Dodaj do ulubionych

Czy nauczyciele drogowi są normalni?

02.01.11, 19:41
Kolega rysiekk111 jako "zainteresowania" podaje m.in.:
Mą ulubioną i wielce
pożyteczną czynnością jest praktyczne nauczanie ekodrivingu poprzez własny przykład i
wymuszanie na innych uczestnikach ruchu - tym bardziej satysfakcjonujące im bardziej
szybki i wściekły jest nauczany.

Czy taka osoba jest normalna? Czy nie należy wprowadzić obowiązkowych badań psychiatrycznych przed egzaminem na prawo jazdy?
ryszkow.w.motofakty.pl/
link dla tych którzy nie wierzą
Obserwuj wątek
    • staszek585 Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 02.01.11, 19:49
      Cóż, są różne zboczenia. Przepraszam (polityczna poprawność), nie zboczenia, to było parę lat temu. Teraz wszystko podobno jest normalne, bo przecież każdemu wszystko wolno.
      PS:
      Zostaje życzyć sobie i innym, aby takich "nauczycieli" na swojej drodze nie spotykać.
      • analny_wybawca Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 02.01.11, 19:51
        A może to efekt kompleksów? Jak byłem młody i jeździłem 50-o konnym passatem to też mi gul skakał jak mnie ktoś wyprzedzał a dodawanie gazu nie pomagało :) Trzeba się przesiąść z 1.1 55KM Punto na normalne auto, panie rysiu
        • tbernard Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 02.01.11, 23:20
          analny_wybawca wypierdział:

          > A może to efekt kompleksów? Jak byłem młody i jeździłem 50-o konnym passatem to
          > też mi gul skakał jak mnie ktoś wyprzedzał a dodawanie gazu nie pomagało :) Tr
          > zeba się przesiąść z 1.1 55KM Punto na normalne auto, panie rysiu

          Nie mierz innych swoją miarą. Może w to nie uwierzysz ale zdarzają się ludzie normalni w mocnym aucie którzy nie odczuwają potrzeby udowadniania innym swojej wyższości. To buraczane udowadnianie jest właśnie domeną tych którym gul skakał i myślą, że innym musi skakać gdy się przesiedli na coś mocniejszego. Ot mentalnie zatrzymali się gdzieś między przedszkolem a podstawówką.
    • rysiekk111 faktycznie, wśród chorych zdrowie normą nie jest 02.01.11, 20:16
      jak wynika z badań naukowców dot psychologi kierowców wiekszość z nicgh bedących poz kółkiem kulturalnymi i spokojnymio ludżmi po zajęciu za nim miejsca zamienia się w szybkich i wściekłych.
      czyż może więc nie być przyjemnością uniemożliwianie im tego ?
      (zwłaszcza że w wypadku wymuszania ekodrivingu jest to czynność wielce pożyteczna )
      ..aw każdym razie jest to , uważam, o wiele zdrowsze i skuteczniejsze niż często spotykane narzekania typu "jeżdziłbym spokojnie ale na mnie trąbią"
      • tiges_wiz Re: faktycznie, wśród chorych zdrowie normą nie j 02.01.11, 20:23
        moim zdaniem nauczyciel jest o wiele bardziej niebezpieczny niz szybki i wscieklty, ktory za chwile zniknie za horyzontem.

        tiges.blox.pl/2010/01/Najgorsi-kierowcy.html
        + film mejsona ;)
        tiges.blox.pl/2010/03/Najgorsi-kierowcy-suplement.html
        • analny_wybawca Re: faktycznie, wśród chorych zdrowie normą nie j 02.01.11, 20:25
          Inna sprawa - nauczyciel nadmiernie wkurzy kogoś nadpobudliwego, a ten spróbuje "nadrobić" to co stracił i kogoś zabije... I co? warto? W imię psełdoekodrajwingu?
          • rysiekk111 z doświadczenia wynika że wekszość pojmuje 02.01.11, 20:39
            od razu niemal w czym rzecz

            analny_wybawca napisał:

            > Inna sprawa - nauczyciel nadmiernie wkurzy kogoś nadpobudliwego, a ten spróbuje
            > "nadrobić" to co stracił i kogoś zabije... I co? warto? W imię psełdoekodrajwi
            > ngu?

            po 1sze nie pseudo, a po drugie scenariusz jaki przedstawiłes nigdy nie miał miejsca. Na ogół jest taki: zbliża sie Sz.i Wść. od tyłu, przed 1szym sygnalizatorem gdzie czerwone już jest (albo w wątpliwych sytuacjach muszę zakładać że będzie) zwalniam to czasem zdarzy się że co poniektóry mignie. Po przejechaniu tego sygnalizatora bez zatrzymywania nauczany jakby zaczął dostrzegać sens takiego działania i tylko niektórzy na gwałt wyprzedzają. Gdy jest 2 pasmówka na ogół mijam ich na ogół na następnym skrzyżowaniu bo stojąc muszą ruszac z miejsca
        • tbernard Re: faktycznie, wśród chorych zdrowie normą nie j 02.01.11, 23:28
          > moim zdaniem nauczyciel jest o wiele bardziej niebezpieczny niz szybki i wsciek
          > lty, ktory za chwile zniknie za horyzontem.

          Tylko nie jest mowa o znikającym za chwilę za horyzontem lecz takim, który chce jak najwięcej przeskoczyć wiedząc, że za chwilę na czerwonym musi się zatrzymać i w ostatnim momencie wali ostro w hamulec. Potem startuje od zera zmuszając tych co jechali spokojnie do niepotrzebnego zatrzymania lub większego wyhamowania niż to konieczne. W tym przypadku nie jest do końca jasne kto tu komu utrudnia ruch.
      • oixio utrudnianie ruchu 02.01.11, 20:52
        Działanie takie podlega pod przepis art.3 jako utrudnianie ruchu, co jest zabronione i baardzo niebezpieczne.
        W takich sytuacjach często dochodzi do nieprawidłowego wyprzedzania w miejscach nie tylko niedozwolonych ale i ze śmiertelnym zagrożeniem.
        Wzbudzanie agresji w ruchu drogowym może też kończyć się nieprzewidywalnymi sytuacjami, stanowiąc praprzyczynę kolizji, wypadków.
        Ekodriving możesz stosować na drogach wielopasmowych, w sytuacjach nie utrudniania nikomu jazdy.

        Jednak psychicznym należałoby dożywotnio odbierać prawa jazdy...
        • rysiekk111 racjonalny dobór predkości nie utrudnia przemie- 02.01.11, 21:05
          -szczania (zwykłego, spokojnego, potrzebnego zdrowym psychicznie ) a jedynie debi...o sorry:"dynamiczną" jazdę.
          ale dobrze że wspomniałeś o tym przepisie o utrudnianiu, bo należy go wykorzystać głównie przeciw tym co wyprzedzaja słusznie zwalniających przed czerwonym ustawiając sie potem w kolejce przed światłami, wydłużając ją i niejednokrotnie zmuszając tym samym wyprzedznego do hamowania.
          Zdopingowaliście mnie do pewnych działań praktycznych w postaci zainstalowania kamery i dokumentowania takich przypadków. Efekty ,obiecuję, niebawem.
          ps przypominam że głownym winowajcom wątpliwych sytuacji jest władza zaniechująca/sabotująca wdrażanie zielonych fal i montaż odmierzaczy czasu
          • analny_wybawca Re: racjonalny dobór predkości nie utrudnia przem 02.01.11, 21:11
            > ps przypominam że głownym winowajcom

            Przeciwstawiam się twojej głupocie siłom i godnościom osobistom. A także ortografiom i gramatykom
          • kozak-na-koniu Re: racjonalny dobór predkości nie utrudnia przem 03.01.11, 07:52
            Rysiu, nie nauczaj, a nie będziesz nauczanym; nie wymuszaj, a nie będziesz wymuszanym. W ogóle, zacznij od siebie i postępuj w życiu się tak, jakbyś chciał żeby inni postępowali wobec ciebie - w każdej sytuacji, nie tylko za kółkiem, a będzie dobrze.:)
    • bimota Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 02.01.11, 22:19
      1. Czym jest norma ?
      2. Nie wierze w takie testy.
      3. Co innego moj... ;)
    • misiu-1 Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 02.01.11, 22:21
      analny_wybawca napisał:

      > Czy taka osoba jest normalna?

      Krótka odpowiedź: nie jest normalna. Jak każdy lewak, rojący sobie o wciśnięciu ludzi w sztywne ramy wydumanej, oszołomskiej ideologii.
    • tbernard Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 02.01.11, 23:13
      forum.gazeta.pl/forum/w,510,120465087,120466991,Re_faktycznie_wsrod_chorych_zdrowie_norma_nie_j.html
      > Czy taka osoba jest normalna? Czy nie należy wprowadzić obowiązkowych badań psy
      > chiatrycznych przed egzaminem na prawo jazdy?

      W istocie taki szybki i wściekły nie jest normalny który jest tak nadpobudliwy, że próbując nadrobić doprowadza do śmiertelnego wypadku. 100 razy bardziej wolę takich słusznych i inteligentnych nauczycieli niż nadpobudliwych wariatów. Niech w końcu zrobią te badania psychiatryczne i odsieją wściekłych debili.
      • tiges_wiz Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 02:41
        pogadamy jak cie nauczyciel wystawi na czolowe, bo uzna, ze cie nauczy ze tu sie nie wyprzedza
        • tbernard Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 08:55
          Po co mieszasz?
          Jak sobie wyobrażasz tą czołówkę podczas stopniowego zwalniania (czyli bez hamulca lecz stopniowo odejmując gaz plus redukcje) przed czerwonym światłem? Ja nie mam zamiaru kogoś w takich okolicznościach przeskakiwać aby zaraz mu przed nosem hamować do zera jeśli jadąc spokojnie za nim jest szansa na zmianę na zielone bez całkowitego zatrzymywania.
          Jeśli zaś masz na myśli kogoś kto zacznie przyśpieszać będąc wyprzedzanym w innych okolicznościach, np na trasie to piszesz o bandycie nie o nauczycielu ale wątek jest o czymś innym.
    • kozak-na-koniu Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 07:47
      analny_wybawca napisał:

      > Czy taka osoba jest normalna?

      Wątpię i mam na to dowód:
      "jestem zwolennikiem tzw. "zrównoważonego rozwoju", przy jednoczesnym zachowaniu
      całkowitego liberalizmu gospodarczego (w przybliżeniu wg koncepcji UPR )."

      Nie wiem dlaczego, ale wszyscy znani mi osobnicy wyznający tę polityczną opcję prezentują bardzo podobny typ osobowości.:D

      Czy nie należy wprowadzić obowiązkowych badań psy
      > chiatrycznych przed egzaminem na prawo jazdy?

      Oj, przydałoby się, nie tylko przed egzaminem na prawo jazdy...
      • rysiekk111 w przeciwienstwie do pseudoliberałów , konsekwen- 03.01.11, 21:36
        -tnie implementuję do teori transportu jedynie ogłólne słuszne podstawy liberalizmu, w szczególności minimalizacje i efektywnosć wydatków państwowych, oraz ochrone obywateli oprzed innymi

        kozak-na-koniu napisał:


        > Wątpię i mam na to dowód:
        > "jestem zwolennikiem tzw. "zrównoważonego rozwoju", przy jednoczesnym zachow
        > aniu całkowitego liberalizmu gospodarczego (w przybliżeniu wg koncepcji UPR )."

        > Nie wiem dlaczego, ale wszyscy znani mi osobnicy wyznający tę polityczną opcję
        > prezentują bardzo podobny typ osobowości.:D

        obserwacja poniekad słuszna, dajaca sie potwierdzić zwłąszcza na motoforach gdzie poczynają sobie pseudoliberałowie-fani motoryzacji made in USA którzy te słuszne podstawy "modyfikują" do filozofi "róbta co chceta" , żadajacy "prawa do autostrad" zapominajacy że to luksus z kasy podatnika, jak również o ochronie przed splinami .hałasem, ryzykiem ...
        no cóż ..wpływ agresywnej motopropagandy ( i, częściowo, szkodliwych wypowiedzi Korwina -fana szybkich fur )
        tym bardziej więc odtrutka potrzebna
    • htoft Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 12:36
      Mnie ten opis dowodzi tylko tyle, że koleś nie rozumie, co to jest ecodriving i myli go ze ślamazarstwem.
      • superjazda-blogspot Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 15:42
        Moim zdaniem działania "nauczycieli" drogowych to praktyka godna pożałowania i potencjalnie niebezpieczna, bo wprowadza element agresji i przemocy na drodze (ja ci siłą udowodnię, jak należy jeździć). Niezależnie od tego, czego ci nauczyciele uczą - czy jazdy "wolnej", czy "ekologicznej", czy "szybkiej", czy "uprzejmej".

        Od mówienia kierowcy, jak należy jeździć, jest policja, a nie inni kierowcy. Jeśli ktoś nie jest policjantem, to nie ma prawa do żadnych działań wymuszających cokolwiek na kimkolwiek. Zresztą nigdy nie wiadomo, dlaczego dany pojazd jedzie "wolno" (może jest obciążony?) albo "szybko" (może to policjant, który ze względu na obowiązki nie może jechać na sygnale, albo ktoś wiozący kogoś do szpitala?).

        Najlepiej byłoby wyzbyć się agresji i przestać interesować, jak jeżdżą inni, i skoncentrować na swojej jeździe.
        • rysiekk111 prawo do racjonalnego doboru prędkosci nie może 03.01.11, 20:49
          nie może być ogranicznone czyjąś chęcia szybciej jechania - zwłąszcza w sytuacjach gdy ta szybszosć nie jest uzasadniona rzeczywsta potrzebą . Taka sytuacja ma bowiem naczęściej meijsce w wypadku słusznego zwalniania przed czerwonym.

          superjazda-blogspot napisał:

          > Moim zdaniem działania "nauczycieli" drogowych to praktyka godna pożałowania i
          > potencjalnie niebezpieczna, bo wprowadza element agresji i przemocy na drodze
          -nie, ten element wynika ze skrzywienia psychicznego, które ujawnia się u niektórych

          >( ja ci siłą udowodnię, jak należy jeździć)
          proszę niczego nie imputować,

          > Od mówienia kierowcy, jak należy jeździć, jest policja, a nie inni kierowcy.
          policja ogranicza swą aktywność do kwesti bezpieczeństwa, więc rolę praktycznych edukatorów w kwesti ecodrivingu (którego zaniechanie NIE jest prywatna sprawką delikwenta ) musi z konieczności przejmować sektor oświaty obywatelskiej

          > Zresztą nigdy nie wiadomo, dlaczego dany pojazd jedzie "wolno"
          chodzi głównie o sytuacje ewidentne czyli dającą się zauważyć z daleka konieczność zwolnienia (światła, rondo, zator itp ) co dla wielu stanowi zbyt trudne zadanie..więc trzeba im pomóc

          > Najlepiej byłoby wyzbyć się agresji i przestać interesować, jak jeżdżą inni, i
          > skoncentrować na swojej jeździe.
          ależ dokładnie tak ! dostosowanie sie innych i przy okazji danie im przykładu jest tylko jedna z tego konsekwencji
          • analny_wybawca Re: prawo do racjonalnego doboru prędkosci nie mo 03.01.11, 21:30
            ty faktycznie rzucasz teksty jakby twój stary w ormo pierwsze skrzypce grał.
          • superjazda-blogspot Re: prawo do racjonalnego doboru prędkosci nie mo 04.01.11, 10:41
            rysiekk111 napisał:
            > proszę niczego nie imputować,

            Ja niczego nie imputuję - przecież sam w swoich postach nawołujesz do tego, aby innych siłą zmuszać do własnego stylu jazdy.

            > policja ogranicza swą aktywność do kwesti bezpieczeństwa, więc rolę praktycznyc
            > h edukatorów w kwesti ecodrivingu (którego zaniechanie NIE jest prywatna spr
            > awką delikwenta )
            musi z konieczności przejmować sektor oświaty obywatelski
            > ej

            To tylko Twoje zdanie, którego - jak widać - nie podzielają wszyscy. Na jakiej podstawie uważasz, ze Twoje zdanie jest ważniejsze od np. mojego?

            > chodzi głównie o sytuacje ewidentne czyli dającą się zauważyć z daleka koniecz
            > ność zwolnienia (światła, rondo, zator itp ) co dla wielu stanowi zbyt trudne z
            > adanie..więc trzeba im pomóc

            A może można np. nie jechać wtedy 25 km/h, tylko 35 km/h, idąc na niewielki kompromis w sprawie przemieszczania się? Wtedy nie powodujesz konfliktu na drodze. Ja sam nie lubię marnować paliwa, i jeśli jestem sam, to faktycznie czasem jadę ściśle tak, jak mi się to opłaca z punktu widzenia ekonomii, ale jeśli ktoś jedzie za mną, to dostosuję swoją jazdę chociaż częściowo do tego, jak on chciałby jechać - właśnie po to, aby go niepotrzebnie nie denerwować.

            Zwróć też uwagę, że być może nie jesteś najbardziej kompetentnym kierowcą na świecie (to nie ma być obelga, tylko stwierdzenie faktu - każdy z nas popełnia błędy), i może to, czego chcesz "uczyć", nie jest tak naprawdę obiektywnie najlepszym rozwiązaniem? Co Ci daje taką niezachwianą pewność, że masz rację?

            > i przy okazji danie im przykładu

            Naprawdę uważasz, że denerwując innych i siłą zmuszając ich do robienia rzeczy, które wydają Ci się słuszne, dasz komukolwiek przykład?
            • rysiekk111 bo to obiektywnie korzystne 04.01.11, 19:37
              superjazda-blogspot napisał:

              > Ja niczego nie imputuję - przecież sam w swoich postach nawołujesz do tego, aby
              > innych siłą zmuszać do własnego stylu jazdy.
              nieprawda, pojecie siły jest jednoznaczne prawnie i nie obejmuje nierozpędzania do predkości jaką życzyłby sobie ten i ów

              > > policja ogranicza swą aktywność do kwesti bezpieczeństwa, więc rolę praktycznych edukatorów w kwesti ecodrivingu (którego zaniechanie NIE jest prywatna sprawką delikwenta ) musi z konieczności przejmować sektor oświaty obywatelskiej
              >
              > To tylko Twoje zdanie, którego - jak widać - nie podzielają wszyscy. Na jakiej
              > podstawie uważasz, ze Twoje zdanie jest ważniejsze od np. mojego?
              podstawą jest znaczenie (dla ekonomi i zdrowia ) szkód wynikłych z niepłynnej jazdy. nie zauwazyłem by zdania odrębne w jakimkolwiek stopniu uwzględniały te szkody.

