Political correctness

09.10.09, 13:37
Czyli poprawnosc polityczna :)

W zamierzchlych czasach w USA powiadano, ze w wyniku walki z rasizmem,
seksizmem i innymi "izmami" doszlo do takiej sytuacji, w ktorej najlatwiej
prace mogla pozyskac kobieta po czterdziestce, o skorze barwy innej niz biala
z wyksztalceniem ponizej sredniego. W ten sposob na prace w McDonaldsie nie
mial szans np. bialy student plci meskiej.

Skad skojarzenie? Ano stad, ze ciagle slyszy sie o zlych kierowcach dwusladow,
przesladujacych dobrych dwunogich. W tzw. panstwach Europy zachodniej na widok
zblizajacego sie pojedynczego pieszego zatrzymac ma sie skladajacy sie z
miliona samochodow korek. Znaczy sie na jazde po jezdni nie ma szans samochod
- szanse ma pieszy z uwagi na historyczne przesladowania :)
    • nioma Re: Political correctness 09.10.09, 15:08
      to nie do konca tak
      co w sytuacji kiedy jest przejscie malo uczeszczane bez swiatel?
      stoi sobie taki pieszy,samochody mkna sznurem nieprzerwanym ze spora
      predkoscia a pieszy stoi i stoi jak ten kołek i liczy na zmiłownaie
      ktoregos z kierowcow.
      Pieszy tez czlowiek, zatrzymanie sie przed przejsciem i pozwolenie
      na przejscie na druga strone trwa 20 sekund? Czy to wiele?
      Przyklad: ulica Pulawska w Warszawie, odcinek za Pyrami w strone
      Piaseczna. Jest kilka przejsc bez swiatel, samochody pedza i to
      rowno (mimo ograniczenia do 50km/h przed przejsciami). Od czasu do
      czasu pojawiaja sie piesi. I co Twoim zdaniem maja zrobic? Czekac do
      usranej smierci az sie ruch skurczy?
      • edek40 Re: Political correctness 09.10.09, 15:24
        > co w sytuacji kiedy jest przejscie malo uczeszczane bez swiatel?
        > stoi sobie taki pieszy,samochody mkna sznurem nieprzerwanym ze spora
        > predkoscia a pieszy stoi i stoi jak ten kołek i liczy na zmiłownaie
        > ktoregos z kierowcow.

        Odworcimy jednak problem i wyobrazmy sobie zwarty ciag samochodow na
        przeladowanej szosie/ulicy i pieszych pojawiajacych sie z czestotliwoscia
        powiedzmy raz na minute. Tu milosierdzie dla pieszych przeradza sie w katastrofe
        dla kierowcow. Takie zjawiska widuje sie nawet w tej zlej Warszawie. Piesi
        skutecznie blokowali np. rondo Babka, na szczescie inz. Galas zrobil to jeszcze
        skuteczniej ;). Niesterowane przejscie dla pieszych przy wylocie z tunelu trasy
        W-Z powoduje rowniez wielki zator, choc piesi wcale nie ida zwarta kolumna.
        • nioma Re: Political correctness 09.10.09, 15:29
          a zatem nie popadajmy w skrajnosci tylko sprobujmy zachowac
          rownowage:
          -sznur samochodow + przejscie bez swiatel + jeden pieszy od czasu do
          czasu= zatrzymanie samochodu i puszczenie pieszego

          - sznur samochodow + przejscie bez swiatel + sporo pieszych =
          przepuszczamy jak sie nagromadzi ich wieksza kupka.

          jak dla mnei proste.
          jezdzac czesto w danych rejonach doskonale sie orientujemy gdzie
          jest jakie przejscie.
          ja tam zreszta lubie przepuszczac pieszych.
          • edek40 Re: Political correctness 09.10.09, 15:45
            > a zatem nie popadajmy w skrajnosci tylko sprobujmy zachowac
            > rownowage:

            Tez mi sie tak wydaje. Jednak wciaz slyszy sie glosy, ze w Polsce powinno sie
            wprowadzic takie uregulowania, jak na zachodzie, gdzie pieszy jak tylko pojawi
            sie w zasiegu wzroku, to zatrzymuje caly sznur samochodow. Political correctness
            i zwiazana z tym demagogiczny terror zakazuje zajmowania stanowiska. Pieszy ma
            wieksze prawa, a kto probuje z tym polemizowac jest zboj i zabojca matek z
            dziecmi. A ja polemizuje. Ot chocby w kontekscie zachorowan na raka puszczanych
            pieszych. Jakos w ogole nie dostrzega sie tego aspektu. Nawet gdy mowimy o
            najlepszym srodku komunikacji, jakim jest autobus - on wywala jeszcze wiecej i
            bardziej wrednych swinst, gdy rusza po puszczeniu 1 (slownie: jednego) pieszego.

            Nie tak dawno pisalem o skrzyzowaniu z droga lokalna "mojej" drogi wyjazdowej z
            Warszawy. Tu mamy sytuacje taka, ze litosc wobec biedakow z podporzadkowanej
            powoduje koniecznosc odstania w korku nawet 10 minut na drodze glownej - w tym
            czasie na podporzadkowanej ruch jest plynny. Zapewne chodzi o to, aby nikt nie
            napisal, ze szykanuje sie tych biednych z malej uliczki. Szykanuje sie wiec
            wiekszosc. To taka nowa moda i stad moje skojarzenie do biednego bialego
            studenta, ktoremu prace zwinela tzw. mniejszosc etniczna...
            • ola Re: Political correctness 09.10.09, 22:05
              bo na zachodzie jest tak, że są drogi na których uprzywilejowani sa
              piesi - w centrach miast, i takie, gdzie są uprzywilejowane
              samochody - obwodnice, drogi szybkiego ruchu, drogi dwupasmowe z
              kładkami.

              A u nas?
              Hmmmm
              • tomek854 Re: Political correctness 11.10.09, 04:43
                Bo u nas nie ma obwodnic, dróg szybkiego ruchu i dwupasmowych z kładkami ;-)
            • misiu-1 Re: Political correctness 11.10.09, 11:16
              To, niestety, prawda. W całym tzw. "cywilizowanym świecie" (co obecnie oznacza
              rozsypujące się ruiny zachodniej, chrześcijańskiej cywilizacji, okupowane przez
              czerwonych barbarzyńców) pieszy, jako podmiot słuszny klasowo, zyskał
              uprzywilejowaną pozycję kosztem kierowcy, czyli elementu klasowo obcego - wroga
              ludu.
              W sprawiedliwym, wolnym świecie sytuację zdiagnozowalibyśmy odwołując się do
              prostych i zrozumiałych Zasad:
              1. Wolność jednego człowieka jest ograniczona Wolnością drugiego. Oznacza to, że
              zarówno pieszy, jak i kierowca, mają identyczną swobodę poruszania się w
              miejscach, gdzie ich ruch ze sobą wzajemnie nie koliduje.
              2. W przypadku zachodzenia kolizji w/w Wolności, Sprawiedliwość wymaga
              wzajemnego wyważenia interesów. Znalezienia równowagi między (nieuchronnymi)
              stratami jednego i drugiego. Przyjęcie rozwiązania nakazującego kierowcy
              natychmiastowe zatrzymanie się, kiedy tylko w okolicy przejścia pojawi się
              pieszy, jest w sposób oczywisty krzywdzące dla kierowcy, ponieważ zostaje on
              obciążony wszystkimi wynikającymi z sytuacji stratami. Pieszego natomiast nic
              nie kosztuje. Takie jaskrawo sprzeczne ze Sprawiedliwością rozwiązanie wynika,
              moim zdaniem, wyłącznie z barbarzyńskiej, socjalistycznej ideologii.
              Sprawiedliwość wymaga wzięcia pod uwagę następujących okoliczności:
              1. Czas to pieniądz, zatem strata czasu jest równoznaczna z kosztem.
              2. Liczba przejść pokonywanych przez kierowcę jest wielokrotnością liczby
              przejść pokonywanych przez pieszego.
              3. Energia (= koszt) tracona przez kierowcę na zatrzymanie się samochodu jest
              wielokrotnie większa od energii traconej na zatrzymanie się przez pieszego (nie
              wspominając nawet o sytuacji, w której zatrzymuje się wiele samochodów).
              4. Jezdnia jest wybudowana za pieniądze kierowców i dla kierowców, więc pieszy
              jest na niej tylko gościem. Domeną pieszego są chodniki. Ruch pieszych po jezdni
              należy traktować podobnie, jak ruch samochodów po chodniku - na zasadzie
              wyjątkowości i poszanowania praw gospodarza.
              5. Troska (= ciężar) o bezpieczeństwo każdej ze stron obciąża przede wszystkim
              ją samą i jest granicą troski strony przeciwnej (czyli nie można wymagać od
              drugiej strony większej troski o nasze bezpieczeństwo, niż nasza własna troska o
              nas samych).
              • tymon99 Re: Political correctness 11.10.09, 12:22
                łżesz, misiu:

                1. pieszy zostaje obciążony: kosztami drogi do przejścia.
                2. droga została zbudowana za pieniądze kierowców i pieszych, nie samych kierowców.
                • misiu-1 Re: Political correctness 11.10.09, 22:12
                  tymon99 napisał:

                  > łżesz, misiu:
                  >
                  > 1. pieszy zostaje obciążony: kosztami drogi do przejścia.
                  > 2. droga została zbudowana za pieniądze kierowców i pieszych, nie
                  > samych kierowców.

                  Nie łżę.

                  1. Koszty drogi do przejścia (po stronie pieszego) i do przejechania (po stronie
                  kierowcy) nie mają nic wspólnego z tematem. Rozważamy wyłącznie koszty
                  generowane przez kolizję interesów, a nie z jazdą lub spacerem do
                  sklepu/pracy/kochanki/kina/teatru etc.
                  2. Droga została zbudowana wyłącznie za pieniądze kierowców. Wielkość akcyzy od
                  paliw - specjalnego podatku płaconego tylko przez kierowców niezależnie od
                  innych danin - wielokrotnie przewyższa wydatki na budowę i utrzymanie dróg. Daje
                  to wystarczającą podstawę do twierdzenia jak wyżej.
                  • emes-nju Re: Political correctness 12.10.09, 11:27
                    Niestety Misiu lzesz...

                    Z tego co kierowcy zaplacili za drogi, tylko niewielki ulamek na drogi trafil ;-)
                    • misiu-1 Re: Political correctness 12.10.09, 17:13
                      Żarty z pogrzebu sobie urządzasz. :-)
                      • emes-nju Re: Political correctness 12.10.09, 17:20
                        To nie pogrzeb! To polityka "pomagania" slabszym kosztem bogaczy. W koncu jak
                        ktos ma na auto, to musi placic i stac.

                        To sprawiedliwosc dziejowa ;-P
          • emes-nju Re: Political correctness 12.10.09, 11:24
            nioma napisała:

            > a zatem nie popadajmy w skrajnosci tylko sprobujmy zachowac
            > rownowage:
            > -sznur samochodow + przejscie bez swiatel + jeden pieszy od czasu
            > do czasu= zatrzymanie samochodu i puszczenie pieszego
            >
            > - sznur samochodow + przejscie bez swiatel + sporo pieszych =
            > przepuszczamy jak sie nagromadzi ich wieksza kupka.

            Tylko jak te WIEKSZA KUPKE skodyfikowac...?
    • inguszetia_2006 Re: Political correctness 11.10.09, 12:04
      Witam,
      Zaczyna się najgorszy okres dla pieszych i kierowców. Pieszym się
      wydaje, że ich widać, a kierowcom się wydaje, że każdy cień to
      podstępny pieszy, który chce wtargnąć. Nie cierpię jesieni,
      ciemności i cieni. Ha! Zrymowało się;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • habudzik Re: Political correctness 11.10.09, 13:41
      edek40 napisał:


      > Skad skojarzenie? Ano stad, ze ciagle slyszy sie o zlych kierowcach dwusladow,
      > przesladujacych dobrych dwunogich.

      Zaczynasz znowu przekręcać . Po co ? Nie mówi sie o dobrych pieszych tylko o
      słabszych pieszych którzy za każdy bład niezależnie kto go popełni muszą
      zapłacić nawet życiem .


      W tzw. panstwach Europy zachodniej na widok
      > zblizajacego sie pojedynczego pieszego zatrzymac ma sie skladajacy sie z
      > miliona samochodow korek.

      NIe . W Euroopie zachodniej nie ma korków przecież . Tylko w Polsce natęzenie
      ruch jest katastrofalne .
      Mimo wszystko ginie tam o wiele , wiele mniej pieszych .


      • edek40 Re: Political correctness 12.10.09, 10:19
        > Zaczynasz znowu przekręcać . Po co ? Nie mówi sie o dobrych pieszych tylko o
        > słabszych pieszych którzy za każdy bład niezależnie kto go popełni muszą
        > zapłacić nawet życiem .

        Jaki blad popelnia pieszy stojacy na chodniku?

        > NIe . W Euroopie zachodniej nie ma korków przecież . Tylko w Polsce natęzenie
        > ruch jest katastrofalne .
        > Mimo wszystko ginie tam o wiele , wiele mniej pieszych .

        Oczywiscie. Efekt cieplarniany i intensywne prace nad pojazdami na "czyste"
        zrodla energii to polski pomysl. Reszty swiata ta plaga nie dotyka.
        • habudzik Re: Political correctness 12.10.09, 12:35
          edek40 napisał:

          > > Zaczynasz znowu przekręcać . Po co ? Nie mówi sie o dobrych
          pieszych tylk
          > o o
          > > słabszych pieszych którzy za każdy bład niezależnie kto go
          popełni muszą
          > > zapłacić nawet życiem .
          >
          > Jaki blad popelnia pieszy stojacy na chodniku?

          Napisałem że niezależnie kto popełnia bład to i tak zawsze zapłaci
          pieszy .


          > > NIe . W Euroopie zachodniej nie ma korków przecież . Tylko w
          Polsce natęz
          > enie
          > > ruch jest katastrofalne .
          > > Mimo wszystko ginie tam o wiele , wiele mniej pieszych .
          >
          > Oczywiscie. Efekt cieplarniany i intensywne prace nad pojazdami
          na "czyste"
          > zrodla energii to polski pomysl. Reszty swiata ta plaga nie dotyka.


          O co Ci ta razą chodzi ?
          • edek40 Re: Political correctness 12.10.09, 13:31
            > Napisałem że niezależnie kto popełnia bład to i tak zawsze zapłaci
            > pieszy .

            Jestem tego samego zdania. Dlatego powinni popelniac ich mniej niz kierowcy.

            > O co Ci ta razą chodzi ?

            Sam napisales, ze w Europie nie ma korkow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja