corgan1
23.08.09, 03:40
Jako że mamy sezon ogórkowy powraca niekończący się temat wywiezionych cegieł
po 1945 z ziem zachodnich do Warszawy. Na razie tylko dolnośląskim dodatku GW.
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,6948604,Czy_cala_Warszawa_odbuduje_nasza_Legnice_.html
"Prezydent Legnicy chce, by Warszawa pomogła przy naprawianiu szkód
wyrządzonych przez lipcowy huragan. Tadeusz Krzakowski przekonuje, że w ten
sposób odpłaciłaby za to, że po wojnie na jej odbudowę wywożono z Ziem
Zachodnich materiały budowlane. W stolicy nie kryją zakłopotania."
Nie wiem czy stolica spać nie może, nie może pić i jeść bo tak ciąży jej na
sercu los legnickich cegieł. Może Wy coś wiecie na ten temat? W każdym razie -
stołeczna jakoś nie podjęła tego tematu.
"Straty w miejskiej [legnickiej] infrastrukturze oszacowano wstępnie na 9
milionów złotych."
No co to jest 9 baniek dla takiej Warszawy? sami powiedzcie...
"Prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski [z SLD]: - Szukamy różnych źródeł
finansowania remontów. Rozważamy też, czy nie poprosić o pomoc władz Warszawy.
Uważam, że Legnica ma do tego symboliczny tytuł. Po wojnie wywożono od nas
materiały budowlane do odbudowy stolicy. Liczymy na gest ze strony władz
Warszawy. Mamy nadzieję, że tak jak przed laty mieszkańcy Legnicy wspierali
odbudowę stolicy, tak dziś Warszawa pomoże nam."
Podkreślam że prezydent Legnicy jest z SLD bo gdyby był z PO toby go raczej
Scheti sprowadził do parteru za takie wypowiedzi.
"W legnickim urzędzie mają świadomość, że sprawa jest niezwykle delikatna, bo
może uruchomić lawinę żądań pod adresem stolicy. Dlatego postulaty do
prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz mają być napisane bardzo ostrożnie."
Na czym polega owa ostrożność i delikatność? Ciekaw jestem... No bo jeśli te
słynne cegły (podobno 7 mln z samego europejskiego Wrocławia) to jest taka
mina z opóźnionym odpaleniem czyli nie wiadomo no to może warto ją rozbroić?
"Rzecznik prezydenta Krzakowskiego Arkadiusz Rodak zaznacza, że władze Legnicy
nie zamierzają wyliczać poniesionych przez miasto po wojnie strat związanych z
wywożeniem materiałów budowlanych do Warszawy."
Ja tam bym się nie szczypał tylko sporządził dokładny spis cegieł i innego
wyposażenia domowego (np. klamki, sedesy, kurki od zlewu.. nie wiem co zostało
do stolicy wywiezione). Jak domagać się zadośćuczynienia to z rozmachem i z
pełnym przekonaniem o słuszności sprawy a nie "delikatnie".
"Z wyliczeniem takich strat byłby zresztą problem. Prof. Jakub Tyszkiewicz,
historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego: - Legnica, tak jak inne dolnośląskie
miasta, była w latach 1949-1955 objęta akcją tzw. odzysku cegły i jej wywózki.
Z dostępnych źródeł wiemy, że rozebrano w tym celu 50 kamienic. Trudno
natomiast ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że te materiały trafiły
rzeczywiście do Warszawy. Panuje takie przekonanie, bo tak głosiła propaganda
komunistyczna w tamtym czasie. Rzecz wymagałby jednak gruntownego zbadania, bo
cegły z Dolnego Śląska były wywożone także np. na budowę Nowej Huty."
Czyli nie wiadomo gdzie podziały się cegły i co się z nimi stało, ale jakby co
- prawie na pewno poszły do Warszawy bo Warszawa jest wszystkiemu winna nawet
jeśli te cegły znalazły się w Nowej Hucie ale przecież nie będzie się Legnica
"delikatnie" sądzić z Krakowem tylko lepsza jest do tego Warszawa. :)
"W całej sprawie ważne jest też pytanie, czy dzisiejsze władze stolicy powinny
czuć się moralnie odpowiedzialne za decyzje sprzed lat, podjęte przez komunistów."
Oczywiście że nie, ale tu nie chodzi o to żeby złapać króliczka ale by go
gonić. Pojawiające się co jakiś czas pretensje o wywiezione cegły dają
poczucie złudne wyższości, aby do końca świata i 1 dzień dłużej mieć możliwość
sprowadzenia przebrzydłej warszafki do parteru a wszystkie porażki i
nieszczęścia wytłumaczyć wywiezionymi cegłami. Bo gdyby nie brak tych cegieł
to - wicie rozumiecie... - jakim miastem teraz bylibyśmy :)) a tak...
"W Warszawie nawet łagodnie formułowane prośby - takie jak ta władz Legnicy -
wywołują niepokój. [...] Bo przecież inne miasta z Dolnego Śląska i całej
zachodniej Polski mogłyby przecież wystąpić z podobnymi oczekiwaniami."
Mogłyby wystąpić, ale jestem prawie pewien że nie wystąpią. Ten temat co jakiś
czas będzie odżywał na forach i - jako straszak - gdzieś przy piwie aby dać
upust niekłamanej wyższości Polski A nad Polską B (na wschód od Konina...). To
pozwala tambylcom puścić sobie wodze fantazji jakim to Paryżem wschodu,
Florencją północy czy nawet Murmańskiem południa byłaby jak nie Legnica to na
100% Wrocław gdyby ta paskudna Warszafka nie wywiozła cegieł. Cegieł
bezcennych bo poniemieckich, europejskich, rzekłbym lepszych bo światowych, z
których każej szparki bije blask cywilizacyji europejskiej bardziej niż z
cegieł z takiego Tarchomina czy Szmulek.
> Co będzie, jeśli Warszawa jednak nie odpowie pozytywnie na apel
> Legnicy?
Zupełnie nic się nie zmieni. Jeśli Warszawa odpowie na apel to pretensje i
poczucie krzywdy/zazdrości/wyższości i tak zostaną. Tyle że wtedy wysuwanie
faktycznych roszczeń przestanie być możliwe więc roszczeniowy będą musieli
znaleźć inne wytłumaczenie dlaczego nadal nie jesteśmy Paryżem wschodu czy
Murmańskiem południa...
A jeśli nie odpowie - tym bardziej nic się nie zmieni.
Ja na miejscu prezydenta Legnicy nie poprzestał na tym i skorzystał z 1
wrześniowej wizyty Putina i Angeli Merkel w Gdańsku i przedstawił im
roszczenia Legnicy za okupację radziecką jak i zniszczenia niemieckie. Nie
wiem czy dałoby się jakoś pozwać Tatarów aby kopsnęli odszkodowanie za bitwę w
1241, ale kto wie?
Generalnie - ducha nie gaście - temat zaszabrowanych cegieł jeszcze za jakiś
czas powróci.