Dodaj do ulubionych

PKP dymem truje pasażerów

IP: *.acn.waw.pl 19.01.08, 00:17
aha
Obserwuj wątek
    • Gość: Krystek PKP dymem truje pasażerów IP: *.aster.pl 19.01.08, 00:23
      Ciekawy i wyczerpujący jest ten artykuł.
      • Gość: he he he Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.chello.pl 19.01.08, 01:12
        a mnie to się bardzo podobało
        • Gość: Czyscioch precz z czystym powietrzem, ochrono srod. i ekolog IP: *.2.251.72.1dial.com 19.01.08, 20:46
          ekologow do Guantanamo !
    • Gość: niemiec wagony ogrzewane węglem w Polsce???? IP: *.anonymouse.org 19.01.08, 02:24
      o Jezus!!!
    • Gość: arfer PKP dymem truje pasażerów IP: *.238.82.2.ip.airbites.pl 19.01.08, 03:04
      Oczywiście, że takie sytuacje się zdarzały. Mniej więcej rok temu na
      trasie W-wa - K-ce pasażerów było tak wielu, że IC w ostatniej
      chwili dołożyło jeszcze jeden wagon. Tyle, że stał na bocznicy,
      zamarznięty i nie zdążył się dobrze nagrzać. Więc hamulce się
      zablokowały i po ok. 100 km zrobiło się siwo, kilka osób
      wymiotowało, straszliwie śmierdziało. Na szczęście w miarę szybko
      daliśmy znać i zatrzymaliśmy skład.

      Z pół roku wcześniej ostatni wagon na tej samej trasie .. odłączył
      się. Fajnie było.

      PKP - jakość, klasa, niespodzianki i adrenalinka gratis.
      • Gość: polo Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.chello.pl 19.01.08, 09:25
        XXI wiek i wagony ogrzewane węglem? Niesamowite!
        • Gość: horhe nie do końca tak jest IP: *.net.autocom.pl 19.01.08, 16:27
          wagony posiadją centralne ogrzewanie ( na węgiel) normalne grzanie
          jest z 3000 v z trakcji ale bywają linie nie z elektryfikowane (
          nawet w polsce) np, ukraina, czy rosja, a tam c.o. sie dokonale
          sprawdza. a wagony czasami nie jeżdżą tylko po tej samej trasie....
        • Gość: horhe ogrzewanie się sfajczyło IP: *.net.autocom.pl 19.01.08, 16:28
          nic nowego
      • Gość: Kagan Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 11:15
        Jak sie wagon odlaczyl, to pociag stanal. I o co ten caly halas?
        • arfer Re: PKP dymem truje pasażerów 19.01.08, 14:20
          Pewnie , to standard na całym świecie - dla zabicia nudy, w
          poniedziałki odłączonko, we wtorki pożar, w środę brak wody w kiblu,
          w czwartki spóźnienie.

          Czekam z utęsknieniem, kiedy tę firmę szlag trafi. W Czechach i na
          Słowacji pociągi mogą być czyste, jeździć terminowo i być o niebo
          nowocześniejsze. U nas - nie da się..
          • Gość: 4g Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:27
            Z ta nowoczesnością kolei w CR i SR bym uważał. A standard...cóż, znasz kolei
            słowacką przy granicy z Węgrami? Syf analogiczny do polskiego. Ale kolej czeska
            (jeśli już) porządniejsza i czystsza.
          • Gość: do arfer Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 16:29
            Nie wkurzaj sie o to Polska właśnie!!
            • Gość: 4g Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.4web.pl 19.01.08, 17:41
              Zero stresu - czyste przyzwyczajenie. Umiesz żyć w Polsce? Przeżyjesz wszędzie.
    • Gość: Adam PKP dymem truje pasażerów IP: *.eranet.pl 19.01.08, 10:20
      Węglem? Myślałem, że ogrzewanie jest elektryczne...
      • Gość: Bartosz Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.01.08, 11:10
        Wagony sypialne mają własne piece, gdyż zdarza się, że długo czekają bez
        lokomotywy na przełączenie między pociągami i nie powinny w tym czasie stygnąć.
      • Gość: rozsądek Nie rozumiem, czemu czepiliście się tego węgla? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 17:33
        A elektryczne to się niby nie może spalić? Smród
        sfajczonej "elektryki" jest 100 razy gorszy i bardziej toksyczny od
        spalin z węgla. Pomijając, że prąd może kopnąć. Są bardzo nowoczesne
        i ekologiczne piece węglowe- że akurat nie na PKP, to już inna
        sprawa. Ale tam i elektrycznego, olejowego czy gazowego ogrzewania
        teżbym się bał (zwłaszcza tego ostatniego).
    • Gość: wolna_uwaga PKP dyma trójkę pasażerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 11:47
      Tak mi się przeczytało tytuł za 1 razem :p
      • Gość: gość portalu Re: PKP dyma trójkę pasażerów IP: *.chrobry.pl 19.01.08, 21:28
        Oj dyma, dyma, tyle że wszystkich pasażerów, a nie jakąś tam trójkę!
    • naprawdetrzezwy A hamulce bezpieczeństwa służą do wieszania 19.01.08, 11:50
      marynarek.


      Baba jest głupia jak but, a konduktorka winna dostać dymę za narażanie klientów PKP na śmierć.
    • stefan99999 PKP - skansen 19.01.08, 11:52
      "konduktorka przypomina sobie zdarzenie" - cóż za fachowe
      podejście. Gdyby mąż poszkodowanej nie zrobił rozróby, to wagon
      dalej by sobie jeździł do czasu następnej "przygody".

      A co gdyby kobieta wskutek zatrucia zmarła? PKP uznałoby, że zmarła
      z niewiadomych przyczyn i "ni ma sprawy".

      Pogonić tych nierobów!!!

      Sam często korzystam (niestety) z usług PKP Intercity i jeszcze mi
      się zdarzyła podróż bez przygód.
      • Gość: Kagan Re: PKP - skansen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 11:56
        Bozia sie na ciebie widac uwziela, bo ja mam tyle "przygod" z PKP co
        z innymi przewoznikami kolejowymi, np. z DB czy nastepcami BR...
        • Gość: 4g To wiesz niewiele. IP: *.4web.pl 19.01.08, 12:19
          Ej, Kaganie Kaganie - ani mądrze, ani śmiesznie.

          Pomijam już pytanie zasadnicze, o to, kim (czym?) jest "Bozia". Widocznie Twa
          znajomość literackiej polszczyzny jest taka, a nie inna - za co należą się baty
          Twej polonistce (poloniście?). A co do tych przygód: jeśli dużo jeździsz PLK, IC
          - lub PR, to wiesz, że "przygody" to specjalność każdej z tych spółek. Tyle, że
          na ogół (na szczęście), są znacznie mniejszego kalibru, niż trucie dymem: ot, na
          przykład papieru nie ma. Albo będziesz miał spóźnienia dwie godziny. Albo
          uszczelki w oknie puszczą, a za szybą - 20. Albo ogrzewanie nie działa, a "zima,
          ala polonaise" w pełni. Tego nie znasz? To niewiele wiesz.


          P.S. Z tym hamulcem, to bym na Twoim miejscu, uważał: kara za wstrzymanie składu
          będzie murowana (to nie jest powód do zatrzymania). A tekst o tym, że "zawsze
          się można przesiąść" najlepiej zdradza mentalność tych ludzi.

          P.S. 2 "Skansen" - Ty w ogóle wiesz, dlaczego ów inkryminowany wagon miał
          ogrzewanie węglowe? Ty w ogóle wiesz, po co w takim przypadku węgiel?
          • Gość: Stefan Re: To wiesz niewiele. IP: *.autocom.pl 19.01.08, 12:28
            Właśnie o takie przygody mi chodzi. Jeszcze nigdy nie byłem w
            Warszawie na czas. I to pomimo, że obecnie IC i EX wydłuzyły
            przejazd z Krakowa do 2:55 godz, a kiedyś było 2:35. Zawsze
            dojeżdząjąc do Warszawy wysłuchuję komunikatu: "Z przyczyn od PKP
            niezależnych, pociąg opóźniony jest o ...". Przyczyny są zawsze od
            PKP niezależne, bo przecież to nie PKP odpowiada za przewóz
            pasażerów.

            A kiedyś to nawet w zimie jechałem IC, w którym jedynym źródłem
            ciepła byli pasażerowie i śnieg nam w przedziale padał na głowy.
            Ale to oczywiście też było od PKP niezalezne.

            Gość portalu: 4g napisał(a):

            A co do tych przygód: jeśli dużo jeździsz PLK, I
            > C
            > - lub PR, to wiesz, że "przygody" to specjalność każdej z tych
            spółek. Tyle, że
            > na ogół (na szczęście), są znacznie mniejszego kalibru, niż trucie
            dymem: ot, n
            > a
            > przykład papieru nie ma. Albo będziesz miał spóźnienia dwie
            godziny. Albo
            > uszczelki w oknie puszczą, a za szybą - 20. Albo ogrzewanie nie
            działa, a "zima
            > ,
            > ala polonaise" w pełni. Tego nie znasz? To niewiele wiesz.
            >
            • Gość: 4g Re: To wiesz niewiele. IP: *.4web.pl 19.01.08, 12:54
              Po pierwsze, nigdy pociąg relacji Warszawa - Kraków (EX, IC - a więc,
              poruszający się po CMK), nie pokonywał tej trasy w 2:35, tylko w 2:30. Owszem,
              2:35 trwała podróż na tej trasie, ale z Krakowa do Warszawy. Niby szczegół, ale
              istotnie rzutujący na dalszą część Twej wypowiedzi. Dodam jeszcze, iż owe 5
              minut spowodowane było koniecznością postoju na stacji Warszawa Zachodnia (w
              relacji Warszawa - Kraków, tego postoju po prostu nie było).

              Po drugie: odniosłem wrażenie, iż Kagan pisze właśnie o tym, że "przygody" na
              PKP są tam samo częste, jak w DB. Jeśli źle zrozumiałem jego słowa, to szkoda -
              ale jeśli zrozumiałem je prawidłowo, i on faktycznie chciał zasugerować, że
              "przygody" w polskich kolejach zdarzają się tak samo często, jak przygody w
              kolejach niemieckich, to znaczy, że nie ma pojęcia, o czym pisze.

              Sprawa trzecia: jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, co do przebiegu trasy, to
              zawsze możesz zapytać w Biurze Obsługi Pasażera, na dworcu (ew. w Informacji, u
              dyżurnego, etc.). W każdym razie w tym samym miejscu, w którym składasz wniosek
              o zwrot biletu, jeśli dokonujesz go w pierwszym dniu obowiązywania, przy
              biletach w PR. To miejsce, gdzie MUSISZ otrzymać informację. Najczęściej, nic Ci
              po niej: bo albo będą to roboty na jakimś odcinku, albo po prostu, pociąg się
              spóźni. A na to akurat faktycznie PKP (ani żaden inny przewoźnik) nie ma wpływu.

              Sprawa czwarta: podałem tylko kilka przykładów, w odniesieniu do Twojego,
              należał Ci się zwrot a bilet. Jeśli nic w tej sprawie nie zrobiłeś, to pretensje
              możesz mieć tylko do siebie.

              • Gość: Stefan Re: To wiesz niewiele. IP: *.autocom.pl 19.01.08, 14:04
                Moje komentarze poniżej, do każdego wątku z osobna.

                Gość portalu: 4g napisał(a):

                > Po pierwsze, nigdy pociąg relacji Warszawa - Kraków (EX, IC - a
                więc,
                > poruszający się po CMK), nie pokonywał tej trasy w 2:35, tylko w
                2:30. Owszem,
                > 2:35 trwała podróż na tej trasie, ale z Krakowa do Warszawy. Niby
                szczegół, ale
                > istotnie rzutujący na dalszą część Twej wypowiedzi. Dodam jeszcze,
                iż owe 5
                > minut spowodowane było koniecznością postoju na stacji Warszawa
                Zachodnia (w
                > relacji Warszawa - Kraków, tego postoju po prostu nie było).

                Nie pisałem o tym ile jedzie tylko ile trwała podróż. W końcu dla
                pasażera to jest ważniejsze.
                A poza tym to co ten krótki postój (1 minuta) ma za znaczenie.
                Obecnie pociąg jedzie 2:55 z Krakowa do Warszawy i z Warszawy do
                Krakowa. A tylko w dordze do Warszawy staje na Zachodnim.


                >
                > Po drugie: odniosłem wrażenie, iż Kagan pisze właśnie o tym,
                że "przygody" na
                > PKP są tam samo częste, jak w DB. Jeśli źle zrozumiałem jego
                słowa, to szkoda -
                > ale jeśli zrozumiałem je prawidłowo, i on faktycznie chciał
                zasugerować, że
                > "przygody" w polskich kolejach zdarzają się tak samo często, jak
                przygody w
                > kolejach niemieckich, to znaczy, że nie ma pojęcia, o czym pisze.
                >
                Nie wiem co Kagan miał na myśli, ale wiem, że przedstawiciele DB by
                umarli z wrażenia gdyby im kazano jeździć PKP.


                > Sprawa trzecia: jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, co do
                przebiegu trasy, to
                > zawsze możesz zapytać w Biurze Obsługi Pasażera, na dworcu (ew. w
                Informacji, u
                > dyżurnego, etc.). W każdym razie w tym samym miejscu, w którym
                składasz wniosek
                > o zwrot biletu, jeśli dokonujesz go w pierwszym dniu
                obowiązywania, przy
                > biletach w PR. To miejsce, gdzie MUSISZ otrzymać informację.
                Najczęściej, nic C
                > i
                > po niej: bo albo będą to roboty na jakimś odcinku, albo po prostu,
                pociąg się
                > spóźni. A na to akurat faktycznie PKP (ani żaden inny przewoźnik)
                nie ma wpływu
                > .
                Kiedyś z powodu spóźnienia )ponad 45 minut) pociągu z Krakowa, nie
                zdążyłem na (Skomunkowany!) pociąg do Gdańska. Po odstaniu się w
                tasiemcowej kolejce do reklamacji, bez słowa przepraszam zrobiono mi
                łaskę wymieniając bilet na pójźniejszy. Pani w okienku ode mnie się
                dowiedziała, że pociąg z Krakowa się spóźnił, oczywiście nie chciała
                mi uwierzyć i wmawiała mi, że za bilet nie mogę dostać zwrotu, a
                conajwyżej mogę sobie kupic nowy do Gdańska. Gdyby nie moja
                natarczywa postawa, to pewnie zostałbym odesłany z kwitkiem.



                >
                > Sprawa czwarta: podałem tylko kilka przykładów, w odniesieniu do
                Twojego,
                > należał Ci się zwrot a bilet. Jeśli nic w tej sprawie nie
                zrobiłeś, to pretensj
                > e
                > możesz mieć tylko do siebie.
                >
                Szczerze mówiąc nie miałem czasu, a że był to przejazd słuzbowa i
                firma płaciła, to mnie to aż tak bardzo nie bolało.
                • Gość: 4g Re: To wiesz niewiele. IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:25
                  1. Kwestia była w 2:30 z Warszawy do Krakowa, i w 2:35 z Krakowa do Warszawy
                  (postój MIAŁ znaczenie, ale to już nieistotne). Chodziło mi tylko precyzję.

                  2. DB - wskazałem, jak ja interpretuję jego słowa. Porównanie paranoi PKP
                  (którychkolwiek) do DB, jest nieporozumieniem.

                  3. Korzystaj z informacji i obsługi pasażera, a nie z "usług" kretynki w
                  okienku. To znacznie ułatwia życie.

                  4. Sprawa czwarta - bez komentarza. Nie oskarżaj innych za swe lenistwo;)
                  • arfer Re: To wiesz niewiele. 19.01.08, 14:35
                    Słuchaj, za jakiś czas wejdzie dyrektywa UE, na podstawie której
                    m.in. PKP będą płacić za opóźnienia (notoryczne). Często jeżdżę z
                    Katowic do Warszawy, jeszcze częściej - z Katowic do Rybnika i nie
                    zdarzyło się w ostatnich miesiącach, by pociąg był na czas.

                    Jeśli 100 razy pociąg przyjeżdża z 10-20 min opóźnieniem (i nie
                    piszę teraz o remoncie trakcji itd. itp.) to do cholery - należy
                    zmienić rozkład, bo w takim przypadku terminowy przyjazd należy
                    postrzegać w kategoriach cudu (dla wierzących) bądź przypadku (dla
                    agnostyków).
                    • Gość: 4g Re: To wiesz niewiele. IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:44
                      Ależ ja się zgadzam, że PKP (szczególnie, PR) jest firmą żenującą i złą. Ale,
                      powodów spóźnienia może być (czysto praktycznie) wiele: nie tylko roboty. Nie
                      chcę bronić PKP, ale przy długiej trasie, opóźnienie jest normalną sprawą (przy
                      tym stanie torów, etc.) Nic się nie zmieni, póki nie zmieni się system.
                      • arfer Re: To wiesz niewiele. 19.01.08, 14:48
                        Masz rację, tyle, że jeśli podróż na odcinku 50 km trwa (planowo)
                        godzinę i 5-10 minut, a realnie - o 20 dłużej, to przepraszam, ale
                        (serio) tę trasę w zbliżonym czasie pokonywałem rowerem.

                        Inna kwestia - zwłaszcza w Katowicach i Warszawie zawsze zastanawia
                        mnie jedna sprawa - niezależnie, czy mamy 6 rano, czy 15, czy 22,
                        liczba okienek jest zbliżona. A w godzinach szczytu gigantyczne
                        kolejki. Czy dla PKP nie jest oczywiste, że spora część osób z tego
                        powodu rezygnuje ?
                        • Gość: 4g Re: To wiesz niewiele. IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:50
                          Rozumiem, że chodzi Ci o liczbę czynnych okienek?:) Faktycznie, ale to tylko
                          jeden ze "smaczków" PKP (w każdym wydaniu).

                          A co do tego opóźnienia: jaką relację ma ten pociąg, który się tak notorycznie
                          spóźnia?
                          • Gość: Bull Re: To wiesz niewiele. IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.08, 15:46
                            Prosze bardzo nie porownywac PKP do Deutsche Bahn, bo to tylko smieszy. Jezdze
                            bardzo czesto DB na trasie Hannover-Köln i jeszcze takich przygod to nie mialem.
                            Mialem natomiast z PKP. Pojechalismy z zona do Polski na urlop i jak za dawnych
                            czasow chcielismy pojechac pociagiem do Krakowa. Pociag (sypialny) jechal ze
                            Swinoujscia do Krakowa. My wsiadalismy w Szczecinie a byl juz spozniony 240
                            Minut!!! Kiedy mial odjezdzac ze Szczecina, nawet nie ruszyl ze Swinoujscia. To
                            byl ostatni raz kiedy korzystalismy z uslug PKP. Nigdy wiecej, bo ani to taniej
                            ani bezstresowo.
                            • Gość: 4g Re: To wiesz niewiele. IP: *.4web.pl 19.01.08, 17:42
                              I właśnie o to chodziło, że ten kto porównuje DB do PKP, nie ma pojęcia, o czym
                              pisze. I tyle.
                            • Gość: ww Żeby to jeszcze była zasługa Niemców, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:04
                              że mają lepsze koleje, to tylko im pogratulować. Ale niestety nie
                              jest tak.
                  • Gość: Stefan Re: To wiesz niewiele. IP: *.autocom.pl 19.01.08, 20:23
                    Ad 1) Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek w którąkolwiek stronę było
                    2:30. Ale może pamięć moja ułomna. Nie będę się spierał.

                    Ad 2) Pełna zgoda

                    Ad 3) A co to jest? Ostanim razem jak pytałem o coś w informacji to
                    pani burknęła na mnie, że nie wie ile pociąg jest spóźniony i nie
                    wie czy zdążę na przesiadkę w Warszawie. Taką obsługę (sic!)
                    klienta (sic!) to ja mam w poważaniu. Brakowało mi tylko, żeby mi
                    pani powiedziała, że jej przeszkadzam w pracy (to akurat autentyk,
                    tyle że z hipermarketu).

                    Ad 4) Ja akurat nikogo nie oskarżam o to, że mi za bilety nie
                    zwrócono. Ja mam pretensje, że zaistniała sytuacja, w której
                    należałoby się domagać zwrotu. Oczekuję dobrze wykonanej usługi, a
                    rekompensaty za źle wykonaną.

                    Gość portalu: 4g napisał(a):

                    > 1. Kwestia była w 2:30 z Warszawy do Krakowa, i w 2:35 z Krakowa
                    do Warszawy
                    > (postój MIAŁ znaczenie, ale to już nieistotne). Chodziło mi tylko
                    precyzję.
                    >
                    > 2. DB - wskazałem, jak ja interpretuję jego słowa. Porównanie
                    paranoi PKP
                    > (którychkolwiek) do DB, jest nieporozumieniem.
                    >
                    > 3. Korzystaj z informacji i obsługi pasażera, a nie z "usług"
                    kretynki w
                    > okienku. To znacznie ułatwia życie.
                    >
                    > 4. Sprawa czwarta - bez komentarza. Nie oskarżaj innych za swe
                    lenistwo;)
                    • Gość: xxx Dlaczego wycieliście mój post? Napisałem prawdę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:10
                      Niemieckie koleje miały kontrakt na wożenie więźniow do obozów
                      koncentracyjnych. Był to złoty interes. PKP takiej lukratywnej
                      możliwości nie miały. Wręcz przeciwnie- zostały obrabowane z taboru
                      przez okupanta. Powojenna sytuacja obu krajów też nie dawała równych
                      szans obu przedsiębiorstwom, ale to chyba wszyscy wiemy.
                      • Gość: Papyr Re: Dlaczego wycieliście mój post? Napisałem praw IP: *.condornet.sk 20.01.08, 02:25
                        Hm, przepraszam, ale tez niemieckie koleje po 1945 oddawaly rekompensaty ZSRR, Polsce, Czechoslowacji i innym krajom. W 1947 r. byly na tym bardzo niewygodnie. To po pierwsze. Po drugie, tez slowackie, czeskie, francuskie i wegierskie koleje wozily Zydow do obozow i dostaly za to zaplacone, i nikt dzis nie porownywa poziom SNCF z poziomem np. MAV. Po trzecie, 60 lat od konca WW2 to juz naprawde za dlugo, zeby poprawic stan wojennie zniszczonych kolei, nie tak? I w ziemiach odzyskanych na wielu odcinkach ostatni remont byl wykonany jeszcze za Reichu...
                        • Gość: prymus Co miałeś z historii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 22:04
                          Po trzecie, 60 lat od konca WW2 to juz napraw
                          > de za dlugo, zeby poprawic stan wojennie zniszczonych kolei, nie
                          tak?

                          Czyli według ciebie sytuacja polityczno-ekonomiczna przez te
                          ostatnie 60 lat była identyczna w RFN, Francji, Polsce i Węgrzech?
                          Gratuluję kontaktu z rzeczywistością!
      • Gość: Pawel Re: PKP - skansen IP: *.3s.pl 19.01.08, 13:23
        A ja regularnie jezdze na trasie Katowice-Warszawa-Katowice i moge powiedziec,
        ze praktycznie zadnych niespodzianek. Najwieksza jaka sobie przypominam (dotyczy
        PKP IC) to opoznienie rzedu 1 godziny. Ale to bylo raz, w pozostalych
        przypadkach zdarzaja sie opoznienia, ale gora 20 min. Zadnych "extra" przygod
        jak opisywane przez kogos brak ogrzewania nie pamietam. To znaczy raz pamietam,
        jak wsiadalem do pociagu, pan konduktor powiedzial, ze jeden wagon ma cos
        zepsute i nie bedzie ogrzewania i zebysmy sie przesiedli do innego.

        Ale na tyle przejazdow uwazam, ze nie sa to powazne uchybienia.

        Tak naprawde najwiecej uwag do pracy PKP IC mam odnosnie pan w kasach. Wczoraj
        40 minut czekalem na wystawienie faktury (to jakze trudna i skomplikowana
        czynnosc), a na mniejszych stacjach jakosc obslugi klienta w ogole lezy - w
        Lublinie pani uparcie twierdzila, ze nie ma wagonu, na ktory chcialem zamowic
        rezerwacje, w Gizycku kasa ajencyjna nie miala najmniejszego pojecia o
        promocjach, na skutek czego jechalem wg. cen normalnych.
        • arfer Re: PKP - skansen 19.01.08, 14:38
          :))))

          A to dobre. Faktycznie, wobec 2:45 czasu przejazdu (przynajmniej
          kiedyś) godzina spóźnienia to drobiazg.

          Jeśli jadę do Wawy do cioci, mogę sobie na to pozwolić. Jeśli jadę
          na konferencję bądź jakieś istotne spotkanie biznesowe, raczej nie
          bardzo i guzik mnie obchodzą problemy PKP.
          • Gość: Pawel Re: PKP - skansen IP: *.3s.pl 19.01.08, 18:08
            Ty rozumiesz co znaczy jednorazowe spoznienie? Bylo napisane, ze raz mi sie
            zdarzyla godzina spoznienia. A jezdze czesto.

            Jesli Twoj terminarz jest tak gesto zapisany, ze przewidzenie w nim spoznienia
            pociagu jest niemozliwe to pozostaje Ci chyba tylko podroz helikopterem. Bo
            samochodem do Warszawy tez proponuje sie nie wybiera.
    • Gość: Kagan A Thai Airlines tez truja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 11:58
      ... tyle ze nieswiezym zarciem....
    • Gość: uburama Ale jazda... sam czad... IP: *.acn.waw.pl 19.01.08, 12:01
    • Gość: mekeke A hamulec?? IP: *.chello.pl 19.01.08, 12:19
      Skoro bylo siwo to czemu nikt nie zatrzymal pociagu?? Czy trzeba miec skonczone
      jakies szkoly by wiedziec ze jak cos sie pali to w tlenie a jadacy pociag jest w
      ciaglym świeżym powietrzu??? Nie uzywajac hamulca ta pani anrazila na
      niebezpieczenstwo siebie i innych.
      • Gość: jdzitko Re: A hamulec?? IP: *.acn.waw.pl 19.01.08, 12:32
        Pierwszy mądry wpis i cenny wniosek. Jak można iść spać czując dym?
        Jeśli ta pani ma pretensje to powinna mieć je do samej siebie.
        • Gość: PKP na zyletki Re: A hamulec?? IP: *.cdif.cable.ntl.com 19.01.08, 12:45
          na dobrą sprawe to powinieniem ciągnąć za hamulec za kazdym razem kiedy wsiade
          do polskiego pociagu -zawsze cos smierci, cos nie dziala cos jest zepsute (wiec
          moze zagrazac bezpieczenstwu)

          • Gość: 4g Re: A hamulec?? IP: *.4web.pl 19.01.08, 12:57
            Oczywiście, pozostaje tylko kwestia tego, których z owych niesprawnych elementów
            ma FAKTYCZNY wpływ dla bezpieczeństwa, a co nie? Brak papieru toaletowego w WC.
            Ma wpływ? Jesli pociągniesz hamulec z powodów nieuprawnionych (nie mówię o
            sytuacji z artykułu), to Ty poniesiesz karę, a nie któraś ze spółek - córek PKP.
            To raz. A dwa: Polacy są narodem panikarzy. Istnieje cała gama osób, którym
            przeszkadza wszystko i zawsze. Czasami mają rację, czasami nie. Pomyśl o tym, co
            by się stało, kiedy każdy z takich przewrażliwieńców ciągnąłby za hamulec?
            • arfer Re: A hamulec?? 19.01.08, 14:41
              Jasne, póki się tylko troszkę pali - jestem bezpieczny.

              Ciągnę, gdy pożar zbliża się do mojego wagonu.

              Regulamin przewozów PKP, par. 666.
              • Gość: 4g Re: A hamulec?? IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:49
                Nie zrozumiałeś: napisałem KILKAKROTNIE, że sytuacja przytaczana w tekście jest
                obiektywnym powodem użycia hamulca. Ale stwierdziłem także (co podtrzymuję), że
                Polacy mają tendencje do panikarstwa i przesady. Zaś w myśl chorych zasad PKP,
                niewiele jest powodów (oby nie było konieczności...), kiedy istnieje REALNA
                konieczność zatrzymania w ten sposób składu. A więc, znając polskie realia,
                wszystko sie jeszcze obróci przeciwko zatrzymującemu (po raz kolejny: nie piszę
                o TEJ sprawie).
        • arfer Re: A hamulec?? 19.01.08, 14:40
          Wiesz, na tej zasadzie spora część podróżnych w ogóle musiałaby
          zrezygnować z połączeń lokalnych - i w PKP, i komunikacją miejską.

          Pasażer nie powienien musieć zgadywać, czy tym razem śmierdzi
          silnik, coś się pali, ktoś się za przeproszeniem zesrał, czy też to
          inna orientalna woń.
      • Gość: mikroos Re: A hamulec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.08, 13:38
        Tu akurat popełniasz błąd. Zgadzam się co prawda, że w takiej sytuacji należy zatrzymać pociąg, ale absolutnie nie oczekuj, że to powstrzyma pożar.

        Słyszałeś kiedyś o pożarach w tunelach drogowych? Większość z nich zdarzyła się właśnie dlatego, ze plonący samochod sie zatrzymał. Co prawda tlenu dociera wtedy mniej, ale za to przy dużych prędkościach ogień jest zwyczajnie zdmuchiwany przez ogromny przepływ zimnego powietrza. Temperatura spada, spalanie jest utrudnione. Niejednokrotnie udowodniono to w symulacjach podobnych sytuacji.

        No, ale tak jak mówię, zgadzam się na pewno z jednym: pociąg w takiej sytuacji trzeba zatrzymać i uciekać!
    • Gość: izadora W innej firmie niż ludowa PKP IP: *.net.wektormedia.pl 19.01.08, 12:43
      w areszcie po pokazowym zatrzymaniu siedziało by już pół załogi a
      firmie grożno by zamknięciem, natomiast w narodwoej firmie ze
      zwartym elektoratem wyborczym nawet po wytruciu wszystkich paseżerów
      nikomu z głowy włos nie spadnie
      • Gość: 4g Czas podróży IP: *.4web.pl 19.01.08, 13:00
        W tym, konkretnym, przypadku wina IC jest bezsporna (choć to i tak zależy, czy
        przypadkiem przeglądu nie dokonywał podwykonawca). Ale jasne, masz rację. Tylko,
        że generalizujesz w swych opiniach. A to błąd. Na przykład, skoro uznajesz, że
        za wszystko jest odpowiedzialne "PKP", to powiedz, jaki wpływ ma IC na czas
        podróży? A na przyszłość: nie generalizuj. Albo poznaj temat, na który chcesz
        zabrać głos.
    • Gość: Marcin To tylko zabrzmi ironicznie i cwaniacko.... IP: *.spray.net.pl 19.01.08, 13:41
      Ale od ponad 5 lat (pokonuje wiele kilometrow)... przestalem
      korzystac z PKP i zaczale jezdzic wlasnym autem. Sa na pewno wady
      takiego podrozowania... ale dopoki moge korzystac z wlasnego auta...
      nikt mnie nie przekona do podrozowania Pekapem ani Pekaesem...
      • Gość: 4g To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.4web.pl 19.01.08, 13:57
        Wolisz jeździć własnym samochodem, na długich trasach i często? A więc nie liczy
        się dla Ciebie czas przejazdu (cóż...), ani wygoda (szkoda), ani pieniądze
        (również szkoda).


        Każdy, kto faktycznie DUŻO jeździ wie, że najlepiej (w sensie: najwygodniej i
        najbardziej optymalnie) jest podróżować za pośrednictwem środków komunikacji
        masowej. Również najszybciej. Dlaczego najwygodniej? Ponieważ możesz nie
        przejmować się jazdą (warunkami atmosferycznymi, porą dnia / nocy, ruchem,
        itd.), tylko w spokoju zatopić się w swej pracy (laptop i już), lub odpocząć -
        zbierając siły. Dlaczego najtaniej? Ponieważ za niecałe 100 złotych,
        przejedziesz EX, z Krakowa do Gdańska, w ciągu 7,5 godziny. Czy przejedziesz ten
        sam dystans samochodem w tym czasie? Nie. Czy samochodem przejdziesz ten dystans
        taniej, niż PKP? Nie. A więc, nie liczą się dla Ciebie, ani czas, ani pieniądze,
        ani własna wygoda.




        P.S. Dyskutować można na temat wariantów podróżowania: ja akurat obstaję za tym,
        iż bezpieczniej (również, wygodniej) jest PKS i wszelkimi liniami prywatnymi -
        choć wszystko zależy od dystansu / miejsca docelowego.
        • Gość: Stefan Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.autocom.pl 19.01.08, 14:08
          Zgadzam się z Tobą co do tras: Kraków-Warszawa, Kraków-Gdańsk, a
          nawet Kraków-Rzeszów.

          Absolutnie się nie zgadzam co do tras Kraków-Wrocław czy Kraków-
          Poznań. Ta pierwsza PKP conajmniej 4 godziny, samochodem poniżej
          3. Ta druga PKP od 7 godzin do Bóg wie ile, a samochodem 5,5.

          Wszystkie powyżej opisane trasy pokonywałem zarówno samochodem jak i
          pociągiem wiele razy.


          Gość portalu: 4g napisał(a):

          > Wolisz jeździć własnym samochodem, na długich trasach i często? A
          więc nie licz
          > y
          > się dla Ciebie czas przejazdu (cóż...), ani wygoda (szkoda), ani
          pieniądze
          > (również szkoda).
          >
          >
          > Każdy, kto faktycznie DUŻO jeździ wie, że najlepiej (w sensie:
          najwygodniej i
          > najbardziej optymalnie) jest podróżować za pośrednictwem środków
          komunikacji
          > masowej. Również najszybciej. Dlaczego najwygodniej? Ponieważ
          możesz nie
          > przejmować się jazdą (warunkami atmosferycznymi, porą dnia / nocy,
          ruchem,
          > itd.), tylko w spokoju zatopić się w swej pracy (laptop i już),
          lub odpocząć -
          > zbierając siły. Dlaczego najtaniej? Ponieważ za niecałe 100
          złotych,
          > przejedziesz EX, z Krakowa do Gdańska, w ciągu 7,5 godziny. Czy
          przejedziesz te
          > n
          > sam dystans samochodem w tym czasie? Nie. Czy samochodem
          przejdziesz ten dystan
          > s
          > taniej, niż PKP? Nie. A więc, nie liczą się dla Ciebie, ani czas,
          ani pieniądze
          > ,
          > ani własna wygoda.
          • Gość: 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:21
            Jasne, tyle tylko, że:

            1) komunikacja środkami zbiorowymi ZAWSZE niesie za sobą dwa elementy: jest
            tańsza niż samochód, oraz jest wygodniejsza (można popracować, odpocząć, nie
            martwic sie droga, itd.).

            2) Akurat w przypadku podanych przez Ciebie tras (szczególnie Kraków - Poznań),
            nie ma połączenia bezpośredniego pociągiem klasy EX, ale masz za to masę
            połączeń IC - TLK, oraz PR, co stanowi realna alternatywę. W przypadku
            bezpośrednich połączeń Kraków - Wrocław, masz EX czy IC, co daje Ci 4 h max.

            Oczywiście, możesz się przesiadać; w takim przypadku miałbyś masę możliwości.

            • Gość: Stefan Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.autocom.pl 19.01.08, 20:15
              Ad 1) Zgadzam się i dlatego do Warszawy, Gdańska, czy Rzeszowa (z
              Krakowa) jeżdżę gdy mogę pociągiem. Nie zachwycam się jakością
              usługi, ale odpoczywam, czytam gazetę lub pracuję.

              Ad 2) Jedynie połączenie EC pokonuje tę trasę w 4:01 innym zajmuje
              to conajmniej 4:30. Dlatego do Wrocka jeżdżę zawsze samochodem.
              Do Poznania nic nie mnie nie zawiezie w czasie zbliżonym do
              samochodu (5,5 godziny). Na wiosnę mają zacząć latać samoloty
              JetAir. Czekam z utęsknieniem.

              Gość portalu: 4g napisał(a):

              > Jasne, tyle tylko, że:
              >
              > 1) komunikacja środkami zbiorowymi ZAWSZE niesie za sobą dwa
              elementy: jest
              > tańsza niż samochód, oraz jest wygodniejsza (można popracować,
              odpocząć, nie
              > martwic sie droga, itd.).
              >
              > 2) Akurat w przypadku podanych przez Ciebie tras (szczególnie
              Kraków - Poznań),
              > nie ma połączenia bezpośredniego pociągiem klasy EX, ale masz za
              to masę
              > połączeń IC - TLK, oraz PR, co stanowi realna alternatywę. W
              przypadku
              > bezpośrednich połączeń Kraków - Wrocław, masz EX czy IC, co daje
              Ci 4 h max.
              >
              > Oczywiście, możesz się przesiadać; w takim przypadku miałbyś masę
              możliwości.
            • Gość: Smok 3) Można dostać w mordę IP: *.aster.pl 20.01.08, 17:30
              Uwielbiam to nnawiwno-lewackie kwilenie
        • arfer Re: To brzmi głupio, nic więcej. 19.01.08, 14:43
          WYGODA ?????????

          Boże, Ty widzisz i nie grzmisz !!!
          • Gość: 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:53
            Raz jeszcze przeczytaj, co napisałem: jeśli dla Ciebie brak konieczności
            martwienia się trasą (ruchem, korkami, pogodą) jest mniej wygodny, niż
            konieczność martwienia się tymi elementami... to ja nie mam pytań. Jeśli, jadać
            na spotkanie biznesowe, nie wolisz odpocząć, albo popracować - tylko mordować
            sie jazdą, to już Twoja sprawa. Gdybyś jednakże jeździł dużo i często, nie
            pisałbyś takich nieprzemyślanych sądów.
            • Gość: brum Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.01.08, 15:34
              > Raz jeszcze przeczytaj, co napisałem: jeśli dla Ciebie brak konieczności
              > martwienia się trasą (ruchem, korkami, pogodą) jest mniej wygodny, niż
              > konieczność martwienia się tymi elementami... to ja nie mam pytań. Jeśli, jadać
              > na spotkanie biznesowe, nie wolisz odpocząć, albo popracować - tylko mordować
              > sie jazdą, to już Twoja sprawa.

              Ale za to martwie sie czy gdy wyjde do kibla to po powrocie zastane swoje bagaze
              na miejscu. I czy w ogole da sie do tego kibla wejsc.
              Martwie sie czy ci weseli rezerwisci z przedzialu obok nie beda chcieli zaprosic
              mnie do swojej wesolej zabawy. Albo moze pojawia sie jacys kibice.
              Martwie sie czy pojawi sie jakis palacy papierochy w przedziale dla niepalacych.
              Martwie sie czy pociag raczy pojawic sie na peronie w czasie i czy pociag na
              ktory sie bede przesiadal bedzie stal przy tym samym peronie czy moze jednak
              weseli kolejarze kaza mu wjechac na inny i zmusza mnie do biegania po dworcu.
              I tak dalej, i tym podobne.
              • Gość: 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.4web.pl 19.01.08, 17:45
                W IC masz problem z dostaniem się do WC, bo nie da się tam wejść? Bez przesady:
                nie pisałem o PR, ale o IC i EX. A to SPORA różnica. A jeśli nie widzisz
                OCZYWISTYCH różnic (na korzyść przewoźnika zbiorowego), to już nie moja wina.
                Jakbyś jeździł dużo, i potrzebował być nie tylko na czas, ale i wypoczęty (o
                pieniądzach mniejszych, niż w przypadku samochodu już nie wspomnę), to inaczej
                byś pisał.
                • Gość: Papyr Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.condornet.sk 20.01.08, 02:40
                  1] nie kazdy jedzie z miasta polozonego na magistrali kolejowej do innego miasta polozonego na magistrali kolejowej.
                  2] 7 dni temu jechalem pociagem EC Jozef Bem na Slowacje. Sklad pociagu: 3* druga klasa PKP IC, 1* restauracja wegierska Utasellato, 1* pierwsza klasa PKP IC. Kible w nowoczesnych wagonach obsikane az no! Jedyny co smierdzial tylko troche, byl w 1. klasie. I nie wiem o istnieniu wyzsej kategorii jak EuroCity!

                  Tyle do podrozowania samochodem i koleja.
                  • Gość: 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.4web.pl 20.01.08, 09:14
                    Jechałeś RAZ, a generalizujesz... przyjmij zatem, że nie masz racji. Co można
                    łatwo sprawdzić;)
                    • Gość: Papyr Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.condornet.sk 20.01.08, 19:06
                      Nie RAZ jechalem. Pisze o OSTATNIEJ podrozy, nie znaczy, ze by pozostale byly o duzo lepsze.
                      • 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. 21.01.08, 08:03
                        Mówię o sytuacjach istotnych, a nie o tym, że jest zbyt mało wagonów jakiejś
                        klasy w składzie. Poza tym: w którym miejscu wina przewoźnika jest to, iże
                        prymitywni ludzie jeżdżą? To PKP ma odpowiadać za to, jak Polacy się zachowują?
                        Na to nie ma żadnej rady. Rozumiesz? Żadnej. Takie prostackie społeczeństwo, a
                        więc takie są efekty.

                        Jeśli Twym "argumentem" przeciwko moim słowom ma być to, że współpasażerowie
                        zasikali WC... to może jednak zastanowisz się raz jeszcze nad tym, co napisałeś?
                        PKP kazał im sikać obok muszli?
                        • Gość: rene Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.nfz.gov.pl 21.01.08, 08:36
                          w sobotę jechałem z Wawy do Tychów (Ex o 8.10 z Wawy); w
                          temacie "obsikane kible a prymitywne społeczeństwo": sorry za
                          zwierzenia ale byłem w kiblu 2 razy - za pierwszym razem było
                          czysto, za drugim razem kibel był oblany "żwirem" z kubka kawy, traf
                          chciał, że chwilę wcześniej widziałem pana konduktora, który szedł z
                          ogromnym kubasem do tej toalety!!
                          jeżdże często na tej trasie - przygód technicznych nie miewałem (raz
                          IC zapomniał podstawić wagon na który sprzedał miejscówki!) ale
                          chamstwo, niekompetencja, podejrzliwość sprawdzających mój dowód
                          osobisty (używam weekendowych i zawsze jest mój plastik wyoglądany z
                          każdej strony) są niebotyczne; sprzęt IC może być , ale ludzie z
                          obsługi i ich mentalność jest powalająca - całkowita bezustanna
                          żenada i olewka pasażerów.
                          • 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. 21.01.08, 11:41
                            A zatem, sprawy są dwie: po pierwsze, brak higieny i norm kultury wśród
                            społeczeństwa - za co NIE MOŻNA WINIĆ nikogo, poza rodzicami tych ludzi (a więc:
                            nie PKP, nie PKS, nie ktokolwiek inny). Po drugie: w PKP mają przekonanie, iż
                            "kawałek władzy" daje im święte prawo do bycia wrednym. Niejedna załoga PKP
                            potrafi do białości wkurzyć pasażera, porażonego niekompetencją oraz organiczną
                            niechęcią do bliźnich owych załóg. O "kompetencji" kas, informacji oraz innych
                            tego typu "zabawnych" przybytków, nawet nie ma co wspominać.
              • Gość: x Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 17:46
                Trudno mi z tobą polemizować i przekonywać, że białe jest białe.
                Mogę tylko polecić ci wizytę u psychiatry, bo najwyraźniej masz
                lęki. Aż strach pomyśleć, że tacy ludzie jak ty prowadzą samochody...
                • Gość: 4g Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.4web.pl 19.01.08, 18:36

                  To miało być do mnie?
                  • Gość: Marcin Re: To brzmi głupio, nic więcej. IP: *.spray.net.pl 20.01.08, 10:51
                    4g i inni... jesli jeszcze przeczytasz...
                    Oczywiscie to co opisales ma sens... w przypadku Krakow - Gdansk...
                    Warszawa - Poznan... gdzie sa 3 IC...
                    Teraz wyobraz sobie osobe ktora ma pojechac z nartami i duzym
                    plecakiem na przyklad z Warszawy do Zieleńca... Albo ze Szczecina do
                    Ustrzyk Gornych... Zycze powodzenia!...
                    Jezdzilem z duzo z Warszawy do pewnego malego miasta na PdZ Polski i
                    spowrotem i wybacz ale z weekendu zostawalo mi tam tylko kilka
                    godzin...
                    Teraz pomijajac jakies niespodziewane zdarzenie typu wypadek i
                    objazd albo roboty drogowe i objazd no i godzine stania do Janek...
                    z wiadomych przyczyn... to podroz mimo straconego czasu wydaje sie
                    byc przyjemniejsza... puszczam sobie muzyczke, w samochodzie mi
                    pachnie... nie musze znosic jakis upierdliwych pasazerow, nie musze
                    sie we Wroclawiu przesiadac na zwykly pociag i stac godzine na
                    dworcu, nie musze sie bac w pustym przedziale, nie musze zajezdzac
                    na 2 w nocy, nie musze w niedziele wyjezdzac juz o 12:00...
                    I jeszcze jedno.
                    W ostatnie swieta wielkanocne... nie mialem chwilowo auta i w dwie
                    osoby musielismy jechac do rodziny.
                    (Pomijam tutaj koszt samochodu i eksploatacji):
                    zplacilem dwa bilety za IC z Warszawy do Wroclawia (IC jedzie
                    4,40... 5 godzin to dobry czas na podroz autem)... koszt 4 biletow
                    tam i spowrotem przekroczyl 400PLN. Ze wgledu na brak polaczenie
                    (strate czasu na dogodne polaczenie)... musieli po nas 90km
                    przyjechac autem i nas w trzeci dzien odwiezc... (przelot tam i
                    spowrotem na pusto autem to 4 * srednio 6 litrow benzyny)...
                    Zapewniam Cie... do pracy jezdze autobusem miejskim... bo to mi sie
                    akurat oplaca... Ale za nic mnie nie przekonasz do czego innego...
                    Ach... no i juz nie wspomne ze musze sie zastanowic czy wziac takie
                    buty czy inne... spodnie jeansowe czy sztruksowe... a moze sie
                    przyda marynarka... itp itd...
                    Pozdrawiam ;-)....
                    PS... A teraz to samo przerob jeszcze z malym dzieckiem...
                    • Gość: 4g Bez absurdów. IP: *.4web.pl 20.01.08, 12:58
                      Czytam, mam zwyczaj rozmowy dogłębnej:)



                      Masz pełną rację w tym, co piszesz: tyle tylko, że ja nie mówię o podróżach z
                      nartami / plecakiem / rowerami - tylko o podróży klasycznej, biznesowej,
                      ewentualnie z niewielkim bagażem podręcznym (laptop + torba). jeśli jeździ się
                      dużo, to kwestie takie jak CENA, oraz WYGODA zaczynają odgrywać pierwszoplanowe
                      znaczenie. To nie są podróże w góry, ale w interesach. Nie z dzieciakami, ale
                      służbowo. Nie z nartami i traperkami, ale w garniturze. Rozumiesz? Celem
                      zarobienia dużej kasy, a nie biegania po Pieninach. OK?

                      Masz tendencje do sprowadzania całej rzeczy do absurdu. Tylko po co?
                      Popatrz choćby na przykład trasy, jaki podałeś. Rozmawiamy o IC, EX -
                      połączeniach bezpośrednich (ew. przesiadka, ale na zasadzie szybkiej) , a Ty
                      podajesz przykład nieadekwatny, aby wykazać, że koleją można jechać długo i
                      niewygodnie. Ależ można. Czy ja mówię, że nie można??? Można i 26 godzin. Tylko
                      co to ma do tematu?

                      To mnie więcej tak, jakby wskazać trasę: Włocławek - Popielów. Do czego to ma
                      nas zaprowadzić? Do wskazania, że między małymi miastami, w różnych częściach
                      Polski, jest słaba komunikacja PKP? Ależ jest, ja tego nie neguję. Tyle tylko,
                      że rozmawiamy na inny temat, zaś w swych przykładach, odnosiłem się WYŁĄCZNIE do
                      dużych miast - i nawet, jeśli były na drugich końcach Polski, to jazda między
                      nimi nie musiała obejmować przesiadek.

                      Odnośnie Twych podroży do tego miasta na południowym - zachodzie: miałeś relację
                      bezpośrednią?

                      Samochód ZAWSZE przegrywa (czy tego chcesz, czy nie) z transportem zbiorowym,
                      pod względem ceny - zaznaczając, że jedzie jedna osoba. Zresztą, wygody takoż
                      (jeśli porównasz ze sobą na przykład dalekobieżne kursy PKS i pokrewnych, z
                      jazdą samochodem). Bezcenny za to jest spokój, i brak konieczności martwienia
                      się o drogę. To czas na odpoczynek, lub pracę. W samochodzie nie masz tego
                      rodzaju możliwości, odpoczynku i pracy - co (w perspektywie spotkania w
                      interesach) raczej działa na Twoja niekorzyść, niż korzyść.

                      Zresztą, ja się całkowicie z Tobą zgadzam, że w PKP nie jest bezpiecznie,
                      tłoczno, smrodliwie, etc. Pod tym względem lepiej wypada komunikacja
                      autobusowa. Ale opóźnienia / przesiadki w obu wariantach są wredne. Pełna zgoda.
                      Tylko zależy jeszcze jakie, i gdzie: jeśli znów całą rzecz sprowadzimy do
                      absurdu (wyjazd o 2 w nocy), to samochodem lepiej. Ale... wszystko zależy na
                      jakiej trasie, i w jakim celu. Oraz, od tego, czy stać Cię na to, by nim jechać:
                      czy stać na to nie tylko Twój portfel, ale i Twój organizm, oraz czas.

                      Co do cen: znów podajesz przykłady maksymalnie abstrakcyjne. Ale policzmy. Na
                      poczatku, dwie uwagi wstępne: nie znam IC, który na trasie Warszawa - Wroclaw
                      jedzie krócej, niż 5 godzin. Każdy robi to w kilka minut (kilkanaście) dłużej. A
                      więc policzmy dla równego rachunku nie 4:40, ale 5 h. Poza tym, zakładałem jedna
                      osobę podróżującą - oczywiście, w 2 jest taniej, w 3 jeszcze taniej, a w 5 to
                      już w ogóle za darmo. Ale nie sprowadzajmy rzeczy do absurdu. Może piechotą?

                      A więc: nie musiałeś jechać IC, ale pojechałeś. Ok, a więc koszt jednego biletu
                      to 96, 00 zł, za II klasę. Tak? Tak. Odległość między tymi miastami, to 330 km.
                      A więc, zakładając, że samochód średnio "pali" na 100 km 10 litrów, daje Ci to
                      33 litry. Cena benzyny? 4,80. A więc, 4,80 * 33 = prawie 160 zl. Tyle zaplaci
                      jedna osoba za tą trasę, w jedną stronę. 96 to MNIEJ, niż 160. A w dwie strony?
                      Zapłacisz (razem) 192 złote za PKP, i 280 za samochód. Zysk? Sam oceń.

                      Bez absurdów: nie piszę o podróży z nartami, na biwak, ani z dziećmi. Mówię o
                      kimś, kto się często przemieszcza w interesach, i zależy mu na: cenie, wygodzie,
                      czasie. Po prostu.



                      P.S. Nie ma stacji kolejowej, w ruchu pasażerskim, w Ustrzykach Górnych: jest za
                      to w Ustrzykach Dolnych. Ale to szczegół - podobnie jak i to, że nie ma stacji
                      "Zieleniec", istnieje za to stacja "Zieleń". Ale wiem, o co Ci chodziło (Zieleń?
                      Tu masz akurat niezłe połączenia, dzięki którym, przy jednej przesiadce, podróż
                      trwa trochę więcej niż 3 h - przy wariancie z wykorzystaniem Ex, trochę ponad 4 h).
                      • Gość: Marcin Re: Bez absurdów. IP: *.spray.net.pl 20.01.08, 14:56
                        Masz wiele racji... tylko, ze nie chce sprowadzac komunikacji do
                        kilku najbardziej uczeszczanych tras w celach biznesowych... bo
                        dojdziemy do wniosku ze lepiej probowac leciec samolotem.
                        Celowo podalem dwie skrajne miejscowosci wypoczynkowe Zieleniec i
                        Ustzyki zeby pokazac problem. Nie wystarczy PKP zajechac z duzego
                        miasta A do miasta B.. tylko co zrobic potem jak sie juz jest szybko
                        w miescie B... potem do miejsca C jedziesz dalej dokladajac czas
                        ktory w sumie wydluza podroz...
                        Jesli pytasz czy musialem IC.
                        Prawdopobonie moglem bezposrednio... tylko ze o takiej porze ze
                        wogole mi to nie pasuje... a po drugie podroz trwalaby 8 godzin...
                        Autem maksymalnie 6-6.5 pod sam dom... a nie ze o 2 w nocy ktos musi
                        jeszcze po mnie wyjechac... a niedajbog sie pociag spozni... co z
                        mojego doswiadczenia z koleja nie jest niczym nadzwyczajnym...
                        Nie widze nic za tem w moim przykladzie skrajnego... tak jak skrajne
                        jest uproszczenie ze w celach biznesowych z Warszawy do Poznania czy
                        Wroclawia lepiej jechac pociagiem...
                        A jak ktos ma prezny biznes na przyklad w Jeleniej Gorze a druga
                        firmę na przykład w Białym Stoku?
                        • 4g Re: Bez absurdów. 21.01.08, 08:09
                          Tyle tylko, że akurat w tym momencie (czego nie zauważyłeś), rozmowa toczy się
                          właśnie o takich "bezpośrednio biznesowych" podróżach: nie o biwakach z dziećmi,
                          nie o plecakach i nartach, nie o wypadach w góry. Nie interesują mnie przepocone
                          trampki, ani nieświeże swetry. Rozumiesz? W przypadkach, o których pisałem,
                          komunikacja przewoźnikiem zbiorowym jest - po prostu - LEPSZA, niźli podróż
                          własnym samochodem. I o to tylko chodziło. W pozostałych przypadkach, masz pełną
                          rację (szczególnie, jeśli idzie o mobilność).

                          Samolot nie jest lepszym rozwiązaniem, ponieważ nie jest tańszy, niż samochód. A
                          kryterium CENY, przy podróżach częstych, jest zasadniczego znaczenia. Wygoda w
                          samolocie też niekoniecznie jest większa, niż na przykład w innych środkach (ale
                          to już kwestia gustu).

                          "Zieleniec" nie istnieje, istnieje "Zieleń" - przynajmniej, jeśli chodzi Ci o
                          dojazd PKP. Napisałem zresztą, iż w przypadku podróży nie-biznesowych masz
                          rację. Tyle tylko, że my o trasach "nie - biznesowych" nie rozmawiamy.

                          Podajesz skrajne przykłady, nie mające żadnego zastosowania w omawianym
                          zagadnieniu. W przypadkach o których mówię, podróż samochodem jest TAŃSZA i
                          WYGODNIEJSZA. Bywa także SZYBSZA.



                      • Gość: samochodziarz Re: Bez absurdów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 22:10
                        Jaki współczesny samochód spali ci na trasie 10 litrów!? Ciężarówka!?
                        • Gość: Stefan Re: Bez absurdów. IP: *.autocom.pl 20.01.08, 22:17
                          A poza tym mozesz tankowac na Neste albo 123 (odradzam stacje nie-
                          markowe) za 4,15 do 4,20.
                          • 4g Re: Bez absurdów. 21.01.08, 08:18
                            A ile jest stacji 123, a ile BP? Albo JET? Albo... można tak długo wymieniać.
                            Podane ceny są cenami średnimi. Podobnie, jak i ilość spalanego paliwa.
                        • 4g Re: Bez absurdów. 21.01.08, 08:17
                          No to pogadali.
    • Gość: krak PKP dymem truje pasażerów IP: *.187.243.19.ip.airbites.pl 19.01.08, 13:51
      Kochani, kiedyś grupa dzieci wracała TLK na południe Polski i
      okazało się, że do pociągu bez biletów wpuszczono żołnierzy
      wracających do rezerwy. W pociągu pili, palili (mimo całkowitego
      zakazu palenia), przeklinali i to wszystko na oczach dzieci.
      konduktor i kierownik pociągu ignorowali prośby o pomoc. Przed
      końcem podróży wagon został zabrudzony torsjami pijanych żołnierzy.
      Oto cała prawda o PKP IC. Znam też inne historie, które spotykają
      ludzi podróżujących pociągami PKP IC....mimo wszystko pozdrawiam
    • Gość: qbus PKP dymem truje pasażerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.08, 13:53
      nie sanitariusze tylko jak już to ratownicy medyczni albo pielęgniarze.
      wspołczucia dla pani Agnieszki.
    • Gość: pepe smiech z ich rozkladem jazdy IP: 212.76.37.* 19.01.08, 14:21
      smiech jest z ich rozkladem jazdy.
      telefoniczne sa ich dwa rozklady: z prefiksem telefonicznym lodz ( 042) i
      warszawa (022). smieszne jest to, ze te informacje podaja rozny czas odjazdow, z
      czym sie spotkalem.
      kolejna sprawa to rozklad w internecie. przyllad do nocny ze szczecina. w
      internecie byla pozniejsza godzina niz podawana z megafonow faktyczna roznica.
      roznica wynosila ponad 10 minut. wsiadlem, ale widzialem goscia ktory lecial za
      pociagiem.
      PKP na wszystkie zmiany w rozkladzie reaguje w sposob nieskoordynowany i
      bałaganiarski.
      na jednej ze stacji kasjerka mnie przekonywala, ze pociagu o ktory pytam nie ma
      ( byl w necie)
      i co?
      okazalo sie ze byl. jakbym sluchal kasjerki, zostalbym na noc w jakims kutnie.
      z takim przykladami spotykam sie czesto, z powodu koztow czesto podrozuje PKP.
      jesli chcecie konkretne przyklady, porownajcie sobie rozklady wywieszone na
      centralnym z rozkladem w necie. tam jest potrzebna jedna wielka errata.
      bajzel, bo nikt za te kordynacje nie odpowiada.
      • Gość: 4g Re: smiech z ich rozkladem jazdy IP: *.4web.pl 19.01.08, 14:46
        Dziwi Cię to? Cóż... to zdziw sie jeszcze bardziej, gdyż prawdą jest, że rozkład
        internetowy nie jest poddawany "update". Stąd te rozbieżności, które PKP
        (generalnie) zna, i z którymi nie robi nic. Normalną sprawa w tym chorym
        przedsiębiorstwie jest, że jedzie pociąg, który nie istnieje w rozkładzie
        internetowym (lub "zwykłym").
        • Gość: ciq Re: smiech z ich rozkladem jazdy IP: *.gorzow.mm.pl 19.01.08, 16:07
          Elektroniczny jest czesciej updatowany niz te na stacji :P

          Jak wycofali pociag z Kostrzyna, czy Krzyza do Gorzowa, to w necie bylo to szybciej, niz na stacji w Miedzyzdrojach. I oczywiscie mala klotnia z panem w okienku ze tego pociagu, wg rozkladu w internecie, nie ma, krotki telefon i pan robi oczy jak 5 zl i mowi "masz racje" xD. Wracalem obladowany z wakacji i moglem albo do Kostrzyna i czekac 4 godziny an pociag (w sumie 9 godzin podrozy), albo bodaj do Szczecina i tez czekac do rana xD. Szczęśliwie brat sie kopsnal z gw do Kostrzyna i odebral z dworca :P Uff :P

          PKP sucks!
          • Gość: pepe Re: smiech z ich rozkladem jazdy IP: 212.76.37.* 21.01.08, 13:04
            no wiec ja potwierdzam, że najczesciej sie sprawdza to co jest w interncie. z tym co sie spotkalem najczesciej gdzies byl balagan, a w necie ok, poza przypaqdkiem opisanym w pierwszym moim poscie.

            natomiast inne godziny odjazdow pod telefonem informacyjnym lodzkim i warszawskim dotyczyly pocigow z Poznania.
            w sumie jedyne co mi przychodzi do glowy: to jak namierze taka skuche jeszcze raz, zanotuje se, i podam do szkla kontaktowego.
            jak puszcza jedna i druga informacje, z pytaniem do pani informujaej czy na pewno, a pani w sluchawce: tak, na pewno, no to beda jaja z PKP na cala Polske i moze wtedy wyznacza jakiegos pracownika do koordynacji.

            jak maja jakies zmiany, to rozsylaja to faksem, zamiast naniesc w sieci, a siec skordynowac z ich rozkladem.

            mialem juz taka sytuacje, ze Pani mo mowi w okienku, ze pociagu nie ma, ja jej ze jest bo w necie jest i niech sprawdzi, ona sprawdza jeszcze raz i mowi ze nie ma, ja jej ze jest i moze zadzwonic do jakiegos dyzurnego ruchu staqcje wczesniej, ona dzwoni i mowi ze nie odbiera, wiec ja prosze o numer telefonu do niego i dzownie z komorki, w tym czasie do innych dyzurnych z domu wydzwania narzeczona, za mna kolejka, pociag ma byc (wedlug netu) dwie minuty, ta z okienka sie nie moze dodzwonic, kolejka sie wcurwia, w koncu na minute przed odjazdem oddzwania narzeczona ze na pewno jest, ja za bety, bluzg w okienko, i na peron, w pociag w ostatniej chwili, tak wsciekly ze w pociagu do konduktora ze mu nie zaplace za wypisanie biletu w pociagu, no a ten spokojnie: to dowodzik poprosze bedzie mandacik. ot, PKP.

            w innej podobnej sytuacji bylo lagodniej: pani tez mowila ze nie ma, jednak zdazylem sie upewnic przez komorke kilka minut wczesniej, na co ona lagodnie: a widocznie jest od dzisiaj i ja nie mam jeszcze informacji.
            • Gość: sztuczka kuglarska Re: smiech z ich rozkladem jazdy IP: 212.76.37.* 21.01.08, 13:16
              spotkalem sie tez ze sztuczka kuglarska.
              Express mial juz 15 minut opoznienia, wiec konduktor czas przyjazdu na centralny
              podał przez gośniki na zachodnim, odejmując od opoznienia czas przejazdu miedzy
              tymi stacjami.
              oczywiście z przyczyn niezaleznych od PKP.
    • Gość: precz z lewizną Takie rzeczy to tylko za socjalizmu . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 14:38
      • Gość: maltretowane Re: Takie rzeczy to tylko za socjalizmu . n/t IP: *.pools.arcor-ip.net 19.01.08, 15:00
        loj loj. Takie zatrucie to nie zarty, bedzie dziewczyna miala
        klopoty z mozgiem do konca zywota. Nie nadarmo wycofywali jana
        kiepure z niemieckiej trasy. Tez truli dymem i srali na tory a w
        skladzie byl segment ruski i tam to dopiero byl czad.
    • bloody_rabbit Jak za króla Ćwieczka 19.01.08, 15:18
      Wagony ogrzewane węglem???
      • Gość: 4g Re: Jak za króla Ćwieczka IP: *.4web.pl 19.01.08, 19:33
        Hmmm... jest sens Ci tłumaczyć, po co w wagonie sypialnym piec węglowy? Wątpię.
        Dlatego, wyjaśniał nie będę. Ty i tak wiesz lepiej, prawda?
        • bloody_rabbit Re: Jak za króla Ćwieczka 22.01.08, 10:53
          Jak to po co: żeby truć pasażerów. CBDO.
    • Gość: jkk PKP dymem truje pasażerów IP: *.dial-up.arnes.si 19.01.08, 15:45
      Mnie i mezowi zdarzylo sie w pociagu jadacym z Wiednia, ze smrod
      palonej gumy przeganial nas najpierw z przedzialu do przedzialu, a
      potem z wagonu II klasy do I klasy, w ktorym konduktorka pozwolila
      nam laskawie pozostac bez doplaty (musielismy sie z nia najpierw
      porzadnie wyklocic).Obsluga pociagu twierdzila, ze wszystko jest w
      porzadku.
    • Gość: albercik ^^^^ I jeszcze nie oddadza za bilet... ^^^^ IP: *.unknown.vectranet.pl 19.01.08, 15:45
      I jeszcze nie oddadza za bilet, a wrecz rozpetaja wojne, ze przeciez w koncu
      jechala i dojechala, wiec placic powinna bez mrugniecia okiem.
    • Gość: Irek w PKP wciaz palacze gora niestety IP: *.range86-152.btcentralplus.com 19.01.08, 16:02
      Nie raz mialem starcie z palaczami, kiedy wprowadzi sie zakaz
      palanie w pociagach??? Stworzyc osobny wagon dla palaczy i niech sie
      tam truja.
      • Gość: palacz Re: w PKP wciaz palacze gora niestety IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.08, 17:13
        Jestem palący, ale nawet 12 godzin w pociągu mogę nie palić. Zawsze
        wybieram wagon dla niepalących. Palenie to mój problem i nikogo tym
        nie chcę "uszczęśliwiać"
    • Gość: Claudia Kardynałow PKP dajcie sobie z nimi spokój. To jest badziewie IP: *.promax.media.pl 19.01.08, 16:56
    • Gość: Pasażer PKP dymem truje pasażerów IP: 80.54.27.* 19.01.08, 18:08
      PKP nie tylko truje dymem, ale oszukuje na sprzedaży biletów mam na
      to dowody.
      • Gość: Kuba Re: PKP dymem truje pasażerów IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.08, 18:20
        To u Ruskich jest lepiej,palą w piecu wagonowym, ale jakoś nie zatrułem sie
        jadac z Moskwy do Wiatki"Kirow"
      • Gość: 4g Z dowodami do prokuratury (n/t) IP: *.4web.pl 19.01.08, 18:37
    • Gość: Kostek Wieszatiel Psioczycie na PKP, a tęsknicie za PRL! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 18:40
      Wielu z was pieje, ile to wszyscy zawdzięczamy PRL (np. mieszkania w
      blokach- smiech! Gdyby nie komunistyczne ścierwa, to miałbym
      kilkaset hektarów i parobków do ich obrabiania), a jednocześnie
      krytykujecie (nb. słusznie!) PKP, które jest kwintesencją
      prlowskiej "gospodarki". Padło wam na mózg?
    • Gość: Kamil I tak z incydentu dziennikarzyny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.08, 18:47
      robią reguły. Szkoda słów. IC jest dobrą spółką, niedługo wejdzie na giełdę, wymienia tabor ale przyjęło się, ze na kolej trzeba pluć. Syfu w tramwajach i autobusach i na przystankach to nikt nie widzi ale w dużo czystszych pociągach wszyscy.
      • Gość: Stefan IC dobrą spółką. Buahahahahaha!!! IP: *.autocom.pl 19.01.08, 20:08
        Rozumiem, że dyrekcja lub lojalność wobec niej tak Ci każą pisać,
        ale poczytaj sobie różne posty na tym wątku i zobacz ilu ludzi
        podaje konkretne powtarzające się przykłady ewidentnych potknięć PKP
        IC.

        Tu nowy tabor nie wystarczy, trzeba zmienić myślenie. Bo nawet
        najnowszy tabor musi być sprzątany regularnie, zaopatrywany w środki
        czystośći w WC regularnie, obsługiwany przez miłych i kompetentnych
        konduktorów i wreszcie (co najważniejsz) dowozić klientów
        (pasażerów) na czas w godnych warunkach.

        Gość portalu: Kamil napisał(a):

        > IC jest dobrą spółką, niedługo wejdzie na giełdę, wy
        > mienia tabor ale przyjęło się, ze na kolej trzeba pluć.
        • Gość: krajan Re: IC dobrą spółką. Buahahahahaha!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:43
          > Tu nowy tabor nie wystarczy, trzeba zmienić myślenie.

          Owszem, ale nie tylko szefostwa i ekip PKP InterCity czy jakich tam kolei...
          Trzeba zmienić coś jeszcze - myślenie ludzi.
          Co z tego, że się wysprzata i wsadzi do dozownika jakiś zapach, jak wsiadam do pociągu do pewnego sporego miasta, po godzinie wchodzę do WC, a tam nawalone i nie spuszczone mimo, że woda była, a nóżka działała.. Do tego deska zaszcz... - regularnie..
          Podobną historię miałem w składzie podmiejskim w Warszawie. Trafiłem na taki pociąg, gdzie spuszczało się kupy przyciskiem - toaleta próżniowa, czyli nic nie leciało na tory. No i też lipa, bo nasr... a nie spuszczone, śmierdzi na cały WC. Strach wchodzić czasem!

          W moich wielu podróżach pociągami trafiam również na ludzi, dla których nie istnieją kosze na śmieci i czasem obierki po mandarynkach walają się po fotelach.

          W ogóle mam wrażenie, że coś jest nie tak z niektórymi. I weź tu po takich posprzątaj, skoro zaraz wsiadają następni - tacy sami :/

          PS. Podróżuję po Warszawie i czasem do niektórych miast okolicznych zarówno na wschodzie jak i na zachodzie. Pośpiesznymi i Intercity. Może w 1 klasie jest inaczej - nie wiem, nie stać mnie. Ale w drugiej to na prawdę kiepsko.
      • Gość: thoms Re: I tak z incydentu dziennikarzyny IP: *.aster.net.pl 19.01.08, 20:50
        Część wymieniała, w większości jednak dalej są kible z tzw. otwartym obiegiem
        nieczystości, tzn. s*a się na tory. żenada
      • Gość: Matrixxx79 Re: I tak z incydentu dziennikarzyny IP: *.chello.pl 19.01.08, 22:35
        Jasne. Tylko, że przejazd tramwajem jest średnio 40 razy tańszy niż PKP IC, więc
        nie wiem skąd to porównanie...
      • Gość: PKP Re: I tak z incydentu dziennikarzyny IP: 212.76.37.* 21.01.08, 13:08
        IC dobra spolka?
        odsylam Cie do mojego wątku smiech na sali z ich rozkladem jazdy.
        to dotyczy wlasnie IC a nie regionalnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka