Dodaj do ulubionych

Nie tylko prędkość...

20.04.10, 00:30
Policja zatrzymuje nie tylko za przekroczenie prędkości.

Można zapłacić mandat za wyprzedzanie na skrzyżowaniu na linii ciągłej.
Nieważne, że skrzyżowanie widoczne, odludne a powrót na prawy pas nastąpił jeszcze przed wylotem drogi poprzecznej.

Liznąłeś podwójną ciągłą, kończyłeś manewr wyprzedzania w rejonie skrzyżowania, to płać!

Wszak tu mogła wyjeżdżać Twoja matka!

Jeden pirat mniej.
Dobrze mu tak!

Będzie bezpieczniej...
Obserwuj wątek
    • jorn Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 00:51
      Hmmm... Jak ja to widzę, to nie tylko "liznąłeś" tę ciągłą. Powinieneś wjechać za Octavię, zwłaszcza, że linia ciągła poprzedzona jest linią ostrzegawczą (przerywana z przerwami krótszymi od kresek) i nie mogłeś być zaskoczony pojawieniem się ciągłej.

      Inną sprawą jest to, co widział policjant. Jak tylko zobaczyłem na filmie, że cię zatrzymuje, pomyślałem sobie, że stamtąd pewnie n ie za bardzo mógł widzieć, gdzie ty tak naprawdę zakończyłeś manewr wyprzedzania (chyba, że miałby kilkanaście metrów wzrostu). Jego słowa zarejestrowane przez mikrofon kamery potwierdziły moje przypuszczenie. Upierał się on, że wyprzedzałeś na skrzyżowaniu, podczas gdy ty rzeczywiście wróciłeś na swój pas przed przecięciem dróg.

      Reasumując, moim zdaniem mandat za przekroczenie linii ciągłej dostałeś słusznie, ale gliniarz podjął tę obiektywnie słuszną decyzję w oparciu o fałszywe przesłanki. Nie znam polskiego taryfikatora, więc nie wiem, czy te 500 zł było tylko za przekroczenie linii, czy kumulatywnie za dwa wykroczenia. W tym drugim przypadku mógłbyś się przed zarzutem wyprzedzania na skrzyżowaniu wybronić przed sądem przedstawiając ten film jako dowód.

      Pozdrawiam
      • mariusz-ef Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 08:06
        ten policjant twierdzi, że to jego kolega (policjanta - 2 policjant)
        widział iż Mejson najechał na ciągłą, ale mówi to tak jakby sam widział oczyma
        tego drugiego

        żenada
      • mejson.e Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 08:39
        jorn napisał:

        > Hmmm... Jak ja to widzę, to nie tylko "liznąłeś" tę ciągłą. Powinieneś wjechać
        > za Octavię, zwłaszcza, że linia ciągła poprzedzona jest linią ostrzegawczą (prz
        > erywana z przerwami krótszymi od kresek) i nie mogłeś być zaskoczony pojawienie
        > m się ciągłej.

        Nie byłem zaskoczony pojawieniem się ciągłej.
        Zaskoczony byłem nagłą zmianą tempa octavii i postanowiłem ją przeskoczyć.
        Linię ciągłą naruszyłem świadomie i nie mam zamiaru tutaj się wybielać.

        > Inną sprawą jest to, co widział policjant. Jak tylko zobaczyłem na filmie, że c
        > ię zatrzymuje, pomyślałem sobie, że stamtąd pewnie n ie za bardzo mógł widzieć,
        > gdzie ty tak naprawdę zakończyłeś manewr wyprzedzania (chyba, że miałby kilkan
        > aście metrów wzrostu). Jego słowa zarejestrowane przez mikrofon kamery potwierd
        > ziły moje przypuszczenie. Upierał się on, że wyprzedzałeś na skrzyżowaniu
        > ], podczas gdy ty rzeczywiście wróciłeś na swój pas przed przecięciem dr
        > óg.
        >
        > Reasumując, moim zdaniem mandat za przekroczenie linii ciągłej dostałeś słuszni
        > e, ale gliniarz podjął tę obiektywnie słuszną decyzję w oparciu o fałszywe prze
        > słanki. Nie znam polskiego taryfikatora, więc nie wiem, czy te 500 zł było tylk
        > o za przekroczenie linii, czy kumulatywnie za dwa wykroczenia. W tym drugim prz
        > ypadku mógłbyś się przed zarzutem wyprzedzania na skrzyżowaniu wybronić przed s
        > ądem przedstawiając ten film jako dowód.

        To było połączenie kar za dwa wykroczenia - przecięcie podwójnej ciągłej i wyprzedzanie na skrzyżowaniu.

        Film nie jest żadnym dowodem niewinności - pokazuje przecięcie podwójnej linii ciągłej i powrót na prawy pas na początku "przecięcia dróg mających jezdnie" a więc skrzyżowania.
        Tak więc formalnie policjant miał rację i żaden sąd by mnie nie uniewinnił.

        Czy natomiast wprowadziłem zagrożenie bezpieczeństwa powinien określić właśnie człowiek - policjant - a nie maszyna jak fotoradar czy komputer.
        Werdykt był taki a nie inny i nie zamierzam go podważać.
        Ale poddać Waszej ocenie chyba mogę?

        Film ten pokazuje z perspektywy kierującego takie "normalne" na pozór "niewinne" wykroczenie skutkujące dotkliwą dziurą w kieszeni i ogromną wyrwą w stanie posiadania punktów.

        Interwencja będzie ładnie wyglądać w statystyce ukaranych kierowców.
        I w budżecie gminy...

        A czy poprawiła bezpieczeństwo?
        • tiges_wiz Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 08:47
          > Czy natomiast wprowadziłem zagrożenie bezpieczeństwa powinien określić właśnie
          > człowiek - policjant - a nie maszyna jak fotoradar czy komputer.

          zagrozenie nie ma tu nic do rzeczy... maja taryfikator i sie go trzymaja
        • hanni I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 09:05
          mejson.e napisał:

          > Czy natomiast wprowadziłem zagrożenie bezpieczeństwa powinien
          > określić właśnie człowiek

          Czy wyprzedzanie na zakazie na prostym odcinku drogi przy dobrej widocznosci
          przepisowo (70 km/h) jadacego samochodu "wprowadza zagrozenie"? Z pewnoscia nie.

          Ale sa tacy (gdzieniegdzie nawet spora wiekszosc), ktorzy sie tego zakazu
          trzymaja bo go rozumieja i sa tacy, ktorzy go nie rozumieja i wyprzdzaja nie
          "wprowadzajac zagrozenia".

          Tym, co "wprowadzaja" jest burdel czyli nieobliczalnosc zachowan na drogach
          prowadzaca na dluzsza mete w prostej linii do wzrostu ryzyka bledu a tym samym w
          oczywisty sposob do wiekszej liczby ofiar.

          Ale tego wlasnie oni juz nie rozumieja.
          • tiges_wiz Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 09:24
            jacy oni?
            manewr byl zdecydowanie niepotrzebny w ty miejscu. ja bym pewnie schowal sie za
            skode. widac tez, ze policji zdarza sie zatrzymac nie tylko za predkosc. to jest
            plus.

            minus to zastosowane srodki. przy watpliwosciach, a ja je mam widzac nagranie
            mejsona, sprawa powinna byc roztrzygnieta na jego korzysc. Czyli mandat za
            najechanie na podwojna ciagla. Mysle ze w jego przypadku odnioslby taki sam
            skutek wychowawczy.
            • emes-nju Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 11:43
              tiges_wiz napisał:

              > ja bym pewnie schowal sie za skode.

              A ja nie jestem pewny. Skoda, co widac nawet na filmie (!), dosc nagle zmienila predkosc. Zwazywszy na to, ze wyprzedzanie z zasady odbywa sie z jakas roznica predkosci, moglo okazac sie, ze schowanie sie za hamujaca (czyli powiekszajaca roznice predkosci!) Skode bylo bardziej ryzykowne niz "lykniecie" jej z niewielkim naruszeniem linii ciaglej.

              Sytuacja na drodze jest dynamicznie zmienna (i nie dam sobie reki uciac czy Mejson podjal decyzji o wyprzedzeniu Skody w ostatniej chwili) i takie akcje moga sie zdarzyc. Klopot jest wtedy, gdy stojacy kilkaset m za skrzyzowaniem policjancji wykazuja sie nadludzkimi zdolnosciami dostrzegania (chyba odmowilbym zaplacenia mandatu i pozwolil skierowac sprawe do sadu - co mogl z takiej odleglosci widziec siedzacy policjat?!), albo wtedy, gdy podwojna ciagla "potwierdzona" jest slupkami, zeby skasowac jakikolwiek margines bezpieczenstwa - dla bezpieczesntwa oczywiscie.
          • edek40 Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 12:53
            > prawie zawsze policjanci teraz z 500 wyskakują. Taki brak zróżnicowania to też
            > rzecz bardzo demoralizująca.

            Sa rowniez tacy, ktorzy nie rozumieja ni w zab i rowniez przestrzegaja. A im
            wiecej jest miejsc, gdzie trzeba przestrzegac, choc ni cholery nie wiedziec
            czemu, tym wieksza sklonnosc do olewania. To kwestia proporcji, ktora w Polsce
            na "bezpiecznych osemkach" zostala zdecydowanie zachwiana. Ale to Ci w malym
            mozdzku nie kielkuje, nie?
            • hanni Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 13:06
              edek40 napisał:

              > A im wiecej jest miejsc, gdzie trzeba przestrzegac, choc ni
              > cholery nie wiedziec czemu, tym wieksza sklonnosc do olewania.

              Wlasnie powyzej opisalem "czemu trzeba" nawet jak jeden z drugim z
              malym mozdzkiem "nie rozumie" "czemu".


              > To kwestia proporcji, ktora w Polsce na "bezpiecznych osemkach"
              > zostala zdecydowanie zachwiana.

              Za to w Niemczech na dobrej prostej drodze przy ograniczeniu do 70-tki i
              generalnym zakazie wyprzedzania nie zostalo nic "zachwiane" co najlepiej
              pokazuje "miszcz" wyprzedzajacy kolumne Niemcow "z malym mozdzkiem", co?
              • edek40 Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 13:24
                > Wlasnie powyzej opisalem "czemu trzeba" nawet jak jeden z drugim z
                > malym mozdzkiem "nie rozumie" "czemu".

                Problemy zaczynaja sie wtedy, gdy nawet "malarz/ustawiacz" nie wie dlaczego. Znaczy wie - chodzi o unikanie ewentualnej odpowiedzialnosci. To taka zasada: zdazylo sie piec wypadkow smiertelnych na Gierkowca. We wszystkich wypadkach oszacowano predkosc na grubo powyzej 150 km/h na luku drogi i... stawia sie Czarny Punkt, ogranicza sie predkosc do 70 km/h i... koniec. Zadnych prob stwierdzenia czy da sie przerobic droge tak, aby jazda 150 km/h zaslugiwala na mandat, a nie smierc, zadnych, najmniejszych nawet, prob wyegzekwowania obowiazujacych 100 km/h.

                Nie bez znaczenia jest rowniez fakt, ze w Polsce obowiazuje zasada okreslania predkosci bezpiecznej wg trakcji ciezarowki na mokrym asfalcie (na forum byl link do wywiadu z mistrzem od znakow, ktory wyjasnial dlaczego jest tak zle i dlaczego lepiej nie bedzie), jakby dla ciezarowek tak ogolnie nie wymyslono innych kodeksowo predkosci. To nieistotne - osobowki na zakretach maja jezdzic jak ciezarowki i juz!!! Zadnego myslenia - jechac jak kaza i cieszyc sie, ze znakow nie stawiaja czolgisci.

                > Za to w Niemczech na dobrej prostej drodze przy ograniczeniu do 70-tki i
                > generalnym zakazie wyprzedzania nie zostalo nic "zachwiane" co najlepiej
                > pokazuje "miszcz" wyprzedzajacy kolumne Niemcow "z malym mozdzkiem", co?

                Za to w Niemczech jezdzilem przez takie "wsie", gdzie w obszarze zabudowanym obowiazywalo 70 km/h w miejscach, gdzie jest jeszcze luzno zabudowany. Byc moze widoczne wzajemne poszanowanie powoduje poszanowanie przepisow przez kierowcow.

                Nie wyskakuj z tym lebkiem w passacie. Znacznej liczbie posiadaczy starych aut niemieckich rozumu wystarcza wylacznie na to, aby wiedziec, ze niemieckie sa najlepsze...
                • hanni Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 14:14
                  edek40 napisał:

                  > zdazylo sie piec wypadkow smiertelnych na Gierkowca. We wszystkich
                  > wypadkach oszacowano predkosc na grubo powyzej 150 km/h na luku
                  > drogi i... stawia sie Czarny Punkt, ogranicza sie predkosc do 70
                  > km/h i... koniec. Zadnych prob stwierdzenia
                  > czy da sie przerobic droge tak, aby jazda 150 km/h zaslugiwala
                  > na mandat, a nie smierc
                  ,

                  Zdalesz sobie w ogole sprawe z tego, co piszesz?
                  Dlatego bo paru artystow wylecialo z zakretu jadac 150 domagasz sie przerobienia
                  go tak.... zeby sie dalo wziac jadac 150 km/h?

                  Obled. Powidzenia w szukaniu innych podobnych zakretow. Pare milionow ich
                  znajdziesz.

                  BTW. Gdyby mozna bylo go pokonac jadac 150 km/h jakos dziwnie jestem pewien, ze
                  nie roumialbys w ogole dlaczego policja mialaby wlepiac tam mandaty, skoro
                  przeciez "mozna".....

                  Rece opadaja.

                  > zadnych, najmniejszych nawet, prob wyegzekwowania
                  > obowiazujacych 100 km/h
                  .

                  "Wyegzekwowania"? Oczywiscie najwyzej "poradami" dobrego wujka policjanta. Bo
                  jak nie to CB!
                  • edek40 Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 14:29
                    > Zdalesz sobie w ogole sprawe z tego, co piszesz?
                    > Dlatego bo paru artystow wylecialo z zakretu jadac 150 domagasz sie przerobienia
                    > go tak.... zeby sie dalo wziac jadac 150 km/h?

                    Gdzie to napisalem? Zdaje sie, ze napisalem, ze mozna ocenic, czy da sie cos w tej sprawie zrobic. Caly nacisk polozylem zas na kwestie postawienia obowiazkowej siedemdziesiatki bez ZADNYCH prob wyegzekwowania dotychczasowej, bezpiecznej setki.

                    > BTW. Gdyby mozna bylo go pokonac jadac 150 km/h jakos dziwnie jestem pewien, ze
                    > nie roumialbys w ogole dlaczego policja mialaby wlepiac tam mandaty, skoro
                    > przeciez "mozna".....

                    Z czego to wnioskujesz? Znowu cos Ci sie roi w glowie i zaraz bedzie to moje zdanie?

                    > "Wyegzekwowania"? Oczywiscie najwyzej "poradami" dobrego wujka policjanta. Bo
                    > jak nie to CB!

                    Dlaczego? Znowu masz jaies majaki. Moim zdaniem w tym miejscu powinnien stac wielki, ladny znak przypominajacy o tej stowce oraz informacje, ze za 100 m jest fotoradar. Bo wiesz, jesli chodzi o bezpiecznenstwo, to byloby to zasadne. Tylko czy na pewno rentowne?
                    • hanni Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 14:58
                      edek40 napisał:

                      > Gdzie to napisalem?

                      Nawet nie rozumiesz tego, co sam juz piszesz?
                      Cytuje:
                      "We wszystkich wypadkach oszacowano predkosc na grubo powyzej 150 km/h na luku
                      drogi"
                      I dalej: "Zadnych prob stwierdzenia czy da sie przerobic droge tak,
                      aby jazda 150 km/h zaslugiwala na mandat, a nie smierc".

                      Coz tu jest innego, jesli nie sugestia, zeby: przerobic droge tak, zeby
                      aby jazda 150 km/h nie "zaslugiwala" ergo: konczyla sie tylko
                      mandatem a nie smiercia?

                      Czyzby mandaty wystawiano zabitym w wypadku?


                      > Dlaczego?

                      Ano dlatego bo jakos dziwnie mam wrazenie, ze juz kiedys krytykowales
                      "znakologow" i policje za to, ze karaja mandatami za predkosc tak jakby predkosc
                      byla powodem do karania - zwlaszcza tam, gdzie przeciez "mozna".

                      Moglo mi sie oczywiscie tylko zdawac.

                      • edek40 Re: I to jest wlasnie to o czym caly czas pisze. 20.04.10, 15:02
                        > Coz tu jest innego, jesli nie sugestia, zeby: przerobic droge tak, zeby
                        > aby jazda 150 km/h nie "zaslugiwala" ergo: konczyla sie tylko
                        > mandatem a nie smiercia?

                        Nie.

                        > Moglo mi sie oczywiscie tylko zdawac.

                        Moglo. Chocby dlatego, ze z zalozenia przyjmujesz, ze wszelkie moje wypowiedzi
                        zdarzaja do tego, aby ustanowic Polske krajem bez zadnych ograniczen, co nie
                        jest zgodne z prawda.
                        • hanni No i masz go! "Nie"! 20.04.10, 15:21
                          edek40 napisał:

                          > > Coz tu jest innego, jesli nie sugestia, zeby: przerobic droge tak,
                          > zeby
                          > > aby jazda 150 km/h nie "zaslugiwala" ergo: konczyla sie tylko
                          > > mandatem a nie smiercia?
                          >
                          > Nie.

                          Co "nie"?

                          "Nie" sugerujesz "przerobienia drogi" po opuszczeniu jej przez kilku atrystow z
                          predkoscia 150 km/h?

                          "Nie" sugerujesz, ze powinna zostac tak "przerobiona" zeby kierowcy jadacy tam
                          150 nie mieli sie juz tam zabijac a jedynie dostawac mandaty?




                          • edek40 Re: No i masz go! "Nie"! 20.04.10, 16:29
                            > "Nie" sugerujesz "przerobienia drogi" po opuszczeniu jej przez kilku atrystow z
                            > predkoscia 150 km/h?

                            Nie. Sugeruje tylko przemyslenie tego, a to nie to samo.

                            > "Nie" sugerujesz, ze powinna zostac tak "przerobiona" zeby kierowcy jadacy tam
                            > 150 nie mieli sie juz tam zabijac a jedynie dostawac mandaty?

                            Jesli nie jest to szczegolnie drogie to czemu nie? Wszak podobno kazde zycie
                            jest cenne, a czasem wystarczy wyrownac przelom w jezdni.
                            • hanni Re: No i masz go! "Nie"! 20.04.10, 16:53
                              edek40 napisał:

                              > > "Nie" sugerujesz "przerobienia drogi" po opuszczeniu jej przez kilku atry
                              > stow z
                              > > predkoscia 150 km/h?
                              >
                              > Nie. Sugeruje tylko przemyslenie tego, a to nie to samo.

                              Acha.
                              Zarzut: "Zadnych prob stwierdzenia czy da sie przerobic droge" nie
                              jest sugerowaniem koniecznosci "przerobienia drogi" tylko sugerowaniem
                              "przemyslenia tego" :)

                              Dobre!


                              > > "Nie" sugerujesz, ze powinna zostac tak "przerobiona" zeby kierowcy jadac
                              > y tam
                              > > 150 nie mieli sie juz tam zabijac a jedynie dostawac mandaty?
                              >
                              > Jesli nie jest to szczegolnie drogie to czemu nie?

                              I to pewnie tez nie jest sugestia, zeby "przerobic droge", co? :)

                              O rany, czlowieku....
                              • edek40 Re: No i masz go! "Nie"! 20.04.10, 17:13
                                > I to pewnie tez nie jest sugestia, zeby "przerobic droge", co? :)

                                Dalej napisalem cos o wyrownaniu garbu, ale odniesienie sie do tego juz Cie
                                przerasta,nie?
                                • hanni Re: No i masz go! "Nie"! 20.04.10, 18:00
                                  edek40 napisał:

                                  > Dalej napisalem cos o wyrownaniu garbu,

                                  Wczesniej jednak zarzucasz drogowcom: "Zadnych prob stwierdzenia czy da
                                  sie przerobic
                                  droge"
                                  pytajac jeszcze "jesli nie jest to szczegolnie
                                  drogie to czemu nie".

                                  Co wcale nie ma swiadczyc o tym, ze sugerujest "przerobienie" tej drogi.
                                  • edek40 Re: No i masz go! "Nie"! 21.04.10, 12:05
                                    > Wczesniej jednak zarzucasz drogowcom: "Zadnych prob stwierdzenia czy da
                                    > sie przerobic
                                    droge"
                                    pytajac jeszcze "jesli nie jest to szczegolnie
                                    > drogie to czemu nie".

                                    To nie jest ani jedyny, ani najwazniejszy zarzut do naszych mistrzow od drog.

                                    > Co wcale nie ma swiadczyc o tym, ze sugerujest "przerobienie" tej drogi.

                                    Ja za maly jestem, aby takiej "wladzy" cos sugerowac. Ja moge sobie cos tam
                                    prywatnie myslec, ale to wszystko.
        • jorn Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 11:19
          mejson.e napisał:
          Czy natomiast wprowadziłem zagrożenie bezpieczeństwa powinien określić właśnie człowiek - policjant - a nie maszyna jak fotoradar.

          Toteż ludzie cię oceniają. Mandatu nie dostałeś w wyniku fotki z fotoradaru, tylko w wyniku obserwacji policjanta. Nadal upieram się jednak, że ani ten policjant, ani ten drugi (stojący przecież obok niego) nie mógł na podstawie własnej obserwacji z odległości co najmniej dwustu metrów, mając oczy ok. 1,6 - 1,7 metra nad asfaltem jednoznacznie stwierdzić, czy zakończyłeś manewr wyprzedzania przed, czy na skrzyżowaniu. Mogli być w miarę pewni tego, że w momencie powrotu na prawy pas nie byłeś na tyle daleko od skrzyżowania, żeby się zmieścić przed początkiem linii ciąłej,

          Ale poddać Waszej ocenie chyba mogę?


          Toteż oceniam (też jako człowiek). Pisząc wcześniej, że w mojej ocenie mandat za przekroczenie linii ciągłej dostałeś słusznie, miałem na uwadze nie tylko sam fakt przekroczenia linii, której przekraczania zabrania stosowny przepis, ale też fakt, że w mojej ocenie stworzyłeś zagrożenie. Zauważ, że kierowca wyjeżdżający z drogi podporządkowanej nie ma obowiązku czekać, aż droga z pierwszeństwem będzie pusta po horyzont. Jemu nie wolno wjechać przed mający pierwszeństwo pojazd w sposób zmuszający go do zmiany prędkości lub toru jazdy. Łatwo jest mi sobie wyobrazić sytuację, w której z prawej strony wyjedzie jadący prosto i przecinający twoją drogę samochód, którego kierowca całkiem prawidłowo oceni, że spokojnie zdąży przed Octavią, a tu zonk, trafia w Mejsona wyprzedzającego Octavię. I nie ma tu znaczenia, że takiego samochodu tam nie było, bo gdyby był, ty - wyprzedzając kolumnę samochodów - mogłeś go po prostu nie zauważyć.

          Nie zamierzam tu bynajmniej dołączać do obozu tych, którzy uważają, że władza ma zawsze rację (nawet nie uważam, że policjant jest władzą:) i zwykle się z tobą na tym forum zgadzam, ale w tym konkretnym przypadku uważam, że za przekroczenie linii ciągłej mandat ci się należał nie tylko w zgodzie z literą, ale też i z duchem PORD.

          Pozdrawiam
          • emes-nju Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 11:46
            jorn napisał:

            > mając oczy ok. 1,6 - 1,7 metra nad asfaltem

            Nizej!

            Policjant siedzial w aucie w czasie, gdy Mejson konczyl wyprzedzanie. Tak naprawde G... WIDZIAL. Ale DOBRZE WIEDZIAL, ze plan mandatowania swieta rzecz :-/
            • sokolasty Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 12:48
              jorn- napisał:


              > bo gdyby był


              Ba, a gdyby tam jeszcze było przedszkole w przyszłości, i wasz synek siedziałby z tyłu, o ho ho...

              Abstrahuję od mandatu, komentuję jedynie zagrożenie. Widoczność była wystarczająca do stwierdzenia braku pojazdu dojeżdżającego do drogi.
      • wolfgang87 Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 09:09
        Podwójna linia to może być 200 zł i 5 punktów.
    • tiges_wiz Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 08:29
      czemu przyjales mandat za wyprzedzanie na skrzyzowaniu majac taki dowod w reku?
      • mejson.e Stan wojny 20.04.10, 09:05
        tiges_wiz napisał:

        > czemu przyjales mandat za wyprzedzanie na skrzyzowaniu majac taki dowod w reku?
        >

        To żaden dowód.

        Obejrzałem film zarejestrowany przez kamerę w stojącym nieoznakowanym radiowozie
        - widać tam było mój powrót w okolicach skrzyżowania - jedna klatka pokazywała
        mnie okrakiem na podwójnej ciągłej a następna już na prawym pasie na skrzyżowaniu.

        Nie sądzę, by sąd chciałby angażować się w powoływanie biegłego a poza tym -
        informacja o skrzyżowaniu była odpowiednio wcześniej i nie mogę tłumaczyć się,
        że mnie zaskoczyło.

        Traktujcie ten film jako ostrzeżenie - nigdy nie ma "oczywistej" racji i
        mędrkowanie przy klawiaturze (także moje) nie ma żadnego wpływu na rzeczywiste
        decyzje policji i sądów na co dzień bombardowanymi przypadkami wykroczeń drogowych.
        W takiej masie przypadków nie ma znaczenia, czy ktoś naruszył "bardziej" czy mniej.
        Waaadza nie ma czasu na dzielenie włosa na czworo.
        To jest wojna a oni są na pierwszej linii...
        • lusitania2 Re: Stan wojny 20.04.10, 10:09
          mejson.e napisał:

          > Traktujcie ten film jako ostrzeżenie - nigdy nie ma "oczywistej"
          racji i
          > mędrkowanie przy klawiaturze (także moje) nie ma żadnego wpływu na
          rzeczywiste
          > decyzje policji i sądów na co dzień bombardowanymi przypadkami
          wykroczeń drogow
          > ych.
          > W takiej masie przypadków nie ma znaczenia, czy ktoś
          naruszył "bardziej" czy mn
          > iej.
          > Waaadza nie ma czasu na dzielenie włosa na czworo.
          > To jest wojna a oni są na pierwszej linii...


          mejson, nie podoba mi się twoja retoryka.
          Jak wojna?
          Czy dałeś sobie policji bezpodstawnie wmówić, że naruszyłeś
          przepisy? Nie. Sam się do tego przyznajesz i wszem wobec naruszenie
          tu pokazujesz.
          Rozumiem, że mandat i punkty bolą (szczególnie po poprzednim) ale
          słusznie dostałeś.
          • mejson.e Re: Stan wojny 20.04.10, 11:51
            lusitania2 napisał:


            > mejson, nie podoba mi się twoja retoryka.
            > Jak wojna?
            > Czy dałeś sobie policji bezpodstawnie wmówić, że naruszyłeś
            > przepisy? Nie. Sam się do tego przyznajesz i wszem wobec naruszenie
            > tu pokazujesz.
            > Rozumiem, że mandat i punkty bolą (szczególnie po poprzednim) ale
            > słusznie dostałeś.

            Nie chodziło mi o moją osobistą wojnę tylko o stan, w jakim znajdują się
            policjanci na drodze.
            Dla nich kierowcy stanowią masę naruszającą co chwila jakiś przepis, więc
            policjanci znajdują się w stanie wojny z ogółem kierowców, nie ze mną osobiście.
            • emes-nju Re: Stan wojny 20.04.10, 12:38
              mejson.e napisał:

              > Dla nich kierowcy stanowią masę naruszającą co chwila jakiś
              > przepis, więc policjanci znajdują się w stanie wojny z ogółem
              > kierowców, nie ze mną osobiście.

              I to mnie najbardziej irytuje.

              Popelniles blad, ale ukarano Cie nie dosc, ze tak, jakbys celowo piratowal, to
              jeszcze "podpieto" Ci to, czego nie zrobiles. Zeby dopierd...

              Dokladnie tak samo jak mi wlepili mandat za predkosc doskonale wiedzac, ze nie
              ja ja przekroczylem. Wazne, zeby "wygrac" w tej wojnie (waaadza musi miec racje,
              a do tego stale musi to udowadniac) i wyrobic plan.

              Ten plan mandatowania, to zrodlo patologii. Policjanci zamiast pilnie i
              rzetelnie obserwowac ruch w celu eliminowania z niego stwarzajacych zagrozenie,
              "ustawiaja sie" tak, zeby jak najwiecej zlowic i lowia jak podleci - pirata i
              kogos, kto popelnil blad i w zasadzie calkiem wystarczajaca dla niego kara
              byloby zatrzymanie do kontroli (strata czasu) i pouczenie.
              • lusitania2 Re: Stan wojny 20.04.10, 12:55
                emes-nju napisał:

                >
                > Popelniles blad, ale ukarano Cie nie dosc, ze tak, jakbys celowo
                piratowal, to
                > jeszcze "podpieto" Ci to, czego nie zrobiles.

                - dzień dobry, porucznik Krawężnik. Proszę prawo jazdy i dowód
                rejestracyjny. A tę podwójną ciągłą to pan przekroczył celowo czy
                nie?
                - niecelowo, panie Krawężniku
                - a to bardzo pana przepraszam, za zatrzymanie, ale musieliśmy, żeby
                się spytać, czy pan narusza przepisy celowo czy takim jakimś
                przypadkowym przypadkiem. Proszę, dokumenty, życzymy dobrej drogi!



                • hanni Re: Stan wojny 20.04.10, 13:10
                  lusitania2 napisał:

                  > - dzień dobry, porucznik Krawężnik. Proszę prawo jazdy i dowód
                  > rejestracyjny. A tę podwójną ciągłą to pan przekroczył celowo czy
                  > nie?
                  > - niecelowo, panie Krawężniku
                  > - a to bardzo pana przepraszam, za zatrzymanie, ale musieliśmy, żeby
                  > się spytać, czy pan narusza przepisy celowo czy takim jakimś
                  > przypadkowym przypadkiem. Proszę, dokumenty, życzymy dobrej drogi!

                  :)

                  Ide o zaklad, ze i wtedy znalazloby sie wiele do zarzucenia "kraweznikowi".
                  Bo na przyklad dlaczego stwarza sytuacje zagrozenia,
                  straszy kierowcow tych gwaltownym pojawieniem sie i ich zmusza do ostrego
                  hamowania, zeby tylko powiedziec cos, co oni i tak najlepiej wiedza.

                  Nie wiesz, ze dla miszczuf nawet fotoradar to zrodlo poteznego zagrozenia: daja
                  w panice po hamulcach i tragedia gotowa.
                • emes-nju Re: Stan wojny 20.04.10, 13:12
                  lusitania2 napisał:

                  > emes-nju napisał:
                  >
                  > >
                  > > Popelniles blad, ale ukarano Cie nie dosc, ze tak, jakbys celowo
                  > > piratowal, to jeszcze "podpieto" Ci to, czego nie zrobiles.
                  >
                  > - dzień dobry, porucznik Krawężnik. Proszę prawo jazdy i dowód
                  > rejestracyjny. A tę podwójną ciągłą to pan przekroczył celowo czy
                  > nie?

                  Raczej tak:

                  - dzień dobry, porucznik Krawężnik. Proszę prawo jazdy i dowód rejestracyjny. Za wyprzedzanie na podwojnej ciaglej i skrzyzowaniu sumujemy maksymalne przewidziane taryfikatorem mandaty. I sie pan kierowca nie tlumaczy, bo wszystko widzialem choc bylem pol kilometra od miejsca zdarzenia. A jak pan kierowca bedzie sie tlumaczyl, to jeszcze za brudne swiatelka czy zarysowany klosz lampy sie dostanie. A moze jeszcze za niedomyte zabki, bo tak anu kierowcy z japy jedzie, ze mozna to uznac za obraze funkjonariusza na sluzbie :-P

                  A co do reszty. Czy sadzisz, ze komukolwiek korona z glowy spadnie jak policjant poprzestanie na pouczeniu? Z wyjatkiem najechania na kreske, Mejson nie stworzyl zagrozenia i gdyby potrafil wytlumaczyc dlaczego najechal (w ostatniej chwili, z powodu naglej zmiany sytuacji na drodze podjal bledna decyzje), pouczenie zadzialaloby lepiej niz mandat. Szczegolnie ta czesc tego mandatu, ktora byla po prostu dopierd..., zeby lepiej plan mandatowania wyrobic.

                  Jeszcze pare lat temu pouczenie bylo czyms, na co mozna bylo sie zalapac. Mi np. zdarzylo sie przejechac przez skrzyzowanie na poznym zoltym, bo jadacy z tylu bardzo mnie naciskal (zblizal sie z duza roznica predkosci). Zostalem zatrzymany ja i jadacy za mna. Policjant spytal czy wiem za co zostalem zatrzymany, a ja wyjasnilem, ze wobec zachowania jadacego za mna, podjalem decyzje, ze mniejsze zagrozenie sprawie wjezdzajac na skrzyzowanie na poznym zoltym niz dajac sie na nie wepchnac na czerwonym za to po poteznym zderzeniu. Policjant podziekowal, "pouczyl" i podszedl do tego, ktory jechal za mna. Dalo sie tak. Ale wtedy jeszcze chyba nie bylo planu do wyrobienia :-P
                  • hanni Re: Stan wojny 20.04.10, 13:18
                    emes-nju napisał:

                    > A co do reszty. Czy sadzisz, ze komukolwiek korona z glowy spadnie
                    > jak policjant poprzestanie na pouczeniu?

                    Policjantow w ogole powino sie szkolic na takich dobrych wujkow.
                    Nie straszyliby wtedy kierowcow tak swoim zachowaniem a ich dobre porady w mig
                    spwodowalyby to, ze taki mejson juz nigdy nie wyprzedzalby przed skrzyzowaniem i
                    nie przecinalby ciaglej.


                    > Mejson nie stworzyl zagrozenia

                    A jakby niko tam nie bylo i on jechalby umiejetnie 180 km/h to by stwarzal?
                    • mejson.e Pouczanie 20.04.10, 13:37
                      hanni napisał:


                      > Policjantow w ogole powino sie szkolic na takich dobrych wujkow.
                      > Nie straszyliby wtedy kierowcow tak swoim zachowaniem a ich dobre porady w mig
                      > spwodowalyby to, ze taki mejson juz nigdy nie wyprzedzalby przed skrzyzowaniem
                      > i
                      > nie przecinalby ciaglej.

                      A żebyś wiedział!
                      Czasami do opamiętania wystarczy krzyk a nie uderzenie.
                      Niektórzy jednak wolą strzelić...

                      > A jakby niko tam nie bylo i on jechalby umiejetnie 180 km/h to by stwarzal?

                      Jakby TAM Mejson próbował jechać 180 toby sobie rozbił łeb o sufit - widziałeś
                      jak tam huśta? ;-)
                      • hanni Re: Pouczanie 20.04.10, 14:05
                        mejson.e napisał:

                        > A żebyś wiedział!
                        > Czasami do opamiętania wystarczy krzyk a nie uderzenie.
                        > Niektórzy jednak wolą strzelić...

                        Czyli gdyby dobry wujek ci pogrozil paluszkiem i pouczyl to ty bys wreszcie sie
                        dowiedzial, ze nie wolno wyprzedzac przed skrzyzowaniem i przecinac linii
                        ciaglej i co jeszcze wazniejsze, od tego momentu nigdy przenigdy bys tego nie robil.

                        A tak, poniewaz wujek okazal sie zly, kupisz sobie CB i dopiero mu pokazesz!

                        > Jakby TAM Mejson próbował jechać 180 toby sobie rozbił łeb o sufit

                        Ale gdyby nie to przeciez teoretycznie moglbys i to nie stwarzajac zagrozenia, co?
                        • jureek Re: Pouczanie 20.04.10, 14:28
                          Hanni, tak z ręką na sercu. Uważasz, że jest OK, jeśli taką samą karę jak Mesjon
                          płaci ktoś wyprzedzający na trzeciego i spychający na pobocza jadących z
                          naprzeciwka? Ja uważam, że nie jest OK.
                          Jura
                          • lusitania2 Re: Pouczanie 20.04.10, 14:37
                            to nie jest o.k ale wg mnie to wina zbyt niskiego taryfikatora, nie
                            niepoważności wykroczenia. Przekraczanie podwójnej linii i kończenie
                            manewru wyprzedzania "na progu" (nie będę się siliła na określanie w
                            centymetrach ile było od krawędzi dochodzącej drogi) skrzyżowania wg
                            mnie nie jest błahym naruszeniem.
                            • jureek Re: Pouczanie 20.04.10, 14:49
                              lusitania2 napisał:

                              > to nie jest o.k ale wg mnie to wina zbyt niskiego taryfikatora,

                              Obawiam się, że przy wyższym taryfikatorze po prostu podniesiona zostałaby cena
                              wyjściowa do negocjacji.
                              Jura
                              • lusitania2 Re: Pouczanie 20.04.10, 15:00
                                jureek napisał:


                                > Obawiam się, że przy wyższym taryfikatorze po prostu podniesiona
                                zostałaby cena
                                > wyjściowa do negocjacji.
                                > Jura

                                bo mówimy policjant - myślimy: łapówkowicz? Naprawdę tak myślisz,
                                jureek, czy to tylko chwilowy wpływ atmosfery tego forum?
                                Na pewno czarne owce są i wśród policjantów ale takie globalne
                                osądzanie uważam za krzywdzące - to po pierwsze.
                                A po drugie - nawet gdyby wszyscy tam łapówkarzami byli, to dalej
                                uważam, że 500 zł za spychanie innych z drogi czy ostre
                                przekraczanie prędkości to zbyt mało.
                                • jureek Re: Pouczanie 20.04.10, 15:10
                                  lusitania2 napisał:

                                  > bo mówimy policjant - myślimy: łapówkowicz? Naprawdę tak myślisz,
                                  > jureek, czy to tylko chwilowy wpływ atmosfery tego forum?

                                  To nie wpływ atmosfery forum, lecz fakt, że jeżdżę po Polsce samochodem na
                                  obcych numerach (mandat gotówkowy i mniejsze ryzyko, że jestem podstawionym
                                  kontrolerem) i w co drugim przypadku kontaktów z policją wystepowała propozycja
                                  łapówki. To było nie wprost, tylko takie gadanie "a nie szkoda panu pieniędzy?"
                                  czy "potrzebuje pan ten kwitek?"
                                  To było już dobrych parę lat temu (10-15 lat), może już coś się zmieniło.

                                  > Na pewno czarne owce są i wśród policjantów ale takie globalne
                                  > osądzanie uważam za krzywdzące - to po pierwsze.

                                  Przepraszam uczciwych. Tacy też oczywiście są.

                                  > A po drugie - nawet gdyby wszyscy tam łapówkarzami byli, to dalej
                                  > uważam, że 500 zł za spychanie innych z drogi czy ostre
                                  > przekraczanie prędkości to zbyt mało.

                                  Też tak uważam. Ale nie jestem za zwiększaniem kar pieniężnych, bo te dla
                                  niektórych zawsze będą zbyt małe, lecz za zabieraniem praw jazdy.
                                  Jura
                                  • lusitania2 Re: Pouczanie 20.04.10, 15:43
                                    jureek napisał:


                                    > Też tak uważam. Ale nie jestem za zwiększaniem kar pieniężnych, bo
                                    te dla
                                    > niektórych zawsze będą zbyt małe, lecz za zabieraniem praw jazdy.
                                    > Jura

                                    jedno nie wyklucza drugiego jak dla mnie.
                                    Przy czym w Polsce zabranie prawa jazdy dla wielu kierowców nie jest
                                    przeszkodą dla dalszego jeżdżenia. Dla zawodowych kierowców to jest
                                    pewien hamulec, dla wielu kowalskich - żaden, a solidny mandat to
                                    bolesna nauczka dla kieszeni.
                                    • jureek Re: Pouczanie 20.04.10, 15:48
                                      lusitania2 napisał:

                                      > jedno nie wyklucza drugiego jak dla mnie.
                                      > Przy czym w Polsce zabranie prawa jazdy dla wielu kierowców nie jest
                                      > przeszkodą dla dalszego jeżdżenia.

                                      I to jest właśnie problem. Jazda mimo pozbawienia uprawnień powinna być karana
                                      więzieniem.

                                      > Dla zawodowych kierowców to jest
                                      > pewien hamulec, dla wielu kowalskich - żaden, a solidny mandat to
                                      > bolesna nauczka dla kieszeni.

                                      Solidność mandatu zależy od dochodów ukaranego. Jeżdżący jak wariaci na ogół do
                                      biednych nie należą, więc nawet 5000 mandatu to żaden dla nich problem.
                                      Natomiast zabranie prawka udzerza równo w biednych i bogatych (pomijając to, że
                                      bardzo bogaci moga zatrudnić sobie kierowcę).
                                      Jura
                                      • jureek Re: uzupełnienie 20.04.10, 15:50
                                        jureek napisał:

                                        > lusitania2 napisał:
                                        >
                                        > > jedno nie wyklucza drugiego jak dla mnie.
                                        > > Przy czym w Polsce zabranie prawa jazdy dla wielu kierowców nie jest
                                        > > przeszkodą dla dalszego jeżdżenia.
                                        >
                                        > I to jest właśnie problem.

                                        Problem także w tym, że zwiększa się kary, a nie egzekwuje wystarczająco już
                                        istniejących. Przecież to skandal i kpina w żywe oczy, żeby tacy, którym
                                        odebrano prawo jazdy nic sobie z tego nie robili.
                                        Jura
                                        • lusitania2 Re: z tym uzupełnieniem się zgadzam /nt 20.04.10, 16:14
                                      • lusitania2 Re: Pouczanie 20.04.10, 16:13
                                        jureek napisał:


                                        > I to jest właśnie problem. Jazda mimo pozbawienia uprawnień
                                        powinna być karana
                                        > więzieniem.

                                        problemem jest minimalna szansa trafienia na kontrolę drogową.
                                        Szansa jest tak mała, że mimo pozbawienia prawa jazdy jeżdżą dalej
                                        ludzie z wyrokami w zawieszeniu za np. spowodowanie kolizji w stanie
                                        nietrzeźwości, chociaż złapanie z duży prawdopodobieństwem równa się
                                        odwieszenia kary więzienia.
                                        Na Mejsona ktoś na górze;) musiał się uwziąć, że tak raz za razem
                                        wpada - co oczywiście nijak jego winy nie umniejsza. Na fali modnych
                                        ostatnio wątków spiskowych mogłabym podejrzewać, że to akcja
                                        prewencyjna:)) drogówki na forum.

                                        >
                                        > Solidność mandatu zależy od dochodów ukaranego. Jeżdżący jak
                                        wariaci na ogół do
                                        > biednych nie należą, więc nawet 5000 mandatu to żaden dla nich
                                        problem.


                                        jak ja Polakom życzę jak najlepszej sytuacji ekonomicznej, tak nie
                                        podejrzewam, żebyśmy mieli tylu bardzo dobrze zarabiających,
                                        ilu 'inteligentnych inaczej' obserwuję na drogach. To nie zamożność
                                        (pozwalam sobie, bo co! stać mnie na mandat), tylko niestety rzadka
                                        obecność policji na drodze. Nawet tej jakoby tylko skupionej na
                                        przekraczających prędkość.

                                        • jureek Re: Pouczanie 20.04.10, 16:19
                                          Zgadzam się, że policji powinno być więcej. Czyli nie wyższe kary, tylko
                                          prawdziwe egzekwowanie tych istniejących.
                                          Jura
                                        • emes-nju Re: Pouczanie 20.04.10, 16:28
                                          lusitania2 napisał:

                                          > problemem jest minimalna szansa trafienia na kontrolę drogową.

                                          I dlatego zamiast zwiekszyc ich czestotliwosc nalezy podniesc kary co w tym watku sugerujesz.

                                          Wazne, zeby osiagnac wynik - bez znaczenia czy w kilku, czy w jednym podejsciu :-P
                          • hanni Re: Pouczanie 20.04.10, 15:03
                            Nie uwazam, ze bylo (calkiem) OK ale przypadek byl graniczny i przynajmiej jedno
                            wykroczenie ewidentne. Wcale nie jestem taki pewien, czy pan wladza nawet nie
                            mial racji w drugim przypadku. Mejson ukonczyl manewr wyprzedzania tuz przed
                            skrzyzowaniem, jadac wczesniej pewnie powyzej limitu i daleko za znakiem
                            ostrzegawczym.

                            Z takich sytuacji w niekorzystnych warunkach powstaja wypadki.

                            Oczekiwanie, ze policja, drogowcy, znakolodzy zawsze i wszedzie beda absolutnie
                            nieomylni jest absurdalne, zwlaszcza z pozycji kierowcy, ktory popelnil
                            ewidentne wykroczenie.
                        • mejson.e Paluszek dobrego wujka... 20.04.10, 21:23
                          hanni napisał:


                          > Czyli gdyby dobry wujek ci pogrozil paluszkiem i pouczyl to ty bys wreszcie sie
                          > dowiedzial, ze nie wolno wyprzedzac przed skrzyzowaniem i przecinac linii
                          > ciaglej i co jeszcze wazniejsze, od tego momentu nigdy przenigdy bys tego nie r
                          > obil.

                          Uwierz mi, ze uświadomienie mi iż mogę się spotkać z policją nie kontrolująca
                          prędkości tylko przestrzeganie innych ograniczeń i to w szczerym polu nie
                          pozostałoby bez śladu w moim postrzeganiu przepisów.
                          Co do mojego manewru to nie był bezczelnym złamaniem przepisów, tylko błędną
                          nagłą decyzją wyprzedzenia skody gdy ta zaczęła zamykać mi powrót na prawy pas
                          przed wyprzedzoną ciężarówkę.
                          Nie szukałem tam policji, znałem aktualne ograniczenie prędkości (90) i jego
                          hamowanie potraktowałem jako raczej nadmierną chęć pomocy w ułatwieniu mi
                          manewru wyprzedzania.

                          > A tak, poniewaz wujek okazal sie zly, kupisz sobie CB i dopiero mu pokazesz!

                          Może go pozdrowię? ;-)

                          > > Jakby TAM Mejson próbował jechać 180 toby sobie rozbił łeb o sufit
                          >
                          > Ale gdyby nie to przeciez teoretycznie moglbys i to nie stwarzajac zagrozenia,
                          > co?
                          Mejson nie jeździł jeszcze w Polsce z taką prędkością...
                          • hanni Re: Paluszek dobrego wujka... 22.04.10, 09:00
                            mejson.e napisał:

                            > Uwierz mi, ze uświadomienie mi iż mogę się spotkać z policją nie kontrolująca
                            > prędkości tylko przestrzeganie innych ograniczeń i to w szczerym polu nie
                            > pozostałoby bez śladu w moim postrzeganiu przepisów.

                            No to wlasnie takie spotkanie mialo miejsce. Jego skutkiem jest taki "slad", ze
                            odgrazasz sie kupnem CB.

                            > Co do mojego manewru to nie był bezczelnym złamaniem przepisów, tylko błędną
                            > nagłą decyzją wyprzedzenia skody gdy ta zaczęła zamykać mi powrót na prawy pas
                            > przed wyprzedzoną ciężarówkę.

                            Przylacze sie do innych w tym watku i pozwole sobie wystawic diagnoze, ze brak
                            ci troche poczucia rzeczywistosci. Twoja decyzja byla nagla bo juz wczesniej
                            (swiadomie) bledna. Po znaku ostrzegajacym przed skryzowaniem nie miales juz nic
                            do szukania na lewym pasie. Gdyby ktos w tym momencie wlaczyl sie
                            niespodziewanie do ruchu i/lub gdyby jeszcze kierowca skody zechcial skrecac to
                            bylaby przyslowiowa kaszanka.

                            > Nie szukałem tam policji, znałem aktualne ograniczenie prędkości (90)

                            Jak cie spytam czy wyprzedzajac tuz przed skryzowaniem nie przekroczyles 90-tki
                            to pewnie powiesz, ze nie. Masz szczescie, ze to nie bylo w Austrii bo tam
                            policja moze ponoc wystawic mandat tylko na podstawie subiektywnej oceny
                            predkosci. I obawiam sie, ze w twoim wypadku bylby to bastepny punkt, choc
                            oczwiscie moge sie mylic.


                            > i jego hamowanie potraktowałem jako raczej nadmierną chęć pomocy w
                            > ułatwieniu mi manewru wyprzedzania.

                            Sam widzisz do jakich absurdalnych sytuacji dochodzi w sytuacji zupelnie
                            niepotrzebnego stresu. Przeciez w tym momencie, gdy nie jechalo nic z przeciwka
                            i akurat przed skrzyzowaniem wcale nie musial ci niczego ulatwiac.


                            > Mejson nie jeździł jeszcze w Polsce z taką prędkością...

                            Ale jestem przekonany, ze potrafilbys i to "nie stwarzajac zagrozenia". Przeciez
                            nie lazeysz do tych "lekliwych", co?
                            • mejson.e Wnioski 22.04.10, 22:40
                              hanni napisał:

                              >> No to wlasnie takie spotkanie mialo miejsce. Jego skutkiem jest
                              taki "slad", ze
                              > odgrazasz sie kupnem CB.

                              To tylko jeden ze "śladów".
                              Inny to taki, że próbuję już nie łamać żadnych przepisów...

                              > Przylacze sie do innych w tym watku i pozwole sobie wystawic diagnoze,
                              ze brak
                              > ci troche poczucia rzeczywistosci. Twoja decyzja byla nagla bo juz
                              wczesniej
                              > (swiadomie) bledna. Po znaku ostrzegajacym przed skryzowaniem nie miales
                              juz ni
                              > c
                              > do szukania na lewym pasie. Gdyby ktos w tym momencie wlaczyl sie
                              > niespodziewanie do ruchu i/lub gdyby jeszcze kierowca skody zechcial
                              skrecac to
                              > bylaby przyslowiowa kaszanka.

                              Chcialem wyprzedzić jeszcze białą furgonetkę, bo jechała najwolniej - to
                              ona formowała kolumnę.
                              Do skrzyżowania było jeszcze daleko i gdyby nie hamująca nagle skoda,
                              wjechałbym przed furgonetkę jeszcze sporo przed linią ciągłą.
                              Wjechanie za hamującą skodę nie było chyba wskazane?

                              > Jak cie spytam czy wyprzedzajac tuz przed skryzowaniem nie przekroczyles
                              90-tki
                              > to pewnie powiesz, ze nie.

                              Powiem, że nie wiem - pewnie trochę przekroczyłem ale nie na tyle, by się
                              bać policji.
                              Nie jesteśmy Austrią.

                              > Ale jestem przekonany, ze potrafilbys i to "nie stwarzajac zagrozenia".
                              Przecie
                              > z
                              > nie lazeysz do tych "lekliwych", co?

                              Nawet jadąc po autostradzie dwustukonnym audi jakoś się lękałem...
                    • emes-nju Re: Stan wojny 20.04.10, 13:41
                      hanni napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > Mejson nie stworzyl zagrozenia
                      >
                      > A jakby niko tam nie bylo i on jechalby umiejetnie 180 km/h to by
                      > stwarzal?

                      Sadzisz, ze Mejson powinien dostac tez mandat za to, ze mogl tam jechac 180
                      km/h? :-P
                      • hanni Re: Stan wojny 20.04.10, 14:06
                        emes-nju napisał:


                        > Sadzisz, ze Mejson powinien dostac tez mandat za to, ze mogl tam jechac 180
                        > km/h? :-P

                        Sadze dokladnie to, co napisalem.
                  • marecki-34 Re: Stan wojny 20.04.10, 16:40
                    emes-nju napisał:

                    > Jeszcze pare lat temu pouczenie bylo czyms, na co mozna bylo sie zalapac.

                    Nawet dzisiaj się zdarza. Kilka dni temu nagrał mnie nieoznakowany radiowóz w
                    bardzo podobnej sytuacji - kończyłem manewr wyprzedzania dwóch samochodów
                    zahaczając o podwójną ciągłą przed mostem. Panowie policjanci okazali się
                    wyrozumiali kiedy im wytłumaczyłem, że w leniwe niedzielne popołudnie przy
                    minimalnym ruchu trochę się zagapiłem i wyprzedzałem te 2 samochody bez
                    pośpiechu, nie redukując biegu. Skończyło się na pouczeniu, żeby "dynamiczniej
                    wyprzedzać".
                    Swoje jednak zrobili bo kilka kilometrów dalej nie zwolniłem na ograniczeniu
                    prędkości (pozostałość po remoncie) i dostałem 100 PLN plus 4 punkty.
                    Wszystko zależy od ludzi.
            • lusitania2 Re: Stan wojny 20.04.10, 12:47
              mejson.e napisał:


              > Nie chodziło mi o moją osobistą wojnę tylko o stan, w jakim
              znajdują się
              > policjanci na drodze.
              > Dla nich kierowcy stanowią masę naruszającą co chwila jakiś
              przepis, więc
              > policjanci znajdują się w stanie wojny z ogółem kierowców, nie ze
              mną osobiście
              > .
              >


              tak, tak. Łapią, wcześniej grożąc biednym kierowcom odbezpieczoną
              bronią, żeby ci łamali przepisy.
              Mejson, wyśpij się, otrzeźwiej, przerzuć 2 tony węgla czy zrób
              cokolwiek innego, co Ci pozwoli otrząsnąć się ze zdumienia, że w
              ciągu tak krótkiego czasu trafiłeś na policjantów wykonujących to,
              co robić na drogach powinni, czyli karać naruszających
              przepisy ruchu drogowego. Chcesz widzieć w tym wojnę - twoje prawo
              ale imo sensu w tym doszukać się nie da.
              • emes-nju Re: Stan wojny 20.04.10, 12:56
                lusitania2 napisał:

                > Mejson, wyśpij się, otrzeźwiej, przerzuć 2 tony węgla czy zrób
                > cokolwiek innego, co Ci pozwoli otrząsnąć się ze zdumienia, że w
                > ciągu tak krótkiego czasu trafiłeś na policjantów wykonujących to,
                > co robić na drogach powinni, czyli karać naruszających
                > przepisy ruchu drogowego.

                Obejrzyj pilnie film, a potem zastanow sie czy Mejson faktycznie zostal ukarany
                za to, co zrobil.
                • lusitania2 Re: Stan wojny 20.04.10, 13:10
                  obejrzałam, przeczytałam to:
                  mejson napisał:

                  > Obejrzałem film zarejestrowany przez kamerę w stojącym >
                  nieoznakowanym radiowozie
                  > - widać tam było mój powrót w okolicach skrzyżowania - jedna
                  klatka >pokazywała
                  > mnie okrakiem na podwójnej ciągłej a następna już na prawym pasie
                  > na skrzyżowaniu.

                  tak, o emesie, ty krynico wiedzy czystej i jedynie słusznej!
                  mejson jest niewinną owieczką, niesłusznie ukaraną przez
                  przedstawicieli czystego zła.


                  • emes-nju Re: Stan wojny 20.04.10, 13:15
                    Ja, jako krynica czegos tam, zauwazylem tylko najechanie na podwojna ciagla.
                    Wyprzedzania na skrzyzowaniu nie. Ale pan policjant to zauwazyl, mimo ze byl
                    kilkaset metrow od miejsca zdarzenia.

                    Rozumiem, ze ty tez zauwazyles cos, czego nie bylo na filmie. Wydales wyrok i go
                    wykonales. Dobrze bys sie czul w drogowce. Zero refleksji - tylko kasowac,
                    kasowac, kasowac...
        • gamdan Re: Stan wojny 20.04.10, 11:37
          mejson.e napisał:
          > informacja o skrzyżowaniu była odpowiednio wcześniej

          To mnie mierzi.
          Jaka informacja? Znak drogowy ustawiony na wysokości 1,70 m.
          A przecież podczas wyprzedzania samochodu ciężarowego można ten znak przeoczyć. Zasłoni go ciężarówka po prostu.
          Potem pan policjant pyta zdziwiony: To nie widział pan znaku?
          Ano nie widział.
          W tym przypadku była jeszcze zagęszczona linia przerywana, ale czasem jeżdżę takimi drogami, gdzie linii przerywanej nie ma. Kierowca nieznający drogi może być zaskoczony, że rozpoczął wyprzedzanie, a tu nagle pojawia się skrzyżowanie. Zaskoczony podwójnie, bo zwykle miejscowi policjanci o tym wiedzą i właśnie tam czekają na nieboraka.
          Jednym z powodów zagrożeń na polskich drogach jest niedostateczne lub błędne oznakowanie.
          Najgorsze jest to, że "drogówka", zamiast eliminować takie niespodzianki, wykorzystuje je do karania kierowców.
          • emes-nju Re: Stan wojny 20.04.10, 12:52
            gamdan napisał:

            > Jaka informacja? Znak drogowy ustawiony na wysokości 1,70 m.
            > A przecież podczas wyprzedzania samochodu ciężarowego można ten
            > znak przeoczyć.

            Od dawna trabie, ze na drogach o duzym natezeniu ruchu (w tym ciezkiego) nie byloby gluio, zeby najistotniejsze z punktu widzenia bezpieczenstwa znaki znajdowaly sie po obydwu stronach jezdni. Informacja o skrzyzowaniu czy wysepce (szczegolnie to!) wedlug mnie spelnia wszelkie warunki do okreslenia jej jako najistotniejszej.

            Ale przeciez nikt nie bedzie sie fatygowal! Wazne, zeby bylo zgodnie z przepisami, a kierowcy, w miare pojawiania sie coraz to nowych niespodzianek, coraz bardziej bali sie jezdzic.

            PS W kilku miejscach widzialem znaki informujace o wysepce po obydwu stronach jezdni. A wiec "da sie" i nie jest to "niezgodne"...
            • bimota Re: Stan wojny 21.04.10, 21:52
              Nie tylko ty o tym trabisz i co z tego... Pamietam jak kiedys wymieniali stare
              tablice miejscowosci na nowe, stare byly jeszcze w dobrym stanie co bylo widac
              bo przez jakis czas wisialy razem nowe ze starymi...
    • jureek moje zdanie 20.04.10, 11:28
      Mandat słuszny, ale zbyt wysoki. Brak zróżnicowania mandatów w zależności od
      przewinienia. Czytałem niedawno, że 500 złotych zapłaciła też pewna Szwedka
      gnająca ponad 200 km/h pod Wrocławiem, gdzie dozwolone było 110 km/h.
      Co też Cię podkusiło, żeby tego białego wyprzedzać. Przecież on wcale się nie wlókł.
      Jura
      • wolfgang87 Re: moje zdanie 20.04.10, 11:38
        Jesli to bylo 110 to na pewno byla to trasa ekspresowa. Mysle ze stopien przewinienia podobny. Fakt, ze na ekspresowkach, baaardzo rzaaadko ktokolwiek zbliza sie do 200, ale powiedzmy, ze nie robi to takiego wrazenia.

        No chyba, ze byla to ekspresowka w stylu wylotowki na Gdansk z Warszawy, gdzie musze drzwi przytrzymywac, zeby nie odpadly na wybojach :)
        • jureek Re: moje zdanie 20.04.10, 11:53
          wolfgang87 napisał:

          > Jesli to bylo 110 to na pewno byla to trasa ekspresowa. Mysle ze stopien przewi
          > nienia podobny. Fakt, ze na ekspresowkach, baaardzo rzaaadko ktokolwiek zbliza
          > sie do 200, ale powiedzmy, ze nie robi to takiego wrazenia.

          To była autostrada między Wrocławiem a Legnicą. Gęsty ruch, mnóstwo ciężarówek,
          brak pasa awaryjnego, nie ma gdzie uciekać. Tam co chwila dochodzi do wypadków
          przez takich miszczów, jak ta pani. Tu nie chodzi o zrobienie wrażenia, lecz o
          bezpieczeństwo. Przez takich miszczów, jadąc normalnie nie można wyprzedzić
          cieżarówki jadącej prawym pasem. U siebie ta Szwedka straciłaby prawo jazdy i
          zapłaciłaby wielokrotnie więcej, ale u nas można sobie tanio poszaleć.
          Jura
        • erasms11 Re: moje zdanie 20.04.10, 21:03
          > Jesli to bylo 110 to na pewno byla to trasa ekspresowa.

          To nasza kochana A4. 110 bo brak pasa awaryjnego przez wiele kilometrów.
          Oczywiście stawia się ograniczenia, bo parametrów drogi (przepraszam, autostrady) nie będzie się poprawiać.
          Postawione niedługo zostaną za to bramki.
          Ot, priorytety.
          • sokolasty Re: moje zdanie 20.04.10, 22:01
            Otóż będzie się poprawiać. I wtedy postawią bramki. Z pół roku temu czytałem,
            jak Ci zależy, to mogę poszukać.
            • erasms11 Re: moje zdanie 20.04.10, 22:09
              Dziwne, bo czytałem buńczuczne zapowiedzi władz Wrocławia, że infrastruktura i dojazd dojazd będą gotowe na Euro 2012.

              Bramki postawić zdążą, ale kiedy mają się z dziesiątkami kilometrów drogi uporać?
      • mejson.e Re: moje zdanie 20.04.10, 11:47
        jureek napisał:

        > Mandat słuszny, ale zbyt wysoki.

        Skoro zbyt wysoki to niesłuszny... ;-)

        Nie miałem zastrzeżeń do ciągłej tylko do łączenia tego ze skrzyżowaniem.
        Albo - albo. Ta linia nie była tam bez powodu - była dlatego, że było tam
        skrzyżowanie.
        Olanie linii oznaczało olanie skrzyżowania, więc grzech był jeden a nie dwa...

        > Co też Cię podkusiło, żeby tego białego wyprzedzać. Przecież on wcale się nie w
        > lókł.

        Żebyś wiedział ile razy się nad tym zastanawiałem... ;-)

        Pewnie to, że wcześniej agresywnie wyprzedzał a potem znienacka zahamował mimo
        braku dodatkowych ograniczeń prędkości.
        Jakby jechał swoim dotychczasowym tempem, to wjechałbym za niego...
        • jureek Re: moje zdanie 20.04.10, 11:56
          mejson.e napisał:

          > Pewnie to, że wcześniej agresywnie wyprzedzał a potem znienacka zahamował mimo
          > braku dodatkowych ograniczeń prędkości.

          Właśnie takie zahamowanie znienacka dałoby mi do myslenia. On najprawdopodobniej
          przyhamował, bo zobaczył podejrzany samochód czający się na poboczu. A swoją
          drogą mimo braku ograniczeń jechał on chyba szybciej niż 90 km/h.
          Jura

        • wolfgang87 Re: moje zdanie 20.04.10, 12:14
          Widzisz, no tak to już jest.

          Mnie się upiekło, ale w ten weekend za Legionowem koło Wawy suszyli ostro na 50tce. Byli zajeci, wiec sie upieklo. A i tez osobnik jadacy dziarsko nagle zwolnil, wiec sie go bez zastanowienia wzielo.

          A z drugiej strony...Stali tez na 60tce na Jagiellonskiej. Za filarem :) Czyli pelny podstep!
          2 dni z rzedu tam stali na pewno!
          Ale co zrobic, jak wszyscy jada 80? Chyba lapali naprawde tylko strasznych wyscigowcow, bo gdyby chcieli, to mogliby caly ruch zatrzymac i kazdemu po mandacie. Jechalem jakies wakacyjne 70 i wszyscy mnie wyprzedzali. Nikogo nie zlapali jak tam 2 razy przejezdzalem, a mogli kazdego.

          I tu policja, i tam policja... Nie ma reguly - nigdy nie wiesz ile bloczkow dostali do wypelnienia.
    • edek40 Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 11:54
      W tej sytuacji jest to ewidentnie Twoja wina, mejson. Wszak wyszedles na
      wyprzedzanie nie przejechawszy uprzednio drogi i nie zaznajomiwszy sie ze
      wszystkimi jej atrakcjami ;) Ewidentnie nalezalo, w celu poprawy bezpieczenstwa
      na tym zapomnianym skrzyzowanku, dac ostro po hamulcach. Wtedy mandat dostalby
      ten, ktory zaparkowalby Ci w d... Moze nawet ktos by ucierpial, ale Ty bylbys
      krysztalowo czysty.

      Przynajmniej tak rozumiem "lekcje" udzielona przez policjanta.
      • jureek Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 11:59
        edek40 napisał:

        > W tej sytuacji jest to ewidentnie Twoja wina, mejson. Wszak wyszedles na
        > wyprzedzanie nie przejechawszy uprzednio drogi i nie zaznajomiwszy sie ze
        > wszystkimi jej atrakcjami ;)

        Przecież była zagęszczająca się przerywana linia. Czego Ci tam jeszcze brakuje
        do prawidłowego oznakowania?
        Jura
        • edek40 Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 12:11
          > Przecież była zagęszczająca się przerywana linia. Czego Ci tam jeszcze brakuje
          > do prawidłowego oznakowania?

          Byla. Jednak mejson ma ostatnio pecha. Policja juz drugi raz traktuje go jak
          skonczonego pirata drogowego, choc takim nie jest. Po prostu jezdze po Polsce i
          widze jak zdarza sie lamac przepisy innym obywatelom - z rozmyslem, na chama
          itp. Tu mejson niewatpliwie popelnil blad. Jednak w relacji do innych "wyskokow"
          na naszych drogach policjant powinien udzielic mu pouczenia. Sam fakt, ze znowu
          bedzie musial wyprzedzac zawalidrogi, strata czasu na sprawdzenie danych itp,
          niewatpliwie wystarczylaby jako "kara". Policja potraktowala go z cala
          surowoscia prawa, choc widac bylo, ze korygowal swoj blad i zabraklo mu kilku
          metrow. W takich sytuacja zawsze chce sie krzyknac: "Panowie, pojmaliscie i
          straciliscie nie tego, co trzeba!".
        • edek40 Porownaj sankcje 20.04.10, 12:13
          rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,7787784,Szarza_Francuza__181_km_h__Zobacz_film.html
          Tu tez 500 zl. A tzw. szkodliwosc jakby nieco wieksza. A i 100% celowosc
          dzialnia niewatpliwa.
          • jureek Re: Porownałem 20.04.10, 12:29
            forum.gazeta.pl/forum/w,510,110290152,110301925,moje_zdanie.html
            I stwierdzam, że Mesjona potraktowano zbyt surowo. W ogóle mam wrażenie, że
            prawie zawsze policjanci teraz z 500 wyskakują. Taki brak zróżnicowania to też
            rzecz bardzo demoralizująca.
            Jura
            • edek40 Re: Porownałem 20.04.10, 12:44
              > prawie zawsze policjanci teraz z 500 wyskakują. Taki brak zróżnicowania to też
              > rzecz bardzo demoralizująca.

              Taki brak zrozumienia realiow drogowych (wszelkich - i kiepskich drog, i
              zawalidrog, i dosc powszechnego, i celowego lamania przepisow) rowniez
              jest demoralizujacy. To nieomal jak pochopne osadzanie w twierdzy za niewielkie
              wykroczenia, choc wiadomo, ze po wysciu z niej, niedoswiadczony mlokos staje sie
              prawdziwym i doswiadczonym bandziorem. Zwracam uwage, ze mejson rozwaza
              zalozenie CB ;)
              • mejson.e Bandzior z CB... 20.04.10, 13:32
                edek40 napisał:


                > jest demoralizujacy. To nieomal jak pochopne osadzanie w twierdzy za niewielkie
                > wykroczenia, choc wiadomo, ze po wysciu z niej, niedoswiadczony mlokos staje si
                > e
                > prawdziwym i doswiadczonym bandziorem. Zwracam uwage, ze mejson rozwaza
                > zalozenie CB ;)

                Dzięki za referencje - zostałem bandziorem z CB... ;-)

                Po moim przedostatnim "błędzie" jeszcze wahałem się między CB a odtwarzaczem BluRay - teraz to już tylko kwestia dostępnej kasy.

                Miałem opory przed samostygmatyzacją batem antenki - wydawało mi się, że jeżdżąc bez ewidentnych szaleństw nie będę zmuszony do "zniżania się" do takiego poziomu.

                Tresura zaczyna przynosić rezultaty...
                • emes-nju Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 13:38
                  mejson.e napisał:

                  > Miałem opory przed samostygmatyzacją batem antenki - wydawało mi
                  > się, że jeżdżąc bez ewidentnych szaleństw nie będę zmuszony do
                  > "zniżania się" do takiego poziomu.

                  To kwestia przebiegow. Zwazywszy na jakosc pracy policji i jakosc regulacji drog, KAZDY duzo jezdzacy musi co jakis czas zaplacic myto drogowe (w odroznieniu od mandatu).
                  • jureek Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 13:41
                    emes-nju napisał:

                    > To kwestia przebiegow. Zwazywszy na jakosc pracy policji i jakosc regulacji dro
                    > g, KAZDY duzo jezdzacy musi co jakis czas zaplacic myto drogowe (w odroznieniu
                    > od mandatu).

                    Jak definiujesz "dużo jeżdżący"?
                    Jura
                    • emes-nju Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 13:54
                      jureek napisał:

                      > Jak definiujesz "dużo jeżdżący"?

                      Ja sie zalapalem na mandat za nie swoje przekroczenie predkosci jezdzac 20-25 tys. (2/3 w miescie). Zapewne niebawem znow sie na cos zalapie - np. na przekroczenie podwojnej ciaglej, ktora widac tylko na planie i po stanieciu na niej oraz schyleniu sie i odgarnieciu warstwy blota zaslaniajacej resztki farby.

                      Mysle, ze po drugim razie zainwestuje w CB. To tansze niz mandaty, a ewentualne opory moralne kasuje mi absolutny brak moralnosci u policjantow. ---> Karzacy mnie za przekroczenie predkosci musieli widziec wyprzedzajacy mnie duzy pojazd. Powinni tez wiedziec, ze zgodnie ze specyfikacja radaru, ktorym mierzyli, na pewno namierzyli wiekszy pojazd. Pomijam juz to, ze wszechobecne w policji radary Rapid wymagaja od policjanta jednorazowego poswiecenia, bo niezafalszowany pomiar mozna nim zrobic tylko przy kacie pomiaru wynoszacym zero - kazdy pomiar predkosci z pobocza obarczony jest sporym bledem, a wiec policjanci karza de facto na oko, lapiac najszybciej jadacych (albo tych, ktorzy jechali wolno, ale w odroznieniu od jadacego szybko, prawym pasem ;-P ).

                      Ukaranie Mejsona za wykroczenie, ktorego nie bylo (a nawet jakby bylo, to nie bardzo mogli je z duzej odleglosci zobaczyc), upewnia mnie, ze, na co zwrocil uwage Mejson, zaczela sie wojna i podobna szanse na strzal maja jednorazowi, niedzielni piraci jak i jezdzacy spokojnie (choc nie bezblednie - bezblednie jezdzi tylko waaaadza), ale duzo.
                      • jureek Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 14:08
                        emes-nju napisał:

                        > opory moralne kasuje mi absolutny brak moralnosci u policjantow.

                        Miałem Cię za bardziej myslącego.
                        Jura

                        P.S. Wywód długi, ale nadal nie wiem, jak definiujesz "dużo jeżdżącego".
                        • emes-nju Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 14:26
                          jureek napisał:

                          > Miałem Cię za bardziej myslącego.

                          Rozumiem, ze bylbym bardziej myslacy gdybym po dostaniu mandatu za nie swoje przekroczenie predkosci pocalowal pana wladze w pierscien i uznal, ze przeciez kiedys tam na pewno przekroczylem predkosc i mi sie nalezalo? ;-P

                          > P.S. Wywód długi, ale nadal nie wiem, jak definiujesz "dużo
                          > jeżdżącego".

                          Kazdy po swojemu. Ja, wedlug mnie nieslusznie, zalapalem sie jezdzac 20-40% wiecej od "sredniej krajowej". Przy czym sankcja, mimo wyniku pomiaru 112 na 70 km/h, byla ustawiona tak, zeby nie oplacalo mi sie klocic - 100 zl i 2 pkt. Czy tak wynika z taryfikatora...?

                          Mejson dostal gorzej, ale i z mniejsza mozliwoscia obrony. Zauwaz jednak, ze ukarany zostal za to, co zrobil i za to co panu wladzy sie wydawalo, ze zrobil. I znowu cala sprawa zostala skonstruowana tak, zeby ukaranemu nie oplacalo sie klocic, bo, z wielka strata czasu, wyklocilby niewielka kwote "bonusa", ktory mu przyznano za to, co im sie wydawalo, ze widzieli.
                          • jureek Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 14:32
                            emes-nju napisał:

                            > > P.S. Wywód długi, ale nadal nie wiem, jak definiujesz "dużo
                            > > jeżdżącego".
                            >
                            > Kazdy po swojemu. ...

                            Aha. Czyli dużo jeżdżący to taki, który załapał się na mandat. Jak się nie
                            załapał, to znaczy, że nie jest dużo jeżdżący. Nie zauważasz, że przy takiej
                            definicji zdanie "każdy dużo jeżdżący dostanie kiedyś mandat" jest zwykłą
                            tautologią?
                            Jura
                            • emes-nju Nie rznij glupa! 20.04.10, 14:38
                              Nie chcesz zrozumiec, to konczmy i juz.
                              • jureek Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 14:48
                                Doskonale rozumiem, jaką tezę chcesz wcisnąć. Że mandat to tylko przypadek
                                losowy i otrzymanie mandatu to nie kwestia tego, jak się jeździ, tylko ile się
                                jeździ. Dla zobrazowania tej tezy napisałeś efektowne zdanie:
                                "KAZDY duzo jezdzacy musi co jakis czas zaplacic myto drogowe (w odroznieniu od
                                mandatu)"
                                Żeby zweryfikować prawdziwość tego zdania trzeba znać definicję dużo jeżdżącego.
                                Jeżeli "dużo jeżdżącego" definiujesz jako tego, który płaci mandaty, to zdanie
                                to staje się tautologią.
                                Z Twoją tezą nie zgadzam się, bo nawet jeśli zdarzy się coś takiego, jak Tobie,
                                czy Mesjonowi, to nieprawdą jest, że tak samo narażony na mandaty jest kierowca
                                jeżdżący spokojnie i kierowca szalejący na drodze. Ten drugi mandatów zapłaci
                                więcej i nawet CB radio nie pomoże.
                                Jura
                                • emes-nju Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 15:04
                                  jureek napisał:

                                  > Doskonale rozumiem, jaką tezę chcesz wcisnąć. Że mandat to tylko
                                  > przypadek losowy

                                  Jezeli tylko zamienimy na coraz czesciej okaze sie, ze jednak sie
                                  rozumiemy.

                                  I wtedy okaze sie, ze coraz czesciej:

                                  > otrzymanie mandatu to nie kwestia tego, jak się jeździ, tylko ile
                                  > się jeździ.
                                  • jureek Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 15:13
                                    emes-nju napisał:

                                    > jureek napisał:
                                    >
                                    > > Doskonale rozumiem, jaką tezę chcesz wcisnąć. Że mandat to tylko
                                    > > przypadek losowy
                                    >
                                    > Jezeli tylko zamienimy na coraz czesciej okaze sie, ze jednak sie
                                    > rozumiemy.

                                    No to nie rozumiemy się. Tendencja jest odwrotna. O szczęściu czy pechu można
                                    mówić, gdy kontroli jest mało. Gdy sieć radarów jest coraz gęstsza, załapanie
                                    się na zdjęcie mniej zależy od szczęścia, a bardziej od tego, jak się jeździ.
                                    Jura
                                    • emes-nju Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 15:35
                                      Czy ja cos pisalem o zdjeciach...?
                                      • jureek Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 15:43
                                        emes-nju napisał:

                                        > Czy ja cos pisalem o zdjeciach...?

                                        Nie, pisałeś, że coraz częściej mandat zależy od szczęścia. A to nie tak. Im
                                        częstsze kontrole, im więcej fotoradarów, tym mniej w tym loterii.
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 16:08
                                          Mimo ze jestem wrogiem fotoradarow, zgodze sie, ze one eliminuja element loterii
                                          wynikajacy z tego, ze "element ludzki" rozliczany jest nie z faktycznych efektow
                                          pracy (poprawa bezpieczenstwa), a z wplywow, jakie przynosi.

                                          Zdajesz sobie sprawe, ze nasi policjanci poddani presji planu mandatowania
                                          musieliby byc swieci, zeby choc raz na jakis czas nie skorzystali z okazji do
                                          poprawy wynikow?

                                          Tu emesowi wlepia mandat za tego, ktorego nie udalo im sie zatrzymac bo jechal
                                          lewym pasem (bo lepszy wrobel w garsci), tam Mejsonowi dodadza "bonus" do
                                          wykroczenia, ktore faktycznie popelnil, tam zone Edka ukaza za przekroczenie
                                          predkosci na wysokosci poczatku terenu zabudowanego zaczynajacego sie zaraz za
                                          zakretem, mimo ze sami sie przyznali, ze widzieli jak zdecydowanie zwalnia...

                                          Nie dziwi Ci to, ze w ciagu ostatnich kilku lat wzrasta liczba takich doniesien,
                                          nawet tylko na tym forum?
                                          • jureek Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 16:17
                                            emes-nju napisał:

                                            > Nie dziwi Ci to, ze w ciagu ostatnich kilku lat wzrasta liczba takich doniesien
                                            > ,
                                            > nawet tylko na tym forum?

                                            Nie wiem, czy w ostatnich latach. O Twoim mandacie za nieswoje winy czytałem juz
                                            dość dawno temu.
                                            Jura
                                            • emes-nju Bylo to jakies 3,5 roku temu. 20.04.10, 16:24
                                              I mniej wiecej wtedy zaczely sie doniesienia o planach mandatowania oraz ofiarna
                                              walka o poprawe bezpieczenstwa poprzez generowanie nowych (bez wyeliminowania
                                              starych oczywiscie!), specjalnie potem oznakowywanych zagrozen.
                                              • jureek Re: Bylo to jakies 3,5 roku temu. 20.04.10, 20:58
                                                emes-nju napisał:

                                                > I mniej wiecej wtedy zaczely sie doniesienia o planach mandatowania

                                                Wcześniej planów mandatowania nie było?
                                                Jura
                                                • emes-nju Re: Bylo to jakies 3,5 roku temu. 21.04.10, 11:34
                                                  jureek napisał:

                                                  > emes-nju napisał:
                                                  >
                                                  > > I mniej wiecej wtedy zaczely sie doniesienia o planach
                                                  > > mandatowania
                                                  >
                                                  > Wcześniej planów mandatowania nie było?

                                                  Nie wiem. Wiem tylko, ze wczesniej szlo sie z panem wladza dogadac (inaczej niz przy pomocy lapowki) i dosc czesto za drobiazgi otrzymywalo sie pouczenie. Teraz mandaty dostaje sie od razu i bez dyskusji, za to czasem bezzsadanie lub nieco naciagane.
                                    • erasms11 Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 21:21
                                      > No to nie rozumiemy się. Tendencja jest odwrotna. O szczęściu czy pechu można
                                      > mówić, gdy kontroli jest mało. Gdy sieć radarów jest coraz gęstsza, załapanie
                                      > się na zdjęcie mniej zależy od szczęścia, a bardziej od tego, jak się jeździ.

                                      Zależy od tego, czy jeździsz dużo i wiesz, które skrzynki są pełne, czy też nie wiesz tego.
                                • erasms11 Re: Nie rznij glupa! 20.04.10, 21:19
                                  > Z Twoją tezą nie zgadzam się, bo nawet jeśli zdarzy się coś takiego, jak Tobie,
                                  > czy Mesjonowi, to nieprawdą jest, że tak samo narażony na mandaty jest kierowca
                                  > jeżdżący spokojnie i kierowca szalejący na drodze. Ten drugi mandatów zapłaci
                                  > więcej i nawet CB radio nie pomoże.

                                  Gdyby tak było, w Polsce handel i transport umarłyby.
                                  Płacą niedzielni kierowcy i pechowcy.

                                  Gdyby zbierali punkty kierowcy zawodowi i ci, dla których jazda to więcej, niż tylko dojazd do pracy i teściów, drogi byłyby puste.
                                  Przeciętny kierowca przejeżdża rocznie tylko kilkanaście tysięcy km.
                                  • wolfgang87 Re: Nie rznij glupa! 21.04.10, 09:28
                                    Moim zdaniem to wlasnie parenascie tys km jest to "nieduzo".
                                    20-30 tys km to juz jest srednio i potencjal na mandaty jest spory. W zasadzie najwiekszy, bo tacy kierowcy nie beda sie bawic w CB, ale tez ciezko im sie zawsze wlec, wiec tu i owdzie cos sie omsknie.

                                    A juz na pewno jesli tablica "teren zabudowany" stoi 300m przed zabudowaniami to zwalanianie rozpoczyna sie od tej tablicy. Zawsze. Wiec wystarczy postawic policjanta za jakims filarem i juz mandatowanie gotowe. Wlasnie kwestia prawdopodobienstwa.

                                    A ci co jezdza duzo, to naprawde niekoniecznie piracą. Po prostu dzieki CB nie zbieraja takich glupich mandatow za nic. I po minieciu policjanta czesto nie jada 140kmh, lecz nadal 90. Ale tez nie wyglupiaja sie w przestrzeganie 40tek, hamowanie w srodku pola, przestrzeganie 10km linii ciaglej. Bo po co? Zwariowac nie chcemy chyba?

                                    A taki ludek jak mejson i ja, nie wie nic o stojacych policjantach i tez olewa te glupie ograniczenia, a jednoczesnie mimo wszystko jezdzi raczej stosunkowo rozwaznie (nie mowie, ze bezblednie). I zgodnie z rachunkiem prawdopodbienstwa czasem jest dups.

                                    A jak ktos jezdzi parenascie tys km rocznie to moze pozwolic sobie na przestrzeganie przepisow, poniewaz jazda autem nie stanowi tak istotnej czesci jego zycia i naprawde go nie zbawi te pare minut wiecej. Bo jest to pare minut raz na pare dni.
                                    A nawet jesli pirat jest, to rachunek prawdopodobienstwa mowi swoje :)

                                    Osoboscie wiele razy przejezdzalem kolo policji majac cos na sumieniu (w sumie to chyba tylko predkosc), ale ze byli zajeci, wiec upiekalo sie. Ale jak na kazdego - przyjdzie kryska na matyska.
                • edek40 Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 13:46
                  > Tresura zaczyna przynosić rezultaty...

                  No wlasnie. A na dluzsza mete nauka przynosi lepsze rezultaty...
                • erasms11 Re: Bandzior z CB... 20.04.10, 21:13
                  > Miałem opory przed samostygmatyzacją batem antenki - wydawało mi się, że jeżdżą
                  > c bez ewidentnych szaleństw nie będę zmuszony do "zniżania się" do takiego pozi
                  > omu.

                  Ależ nie musisz się zniżać.
                  Wystarczy sięgać do portfela i na kursach punkty kasować.
    • mejson.e Podsumowanie 20.04.10, 21:55
      Przyznam się szerze, że bałem się przyznać do tego mandatu.

      Obnaża wszak moją niedoskonałość... ;-)

      Tyle się "wymandrzałem" i piętnowałem (innych) piratów a tu sam okazałem się
      wcale nie lepszy.

      Ale właśnie dlatego postanowiłem to opublikować.

      Dla ostrzeżenia tych, którym się wydaje że są w stanie nie tylko bezpiecznie ale
      całkowicie przepisowo i "bezmandatowo" jeździć.

      To prawda, że przekroczyłem dozwoloną prędkość hamując tylko silnikiem na
      początku obszaru zabudowanego albo za wcześnie przyspieszając.
      To prawda, że skończyłem wyprzedzać na skrzyżowaniu.

      Ale według mnie są to takie grzechy, które w mniejszym czy większym stopniu
      przydarzają się każdemu z was.
      Nie zawsze uda się nie przeoczyć jakiegoś znaku, przeliczyć się w czasie
      wyprzedzania.
      Nie każde jednak przewinienie ma finał w postaci mandatu.

      Kiedyś szczyciłem się dziesięcioletnim stażem bez punktów karnych i to przy
      przejeżdżaniu czterdziestu tys. km rocznie.
      Moje ostatnie trzy wpadki w przeciągu zaledwie pół roku świadczą, że sytuacja
      się zmienia.
      Ja nie zmieniłem ostatnio w sposób zasadniczy swojego stylu jazdy.
      Mam nawet przekonaie, że jeżdżę nawet spokojniej i z większą cierpliwością.
      Umiem zaplanować trasę i nie ścigam uciekających sekund.

      Sądzę więc, że wielu z "normalnych" kierowców może stanąć wkrótce przed
      perspektywą utraty prawa jazdy.

      Bo nie planują łamania przepisów, nie uzbrajają się w CB, antyradary, mapy
      fotoradarów, listy nieoznakowanych radiowozów, nie potrafią dawać łapówek, nie
      kupują szkoleń kasujących punkty.

      Dlatego mogą nie przetrwać z 24 punktami przez 12 miesięcy jak ich silniejsi,
      bardziej bezwzględni współużytkownicy drogi.

      Dziękuję wszystkim za wpisy, przyznam się szczerze, że spodziewałem się
      totalnego potępienia, a nie tyle zrozumienia...

      Mam nadzieję tylko, że ostrzeżenie na czas do Was trafi i uchroni przed
      pochopnym "upadkiem".
      • jane14 Bezpieczne wyprzedzanie 20.04.10, 23:04
        Z tego podsumowania jak i z całej dyskusji wynika jedno.
        Nauka z tej "przygody" poszła w las.
        Nie skupiając się zbytnio nad złamanymi przepisami bo juz zrobiła to policja
        warto jednak zastanowić sie czy to było "bezpieczne wyprzedzanie".
        Po pierwsze wymuszone bo zostałeś i tu się zgadzam, zmuszony do wyprzedzenia tej
        skody.
        Tylko że wcześniej już było wiadomo że zbliżasz sie do skrzyżowania, dokładnie
        gdy wyprzedziłeś czerwonego dostawczaka. Powinieneś już wtedy zrezygnować z
        wyprzedzania białego nie jak cześć dyskutantów uważa chować się za skodę. Tego
        już sie nie dało zrobić bez zagrożenia a wiec straciłeś panowanie nad sytuacja.
        Czy fakt ze zostałeś zmuszony do manewru którego nie miałeś zamiaru robic to
        według ciebie już zagrozenie czy jeszcze nie ?
        Czy skoda cie zaskoczyła ? Bo zwolniła? Takie rzeczy przed skrzyżowaniem się
        zdarzają.
        Skoda mogła chcieć skręcić w prawo (skręciła ?) mogła, co gorsza, chcieć skręcić
        w lewo, wtedy byłbyś ugotowany.
        Tu pewnie zwolniła bo już widziała radiowóz ...
        A teraz gdyby jednak z prawej ktoś chciał wjechać ?
        No wiem widoczność wspaniała, tylko jak ty widzisz coś co zasłania ci skoda? W lewo tez troche krzków no może osobowe byś dojrzał ale motor czy rower ?
        Rentgen w oczach ?
        No wiec załóżmy z prawej ktoś widzi zwalniająca skodę i wyjeżdża (nie koniecznie twoja
        matka) i masz następne wymuszone wyprzedzanie które ma szanse skończyć się na
        ... masce radiowozu.
        Ale by media miały ubaw!
        No ale ciągle tylko "to takie grzechy, które w mniejszym czy większym stopniu
        przydarzają się każdemu z was"
        Tak każdemu z nas kto nie rozumie i nie czuje przepisów takich jak właśnie
        zakaz wyprzedzania przed skrzyżowaniem czy przed przejściem dla pieszych itp.
        Podsumowując kara dotkliwa ale sprawiedliwa.
        A przy okazji

        > Ja nie zmieniłem ostatnio w sposób zasadniczy swojego stylu jazdy.
        > Mam nawet przekonanie, że jeżdżę nawet spokojniej i z większą cierpliwością.

        Kilka miesięcy temu jak zacząłeś publikować swe filmy pytałem czy zmieniłeś
        auto, bo twój styl jazdy na filmach wyraźnie odbiegała od wcześniejszych opisów
        z czasów jazdy bodaj panda. Pamiętasz watek o harcerzach? Albo ten jak "siadałeś
        na zderzak gościowi w Nubirze? Trudno dopatrzeć się tam cierpliwości...
        Zachowywałbyś się tak samo ten rok czy dwa temu gdy jeździłeś tą pandą. A wiec
        na pewno styl został taki sam, a tylko zmieniło się auto ?

        > Umiem zaplanować trasę i nie ścigam uciekających sekund.

        No tego to akurat na tym filmie też nie widać.
        • mejson.e Re: Bezpieczne wyprzedzanie 20.04.10, 23:36
          Na początku zaznaczę, że bardzo cenię sobie Twoje uwagi i akurat w tym wątku nie
          uważam ich za złośliwości... ;-)


          jane14 napisał:


          > Tylko że wcześniej już było wiadomo że zbliżasz sie do skrzyżowania, dokładnie
          > gdy wyprzedziłeś czerwonego dostawczaka. Powinieneś już wtedy zrezygnować z
          > wyprzedzania białego nie jak cześć dyskutantów uważa chować się za skodę. Tego
          > już sie nie dało zrobić bez zagrożenia a wiec straciłeś panowanie nad sytuacja.

          Pełna zgoda - miejsca za białą ciężarówką, było dosyć - wtedy też pojawił się
          znak ostrzegający o skrzyżowaniu.
          Nie wiem, co mnie poniosło o te dwa auta za daleko.

          Dlatego napisałem, że to błąd. Nie rżnąłem niewiniątka.


          > No ale ciągle tylko "to takie grzechy, które w mniejszym czy większym stopniu
          > przydarzają się każdemu z was"
          > Tak każdemu z nas kto nie rozumie i nie czuje przepisów takich jak właśnie
          > zakaz wyprzedzania przed skrzyżowaniem czy przed przejściem dla pieszych itp.

          Powód, dla którego wprowadzono zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach jest
          oczywisty - ktoś może wyjechać na pas, który akurat jest wolny.
          A pas z przeciwka musi być wolny, by zdecydować się na wyprzedzanie.

          Ale jeśli widać doskonale, że nikt nie zamierza wjechać, to znika podstawowy
          powód zakazujący wyprzedzać.
          Pozostaje drugi powód - przepis.
          Tak więc wszystkie Twoje scenariusze od wjechania z prawej drogi, do zderzenia z
          radiowozem są realne pod warunkiem, że widoczność skrzyżowania jest ograniczona.
          I tak jest pewnie przy większości skrzyżowań, stąd ten przepis.
          Ale uwierz mi, że gdybym nie widział całości skrzyżowania, nie próbowałbym tam
          wyprzedzać.
          Twoje przykłady doskonale ilustrują, co mogłoby się stać - doskonale ćwiczą
          wyobraźnie. ;-)


          > A wiec
          > na pewno styl został taki sam, a tylko zmieniło się auto ?

          Muszę chyba przemyśleć swoje życie... ;-)

          > > Umiem zaplanować trasę i nie ścigam uciekających sekund.
          >
          > No tego to akurat na tym filmie też nie widać.

          Na filmie próbowałem pokonać kolumnę nie przekraczającą sześćdziesiątki - to nie
          była walka o sekundy ale o przyzwoitość ;-)
          • jane14 Re: Bezpieczne wyprzedzanie 21.04.10, 11:01
            mejson.e napisał:

            > Nie wiem, co mnie poniosło o te dwa auta za daleko.

            A ja przypuszczam. Być może to incydent a może przejaw „sraczki”(bez
            urazy)
            Wiem że czasem trudno się do tego przyznać przed samym sobą ale
            obserwując „ciąg” niektórych kierowców do wyprzedzania mam wrażenie
            że to rodzaj nałogu. A jak wiesz każdy nałogowiec do końca
            utrzymuje, że jeśli chce to może przestać. Tylko nie przestaje…

            > Powód, dla którego wprowadzono zakaz wyprzedzania na
            skrzyżowaniach jest
            oczywisty ….Ale jeśli widać doskonale, że nikt nie zamierza wjechać,
            to znika podstawowy
            powód zakazujący wyprzedzać.
            > Pozostaje drugi powód - przepis.

            Jest jeszcze trzeci – samo skrzyżowanie.
            Jeśli może się zdarzyć cos nieprzewidzianego to zdarzy się tutaj.
            Jeśli auto wyprzedzane skręci w lewo to właśnie tutaj . I jeśli
            zrobi to prosto pod twoją maskę bo nie spodziewa się że ktoś
            wyprzedza tam gdzie jest zakaz …
            Jeśli auto za które chcesz się schować nagle zwolni to też właśnie
            tutaj itd.
            Po prostu na skrzyżowaniu ludzie robią różne rzeczy. Nie jada
            jednostajnie do przodu.
            Sam fakt że na poprzecznych nic nie ma to lekko za mało by mówić o
            bezpiecznym wyprzedzaniu.

            > Na filmie próbowałem pokonać kolumnę nie przekraczającą
            sześćdziesiątki - to nie
            była walka o sekundy ale o przyzwoitość ;-)

            Ale robisz to jednym ciągiem, co samo w sobie już jest
            niebezpieczne. I jak sam piszesz nie wiesz co cię poniosło.
            Dołączając do tego zakaz… No to dla mnie to już nieprzyzwoitość…
      • erasms11 Bandziory z nawigacją 22.04.10, 09:31
        > Bo nie planują łamania przepisów, nie uzbrajają się w CB, antyradary, mapy
        > fotoradarów, listy nieoznakowanych radiowozów, nie potrafią dawać łapówek, nie
        > kupują szkoleń kasujących punkty.

        O jaki ja biedny i skrzywdzony przez los.
        Same bandziory wokoło na drogach.
        Uzbrojeni w nawigację z pozaznaczanymi POI z fotoradarami.
        • mejson.e Re: Bandziory z nawigacją 22.04.10, 22:42
          erasms11 napisał:

          > O jaki ja biedny i skrzywdzony przez los.
          > Same bandziory wokoło na drogach.
          > Uzbrojeni w nawigację z pozaznaczanymi POI z fotoradarami.

          Taką procę to i ja wożę ze sobą - słychać na niektórych filmach...
    • misiek4111 Re: Nie tylko prędkość... 20.04.10, 23:53
      Oj Mejson, Mejson. Kręcisz te swoje filmiki, właściwie na każdym
      łamiesz przepisy, to nie zauważysz czerwonego, to wyprzedzasz na
      przejściu, to ignorujesz znak Stop, to wpadasz w ter. zabudowany z
      prędk. 94 i masz pretensje do wszystkich tylko nie do siebie.
      Przecież wyraźnie tym razem ignorujesz znak o skrzyżowaniu (1'15),
      ja bym się schował już za dostawczaka jadącego za Octavią. W ogóle
      to czy na Twoich filmikach nie za często wyprzedzasz?
      Co do policji, to Twoje 2 ostatnie "pechy" mnie podbudowały, policja
      coraz częściej działa profesjonalnie tzn. tak jak na Zachodzie, a
      nie tylko stoi beznadziejnie radiowozem na poboczu i usiłuje kogoś
      wysuszyć.
      Czy naprawdę nie stać Cię na nic więcej niż to swoje "kupuję CB".
      Naprawdę się da, ja przy swoich 30k rocznie nie mam ani jednego p-
      ktu, ale przede wszystkim trzeba krytycznie spojrzeć na swoją jazdę.
      Dla przykładu w filmiku obrazującym przedostaniego pecha też
      wyprzedzasz ciężarówkę na ciągłej (1'17), czy w ogóle to zauważyłeś?
      P.S.
      Prawdziwych profesjonalistów z Policji błagam o uwzględnienie w
      swojej pracy DK79 z Krakowa przez Chrzanów na Śląsk, puste skrzynki
      w Zabierzowie i z rzadka radiowóz na poboczu niczego nie załatwiają.
      • mejson.e Krytycznie... 22.04.10, 22:28
        misiek4111 napisał:

        > Oj Mejson, Mejson. Kręcisz te swoje filmiki, właściwie na każdym
        > łamiesz przepisy, to nie zauważysz czerwonego, to wyprzedzasz na
        > przejściu, to ignorujesz znak Stop, to wpadasz w ter. zabudowany z
        > prędk. 94 i masz pretensje do wszystkich tylko nie do siebie.
        > Przecież wyraźnie tym razem ignorujesz znak o skrzyżowaniu (1'15),
        > ja bym się schował już za dostawczaka jadącego za Octavią. W ogóle
        > to czy na Twoich filmikach nie za często wyprzedzasz?

        A kto by chciał oglądac filmy z 99% czasu mojej jazdy, gdy snuję się
        płynnie po dziurawych drogach?
        Ten 1% nie tylko ma smak ale i walor edukacyjny - także i dla mnie ;-)

        > Co do policji, to Twoje 2 ostatnie "pechy" mnie podbudowały, policja
        > coraz częściej działa profesjonalnie tzn. tak jak na Zachodzie, a
        > nie tylko stoi beznadziejnie radiowozem na poboczu i usiłuje kogoś
        > wysuszyć.

        Zdziwiwsz się, ale i mnie podbudowały, choć wyrwały mi ogromną dziurę w
        budżecie domowym...

        > Czy naprawdę nie stać Cię na nic więcej niż to swoje "kupuję CB".

        Stać mnie także na samokrytykę i przyznanie się do błędu.
        Na tym forum nie buduję swojego profilu, nie lansuje się, potrafię pokazać
        swoje błędy, bo mam nadzieję, że to jest idea tego forum - dzielenie się
        doświadczeniami (głupimi też) mającymi wpływ na bezpieczeństwo w ruchu
        drogowym.

        A CB jeszcze nie kupiłem...

        > Naprawdę się da, ja przy swoich 30k rocznie nie mam ani jednego p-
        > ktu, ale przede wszystkim trzeba krytycznie spojrzeć na swoją jazdę.

        Wiem, że się da.


        > Dla przykładu w filmiku obrazującym przedostaniego pecha też
        > wyprzedzasz ciężarówkę na ciągłej (1'17), czy w ogóle to zauważyłeś?

        Ja tak - Ty też a przecież mogłem wyciąć...
    • emes-nju Do ostatnich sprawiedliwych. 21.04.10, 11:45
      My, przecietni kierowcy, nigdy Wam, geniuszom zawsze wszystko przewidujacym i
      zawsze przestrzegajacym, nie dorownamy i nawet nie osmielamy sie probowac.

      Mam jednak prosbe. Niech ten, co jest bez winy (NIGDY w ciagu wielu lat jazdy, w
      wyniku blednej decyzji, nie najechal na podwojna ciagla i NIGDY nie popelnil
      zadnego innego wykroczenia - swiadomie i nieswiadomie), pierwszy rzuci kamieniem.

      Bo jak na razie, to wszyscy sa najmundrzejsi na swiecie PO FAKCIE. ZADEN nie
      potrafi udowodnic, ze w takiej sytuacji, jaka pokazal Mejson, nie popelnilby
      podobnego BLEDU.
      • jane14 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 21.04.10, 23:22
        emes-nju napisał:

        > ZADEN nie
        > potrafi udowodnic, ze w takiej sytuacji, jaka pokazal Mejson, nie popelnilby
        > podobnego BLEDU.

        Mejson nie popełnił żadnego błędu. Mejson świadomie podjął ryzykowną decyzje.
        Wiedział, że jest zakaz wiedział, ze zbliża się do skrzyżowania. Twierdzi ze
        wszystko widział na podporządkowanych.
        Nie wiedział tylko ze za skrzyżowaniem jest radiowóz...
        Jedyny jego błąd to złamanie zakazu w polu widzenia policji.
        Nie wiem jak inni ale ja nie podjąłbym takiej decyzji a co do błędu no to skoro
        nie złamałbym zakazu to i obecność radiowozu by mi wisiała...
        Czy to wystarczy jako dowód ?

        PS A swoją a drogą to ten radiowóz widać z daleka na filmie. Fakt rozdzielczość
        nie pozwala rozpoznać oznaczeń ale skoda rozpoznała i dała po hamulcach. No ale
        to tyko kolejny argument na to by przed skrzyżowaniem nie wyprzedzać, nawet jak
        widzimy ze boczne są puste to wtedy może nam umknąć to co przed nami...
        • erasms11 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 09:53
          > PS A swoją a drogą to ten radiowóz widać z daleka na filmie. Fakt rozdzielczość
          > nie pozwala rozpoznać oznaczeń ale skoda rozpoznała i dała po hamulcach. No ale
          > to tyko kolejny argument na to by przed skrzyżowaniem nie wyprzedzać, nawet jak
          > widzimy ze boczne są puste to wtedy może nam umknąć to co przed nami...

          Ograniczenia i zakazy mamy różne, od najbardziej sensownych po te od czapy i jakby wymarzone do wyrabiania planów mandatowania.

          Nie wyprzedzamy przed wzniesieniem i na skrzyżowaniach nie dlatego, że za to jest ileś tam zł i punktów karnych, ale dlatego, że to głupie i niebezpieczne.

          Na skrzyżowaniu może wydarzyć się coś niespodziewanego.
          I dlatego 150 metrów przed skrzyżowaniem jest znak.
          Mejsonowi wydawało się, że ma na tyle dobrą furę i wysokie umiejętności, że te metry łyknie od niechcenia.
          Wystarczył miśkowóz i sytuacja z początku klarowna zmieniła się na tyle, że Mejson nie wyrobił się w kalkulacjach.

          Na górze przyklejony jest wątek z filmem o przejściu dla pieszych.
          Dwie panie tak samo, jak Mejson, oburzone, że przecież nawet prędkości nie przekroczyły i jadą bezpiecznie.
          Pewnie po całym zajściu długo opowiadały, jak to policja, zamiast tych bandziorów i piratów łapać, na nie, niewinne, się uwzięła.



        • emes-nju Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 10:18
          jane14 napisał:

          > Mejson nie popełnił żadnego błędu. Mejson świadomie podjął
          > ryzykowną decyzje.

          Odpowiedz mi szczerze :-P Czy potrafisz nam tu wszystkim zagwarantowac, ze w podobnej sytuacji podjalbys "jedynie sluszna" decyzje majac na nia ulamek sekundy?

          Pomysl wyprzedzenia auta jadacego za Skoda nie mial w sobie nic ryzykownego. Skoro Mejson zahaczyl o podwojna ciagla dopiero wyprzedzajac Skode, znaczy, ze bylo daleko i prosze mi tu nie pieprzyc farmazownow o tym, ze bylo blisko itd. W tym mechanizmie w ogole nie powinno sie wyprzedzac, bo zawsze jakas "matka wasza" moze sie pojawic.

          Czyli zalozenie jest takie. Calkiem prawidlowo i rozsadnie wyprzedzasz jeden samochod w rozsadnej odleglosci od skrzyzowania, a jak chcesz skonczyc manewr zgodnie z przepisami dosc daleko od poczatku podwojnej ciaglej, jakis ktos "zamyka" Ci droge powrotna. Masz wiec do wyboru awaryjne hamowanie, zeby nie pojechac po kreskach ALBO wyprzedzenie kogos, kto dosc niefrasobliwie nagle zmienia warunki na drodze, mimo ze na pewno widzial, ze ktos za nim wyprzedza (!).

          Co jest bardziej ryzykowne? Awaryjne hamowanie do niewiadomo jakiej predkosci (a moze pan ze Skody nie zwalnia, a hamuje do zera, bo mu wpadl breloczek do oka?) czy szybkie wyprzedzenie z minimalnym najechaniem na podwojna ciagla, ale nie na samo skrzyzowanie, na ktorym zreszta widzisz, ze jest pusto?

          Jaka Ty, krynico wiedzy wszelakiej, decyzje bys podjal w stresie i majac na nia ulamek sekundy? Wiem jaka. Taka jak podjalby kazdy PO FAKCIE. Bo po fakcie wiemy np., ze pan ze Skody jednak nie hamowal do zera i mozemy sie mondrzyc :-P

          Nawet nie wiesz jakie takie mondrzenie sie jest zalosne... Ja potrafie przyznac sie do tego, ze popelniam bledy na drodze - Ty i Tobie podobni z jakiegos powodu usiluja nam wmowic, ze sa bezbledni, co jest niewykonalne.
          • erasms11 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 10:48
            > Nawet nie wiesz jakie takie mondrzenie sie jest zalosne... Ja potrafie przyznac
            > sie do tego, ze popelniam bledy na drodze - Ty i Tobie podobni z jakiegos powo
            > du usiluja nam wmowic, ze sa bezbledni, co jest niewykonalne.

            Jeżdżę jak pirat z Karaibów. Przyznam się, że kiedy mam dni wyjazdowe i na przykład śledząc moją jazdę satelitarnie, czy w inny sposób, to 24 punkty zbierałbym codziennie.

            Nie wyprzedzam za znakiem ostrzegającym o skrzyżowaniu.
            Widziałem już dość sytuacji pozornie klarownych, które się pogmatwały z trudnej do przewidzenia strony.

            Ala ja to pirat drogowy jestem.
            I do znakowych czterdziestu nie zwalniam.
            • emes-nju Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 11:04
              erasms11 napisał:

              > Nie wyprzedzam za znakiem ostrzegającym o skrzyżowaniu.

              Ktory jest jakies 300 od niego. To naprawde za malo, zeby kogos wyprzedzic jezeli ma sie odpowiednia predkosc? Nie gadaj... Mejson przeciez niewiele najechal na podwojna ciagla dopiero przy wyprzedzaniu kolejnego auta!

              > Widziałem już dość sytuacji pozornie klarownych, które się
              > pogmatwały z trudnej do przewidzenia strony.

              O! Ja tez! I jedyny wniosek jaki mi sie z nich zasunal to taki, ze nie da sie wszystkiego przewidziec, a wiec decyzje np. o wyprzedzaniu podejmujemy na podstawie jakichs warunkow srednich (hamowanie kogos widzacego, ze wyprzedzasz jadacego za nim jest tak idiotyczne, a wiec nieprzewidywalne, ze zdecydowanie odbiega od warunow srednich!) albo nie wyprzedzamy NIGDY - bo przeciez zawsze jakas "matka wasza"...
              • erasms11 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 11:31
                > > Nie wyprzedzam za znakiem ostrzegającym o skrzyżowaniu.
                > Ktory jest jakies 300 od niego. To naprawde za malo, zeby kogos wyprzedzic jeze
                > li ma sie odpowiednia predkosc? Nie gadaj...
                Znak stoi 150 do 300 m.

                Gdyby to było takie oczywiste, Mejson nie najechałby na ciągłą i nie dostał żadnego mandatu.

                > O! Ja tez! I jedyny wniosek jaki mi sie z nich zasunal to taki, ze nie da sie w
                > szystkiego przewidziec, a wiec decyzje np. o wyprzedzaniu podejmujemy na podsta
                > wie jakichs warunkow srednich (hamowanie kogos widzacego, ze wyprzedzasz jadace
                > go za nim jest tak idiotyczne, a wiec nieprzewidywalne, ze zdecydowanie odbiega
                > od warunow srednich!)

                Na drogach jest mnóstwo miejsca do wyprzedzania poza skrzyżowaniami.
                Hamowanie (często paniczne) przed skrzyżowaniem w fotoradarowym kraju wcale nie jest już takie rzadkie.
          • jane14 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 23.04.10, 11:36
            emes-nju napisał:

            > Czyli zalozenie jest takie. Calkiem prawidlowo i rozsadnie wyprzedzasz jeden sa
            > mochod w rozsadnej odleglosci od skrzyzowania, a jak chcesz skonczyc manewr zgo
            > dnie z przepisami dosc daleko od poczatku podwojnej ciaglej, jakis ktos "zamyka.

            Manewr nie jest robiony zgodnie z przepisami jest robiony pomimo znaku
            ostrzegawczego o zbliżaniu sie do skrzyżowania (to jest juz przed skrzyżowaniem
            !)i pomimo linii ostrzegawczej że zbliża sie do miejsca gdzie występuje linia
            ciągła, a wiec powinien zjechać na swój pas a nie kontynuować wyprzedzanie, jak
            napisałem powinien to zrobić za białym dostawczakiem a nie gonić za skodą...

            Tu wracamy do jednej z dyskusji o znaczeniu podwójnej ciagłej. To nie od miejsca
            gdzie zaczyna się podwójna ciągła obowiązuje zakaz wyprzedzania...

            > Jaka Ty, krynico wiedzy wszelakiej, decyzje bys podjal w stresie i majac na nia
            > ulamek sekundy? Wiem jaka. Taka jak podjalby kazdy PO FAKCIE.

            Pewnie taka sama ale jak podkreślam różnica miedzy mną a Mejsonem nie w tym jaka
            decyzje podejmujemy w krytycznej sytuacji tylko w tym czy ryzykujemy czy nie
            pakowanie się w krytyczne sytuacje...
            Ja bym nie ryzykował wyprzedzania juz białego dostawczaka wiec problem hamującej
            skody by nie wystąpił.

            > Nawet nie wiesz jakie takie mondrzenie sie jest zalosne... Ja potrafie przyznac
            > sie do tego, ze popelniam bledy na drodze - Ty i Tobie podobni z jakiegos powo
            > du usiluja nam wmowic, ze sa bezbledni, co jest niewykonalne.

            Nikt nie jest bezbłędny, dlatego ja jeżdżę zachowawczo, by nie być zmuszanym do
            popełniania błędów, nie działać w stresie i nie byc zmuszanym do podejmowania
            decyzji w ułamkach sekund.
            Gdy ten warunek spełnisz to okaże się, że też nie popełniasz błędów...
            Właśnie znaki te stawiane "od czapy" i magiczne one chronią tego kto się do nich
            stosuje od takich sytuacji. Tu też chronił ale został zignorowany...
      • erasms11 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 10:14
        > Bo jak na razie, to wszyscy sa najmundrzejsi na swiecie PO FAKCIE. ZADEN nie
        > potrafi udowodnic, ze w takiej sytuacji, jaka pokazal Mejson, nie popelnilby
        > podobnego BLEDU.

        Nie udowodnię, ale zadeklaruję.
        Nie popełniłbym błędu. Nie wyprzedzam w miejscach niebezpiecznych.
        Z tym, że co jest, a ci nie jest niebezpieczne, ustalam ja, a nie znaki.

        Nie wyprzedzam na skrzyżowaniach, niezależnie, czy są obstawione, czy nie.

        Wyprzedzam za to na obszarach zabudowanych, gdy kilka kilometrów wioski ma linię podwójną ciągłą i czterdziestkę pod tablicą miejscowości.
        • emes-nju Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 10:38
          erasms11 napisał:

          > Nie udowodnię, ale zadeklaruję.
          > Nie popełniłbym błędu. Nie wyprzedzam w miejscach niebezpiecznych.

          Udowodnij mi, ze wyprzedzenie samochodu jadacego za Skoda bylo niebezpieczne skoro niewielkim najechaniem na podwojna ciagla skonczylo sie dopiero wyprzedzenie Skody.

          Bo wyprzedzenie Skody bylo konsekwencja dosc niefrasobliwego zachowania jej kierowcy. Mejson (w ulamku sekundy!) podjal byc moze bledna decyzje (wiemy to PO FAKCIE!!!), ale ja chyba w podobnej sytuacji zachowalbym sie tak samo. Chocby dlatego, ze awaryjne hamowanie do niewiadomo jakiej predkosci (kierowca Skody mogl hamowac do zera!) jest zdecydowanie bardziej ryzykowne niz skonczenie wyprzedzania z niewielkim zahaczeniem podwojnej ciaglej przed PUSTYM skrzyzowaniem.

          PS Z filmu nie wynika, zeby Mejson wyprzedzal na skrzyzowaniu. Czy uznales, ze tak bylo, bo mimo ze film temu przeczy, Mejson zostal za to ukarany? ;-P
          • erasms11 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 11:13
            Mejson naciągnął sytuację z wyprzedzaniem. Skrzyżowanie nie, ale ciągłą najechał.
            Misiek naciągnął sytuację i skasował za dwa przewinienia.
            Mejsonowi udało się skończyć wyprzedzanie przed skrzyżowaniem.
            Miśkowi udało się skasować więcej.

            Mejsonowi tak banalna sytuacja przed skrzyżowaniem wymknęłą się spod kontroli. Skutkiem tym razem tylko mandat.

            Raz się uda, innym razem nie uda.
            I dlatego, choć jeżdżę nieprzepisowo, unikam pewnych zachowań na drodze. Bo pretensje mógłbym mieć tylko do siebie.
            Mejson zaś wylewa żale na CB, nawigacje samochodowe, system szkoleń punktowych.

            • emes-nju Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 11:22
              erasms11 napisał:

              > Mejsonowi tak banalna sytuacja przed skrzyżowaniem wymknęłą się
              > spod kontroli.

              No i wlasnie takiego mondrzenie sie nie lubie.

              Nie analizujesz sytuacji tak, jakbys byl jej czescia, a chlodnym okiem sprzed
              klawiatury. Wtedy wszystko jest latwe, decyzje podejmuje sie blyskawicznie (ma
              sie na nie nawet kilka godzin :-P) i mozna oceniac innych, samemu stawiajac sie
              ponad ocenianym.

              Ja pozostane przy swoim zdaniu. Takie bledy moga zdarzyc sie kazdemu, kto jezdzi
              samochodem (i wyprzedza - faktycznie jak ktos nigdy nie wyprzedza, to takiego
              bledu nie popelni) i pisanie, ze "mi nie", jest dziecinada.
              • erasms11 Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 14:11
                > pisanie, ze "mi nie", jest dziecinada.

                Nie mieści ci się w głowie, że niektórzy nie wyprzedzają w pewnych miejscach, bynajmniej nie dlatego, że się zastanawiają nad złamanymi przepisami.


                > > Mejsonowi tak banalna sytuacja przed skrzyżowaniem wymknęłą się
                > > spod kontroli.
                >
                > No i wlasnie takiego mondrzenie sie nie lubie.
                >
                > Nie analizujesz sytuacji tak, jakbys byl jej czescia, a chlodnym okiem sprzed
                > klawiatury.
                Analiza: linię przekroczył, ale przed skrzyżowaniem zdążył - jest dobra.
                Analiza: nie mógł odpuścić kilkaset metrów - wymądrzanie sprzed komputera.
                • emes-nju Re: Do ostatnich sprawiedliwych. 22.04.10, 14:47
                  erasms11 napisał:

                  > > pisanie, ze "mi nie", jest dziecinada.
                  >
                  > Nie mieści ci się w głowie, że niektórzy nie wyprzedzają w pewnych
                  > miejscach, bynajmniej nie dlatego, że się zastanawiają nad
                  > złamanymi przepisami.

                  Miesci. Ale Mejson rozpoczal (a w zasadzie kontynuowal) wyprzedzanie jadacego za
                  Skoda dostatecznie wczesnie, zeby nie mozna bylo mowic o ryzykownym manewrze.
                  Zdecydowanie!

                  Najlepiej swiadczy o tym to, ze nawet jak musial "awaryjnie", z powodu czyjegos
                  glupiego zachowania, podjac kolejne wyprzedzanie, to skonczyl je tylko niewiele
                  przekraczajac podwojna ciagla i zdecydowanie nie wjezdzajac na skrzyzowania.

                  Ta podwojna przeciez do czegos sluzy. I CHYBA raczej nie do tego, zeby nie
                  wyprzedzac kilkaset metrow przed nia. A znak informujacy o skrzyzowaniu jak na
                  razie nie jest tozsamy z zakazem wyprzedzania.
                  • mejson.e Pas! 22.04.10, 22:16
                    Dzięki emes za obronę - dokładnie rozgryzłeś decyzję, jaką podjąłem w
                    tamtej stuacji, ale i jane, i misiek, i erasms mają rację - wyprzedzanie
                    należało przerwać zaraz po minięciu znaku ostrzegającego o skrzyżowaniu.
                    Tak na zapas, na wszelki wypadek, by nie kusić losu.

                    Ja pociągnąłem "o jeden samochód za daleko" z głupiej chyba zasady
                    przestrzegania płynności jazdy - to właśnie ten biały samochód jechał
                    najwolniej i sprawił, że na plecach urosła mu kolumna.
                    Octavia jechała wcześniej tak agresywnie - zmieniając pas z machnięciem
                    ogonem - że do głowy mi nie przyszło, że zacznie bez powodu hamować.
                    Wjechałbym przed białego i jechał grzecznie dopuszczalną tam
                    dziewięćdziesiątką.
                    Tymczasem kierujący octavią zobaczywszy radiowóz albo usłyszawszy w
                    ostatniej chwili ostrzeżenie o nim przez CB postanowił na wszelki wypadek
                    zahamować do pięćdziesiątki (chyba), bo nie obserwował znaków tak uważnie
                    jak ja.

                    My widzimy uzasadnienie mojego działania, dla wielu na tym forum trzyma
                    się ono kupy, ale to nie zmienia faktu, że naruszyłem procedury
                    bezpieczeństwa - widząc znak ostrzegający o skrzyżowaniu powinenem
                    wyhamować do sześćdziesiątki i schować się za białą furgontkę, przejechać
                    skrzyżowanie i wyprzedzić ją dalej.

                    Cywilne loty rygorystycznie przestrzegają procedur bezpieczeństwa,
                    ustawionych oczywiście grubo na wyrost, a wojskowe czasami szarżują i
                    rozbijają się jak ten pod Smoleńskiem...

                    Do waszej wiadomości - od dwóch tygodni jeżdżę bardzo przepisowo, a co z
                    tego wynika, to już temat na kolejne, tłuste wątki... ;-)
                    • emes-nju Re: Pas! 23.04.10, 09:50
                      mejson.e napisał:

                      > Dzięki emes za obronę

                      Nie tylko Cibie bronie, bo takie akcje jak ta, ktora skonczyla sie Twoim mandatem, sa standardem.

                      BYC MOZE (bo nie widze ZADNYCH powodow) powinienes przerwac wyprzedzanie na widok znaku. Ale dlaczego skoro miales pusta droge i odpowiednia, uzyskana znacznie wczesniej predkosc? Dlatego, ze "matka wasza"? Przeciez widzac "matke wasza" wszedzie, nalezaloby w ogole nie wstawac z (opancerzonego) lozka! Kto mogl przewidziec idiotyczny manewr kierowcy Skody? Ani Ty, ani ja - mogli to "przewidziec" tylko ci, ktorzy obejrzeli film. I byc mundrzy po fakcie, co strasznie mnie mierzi.

                      I przeraza... Bo ludzie, ktorzy na podstawie takiego filmu nie potrafia zrozumiec sytuacji na drodze (ja, jak zobaczylem szybko zwalniajaca Skode troche sie spialem, mimo ze przeciez ogladalem tylko film!), nie beda tego potrafili rowniez w realu.

                      Tak. Skoro cala akcje widzialy "miski", mandat Ci sie "nalezal", ale nie dlatego, ze piratowales, tylko dlatego, ze zdarzylo sie na drodze cos trudnego do przewidzenia i zaliczyles "wpadke". Argumentow z gatunku "na widok znaku trzeba przerwac wyprzedzanie czegos powolnego, co wiaze sie z koniecznoscia gwaltownej zmiany predkosci" nie przyjmuje. Wlasnie dlatego, ze mniejszym zagrozeniem (a zanim kierowca Skody dolozyl swoje, ZADNYM zagrozeniem!) bylo plynne dokonczenie manewru niz gwaltowna zmiana predkosci, zeby schowac sie za zawalidroga na widok znaku, ktory jest nie mniej niz 150 m od skrzyzowania. To niebezpieczne i, co oczywiscie na tym swietoszkowatym forum nie znajdzie zrozmienia, strasznie nieracjonalne!
                      • jane14 Re: Pas! 23.04.10, 10:48
                        emes-nju napisał:

                        > Kto mogl prze
                        > widziec idiotyczny manewr kierowcy Skody? Ani Ty, ani ja - mogli to "przewidzie
                        > c" tylko ci, ktorzy obejrzeli film. I byc mundrzy po fakcie, co strasznie mnie
                        > mierzi.

                        Przepraszam że się wtrącę ale skoro jeździsz po tych samych drogach co ja to
                        choć małe szanse ale jeszcze raz spróbuje ci to wytłumaczyć.
                        Tu nie chodzi o to że ktoś jest w stanie wszystko przewidzieć. Bo nie jest. Tu
                        chodzi o to ze nie należy sie pakować w sytuacje w których występuje wiele
                        nieprzewidywalnych okoliczności. I właśnie taka sytuacja jest wyprzedzanie przed
                        skrzyżowaniem.
                        Nikt tu chyba nie napisał, że przewidział zachowanie skody, natomiast parę osób
                        jedynie pisało że nie podjęłoby manewru wyprzedzania, bo właśnie nie potrafili
                        przewidzieć że skończy się ono bezpiecznie.
                        Ty zaś twierdzisz że wszystko było bezpiecznie a jednak lekki dreszczyk emocji
                        i ciebie nie ominął a wiec (niezależnie od mandatu) warto było ?

                        > Argumentow z gatunku "na widok znaku trzeba pr
                        > zerwac wyprzedzanie czegos powolnego, co wiaze sie z koniecznoscia gwaltownej z
                        > miany predkosci" nie przyjmuje.

                        Dlaczego ? Wyprzedzając kolumnę musisz się z tym liczyć. Zmiany prędkości (z tym
                        gwałtowne to przeginasz) są nieodłącznym elementem wyprzedzania kolumny. To są
                        uroki wyprzedzania kolumny nigdy nie wiesz zaczynając manewr gdzie go trzeba
                        będzie skończyć .
                        A jak złapiesz cug rozpędzisz zanadto auto i nie chcesz lub wręcz już nie możesz
                        z uwagi na swą prędkość w stosunku do kolumny skończyć no to kończy się jak "u
                        Otyli"

                        > a za
                        > nim kierowca Skody dolozyl swoje, ZADNYM zagrozeniem!

                        Bo tą razom "matka wasza" jechała skodą !


                        • emes-nju Re: Pas! 23.04.10, 11:41
                          jane14 napisał:

                          > Tu chodzi o to ze nie należy sie pakować w sytuacje w których
                          > występuje wiele nieprzewidywalnych okoliczności. I właśnie taka
                          > sytuacja jest wyprzedzanie przed skrzyżowaniem.

                          Jezeli skrzyzowanie jest "przewidywalna okolicznoscia" (oznakowane i widoczne z daleka), to nie ma co mowic o "nieprzewidywalnych okolicznosciach" i, po przeanalizowaniu tych "przewidywalnych okolicznosci", mozna wyprzedzac albo nie. Jezeli skrzyzowanie jest "nieprzewidywalna okolicznoscia" (nieoznakowane i w krzakach), to znaczy, ze nigdzie nie wolno wyprzedzac, bo zawsze jakas "matka wasza"... eeee... skrzyzowanie moze sie pojawic :-P

                          Jane. Troche logiki w wypowiedziach by nie zaszkodzilo.

                          Dalszy Twoj wywod to kwieciste wariacje na temat "matki waszej", z ktorych jedynym rozsadnym wnioskiem byloby podjecie decyzji, ze nie nalezy wstawac z (opancerzonego) lozka :-P

                          PS Tak dla porzadku. Prosze o precyzyjne okreslenie jaki dystans od skrzyzowania jest na tyle duzy, zeby krynica drogowej wiedzy wszelakiej nie odsadzala wyprzedzajacego od czci i wiary. MI SIE WYDAWALO, ze mozna wyprzedzac w rejonie linii przerywanej, ale lektura tego watku zachwiala moja pewnoscia :-P
                          • jane14 Re: Pas! 23.04.10, 14:44
                            emes-nju napisał:
                            > Jezeli skrzyzowanie jest "przewidywalna okolicznoscia" (oznakowane i widoczne z
                            > daleka), to nie ma co mowic o "nieprzewidywalnych okolicznosciach" i, po przea
                            > nalizowaniu tych "przewidywalnych okolicznosci", mozna wyprzedzac albo nie....
                            > Jane. Troche logiki w wypowiedziach by nie zaszkodzilo.

                            No szczególnie twoich bo całą ta przygoda Mejsona pokazuje włsnie to że nie ma
                            przewidywalnych do końca skrzyżowań. Tu niby było wszystko przewidywalne a jednak...


                            > Dalszy Twoj wywod to kwieciste wariacje na temat "matki waszej", z ktorych jedy
                            > nym rozsadnym wnioskiem byloby podjecie decyzji, ze nie nalezy wstawac z (opanc
                            > erzonego) lozka :-P

                            Jeśli tylko taki wniosek ci sie nasuwa to lepiej nie wstawaj, dla dobra swojego
                            i innych.


                            > PS Tak dla porzadku. Prosze o precyzyjne okreslenie jaki dystans od skrzyzowani
                            > a jest na tyle duzy, ...

                            Najpierw określ precyzyjnie z jaką predkościa jedzie poprzedzajacy jak daleko
                            jest widoczność jaka jest dozwolona prędkość o warunkach na drodze (slisko,stan
                            techniczny nawierzchni itp) tez wspomnij. Wtedy spróbuje ci pomóc...
                            Zadawanie takich pytań własnie sugeruje że masz problem ze swoim doświadczeniem.
                            Kazdy kierowca wie że odpowiedzieć na takie pytanie mozna tylko siedzać za
                            kierownica nie za klawiatura ...

                            > MI SIE WYDAWALO, ze mozna wyprzedzac w rejonie lin
                            > ii przerywanej, ale lektura tego watku zachwiala moja pewnością

                            Bo jest wiecej niż jeden rodzaj lini przerywanej. Dlatego nie możesz zrozumieć
                            znakologów bo nie rozumiesz alfabetu znaków...
                            Ale nawet gdyby był jeden to i tak nie oznacza to zezwolenia na wyprzedzanie.
                            Poświeciliśmy temu spory watek i co prawda zdania pozostały podzielone ale
                            przynajmniej ustaliliśmy że rodzaj lini w żaden sposób nie jest związany
                            przepisami kodeksu, z zezwoleniem czy zakazem wyprzedzania...
                            Ale może masz inny kodeks to zacytuj...

                            • emes-nju Re: Pas! 23.04.10, 14:50
                              jane14 napisał:

                              > Kazdy kierowca wie że odpowiedzieć na takie pytanie mozna tylko
                              > siedzać za kierownica nie za klawiatura ...

                              Tak? To dlaczego siedzac za klawiatura komentujesz zachowania Mejsona siedzacego za kierownica? Nie byles tam, widziales tylko film z nieuniknionym przklamaniem perspektywy, a sie mundrzysz...
                              • jane14 Re: Pas! 23.04.10, 21:13
                                emes-nju napisał:


                                > Tak? To dlaczego siedzac za klawiatura komentujesz zachowania Mejsona [b
                                > ]siedzacego za kierownica[/b]? Nie byles tam, widziales tylko film z nieuniknio
                                > nym przklamaniem perspektywy, a sie mundrzysz...

                                Z jakim nieuniknionym ?
                                Nie nie żartuj ! w tej perspektywie widac wszystko co jest do zobaczenia ....
                                A po za tym ciebie zakłamanie perspektywy nie dotyczy ?
                                A, geniusz trzeciego wymiaru! To teraz rozumiem czemu się "mundrzysz". Tylko
                                czemu przy tym zadajesz takie głupie pytania...
                                • emes-nju Re: Pas! 24.04.10, 07:55
                                  Slyszales kiedys o wplywie kata "widzenia" obiektywu na perspektywe
                                  obrazka/filmu? Nie? To sobie o tym poczytaj.
                                  • mejson.e Luz! 24.04.10, 09:52
                                    Emes - wiem, że Cię łeb nap.la ale już odpuść sobie.
                                    Zbyt mocno przeginasz w tej dyskusji.
                                    Możemy mieć różne poglądy w dyskusji ale szanujmy się nawzajem.
                                    • emes-nju Re: Luz! 24.04.10, 10:30
                                      Podziwiam Twoja cierpliwosc.
    • bimota Re: Nie tylko prędkość... 21.04.10, 22:07
      "To było połączenie kar za dwa wykroczenia - przecięcie podwójnej ciągłej i
      wyprzedzanie na skrzyżowaniu. "

      Typowe dla "wladzy"... Nie wazne, ze ciagla powstala wlasnie po to by
      przypomniec o niewyprzedzaniu...

      Jesli faktycznie nie bylo (i nie moglo byc) zagrozenia to ja bym za takie cos
      mandatu nie dal.

      To jest wk., ze sie czlowiek wlecze na trasie 100., co chwile go wyprzedza jakis
      pirat, co chwile mija auta w rowie, stara sie jechac uwaznie, ale i tak go
      udupia za jakas pierdole... Chyba sezon na mandaty faktycznie sie zaczal..
      • erasms11 Re: Nie tylko prędkość... 22.04.10, 10:01
        > To jest wk., ze sie czlowiek wlecze na trasie 100., co chwile go wyprzedza jaki
        > s
        > pirat, co chwile mija auta w rowie, stara sie jechac uwaznie, ale i tak go
        > udupia za jakas pierdole... Chyba sezon na mandaty faktycznie sie zaczal..

        www.tvp.pl/krakow/motoryzacja/jedz-bezpiecznie/wideo/o-zachowaniu-kierowcow-na-przejsciach-dla-pieszych-28-iii-2010/1586594
        • bimota Re: Nie tylko prędkość... 22.04.10, 11:42
          Nie dziala...
          • erasms11 Re: Nie tylko prędkość... 22.04.10, 14:13
            forum.gazeta.pl/forum/w,510,109397979,109397979,Jedze_bezpiecznie_przejscia.html
            • bimota Re: Nie tylko prędkość... 22.04.10, 20:40
              Co to ma do rzeczy ?
    • rapid130 Re: Nie tylko prędkość... 22.04.10, 01:39
      Kiedyś napisałem, że zachowuję się bardziej defensywnie od mejsona.
      I tu się to potwierdza. Zlądowałbym przed Laguną, bo odpuszczam
      wyprzedzanie widząc znaki ostrzegawcze.

      Coś mi się zdaje, że mejson zrobiłby tak samo, tylko parę sekund
      wcześniej "podniosło mu się ciśnienie", gdy pomarańczowy VW LT nagle
      zbudził się do wyprzedzania. I gdzieś tam - w podświadomości - złość
      żle podpowiedziała...

      Co do nagłego zwolnienia Octavii, to już m.in. jane14 napisał dlaczego
      Skoda złapała snuja.

      * * *
      Jakieś 10 lat temu, podobną sytuację (mejson-Octavia) sfinalizowałem
      lekkim "dzwonem".

      Skoncentrowałem się na maluchu do wyprzedzenia. Grzecznie
      przejechaliśmy obszar na poły zabudowany. Domki zostały z tyłu, maluch
      o dziwo dalej się snuł, ale też nie robił żadnych wolt.
      (.......................1,5 s. .......................)
      Sarna wybrała najgorszy moment, że wyskoczyć z pola pomiędzy drzewami.
      Przeprysnęła tuż przed maluchem i trafiła prosto na mnie, właśnie
      wysforowującego naprzód.
      Gość nie przyspieszał, bo ją dojrzał.
      Przeoczyłem ją, bo wahający się maluch przykuł moją uwagę i częściowo
      ją zasłonił.

      Nawet nie dotknąłem hamulca.

      Straty były symboliczne, jak na uderzenie przy 100 km/h w dorosłą
      sarnę. Tuż przed trzaśnięciem zmieniła "tor lotu", ja zdążyłem lekko
      odbić w lewo. Dzięki temu rozeszło się po kościach.

      Ona uciekła, ja doczłapałem się do garażu 50-60 km/h, z rozwalonym
      zderzakiem muskającym asfalt, zbitym prawym reflektorem i lekko wygiętą
      maską, ale z nietkniętą chłodnicą.

      P.S. Mejson PRZEMÓWIŁ! ;)
      • mejson.e Mądry Mejson po szkodzie... 22.04.10, 21:53
        rapid130 napisał:

        > Kiedyś napisałem, że zachowuję się bardziej defensywnie od mejsona.
        > I tu się to potwierdza. Zlądowałbym przed Laguną, bo odpuszczam
        > wyprzedzanie widząc znaki ostrzegawcze.

        Często powtarzasz mądre porównanie nauki jazdy samochodem do nauki
        jezyka chińskiego.
        To sie potwierdza niemalże na co dzień. :-/


        > Coś mi się zdaje, że mejson zrobiłby tak samo, tylko parę sekund
        > wcześniej "podniosło mu się ciśnienie", gdy pomarańczowy VW LT
        nagle
        > zbudził się do wyprzedzania. I gdzieś tam - w podświadomości -
        złość
        > żle podpowiedziała...

        LT mnie nie wkurzył, bo liczyłem się z tym że mnie nie zauważy - mój
        styl wyprzedzania z przyspieszaniem za plecami i wyskakiwaniem z
        dużą różnica prędkości jest ryzykowny o tyle, że może zaskakiwać
        tych, którzy rozpozanie przed wyprzedzedzaniem robią trochę
        wcześniej niż przy mijaniu ostatniego samochodu z przeciwka...

        > P.S. Mejson PRZEMÓWIŁ! ;)

        Nie dało się zagłuszyć ładną muzyką jąkającego się ze zdnerwowania
        autora bez utraty atmosfery zdarzenia... ;-)
    • bimota Re: Nie tylko prędkość... 22.04.10, 12:04
      A zakaz wyprzedzania jest, wg mnie, nie po to by skrecajacy w prawo mial wolny
      pas i nie musial patrzec w prawo czy ktos wyprzedza tylko po to by wjezdzajacy
      na glowna mogl oceniac mozliwosc wjazdu wzgledem pierwszego w "kolejce" na
      glownej i nie byl zaskakiwany tym, ze ktos za nim jedzie szybciej i bedzie
      wyprzedzal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka