Dodaj do ulubionych

Droga smierci, krajowa 7

01.05.10, 15:30
Codziennie dociera do nas wiadomość o wypadkach na tej drodze,
szczegolnie miedzy Nidzica i Ostroda. Droga była zaprojektowana i
zbudowana bez jąder jeszcze z mętalnością komunistyczną,
kiedy na drogach poruszały się traktory i fiaty. Jadą często tą
drogą i stwierdzam że samochody z warszawską rejestracją wogole nie
przestrzegają przepisów drogowych, wyprzedzają w miejscach
niedozwolonych. Szerokość drogi nadawały się do innego rozwiązania,
jak w niektórych krajach Europy zach. Po prostu 3 pasma. 2 km
dwupasmowa w jednym kierunku i jednoposmowa w drugim
kierunku. Po 2 km odwrotnie, także kazdy miałby możliwość
wyprzedzania, bo potej drodze poruszaja sie somochody o roznych
predkosciach.
Widziałem też na zachodzie że na zakrętach droga jest szersza i
pochylona.
Obserwuj wątek
    • oixio Re: Droga smierci, krajowa 7 01.05.10, 16:46
      Wyobrażenie o bezpieczeństwie ruchu drogowego decydentów daleko
      odbiega od rzeczywistych potrzeb.
      Wniosek mój wypływa z obserwacji wykonywania coraz węższych jezdni -
      już robi się tak wąskie,
      -że nie ma miejsca na namalowanie linii krawędziowej o prawidłowej
      szerokości,
      -że nie ma miejsca na wymalowanie linii podwójnej ciągłej.
      Jezdnię w zakrętach wykonuje się o tej samej szerokości.
      W jezdni umieszcza się szykany zabraniające jakiegokolwiek
      wyprzedzania (nawet pojazdom w akcji ...

      Tak jakby celem było całkowite zakorkowanie ruchu, gospodarki,
      Państwa?
    • emes-nju Inaczej sie nie da. 01.05.10, 17:09
      Bez tekstu o warszawskich kierowcach nie byloby "poglebionej analizy", co?
      • jureek Re: Inaczej sie nie da. 01.05.10, 19:41
        Nie zauważasz, że tekst o warszawskich kierowcach jest takim samym rytualnym
        zakleciem jak "sracz sołtysa"?
        Jura
        • emes-nju Re: Inaczej sie nie da. 02.05.10, 18:38
          jureek napisał:

          > Nie zauważasz, że tekst o warszawskich kierowcach jest takim samym
          > rytualnym zakleciem jak "sracz sołtysa"?

          O ile "sracz soltysa" ma pewne umocowanie w rzeczywistosci (nigdzie w Europie nie widzialem tak "ortodoksyjnie" wyznaczanyh terenow zabudowanych; nigdzie nie widzialem tez takiego nagromadzenia calkowicie niezgodnych z przepisami terenow zabudowanych wylacznie bialymi talicami i coraz czesciej punktami poboru oplat), o tyle "warszawski kierowca" nie - to taka figura retoryczna pokazujaca kompleksy piszacego.

          Chocby dlatego, ze sposrod wszystkich samochodow z W na tablicy, tylko czesc, to samochody warszawskie - wojewodztwo mazowiecke jet duze (najdalsi cieszacy sie W na blachach moga mieszkac nawet i 140-150 km od stolicy) i dosc bogate (duzo aut). Pomijam "warszawiakow" w leasingowanych maszynach oraz warszawiakow od zeszlego miesiaca (tych, ktorzy co piatek uniemozliwiaja mi spokojny powrot do domu w Warszawie, bo tabunami jada do domu daleko poza Warszawa) - nieslusznie pomijam, bo ci wlasnie z racji ciglego pokonywania duzych dystansow sa najbardziej "warszawscy".
          • jureek Re: Inaczej sie nie da. 02.05.10, 19:42
            emes-nju napisał:

            > O ile "sracz soltysa" ma pewne umocowanie w rzeczywistosci

            Nie wiem, czy jeszcze pół promila polskich sołtysów ma wychodek na zewnątrz.
            Takie to jest umocowanie w rzeczywistości.
            Wiem, że tego "sracza sołtysa" nie używasz dosłownie, potraktuj więc tak samo
            niedosłownie określenie "warszawcy kierowcy" jako określenie pewnego stylu jazdy
            i będzie git.
            Jura
      • babaqba Re: Inaczej sie nie da. 01.05.10, 19:45
        Pewnie by nie było, ale coś w tym jest. Wg standardów tego forum
        poruszam się samochodem jak ostatni morderca i należy mi odebrać prawo
        jazdy, samochód i życie, albo odwrotnie. I mimo tego zostaję na drodze
        w tyle, bo wszyscy mnie wyprzedzają swoimi zagazowanymi lemuzynami.
        Kiedy wyjeżdżam do innych miast (poza Warszawę) to mam wrażenie, że
        miejscowa ludność drzemie za kierownicą, światła są dostosowane do
        tempa ruchu (zmiana co 5 minut) a dziesięć samochodów to już
        wielominutowy korek. Reasumując: jeżdżę spokojnie ale to ciągle
        warszawska jazda, która w takim Poznaniu łatwo wyróżnia się
        agresywnością i tempem. A co dopiero, kiedy tam się pojawi przeciętny
        kierowca ze stolicy zaboru rosyjskiego a nie taki żółw jak ja?
        • nereus1 Re: Inaczej sie nie da. 01.05.10, 20:38
          Jeżdzę często tą 7-ką, ale wyprzedzają na zakrętach i w miejscach zakazanych
          ponad 90% samochodów z rejestracją W.-...
          • nereus1 Re: Inaczej sie nie da. 01.05.10, 20:41
            Mnie nie chodzi o rejestrację ani o to kto kogo wyprzedza, ale przez
            przemalowanie pasów na tej krajowej 7 można by ułatwić kierowcom wyprzedzanie.
            Po prostu 3 pasy, 2 wjednym kierunku 1 w drugim kierunku, po 2 km odwrotnie, po
            2 km z powrotem itd.
            • emes-nju Re: Inaczej sie nie da. 02.05.10, 18:51
              nereus1 napisał:

              > Mnie nie chodzi o rejestrację ani o to kto kogo wyprzedza, ale
              > przez przemalowanie pasów na tej krajowej 7 można by ułatwić
              > kierowcom wyprzedzanie.

              No i gdyby nie wstawka o "rejestracjach W" mozna by podyskutowac...
              • sven_b Re: Inaczej sie nie da. 03.05.10, 08:38
                Spokojnie. Było wielokrotnie dowodzone, że oborę robią ci na W, ale tylko
                element napływowy. Rdzenni poruszają się z należnym obyciem:)
                • emes-nju Re: Inaczej sie nie da. 03.05.10, 13:58
                  Obore robia rozni kierowcy. Ale nie kazdy z W na rejestracji, to warszawski
                  kierowca.
          • emes-nju Re: Inaczej sie nie da. 02.05.10, 18:50
            nereus1 napisał:

            > Jeżdzę często tą 7-ką, ale wyprzedzają na zakrętach i w miejscach
            > zakazanych ponad 90% samochodów z rejestracją W.-...

            WS - Siedlce
            WO - Ostroleka
            WP - Plock
            WL - Legionowo
            WM - Minsk Mazowiecki
            WG - Garwolin
            WR - Radom
            WZ - Lomianki, Blonie

            Cholercia... Nie wiedzialem, ze Warszawa az tak sie rozrosla, ze objela swom zasiegiem Radom i Ostroleke, zahaczajac tez o Plock i Minsk Mazowiecki :-P

            PS Nie wymienilem tablic "trzyliterowych", bo chyba kazdy wie, ze to sa tablice spoza miast, ale warto wiedziec, ze najdalsze od Warszawy regiony z "rejestracja W" leza 140-150 km od tej przerazajacej stolicy :-P
            • jerzyjerzy2 Re: Inaczej sie nie da. 04.06.10, 11:00
              emes-nju napisał:
              > PS Nie wymienilem tablic "trzyliterowych", bo chyba kazdy wie, ze to sa tablice
              > spoza miast
              Mam KRA i wszyscy z Krakowa mają KRA. Nie wiedziałem, że Kraków jest poza miastem.
              Raz jechałem z Gdańska do Krakowa tą 7-ką i niestety ale rejestracje WX jeżdżące
              tą trasą to najwięksi piraci ... Zero kultury i wyobraźni.
              • emes-nju Re: Inaczej sie nie da. 04.06.10, 11:29
                jerzyjerzy2 napisał:

                > rejestracje WX jeżdżące tą trasą to najwięksi piraci ... Zero kultury i
                > wyobraźni.

                Hm... Wesola. Wlaczona do Warszawy w 2002 r ;-)
        • emes-nju Re: Inaczej sie nie da. 02.05.10, 18:41
          babaqba napisała:

          > Wg standardów tego forum poruszam się samochodem jak ostatni
          > morderca i należy mi odebrać prawo jazdy, samochód i życie, albo
          > odwrotnie. I mimo tego zostaję na drodze w tyle, bo wszyscy mnie
          > wyprzedzają swoimi zagazowanymi lemuzynami.

          Ale tylko na prostej! I pod zadnym pozorem nie w czasie startu ze swiatel! ;-)

          Mam podobne wrazenie. Jezdze dynamicznie, "po warszawsku", ale to mnie na
          prostej wyprzedzaja - jak juz sie obudza albo znajda pedal gazu i dojda do ladu
          z nadmiarem biegow w skrzyni ;-P
    • inguszetia_2006 Re: Droga smierci, krajowa 7 02.05.10, 11:00
      nereus1 napisał:
      samochody z warszawską rejestracją wogole nie
      > przestrzegają przepisów drogowych,
      Witam,
      Za dużo wymagasz od samochodów z warszawską rejestracją. I tak cud
      boski(albo szatański),że w ogóle jadą bez kierowców;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • nereus1 Re: Droga smierci, krajowa 7 03.05.10, 10:50
        Kilka dni temu jechalem taka droga 3 pasmowa z Bittburga (Rheinland)
        do Luxembourga. Na 2 pasmowce wyprzedzilem kilka samochodow, a na 1
        pasmowce mialem wolna droge!
        • wolfgang87 Re: Droga smierci, krajowa 7 03.05.10, 21:42
          Bez przesady. Ja dzisiaj mialem ogromna przyjemnosc pociskać tak między Zamościem a Lublinem. Bylo sporo pasow do wyprzedzania, raz dla jednych, raz dla drugich. Miodzio!

          Szkoda, ze u nas takie cos na masową skalę robią to tylko na terenach wyżynnych. A nie da się na nizinnych, zwłaszcza pokręconych mazurkisch? Da się, ale po co...
          • nereus1 Re: Droga smierci, krajowa 7 03.05.10, 22:07
            Szerokość krajowej 7 wystarczy w wielu miejscach aby zrobić po 2 pasy w każdą
            stronę, brak kreatywności u projektantów, to jeszcze absolwenci uczelń
            komunistycznych.
            • wolfgang87 Re: Droga smierci, krajowa 7 03.05.10, 22:48
              Jak dla mnie osobiscie to nie jest brak kreatywnosci, to jest bandyckie lenistwo :/ Ile osob zginelo przez ten "brak kreatywnosci"?
              Ile osob dzien w dzien jest doprowadzanych do szewskiej pasji, bo musi sie wlec? To naprawde nie jest brak kreatywnosci...
              • nereus1 Re: Droga smierci, krajowa 7 03.05.10, 23:44
                Dopiero następna generacja projektantów zmieni bezpieczne szosy!
    • wichura Re: Droga smierci, krajowa 7 04.05.10, 12:19
      Najprzyjemniejsza ze znanych mi dróg krajowych! Co roku wyprawiam się nią po
      parę razy, w obie strony od W-wy, tj. nad morze i do Kielc (dalej już nie, bo po
      co mi jechać do Krakowa?) i czynię to bez obaw, wiem, że bezpiecznie dojadę w
      obie strony, we względnie dobrym czasie.
      Ale też akcja psucia tej DK się rozpoczęła - ze dwa lata temu, jakiś idiota
      pozorujący działania na rzecz bezpieczeństwa ruchu, ustawił za Olsztynkiem
      bariery oddzielające pasy ruchu (taki leśny, dość kręty odcinek, w kilku
      miejscach z dodatkowym (trzecim) pasem dla powolnych pojazdów podjeżdżających
      pod górę).
    • lottomanka Re: Droga smierci, krajowa 7 04.05.10, 21:37
      Jadą często tą
      > drogą i stwierdzam że samochody z warszawską rejestracją wogole
      nie
      > przestrzegają przepisów drogowych, wyprzedzają w miejscach
      > niedozwolonych.

      Raczej nie samochody o różnych prędkościach ale kierowcy którzy
      podróżują z różną prędkością - czepiam się- przepraszam taki
      nawyk:). Każdy wie jaka jest droga (7) więc nie widzę tego
      tłumaczenia dla wyprzedzania „na trzeciego” . Z drugiej jednak
      strony rozumiem że ktoś się „spieszy” do domu więc uprzejmie, jak
      widzę że sznur aut za mną się „rozstępuje”, ja się dostosowuję, co
      robią też i ci co jadą przede mną. Jestem pełna podziwu i
      zrozumienia dla osób którzy jadą z taką prędkością (z reguły
      samochodami wartymi powyżej 70 tys. cena nowego z salonu). Jacy oni
      są biedni i żal mi ich bo wolą się zabić lub co gorsza innych żeby
      tylko nie wydać średnio ok. 100 zł od osoby za dodatkowy nocleg. No
      cóż mają wydatki- kredyt na samochód, ubezpieczenie to kosztuje więc
      niech nas nie dziwi że na złamanie karku pędzą zagrażając
      bezpieczeństwu podróży innych uczestników ruchu. Rejestracja raczej
      tu nie ma nic do rzeczy, wszyscy przecież wiemy jak drogie jest
      utrzymanie mieszkania i rodziny (niestety w Warszawie najdrożej)
      więc nie dziwmy się że dodatkowy wydatek na nocleg mógłby
      wyprzedzających w niedozwolonym miejscu zrujnować i spowodować że
      oni i ich rodziny znalazłyby się „pod mostem” – ja do tego palca nie
      przyłożę. To że ja złamałam przepisy przekraczając ciągłą na poboczu
      to tylko akt mojego współczucia i zrozumienia ;). Naprawdę bieda
      jest w Polsce więc życzę więcej zrozumienia dla „piratów
      drogowych” , czy ktoś zadał sobie pytanie jak go taki wyprzedzał z
      naruszeniem prawa, jaki on musi być ubogi? . Czym droższa „fura”
      tym bardziej biedny – niestety ;). Sama że jestem biedna ale nie aż
      tak żeby nie mieć na dodatkowy nocleg pojechałam na długi weekend
      majowy do Malborka a moi bogaci znajomi polecieli tu i tam… Cały
      szkopuł w tym, że naszymi drogami nie jeżdżą Ci od których zależy
      ich stan, bo jakby się kilka razy przejechali to też mieliby dość i
      coś by” z tym problemem” zrobili.
      Ps. Najkrótszy dowcip o posłach:” Spotkało się dwóch Posłów w
      tramwaju.” - to tylko taka dygresja.
      • emes-nju Re: Droga smierci, krajowa 7 05.05.10, 09:24
        Jezeli na ten dodatkowy nocleg ma wydac pieniadze zamozna rodzina, to pol biedy, choc jakbys sie zastanowila, to BYC MOZE wpadloby Ci do glowy, ze jak ktos ma 7 dni urlopu (znaczna czesc zamoznych ludzi zapierd... tak, ze i te 7 moze okazac sie luksusem), to nie bardzo mu sie chce 4 dni spedzac w podrozy z predkoscia PKSu. Pomijam rodziny mniej zamozne, ktore na urlop odkladaja caly rok i dodatkowe kilka stow na nocleg w drodze oznaczac moze koniecznosc rezygnacji z wypoczynku (3 osoby w dwie strony, to jakies 4-5 stowek). Pomine juz tu, ze Polska, m. in. z powodu koszmarnych dojazdow staje sie celem coraz mniejszej liczby wyjazdow wakacyjnych, co nawet tak zadufanej w swoj status materialny osobie moze w blizszej lub dalszej perspektywie zaczac sprawiac klopot.

        Klopot zaczyna sie wtedy, gdy na ten nocleg musi zdecydowac sie REP. Z wlasnej pensji? No i wykorzystujac w tym celu urlop? No bo tego zlego wyzyskiwacza na dodatkowe koszty raczej, w imie ILUZJI bezpieczenstwa, nie naciagnie. (Iluzji, bo nawet jadac z najbardziej bezpieczna predkoscia czyli stojac, moge zostac zabity przez kogos jadacego - co ciekawe ten ktos wcale nie musi jechac za szybko).

        A problem jest. Nie wiem czy wiesz, ale przecietny handlowiec w Niemczech ma pod soba 200 sklepow jednej z sieci obuwniczych. Polski, w tej samej sieci, ma ich tylko 50. Niemcy sie wkurzali, bo to i koszty i klopoty logistyczne. Az przyjechali na kuntrol, zeby sprawdzic dlaczego te leniwe polaczki tak sie opierd... Juz sie nie dziwia... Czy dziwi Cie dlaczego czesc towarow w polskich sklepach jest drozsza niz w bogatych Niemczech?

        I na koniec. Bardzo duza czesc pracujacych w duzych miastach, to "desant" ze wsi i malych miast. Oni na weekend jada odpoczac do domu. I CHYBA wola odpoczac w domu niz w hotelu :-P Bo "hotelowe" warunki bytowania, to oni maja czesto w czasie tygodnia pracy (standardem jest kilka osob wynajmujacych jedno mieszkanie).

        Co ciekawe da sie nasze dukty zorganizowac tak, zeby byly szybsze i wcale nie bardziej niebezpieczne (np. zwiekszajac liczbe miejsc do bezpiecznego wyprzedzania zamiast, w imie poprawy bezpieczenstwa, przy pomocy betonu w osi jezdni czynic ten manewr jeszcze bardziej niebezpiecznym, czy zwiekszajac o kilka m srednice rond i, w celu poprawy plynnosci ruchu "wygladzajac" wjazdy na nie). Ale "sie nie da"... Mysle, ze m. in. z powodu podobnej do Twojej pogardy dla innych (np. tych splacajacych kredyty i kutwiacych na nocleg - sa tacy; nie wszyscy urodzili sie bogaci!). Dla ich celow i potrzeb. Nie ma celow i potrzeb! Sa tylko "jedynie sluszne" idee!
        • jureek Re: Droga smierci, krajowa 7 05.05.10, 09:45
          Nie zrozumiałeś chyba tekstu przedmówczyni. Jej chodziło o takich, którzy
          szpanują super furą, a na nic innego ich nie stać, a nie o naprawdę
          niezamożnych. To nie jest problem zamożności, lecz ustawienia priorytetów. Ja na
          przykład nie pisałbym się na takie życie, że zasuwam jak głupi po to, żeby 7 dni
          w roku leżeć bykiem na jakiejś plaży. To ja wolałbym zrezygnować z takiego
          nerwowego urlopu, a za to na przykład codziennie dojechać rowerkiem do pracy
          malowniczą drogą rowerową wzdłuż rzeki. Wiem, że mamy gospodarczo co nieco do
          nadgonienia, ale ten stres i ciągła gonitwa też wykańczają. Z wielu rzeczy można
          spokojnie zrezygnować bez szkody dla jakości życia.
          Jura
          • emes-nju Re: Droga smierci, krajowa 7 05.05.10, 11:50
            jureek napisał:

            > Nie zrozumiałeś chyba tekstu przedmówczyni. Jej chodziło o takich,
            > którzy szpanują super furą, a na nic innego ich nie stać,

            A skad przedmowczyni wie, ze szpanuja, a nie jada?

            A skad przedmowczyni wie, ze moga sobie pozwolic na 4 dni podrozy w te i we wte. CZASOWO! Nie finansowo.

            A skad przedmowczyni wie, ze ich stac czy nie stac? I skad ta pogarda dla tych, ktorych nie stac?

            > ja wolałbym zrezygnować z takiego nerwowego urlopu, a za to na
            > przykład codziennie dojechać rowerkiem do pracy

            Tylko pozazdroscic.

            Dla mnie i znacznej czesci duzo pracujacych wakacje w domu oznaczaja, ze byc moze po 17-tej maja spokoj z telefonami w pilnej sprawie, "no bo jak juz jestes w domu..."

            > malowniczą drogą rowerową wzdłuż rzeki.

            Jurek! Wskaz mi w okolicach Warszawy (i wiekszosci innych polskich miast) choc ze dwie takie malowniczo-urlopowe drogi wzdluz rzeki! Najlepiej takie, do ktorych nie musze dojezdzac po pasie ruchu jakiejs ruchliwej wylotowki :-P Najlepiej takie, ktore sa po prostu wybudowane po to, zeby ludzie mogli sie zrelaksowac czy to po pracy, czy to w weekend czy to w czasie urlopu spedzanego w domu, bo nad swoje morze nie zdaza w czasie tych 7 dni ;-P

            > Wiem, że mamy gospodarczo co nieco do nadgonienia, ale ten stres i
            > ciągła gonitwa też wykańczają.

            A sprobuj sie z tego wyrwac...

            Dla znacznej czesci pracownikow (o wlascicielach firm nie wspominajac - np. w mojej branzy obowiazuje od jakiegos czasu "moda" na prace 24h, BO TAK) nawet lekkie odpuszczenie sobie oznacza strate pracy.

            > Z wielu rzeczy można spokojnie zrezygnować bez szkody dla jakości
            > życia.

            Widac, ze od dluzszego czasu nie pracujesz i nie zyjesz w Polsce...

            Polsce, w ktorej te glupie i rozrzutne polaczki nie maja zadnych oszczednosci, za to zyja od pierwszego, do pierwszego zadluzeni po uszy pracujac czesto po nascie godzin na dobe, zeby posplacac te swoje wysoce nierozsadne i rozrzutnosci wynikajace kredyty (np. na mieszkanie - czesto drozsze niz w wielu znacznie od nas zamozniejszych krajach).
            • jureek Re: Droga smierci, krajowa 7 05.05.10, 12:05
              emes-nju napisał:

              > I skad ta pogarda dla tych,
              > ktorych nie stac?

              A jednak nie zrozumiałeś, ani jej, ani mnie. Nie chodzi o pogardę dla tych,
              których nie stać, chodzi o nabijanie się z takich, których nie stać na nocleg za
              100 złotych, bo kupili auto za 100 tysięcy złotych, a gdyby nie szpan, to
              wystarczyło by im auto za połowę tej ceny.
              Oczywiście, że każdy może sobie robić ze swoją kasą co chce, tylko jeżeli
              gospodaruje nią tak nierozsądnie, to niech nie płacze, że biedny, gdy kupuje
              super brykę ze wszystkimi bajerami.
              Z tymi mieszkaniami, też nie bardzo rozumiem. W Niemczech własne mieszkanie to
              raczej luksus, większość mieszka w wynajętych, a w Polsce większość zapożycza
              się, żeby tylko mieć własne.
              Przypuszczam, że powodem tego, że w Polsce nie rozwinął się rynek wynajmu
              mieszkań są przepisy przesadnie chroniące lokatorów. Mógłbym np. z mojej chałupy
              w Polsce wyodrębnić mieszkanie do wynajęcia, ale w obecnym stanie przepisów nie
              zrobię tego, bo wynajęcie mieszkania jest zbyt ryzykowne.
              Jura
              • emes-nju Re: Droga smierci, krajowa 7 05.05.10, 12:20
                jureek napisał:

                > A jednak nie zrozumiałeś, ani jej, ani mnie. Nie chodzi o pogardę
                > dla tych, których nie stać, chodzi o nabijanie się z takich,
                > których nie stać na nocleg za 100 złotych, bo kupili auto za 100
                > tysięcy złotych

                A skad Ty i przedmowczyni wiecie czy tego pedzacego w aucie za 100 tys. stac czy nie stac na hotel?!

                > Z tymi mieszkaniami, też nie bardzo rozumiem. W Niemczech własne
                > mieszkanie to raczej luksus, większość mieszka w wynajętych, a w
                > Polsce większość zapożycza się, żeby tylko mieć własne.

                Bo nie ma mieszkan na wynajem... To takim szeptem Ci pisze, zeby Ci nie robic wiochy, ze az tak nie znasz realiow, o ktorych jakze chetnie sie wypowiadasz...

                > Przypuszczam, że powodem tego, że w Polsce nie rozwinął się rynek
                > wynajmu mieszkań są przepisy przesadnie chroniące lokatorów.

                No widzisz... Tylko przypuszczasz, a piszesz. Ale fakt - trafiles. Dodaj jeszcze do tego przepisy zniechecajace do inwestowania w drobne nieruchomosci - nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze nieruchomosc amortyzuje sie w Polsce min. 40 lat. To znaczy placisz za mieszkanie na wynajmem 0,5 mln zl (w Warszawie tyle moze kosztowac trzypokojowe mieszkanko dosc daleko od centrum), w roku zakupu placisz od tej kwoty podatek - 1/40 kwoty wydanej na zakup. No i placisz podatek od zysku jaki stanowi kwota za jak wynajmujesz mieszkanie. Przy 40 letniej amortyzacji (jezeli dozyjesz!) podatkowo wychodzisz na minus.

                Acha - nie pisz mi, ze moge sobie zmienic wladze na tak, ktora nie bedzie programowo okradac i upodlac swoich obywateli :-/
                • nereus1 Re: Droga smierci, krajowa 7 07.05.10, 11:15
                  Notatka z dnia 07.05.2010
                  46-letnia kobieta zginęła w tragicznym wypadku na drodze numer 7
                  Warszawa -Gdańsk w okolicy miejscowości Sople. Do zdarzenia doszło w
                  piątek rano.
                  • ewosia Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 11:52
                    wczoraj jechałam DK7. w przerwie na kawę i papierosa mówiłam kumpeli
                    do telefonu, że na siódemce już lato - wyprzedzanie na trzeciego to
                    norma, wyskakiwanie na wyprzedzanie, pomimo, że ja jestem na
                    przeciwnym pasie, ale kierowca mi daje długimi do zrozumienia, że
                    mam spadać na pobocze - koszmar. zakończony staniem tuż za dzwonem,
                    30 m ode mnie lądował śmigłowiec. I po co to było?
                    trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7860854,Grozny_wypadek
                    _na__siodemce___Droga_jest_juz_przejezdna.html
                    • wichura Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 12:55
                      > wyskakiwanie na wyprzedzanie, pomimo, że ja jestem na
                      > przeciwnym pasie, ale kierowca mi daje długimi do zrozumienia, że
                      > mam spadać na pobocze
                      Jeśli musi Ci dawać to do zrozumienia długimi, to znaczy, że niezbyt uważnie
                      obserwujesz drogę przed sobą / źle "czytasz" rozwój wydarzeń. Niestety, po
                      naszych drogach tak się jeździ (co nie znaczy, że ja tak jeżdżę bądź
                      pochwalam taki sposób jazdy
                      ). W każdym normalnym kraju droga Kraków -
                      Warszawa - Trójmiasto (trzy z czterech największych miast, w tym stolica i
                      główny port) to byłaby największa, najszersza i najdoskonalsza autostrada w
                      kraju, a tak... nienormalne drogi są normą, to i "normalne inaczej" zachowania
                      się nią stają. Trzeba nauczyć się z tym żyć.
                      • edek40 Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 13:32
                        > Jeśli musi Ci dawać to do zrozumienia długimi, to znaczy, że niezbyt uważnie
                        > obserwujesz drogę przed sobą / źle "czytasz" rozwój wydarzeń.

                        Tak wlasnie obserwowali rozwoj wydarzen dwa kierowcy TIRow na rzeczonej siodemce
                        w okolicach Mlawy. Otoz jade ja sobie spokojnie zaraz za TIRem. Ani mi w glowie
                        wyprzedzanie, po po piersze primo, smiga okolo 90 km/h, a po drugie primo
                        (secundo?) z przeciwka rowniez jedzie "duzy". Nagle troszke sie zrobilo nerwowo,
                        bo ze swistem wyprzedzila mnie octavia. Wcisnalem hamulec, bo spodziewalem sie,
                        ze raczej nie wyjdzie na wyprzedzanie pod TIRa z przeciwka, wiec wbije sie pode
                        mnie. W jakimz bylem bledzie. Szkoda hamulcow. Ten cymbal wlaczyl dlugie i
                        wymusil na dwoch TIRach obserwowanie, czytanie i dostosowywanie sie. Ja wiele
                        rzeczy na naszych drogach moge zrozumiec, ale takiego przejawu cymbalizmu nie.
                        Ten debil nawet nie przyhamowal. Oba TIRy jechaly (slusznie) swoim pasem, nie
                        zjezdzajac na pobocze, gdzie w nocy latwo o przygode. Gosc z octavii po prostu
                        "rozpechnal" te ciezarowki. Dogonilem potem te octavie, wyprzedzajac
                        niespiesznie. Jechal cos kolo 70 km/h i chyba cos kleilo mu sie do d.py. Wyglada
                        na to, ze wyprzedzanie na trzeciego tak weszlo mu w krew, ze nie wzial pod uwage
                        mozliwosci trakcyjnych wiekszych od siebie, ktorzy ustapili mu doslownie w
                        ostatniej chwili.
                        • wichura Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 13:50
                          Też coś takiego niedawno widziałem, tylko z niebieską mazdą w roli głównej. DK7,
                          odcinek Kielce-Radom. Gość z TIR'a nawet nie próbował uciekać (bo - w
                          odróżnieniu od cymbała z osobówki - wie, na jaki manewr może sobie pozwolić.
                          Gwałtowne odbicie z załadowaną pod sufit plandeką ma dużą szansę źle się
                          zakończyć), zapalił co miał z przodu, ryknął klaksonem, a przez CB puścił taką
                          wiązankę, że aż uszy więdły (tyle, że nie palanta w maździe, on nie miał
                          radyjka). Cóż - kiedyś mu się nie uda, selekcja naturalna.
                          Ja, będąc sto-ileś metrów z tyłu, tylko lekko zwolniłem i zjechałem na swój
                          margines - żeby mnie nie ochlapały wnętrzności.
                          • edek40 Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 14:10
                            > radyjka). Cóż - kiedyś mu się nie uda, selekcja naturalna.

                            Poniekad. W wypadku tego szczesliwie ocalalego z octavii wyglada na to, ze nauka
                            nie poszla w las. Kierowcy TIRw, wiedzeni odruchami dali rade ustapic. Mysle, ze
                            octavia niezle bujnelo, bo bardzo blisko byly te TIRy. Powolna jazda sygeruje,
                            ze gosc przemysliwal swoje postepowanie. Dalbym glowe sobie uciac, ze w
                            nawiewach poczulem smrod strachu :)

                            Tylko w glowie mi sie nie miesci, jak mozna byc takim debilem.

                            > Ja, będąc sto-ileś metrów z tyłu, tylko lekko zwolniłem i zjechałem na swój
                            > margines - żeby mnie nie ochlapały wnętrzności.

                            Rowniez tak zrobilem.
                            • erasms11 Re: Droga smierci, krajowa 7 04.06.10, 16:56
                              > Poniekad. W wypadku tego szczesliwie ocalalego z octavii wyglada na to, ze nauk
                              > a
                              > nie poszla w las. Kierowcy TIRw, wiedzeni odruchami dali rade ustapic. Mysle, z
                              > e
                              > octavia niezle bujnelo, bo bardzo blisko byly te TIRy. Powolna jazda sygeruje,
                              > ze gosc przemysliwal swoje postepowanie.

                              Myślał o tym, że znów "TIRy wiozą śmierć" i jakie to nie stanowią zagrożenie na drodze. Przez nie o mało nie zginął.
                              TIRY na tory! - mamrotał pod nosem.
                      • ewosia Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 17:28
                        wichura napisał:
                        Jeśli musi Ci dawać to do zrozumienia długimi, to znaczy, że
                        niezbyt uważnie
                        > obserwujesz drogę przed sobą / źle "czytasz" rozwój wydarzeń.

                        wyznam szczerze: jak jest jasno, szerokie pobocze i widzę po
                        horyzont - zawsze zjeżdżam. Jak jest ciemno - nie ma takiej
                        możliwości, żebym zjechała na pobocze z dużą prędkością - raz to
                        zrobiłam będąc młodym kierowcą i mi nagle w światłach wyrósł rolnik,
                        który uczepiony był na miękkich nogach roweru, który to rower go do
                        domu prowadził. Tapicerka do prania. Dopóki w ojczyźnie poboczem w
                        kompletnych ciemnościach: a to rower z chłopem, a to baba z koszem
                        jaj, a to (mój fawotyt!) regularne mordobicie w pół tuzina chłopa
                        pod Nowym Dworem - za żaden pieniądz, nawet jakbym obserwowała drogę
                        ekstremalnie uważnie.
                        • nereus1 Re: Droga smierci, krajowa 7 10.05.10, 23:25
                          Do kogo mam się zgłośić i zaproponować zmianę pasów na drodze. Np 3 pasy?
                          • nereus1 Re: Droga smierci, krajowa 7 03.06.10, 21:43
                            gazetaolsztynska.wm.pl/Tragiczny-wypadek-na-krajowej-siodemce,88097

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka