sibeliuss
03.03.09, 22:41
Kiedy młoda kobieta wyszła na klatkę, zobaczyła sąsiadów w pośpiechu
opuszczających swoje mieszkania. Zamiast jednak uciekać razem z nimi, bez
chwili zastanowienia zbiegła do mieszkającej piętro niżej sąsiadki. – To
starsza pani. Mieszka sama. Chciałam sprawdzić, czy udało jej się wyjść z
mieszkania – wyjaśnia Witkowska. Gdy weszła do środka, ogień zajął już duży
pokój i łazienkę. – Widok był naprawdę przerażający. Wszędzie płomienie –
wspomina Agnieszka.
Jej sąsiadka stała w kuchni. Zaniepokojona wołała swojego kota. Później
okazało się, że nie było go w domu. Witkowska w pośpiechu chwyciła znajdujący
się w sąsiednim pokoju koc. Owinęła nim starszą panią i wyprowadziła na zewnątrz.
www.zw.com.pl/artykul/2,340211_Uratowala_sasiadke_z_pozaru.html