDM czy jakaś firma sprzątająca -
      czasami te zwierzęta jeszcze żyją, czasami trzeba je uśpić a
      czasami udzielić pomocy. Moim zdaniem powinny to być dwie, trzy
      ekipy z wykwalifikowanymi weterynarzami - takie pseudo pogotowie
      dla zwierząt. Niestety pewnie w większości przypadków kończyła
      by się ich wizyta na uprzątnięciu zwłok i ew. dezynfekcji
      miejsca, jednak chyba jesteśmy coś winni naszym młodszym
      braciom - zwierzakom (pewnie św. Franciszek jest ze mnie dumny:))
      Ze sponsorami pewnie było by cienko - ale napewno pomysł poparło
      by wielu warszawiaków wspomagając akcję.
      Pozdrawiam licząc na poruszenie problemu, jeżeji nie jest to
      dobry projekt do banku pomysłów.
      PO
    • Gość: Orb Re: Bank pomysłów IP: 62.233.175.* 18.07.03, 16:07
      zaczne od opisu zdarzenia. dzis wczesnym popolodniem bylem
      swiadkiem kradziezy w tramwaju (wszechobecni kieszonkowcy). a
      raczej proby kradziezy. uwage ma zwrocilo na siebie pieciu panow
      w ciemnych okularach z marynarkami na przedramieniach (to chyba
      standard wsrod kieszonkowcow) otaczajacych starsze malzenstwo. i
      mnie. zauwazylem dlon jednego z "panow" cichcem wedrujaca w
      kierunku przewieszonej przez ramie torby owego starszego pana.
      sytuacja jednoznaczna. proba zwrocenia uwagi poprzez glosne
      chrzakniecie owszem powiodla sie: poczulem na sobie ciezki jak
      kamien wzrok tychze "typow". i tyle. druga proba zwrocenia uwagi
      byla banalna: glosne "panowie przeciez to widac". "to sie k...
      nie patrz" uslyszalem w odpowiedzi. coz, perspektywa
      przekierowania na swoja osobe gniewu pieciu oslikow (byli
      ogromni!) nie byla zbytno zadowalajaca, lecz przezwyciezywszy
      strach podjalem wydaje mi sie jedyna sluszna decyzje.
      szturchnalem delikatnie okradanego wlasnie pana i powiedzialem
      mu co sie dzieje. poskutkowalo. nie pozostal stratny. lecz moje
      przewidywania co do przeniesienia emocji sprawdzily sie. zaczely
      sie pogrozki i poszturchiwania. "czyz ty rozum stracil?" "na to
      wyglada"- odpowiadam. "synku, wez mnie nie wku...". tu nastapil
      cios. strata okularow i pierwsza krew. i zaczela sie jatka. "wez
      spier..." ja do niego. cios. "ch.. ci w du...". cios i stek
      przeklenstw. halas na caly tramwaj. jeszcze kilka razy sie mi
      dostalo (na szczescie bez wiekszych strat zdrowotnych). reakcja
      ludzi zrozumiala lecz wbrew mym oczekiwaniom: na przystanku 3/4
      ludzi po prostu wysiadlo. miedzy innymi "moi ulubiency". cios.
      tym razem psychiczny. szczerze mowiac spodziewalem sie, ze
      chociaz ktos zapyta co sie stalo i czy nic mi nie jest. nie to
      zebym sie uzalal, ale badzmy ludzmi. w zamian dostalem obfita
      liczbe krytycznych spojrz(?)en, ze co to za awantury urzadzam.
      przynajmniej tak to wygladalo. jedyna osoba, ktora zachowala
      odrobine czlowieczenstwa i wrazliwosci byla pewna pani ktora
      zdarzenia nie widziala. po prostu wreczyla mi chusteczke
      mowiac: "prosze, widze ze cos sie stalo". i na tym koniec
      histirii. teraz do rzeczy. 1. chcialbym serdecznie owej pani
      podziekowac, nie tyle za chusteczke co za okazala troske. moze
      to zludne ale mam nadzieje ze takich ludzi bedzie coraz wiecej,
      a przynajmniej niech nie ubywa. 2. proponuje (to do banku
      pomyslow) wznowic akcje uswiadamiania pasazerow o czychajacych
      nan zagrozeniach. swego czasu widoczne byly naklejki z
      ostrzezeniami wlasnie przed kieszonkowcami. czemu teraz tego nie
      ma? 3. tu juz mnie fantazja ponosi: ludzie!!! otworzcie sie
      troche!!! nie zyjecie na tej planecie sami!!! rozejrzyjcie i
      reagujcie na zlo. nie bojcie sie kilku wielkich niedzwiedzi. w
      tym przypadku ich bylo pieciu, a w tramwaju okolo 40osob.
      wylaczajac starszych dzieci i kobiety to i tak znalazloby sie z
      10-ciu roslych mezczyzn!!! czemu???!!!

      i na koniec szydercze pozdrowienia dla tych typkow. jesli to do
      nich dotrze (choc watpie by dotarlo, trzeba czasem cos czytac by
      odebrac komunikat), chcialbym im powiedziec ze nie zaluje tych
      kilku siniakow. niezmierzona jest moja radosc ze pokrzyzowalem
      im plany:) a tak w ogole panowie to wezcie sie do roboty, miast
      pozbawiac ludzi uczciwie zarobionych pieniedzy. pomijam
      dokumenty i problemy z tym zwiazane. i to wszytko ode mnie.
      pozdrawiam redakcje i wszytkich niewyalienowanych, ze sie tak
      wyraze.
      • Gość: Ratio Re: Bank pomysłów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.03, 16:33
        Gość portalu: Orb napisał(a):

        > zaczne od opisu zdarzenia. dzis wczesnym popolodniem bylem
        > swiadkiem kradziezy w tramwaju (wszechobecni kieszonkowcy). a
        > raczej proby kradziezy. uwage ma zwrocilo na siebie pieciu panow
        > w ciemnych okularach z marynarkami na przedramieniach (to chyba
        > standard wsrod kieszonkowcow) otaczajacych starsze malzenstwo. i
        > mnie. zauwazylem dlon jednego z "panow" cichcem wedrujaca w
        > kierunku przewieszonej przez ramie torby owego starszego pana.
        > sytuacja jednoznaczna. proba zwrocenia uwagi poprzez glosne
        > chrzakniecie owszem powiodla sie: poczulem na sobie ciezki jak
        > kamien wzrok tychze "typow". i tyle. druga proba zwrocenia uwagi
        > byla banalna: glosne "panowie przeciez to widac". "to sie k...
        > nie patrz" uslyszalem w odpowiedzi. coz, perspektywa
        > przekierowania na swoja osobe gniewu pieciu oslikow (byli
        > ogromni!) nie byla zbytno zadowalajaca, lecz przezwyciezywszy
        > strach podjalem wydaje mi sie jedyna sluszna decyzje.
        > szturchnalem delikatnie okradanego wlasnie pana i powiedzialem
        > mu co sie dzieje. poskutkowalo. nie pozostal stratny. lecz moje
        > przewidywania co do przeniesienia emocji sprawdzily sie. zaczely
        > sie pogrozki i poszturchiwania. "czyz ty rozum stracil?" "na to
        > wyglada"- odpowiadam. "synku, wez mnie nie wku...". tu nastapil
        > cios. strata okularow i pierwsza krew. i zaczela sie jatka. "wez
        > spier..." ja do niego. cios. "ch.. ci w du...". cios i stek
        > przeklenstw. halas na caly tramwaj. jeszcze kilka razy sie mi
        > dostalo (na szczescie bez wiekszych strat zdrowotnych). reakcja
        > ludzi zrozumiala lecz wbrew mym oczekiwaniom: na przystanku 3/4
        > ludzi po prostu wysiadlo. miedzy innymi "moi ulubiency". cios.
        > tym razem psychiczny. szczerze mowiac spodziewalem sie, ze
        > chociaz ktos zapyta co sie stalo i czy nic mi nie jest. nie to
        > zebym sie uzalal, ale badzmy ludzmi. w zamian dostalem obfita
        > liczbe krytycznych spojrz(?)en, ze co to za awantury urzadzam.
        > przynajmniej tak to wygladalo. jedyna osoba, ktora zachowala
        > odrobine czlowieczenstwa i wrazliwosci byla pewna pani ktora
        > zdarzenia nie widziala. po prostu wreczyla mi chusteczke
        > mowiac: "prosze, widze ze cos sie stalo". i na tym koniec
        > histirii. teraz do rzeczy. 1. chcialbym serdecznie owej pani
        > podziekowac, nie tyle za chusteczke co za okazala troske. moze
        > to zludne ale mam nadzieje ze takich ludzi bedzie coraz wiecej,
        > a przynajmniej niech nie ubywa. 2. proponuje (to do banku
        > pomyslow) wznowic akcje uswiadamiania pasazerow o czychajacych
        > nan zagrozeniach. swego czasu widoczne byly naklejki z
        > ostrzezeniami wlasnie przed kieszonkowcami. czemu teraz tego nie
        > ma? 3. tu juz mnie fantazja ponosi: ludzie!!! otworzcie sie
        > troche!!! nie zyjecie na tej planecie sami!!! rozejrzyjcie i
        > reagujcie na zlo. nie bojcie sie kilku wielkich niedzwiedzi. w
        > tym przypadku ich bylo pieciu, a w tramwaju okolo 40osob.
        > wylaczajac starszych dzieci i kobiety to i tak znalazloby sie z
        > 10-ciu roslych mezczyzn!!! czemu???!!!
        >
        > i na koniec szydercze pozdrowienia dla tych typkow. jesli to do
        > nich dotrze (choc watpie by dotarlo, trzeba czasem cos czytac by
        > odebrac komunikat), chcialbym im powiedziec ze nie zaluje tych
        > kilku siniakow. niezmierzona jest moja radosc ze pokrzyzowalem
        > im plany:) a tak w ogole panowie to wezcie sie do roboty, miast
        > pozbawiac ludzi uczciwie zarobionych pieniedzy. pomijam
        > dokumenty i problemy z tym zwiazane. i to wszytko ode mnie.
        > pozdrawiam redakcje i wszytkich niewyalienowanych, ze sie tak
        > wyraze.

        Jedyny pomysł jaki mi przychodzi do głowy to zdjąć z niej czapkę, nisko się
        kłaniając. Czynię to niniejszym i wysyłam ten ukłon w wirtualną przestrzeń
        zakończoną Twoim adresem. Więcej takich Orbów i świat byłby lepszy.
        • Gość: Orb Re: Bank pomysłów IP: 62.233.175.* 29.07.03, 11:17
          uszanowanie moje pani(e) Ratio. dzieki za slowa uznania. licze
          ze swa postawa dam przyklad innym i bedzie lepiej:) chcialbym
          poinformowac ze dzis w gazecie wyczytalem ze zlapano wlasnie
          trzech kieszonkowcow na lini tramwaju 19 (ja jechalem wtedy 33,
          a trasa prawie ta sama). wiek tych osob by sie zgadzal. licze ze
          to wlasnie ich zlapali. jesli nie to i tak milo ze zawsze trzech
          mniej. pozdrawiam
    • Gość: wojt "Zbierz KUP IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 17:28
    • Gość: WOJT "ZBIERZ KUPSIAKA SWEGO PSIAKA" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 17:38
      Moja propozycja to "Zbierz kupsiaka swego psiaka". mieszkamy w
      miescie a miasto rzadzi sie pewnymi prawami. dlatego terz
      uwazam, ze nalezy sprzatac po swoich psach. To naprawde nie jest
      tak strasznie trudne, wystarczy wziac z domu torebke foliowa i
      po zaaltwieniu sie przez psa wziac kupe przez folii i wyrzucic
      do smietnika. Inna sprawa, ze w Warszawie jest bardzo malo
      smietnikow, ale wydaje mi sie , ze dla chcacego nic trudnego i
      znajdzie sie jakis smietnik po drodze do domu.
      Dostaje wscieklizmy widzac jak wlascicele wysadzaja psy na samym
      srodku chodnikow. A na zrocona uwage odpowiadaja ":przeciez
      wszyscy jestesmy milosnikami zwierzat" moja odpowiedz brzmi
      owszem ale milosnikiem psich odchodow nie! Dla mnie rzecza
      oczywista jest, ze jak zrobie kupe to nie zapominam wychodzac z
      toalety spuscic wody po sobie. A dla wiekszosci wlascicieli kupa
      psiaka jest czyms zuplnie innym, naturalnym i zwyczajnym. Jezeli
      tak mysla to dlaczego nie wysadza psa u siebie w domu na swoich
      dywanach?!!!! Moze dlatego, ze smierdzi i brzytko wyglada...
      Rownie brzydko pachnie i wyglada na butach lub na spodniach.
      Pamietajmy wiec o torebkach i "ZBIERZ KUPSIAKA SWEGO PSIAKA!!!!"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka