Dodaj do ulubionych

Bez miejsca na błąd

25.02.10, 12:45
Zastanowiły mnie ostatnio dwa zachowania kierowców:

1. Na autostradzie - jeden wyprzedza np. kolumnę tirów, drugi
dojeżdża do niego z większą szybkością z tyłu w momencie, gdy
pierwszy kończy wyprzedzanie. Ten z tyłu właściwie nie hamuje, tylko
dosłownie na centymetry mija tego wracającego na swój pas. Ten
pierwszy właściwie musi gwałtownie wrócić na swój pas, żeby nie
dostać strzała z tyłu. I widziałem te sytuacje kilka razy, w tym 2x
na sobie.

2. Przejście dla pieszych - kończę przechodzić, a kierowca bez
zwalniania przejeżdża mi prawie po piętach.

Teoretycznie w obu sytuacjach jest wszystko ok - płynnie i szybko,
bez blokowania ruchu. Ale co będzie jak ktoś popełni błąd. Pieszy
się potknie, albo kierowca wracający na swój pas nie spojrzy w
lusterko i wróci wolniej niż zamierzjący go wyprzedzić to
przewidział?
Obserwuj wątek
    • nazimno W obydwu przypadkach: 25.02.10, 13:20
      Tak zachowuje sie tylko kierowca - skonczony idiota.
      Nic innego nie da sie powiedziec.
      Problem polega, niestety, na wzrastajacej liczbie idiotow.
    • edek40 Jaki blad!? 25.02.10, 13:35
      Takie zachowanie nie moze byc bledne poniewaz nie jest scigane przez policje.
      Stad zapewne wzrost popularnosci tego typu zachowan. W telewizji bowiem
      powiadaja i to czasem panem policjantem, ze glowna przyczyna nieszczesc na
      naszych drogach jest predkosc. Infrastruktura i wszelkie dzialania policji sa
      wiec skierowane na te naprawde niebezpieczne zjawiska.
      • sokolasty Re: Jaki blad!? 26.02.10, 11:24
        "Teoretycznie w obu sytuacjach jest wszystko ok - płynnie i szybko,
        bez blokowania ruchu."

        Nie jest wcale ok, także teoretycznie, bo płynność ruchu może być zachowana tylko przy pewnych marginesach bezpieczeństwa.
    • st1545 Nie patrz w lusterko wsteczne 25.02.10, 14:19
      Nie patrz co się dzieje z tyłu na Twoim pasie, tylko spójrz w prawo czy już
      możesz zjechać. Jeśli się spóźnisz - czyli w sytuacji, w której, cytuję:
      "wracający na swój pas nie spojrzy w
      lusterko i wróci wolniej"
      - to wyprzedzę Cię z prawej strony.
      Nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma.

      Co do przejeżdżania ludziom po piętach - zgadzam się. Ale to chyba sytuacja tak
      oczywista, że raczej nie sensu jej opisywać. Chyba nikt z posiadających
      umiejętność czytania nie jeździ w taki sposób?

      pozdrawiam, tomek
      • simon921 Re: Nie patrz w lusterko wsteczne 25.02.10, 14:28
        > Nie patrz co się dzieje z tyłu na Twoim pasie, tylko spójrz w
        prawo czy już
        > możesz zjechać. Jeśli się spóźnisz - czyli w sytuacji, w której,
        cytuję:
        > "wracający na swój pas nie spojrzy w
        > lusterko i wróci wolniej"
        > - to wyprzedzę Cię z prawej strony.
        > Nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma.

        Chodzi mi o sytuację, gdzie uciekając przed wyprzedzającym trzeba
        zrobić test łosia połączony z zajechaniem drogi wyprzedzanemu, a nie
        jechanie lewym pasem jeszcze kilometr po wyprzedzeniu.
        • st1545 Re: Nie patrz w lusterko wsteczne 26.02.10, 07:59
          simon921 napisał:
          > > Nie patrz co się dzieje z tyłu na Twoim pasie, tylko spójrz w
          > > prawo czy już możesz zjechać.
          > Chodzi mi o sytuację, gdzie uciekając przed wyprzedzającym trzeba
          > zrobić test łosia połączony z zajechaniem drogi wyprzedzanemu
          Jesteś pewien, że trzeba? Jesteś pewien, że potrafisz ocenić to w lusterku
          dokładniej niż kierowca jadący tuż za Tobą, patrzący na wprost?
          Proszę, nie miej mi za złe takiego odwracania kota ogonem. Problem, który
          poruszyłeś jest ważny i dostrzegalny na drogach (podobnie zresztą, jak wiele
          wcześniejszych). Wygląda to jednak tak, jakbyście (Ty i pozostali odpowiadający)
          mieli patent na "widoczność i prędkość", zaś każdy kto jedzie szybciej - ten wariat.
          Wg mnie "wariat z tyłu" też kalkuluje i na pewno nie opłaca mu się parkowanie w
          Twoim bagażniku. Wydaje mi się, że ta teza na tym forum wymaga szczegółowej
          argumentacji (-; ale zamiast tego proszę o mały drobiazg: kierunkowskazy.
          Jeśli kończysz wyprzedzanie, zawczasu wrzuć prawy i wykonaj manewr
          zgodnie z planem oraz zdrowym rozsądkiem. Jeśli zamierzasz wyprzedzać kogoś
          jeszcze, mignij lewym. Jedź przewidywalnie, nawet jeśli uważasz, że "ten
          wariat z tyłu" nie zasługuje na tak uprzejme traktowanie.


          Wracając do tematu zapasu bezpieczeństwa:
          Po pierwsze, nie pamiętam, aby kiedykolwiek ktokolwiek wrócił na prawy pas na
          tyle wcześnie, abym nie miał miejsca na uprzednie ominięcie go lewą burtą.
          Po drugie, widząc drogę przed doganianym pojazdem wiem, że on nie musi hamować.
          Dlatego mogę stopniowo zmniejszać odstęp aż do absolutnego minimum, dając mu
          czas na podjęcie decyzji o zmianie pasa.

          Niestety, większość robi to - w sposób gwałtowny - dopiero wtedy, gdy zasłaniam
          im już całkowicie widok we wstecznym lusterku. Wtedy, gdy w lusterku prawym już
          prawie wcale nie widać wyprzedzanego pojazdu.
          Po prostu patrzą nie tam gdzie trzeba, szukając problemów a nie rozwiązań.

          pozdrawiam, tomek

          PS. Wydaje mi się, że gdy kogoś wyprzedzasz, to jedziesz od niego szybciej.
          Jeśli więc zjeżdżasz przed niego, nawet tak "tuż-tuż", to nie "zajeżdżasz" mu
          drogi, tylko cały czas się bezkolizyjnie oddalasz.
          • jureek Re: Nie patrz w lusterko wsteczne 26.02.10, 12:20
            st1545 napisał:

            > Jesteś pewien, że trzeba? Jesteś pewien, że potrafisz ocenić to w lusterku
            > dokładniej niż kierowca jadący tuż za Tobą, patrzący na wprost?

            Nie sami mistrzowie jeżdża po autostradach. Takie bliskie podjechanie z tyłu
            może kogoś przestraszyć tak, że wykona gwałtowny manewr. Tak było właśnie w tym
            wypadku inżyniera testowego Mercedesa, w którym zgineła kobieta przestraszona
            nadjechaniem z tyłu. Ukarany na pewno był świetnym technicznie kierowcą, ale
            niestety bez empatii, bo zakładał, że wszyscy będą mieli tak świetną ocenę
            sytuacji jak on. Dlatego takie najeżdżanie jest tak niebezpieczne, choć na pozór
            wydaje się, że masz sytuację pod kontrolą. Owszem, panujesz nad swoim pojazdem,
            ale ten drugi kierowca może się wystraszyć i wykonać gwałtowny manewr.
            Jura
    • babaqba Re: Bez miejsca na błąd 25.02.10, 14:20
      simon921 napisał:

      (...).
      >
      > Teoretycznie w obu sytuacjach jest wszystko ok - płynnie i szybko,
      > bez blokowania ruchu. Ale co będzie jak ktoś popełni błąd. Pieszy
      > się potknie, albo kierowca wracający na swój pas nie spojrzy w
      > lusterko i wróci wolniej niż zamierzjący go wyprzedzić to
      > przewidział?

      Nic, kierowca przyhamuje. Bez konsekwencji. Takie "zastanawianie się"
      prowadzi do obowiązku jazdy w maseczkach na twarzy, bo "co będzie, jak ktoś
      zacznie dłubać w nosie i nie zauważy przedszkola na przejściu!???!!!!one"

    • emes-nju Re: Bez miejsca na błąd 25.02.10, 15:01
      Wszystko ok!

      Nasi DEZorganizatorzy ruchu od jakiegos czasu przekonuja nas, ze drogi "bez
      miejsca na blad" sa najbezpieczniejsza forma organizacji ruchu. Opisane przez
      Ciebie zachowania kierowcow sa prosta konsekwencja przyjecia tego do wiadomosci
      - kierowca ani pieszy nie maja prawa popelnic bledu, a wiec mozna spokojnie
      manewrowac "na grubosc lakieru".
    • jureek Re: Bez miejsca na błąd 25.02.10, 15:05
      Nie radzę nikomu praktykować takiego podjeżdżania na niemieckich autostradach.
      Grozi nie tylko utrata prawka, ale także tzw. idiotentest czyli test
      medyczno-psychologiczny, który trzeba zdać, żeby prawko odzyskać.
      Pewien inżynier serwisowy Mercedesa został nawet skazany na karę bezwzględnego
      więzienia za taki manewr podjechania bardzo blisko do poprzednika. On tego
      samochodu nie dotknął, ale kobieta w panice ostro skręciła kierownicą i zginęła
      w wypadku. takie podjeżdżanie bardzo blisko jest zachowaniem bardzo
      niebezpiecznym i słusznie, że tak ostro jest karane.
      Jura
      • edek40 Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 09:06
        > Nie radzę nikomu praktykować takiego podjeżdżania na niemieckich autostradach.

        Sprawa najezdzania na niemieckich autostradach jest bardzo naglosniona. Do tego
        stopnia, ze wiedza ta jest dosc powszechna nawet w Polsce. W Polsce jednak, to
        co jest niebezpieczne w Niemczech, niewatpliwie nie jest niebezpieczne. W Polsce
        niebezpieczna jest wylacznie predkosc i rowniez jest to szeroko naglosnione w
        mediach oraz widoczne po ilosci fotoradarow oraz stacjonarnych patroli z
        suszarka. Gdyby w Polsce najezdzanie bylo niebezpiecznie, policja musialaby
        wypracowac inne, niz stacjonarne, metody pilnowania bezpieczenstwa. Dodam
        skromnie, ze w Polsce w zasadzie kazde wykroczenie nie jest niebezpieczne, pod
        warunkiem robienia go przy rozsadnej predkosci...
        • st1545 Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 10:30
          edek40 napisał:
          > > Nie radzę nikomu praktykować takiego podjeżdżania na niemieckich
          > > autostradach.
          > Sprawa najezdzania na niemieckich autostradach jest bardzo naglosniona.
          > W Polsce jednak, to
          > co jest niebezpieczne w Niemczech, niewatpliwie nie jest niebezpieczne.
          Gdybym nie przejeżdżał kiedyś przez Niemcy (i dalej Szwajcarię, Francję) autem
          jadącym swobodnie najwyżej 140km/h (a wyglądającym na mniej) to nawet bym uwierzył.
          Jasne, że jak ktoś kogoś nieomal stuknie, to może zostać ukarany - ale
          podjeżdżanie na parę metrów do zderzaka było równie powszechne jak na naszych
          autostradach.
          pozdrawiam, tomek
          • edek40 Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 11:10
            > Gdybym nie przejeżdżał kiedyś przez Niemcy (i dalej Szwajcarię, Francję) autem
            > jadącym swobodnie najwyżej 140km/h (a wyglądającym na mniej) to nawet bym uwierzył.
            > Jasne, że jak ktoś kogoś nieomal stuknie, to może zostać ukarany - ale
            > podjeżdżanie na parę metrów do zderzaka było równie powszechne jak na naszych
            > autostradach.

            Nie wiem czy rownie powszechne. Zeszlego lata kilkukrotnie pokonywalem Niemcy z laweta, holownikiem, ktory dawal rade z obciazeniem gora do 120 km/h. Bywalo, ze wyprzedzalismy wolniej jadace TIRy. I nigdy nikt do nas nie podjechal zbyt blisko. Pelna kultura i oczekiwanie na skonczenie manewru. Byc moze nie bez znaczenia jest fakt, ze manewr zawsze zaczynalismy, gdy inne samochody byly na tyle daleko, ze nikt nie musial wykonywac zadnych lamancow, aby za nami wyhamowac. Z kolei jadacy wyraznie szybciej, czyli z perspektywy zblizajacy sie szybciej, niz moznaby oczekiwac, mieli swiadomosc, ze jada bardzo szybko i rownie kulturalnie, choc czasem dosc zdezydowanie, zwalniani i czekali. W tym lambo murcielago, ktore nie jechalo po prostu szybko...
          • jureek Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 11:42
            st1545 napisał:

            > Jasne, że jak ktoś kogoś nieomal stuknie, to może zostać ukarany - ale
            > podjeżdżanie na parę metrów do zderzaka było równie powszechne jak na naszych
            > autostradach.

            Karane jest nie tylko podjeżdżanie bardzo blisko, lecz w ogóle niezachowywanie
            odstępu, przy czym minimalny odstęp w metrach wynosi tyle ile wynosi połowa
            prędkości w km/h, jadąc setką powinieneś zachowywać minimum 50 m odstępu, przy
            osiemdziesiątce 40 itd. Zwróć uwagę na poprzeczne linie na autostradach przed
            niektórymi wiaduktami. Razem z kamerą zainstalowaną na wiadukcie służą one do
            wyłapywania niezachowujących odstępu.
            Faktem jest, że mimo surowych kar, Niemcy słabo przestrzegają tego przepisu.
            Najeżdżanie jest częste, w ogóle jezda w Niemczech jest bardziej agresywna niż
            np. w Szwajcarii, czy Austrii.
            Jura
      • nazimno Inny przyklad, tym razem Szwajcar w mercu. 26.02.10, 11:30

        www.polizei.bayern.de/unterfranken/news/presse/aktuell/index.html/8166

        PS
        Mial pecha, trafil od razu we wlasciwe lapy...
        • nazimno Pikanteria polega na tym, ze koles, 26.02.10, 11:34
          48 letni producent filmowy, w grubym mercu, probowal POPEDZAC
          samochod z wideorejetratorem na cywilnych numerach, w ktorym
          siedzieli "zieloni" (policja).

          No i sie dochrapal.
          Nie mogl lepiej trafic.
    • prasco Re: Bez miejsca na błąd 25.02.10, 19:51
      jeśli jedzie za mną jakiś idiota trzymając się zderzaka to dostaje nauczkę w
      postaci lekkiego wciśnięcia hamulca tylko aby się stop zaświecił. Poza tym nie
      mam najmniejszego zamiaru zmieniać zaplanowanego toru wyprzedzania. Jak komuś
      się spieszy i chce wyprzedzać mnie zanim skończę to proszę bardzo - barierka czeka
      • trypel Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 11:03
        prasco napisał:

        > proszę bardzo - barierka cz
        > eka

        Niekoniecznie barierka. Jesli ktoś sie upiera żeby po wyprzedzeniu jechać 100 m
        lewym pasem to wyprzedza sie go prawym. Zawsze mnie uczono że najwiecej paliwa
        zuzywa sie hamując a nie jadąc :)
        • sokolasty Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 11:27
          prasco napisał:

          > jeśli jedzie za mną jakiś idiota trzymając się zderzaka to dostaje nauczkę

          Nie jesteś nauczycielem, nie dawaj nauczek.
          • staszek585 Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 11:45
            Zgadzam się z tym, który napisał, że tylko idiota tak może jeździć.
            I żałosne jest tylko to, że kilka osób na forum twierdzi, że taka jazda jest ok!
            Wygląda na to, że ilość idiotów w ruchu rośnie! I zostaje aktualne hasło dla mądrzejszych: " Nie bądź głupi,l nie daj się zabić".
            PS:
            Dawno temu kandydat na kierowcę musiał poświadczyć, że "umiem czytać i pisać". Teraz takiego wymogu nie ma. Wygląda na to, ,że jednak by się przydał :-(
            • nazimno To ja napisalem. 26.02.10, 11:53
              Ze zdziwieniem obserwuje wykladniczy wzrost liczby idiotow
              na naszych drogach. Sadze, ze pokolenie wychowane na grach
              sterowanych joystickami stracilo poczucie rzeczywistosci.

              Podobnie jest z zachowywaniem odstepow od porzednika.
              Glupota nie zna granic, niestety.

              Im sie wydaje, za maja po "100 zyc".
              Mowiac po slasku: oni maja "zyc zamiast lba".
              • staszek585 Re: To ja napisalem. 26.02.10, 12:03
                Bardzo konkretnie, Nazimno!
                PS:
                Myślisz, że idioci rozumieją po śląsku ?
                • nazimno po polsku: "4 litery" = po slasku: "3 litery" 26.02.10, 12:07
                  Inaczej tiges_wiz wytnie.
                  • nazimno Fatalnie! Pomylilem sie! 26.02.10, 12:12
                    Wiedzialem juz wzrokowo, ze cos jest nie tak...

                    www.sjp.pl/co/rzy%E6
                    • staszek585 Re: Fatalnie! Pomylilem sie! 26.02.10, 12:17
                      Widzisz. I jak mają zrozumieć ? Może szukali w słowniku ? I nie mogli znaleźć.
                      • nazimno Teraz juz skapuja... 26.02.10, 12:38
        • prasco Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 12:27
          100m to żadna odległość ani też żaden czas. 5 sekund nikogo nie zbawi (chyba) a
          ja dokończę manewr zaplanowanym torem. No ale jak mówiłem - jak się komuś
          spieszy i myśli, że 2,7 tony szybko zjedzie na prawy pas to się może zdziwić.
          Wyprzedzanie w tym momencie z prawej strony może skończyć się spotkaniem na
          linii rozdzielającej pasy drogi :)
          • trypel Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 12:36
            prasco napisał:

            > a
            > ja dokończę manewr zaplanowanym torem.

            widzisz - każdy ma jakies plany - jeden zaplanowany tor a drugi zaplanowaną
            prędkosć. :)


            No ale jak mówiłem - jak się komuś
            > spieszy i myśli, że 2,7 tony szybko zjedzie na prawy pas to się może zdziwić.

            Nie chodzi o to że szybko czy wolno, tylko o to że zjedzie PO wyprzedzeniu a nie
            po tym jak już zmieni płytę w CD albo odpali papierosa lub skończy rozmowę. 100
            m to faktycznie mało, przegiąłem, ale 500 nie jest koniecznoscią a jest czesto
            spotykanym zachowaniem.

            > Wyprzedzanie w tym momencie z prawej strony może skończyć się spotkaniem na
            > linii rozdzielającej pasy drogi :)

            W Polsce wyprzedzanie z prawej jest legalne, jesli bedę na prawym pasie przed
            Tobą to spotkanie nastąpi z Twojej winy.
            • tbernard Re: Bez miejsca na błąd 01.03.10, 02:51
              > W Polsce wyprzedzanie z prawej jest legalne, jesli bedę na prawym pasie przed
              > Tobą to spotkanie nastąpi z Twojej winy.

              Czysto teoretycznie, to zależy od migacza. Gdyby ten wyprzedzany nie włączył
              wcześniej, to OK. Ale gdyby migał prawym lecz powolutku się zbierał do powrotu i
              jakiś raptus by go wyprzedzał po stronie migacza, to wina była by
              wyprzedzającego. Oczywiście przy udowodnieniu, że ten migacz był. Ale jak tu już
              ktoś wspomniał, marna to pociecha dla nieboszczyka, że zginął nie ze swojej winy.
    • bimota Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 13:15
      1. Procz tego, ze moze ci sie tylko wydawac, ze koles nie zostawia marginesu na
      blad to moze dojsc jeszcze kalkulacja ryzyka, bo wiadomo ze pukniecie w tyl jest
      mniej ryzykowne niz czolowka... Moze byc tez tak, ze ten z tylu to "nauczyciel",
      ktoremu sie wydaje, ze jak jedzie szybciej to ci przed nim nie powinni mu
      przeszkadzac. Co prawda przepisy faktycznie zakazuja przeszkadzania, ale nie da
      sie ich przestrzegac scisle.

      2. Jak sie potknie to poleci raczej do przodu... :P


      "W Polsce wyprzedzanie z prawej jest legalne, jesli bedę na prawym pasie przed
      Tobą to spotkanie nastąpi z Twojej winy. "

      Na 2-pasmowej autostradzie chyba nie...
      • trypel Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 13:38
        chyba?
        chyba własnie tak :)
        • bimota Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 14:08
          Nie chce mi sie szukac w kodeksie ale w Konwencji wiedenskiej:
          "
          1. a) Wyprzedzanie powinno odbywać się po stronie przeciwnej do tej, która
          odpowiada kierunkowi ruchu.
          ...
          11. a) Umawiające się Strony lub organy terenowe mogą na jezdniach o ruchu
          jednokierunkowym i na jezdniach o ruchu dwukierunkowym, jeżeli co najmniej dwa
          pasy ruchu na obszarze zabudowanym i trzy pasy ruchu poza tym obszarem są
          przeznaczone dla ruchu w tym samym kierunku i są wyznaczone na jezdni liniami
          podłużnymi:"

          JAkiegos szczegolnego uprzywilejowania autostrad nie znalazlem..
          • trypel Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 14:12
            jak Ci sie nie chce to chyba Ty masz problem a nie ja. Ja wiem że mogę.
          • qqbek Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 15:00
            bimota napisał:
            > JAkiegos szczegolnego uprzywilejowania autostrad nie znalazlem..
            Boś źle szukał.

            > Nie chce mi sie szukac w kodeksie
            Błąd, tam trzeba szukać.
            Dział II, Rozdział 3, Oddział 6

            10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi
            pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
            1. na jezdni jednokierunkowej;
            2. na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
            zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do
            jazdy w tym samym kierunku.

            Autostrada ma jezdnię jednokierunkową. Koniec kropka.
            Inna sprawa, to to, że przy dwóch pasach staram się wyprzedzać z prawej jedynie
            w ostateczności. Za dużo jest nerwusów, którzy poniewczasie reflektują się, że
            powinni zjechać i robią to bez użycia kierunku... wolę mieć wtedy więcej niż
            tylko pas awaryjny po prawej na ewentualną ucieczkę.
            • bimota Re: Bez miejsca na błąd 28.02.10, 18:29
              Dzieki, ale podobno konwencja wiedenska jest wazniejsza od naszego kodeksu...
              • tbernard Re: Bez miejsca na błąd 01.03.10, 02:36
                bimota napisał:

                > Dzieki, ale podobno konwencja wiedenska jest wazniejsza od naszego kodeksu...

                Bez wątpienia w Wiedniu ważniejsza.
      • staszek585 Re: Bez miejsca na błąd 26.02.10, 13:40
        bimota napisał:
        ... bo wiadomo ze pukniecie w tyl jes
        > t
        > mniej ryzykowne niz czolowka...

        Na autostradzie czołówki nie zdarzają się zbyt często. Chociaż polski Miszcz kierofnicy da radę i to zrobić !

        > "W Polsce wyprzedzanie z prawej jest legalne, jesli bedę na prawym pasie przed
        > Tobą to spotkanie nastąpi z Twojej winy. "
        >
        > Na 2-pasmowej autostradzie chyba nie...

        Znowu nie doczytałeś. Wydaje się dziwne, ale jest dopuszczalne, co wcale nie znaczy, że sensowne i bezpieczne. A dla zabitego chyba nie będzie dużą różnicą czy zginął z własnej czy cudzej winy ?
        Dla rannego też chyba nie ?
        • nazimno Wyprzedzanie z prawej ... 26.02.10, 13:53
          "dozwolone"...raczej na skutek wystapienia niezamierzonego skutku
          podczas redakcji tekstu PoRD.
          • tiges_wiz Re: Wyprzedzanie z prawej ... 26.02.10, 15:11
            mnie zazwyczaj nic nie rusza, ale zdarzyli mi sie ze 3 razy po takiej akcji
            (jade 130-140 na A4 koncze wyprzedzac, a tu mi siedzi na zderzaku i blyska), ale
            prawy kierunek, noga z gazu i powrot na koneic kolejki ;) niech jedzie ;) bez
            blyskania stopami, spokoinie ...
            • 0rwell Re: Wyprzedzanie z prawej ... 28.02.10, 19:44
              tiges_wiz napisał:

              > (jade 130-140 na A4 koncze wyprzedzac, a tu mi siedzi na zderzaku i blyska), al
              > e
              > prawy kierunek, noga z gazu i powrot na koneic kolejki ;) niech jedzie ;) bez
              > blyskania stopami, spokoinie ...

              A ja bym to podciągnął pod słynne "dostosowanie prędkości do warunków drogowych". Ktoś mi siada na zderzaku - ja dostosowuje prędkość do niebezpiecznie małego odstępu. I niech tylko jakiś amator takiej jazdy nie próbuje mi zarzucać hamowania bezpośrednio przed jego pojazdem (ja tylko zdejmuję nogę z gazu czyli łagodnie zmniejszam prędkość) albo tamowania ruchu, bo na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo a dopiero potem płynność ruchu i szybkie podróżowanie.
    • qqbek Wszystko jest względne. 26.02.10, 13:52
      simon921 napisał:

      > Zastanowiły mnie ostatnio dwa zachowania kierowców:
      >
      > 1. Na autostradzie - jeden wyprzedza np. kolumnę tirów, drugi
      > dojeżdża do niego z większą szybkością z tyłu w momencie, gdy
      > pierwszy kończy wyprzedzanie. Ten z tyłu właściwie nie hamuje, tylko
      > dosłownie na centymetry mija tego wracającego na swój pas. Ten
      > pierwszy właściwie musi gwałtownie wrócić na swój pas, żeby nie
      > dostać strzała z tyłu. I widziałem te sytuacje kilka razy, w tym 2x
      > na sobie.

      Twój pas, jego problem, nie Twój.
      Ale jak ty wyprzedzasz kolumnę ciężarówek jadąc 90-95km/h po autostradzie (a to
      sugerowałyby Twoje obawy odnośnie zajeżdżania drogi tym, których wyprzedzałeś),
      to po części sam jesteś sobie winien. Manewr wyprzedzania powinien być zgodnie z
      PORD wykonany sprawnie i bez powodowania utrudnień w ruchu.
      Dla kogoś jadącego przepisowe 130 zawalidroga w postaci wolnego pojazdu na lewym
      pasie stanowi oczywiste utrudnienie w ruchu.

      Wszystko zależy od oceny sytuacji.
      Nie pochwalam jazdy na zderzakach i innych idiotyzmów, ale sam wiem, że to co
      dla niektórych jest dynamicznym manewrem, dla innych stanowi brawurę. To co dla
      tych drugich jest prawidłową jazdą dla wielu innych będzie złośliwym (lub
      wynikającym z braku umiejętności) powodowaniem utrudnień w ruchu.
      Ktokolwiek dostał kiedyś solidny podmuch bocznego wiatru po wyprzedzeniu
      ciężarówki wie, że wypada przynajmniej 40-50m przed nią wracać na prawy pas (a
      nie tuż przed budę kierowcy).
      Ale ilekroć widzę na lewym pasie ślamazarę, która wyprzedziwszy ciągnik siodłowy
      z zawrotną prędkością 90 czy 100km/h "mknie" lewym pasem jeszcze kilometr czy
      dwa, to mnie też czasami coś bierze (tyle, że podjadę do takiego, wyhamuję
      kilkadziesiąt metrów przed nim do jego prędkości i delikatnie kierunkowskazem
      dam do zrozumienia, że to nie pas dla emerytów;). Jak są trzy pasy, to nawet się
      nie zastanawiam nad hamowaniem... prawy kierunek i niech sobie panisko jedzie
      lewym :P
    • maruda.r Re: Bez miejsca na błąd 01.03.10, 03:03
      simon921 napisał:

      ****

      1. Jadący za Tobą nie ma żadnych podstaw, by zakładać, iż zmienisz pas ruchu w
      momencie dla niego dogodnym. Nie widzę więc przesłanek dla nagłej ucieczki.
      Możesz jechać dalej - a on niech wyprzedza prawym pasem. W czym problem?
      Owszem, zdarza się, że widzę w lusterku dynamicznego na zderzaku. Wtedy nieco
      odpuszczam gazu i czekam, aż ochłonie. Sam, jadąc lewym pasem staram się nie
      narzucać i nie wymuszać jakichkolwiek zachowań. Wolę poczekać, aż kierowca
      przede mną się zreflektuje.

      2. Zgadzam się z założeniem, że pieszy może się poślizgnąć, potknąć lub upuścić
      jakiś przedmiot. Szczególnym problemem są osoby starsze, które na skutek różnych
      wad np. wzroku mają problem z określeniem odległości i prędkości oraz dzieci,
      które nie przewidują lub mają zajęte głowy swoimi bardzo ważnymi sprawami. Nie
      mam natomiast pomysłu na młodych w kapturach, którzy noszą gacie opuszczone do
      kolan (zapewne na pampersy) i lezą przez przejście tak, że dziadek o kulach to
      nich przy nich rączy jeleń.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka