chaladia
27.07.03, 15:11
Pojechaliśmy całą rodziną zakupić meble do gaabinetu. Kupiliśmy, wyszło tego
dwa największe dostępne w Ikei wózki. Sprzedawca pomógł nam je podporowadzić
do kas, a dalej "aby tylko za drzwi". Podtoczyliśmy te wózki do krawężnika, a
ja poszedłem po samochód. W tym czasie podobna operację wykonywał jakiś inny
klient Citroenem C5 kombi. Nikt mu złego słowa nie powiedział. Gdy
podjechałem ja, "cytryna" właśnie odjeżdżała. Zaczynam ładować przyczepkę -
podchodzi ochroniasz JUVENTUSa, 190 cm wzrostu, 150 kg wagi, twarz nieskażona
inteligentną myślą i powiada: "proszę natychmiast odjechać, tu parkować nie
wolno". Ja mu na to, że mam do załadowania prawie pół tony i gdzie niby mam
to robić? a on na to, że "wszędzie, tylko nie tu". No to się wkurzyłem i
powiadam: "do tego gościa w Citroenie, toś się nie odwarzył posunąć, bo mógł
być z mafii, a do kogoś z Cinquecento z przyczepką - to i owszem? Zaraz wezwę
kogoś Ikiei, gdzie właśnie zostawiłem ponad 4000 zł, to ci nie podziękują za
to, coś zrobił, skunksie". Pomimo ewidentej obelgi cieć oddalił się bez
słowa. Mam pytanie: czy Ikea nie może skłonić Juventusa do zatrudniania na
parking u dzień handlowy osobników może nie tak silnych, a za to
inteligentniejszych i życzliwszych kilentom?