              > A może można np. nie jechać wtedy 25 km/h, tylko 35 km/h, idąc na niewielki kom
              > promis w sprawie przemieszczania się?
              " kompromis" tu nie pasuje gdyż okresla on sytuacje gdy można częścioweo osiągnać obie waratości do których dążymy. Niepotrzebnie sie rozpedzajac i hamując przed czerwonym nie poprawiamy ani sredniej predkości podróży ani "ekologiczności"

              Wtedy nie powodujesz konfliktu na drodze.
              > to dostosuję swoją jazdę chociaż częściowo do tego, jak on chciał
              > by jechać - właśnie po to, aby go niepotrzebnie nie denerwować.
              słuszne o ile to chcenie ma racjonalne uzasadnienie. Sam czesto niepotrzebnie (z mego punktu widzenia ) przyspieszam narażajac sie na straty by umożliwić wjazd na prawy pas skrecajacym. Jezeli zaś sytuacja jest ewidentna n.p. czerwone już sie pali to mam w d.. zdenerwowanie, tego któremu spieszno pod śwaitła

              > Zwróć też uwagę, że być może nie jesteś najbardziej kompetentnym kierowcą na św
              > iecie (to nie ma być obelga, tylko stwierdzenie faktu - każdy z nas popełnia bł
              > ędy), ..? Co Ci daje taką niezachwianą pewność, że masz rację?
              ..jako osoba wielkiej, i powszechnie wręcz znanej, skromności, nigdy tego nie sugerowałem. Wysokie prawdopodobbieństwo słuszności wdrażania ecodrivingu wynika z tego ze jest on ogólnie korzystny pod kazdym wzgledem (poza samopoczuciem Szyb i wść. ) i dzięki korzyściom sprawi by Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej
              dlatego tez sadzę ze pracą nad jego wdrażeniem poprzez dawanie na drodze przykładu wspólnie uda nam się ten cel osiagnąć
              to jak - pomożecie ?
              • superjazda-blogspot Re: bo to obiektywnie korzystne 04.01.11, 20:16
                > rysiekk111 napisał:
                > podstawą jest znaczenie (dla ekonomi i zdrowia ) szkód wynikłych z niepłynnej
                > jazdy. nie zauwazyłem by zdania odrębne w jakimkolwiek stopniu uwzględniały te
                > szkody.

                Ale dlaczego uważasz, że akurat ekonomia i zdrowie są wazniejsze, niż wartości, które wyznają inni?

                > Niepotrzebnie sie rozpedzajac i hamując przed czerwonym nie poprawiamy ani sredniej
                > predkości podróży ani "ekologiczności

                Ja nie mówię konkretnie o niepotrzebnym rozpędzaniu i hamowaniu na czerwonym, tylko ogólnie, o narzucaniu swojego stylu jazdy innym. Bo przecież cały wątek zaczął się od Twojego stwierdzenia, że "Mą ulubioną i wielce pożyteczną czynnością jest praktyczne nauczanie ekodrivingu poprzez własny przykład i wymuszanie na innych uczestnikach ruchu - tym bardziej satysfakcjonujące im bardziej szybki i wściekły jest nauczany. ".

                > ..jako osoba wielkiej, i powszechnie wręcz znanej, skromności, nigdy tego nie s
                > ugerowałem. Wysokie prawdopodobbieństwo słuszności wdrażania ecodrivingu wynika
                > z tego ze jest on ogólnie korzystny pod kazdym wzgledem

                No więc skoro masz świadomość, że nie jesteś nieomylny, to może istnieje taka możliwość, że to nie Ty masz rację, i inny sposób jazdy jest tym właściwym? Skąd wówczas przekonanie, że wolno Ci kogokolwiek siłą pouczać (abstrahując od Twojego formalnego prawa do takich działań, którego nie masz)?

                Nie chciałbym być źle zrozumiany - sam jestem zwolennikiem ecodrivingu. Ale jestem przeciwnikiem agresji na drodze, a to co Ty proponujesz, to właśnie agresja w czystej postaci. Twoje zachowanie nie różni się od popędzania światłami i spychania z drogi przez wyprzedzających na trzeciego.
                • rysiekk111 wartości ważne i ważniejsze 04.01.11, 23:18
                  superjazda-blogspot napisał:

                  > Ale dlaczego uważasz, że akurat ekonomia i zdrowie są wazniejsze, niż wartości,
                  > które wyznają inni?
                  przyjmuję taka hipotezę tak długo póki ktoś nie postawi i nie uzasadni innej tzn nie wskaze innych wartosci i uzasadni ich ważniejszość . Póki co główne "kontrwartości" przedstawiane przynajmniej na Tym Forum , n.p. "prawo" do zachowania obecnego stylu przemieszczania bynajmniej, poważne nie są.

                  > Ja nie mówię konkretnie o niepotrzebnym rozpędzaniu i hamowaniu na czerwonym,
                  > tylko ogólnie, o narzucaniu swojego stylu jazdy innym.
                  "narzucanie" i "wymuszanie" są jedynie konsekwencją fizycznych ograniczeń przestrzennych (niemożności niekiedy wyprzedzenia ) , a tych którzy czują sę "bezprawnie zmuszani" uświadamiam że na sytuację można popatrzeć odwrotnie: zawolna/racjonalna (skreślicćwedle uznania ) jazda jest nieuleganiem wymuszaniu przez poganiacza i w takiej sytuacji konfliktu słuszność oceniać nalezy wg kryteriów ( patrz wyżej )

                  > No więc skoro masz świadomość, że nie jesteś nieomylny, to może istnieje taka m
                  > ożliwość, że to nie Ty masz rację, i inny sposób jazdy jest tym właściwym?
                  nic więc prostszego niż to wykazać

                  > Nie chciałbym być źle zrozumiany - sam jestem zwolennikiem ecodrivingu. Ale jes
                  > tem przeciwnikiem agresji na drodze, a to co Ty proponujesz, to właśnie agresja
                  > w czystej postaci.
                  zaniechanie niepotrzebnego rozpędzania , ot i cała filozofia
                  • superjazda-blogspot Re: wartości ważne i ważniejsze 05.01.11, 11:08
                    rysiekk111 napisał:

                    > tak długo póki ktoś nie postawi i nie uzasadni innej tz
                    > n nie wskaze innych wartosci i uzasadni ich ważniejszość . Póki co główne "kont
                    > rwartości" przedstawiane przynajmniej na Tym Forum , n.p. "prawo" do zachowani
                    > a obecnego stylu przemieszczania bynajmniej, poważne nie są.

                    Wartości z definicji nie podlegają udowodnieniu. Niektórzy wyznają jedne, a inni - inne.
    • tomek854 Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 16:26
      A jakie rysiek ma kwalifikacje do nauczania? ;-)
      • qqbek Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 19:04
        tomek854 napisał:

        > A jakie rysiek ma kwalifikacje do nauczania? ;-)

        Jeździ Fiatem Punto... :D
        Mam w dupie fanów ecodrivingu, jeżeli zdarzy się tak, że stoję pierwszy na krzyżówce, to nikt za mną nie musi narzekać na to, że powoli przyśpieszam.
        Dziś wracałem z pracy, jechał taki pacan (i to właśnie w zielonym Punto I) przede mną... przejechałem ponad kilometr za tą dupą wołową... zielone, zastanawia się, gdzie ma jedynkę, wrzuca, rusza, od razu wrzuca dwójkę, przy 20km/h wrzuca trójkę... a ja za nim.
        Nawierzchnia lekko zaśnieżona, ale bez dramatu, a ta melepeta jedzie 35km/h (wbrew przepisom i podwójnej ciągłej wyprzedziły nas dwa autka w międzyczasie, ja się nie zdecydowałem).
        Gdyby zjeżdżał tam gdzie ja z trasy, to nie tylko nauczyłbym go (po wyprzedzeniu), jak się hamuje do oporu, jak poprzednik tak robi... ale i mordę (po tym kilometrze z hakiem) bym mu obił, gdyby się jeszcze po tym wszystkim pluł.
        Pierniczę ecodriving, jeżeli oznacza on tamowanie ruchu.
        • analny_wybawca Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 19:10
          Inna sprawa - skoro jest taki eko, to czemu jeździ takim punto? Przecież ten samochód przy pojemności 1100 i mocy 55KM pali 6-7l w mieście przy spokojniej jeździe, dobre 0,5l więcej niż wysłużony 1.9TDI 110KM od VW. Z tą różnicą, że silnik AFN (tdi) nie oznacza totalnej mułowatości
          • rysiekk111 punto tez wstrętnym blachsmrodem- tylko mniej 03.01.11, 21:08
            analny_wybawca napisał:

            Kiedy pytają mnie:
            " skoro jest taki eko, to czemu jeździ takim punto?"
            odpowiadam:
            wynikło to założeń: kilka tys na zakup, wzglednie małe ryzyko kosztownych napraw, dużo miejsca dla kierowcy, niskie OC , a wygląd też mial znaczenie (nie orginalny ale ten jaki można z niego uzyskać )
            poza tym to sytuacja przejściowa gdyż i tak jest przewidziany do elektryfikacji
            • tomek854 Re: punto tez wstrętnym blachsmrodem- tylko mniej 05.01.11, 01:07
              > wynikło to założeń: kilka tys na zakup, wzglednie małe ryzyko kosztownych napra
              > w, dużo miejsca dla kierowcy, niskie OC , a wygląd też mial znaczenie (nie orgi
              > nalny ale ten jaki można z niego uzyskać )

              A, to po tuningu auto. Doniczki z kwiatkami zainstalowałeś? :)

              > poza tym to sytuacja przejściowa gdyż i tak jest przewidziany do elektryfikacji

              Świetny pomysł, elektryfikacja sztrucla wartego parę tysięcy ;-)
          • silver.arrow Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 21:39
            analny_wybawca napisał:

            > Inna sprawa - skoro jest taki eko, to czemu jeździ takim punto? Przecież ten sa
            > mochód przy pojemności 1100 i mocy 55KM pali 6-7l w mieście przy spokojniej jeź
            > dzie, dobre 0,5l więcej niż wysłużony 1.9TDI 110KM od VW. Z tą różnicą, że siln
            > ik AFN (tdi) nie oznacza totalnej mułowatości

            Ale szkodliwych związków w spalinach takiego TDI jest więcej, koszty napraw też są wyższe. Jest jeszcze kilka innych "ale"...
        • jureek Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 19:38
          qqbek napisał:

          > Gdyby zjeżdżał tam gdzie ja z trasy, to nie tylko nauczyłbym go (po wyprzedzeni
          > u), jak się hamuje do oporu, jak poprzednik tak robi... ale i mordę (po tym kil
          > ometrze z hakiem) bym mu obił, gdyby się jeszcze po tym wszystkim pluł.

          No i wyałtował się na nauczyciel ;)
          Jura

          P.S. Jadąc na odcinku kilometra 35 km/h zamiast 50 km/h straciłeś niecałe 31 sekund.
          Aż się boję pomyśleć, na jakie tortury naraziłby się np. wolno obsługująca kasjerka w supermarkecie, przez którą straciłbyś tak ze 3 minuty.
          • qqbek Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 03.01.11, 20:06
            jureek napisał:

            > qqbek napisał:
            >
            > > Gdyby zjeżdżał tam gdzie ja z trasy, to nie tylko nauczyłbym go (po wyprz
            > edzeni
            > > u), jak się hamuje do oporu, jak poprzednik tak robi... ale i mordę (po t
            > ym kil
            > > ometrze z hakiem) bym mu obił, gdyby się jeszcze po tym wszystkim pluł.
            >
            > No i wyałtował się na nauczyciel ;)
            > Jura
            >
            > P.S. Jadąc na odcinku kilometra 35 km/h zamiast 50 km/h straciłeś niecałe 31 se
            > kund.
            > Aż się boję pomyśleć, na jakie tortury naraziłby się np. wolno obsługująca kasj
            > erka w supermarkecie, przez którą straciłbyś tak ze 3 minuty.

            Jurku!
            Tu nie chodzi o czas, lecz o wku...enie, jakiego doświadcza kierowca jadący za takim "powolnym i bezpiecznym".
            Te 30 sekund pomnóż kilka razy, bo jechaliśmy w miejscach, gdzie znam sygnalizację świetlną i zmieściłbym się dwa razy na zielone, jadąc swoje 50-55km/h, a nie zmieściłem się, bo ci... męska (zdecydowanie facet prowadził) przede mną jechała 35km/h w porywach.
            • rysiekk111 za niezałapanie na zielonym odpowiada władza 03.01.11, 21:16
              qqbek napisał:
              > Te 30 sekund pomnóż kilka razy, bo jechaliśmy w miejscach, gdzie znam sygnaliza
              > cję świetlną i zmieściłbym się dwa razy na zielone, jadąc swoje 50-55km/h,
              raz byś się zmiescił a innym razem nie i trzeba by było hamować, a potem ruszać z miejsca co Tobie najwyraźniej zwisa, ale nie tym którzy ponoszą konsekwencje (hałas, spaliny, zużycie paliwa i pojazdu ) takiej szarpanej jazdy

              Problemu by nie było gdyby władza wykonała swój obowiazek i umożliwiła płynny przejazd bez konieczności asekuranckiego zwalniania (odmierzacze czasu, wskaźniki zalecanej prędkości )
              • qqbek Re: za niezałapanie na zielonym odpowiada władza 04.01.11, 13:55
                rysiekk111 napisał:

                > raz byś się zmiescił a innym razem nie i trzeba by było hamować, a potem ruszać
                > z miejsca co Tobie najwyraźniej zwisa, ale nie tym którzy ponoszą konsekwencje
                > (hałas, spaliny, zużycie paliwa i pojazdu ) takiej szarpanej jazdy

                Nie... jeżdżę tamtędy niemalże codziennie, o tych samych porach. Jadąc normalnie, a nie 15-20km/h za wolno, zawsze się mieszczę (tzn. zawsze stoję na pierwszych, do skrętu w lewo [zielone jest przez ledwie kilkanaście sekund] a potem kolejne mam już zielone). Waadza akurat w tym przypadku dobrze zsynchronizowała sygnalizację (wystarczy jechać 50-55km/h i można przejechać cały odcinek od mojej pracy do domu na zielonych).

                > Problemu by nie było gdyby władza wykonała swój obowiazek i umożliwiła płynny p
                > rzejazd bez konieczności asekuranckiego zwalniania (odmierzacze czasu, wskaźni
                > ki zalecanej prędkości )

                Przecież umożliwiła. Tylko zasraniec w zielonym Punto nie umożliwił mi skorzystania z tego dobrodziejstwa.
                Poza tym, jeżdżę tamtędy prawie codziennie, ostatni raz fazy sygnalizacji zmieniali chyba rok temu, poprawiając jeszcze możliwość przejechania całości na zielonym. Wiem więc lepiej niźli durny nauczyciel z Punto, jak trzeba tamtędy jechać, by z hamulca skorzystać jedynie tuż przed zjazdem do domu. Jeżeli twierdzisz, że te trzy hamowania do zera, które zaliczyłem wczoraj i trzy oczekiwania na czerwonym, to ekonomiczniejszy sposób na pokonanie tego dystansu, niźli dynamiczny przejazd całego odcinka, bez konieczności dotykania hamulca (noga z gazu przy Domu Pomocy Społecznej i przy dwóch szkołach, reszta do przejechania na III lub IV biegu bez dotykania sprzęgła czy hamulca).
                • rysiekk111 potrzebna pewność ze sie zdąży 04.01.11, 19:01
                  nie oceniając do końca postępowania osobnika z którym miałeś do czynienia, można przypuszczać ze on nie dysponował (zapewne nie miał skąd ) wiedzą o konkretnych cyklach sygnalizacji, którą Ty jak widać posiadłeś .

                  qqbek napisał:
                  > Nie... jeżdżę tamtędy niemalże codziennie, o tych samych porach.
                  > Poza tym, jeżdżę tamtędy prawie codziennie, ostatni raz fazy sygnalizacji zmien
                  > iali chyba rok temu, poprawiając jeszcze możliwość przejechania całości na ziel
                  > onym.

                  -----

                  > Waadza akurat w tym przypadku dobrze zsynchronizowała sy
                  > gnalizację (wystarczy jechać 50-55km/h i można przejechać cały odcinek od mojej
                  > pracy do domu na zielonych).
                  ale jeżeli tak uczyniła to jej zas..nym obowiazkiem jest poinformować o tym kierujących wskaźnikiem zalecanej prędkości. Obecnie prawie wogóle nie wywiązuje sie z tego, a jedynym znajomym mi miejscu gdzie jest taki wskaźnik predkosci (Chorzów) skorzystanie jest prawie niemozliwe gdyz ulicę przecinaja tory tramwajowe wymuszające zwolnienie prawie do zera
                  Bez użytecznej i pełnej informacji chcąc unikać hamowania, trzeba w watpliwych sytuacjach zakładac, że sie nie zdąży -czyli prawie w połowie wypadków gdyż nawet na głównych drogach 2 pasmowych pseudointeligentne sygnalizacje ustalają czasem kilkusekundowe czasy zielonego dla kierunku głównego

                  Jeżeli twierdzisz
                  > , że te trzy hamowania do zera, które zaliczyłem wczoraj i trzy oczekiwania na
                  > czerwonym, to ekonomiczniejszy sposób na pokonanie tego dystansu,...

                  znaczy, że całkowicie zignorowałeś zasady ecodrivingu
                  • qqbek Re: potrzebna pewność ze sie zdąży 05.01.11, 09:24
                    rysiekk111 napisał:

                    > nie oceniając do końca postępowania osobnika z którym miałeś do czynienia, możn
                    > a przypuszczać ze on nie dysponował (zapewne nie miał skąd ) wiedzą o konkretny
                    > ch cyklach sygnalizacji, którą Ty jak widać posiadłeś .

                    Ładny kawałek za nim jechałem i być może nie mi oceniać jego wiedzę, ale jego umiejętności już owszem.

                    > ale jeżeli tak uczyniła to jej zas..nym obowiazkiem jest poinformować o tym kie
                    > rujących wskaźnikiem zalecanej prędkości. Obecnie prawie wogóle nie wywiązuje s
                    > ie z tego, a jedynym znajomym mi miejscu gdzie jest taki wskaźnik predkosci (C
                    > horzów) skorzystanie jest prawie niemozliwe gdyz ulicę przecinaja tory tramwajo
                    > we wymuszające zwolnienie prawie do zera

                    Tu nic nie przecina, u mnie na wsi (Lublin) tramwajów nie ma, bo by się pod górki nie wyrobiły. Jeżeli jest średnio uczęszczana trasa, którą pół miasta wraca z pracy w centrum na obrzeża, dzień w dzień, to wypada po niej jechać w znośnym tempie a nie jak ostatnia dupa wołowa. Dwóch się wściekło po drodze i wyprzedziło nas powodując zagrożenie bezpieczeństwa przez to. Ja jechałem przepisowo, co nie znaczy, że bez piany na ustach.

                    > Bez użytecznej i pełnej informacji chcąc unikać hamowania, trzeba w watpliwych
                    > sytuacjach zakładac, że sie nie zdąży -czyli prawie w połowie wypadków gdyż na
                    > wet na głównych drogach 2 pasmowych pseudointeligentne sygnalizacje ustalają c
                    > zasem kilkusekundowe czasy zielonego dla kierunku głównego

                    To nie ten przypadek.

                    > Jeżeli twierdzisz
                    > > , że te trzy hamowania do zera, które zaliczyłem wczoraj i trzy oczekiwan
                    > ia na
                    > > czerwonym, to ekonomiczniejszy sposób na pokonanie tego dystansu,...
                    >
                    > znaczy, że całkowicie zignorowałeś zasady ecodrivingu

                    Twierdziłem tak, ponieważ spływająca mi z ust na fotel piana nie pozwoliła mi zachować należytego odstępu i w nadziei, że w końcu Punciakowi uda się przekroczyć barierę śmieszności (35km/h) trzymałem się góra 3m za jego zderzakiem.
        • rysiekk111 prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 03.01.11, 21:00
          bo zawczasu przewiduje rozwój sytuacji i tak dobiera rozkład prędkości w funcji czasu (a zwłaszcza drogi ) by wyaliminowac hamowanie a zwłaszcza zatrzymywanie i ruszanie z miejsca
          przeto opis :
          "... zielone, zastanawia się, gdzie ma jedynkę, wrzuca, rusza, od razu wrzuca dwójkę, przy 20km/h wrzuca trójkę... a ja za nim." dotyczy innej kategorii osobników.
          Faktem jest natomiast ze należy ograniczyc przyspieszenia na niskich biegach celem ograniczenia sił / zużycia elementów pojazdu
          • tbernard Re: prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 03.01.11, 21:47
            > Faktem jest natomiast ze należy ograniczyc przyspieszenia na niskich biegach c
            > elem ograniczenia sił / zużycia elementów pojazdu

            Może przy ruszaniu nie jestem całkiem eko ale wyznaję zasadę, że lepiej w jak najkrótszym czasie dostosować prędkość do wysokich biegów, czyli przez krótki czas wolę na niskich porządnie przycisnąć. Ale potem jak najbardziej podzielam to zdanie odnośnie przewidywania aby konieczność zatrzymania do zera przytrafiała się jak najrzadziej. To samo z używaniem hamulca, tylko wtedy gdy jest to konieczne. Zbyt częste kosmetyczne naciskanie hamulca uważam za szkodliwe także nie z ekologicznych powodów, a mianowicie fałszywie trenuje tych z tyłu światłami stopu, żeby nie traktowali ich zbyt serio a kiedy nadejdzie prawdziwe hamowanie może być niemiła niespodzianka.
            • htoft Re: prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 04.01.11, 10:46
              tbernard napisał:

              > > Faktem jest natomiast ze należy ograniczyc przyspieszenia na niskich bieg
              > ach c
              > > elem ograniczenia sił / zużycia elementów pojazdu
              >
              > Może przy ruszaniu nie jestem całkiem eko ale wyznaję zasadę, że lepiej w jak n
              > ajkrótszym czasie dostosować prędkość do wysokich biegów, czyli przez krótki cz
              > as wolę na niskich porządnie przycisnąć.

              Właśnie na tym polega ecodriving: bardzo dynamiczne przyspieszenie do max 2500obr/min, a potem kolejny bieg! Mnie przy takiej jeździe w dużym mieście spala max 7.5l/100km (przy ostatnich mrozach).
              • analny_wybawca Re: prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 04.01.11, 16:23
                > Właśnie na tym polega ecodriving: bardzo dynamiczne przyspieszenie do max 2500o
                > br/min,

                W każdych warunkach? W każdym aucie? Z każdym silnikiem? Jakie to durne, uogólniać że jazda eko dla każdego auta to ciągnięcie max do 2,5k.
                • htoft Re: prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 04.01.11, 17:32
                  analny_wybawca napisał:

                  > W każdych warunkach? W każdym aucie? Z każdym silnikiem? Jakie to durne, uogóln
                  > iać że jazda eko dla każdego auta to ciągnięcie max do 2,5k.

                  Nie w każdych warunkach i nie w każdym aucie, ale to jest rozsądne, choć bardzo zgrubne, przybliżenie. A tak w ogóle to o co chodzi? Chcesz zanegować ecodriving w ogóle, czy wkurza Cię tytułowy ,,ekodrajwer"? Mnie też on wkurza, bo robi coś, czego nie zrozumiał, czym wkurza wszystkich i jeszcze osiąga skutek odwrotny do zamierzonego (przy powolnym przyspieszaniu spalanie jest wyższe, bo przyspieszanie trwa dłużej, a spalanie na jednostkę czasu jest mniej więcej podobne).
                  • analny_wybawca Re: prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 04.01.11, 17:49
                    Nie lubię zbędnie tracić pieniędzy, dlatego przyspieszanie u mnie trwa krótko ale intensywnie. Irytują mnie takie lebiegi drogowe które rozpędzają się w tempie starego Ikarusa, nie myśląc o tym że za nimi tworzy się korek albo mniej ludzi przejedzie przez skrzyżowanie. "Przecież jestem eko, nauczę ich!"
                  • rysiekk111 nie było o "powolnym przyspieszaniu" 04.01.11, 18:39
                    htoft napisał:
                    >Mnie też on wkurza, bo robi coś, czego nie zrozumiał, czym wkurza wszystkich i jeszcze osiąga skutek odwrot
                    > ny do zamierzonego (przy powolnym przyspieszaniu spalanie jest wyższe,

                    nigdy nie twierdziłem że , co do zasady, przyspieszac nalezy "wolno". ten podwątek dotyczy jedynie ograniczenia sie na biegu 1szym i , już mniej, na 2gim by nie niszczyc zanadto pojazdu
                    POza tym spawa jest marginalna i 3-rzędna gdyz jak wpomniałem ecodriver na ogół unika wogóle koniedzności ruszania z miejsca
                    ..a nawet gdy trzeba się zatrzymać i nie jest się pierwszym w kolejce ( na ogół szkodnicy wpyrzedzaja by ustawic się przede mną w kolejce ) to ustawiajac sie z kilkumetrowym odstepem można rozpedzać sie łagodnie i jednocześnie utrzymać się w tempie kolumny gdy bedzie już rozpędzona
                    • analny_wybawca Re: nie było o "powolnym przyspieszaniu" 04.01.11, 19:47
                      to ustawiajac sie
                      > z kilkumetrowym odstepem można rozpedzać sie łagodnie i jednocześnie utrzymać s
                      > ię w tempie kolumny gdy bedzie już rozpędzona

                      Widzisz, i powoli wychodzi z ciebie jaką wredną kanalią jesteś. Przez takich bałwanów korki między skrzyżowaniami są rozluźnione, mniej aut mieści się za skrzyżowaniami w gęstym ruchu itp. To był mój ostatni post do ciebie, z każdą wiadomością tylko utwierdzasz mnie że myślisz jak typowy komunista, co to by chciał wszystkim zakazać, nakazać i niech jeżdżą tak jak ja chcę, bo tylko ja mam rację. I nadal twierdzę, że badania psychiatryczne by się przydały - nie tylko tobie, ale ogólnie kierowcom zdającym prawko. Wtedy taka komunistyczna lebiega co się boi gazu docisnąć (bo auto zniszczy :D w 55KM Punto:D żeby ci się przypadkiem asfalt nie zwinął od przyspieszenia) nie dostałaby prawa jazdy gdyby wprawny psychiatra zobaczył w niej iskierkę pseudonauczycielstwa drogowego
                      • rysiekk111 Re: nie było o "powolnym przyspieszaniu" 04.01.11, 20:00
                        analny_wybawca napisał:
                        >Przez takich bałwanów korki między skrzyżowaniami są rozluźnione, mniej aut mieści się za skrzyżowaniami w gęstym ruchu itp.

                        ani razu nie zaistniał przypadek by kolejka za mna coś zablokowała
                        dla łagodnego ruszania wystarczy, że będzie 1 odstęp w kolejce

                        ..a psychiatrzy, to już przebadali: tych co obecnie posuwaja blachosmrodami i jasno wyszło kim się w nich stają
          • bimota Re: prawdziwy ekodrajwer nie rusza z miejsca 03.01.11, 21:54
            A myslalem, ze wladza nie wywiazuje sie z obowiazku...
    • klemens1 Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 04.01.11, 12:12
      To nauczanie polega na jeździe takiej samej jak gdyby z tyłu nie było mistrza prostej? Dzięki temu nauczaniu mistrz widzi że niekiedy chwilowo wolniej oznacza średnio szybciej?
      Jeżeli tak, to nie jest to żadne nauczanie. Chyba że nauczyciel celowo zajeżdża drogę.
    • rapid130 Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 04.01.11, 15:58
      Też jestem zwolennikiem szanowania energii, szczególnie w ruchu miejskim.

      Aczkolwiek eco-driving brzydzi mnie ze względu na dogmat tzw. "butowania" przy niskich prędkościach obrotowych. Kłóci się to z moją skłonnością do zapewniania maszynerii maksymalnego dobrostanu primum non nocere.

      Jednakże pozwalam sobie doczłaa-pyyyy-waaaaaaaaać do czerwonego światła - żeby nie tracić energii na ruszanie - nie mając innego pojazdu za plecami. Chyba, że na 2-3 skrzyżowaniu rozpoznam w nim wyznawcę podobnego stylu jazdy. :P

      Jeżeli coś za mną jedzie, to wytracanie prędkości odbywa się później i w krótszym czasie, chociaż nadal płynnie i zwyczajowo w sekwencji MOCNIEJ - słabiej - łagodny stop. Przynajmniej raz uratowało mnie to przed rozbiciem tyłu przez "zagapowicza".

      Nie jestem sam na jezdni. W ruchu miejskim stanowię część stada. Stado porusza się tym sprawniej, im mniej jest w nim indywidualistów. Zarówno zbyt szybkich, jak i zbyt powolnych.

      A że przyspieszają z ogniem, żeby za moment ostro hamować?
      Spoko. Z czasem nauczą się, że to ma taki sens jak palenie w piecu banknotami.
      Fakt, że niektórzy po prostu tak lubią.

      Gdy w Poznaniu zaczęły się pojawiać na szerszych arteriach jakoś tak 2-3 lata temu sygnalizacje z czujnikami radarowymi, początkowo ruch funkcjonował w trybie "DO ATAKU! - stop - DO ATAKU! - stop". Dzisiaj poznaniacy jeździ płynniej i spokojniej, także dzięki sygnalizacjom-wychowywaczkom, karzącymi czerwonym światłem za przekraczanie licznikowych +/- 60 km/h.
      • qqbek Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 04.01.11, 18:09
        rapid130 napisał:

        > Też jestem zwolennikiem szanowania energii, szczególnie w ruchu miejskim.
        >
        > Aczkolwiek eco-driving brzydzi mnie ze względu na dogmat tzw. "butowania" przy
        > niskich prędkościach obrotowych. Kłóci się to z moją skłonnością do zapewniani
        > a maszynerii maksymalnego dobrostanu primum non nocere.

        Mnie też tenże dogmat mierzi.

        > Jednakże pozwalam sobie doczłaa-pyyyy-waaaaaaaaać do czerwonego światła - żeby
        > nie tracić energii na ruszanie - nie mając innego pojazdu za plecami. Chyba, że
        > na 2-3 skrzyżowaniu rozpoznam w nim wyznawcę podobnego stylu jazdy. :P
        >
        > Jeżeli coś za mną jedzie, to wytracanie prędkości odbywa się później i w krótsz
        > ym czasie, chociaż nadal płynnie i zwyczajowo w sekwencji MOCNIEJ - słabiej - ł
        > agodny stop. Przynajmniej raz uratowało mnie to przed rozbiciem tyłu przez "zag
        > apowicza".

        Ja hamuję silnikiem na III i II biegu... potrafię dosłownie turlać się te 15km/h przed sygnalizacją, byleby tylko nie dotykać hamulca. Taka religia...
        Klocki wymieniam 3 razy rzadziej przynajmniej, niźli szybcy i wściekli.
        Ale nic, absolutnie nic, nie tłumaczy jazdy dupowatej.
        Po to mam obrotomierz wyskalowany do 8k+, żeby od czasu do czasu zagościło na nim przynajmniej 3,5-4k... pierdoły od ecodrivingu zalecają nieprzekraczanie 2k i katowanie wszystkich podzespołów układu napędowego. Ruszam dynamicznie, nie idiotycznie. Napęd mam na tylną oś, więc nawet na śniegu ruszam bardzo znośnie. Idiocieć rzecz jasna nie mogę, tak jak w aucie z FWD, bo mnie zaraz zechce bokiem stawiać, ale nie widzę powodów, dla których przy przyśpieszaniu miałbym zmieniać biegi poniżej 2000 obrotów (lub ciut powyżej). Jeżeli jestem pierwszy na światłach, to im szybciej się stamtąd zbiorę, tym więcej kierowców będzie miało szansę przejechać na jednej ich zmianie.
    • samspade Re: Czy nauczyciele drogowi są normalni? 04.01.11, 20:58
      Daj spokój Ryśkowi. Niech dalej naucza, niech dalej buduje samochód pozamiejski na bazie malucha. Niech dalej marzy o bezzałogowych samolotach wykorzystywanych do walki z piratami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka