Przystanek Warszawa-Warszawa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 21:41
No dobra, a ile osób u nas ma re 'kilka km' do pracy, ja się pytam?
Obawiam się że centrum jest zasiedlone przez osoby w wieku emerytalnym lub niewiele przed. Głównie.
Młodzi gdzie kupują mieszkania? NA Tarchominie czy Ursynowie, albo pod miastem. A tam jest trochę więcej niż kilka km do pracy w centrum.
I oprotestowywanie przez Zielone Mazowsze niezwykle potrzebnej, STRATEGICZNEJ trasy toruńskie, żeby wymusić powstanie wzdłuż niej ścieżki rowerowej tej struktury nie zmieni!
    • Gość: tw Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 08:46
      ... czy wszyscy ursynowianie pracują w Centrum? Nie, znam całkiem sporo pracujących na w biurowcach Służewcu /Domaniewska, Postępu, Wołoska, Marynarska/. Tam jest chyba największe "zagłębie" biurowców w Warszawie. I z Ursynowa nie da się dojechać w miarę cywilizowany sposób rowerem, mimo tego, że można tanio wytyczyć scieżkę przy Rzymowskiego i przejazd pod Puławską istniejącym mostkiem "Smródki".
      Zbiorkomem też nie jest zbyt prosto - M do Wierzbna, tam tramwaj....

      No ale urzędasy myślą tak jak "płyń" i reszta SISKOMu - przemieszczanie się to tylko samochody.
      A za cenę budowy "strategicznej" trasy Toruńskiej można kupić pociągi pozwalające uruchomić kilka nowych linii SKM (czy KM) - np przez stację Służewiec.... tory są.
      • Gość: płyń z Wisłą! Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 10:37

        > No ale urzędasy myślą tak jak "płyń" i reszta SISKOMu - przemieszczanie się to
        > tylko samochody.
        Komunikacja powinna odpowiadać POTRZEBOM. Potrzeby analizuje się w ekspretyzach, analizach itp. wyniki są zawarte np. w Studium Zagopodarowania. Są tam i trasy ekspresowe i ścieżki rowerowe.
        Natomiast rojenia tzw. ekologów nie są podparte niczym, on mają tylko własne WYDAJEMISIE.
        > A za cenę budowy "strategicznej" trasy Toruńskiej można kupić pociągi pozwalają
        > ce uruchomić kilka nowych linii SKM (czy KM) - np przez stację Służewiec.... to
        > ry są.
        WARA lewactwu od kasy którą płacę ja i inni kierowcy na budowę dróg. I tak kilkanaście procent zabierane jest na kolej!
        • robert.zimnicki Re: Całkiem dużo... 23.11.07, 14:42
          Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

          >
          > WARA lewactwu od kasy którą płacę ja i inni kierowcy na budowę dróg. I tak kilk
          > anaście procent zabierane jest na kolej!


          Wara prawiczkom od mojej kasy, ktora place w podatkach m.in. na sciezki
          rowerowe. Ulice budujcie sobie za akcyze z paliwa!!

          A kto to jest lewak? Myslalem, ze to ktos z SLD, czyli stary piernik, dla
          ktorego nic nie jest potrzebne do zycia. A tu okazuje sie, ze lewak, to ten, kto
          mysli inczej niz plyn z wisla i kaczynski.
          • Gość: płyń z Wisłą! Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 19:12


            > Ulice budujcie sobie za akcyze z paliwa!!
            Przecież tak jest!
            I nie tylko na drogi idzie ta akcyza - także na kolej i na ścieżki rowerowe (przecież często są budowane wraz z ulicą).
            A lewactwo pokroju Zielonego Mazowsza i tak wtyka nos w budowę tych tras szybkiego ruchu i autostrad!
        • zezowaty_cyklop Re: Całkiem dużo... 23.11.07, 15:10
          > Potrzeby analizuje się w ekspretyzach, analizach itp. wyniki są
          > zawarte np. w Studium Zagopodarowania. Są tam i trasy ekspresowe i
          > ścieżki rowerowe.
          Potrzeby można również kreować poprzez promowanie pewnych rozwiązań innych niż
          aktualnie pozostające na topie w Polsce, ale za to bardzo popularne w bardziej
          rozwiniętych krajach. Jeżdżenie do pracy rowerem jest tu bardzo dobrym przykładem.
          • Gość: płyń z Wisłą! Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 19:09
            > Potrzeby można również kreować poprzez promowanie pewnych rozwiązań innych niż
            > aktualnie pozostające na topie w Polsce,

            Akurat w Studium jest znacznie więcej ścieżek rowerowych niż potrzeba na dzień dzisiejszy.
        • Gość: Seba Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 16:53
          > > No ale urzędasy myślą tak jak "płyń" i reszta SISKOMu -
          przemieszczanie
          > się to
          > > tylko samochody.
          > Komunikacja powinna odpowiadać POTRZEBOM. Potrzeby analizuje się w
          ekspretyzach
          > , analizach itp. wyniki są zawarte np. w Studium Zagopodarowania.
          Są tam i tras
          > y ekspresowe i ścieżki rowerowe.
          > Natomiast rojenia tzw. ekologów nie są podparte niczym, on mają
          tylko własne WY
          > DAJEMISIE.
          > > A za cenę budowy "strategicznej" trasy Toruńskiej można kupić
          pociągi
          > pozwalają
          > > ce uruchomić kilka nowych linii SKM (czy KM) - np przez stację
          Służewi
          > ec.... to
          > > ry są.
          > WARA lewactwu od kasy którą płacę ja i inni kierowcy na budowę
          dróg. I tak kilk
          > anaście procent zabierane jest na kolej!

          Nie bardzo rozumiem pana płynącego z Wisłą? O co właściwie chodzi? Z
          jednej strony pisze, że ekspertyzy mówią o drogach ekspresowych i
          ścieżkach rowerowych a z drugiej strony pianę z klawiatury sączy na
          artykół, że da się jeżdzić rowerem do pracy i że fajnie by było
          gdyby w Warszawie 10 procent osób dojeżdżało rowerami do pracy...
          • Gość: płyń z Wisłą! Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 19:07
            > pianę z klawiatury sączy na
            > artykół, że da się jeżdzić rowerem do pracy i że fajnie by było
            > gdyby w Warszawie 10 procent osób dojeżdżało rowerami do pracy...


            Najwyraźniej nie przeczytałeś mojego komentarza. Albo go nie zrozumiałeś, buhaha!
            A napisałem, że u nas dużo młodych ludzi kupuje mieszkania na obrzeżach miasta i siłą rzeczy ma do pracy znacznie dalej niż te wspomniane kilka km.
            I tego nie zmiani nawet 100 mas krytycznych ani zablokowanie budowy obwdnic miejskich!
            • dorsai68 Re: Całkiem dużo... 24.11.07, 01:55
              To zależy jak się rozumie owe "kilka kilometrów".
              Trzy? Toż to się nie opłaca roweru wyciągać.
              Dziesięć? Wsiadam na rower.
              Dwadzieścia? Komunikajca miejska.
              Dwieście? Samochód.
              • Gość: wsw Re: Całkiem dużo... IP: *.chello.pl 24.11.07, 12:30
                > Dwieście? Samochód.

                W Polsce tak. W Niemczech - pociąg.
              • Gość: wsw Re: Całkiem dużo... IP: *.chello.pl 24.11.07, 12:44
                > Dwadzieścia? Komunikacja miejska.

                W zeszłotygodniowym Top Gear zorganizowano wyścig przez Londyn, w którym brały
                udział 4 osoby: jedna jechała samochodem, druga łodzią motorową, trzecia
                komunikacją miejską, a czwarta rowerem. trasa wyścigu wiodła przez centrum z Kew
                Bridge do London Airport i miała ok. 30 km długości.
                pl.youtube.com/watch?v=fCl6LLPd3hQ
                Wynik wyścigu był taki:
                Pierwszy do mety przyjechał rowerzysta (amator bez doświadczenia w poruszaniu
                sie rowerem po mieście)
                Drugi był człowiek na łodzi motorowej
                Trzeci przybył korzystający z komunikacji miejskiej.
                A ostatni przybył samochodziarz.
                • dorsai68 Re: Całkiem dużo... 24.11.07, 14:03
                  Wyścig polega na pokonaniu określonej trasy i to wszystko.
                  W życiu jest nieco inaczej, po dotarciu na miejsce musisz dalej funkcjonować, niekoniecznie masz czas i możliwość by się umyć i przebrać w suche ciuchy. 30 km w mieście robię rowerem w ok. 1,5 godziny (czyli średnia V=20 km/h), wolniej nie potrafię ;-), a takich podróży mogę odbyć dziennie kilka. Samochód, gdy jeżdzę po mieście, to strata czasu. Przydaje się jedynie gdy mam sporo majdanu do przewiezienia, jeśli nie, wybieram k.m.
                  • Gość: płyń z Wisłą! Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 15:17
                    > Samochód, gdy jeżd
                    > zę po mieście, to strata czasu. Przydaje się jedynie gdy mam sporo majdanu do p
                    > rzewiezienia, jeśli nie, wybieram k.m.
                    A tak z czystej ciekawości zapytam, jakimi trasami jeździsz?
                    Bo ja spostrzegłęm, że samochodem praktyznie ZAWSZE jest szybciej, nawet jeśli na jakimś parokilomentrowym odcinku zbiorkom jest szybszy, to i tak samochód nadrabia na nieczekaniu na 5 przesiadek i na dojścia.
                    Nie dotyczy to jedynie najściślejszego śródmieścia, gdzie z kolei traci się kupę czasu na parkowanie (jak ktoś nie ma firmowego parkingu rzecz jasna).
              • shp80 Re: Całkiem dużo... 04.12.07, 17:01
                dorsai68 napisał:

                > To zależy jak się rozumie owe "kilka kilometrów".
                > Trzy? Toż to się nie opłaca roweru wyciągać.

                Ja mam tylko 2km i mi się opłaca. Piechotą potrzebuję ok. 20min. Rowerem - do 7 minut. Leniwy jestem :) Poza tym, czasami muszę dotrzeć dwa razy w ciągu dnia. Samochodem jadę w 9 minut w jedną stronę (pod warunkiem, że nie pada śnieg :)

                > Dziesięć? Wsiadam na rower.
                > Dwadzieścia? Komunikajca miejska.

                W Berlinie, mimo rozległego terenu, aż 12% podróży odbywa się na rowerach m.in. z tego względu, że podróż rowerem można łączyć z szybkim przemieszczaniem się na dużych odległościach np. Bahnami..

                > Dwieście? Samochód.

                Na przykład.
            • Gość: Seba Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 10:07
              > > pianę z klawiatury sączy na
              > > artykół, że da się jeżdzić rowerem do pracy i że fajnie by było
              > > gdyby w Warszawie 10 procent osób dojeżdżało rowerami do pracy...
              >
              >
              > Najwyraźniej nie przeczytałeś mojego komentarza. Albo go nie
              zrozumiałeś, buhah
              > a!
              > A napisałem, że u nas dużo młodych ludzi kupuje mieszkania na
              obrzeżach miasta
              > i siłą rzeczy ma do pracy znacznie dalej niż te wspomniane kilka
              km.
              > I tego nie zmiani nawet 100 mas krytycznych ani zablokowanie
              budowy obwdnic mie
              > jskich!

              Widzę, ze kolega łatwo ocenia ale słabo potrafi wyciągać logiczne
              wnioski. Jaki jest wniosek z tego ze dużo młodych osób (ile to jest
              duzo?) kupuje mieszkania na obrzezach miasta? Czy to oznacza
              że "dużo" z nich dojeżdża na drugi koniec miasta do pracy? Czy
              wszyscy muszą dojeżdżać odwodnicą samochodem z Ursynowa na
              Tarachomin? Czy to jest większość ogólnej liczby mieszkańców
              Warszawy? Stąd mój wniosek o pianie na klawiaturze. Nie widzę
              argumentów lub są one niespójne, nielogiczne więc podejtrzewam
              działanie emocji a nie rozumu.
              Mimo wszystko pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
              • Gość: płyń z Wisłą! Re: Całkiem dużo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 15:36
                > Czy to oznacza
                > że "dużo" z nich dojeżdża na drugi koniec miasta do pracy? Czy
                > wszyscy muszą dojeżdżać odwodnicą samochodem z Ursynowa na
                > Tarachomin?
                A ileżto mieszkańców Ursynowa czy Tarchomina pracuje na miejscu? Cała reszta musi dojeżdżać. Co zresztą wiać w autobusach z Tarchomina i metrze z Ursynowa.
                Ale nie to jest kluczem: zapewne w Berlinie też jest dużo osiedli-sypialni.
                Chodzi o to, czy w Berlinie też są całe bloki i osiedla zasiedlone przez masy emerytów oraz bezrobotnych kwaterunkowców? Wiadomo: im więcej tych osób mieszka w centrum, tym mniej młodych, aktywnych zawodowo, dla których rower EWENTUALNIE może stać się alternatywą w dojazdach do pracy.
                Rzecz jest stosunkowo prosta, a autorzy artykułu do tego wcale się nie odnieśli.
                NApisali tylko że jeśli Berlińczyk ma tych kilka km, to wsiada na rower. Ale nie wiemy o jakiej konkretnie 'grupie targetowej' mowa.
                Ale wiem jedno: na pewno Tarchomin nie leży 'kilka km' od centrum. Wiem, że są jednostki, które dojeżdżać będą z tarchomina na rowerze. Ale czy dla nich opłacało się blokować na rok modernizację STRATEGICZNEJ trasy eksepresowej, z której na pewno skorzystają TYSIĄCE mieszkańców tej dzielnicy?
                • shp80 Re: Całkiem dużo... 04.12.07, 17:11
                  > Chodzi o to, czy w Berlinie też są całe bloki i osiedla zasiedlone przez masy e
                  > merytów oraz bezrobotnych kwaterunkowców? Wiadomo: im więcej tych osób mieszka
                  > w centrum, tym mniej młodych, aktywnych zawodowo, dla których rower EWENTUALNIE
                  > może stać się alternatywą w dojazdach do pracy.

                  Piszesz bzdury. Z rowerów w Berlinie korzystają ludzie w różnym wieku - nie tylko młodzi i wysportowani.

                  > NApisali tylko że jeśli Berlińczyk ma tych kilka km, to wsiada na rower. Ale ni
                  > e wiemy o jakiej konkretnie 'grupie targetowej' mowa.

                  To się przejedź do Berlina i poobserwuj.
        • shp80 Re: Całkiem dużo... 04.12.07, 16:55
          > Komunikacja powinna odpowiadać POTRZEBOM.

          Potrzebom sprawnego dotarcia z punktu A do punktu B, a nie potrzebom wsiadania do samochodu. Nie ma czegoś takiego na świecie, jak sprawna komunikacja samochodowa w śródmieściu. Samochód, jako indywidualny środek transportu sprawdza się najlepiej na długich trasach, choć też nie zawsze. Ci, którzy wierzą, że obwodnice na dłuższą metę zdziałają cuda, wierzą w bajki.
    • cykler ale są prekursorzy 23.11.07, 09:15
      rozmowa z jednym z nich -->
      www.zm.org.pl/?a=wywiad_prof_luniak-077
      • Gość: płyń z Wisłą! Re: ale są prekursorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 10:47
        Zielone MAzowsze spamuje tekstem profesora Luniaka.
        W swoim wywiadzie opowiadał on o tym jak obroniono w latach 70. las Bielański przed przecięciem Wisłostradą.
        A dzisiaj Zielone MAzowsze wspiera i współpracuje z Chomiczówk p. degradacji która chce wpuścić nigdy nieplanowaną trasę ekspresową do lasu bemowskiego. Żałośni hipokryci!
    • dorsai68 Re: Przystanek Warszawa-Warszawa 23.11.07, 14:46
      "Kilka razy widziałem łapanki, jakie urządzano na rowerzystów na ścieżkach tylko dla pieszych. Złapanych kosztowało to 10 euro."

      Taniej niż w Polsce. U nas 50 złotych. ;-)
    • Gość: wsw Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.chello.pl 23.11.07, 15:48
      > Młodzi gdzie kupują mieszkania? NA Tarchominie czy Ursynowie, albo pod miastem.
      > A tam jest trochę więcej niż kilka km do pracy w centrum.

      Warszawa to nie jest takie duże miasto.
      Na ten przykład z pętli na Krasnobrodzkiej do skrzyżowania Marszałkowskiej ze
      Świętokrzyską jest 10,5 km. Przejechanie tej trasy na rowerze zajmuje pół
      godziny wolnym krokiem. Przy zapieprzaniu można by w 20 minut zrobić. Pewnie, że
      samochodem można szybciej. Tylko, że w godzinach szczytu 20 minut może zająć
      przejechanie mostu gdańskiego.

      Z Raszyna? 11 km, czyli jakieś 35 minut. Spróbuj kto przejechać Al. Krakowską
      szybciej niż w 40 minut w godzinach szczytu.
      Z Gocławia? Niecałe 8 km z rogu Bora-Komorowskiego i Umińskiego.
      Z Bemowa? 7,5-9 km.

      Z Tarchomina i Białołęki faktycznie jest najdalej, bo ponad 15 km i to wzdłuż
      dwupasmówki. Cóż, współczuję mieszkańcom, że nie pomyśleli, by osiedlić się tam,
      gdzie nie dojeżdża jeszcze transport publiczny i w zasadzie nie ma żadnej
      infrastruktury.
      • Gość: wsw Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.chello.pl 23.11.07, 15:51
        EDIT: Współczuję mieszkańcom, że osiedlili się tam, gdzie nie ma komunikacji i
        infrastruktury.
      • Gość: płyń z Wisłą! Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 19:03

        To co podajesz to niewątpliwie jest sporo więcej niż kilka km. Czy oczekujesz że w Warszawie będzie się jeździć do pracy rowerem mimo dalszych odległości niż w Berlinie?
        Zasadne jest nadal moje pytanie:
        > No dobra, a ile osób u nas ma re 'kilka km' do pracy, ja się pytam?

        > Z Tarchomina i Białołęki faktycznie jest najdalej, bo ponad 15 km i to wzdłuż
        > dwupasmówki. Cóż, współczuję mieszkańcom, że nie pomyśleli, by osiedlić się tam
        Ale u nas to wynika z pewnych problmów z gruntami i cenami oraz zablokowaniem dużej liczby mieszkań w centrum przez niemobilnych lokatorów, którzy z różnych powodów ie powinni tam mieszkać.
        • Gość: wsw Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.chello.pl 24.11.07, 12:27
          Dalsze dzielnice Berlina są położone o 15-20 km od centrum w linii prostej.
          Zapewniam Cię, że ludzie dojeżdżają te 20 km rowerem i nei narzekają.
          Ty narzekasz, że Ci daleko z Tarchomina, bo nie jeździsz na rowerze i nie masz
          pojęcia o tym co to znaczy dojeżdżać 15 km do pracy rowerem.
          Inaczej byś nie sadził jajec, że to tak daleko.
          • Gość: płyń z Wisłą! Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 15:38
            > Ty narzekasz, że Ci daleko z Tarchomina, bo nie jeździsz na rowerze i nie masz
            > pojęcia o tym co to znaczy dojeżdżać 15 km do pracy rowerem.
            Ja wiem że są tacy co dojadą i 40 km. Ale artykuł mówi o Berlinczykach, któ?zy wsiadają na rower jeśli mają KILKA KM.
            Nie 10, nie 15 i nie 40.
        • shp80 Re: Przystanek Warszawa-Warszawa 04.12.07, 17:22
          Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

          > To co podajesz to niewątpliwie jest sporo więcej niż kilka km. Czy oczekujesz ż
          > e w Warszawie będzie się jeździć do pracy rowerem mimo dalszych odległości niż
          > w Berlinie?

          Czekam, kiedy napiszesz, że Berlin w porównaniu do Wawy to wiocha z czterema ulicami na krzyż.
          Berlin jest płyniu jest dwukrotnie większy od Wawy, odległości bywają dużo większe, rzędu 50-60km od krańca do krańca.

          > Zasadne jest nadal moje pytanie:
          > > No dobra, a ile osób u nas ma re 'kilka km' do pracy, ja się pytam?

          Nawet, jeśli mniejszość, czyli góra te 20-30% mieszkańców, to i tak jest to dużo i ma nieobojętny wpływ na korkowanie miasta.

          Poza tym, w Berlinie efektywność zbiorkomu łączy się z efektywnością rowerów, wobec czego rower staje się dobrym środkiem transportu nawet na dużych odległościach.
      • Gość: odpłyń Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.07, 11:14
        Problem "płynia" jest taki, że mieszka w Nadarzynie lub okolicy tego miasteczka, więc na rower za daleko ("płyń" i tak by nie wsiadł bo to wstyd), a zbiorkomu szynowego tam nie ma i nie zapowiada się żeby był. Pewnie tam było tanio kupić działkę/mieszkanie. A teraz agituje by pod oknami każdego mieszkańca miasta wybudować autostradę, albo choć parking zamiast parku, i kasę miasta inwestować w asfalt dla samochodów, a nie w szyny, tabor czy ścieżki.
        • Gość: płyń z Wisłą! Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.07, 12:23
          > Problem "płynia" jest taki, że mieszka w Nadarzynie lub okolicy tego miasteczka
          > , więc na rower za daleko ("płyń" i tak by nie wsiadł bo to wstyd), a zbiorkomu
          > szynowego tam nie ma i nie zapowiada się żeby był.
          Akurat mylisz się bo WKD planowana jest tam od lat. W przeciwieństie do dziwnych pomysłów Zielonego MAzowsza z WKD do Janek.
          > Pewnie tam było tanio kupić
          > działkę/mieszkanie. A teraz agituje by pod oknami każdego mieszkańca miasta wy
          > budować autostradę,
          Akurat przebiegi tych tras znane są od dziesiątków lat więc jak ktoś kupił mieszkanie z widokiem na planowaną trasę to nie powinien teraz pyszczyć tylko pokornie przyjąć fakty do wiadomości.
          > albo choć parking zamiast parku
          Bredzisz zakłamany pieniaczu, buhahaha!!
          > , i kasę miasta inwestować w
          > asfalt dla samochodów, a nie w szyny, tabor czy ścieżki.

          Odstosunkuj się łaskawie od kasy którą płacę w cenie paliwa na budowę dróg.
          Chcesz szyn, to je funduj a od cudzej kasy WARA!
    • okemot Re: Przystanek Warszawa-Warszawa 24.11.07, 00:31
      Do pracy mam ze 20 km i ze ścieżkami rowerowymi jest różnie,
      najgorzej pewnie przez Wisłę się przeprawić. Niemniej jednak
      odległość nie szokująca, w miarę sprawnie bym dojechał i założę się
      że co najmniej nie wolniej niż samochodem.
      Na ciepłe miesiące jak najbardziej do rozważenia, ale jeśli w biurze
      nie ma prysznica i miejsca gdzie można się po takiej podróży umyć i
      przebrać, to nie tylko ja nie będę z takiego wariantu korzystał, ale
      mam też szczerą nadzieję że żadnemu z moich współpracowników do łba
      to nie strzeli! A w moim biurze prysznica niestety nie ma, a jeden
      zapalony cyklista /niestety/ był… Nie polecam…
      • shp80 Re: Przystanek Warszawa-Warszawa 04.12.07, 17:32
        > Na ciepłe miesiące jak najbardziej do rozważenia, ale jeśli w biurze
        > nie ma prysznica i miejsca gdzie można się po takiej podróży umyć i
        > przebrać, to nie tylko ja nie będę z takiego wariantu korzystał, ale
        > mam też szczerą nadzieję że żadnemu z moich współpracowników do łba
        > to nie strzeli!

        Dlaczego? Utrzymywanie osobistej higieny akurat nie zależy od tego, czym się dojeżdża. Równie dobrze można przyjechać śmierdzącym i spoconym, jadąc samochodem, autobusem, czy tramwajem.

        > A w moim biurze prysznica niestety nie ma, a jeden
        > zapalony cyklista /niestety/ był… Nie polecam…

        Ciągle ten prysznic i prysznic.. Zwykłej umywalki nie ma? W zupełności wystarczy, żeby opłukac się od pasa w górę, jeśli ktoś musi.
      • Gość: ~o Przysnica "niedasie", parking - no problem IP: 217.8.161.* 05.12.07, 16:22
        >biurze
        > nie ma prysznica i miejsca gdzie można się po takiej podróży umyć

        A to ciekawy "problem" wybuowanie w wielopiętrowym biurowcu kilku łazienek z prysznicem jest jakimś gigantycznym, nie do pokonania problemem.

        Wybudowanie wielopoziomowego parkingu (głęboki wykop, odwodnienie, instalacje ppoż, wentylacja, bramy, windy itd) nie stanowi żadnego problemu i jest standardem. Ten parking z dojazdami czasem zajmuje znaczacą powierzchnię (nawet 50% całkowitej), koszt ma pewnie podobny do kosztu surowej pow. biurowej, ale jakoś "dasię".

        W moim warszawskim biurowcu jest nawet myjnia, a niema prysznica....
        W miom londyńskim biurowcu praktycznie nie ma parkingu(!), a są prysznice na każdym piętrze.

        Ciekawe....
    • Gość: Seba Re: Przystanek Warszawa-Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 10:33
      > Obawiam się że centrum jest zasiedlone przez osoby w wieku
      emerytalnym lub niew
      > iele przed. Głównie.

      Głównie to mniej więcej tyle co nic. Ja mieszkam w śródmieściu
      (blisko politechniki) mam 30 lat i nie bardzo czuje się emerytem.
      Przed moja kamienicą parkują mieszkańcy i nie znam ani jednego który
      ma samochód i jest w wieku emerytalnym... wszystko zależy od punktu
      siedzenia. Jeszcze w zeszłym roku głównie uzywałem samochodu bo w
      końcu jest najwygodniejszy. Ale od roku albo jeżdże rowerem, a do
      pracy mam 12 km... da się, namówiłem żonę i razem jeżdzimy. Przy
      złej pogodzie wsiadamy w komunikację miejską. Poza innymi powodami
      takiego zachowania, mam satysfakcję, że dzieki mnie na drogach
      warszawy jest o jedno auto w korku mniej.
    • Gość: po holandii różnica Holandia Polska IP: *.acn.waw.pl 04.12.07, 12:40
      różnica jest u nas w mentalności ludzi. Tyle niechęci mają kierowcy do
      rowerzystów jak by im co najmniej dziecko przejechali.
      Dlaczego? Bo jeżdżą im po jezdni.
      Dlaczego? Bo do jasnej ciasnej nie ma ścieżek rowerowych!!!
      Wniosek: Wam też drodzy kierowcy ścieżki rowerowe są na rękę!!!

      Zrozumcie to wreszcie! Czy to takie trudne?
      Wam się będzie lepiej jeździło i nam się będzie lepiej jeździło. Czy to takie
      niepojęte??

      Mieszkałam pół roku w Holandii i ten system zdaje egzamin!
    • Gość: znowu ja :) 27-letnia mieszkanka centrum IP: *.acn.waw.pl 04.12.07, 12:44
      jestem mieszkanką centrum. Ścisłego centrum. Jest tu dużo emerytów (którzy też
      często z rozmarzeniem patrzą na mój rower i sami by chętnie pojeździli) ale też
      sporo młodych wynajmujących mieszkania (Ja akurat mieszkam w swoim). Ci młodzi
      jeżdżą zazwyczaj na uczelnie, które często mają blisko. O ileż by oszczędzili
      gdyby rowerkami dojeżdżali. Ale ruch na warszawskich ulicach jest tak szalony,
      że część z nich boi się zaryzykować. Ścieżki rozwiązałyby problemy.
      Ścieżki i lepsze prawo drogowe.

      Rowery mają same plusy.
      a w Wawie się robi na rowerzystów taką nagonkę, jak by to zła większego nie było.
    • Gość: stenia Przystanek Warszawa-Warszawa IP: 75.153.112.* 04.12.07, 18:26
      A w Vancouver praktycznie do wszystkich autobusów i trolejbusów zamocowane są na
      przodzie, tuż pod szybą kierowcy, stojaki na rowery. Jednorazowo zmieszczą się
      2(trochę mało, fakt).Ale można wziąć rower do Skytrian( nazwijmy do z polska
      "szybka kolejka"). Nawet do promu-(katamaran)- Seabus też można wsiąść z
      rowerem. Za rower nie płaci się. Jak się chce, to się da zaplanować,
      zorganizować i dobrze, z głową zbudować. A jak jest, to bardzo dużo ludzi
      korzysta( ze względów"środowiskowych" i zdrowotnych). Aha, oczywiście każdy
      jeżdzi w kasku i jak wieczorem-kamizelki odblaskowe i reflektorki na kaskach, na
      tyłach siodełek,aby być widzianym przez kierowców. Kierowcy zwracają uwagę na
      rowerzystów, to chyba oczywiste. Kultury, rodacy!
      '
Pełna wersja