jaa_ga
06.05.08, 23:49
„Tak” dla tras przez komis i Magdalenkę
Konrad Majszyk 06-05-2008, ostatnia aktualizacja 06-05-2008 23:17
Wojewoda wydał decyzje niezbędne do budowy Trasy Siekierkowskiej i wylotówki
na Kraków bez oglądania się na protesty właścicieli ziemi.
Z powodu sporu z właścicielami komisu Bogdan Car przy Płowieckiej budowa
wiaduktów łączących Trasę Siekierkowską z ul. Marsa od pięciu lat ani drgnie
(powinny być gotowe w 2006 r.).
Przed Euro 2012 urzędnicy sięgnęli jednak po radykalne środki. Dlatego
wojewoda Jacek Kozłowski skorzystał z drogowej specustawy. Podpisana przez
niego wczoraj decyzja lokalizacyjna ułatwia Zarządowi Dróg Miejskich wejście
na budowę.Właściciele komisu nie składają wcale broni.– W dokumentacji od lat
powtarzają się te same błędy – powiedziała „ŻW“ współwłaścicielka autokomisu
Katarzyna Kaczmarczyk. – Jeśli są i w tej decyzji, zapewne odwołamy się do
Ministerstwa Infrastruktury. Jeśli to nie przyniesie rezultatu, zaskarżymy ją
do sądu administracyjnego – zapowiedziała.
Wojewoda twierdzi, że przewidział ten ruch. Dlatego wydał decyzję z rygorem
natychmiastowej wykonalności. A to znaczy, że jeśli minister infrastruktury
Cezary Grabarczyk (też z PO – jak Kozłowski) nie uzna odwołania właścicieli
komisu, ta stanie się ostateczna i miasto może wystąpić o pozwolenie na
budowę, zakończyć trwający już przetarg na wykonawcę i wprowadzić buldożery do
komisu w asyście policji.
Ani skarga do Wojewódzkiego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego, ani
prawnicza batalia o wysokość odszkodowania nie wstrzymają inwestycji.Podobny
mechanizm ma zadziałać w przypadku nowej wylotówki na Kraków i Katowice, dla
której wojewoda wydał wczoraj decyzję środowiskową z rygorem natychmiastowej
wykonalności (decyzję lokalizacyjną Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i
Autostrad już ma).
Ogłoszeniu tej informacji towarzyszyła pikieta mieszkańców Magdalenki, którzy
domagają się zmiany przebiegu trasy. Zapowiedzieli już odwołanie do
Ministerstwa Środowiska i skargi do sądów administracyjnych (ich rozpatrywanie
w tym przypadku także ma już nie wstrzymywać budowy).
Szef GDDKiA na Mazowszu Wojciech Dąbrowski zapowiedział, że w lipcu wystąpi do
wojewody o pozwolenie na budowę, a przed końcem roku chce wprowadzić wykonawcę
w teren (to mało realny scenariusz). Jednocześnie przyznał, że w Polsce
przygotowania do inwestycji drogowych są wciąż postawione na głowie.
– Budowa takiej trasy trwa dwa lata, a przygotowania sześć. Ten drugi okres
należy skrócić dwa razy – mówi Dąbrowski.
Źródło : Życie Warszawy